Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość joanitka123

depresja w ciazy :( smutek i lzy

Polecane posty

Gość joanitka123

jestem w 15tc i od samego poczatku nie cieszylam sie z niej. fakt, nie bylo to planowane, ale z partnerem juz od kilku lat gdybalismy jakby to fajnie bylo miec malucha i los zdecydowal za nas. na poczatku pierwsza mysla byla aborcja, ale mnie od niej odwiodl partner i moja mama. teraz czuje sie jak w potrzasku. jest mi okropnie zle i smutno. nie pamietam juz dnia zebym sie chociaz usmiechnela. wyc mi sie chce calymi dniami, nie chce tego dziecka, czuje czasami wrecz do tego powiekszajacego sie brzucha obrzydzenie. do tego stracilam prace, maz mi to wypomina, wiecznie projektuje jak to bedzie ciezko, robi to w taki sposob, ze czuje sie bezuzyteczna i nic nie warta. nie wspiera mnie. jak mu powiedzialam, ze zle sie czuje to tylko uslyszalam zebym nie przesadzala i sie nie roztkliwiala nad soba. nie przytula mnie, brzucha do tej pory nawet nie tknal. mam wrazenie, ze mnie nie kocha i jest ze mna tylko dlatego, ze jestem w tej ciazy i nie mam mozliwosci zarobic na siebie. zaczelismy remont. nie moglam sie przemoc zeby wybrac kolor scian, nie wyobrazam sobie, ze w polowie listopada zamieszka tam ten potwor. tak nazywam je potworem. czuje, ze trace przez to zycie. pozniej sobie wyrzucam, ze nie mam prawa tak myslec, ze to dziecko nie jest niczemu winne. to jeszcze bardziej poglebia moj stan. moja ginekolog caly czas nawija mi o poswieceniu i milosci a ja nawet nie umiem i w sumie nie chce rzucic palenia chociaz wiem, ze szkodze tym bardzo dziecku. raz sie wrecz upilam z rozpaczy... nie wiem co robic, jestem w klatce. dla znajomych stalam sie nieatrakcyjna towarzysko i nikt nie ma czasu sie ze mna spotkac i pogadac. nie mam gdzie tego wszystkiego wyrzucic. miewam mysli samobojcze, zmuszam sie do zycia ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie dziwię ci się, koniec wolności........ w ogóle co ty masz za męża... Każdy by się załamał w takiej sytuacji...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joanitka123
maz to jedynie czesc problemu. ja sie czuje fatalnie w ogole. az mnie swierzbi jak mi ktos z rodziny napomnknie, ze ciaza to taki super stan zeby mu zwyczajnie zasmiac sie w twarz a w gorszym przypadku sie na niego zwyczajnie rzucic. najchetniej gdybym miala kase to bym sie poddala aborcji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kochana, nie łam się, nie musisz od razu kochać brzuszka, głaskać go itp.Miłość często przychodzi z czasem.Ciąża i zaraz po to nie jest łatwy okres ,za względu na huśtawkę hormonalną>Najmniejsze bzdety przeżywa się tak jakby miały wielką wagę.Do tego mąż Ci niczego nie ułatwia, a powinien, bo sama z sobą w ciążę nie zaszłaś, więc powinien choć próbować wczuć się w Twój stan, może poczytać coś na ten temat. Wiem co piszę, bo sama miałam depresję w ciąży, chodziłam do psychologa i te spotkania mnie trochę wyciszały, uspakajały-polecam. Teraz moja córcia ma 20 m-cy a ja od dawna czuję się dobrze-świetnie jest patrzeć jak dziecko się rozwija. Postaraj się nie pić i nie palić w ciąży-proszę ,spróbuj. Gdybyś chciała pogadać to możesz napisać mi maila:golgie1980@wp.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Twój mąż to nie cześć problemu a wyłączny problem. Robi tobie stres i nie stwarza opiekuńczych warunków. To nie dziecko jest problemem, tylko twój mężczyzna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joanitka123
rozmowy z nim nie pomagaja. on ciagle mnie pyta np. kiedy w koncu znajde prace. juz mam dosc tlumczenia, ze widac mi brzuch i pracodawcy tylko sie glupio ze mnie smieja jak ich pytam czy mnie nie przyjma. poza tym chce wyjechac za granice. pytam jak on to sobie wyobraza, ze bede tu zupelnie sama, ale slysze tylko pytanie z czego bedziemy zyc. wcale nie mamy tak zle. po zaplaceniu rachunkow zostaje nam spokojnie 1800zl na zycie, ale mu malo, bo musi miec przeciez na imprezke, wyjscie z kolegami, nowe buty itd. tlumacze mu, ze jak tylko dojde do siebie po porodzie to przeciez wroce do pracy, ale nic nie dociera. a moze to lepiej, niech sobie jedzie i bede miec swiety spokoj?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joanitka123
rozmowy z nim nie pomagaja. on ciagle mnie pyta np. kiedy w koncu znajde prace. juz mam dosc tlumczenia, ze widac mi brzuch i pracodawcy tylko sie glupio ze mnie smieja jak ich pytam czy mnie nie przyjma. poza tym chce wyjechac za granice. pytam jak on to sobie wyobraza, ze bede tu zupelnie sama, ale slysze tylko pytanie z czego bedziemy zyc. wcale nie mamy tak zle. po zaplaceniu rachunkow zostaje nam spokojnie 1800zl na zycie, ale mu malo, bo musi miec przeciez na imprezke, wyjscie z kolegami, nowe buty itd. tlumacze mu, ze jak tylko dojde do siebie po porodzie to przeciez wroce do pracy, ale nic nie dociera. a moze to lepiej, niech sobie jedzie i bede miec swiety spokoj?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joanitka123
rozmowy z nim nie pomagaja. on ciagle mnie pyta np. kiedy w koncu znajde prace. juz mam dosc tlumczenia, ze widac mi brzuch i pracodawcy tylko sie glupio ze mnie smieja jak ich pytam czy mnie nie przyjma. poza tym chce wyjechac za granice. pytam jak on to sobie wyobraza, ze bede tu zupelnie sama, ale slysze tylko pytanie z czego bedziemy zyc. wcale nie mamy tak zle. po zaplaceniu rachunkow zostaje nam spokojnie 1800zl na zycie, ale mu malo, bo musi miec przeciez na imprezke, wyjscie z kolegami, nowe buty itd. tlumacze mu, ze jak tylko dojde do siebie po porodzie to przeciez wroce do pracy, ale nic nie dociera. a moze to lepiej, niech sobie jedzie i bede miec swiety spokoj?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smmmutno,mi
popłakałam sie jak to przeczytałam... Los jest tak niesprawiedliwy :( mam 21lat i straciłam tydzień temu ciążę w 10 tyg . Była to ciąża nieplanowana. Jestem bardzo towarzyska osobą, uwielbiam imprezy, studiuję...ale na wieść o ciąży bardzo sie ucieszyłam. Byłam gotowa na nowy etap w życiu... i straciłam dziecko. Dla mnie to ogromna tragedia!!! Nie wiem dlaczego kobiety które nie chcą dziecka je rodzą, a te które zdążyły pokochać, oczekiwały narodzin tracą je :( to okrutne. Nie mam do Ciebie żalu. Raczej mam pretensje do losu :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutnaaa.aaa
popłakałam sie jak to przeczytałam... Los jest tak niesprawiedliwy :( mam 21lat i straciłam tydzień temu ciążę w 10 tyg . Była to ciąża nieplanowana. Jestem bardzo towarzyska osobą, uwielbiam imprezy, studiuję...ale na wieść o ciąży bardzo sie ucieszyłam. Byłam gotowa na nowy etap w życiu... i straciłam dziecko. Dla mnie to ogromna tragedia!!! Nie wiem dlaczego kobiety które nie chcą dziecka je rodzą, a te które zdążyły pokochać, oczekiwały narodzin tracą je :( to okrutne. Nie mam do Ciebie żalu. Raczej mam pretensje do losu :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Autorko trodna sytuacija :( ja jestem w 21 tyg ciazy i od tygodnia biore antydepresanty leki :( boje sie ze zaszkodze malenstwu ale gorzej zyc z depresija nieleczona jak masz mysli samobujcze to koniecznie idz do lekarza on ci pomprze dostaniesz jakies tabletki aby wyleczyc ten stan a wspomnisz moje slowo ze bedzie o wiele lepiej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joanitka123
podbijam, moze ktoras z was byla w podobnej sytuacji?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mąż powinien być w takiej sytuacji podporą, ja miałam kryzys i to on mnie z tego wyciągnął

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
konieczna jest pomoc psychologa w takiej sytuacji, może też terapia par, no bo przyszli rodzice muszą się wspierać, w niektórych poradniach pomagają się przygotować do roli rodzica np. w http://www.psychologdlaciebie.com/ niedaleko Szczecina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Podejrzewałam u siebie depresję. Cały czas się denerwowałam, płakałam, nie chciało mi się nigdzie wychodzic i nic robic. A wszystko zaczelo sie od tego jak dowiedzialam sie o tym ze moj syn ma zespol downa. Miałam bardzo mieszane uczucia. Od Euforii po Furię i odwrotnie. Zaczynałam czuć nienawiść do samej siebie. Wszyscy wydawali mi sie lepsi ode mnie. Czułam sie beznadziejna i WINNA. Miałam ochote sie zabic... Z pomocą przyszła mi strona http://moc-energii.pl na której zamówiłam rytuał oczyszczenia aury. Pomogło mi to. Nabrałam chęci do życia i przestałam winić siebie za zaistniałą sytuację. Zaakceptowałam to co dzieje się wokół mnie. Patrzę na świat inaczej, mam w sobie więcej optymizmu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joanna891
Trzeba w takim przypadku szybko działać i udać się do specjalisty. Uważam, że tutaj https://psychomedic.pl/psychiatra-warszawa/ mają świetnych lekarzy. Nie wstydźmy się wizyty u psychiatry. Taki lekarz może tam tylko pomóc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Paranoja12
A co jesli, wszystko w zyciu jest niby wymarzone, super mieszkanie, kochajacy facet, kasy nam nie brakuje, tesciowie kochani, wszystko jakby sie uklada..ale cos mi nie pasuje, jest mi SMUTNO, tak poprostu, nie moge juz pracowac bo jestem modelka a modelek z brzuszkiem tez nikt raczej nie chce, znajomi glownie mieszkaja daleko, kazdy z innej beczki i jak ktos cos robi w wekeend to raczej imprezuje, ja NIE MOGE bo jestem przeciez w ciazy, szkoda mi siebie bo najbardziej brakuje mi pracy i rozrywki, i jak ktos mi powie ZROB COS DLA SIEBIE to nie recze za siebie, ja cale zycie dbalam o siebie, wstaje rano jem, i co potem..nie mam NIC do roboty, ewentualnie cos ugotowac i posprzatac WOW...rewelacja, nie wiem co mam ze soba zrobic, jestem smutna, zalamana, czuje jakas dziwna tesknote za czyms, nie wiem za czym ale lapie mnie taki smutek i tesknie ale za kim ? za czym ? hmmm..powtarzam sobie , NIE MASZ SIE CZYM MARTWIC, zrzucisz kilogramy, dziecko nie przeszkadza w zyciu..ale jakos nie umiem, nie umiem sie usmiechnac i powiedziec FAJNIE TO MI SIE WSZYSTKO ULOZYLO ... glupia jestem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kammmila33
Tu nie ma na czekać. Im wcześniej skorzystasz z pomocy specjalisty, tym lepiej. Widać, że nie radzisz sobie ze swoimi problemami. Nr do rejestracji do tego Psychomedic to 22 253 88 88 . Ta klinika jest ok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wypoerdalaj z ta reklama. Zglaszam jako nieuczciwa praktyka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak bym cię złapała to by pióra z ciebie leciały autorki topiku. Koszmar jak ludzie mają poprzestawiane w głowach i jacy są niedojrzali.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zdecyduj się. Mąż czy partner ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jeśli masz problem z depresją będąc w ciąży, to prrzemyśl wizytę u specjalisty, dopóki jest wcześnie. Przemyśl, co będzie po narodzinach dziecka? Jeśli nie chcesz osobiście chodzić do specjalisty, pomyśl o wideokonsultacjach oferowanych prze warszawską sieć klinik Psychomedic. A, no i zachęcam do wysłuchania specjalisty dr. Serafina o psychotropach w czasie ciąży. http://pytanienasniadanie.tvp.pl/38532263/ciaza-na-psychotropach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×