Odpowiedz na ten temat

co mieliście wychodząc za mąż ,żeniac sie

  • gość 2017.09.10 [07:47]
    Ja od rodziców nie dostałam nic ,mąż wiedział ze tak będzie .Ale ja miałam swoich oszczędności ok 80 tys .Mąż dostał dom i małe gospodarstwo i teraz po kilku latach mówi ze :jeśli ktoś się biedny urodził to nie jego wina ,ale jak się biednie ożenił to już jego wina. .....Wkurzają mnie takie teksty bo chociaż zdaje sobie sprawę ze to co wniosłam w małżeństwo to bardzo niewiele to z drugiej strony on musiał spłacić rodzenstwo,zresztą spłaca do dziś ,dom do totalnego remontu .Zastanawiam się do czego on pije....ze niby on się biednie ożenił? Ja jak też nie czuje się z nim bardzo bogata
  • gość 2017.09.10 [07:51]
    Dobrze ci godo bo wam tylko o piniądze chodzi. Te co tu płaczą to dawno mogły faceta mieć. Dla was się kasa kasa liczy. Dobrze ci tak.
  • gość 2017.09.10 [08:34]
    Nie nie wyszłam za mąż dla pieniądzy.Zresztą kiedyś mąż tak zazartowal ze wyszłam za niego dla pieniędzy to mu powiedziałam ze oczywiście ale już 5lat po ślubie i nadal nie wiem gdzie one są. .....
  • gość 2017.09.10 [08:37]
    Ja bym mu powiedziala ze jak sie nie podoba to ... moze znalezc sobie bogatsza.
    Z reszta ja w ogole jestem idealna i nie mozna miec do mnie zarzutow, bo i sprzatam i gotuje, pracuje, kasy duzo mi nie trzeba a do tego jestem bardzo spokojna i nie wybucham gniewem.
  • gość 2017.09.10 [08:38]
    Nie kłam... Widać jak na dłoni, że pieniadze są dla ciebie naj... Sam temat..
    Nie rób z nas idiotów.
  • gość 2017.09.10 [08:51]
    Miałam dom po dziadkach sprzedałam bo taka była wola dziadka bo ten dom go" wykończył " kupiłam mieszkanie zrobiłam remont .Inaczej bym pewnie wynajmowala bo nie stać by mnie było na kupno mieszkania chyba za na kredyt ale w to bawić się nie chce.
  • gość 2017.09.10 [08:56]
    Znajomy taki był szcześliwy, że poznał kobiete z domem. Teraz ma pokój z alimentamiusmiech.gif
  • gość 2017.09.10 [09:00]
    8.56 tak a jak kobiet przyjdzie na gotowe to taka szczęśliwa w związku. Nawet jak jest źle to nie ma mowy o rozstaniu. Oj dziewczynki nie macie wstydu?
  • gość 2017.09.10 [09:06]
    Mialam mieszkanie. Maz nic.
  • gość 2017.09.10 [09:12]
    9.06 jesteś bardzo rzadkim przypadkiem. Nie broń reszty swoich koleżanek.
  • gość 2017.09.10 [13:37]
    My mamy i mieliśmy siebie. Naprawdę
    wystarczy usmiech.gif Zdrowi też jesteśmy, mamy zdrowe ręce, pracę więc to nie problem zarobić pieniądze.
  • gość 2017.09.10 [13:50]
    Najlepiej jest zaczynać od zera albo mieć podobny wkład bo później właśnie wychodzi takie głupie gadanie. Autorko najlepiej gdybyś mężowi powiedziała ze takie gadki cie denerwują możesz mu też uświadomić ze on może i dostał ale skoro jeszcze spłaca rodzeństwo a jesteście już po ślubie to spłaca z waszych wspólnych pieniędzy. My z mężem nie mieliśmy nic wyjechaliśmy za granicę i tam zarobilismy na nasz wspólny dom.Ale pewno gdyby tak policzyć co do złotówki to max włożył więcej bo lepiej zarabiał i pracował jeszcze 2lata za granicą gdy ja juz byłam w pl.Pozniej tez on pracował gdy ja byłam z dziećmi w domu.Chore takie liczenie w malzenstwie
  • gość 2017.09.10 [13:56]
    Co ? O jakich kolezankach piszesz. Jak poznalam meza mialam mieszkanie, a on nic jeszcze mieszkal u matki. Mieszkal u matki dosc dlugo. Potem razem zmienilismy na wieksze. I tak zyjemy jestesmy szczesliwi. Jedyna nasza droga pod gore jest tesciowa, ktora jest zazdrosna o syna (chyba wina tego ze za dlugo razem mieszkali) . Tyle.
  • gość 2017.09.10 [14:35]
    Autorko on pije do tego, że ty bogato wyszłaś za mąż. Takie mówienie na okrętkę, ale mówiące: biedna byłaś, ja bogaty, bądź mi wdzięczna. Całuj po stopach.
  • gość 2017.09.10 [14:36]
    bo najgorzej jest wlasnie się dostać na wioske gdzie z dziada pradziada przekazywane jest gospodarstwo a starzy teściowi zadzierają nosa co tez oni swojemu dziecku nie dali za majątku .Wtedy gdy przyjdzie taka synowa jak ty autorko to teściowie podpuszczają bo co to do nich twoje 80 tys....tylko gdyby tak policzyć czego teściowi się dorobili to pewno podremontowali chlew lub dom może dokupili 2 h pola a ciebie będą ,mieć za nic .I pewno susza glowe synowi a on swoje flustracje wywala na ciebie.
  • gość 2017.09.10 [14:49]
    A ile tej spłaty mu wyszło? przypadkiem twoja kasa na spłatę nie poszła? Ja przed ślubem miałam trochę gotówki, od rodziców dostałam trochę mebli. maz miał odłożone pieniądze. dobralismy kredyt i kupiliśmy mieszkanie.
  • gość 2017.09.10 [14:55]
    Oboje mieliśmy pracę. Wszystkiego dorabialismy się sami. Rodzice nie dali nam nic o co nie mam żalu. Dziś po 10 latach troje dzieci, mieszkanie (kredyt właśnie spłacony), dwa samochody (jeden w leasingu). Jesteśmy zdrowi, dzieci też i to jest najważniejsze.
  • gość 2017.09.10 [15:34]
    Dlatego młodzi powinni mieszkać osobno wtedy jak jest między nimi ok to nawet fakt ze mieszkanie jest jednego nic nie zmienia. A jak synowa przychodzi do domu teściów to tak jest ....
  • gość 2017.09.10 [16:34]
    15:34 dokładnie gdy dziewczyna czy chłopak ma swoje mieszkanie to jest jej gdy mieszkają w domu rodzinnym to choć rodzice im to zapisali to do końca ich życia będzie ze to jest ich... i zawsze zięć czy synowa mieszka u nich.I możesz mieszkać remontować włożyć więcej niż dom był wart przed remontem a i tak będzie to ich
  • gość 2017.09.10 [16:39]
    Autorko a czy mąż wiedział ze nie dostaniesz "posagu "?bo jeśli wiedział to jest prostakiem robiąc takie aluzje.
  • gość 2017.09.10 [19:36]
    To jest chore .....nie wiem jak wielki majątek dostał twój mąż ale załóżmy że jest wart ok 800tys zł to co ty powinnaś mieć swoich tyle samo?On musi spłacić rodzeństwo i podejrzewam ze rodziców tez ma na swoim utrzymaniu do końca ich dni........Ciężko by mi się żyło z takim facetem chyba za dużo romansów się na czytalam
  • gość 2017.09.14 [00:46]
    Tak naprawdę autorka wniosła więcej niż ten cały mąż. Ile jest warta CZĘŚĆ (bo przecież spłaca rodzeństwo) domu do remontu i gospodarstwo? Strzelam, że na wsi. 40 tysięcy? To ja dziękuję bardzo, wolę mieć 80 i święty spokój od remontów i gnoju w stajni.
  • gość 2017.09.14 [08:26]
    Kiedyś gospodarz to był ktoś na wsi to oni najczęściej jedyni mieli samochód na wsi itp.....mieli się za bóg wie kogo bo wiadomo w sklepach nic nie było to każdy do nich wali po ziemniaki świnie mleko itp....te czasy już dawno minęły .To gospodarstwo jest coś tam warte gdyby je sprzedać ale z reguły jest tak ze jest przekazywane z pokolenia na pokolenie i żeby mieć z tego jakiś kasę trzeba się nieźle narobić. A teściowa pewnie myślą że wam tak bardzo pomogli ,dla mnie raczej zaszkodzili
  • gość 2017.09.14 [09:06]
    My oboje nie mieliśmy niczego materialnego. Mieliśmy tylko dobre wykształcenie i pracę. Dorabialiśmy się wszystkiego wspólnie w wynajętym mieszkaniu.
  • gość 2017.09.14 [09:06]
    Ja miałam długi, a mąż był dziany, ale sam z siebie, a nie za pieniądze rodziców, więc nie mam takich problemów. W Twojej sytuacji bym nie wytrzymała i powiedziała coś w stylu: zgadzam się, ale człowiek był młody i głupi, to wziął golodupca z rozpadającą się chałupą do spłaceniausmiech.gif
    To jest niestety taka typowa wiejska mentalność, że jak przyjdziesz z niczym do "gospodarstwa", to cała rodzinka będzie traktować cię jak służącą
  • gość 2017.09.14 [10:30]
    Mialam dobry humor i cieszylam sie życiem. Teraz mam tylko mega w****ienie każdego dnia na tego z***a
  • gość 2017.09.14 [10:43]
    Nic. I to doslownie.
    Maz pracowal "na czarno" a ja konczylam studia dzienne i pracowalam na pol etatu. Wynajelismy kawalerke, kiedy skonczylam studia poszlam do pracy na pelny etat i 5 lat po slubie kupilismy mieszknie na kredyt, od moich rodzicow dostalismy czesc kasy na wklad na mieszkanie.
    Zeby nie bylo, nie bralismy slybu z powodu wpadki, bo dziecko mielismy dopiero 10 lat po slubie.
    Dzis mamy mieszkanie splacone i wlasnie niedawno kupiismy drugie oczko.gif
  • gość 2017.09.14 [11:27]
    Z własnych obserwacji zauważyłam że najgorzej się wiedzie temu co został na tak zwanej ojcowiznie.Mam takich przykładów w koło pełno. Ci ci nie dostali wyjechali za granicę albo po kończyli szkoły bo wiedzieli że nic nie dostaną a ci co dostali to albo właśnie na gospodarstwei tyraja a zyski wkładają w gosp.albo pracują ale i tak cudów nie ma bo domy stare i trzeba wiecznie remontowac.Mysle ze twój mąż właśnie widzi to ze wkoło wszystkim się powodzi może znajomi mają bogate żony i stad te refleksje. Co prawda mógłby je trzymać dla siebie
  • gość 2017.09.14 [14:28]
    Ja miałam 200 tys oszczędności, mąż miał kawalerkę i jakieś 50 tys oszczędności. Wszystko zarobiliśmy sami, ale brałam ślub w wieku 32 lat.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...