Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gośćniezdecydowany

Dylemat dwie kobiety w moim życiu

Polecane posty

Gość gośćniezdecydowany

Cześć, mam pewien dziwny problem. Mieszkam z żoną i dorosłym dzieckiem. Jesteśmy już lata po rozwodzie, jednak mieszkamy nadal prawie razem (we wspólnym domu, ale mam w nim osobne mieszkanie z osobnym wejściem) i jesteśmy sobie bardzo bliscy. Nie ma między nami żadnej intymności od czasu rozwodu. Ale jak mówiłem- jesteśmy sobie przyjacielsko i rodzinnie bliscy. Nie miałem problemu dotychczas, ale w zeszłym roku poznałem kobietę, z którą zacząłem się dogadywać, poczułem się przy niej szczęśliwy. I tak zaczął się koszmar, bo z jednej strony czuję szczęscie przy tej kobiecie, a z drugiej mieszkam ze swoją rodzina i nie wyobrażam sobie ich zostawić. Z żoną po rozwodzie nie uprawiałem od lat seksu, nie ma żadnych pieszczot, ale mimo to jest mi bardzo bliska. Ta nowa kobieta kocha mnie, widzę, jak za mną szaleje, ja także coś do niej czuję, spotykamy się w tajemnicy przed moją rodziną. Jestem w kropce- mam w życiu dwie kobiety i obie ważne. Nowa kobieta niesamowicie mnie pociąga seksualnie, w ogóle bardzo mnie pociąga, a nie mogę iść z nią do łóżka, ponieważ jednak mieszkam z żoną. Na żonę nie patrzę z pociągiem od wielu lat, w sumie ona także i jak mówiłem- od lat nie ma żadnych czułości. Mógłbym odejść z domu i związać się z nową kobietą, ale z żoną łączy mnie wiele spraw- od wspólnej kamienicy, po rodzinę, bo mam rewelacyjny kontakt z teściami, moi rodzice także żonę uwielbiają i nikt nie wyobraża sobie, bym mógł być z kims innym. Nie wiem, co zrobić, wiem, że nowa kobieta chce ze mną stworzyć związek i zamieszkać, a ja nie mogę, bo mam rodzinę, a też nie potrafię jej zostawić, bo coś mnie do niej ciągnie! Mimo rozwodu mogę powiedzieć, że nadal jestem zonaty, bo zyjemy jak małżeństwo, tylko własnie mieszkamy w osobnych mieszkaniach i nie ma między nami życia seksualnego ani uczuciowego. Tamta kobieta tak mnie przyciągnęła do siebie własnie tym, że bardzo duzo ciepła mi okazała i miłosci, widzę, jak się o mnie troszczy, jak dba, jak się o mnie martwi- to mnie tak ogromnie omamiło i teraz nie wiem, co mam zrobić, a nie chciałbym zniszczyć swojej rodziny...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćniezdecydowany
Ktoś był w podobnej sytuacji? Co zrobić, by było dobrze?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćniezdecydowany
Doradzi ktoś, jak to rozwiązać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
po co brales rozwod skoro nadal czujesz sie emocjonalnie zwiazany? ja bym sie wyprowadzila i zaczela ukladac sobie zycie z nowym partnerem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pobudka z reka w nocniku :D powinienes zrobic jej blizniaki 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćniezdecydowany
Brałem rozwód, ponieważ nie wytrzymywaliśmy ze sobą w jednym mieszkaniu, notorycznie się kłóciliśmy i nie ukrywam, ona mnie zdradzała, przyłapałem ją, wtedy nazwała mnie zerem i śmieciem, mówiła, że kochanek lepiej ode mnie zarabia. Wtedy postanowiłem się rozwieść i przeprowadzić do wolnego mieszkania na dół w kamienicy. Ona po rozwodzie rozstała się z tym kochankiem, nie wiem, kto zerwał, nigdy już tematu kochanka nie poruszała, wtedy znów zaczęła latać za mną. Oczywiście nie przeprosiła, a przecież zdradzała mnie na moich oczach, ale zapewne żałuje, skoro później zaczęła ze mną normalną relację prowadzić, już nie wyzywała mnie od zera, od człowieka, który mało zarabia itp. Myślę, że doceniła mnie, choć wprost o tym nigdy nie mówi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Odetnij pepowine,ta sytuacja jest chora. Zacznij zyc swoim życiem, po prostu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tamta docenila cie jeszcze bardziej a ty lasy na docenienia nie wiesz CO DALEJ :D ciezkie jest zycie idioty :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jestes wolnym mezczyzna ,badz szczesliwy ,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie no z***biście, Facet jest po rozwodzie nie musi mieszkać z żoną, nie musi z nią sypiać, ale ma ją przy sobie, ma dziecko, ma rodzinę, jest kimś wspaniałym w oczach bliskich, bo ona go zdradzała on się rozwiódł ale nie odszedł i wspiera ją i nadal są ze sobą emocjonalnie związani, takie białe małżeństwo, a tutaj ma kobietę sobie na boku która świata po za nim nie widzi i cierpi pewnie bo nie wie o co chodzi facet po rozwodzie a muszą się ukrywać. Ona teraz szaleje i cieszy się chociaż z takiego szczęścia bo to początki, ale potem będzie co raz bardziej cierpieć, ale co to Cię obchodzi ty masz teściów którzy cię uwielbiają i twoja rodzinna jest dumna z twojej postawy, taki honorowy. Jesteś okrutny wiesz? Wykaż się odrobiną honoru i odwagi i określ się jak najszybciej żeby tak druga kobieta za bardzo nie cierpiała. Bo na razie jesteś potwornym tchórzem. Liczy się dla ciebie co inni powiedzą, ty nie kochasz tej kobiety, Tobie chyba tylko najwidoczniej schlebia że ona tak Ciebie kocha, że dwie kobiety Ci dogadzają. Masakra jak tak można się bawić uczuciami innych :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćniezdecydowany
No, niekoniecznie dwie kobiety mi dogadzają, bo zona mi nie dogadza. Zona jest chłodna emocjonalnie dla mnie, ale z pozoru wyglądamy jak normalne małżeństwo- wspólne wakacje, wyjazdy, święta przy jednym stole. Żona jest osobą bardzo wierząca i kiedyś powiedziała w gronie rodzinnym, że męża ma się jednego i rodzina jest dla niej najważniejsza (to było kilka lat po jej zdradzie). Ja nie wiem, co mam wybrać, bo sytuacja jest trudna- z jednej strony mam ta rodzinę- choć jesteśmyu po rozwodzie, dziecko już dawno pełnoletnie jest, ale żyjemy jak każde małżeństwo, tylko bez bliskości i seksu, bardziej na zasadzie przyjaźni i tego, że żona o wszystko mnie prosi, ja robię jej zakupy, ja remontuję to jej mieszkanie itp. Tyle lat tak już żyję, a tu nagle pojawiło się dla mnie coś nowego, uległem tamtej kobiecie, choć się broniłem! Coś mnie bardzo do niej zbliżyło, utraciłem głowę i wciąż tracę na spotkaniach z nią, a wtedy przypominam sobie o swojej rodzibie i już nie jest mi tak miło. To trudne rozwalić wszystko, całą swoją stabilizację w wieku prawie 50 lat i rozpocząć życie od nowa, z nową kobietą. Do braku seksu już się przyzwyczaiłem, choć ponad 10 lat nie miałem życia seksualnego. Nowa kobieta obudziła we mnie tę sferę na nowo, czasem ledwo się powstrzymuję, żeby się nie zapomnieć. Miałbym wtedy wyrzuty, co do żony, bo jakby nie było żyjemy jak małżeństwo, tylko w osobnych mieszkaniach i bez tej całej małżeńskiej otoczki. Boję się tego wyboru, nie chciałbym zostawiać ani jednej ani drugiej. Teraz porównuję je obie non stop. Przewaga żony jest w tym, że urodziła mi dziecko, że kiedyś ślubowałem jej i że teraz jest normalna w stosunku do mnie, bo kiedyś była niezłą jędża i awanturnicą, gdy razem mieszkaliśmy. Nowa kobieta za to okazuje mi uczucia, jest troskliwa, opiekuńcza, wspaniale mi się z nią rozmawia, jest bardzo ciepła i czeka na moja deklarację, a ja nie wiem, co mam zdrobić, bo nie chciałbym żadnej z tych kobiet skrzywdzić :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mialas pieciu mezow
skoro meza ma sie jednego to ciekawe co robil w tym czasie twoj zastepca seksualny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćniezdecydowany
Nie wiem, nie poruszam tematu jej romansu sprzed lat, ona nic na ten temat nie wspomina. Od tamtego czasu jest sama i każdego nowego adoratora przepędza, stąd wnioskuję, że zalezy jej na mnie i na ponownym związku ze mną, inaczej też by kogoś znalazła, a nie tkwiła w układzie ze mną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powiem krótko, egoistyczny idiota z ciebie. Każdy ma prawo wyboru i sam może decydować o swoim życiu. Z punktu widzenia religii, jeżeli wierzysz w to , co ślubowałeś przed ołtarzem, powinieneś pozostać przy zonie i spróbować odbudować małżeństwo, ze wszystkimi jego elementami. Z tamtą kobietą zaś zerwać wszelkie stosunki, bo jeśli jest wolna, to prawo poznać kogoś innego i ułożyć sobie z nim szczęśliwie życie bez ciebie. Kochasz żonę czy tą drugą kobietę? Bo chyba żadnej, a tylko siebie. Na dzień dzisiejszy, patrząc na twoje podejście do opisanej sytuacji, najlepiej dla ciebie, wyprowadzić by się było z domu i zacząć żyć oddzielnie. Mając takie myślenie w wieku blisko 50. lat, to strach pomyśleć jaki byłeś w wieku 20-30, jakbyś w ogóle nie potrafił myśleć i funkcjonować samodzielnie... Ja bym nie wyrobiła psychicznie w takiej sytuacji,nie mogłabym patrzeć na męża,gdyby mnie zdradził, mieszkać (sic!) z nim w jednym domu. Toć to chore jest. Nic tu do tego dzieci nie mają, bo można się widywać z dzieckiem normalnie, ale trzeba mieć na uwadze tez swoje zdrowie psychiczne. A u ciebie widzę siadło i to równo, skoro masz takie dylematy i od lat funkcjonujesz w takim toksycznym barłogu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przestań pieprzyć jak potłuczona, to nie takie wszystko oczywiste w życiu. Mój dobry przyjaciel też mieszkał z żoną po rozwodzie. Miał też inną. Tylko potrzeba było trochę czasu. Dobrze że się nie wyprowadził, wrócili do siebie, wszystko poukładali i są szczęśliwi. I nawet mało kto wie, że są po rozwodzie. Na dobre wyszło bo gdyby się wyprowadził to już by raczej nie zawalczyli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie tu nie pieprze głupot, tylko zaznaczam swoje stanowisko w sprawie bardzo jasno i na temat. Czasem może warto przeczytać dokładnie czyjś komentarz zamiast obnosić się tu ze swoją wulgarnością i dawać upust nagromadzonym emocjom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ty lepiej siebie przeczytaj jeśli chodzi o wulgarność. Doradzasz mu co powinien robić jak byś wszystkie rozumy pozjadała. Mam nadzieję, że facet się nie wyprowadzi bo te drugie najczęściej są nic nie warte, faceci łapią się na to ich ciepło itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No cóż z powyższym rozmówcą dialogu kontynuować nie będę, bo się nie porozumiemy. Dla mnie problem autora jest łatwy do rozwiązania, kwestia chęci i dojrzałości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Żona (tzn ex zona) jest wazna, bo urodzila ci dziecko, jest czlonkiem rodziny w pewnym sensie. ale co z tego??? czemu traktujesz ja tak jakbys czail sie do powrotu? powinienes traktowac ja jak siostre i przede wszystkim wyprowadzic się - masz prawo układać sobie zycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ty jesteś pewnie z tych co nie znoszą sprzeciwu. I wszystko jest takie proste. Ciekawe jak twoje życie wygląda w realu. Miałam okazję już spotkać w życiu takie doradczynie. Zrób tak i tak bo ja tak uważam. Kwestia decyzji taaa już od razu. Wszystko dojrzewa w swoim czasie, facet ma etap przejściowy. I pewnie byś się zdziwiła, że wszystko może potoczyć się zupełnie inaczej niż piszesz. I okaże się lepszym rozwiązaniem. Nie odpowiadaj racją, nie dogadamy się. Masz myślenie robota.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćniezdecydowany
Szczerze watpię, by ta nowa kobieta okazała się zła, bo to bardzo dobry człowiek i nie mam wątpliwości, że byłbym przez nią szanowany i kochany, ale własnie, mam ten dylemat, czy nie spróbować odbudować swojej rodziny. Od naszego rozwodu minęło już trochę ponad 10 lat, zmieniliśmy się, żona już mnie nie poniewiera, kiedyś była egoistyczną jędżą, poniżała mnie na każdym kroku, mówiła, że przeszkadzam jej w mieszkaniu, przestawiała z kąta w kąt, nawet doszło do tego, że jak straciłem pracę nie dostawałem obiady przez 2 tygodnie, dopóki nie znalazłem nowej pracy. Święta więc nie była, ale odkąd się wyprowadziłem do sąsiedniego mieszkania, odkąd wzięliśmy rozwód zmieniła się, już nie poniża, już nie zawadzam jej. Fakt, licytuje się ze mną nadal o każdy grosz, nawet pożyczone 30 gr muszę jej oddać, ale taka już jest. Wciąż kusi mnie, by postarać się odbudować to małżeństwo. Boję się, że odchodząc do nowej kobiety poczuję, że coś ważnego utraciłem w życiu, bo jeżeli nasze małżeństwo miałoby być teraz po tych latach i rozwodzie udane, to byłoby wspaniale. Z drugiej strony boję się, że ona mogłaby wrócić do dawnego sposobu zachowania się, bo kłótliwa nadal jest i rządzić lubi, co widzę po tym, jak wszczyna awantury ze swoimi siostrami, jest bardzo zaczepliwa. A jeśli byłoby tak jak przed laty, to z kolei utraciłbym możliwość normalnego związku, który wiem, że miałbym z nową kobietą, bo to bardzo spokojna osoba, bardzo ciewpła i grzeczna. Zupełne przeciwieństwo mojej żony, która jest pewna siebie, dominująca. Tamta to typ szarej myszki, bardzo skromna i spokojna o dobrym sercu- co w niej cenię. Czy kocham żonę? Nie wiem, po tylu latach coś do niej czuję napewno, w sumie do nowej kobiety także coś czuję. A wybór jest trudny, a i naprawa małżeństwa mnie bardzo kusi, odzyskanie takiej pełnej rodziny, małżeńskiego łóża, bliskości z żoną, choć nie pociąga mnie już od lat, ale wszystko można odbudować przecież, chęć na przytulenie się do niej i seks z nią pewnie także. Ja nie jestem aż tak wierzący jak ona, choć chodzę z nią do kościoła co niedzielę, ale chodzę dlatego, że ona mnie wyciąga- bez przekonania. Wierzę w Boga, ale nie przywiązuję wagi do religii i ustanowionych przez nią praw.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćniezdecydowany
Własnie, nie bardzo odpowiada mi ta wyprowadzka. Tam mieszkamy całą rodzina w tej kamienicy. Mieszkam ja w osobnym mieszkaniu, żona i dzieciak w drugim mieszkaniu, a teściowie i siostra żony z rodzina w trzecim. Na obiady jestem zapraszany do teściów razem z żoną, teściowie to wspaniali ludzie i także wciąż dopominająsię, kiedy wreszcie zamieszkamy znów we wspólnym mieszkaniu z żona, wciąż namawiają nas do powrotu do siebie, mówia, że modlą się o nas od lat każdego wieczoru. To bardzo religijni ludzie, oni nie uznają rozwodów, dlatego im tak cięzko z tym, że mieszkamy osobno, że wystąpiłem przed laty o rozwód. On sami radzili mi zawsze, że kobiecie nalezy ustępować, że jestem facet, powinienem być twardszy, a nie dać się emocjom ponosić i po sądach biegać, że każdy ma jakieś kryzysy małżeńskie i żebyśmy wreszcie sobie wybaczyli. Pozxa tym, włożyłem sporo pieniedzy w remont tego mojego mieszkanka w kamienicy, poza tym dołozyłem się tez do remontu mieszkania teściów- i to sporo. Wiele mnie tu trzyma- od rodziny po finanse.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćniezdecydowany
Nie wyobrażam sobie także, jak będę musiał powiedzieć nowej kobiecie, że jednak się z nią nie zwiążę. To będzie dla mnie bardzo cięzkie, ponieważ coś do niej czuję i również nie chcę tracić, ale ona oczekije stabilizacji i związku ze mną, czego ja na chwilę obecną nie mogę jej dać! Wciąż mówię, żeby jeszcze poczekała, aż wszystkie sprawy finansowe i domowe pozałatwiam, ale nic nie załatwiam, bo boje się odejść od rodziny, boję się rzucić to wszystko w tym wieku, zaczynać życie z czysta kartą, u boku nowej kobiety i sami, bo ona jest bezdzietna oraz rodziny żadnej nie ma. Tutaj mam wielką rodzinę, pełny dom w święta, a tego nie miałbym u boku nowej kobiety. Owszem, miałbym miłość, seks, spokojny, ciepły dom oraz kobietę, której ufam, jak nikomu na świecie, ale ten dom byłby pusty- tylko nas dwoje i to mnie przeraża...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×