Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Odpowiedz na ten temat
biuralistka
"Opowiadam po raz kolejny bez zbędnego bełkotu:
KOBIETY PO 40 POTRAFIĄ KOCHAĆ "

A ja bez zbędnego bełkotu odpowiadam,że nie wszystkie kobiety po 40stce potrafią kochaćsmiech.gif
-----> odpowiadam....................
uśmiechnęłam się-AŻ- ponieważ to stwierdzenie dotyczy KAŻDEJ grupy wiekowej nie tylko kobiety po 40 usmiech.gif
Równie dobrze mogłoby brzmieć pytanie:
czy kobiety po 40 potrafia kłamać
płakać
śmiać się szczerze (lub nieszczerze lub "do rozpuku")
robić orła na śniegu
rzucać się na żywopłot

można również w miejsce liczby 40 podać zupełnie inną liczbę.

Można również w miejsce słowa "kobieta" dać słowo " mężczyzna"...

I tyle ile tutaj "wejdzie" ludzi tyle będzie opinii.
Biuralistka 40 ....zgadzam się z Tobą w 100 %
ja też uważam że w każdym wieku kobieta potrafi kochać .....ale inaczej kochamy mając 20 lat a inaczej jak mamy 40 takie są prawa naszej natury że w różnym wieku szukamy w partnerze czego innego więc i miłość wtedy jest inna
ale to nie znaczy że nie może być i szalona ...kto powiedział że nie mogę zimą zrobić orła na śniegu nikt mi przecież tego nie zabroni ....ale wszystko to zależy od charakteru danej kobiety czy stać ją na takie czy inne szaleństwa dla jednej szaleństwem będzie zrobienie tego orła a dla innej ucieczka w młodszym kochankiem
ja jestem dość poukładana więc raczej bym nie uciekła co najwyżej zdecydowałabym się na mały romansik z takim młodym ciałem hehehe i zrobienie tego orła na śniegu ( ale szczerze mnie nie pociągają młodsi faceci wolę dojrzałych )

młoda doświadczona ......no dzięki że uznałaś że nie jestem aż taką zołzą hehe
życie nauczyło mnie żeby nie oceniać innych więc i Ty staraj się nie oceniać nas 40-latek bo mamy takie samo prawo do miłości ...seksu jak Ty..... mam nadzieję że wszystko ułoży Ci się w życiu tak że będziesz szczęśliwa
wszyscy umiemy i chcemy kochac...
po 40-tce ...przewartosciowałam już życie i nie demonizuję jego sfery uczuciowej,
jest tyle innych spraw ważnych ...jest tyle cierpienia, biedy, nieszczęścia, wojen, zabójstw, przemocy, sierot, chorób...
a Wy tu o jednym...o dupie marynia!usmiech.gif
i brzmi to tak jak Byście odmawiali kobiecie po 40-tce prawa do logicznego myślenia i samostanowienia o sobie!
żałosne...

malgosia..zabladzilas kochanie..przypominam ze pytanie bylo czy kobiety po 40 potrafia kochac tak bezgranicznie jak mlode kobiety???
jak tak czytam topiki trudno sądzić że właśnie młode dziewczyny potrafią kochać tak bezgranicznie .....mam wrażenie że większość młodych dziewczyn szuka w facecie nie miłości a kasy dobrego samochodu to stawiają na pierwszym miejscu ....
"wodniczka" "biurokratka" i inne panie ...a moze kazda kobieta szuka czegos innego u mezczyzny..bez wzgledu na wiek..moze chodzi o to, ze szukaja tego czego brakowalo im w dziecinstwie...czego pragna najwiecej..tak przynajmniej twierdzi Freud...a ja sie z nim zgadzam..bo my ludzie jestesmy sterowani potrzebami i przez cale zycie podswiadomie probujemy je zaspokoic na swoj specyficzny sposob i tylko to nas rozni od siebie. I wiek nie ma tu nic do roboty bo w wewnatrz wszyscy zawsze jestesmy w tym samym wieku...tylko to na zewnatrz zmienia sie z uplywem czasu.
Pytanie dość dziwne, ale jak sie domyslam autor po prostu ma przykre doświadczenie i jest na etapie zwatpienia, więc w zasadzie pytanie jest retoryczne, bo gdyby sie zastanowił doszedłby chyba do wniosku, że na swiecie jest taka ilośc ludzi, że poszukiwany przez niego gatunek też wystepuje. Ja jestem szalona, zakochalam się , nie pierwszy raz w zyciu i robilam najbardziej szalone rzeczy, choc facet byl daleko , spotkania rzadkie. Niestety, to, co autor nazywa wyrafinowaniem, chodzi zdaje się o wyrachowanie, okazało się dobić uczucie mężczyzny, nie był w stanie zarobić pieniędzy, żeby do mnie przyjechać, żeby zapłacić za nocleg, żeby zapłacić za obiad czy piwo. Jakis czas to ja płaciłam, ale doszlam do wniosku, że on też powinien. Niestety, nie był w stanie, probowal, ale mu nie wyszło, przestał przyjeżdżać i miłośc zwiędła. Zależało mi na nim strasznie, cierpię i nie moge sie odnaleźc, nie moge pojąc jak mógl odrzucić taką szansę, mielismy tyle wspólnych pasji, uczuc, czułości itd. No i co? Czy wyrachowaniem będzie, jesli nie zaangazuje się juz w związek w którym facet będzie niewydolny finansowo, który nie będzie mial uregulowanej sytuacji materialnej, nie zamierzam też usprawiedliwiac braku wiedzy, braku klasy, nie chcę rozmawiac o meczach ani samochodach. Tak, w wyrachowany sposób będe szukać mężczyzny, który pokocha mnie bezgranicznie, ale będzie w stanie tę milość pielęgnować. Nie będę się juz litowac, pozyczac, kupowac ubrań. Daję całe góry miłości, ale nie chcę byc wykorzystywana. Z jakiejkolwiek perspektywy na to nie patrzeć , żeby sie kochać trzeba też miec za co. Więc to, że kobieta bierze pod uwage kondycję finansową mężczyzny nie jest wyrachowaniem, ile mozna cierpiec, bo partner nie ma pieniędzy, żeby pójść do kina, pojechac do Kazimierza czy cokolwiek innego. Ten brak finansów zabija chęci, świezośc, nieposkromione uczucie, bo partner nigdzie nie może iść, nie może pojechac na wycieczke rowerowa, nie ma czasu porozmawiac, no i tak rodzi się coraz więcej żalu, coraz mniej miłości, zostaje smutek. Poza tym trudno bezmyslnie zakochac sie w facecie, którego zainteresowania nijak sie maja do naszych, bo żeby sie zakochac musi byc powód, czyms musi nam zaimponowac, czymś nas zadziwic, więc na pewno nie zakocham sie w facecie, który nie ma pasji podobnych do moich i który siedzi przed tv i pierdzi w fotel ogladając mecz, a potem zamęcza mnie opowieściami o nim, więc zakocham się z wyrachowania? Nieporozumienie
Mam 44 lata i nie chciałabym się nigdy więcej zakochać. I nie umiałabym. Życie odziera ze złudzeń, a miłośc to kolejne złudzenie.
Trwa dopóty, dopóki ludzie są w stanie się okłamywać i nie dostrzegać,że są okłamywani.
Teraz dopiero jestem prawdziwie wolna.
A kocham wiele rzeczy -moje dziecko, moje hobby, moje podróże, mój świat, na którego stworzenie cięzko harowałam. I żaden palant mi tego nie odbierze.
stopkę _Kwiatka..."miłość to igranie z ogniem..."
właśnie w nim się...spalam oczko.gif i jestem szczęśliwa mimo, że po 40-ce oczko.gif
Wiek partnera nie ma tu żadnego znaczeniausmiech.gif
Będzie to trwało do końca ... i jeden dzień dłużej?
Nie, póxniej tez będziemy razem, jedno z nas będzie czekało na drugie...
taka to już jest miłość...

Odpowiadam tylko na pytanie autora wątkuusmiech.gif
drogie panie..czytam i czytam i rozumiem, ze panie po 40 uwazaja, ze potrafia kochac, ale w tym sek, ze zastanawiam sie czy moga tak samo kochac jak mlode dziewczyny. Chyba nie rozumiecie o co mi naprawde chodzilo. Obserwuje zycie i wydaje mi sie ze starsze kobiety nie kochaja w ten sam sposob jak mlode kobiety. Za duzo kalkulacji, wyrachowania, wygody i pojscia na latwizne..nie twierdze ze to calkiem negatywne. Nie ..wcale nie! chodzi mi oto , ze zatracacie prawdziwy sens milosci...dla was milosc to chyba zupelnie co innego niz dla mlodych kobiet. Milosc jest bezwarunkowa a wasza milosc opiera sie na zbyt wielu warunkach, tak jakbyscie chcialy dopasowac sobie faceta w ktorym sie zakochacie. Wiem za sa mlode laski ktore sa z facetami dla pieniedzy, ale to poprostu glupota tego wieku i z reguly sa to glupie malolaty. Kobiety po 40 biora sobie czesto mlodych facetow i pisza ze seksowny, troskliwy itd. ale czy to nie jest wlasnie te dopasowanie...takiego latwiej sterowac i podporzadkowac sobie niz faceta w zblizonym wieku, dojrzalego. Czy na tym polega milosc aby wybrac sobie tego ktorego sie pokocha? Czy milosc nie powinna wybrac sama? Czytam duzo topikow tutaj i dochodze do wniosku, ze kobiety po 40 nie potrafia kochac w taki sam sam sposob jak mlode 20 letnie dziewczyny.
To jakby dwa rozne swiaty...ten pierwszy to mlodosc i naiwnosc, bezgraniczne oddanie, slepa milosc ktora potrafi nawet zabic a ten drugi to dojrzaly swiat, wyrachowany, oparty na czesto zimnej kalkulacji w stylu...co mi sie oplaca a co nie? i oczywiscie na wygodzie.
do filozof
Trochę w tym prawdy.Kobiety po 40stce kochają przede wszystkim swoje dzieci ,myślą logicznie ,nie ponoszą ich emocje tak skutecznie jak meżczyzn równolatków.Kobieta 40 letnia wiążąc się z kolejnym mężczyzną bierze pod uwagę jego stosunek do dzieci,często dorosłych i ich akceptację tegoż związku.Mężczyzna w tym samym wieku stawia swoje potrzeby na pierwszym miejscu często zaniedbując potomstwo .
To co nazywasz kalkulacją jest jedynie troskliwością o kogoś komu dało się życie,bo tak naprawdę nie można budować szczęścia na nieszczęsciu i braku akceptacji najbliższychsmiech.gif
zgadzam sie z toba..starsze kobiety nie maja juz takiego wolnego wyboru jak mlode i wolne kobiety. To napewno ogranicza ich mozliwosci w zyciu i w wyborze parntnera. Co do uczuc to nie watpie, ze moga byc rownie silne a moze i nawet czasami silniejsze. Zycie i wiek ogranicza jednak ich mozliwosci i napewno czesto nie sa odpowiednimi partnerami zyciowymi dla bardzo mlodych mezszczyzn co niestety na tym forum jest czesto zwalczane przez zakochane w mlodych chlopcach panie po 40-stce. Nie ma jednak recepty na wszystko i czesto rozni sie to od przypadku do przypadku. Dlatego temat tego topiku napewno jest lekko prowokacyjny i wzbudza rozne reakcje. Jednak podyskutowac warto bo moze czlowiek czegos sie moze zawsze tutaj nauczyc. Pozdrawiam wszystkie zakochane kobiety bez wzgledu na wiek.
nie muszę sie oklamywac ani nikogo innego ze wazny jest dla mnie status finansowy mezczyzny, co mozna wybaczyc 20 latkowi, z mezczyzna 40 letnim juz tak latwo nie przejdzie. To co tu jedna z kobiet napisala nie mam zamniaru dokladac do wyjazdow a wrecz ju fundowac bo trafilam kilka razy na gołodupcow. Jeszcze kilka lat temu stawialam obiady w knajpach, kupowalam piwo, papierosy, teraz jak sobie to przypominam wydaje mi sie to zalosne, nigdy wiecej.
Tak.Kobiety po 40-stce potrafią kochać prawdziwą miłością niezależnie od tego czy facet jest bogaty czy biedny,zdrowy czy chory,aby była stabilizacja i chęć dwóch stron do działania.Zakochałam się w schizofreniku,jestem mężatką,lecz mnie życie nie rozpieszczało dlatego znalazłam miejsce w sercu dla drugiego człowieka.Tkwie w miejscu bo niewiem co robić.Czy byłabym dla tego człowieka motywacją do życia czy tylko widzi we mnie opiekunke i tą która zadba o niego zarabiając na życie.
sam pomyśl, przecież jeśli kobieta przez wiele lat, od czasów młodości buduje miłość i bliskość, to w wieku po 40-ce jej miłość jest baaardzo wielka, to już wielka budowlatak wielka że zadne młodzieńcze zafascynowanie nie dorasta do pięt takiekj wielkiej miłości
a więc na twoje pytanie odpowiem...że tak, o wielkiej miłości takiej prawdziwej i zakotwiczonej mocno można mówić dopiero po upływie wielu lat...właśnie tak po 40-ce
ale ty nie o tym, ty konkretnie pytasz o początkowy wybuch namiętności podszytej erotyzmem bo tylko o czyms takim można mówić w młodzieńczym zakochaniu, tylko tyle że od zakochania do miłości musi upłynąć wiele czasu, wręcz lata
dlatego bywa że trudno jest rozpocząć budowę miłości od podstaw z nową osobą w późniejszym wieku bo po prostu już nie starcza czasu i brakuje lat na zbudowanie miłości prawdziwej i zażyłości, ale jest dośc miejsca i czasu na wskoczenie w namiętność i erotyzm, tyle że od tego do miłości jest baardzo daleko

i owszem, u podstaw budowania prawdziwej miłości leży decyzja i wybór nie umniejszając poczatkowego zaiskrzenia zwanego czasem zakochaniem się i fascynacją
Po 40,jezeli jest sie w tym samym zwiazku od kilkudziesiciu lub kilkunastu lat to miłosc przeradza sie w przyzwyczajenie.
A jezeli po 40 kobieta spotyka faceta w ktorym sie zakoch*je,to po prostu jest to zauroczenie jak u nastolatki.
laura 40 a Ty,po prostu zafascynowałas sie innym mmezczyzna,do tego chorym psychicznie,widac,ze meza nie kochasz i jest Ci w małzenstwie źle,ze uczuciem zapałałas do psychicznie chorego człowieka.Po prostu jesstes zdesperowana kobieta i tyle.
to nie tak że niby miłość przechodzi w przyzwyczajenie

Przyzwyczajenie jest niezbędną częścią miłości , o niemal fundamentalnym znaczeniu
Nie ma miłości w której nie występuje przyzwyczajenie
Przyzwyczajenie jest niezbędnym fundamentem aby pojawiła się miłość. oczywiście chodzi tu o prawdziwą miłość
W fazie zakochania się nie ma jeszcze przyzwyczajenia...ale też i nie ma miłości, nieraz bywa że co kilka dni zakoch*jemy sie w następnym fantastycznym obiekcie a następnie zmiana i znowu zakochanie się

Dlatego błędem jest takie pogardliwe traktowanie przyzwyczajenia w związku bo tym samym pogardliwie traktujesz miłość w tym związku
MENOPAUZA, a zdrowie i seks.
__PODPOWIEDŹ:
BH.44.
KOBIETY w MENOPAUZIE muszą mieć energię, najlepiej z pożywienia. Zdecydowanie uważam, że konsumowanie różnych produktów spożywczych w oparciu o tabele tzw.
__INDEKS ŻYWIENIOWY, tj. IŻ produktu; wystarcza aby MENOPAUZĘ lub nawet przejściowe osłabienia przechodzić sprawnym żwawym krokiem. Samopoczucie musi być wynikiem jedzenia czystego pożywienia, głównie bez TOKSYN i oczywiście nie powodującego; CUKRZYCY typu 2.

W menopauzie odżywianie to klucz do prawidłowej, prozdrowotnej EGZYSTENCJI. Dlatego ważne jest odkrycie dotyczące chleba przedstawione poniżej. Dzisiaj jest to w kraju absolutnie żywieniowy unikat.

Pomaga nam w tym mianowicie:
CHLEB typu KR-IRL, stabilizujący poziom cukru we krwi na wiele godzin.
Jemy bez większych zahamowań, SMACZNIE i dużo, a przede wszystkim energetycznie oraz BEZ UCZUCIA GŁODU.
Zmęczenie jest nam wtedy obce, a KREATYWNOŚĆ myślenia zaskakuje nas samych. Zdrowiejmy i szczuplejmy zatem !!

Takie odżywianie NIE JEST DROGIE, a wręcz WYJĄTKOWO TANIE; koszt 1 szt. mini chlebka to 18-20 groszy czyli całodzienne wyżywienie 1 osoby nie przekroczy 2,00 zł.
Zjadamy mniej droższych produktów, a to dlatego; że CHLEB typu KR-IRL syci niewyobrażalnie przez 4-5 godz., ELIMINUJE GŁÓD, gwarantując przy tym odżywienie BIOLOGICZNIE WZORCOWE !!
To kłopot, że nie kupisz tego chleba, nikt go nie piecze, nikt na nim nie zarabia, ale samemu upiec WARTO !!

Zobacz też; IRL KRAKÓW.
__Książka; _pt._______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
Wydanie drugie: zaktualizowane i uzupełnione.
__Skrót adresu strony w Internecie_______: MAGDALIRL
__ADRES_______: http://www.magdalirl.com.pl/

Pozdrawiam Ciebie i WSZYSTKICH

jezyk.gif
Mogą. Zakochałam sie parę miesiecy temu. Wariacko, nie przypuszczalabym wcześniej że to możliwe. Zwiazek na odleglość, spotkania rzadkie. Wpakowałam sie w bycie tą trzecia. Zerwałam po 6 mcach, nie potrafie dojść do siebie. Mężczyzna byl moim rówieśnikiem, ja jestem rozsądna, zamożna osoba, on tez. Nie chcialam byc kochanką, teraz wariuje z rozpaczy. Rozsądek w tym wieku cholernie boli.
po "40" potrafią kochac prawdziwie usmiech.gif

pytanie jest bez sensu
Odpowiedz na ten temat »