Wykup reklamę w Kafeterii Więcej »

Magazyn dla kobiet Kafeteria jest częścią Portalu o2.pl Więcej »

Odpowiedz na ten temat
ja swoim dwóm córom daje po 100 pln tygodniowo.
Witam podszywy usmiech.gif Jednak podwyzszylam corce kieszonkowe o polowe, mam nadzieje ze nie wycfani sie, nie wiem czy to nie za duza kwota? Mloda bedzie dostawala 300 zl miesiecznie + 100 zl kieszonkowego od ojca + babcia ktora "rozpieszcza" swoja wnuczke, ja pokrywam oplaty za ciuchy, wycieczki itp. To nie za duzo jak na nastolatke?
uwazam ze za duzo
za swojemu nastolatkowi nic nie dawalam,w sredniej szkole kupowalam miesieczny i placilam za obiadu
2 miesiace przed 18nasta kupil auto za zarobione przez siebie pieniadze,stalo pod domem az zrobil prawo jazdy,za ktore sam tez zaplacil
on mnie nawet nigdy nie prosil,zeby mu na cos dala
tel tez sam kupil i sam doladowywal
czasami 100 dostal od babci-na swieta,urodziny czy dzien dziecka
Jakis czarny mam
Fakt, gratuluje samodzielnego syna usmiech.gif Ale czasy niestety sie zmienily. Moja corka nawet nie ma czasu na obowiazki domowe, a co dopiero prace. Nie wyobrazam sobie zeby w wieku 15 lat pracowala i do tego uczyla sie. Jej rodzenstwo dostaje 1/3 kieszonkowego tego co ona. Nie wiem chyba wypadaloby im tez podwyzyc...
no wiesz on pracowal w wakacje-cale albo miesiac
dodatkowo w roku szkolnym naprawial komorki,kupowal zepsute,skrecil,rozkrecil i sprzedawal
a ja mam 16 lat i dostaje 30zł miesięcznie kieszonkowego i mi starcza.
heh i nie pisz mi o czasach bo moj syn w tamtym tyg osiagnal pelnoletnoscsmiech.gif
to nie bylo w tamtym wiekusmiech.gif
Jakis czarny mam
Tylko pogratulowac syna usmiech.gif Moja cora raczej nie garnie sie do pracy. Uznala ze woli sie "edukowac". Ehh usmiech.gif
powiem Tobie,ze moj syn tez ma zajecia dodatkowe i tam sie udziela kilka razy w tygodniu
a te skrecanie telefonow to taka jego pasja
kazde dziecko jest inneusmiech.gif na pewno Twoja corka ma jakies obowiazki oprocz nauki
Ludzie!
Mam 17 lat i w zyciu nie dostalam kieszonkowego!!! Kosmetyki, przyjemnosci oplacam sobie sama. Dostaje tylko na plaszcz na zime i na jakies fundusze, ubezpieczenia w szkole. Ksiazki do szkoly tez sama sobie kupuje!
Jakbym miala 300zl kieszonkowego to na samochod nazbieralabym w niecaly rok-przeciez to 3600zl rocznie!!!
Co racja, to racja usmiech.gif Oby mi sie tylko nie rozpuscila usmiech.gif
sama widzisz ile ambicji jest teraz w mlodych ludziachusmiech.gif
trzeba im tylko dac mozliwosc wykazania sie a nie podawac wszystko na tacy
Jakbym dostawala 600 tak jak ktos wyzej napisal to nawet bym sie nie zastanawiala i sie wyprowadzila!
Ciekawe co by Pani corcia zrobila jesli nie dostalaby kieszonkowego przez 2 miesiace...
"tylko zeby mi sie nie rozpuscila"
Ona juz jest rozpuszczona gowniara, ktora dostaje polowe pensji samotnej matki trojki dzieci! Ludzie pracuja cale dnie za 600zl/miesiecznie!
Jak jest Pani taka bogata to niech Pani pomaga biednym!
No nie wierze
Bez przesady nie dostanie 600 zl, nie moge pozwolic sobie na to aby jej kieszonkowe siegalo prawie srednia krajowa. Byla sytuacja w ktorej corka nie dostala kieszonkowego przez miesiac i zrozumiala to usmiech.gif
No nie wierze
Kochana, nie oceniaj mojej corki, gwarantuje ze nie jest rozpuszczonym dzieckiem, wrecz przeciwne.
No nie wierze
Nie oceniaj mojej sytuacji materialnej, jezeli jej nie znasz. Corka z pewnosci nie zeruje na mojej pensji.
A ja dostaje 100 tygodniowo i spokojnie mi stracza smiech.gif
A ja uwazam, ze rodzic powinien dawać dziecku kieszonkowe. Każdy ma swoje potrzeby a bycie nastolatkiem jest szczególnie kłopotliwe, gdy na wszystko brakuje pieniędzy i o każdy wydatek najdrobniejszy trzeba się "prosić". Ja nigdy nie miałam kieszonkowego i pamiętam jak milion razy się czułam podle i beznadziejnie, gdy moje koleżanki, znajomi szli gdzieś nawet na pizze czy cokolwiek lub nawet w szkole kupowali sobie w sklepiku picie po w-fie... Ja zawsze musialam się tłumaczyć "po co mi te 10zł", bo moi rodzice zawsze na każdy wydatek mieli swoje wytłumaczenie.. Nie miałam kasy na nic, a kiedy prosiłam mame, żeby kupiła mi choćby żel do mycia twarzy to widzialam ten ból, że ZNOWU oczywiście musi na coś wydać. A tak naprawdę to patrząc na innych naprawdę miałam niewiele. Moje koleżanki chodziły w fajnych ciuchach, miały kosmetyki, gadżety, do jedzenia kupowały wszystko co chciały a ja musiałam patrzeć. I nie była to kwestia tego, że moi rodzice nie mieli pieniędzy, bynajmniej. Oni po prostu każdy wydatek uznawali za zbędny. "Po co Ci 5 zł jak do sżkoły możesz wziąć kanapkę", "po co ci tusz do rzęs, nie musisz się malować" - kiedy nie chodziło o jakis drogi tylko zwykly za 15 zł ;/, , no ze wszystkim tak było ... Nawet na podpaski przy okresie nie miałam. Albo potrafiła mi dać 20 zł na kilka potrzebnych mi rzeczy (co oczywiście nie starczyło nawet na połowę z nich) i jeszcze pytać czy mi jakaś reszta została ... Ehh.. Długo można by pisać... ;/ Wiec do autorki - jak Cię stać - daj tyle kieszonkowego, ile uważasz. W dzisiejszych czasach prawda jest taka, że jak się nie ma pieniędzy, to nie można czuć się spokojnym, wolnym człowiekiem. Tylko nie zatrać przy tym dobrego wychowywania córki, żeby nie znała wartość pieniądza. Pozdrawiam.
Dajecie tym dzieciom ile chcą, a potem gdy dorosną, zeby mieć od razu wszystko, będa brały kredyty, albo bedą miały doła, ze czegoś nie mają.
A ja sądze, ze to rodzica rola utrzymywac dziecko i dac mu jak najlepszy start w doroslosc. Przynajmniej ja będę starała się tak postępować z moim dzieckiem. I wszystko nalezy robic z glowa. Jak dziecko dostaje oprocz pieniedzy takze wychowanie, nie powinno mieć z niczym problemu. I dla jasności - nie chodzi mi o dawanie dziecku niewiadomo jakich sum, ale takich, jakie spełnią te naprawdę prawdziwe potrzeby.
uwazam ze 200zl na mc to max dla dziewdczyny w tym wieku.
ja kieszonkowego jako takiego nie dostawalam. jak chcialam na bulke do szkoly, ksiazke, wyjazd, pizze to szlam do rodzicow i mi dawali.
dzieki temu oni widzieli ile wydaje i czy nie idzie to na fajki a ja tez mialam to czego potrzebowalam.
300zl na mc to 10zl dziennie. po co jej az 10 dziennie? nie podoba mi sie ten zwyczaj z wysokim kieszonkowym. dziecko uczy sie ze moze lekka reka wydac 300zl, a potem idzie do pracy, zarabia 1000 i dziwi sie ze nie umie za to oplacic mieszkania i zeby starczylo na jedzenie.
Nie dostawałam nigdy kieszonkowego i uwazam, ze mozna dziecko wychowac bez kieszonkowego, a mimo t by wiedzialo ile co kosztuje i trzeba na to zapracowac. Jak żyłam?
Wszystko opłacali mi rodzice, kino, bilety, itd. Pieniadze dostawałam na urodziny (np. 50 pln) albo jakies koncowki z zakupow. NAuczylam sie nie roztrwaniac i kupowac tylko to co było potrzebne. W szkole średniej było mnie już stać na puder i tusz, książki. Na wyjście ze znajomymi dostawałam 20pln. Kombinowałam tak by zostało. Z bratem nawet uzbieralismy pieniadze na rolki zbierjac butelki, reszte z zakupow, czasem babcia cos sypnela.
Gdy poszłam na studia dopiero wtedy mogłam bardziej zaszalec. Studiowałam w miescie rodzinnym. Na drugim roku dopiero dorobiłam sie stypendium naukowego w zawrotnej kwocie 130 pln. Za to kupowałam kosmetyki (kolorówka) i karte do telefonu, kserówki itd. Jak zabrakło to rodzice dołożyli. W kolejnych latach stypendium było coraz większe wiec coraz wieksza czesc zaczelam pokrywać - bielizna, kosmetyki pielegnacyjne, pomniejsze ciuchy. Gdy zaczelam prace dodatkowo wtedy wszystko poza rachunkami i jedzeniem opłacałam sama.
Gdy przeszłam na etat kupiłam samochod, wiec dodatkowo opłacac trzeba było utrzymanie samochodu. Nie dokładałam sie do rachunkow do jedzenia - rodzice nie pozwolili, jedyne co mialam robic to oszczedzac. Mam dzieki temu telewizor, konsole, pomniejszy sprzet rtv/agd o ktorym marzyła, oszczednosci.
ja w ogóle jak dostawałam po 50/100zł na urodziny od rodziców/dziadków/ciotek to nie wydawałam od razu tylko zbierałam.
i to naprawdę uczy szacunku do pieniędzy
nie można dawać dzieciom kasy jak na tacy i to w dodatku takie kwoty
przepraszam ale nie chce mi sie czytac calego wiec odpowiem po prostu na pyt. Poki sie uczy do matury to wiadomo zywisz ją i ubierasz, wiec teoretycznie 150 zl to fajna kaska. Ale 2 razy do kina, raz z kolezanka na pizze, tu fajna bluzke u patrzy i koniec nima. Z kolei dając więcej rozpieszczasz... W sumie zalezy czy sama jestes majętna np prowadzisz firme, ktora dzieciak ewentualnie odziedziczy to nawet 500 zl mozesz dawac. Nie wiem, moze sie myle..mloda jestem, dzieci nie mam wiec oczko.gif
Moja corcia dostaje 500 zl, starcza jej na kosmetyki, kino, pizze, kregle, rozne d**erele, czasami kupuje sobie z kieszonkowego ciuchy, i z tego co wiem to jeszcze oszczedza usmiech.gif ale i tak potrafi ode mnie wydebic pieniadze usmiech.gif
moim zdaniem jak potrzebuje to niech bierze sam z portfela
12
Odpowiedz na ten temat »