Odpowiedz na ten temat

Molestowanie ciągnie się za człowiekiem latami.

  • gość 2015.07.29 [03:16]
    Ponad 20 lat temu byłam molestowana, a koszmary wracają. Silny stres w życiu wyzwala złą energię, która przeobraża się w koszmary senne.
    Kiedyś ten strach mnie zabije.
  • gość 2015.07.29 [03:19]
    Napisz do mnie: szodan.szodan@o2pl
    Chetnie porozmawiam bo bylem kiedys z kims kto doswiadczyl tego samego i mysle ze rozumiem to troszke.
  • gość 2015.07.29 [03:20]
    Nie mogę, boję się obcych ludzi.
  • szodanszodan 2015.07.29 [03:35]
    Przeciez to tylko email. Zaloz nowy email np "sdfsdf23423" i wtedy mozesz pisac w pelni anonimowo.
    Tobie natomiat radzilbym pamietac pare rzeczy:
    - Nerwice i urazy mozna leczyc. Od psychologii po psychiatrie, i co ciekawe - to potrafi przynosic bardzo dobre rezultaty
    - To nie twoje wina ze bylas molestowana
    - W polsce sa zapewne miliony przypadkow molestowania, ale niestety jest to temat tabu - uwierz ze na pewno nie jestes sama. Tak wiec otwarcie sie - moze pomoc ci w znalezieniu kogos kto NAPRAWDE cie zrozumie bo przezyl to samo.
    - To bylo 20 lat temu. Teraz jests silna i duza. Racjonalnie, nie ma podstaw do tego by sie wiecej obawiac. matematycznie moze byc juz tylko lepiej usmiech.gif
    - Skuteczna terapia pozwala na w zasadzie 100% wyzwolenie sie z tego brzemia. Nawet jesli w obecnej chwili cie to przygniata - wiem bo sam widzialem kiedys taka przemiane.
    nie marudz i pisz maila.
    Ja malo spie i chetnie pogadam.
  • gość 2015.07.29 [03:40]
    Zajeżdża prowokacją ale wkręcaj się dalej.
  • gość 2015.07.29 [03:41]
    Kiedy dzisiaj obudziłam się, pierwsza moja myśl, przecież ten człowiek już pewnie dawno nie żyje. A ja ciągle pamiętam, przeraża mnie to. Bo mam wrażenie, że będzie mi to towarzyszyć do końca moich dni.
  • szodan 2015.07.29 [03:43]
    A czy prowadzisz jakas terapie?
  • gość 2015.07.29 [03:46]
    Nie sądziłam,że będzie potrzebna. Myślałam, że to przeszłość i koniec, zapomnę.
    Ale stres ma ujście w tych snach, zauważyłam taką zależność.
  • gość 2015.07.29 [04:01]
    Snow sie pewnie nigdy nie wyzbedziesz.
    Ale terapia mysle ze pomoglaby wiele jesli chodzi o odbudowanie wiary w siebie i stworzeniu metod radzenia sobie z tego typu wspomnieniami.
    Najwazniejsze zebys pamietala ze jestes z******ta dziewczyna usmiech.gif
    Jak to mawiaja amerykanie "survivor" - jestes jak Rambo. Przezylas i zyjesz. I jak to Rambo - musisz zyc usmiech.gif
  • gość 2015.07.29 [04:08]
    gość dziś [04:01]
    Snow sie pewnie nigdy nie wyzbedziesz.
    Ale terapia mysle ze pomoglaby wiele jesli chodzi o odbudowanie wiary w siebie i stworzeniu metod radzenia sobie z tego typu wspomnieniami.
    Najwazniejsze zebys pamietala ze jestes z******ta dziewczyna usmiech.gif
    Jak to mawiaja amerykanie "survivor" - jestes jak Rambo. Przezylas i zyjesz. I jak to Rambo - musisz zyc usmiech.gif
    x
    Dziękiusmiech.gif , mam silny charakter. Dlatego uznałam, że sobie poradzę sama.
    Teraz, kiedy minęło już tyle lat, zamiast zapomnieć, czuję się słabsza i atakuje mnie trauma. To dziwne, ale takie są fakty.
    Szef i podwładna{uczennica}, sprawia że człowiek bywa bezradny a przede wszystkim odczuwa strach przed zwierzchnikiem.
    Nie poczuwam się do winy, zwyczajnie facet miał kryzys wieku średniego, a ja byłam jego ofiarą.
  • gość 2015.07.29 [04:13]
    Nie zmienia to jednak faktu, że dzisiaj budząc się miałam oddech dogorywającego starca, bo trzymałam drzwi, by nie zostały staranowane.
  • gość 2015.07.29 [04:15]
    Prowo, slabe
  • gość 2015.07.29 [04:18]
    Nie obchodzi mnie opinia postronnych ludzi, wyrzuciłam emocje. O to mi chodziło, z nikim nie mogę porozmawiać na ten temat, a prywatne konto, nawet utworzone wyłącznie na tą potrzebę, budzi we mnie strach.
    Uciekam od ludzi.
  • szogunszogun 2015.07.29 [04:24]
    Napisz na maila co podalem wyzej! Z checia pogadam wiecej, ale musze teraz skoczyc w kimono, a szkoda by bylo przerywac rozmowe na zawsze. szogun.szogun@o2.pl
    Strach, ataki paniki, strach jak ktos puka w drzwi, strach przed rozmowa z szefem? To wszystko znane problemy w medycynie, nawet jesli dla nas brzmi to dziwnie.
    Jest masa lekow ktore pozwolilby ci byc moze nie zapomniec, czy byc szczesliwym, ale wyleczyc twoj organizm z tego podszytego strachu i ciezaru na sercu. Zlapalabys pelen oddech, bo poki co dzwigasz na barach dobre 20kg dzien w dzien..
    Dlatego bardzo zachecam do terapii. Na prawde nie ma sensu przechodzic przez to samemu, chociazbysmy byli silni jak Goliat...
  • gość 2015.07.29 [04:27]
    Nie jesteś sama. Mam podobne "schizy".
    Wystarczy czyjś nieprzemyślany niewinny dotyk, głośniejszy krzyk a ja zaczynam tulić pod sobą ogon.
    Walczyłam i walczę z wieloma sprzecznymi uczuciami.
    Nie jest łatwo bo nie mam kontroli nadtym o czym śnię ale staram się żyć w realu. Ech..temat rzeka.
  • gość 2015.07.29 [04:30]
    Faktycznie rozumiesz z czym może borykać się taka osoba jak ja. Dostrzegam to po stylu pisania, ale to nie jest takie proste. Ja nie otwieram się na ludzi, mam rodzinę i to powinno mi wystarczyć. Ograniczyłam kontakty do minimum, moja rodzina nie wie co tkwi w mojej głowie. Może ja to wszystko wyolbrzymiam, kryzys następuje w stresie.
    Skoro sny nie opuszczą mnie, to już tak będzie i nic nie zmieni tego stanu rzeczy. Jestem w punkcie wyjścia, nie zawracam głowy. Dobrej nocyusmiech.gif .
  • gość 2015.07.29 [04:33]
    gość dziś [04:27]
    Nie jesteś sama. Mam podobne "schizy".
    Wystarczy czyjś nieprzemyślany niewinny dotyk, głośniejszy krzyk a ja zaczynam tulić pod sobą ogon.
    Walczyłam i walczę z wieloma sprzecznymi uczuciami.
    Nie jest łatwo bo nie mam kontroli nadtym o czym śnię ale staram się żyć w realu. Ech..temat rzeka.
    x
    Mam to samo, nie potrafię normalnie reagować na dotyk, wycofuję się, nie potrafię podać dłoni na przywitanie.Myślałam, że jestem jakaś dziwna.
  • gość 2015.07.29 [04:38]
    Mam to samo, nie potrafię normalnie reagować na dotyk, wycofuję się, nie potrafię podać dłoni na przywitanie.Myślałam, że jestem jakaś dziwna.
    x
    Nie sądziłam, że to może być konsekwencja molestowania. To straszne, że człowiek jest tak wypaczony po tych doświadczeniach.
  • gość 2015.07.29 [04:47]
    Nie jests dziwna. To typowa reakcja obronna.
    Glowa do gory: z tego da sie wyjsc, i przejsc od strachu rozmowy przez telefon az do intymnej bliskosci z kims tam fajnym.
    Zelzna zasada zlodzieji: nigdy sie nie poddawac. To rowniez dotyczy
    wlasnego wnetrza.
    Badzcie silne i dzielne.
    usypijacy szogun.szogun
  • gość 2015.07.29 [04:48]
    gość dziś [04:30]
    Więc jesteś poniekąd szczęściarą. Ja mam rodzinę która nie lubi tego jakże niewygodnego tematu. Moja kochająca matka skwitowała moje przejścia słowami "ja też tak miałam, było, minęło" i tyle.
    Moja babka, której w końcu odważyłam się powiedzieć co jej synkowie wyprawiali, zrobiła duże oczy i...poszła kepać różaniec.
    Jak z takimi osobami rozmawiać? NIE DA się.
    To jest najgorsze bo najbliźsi nie potrafią zrozumieć spustoszenia pomimo że sami mieli podobne przeżycia.
    Ja się poddałam.
    X
    gość dziś [04:38]
    Mam to samo, nie potrafię normalnie reagować na dotyk, wycofuję się, nie potrafię podać dłoni na przywitanie.Myślałam, że jestem jakaś dziwna.
    x
    Nie sądziłam, że to może być konsekwencja molestowania. To straszne, że człowiek jest tak wypaczony po tych doświadczeniach.
    X
    X
    Wiele zależy od tego jak bardzo nie chcemy aby "kat" miał przed nami jakiś rodzaj przewagi.
    To jest szeroki temat i na pewno nie na tutejsze forum.
    Jednak z biegiem lat, można sobie ułożyć życie pod warunkiem że druga osoba posiada na tyle empatii aby zrozumieć pewne zachowania które działają samoistnie a nie dlatego żeby zrobić komuś na złość.
  • gość 2015.07.29 [04:53]
    gość dziś [04:47]
    "Glowa do gory: z tego da sie wyjsc, i przejsc od strachu rozmowy przez telefon az do intymnej bliskosci z kims tam fajnym.
    usypijacy szogun.szogun"
    No wybacz ale z tego nie da się wyjść. Można z "tym" nauczyć się żyć tak jak ktoś kto cierpi na padaczkę czy cukrzycę (uogólniam).
    Zgodzę się jedynie z tym że można nauczyć się z tym żyć jeżli spotlkamy kogoś kto nie jest fajny, a kogoś kto po części zrozumie.
    Swiat jest pełen "fajnych" ludzi. Dojrzałych i empatycznych o wiele mniej.
  • gość 2015.07.29 [04:59]
    Mężczyzna przyjmuje do wiadomości, i przechodzi do porządku dziennego.
    Nie jestem typem histeryczki, człowiek z którym żyję, którego żoną jestem, zna temat.
    Jednak ta wiedza miała mniej więcej znaczenie zeszłorocznego śniegu.
  • gość 2015.07.29 [05:08]
    >wybacz ale z tego nie da się wyjść. Można z "tym" nauczyć się żyć tak jak ktoś kto cierpi na padaczkę czy cukrzycę (uogólniam)
    Slonko. Uwierz. Mialem kiedys taka w ramionach ktora dzieki naszej wspolnej pracy wyczolgala sie z tego i dzis prowadzi zdrowe fizycznie i psychicznie zycie.
    Wiecej wiary. To tak jak z tymi zolnierzami co potracili dwie nogi - niby nic sie nie da naprawic, ale zobacz ilu z nich smiga teraz na olimpiadzie w protezach - i to czesto nawet wygrywajac. LUDZIE BEZ NOG.
    Tobie wyrwano pol serca i duszy. Nazywaj mnie debilem, ale naprawde wierze ze terapia, zrozumienie, rozmowy, milosc(platoniczna) moze ten proces odwrocic. atom po atomie.
  • gość 2015.07.29 [05:12]
    gość dziś [04:59]
    Mężczyzna przyjmuje do wiadomości, i przechodzi do porządku dziennego.
    Nie jestem typem histeryczki, człowiek z którym żyję, którego żoną jestem, zna temat.
    Jednak ta wiedza miała mniej więcej znaczenie zeszłorocznego śniegu.
    X
    Czyli tak naprawdę facet nie rozumie.
    Za nic w świecie nie powiem Ci że miałm identycznie. Miałam podobnie.
    W końcu stracili do mnie cierpliwość. Tzn było dobrze dopóki ja się podporządkowywałam. Kiedy jednak odbijały mi schizy (np nikt nie może dotykać moich piersi. Nigdy!), to zaczynały się pretensje, drobne docinki i taki etam, a ja wpadałam w jeszcze głębszy dołek bo "co ze mnie za kobieta"?!
    Po latch doszłam do wniosku że ci faceci byli nie tylko nie dojrzali ale nie mieli empatii.
    Wyszłam za mąż za człowieka który traktuje mnie dosłownie jak królewnę. I pomimo że jest wspaniały, to nadal mam schizy.
    Różnica polega na tym, że on akceptuje mnie całą. Schizy jak i dobre momenty.
    To on mi dał wiarę w to, że nie jestem całkowicie po/j/e/b/a/na.
  • gość 2015.07.29 [05:20]
    Nie dociera do niego problem, po co borykać się z czymś, czego się nie rozumie.
    Ja go kocham, problemy rozwiązuję sama. Psychicznie jestem silniejsza od niego, ale nie wyobrażam sobie życia z kimś innym. Może nawet dlatego, że zignorował coś takiego. Kiedy poznaliśmy się, to nie istniało. To trauma powracająca w kryzysie.
  • gość 2015.07.29 [05:27]
    Eksperyment myslowy:
    A jak ty bys zareagowala jak twoj partner by powiedzial: "wiesz, mam problem, bo czasami czuje pociag do ladnych dziewczynek i nie wiem co robic".
    Tez by moglobyc tak ze bys zwariowala i... zignorowala to. Bo to niczym ogluszenie, i ciezko sie z tym zmierzyc lub powiedziec cokolwiek.
  • gość 2015.07.29 [05:31]
    gość dziś [05:27]
    Eksperyment myslowy:
    A jak ty bys zareagowala jak twoj partner by powiedzial: "wiesz, mam problem, bo czasami czuje pociag do ladnych dziewczynek i nie wiem co robic".
    Tez by moglobyc tak ze bys zwariowala i... zignorowala to. Bo to niczym ogluszenie, i ciezko sie z tym zmierzyc lub powiedziec cokolwiek.
    x
    Ale jak to ma się do mojej wypowiedzi?
    Dobranoc.
  • gość 2015.07.29 [05:31]
    Wiesz co mnie uderzyło w Twojej wypowiedzi? To zdanie; "Może nawet dlatego, że zignorował coś takiego. "
    Ty przepraszasz że żyjesz i oddychasz. Odczuwasz (spekuluję tutaj!) jego akceptację jakby Ci łaskę zrobił bo "jednak wziął wybrakowany towar". Wybacz określenie. Ja przerabiałam to samo lata temu.
    To jest błędne koło dla Twojej psychiki.
    Szczerze? Podziwiam Cię bo chociaż ja uważam się za silną emocjonalnie osobę, przy takim człowieku poległabym na całego.
    Nie oceniam Twojego męża bo przecież go nie znam i nic o nim nie wiem.
    Odpisuję tylko na Twoje reakcje jakie Ty opisujesz.
    Nie znam również Ciebie ale bardzo Ci współczuję.
  • gość 2015.07.29 [05:38]
    Nie czuję się jak wybrakowany towar, on mnie tak nie postrzega.
    Jedynie z moich słów mogłaś dojść do takich wniosków, mój mąż ma obsesję na moim punkcie. Temat zakrawa o sf.
  • gość 2015.07.29 [05:43]
    Masz rację. Tak Cią odebrałam i dlatego też zaznaczyłam że spekuluję.
    Nie wiem co oznacza skrót "zakrawa o sf"?
    Więc podsumowując, nie jest tak źle?
  • gość 2015.07.29 [05:49]
    Nie odpowiem na to pytanie, milczenie jest złotem.Dobrej nocy, lub dzień dobryusmiech.gif .

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...