Odpowiedz na ten temat

czy nie sądzicie że to bardzo nieprofesjonalne podejście do klienta

  • gość 2017.01.12 [11:38]
    Miałam trochę śmieszną sytuację u fryzjera tydzień temu. Byłam na podcięcie końcówek, mama dodatkowo na farbowanie. Fryzjer spytał mamy "Pani na farbę a córka na strzyżenie?" mama odpowiedziała "Tak tak bo córka sama się farbuje". Po ich minach widziałam, że ich lekko wryło, byli widocznie niezadowoleni. Może trzeba było nie mówić, ale nie dało się ukryć, bo miałam troszkę ciemniejszy, centymetrowy odrost. Idę na mycie włosów, fryzjer lekko dotknął i mówi "Włosy są przesuszone" a ja na to "No tak teraz kaloryfery grzeją to się wysuszają" na co on "To przez farbę, bo drogeryjna prawda? Drogeryjne farby mają niezbyt dobre stężenie wody przez co włosy są potem suche". Ja się wkurzyłam, bo o włosy dbam, używam dobrych szamponów, za każdym myciem odżywka, raz lub 2 w tygodniu maska, po każdym myciu wcieram kilka kropli oleju (czasem, kilka h przed myciem nakładam olej w większej ilości) i ewentualnie odżywka w sprayu. Może nie są super błyszczące, ale nie są suche. Poza tym mam skórę włosy przetłuszczającą się, więc chciałabym mieć suche włosy.
    Mama siedziała niedaleko na fotelu, więc mówię do niej "Ej mama widzisz? Trzeba im było nie mówić, bo teraz marudzą", mama się odwróciła i mówi "No co wy za głupoty opowiadacie, chodzi bez przerwy z czymś na głowie, więc jakie przesuszone!", na co gość "No ale są przesuszone, więc mówię" a mama "Ja przez tydzień po waszych farbowaniach też nie muszę myć włosów, bo są tak wysuszone!". Mama mistrz, wtedy się zamknęli (dwóch tam stało)
    Kilkanaście minut później ja przeszłam na fotel, przyszło kilka klientek, rozejrzałam się, patrzę, a tam pani nr 1: włosy do pasa, rozjaśniane, kurczakowy (może nie aż tak, ale jednak) blond, pozbawione wszelkiej wilgoci suche strączki, lekko falowane, ale widziałam, jak fryzjer nakłada jej farbę! Pani nr 2 włosy krótsze niż poprzednia, podobny kolor, bardziej proste niż falowane, również farba, puch na głowie. Wszystko jednak przebiła pewna fryzjerka, która latała po salonie, miała włosy krócej niż za ucho, fioletowe, wyglądały tak, jakby całą noc siedziała i je tapirowała! Serio, gdyby jej siano na łep włożyć (i pokolorować na fioletowo, bo taki ta babka miała kolor) to wyglądałoby podobnie. Tak brzydkich włosów nie widziałam dawno.Ale im to już nic nie mówią.
    Podejrzewam to, że wkurzyli się, iż nie farbowałam się u nich, tylko sama, więc musieli mi wytknąć wszystko co najgorsze. No tyle, że mam 19 lat i nie stać mnie na to, żeby co miesiąc czy półtora wydawać 120-140 zł na farbę do włosów, sama sobie wtedy zafarbowałam farbą z Loreal (drogeryjną) i miałam mięciutkie oraz błyszczące, jak nigdy po żadnym salonie. Pragnę zaznaczyć również, że to nie jest salon, w którym byłam po raz pierwszy. Cała rodzinka chodzi tam od jakiś 3,5 roku (najczęściej mama z tatą). Miałam tam kilka razy robioną farbę i nie podobał mi się efekt. Albo mi robili za jasną farbę, więc miałam mega spuszone włosy albo za ciemną, która szybko się wypłukiwała. Raz miałam nawet pasemka, to włosy przestały się puszyć aż tak dopiero po pół roku (a miałam robione jakąś najnowocześniejszą metodą rozjaśniania, która miała być delikatniejsza niż cała reszta) . To jest teoretycznie najlepszy salon w okolicy, ma dużo klientek, strzygą dobrze, stylizują bardzo fajnie, ale mi ich farby po prostu nie służą (tak jak żadne inne fryzjerskie)
    Jak myślicie? Czy oni mi to wygarnęli, bo byli źli, że się u nich nie farbowałam? No bo nie wiem, jak inaczej można tak traktować klienta. Ja na prawdę nie mam przesuszonych włosów (aż tak, bo w pewnym stopniu suche ma prawie każdy). A siedziało kilka klientek, z sianem plus fryzjerka i to jest w porządku? Nie sądzicie, że trochę nieprofesjonalne podejście do klienta?

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...