Odpowiedz na ten temat

Czy wami opiekowały się babcie jak byliście małe?

  • gość 2017.08.10 [12:31]
    jw. Babcie lub dziadkowie? Teraz jest przekonanie, że samemu sobie trzeba radzić. Ale jak pamiętam czasy jak byłam mała czy siostra to zawsze we wspomnieniach mam dziadka i babcie ze strony mamy. Pomagali jej baaaaardzo dużo. Moja mama też mi dużo pomaga, ale z każdej strony słyszę, że powinnyśmy same. Ale dlaczego? Mnie długo bawili dziadkowie i mam z nimi super kontakt. Mam 32 lata, a dalej co weekend dzwonię i zapraszam na obiady w co drugą niedzielę.
  • gość 2017.08.10 [12:35]
    Ja tez dużo czasu spedzalam z babcia od strony mamy. Ciągle się u niej nocowalo. Robiliśmy z kuzynowstwem sylwestry u babci jak byliśmy mali itp. Moi rodzice mieli naprawdę sporo luzu przez to. Moja mama też mi pomaga, ale to jest pomoc typu zostanie z synem jak musze iść do lekarza a mój mąż nie może wziąć urlopu itp nie ma tak ze zostanie z nim a ja sobie skocze z mężem do kina, czy weźmie go na noc.
  • gość 2017.08.10 [12:36]
    Tak do tego stopnia ze np moja matka wyslala moja starsza siostre na 6 lat do Bydgoszczy do matki a sama pracowlaa i mieszkala w Toruniu i odwiedzała corke na weenkdy. Mnie tez babcia wychowywala. Mojego syna moja matka widzi raz na rok na Bozenarodzenie a mieszkmy na tym samym osiedlu. Bo juz w czasie ciazy oznajmila mi ze mam na nia nie liczyc. Oczywiscie matak jest na emeryturze. Synama 3,5 lat ja oplacam opikunke.
  • gość 2017.08.10 [12:43]
    tak, tylko że moja babcia mieszkała z rodzicami przez sciane, zawsze zajmowała sie tylko domem, nigdy nie pracowała. Przy czym głownie to zajmowanie sie mna polegało na tym ze siedziałam z nia w kuchni, albo w ogródku, ona robiła swoje a ja sie sama bawiłam , albo coś czytałam. No i jeść mi dała. Moja matka w momencie kiedy miałam swoje dzieci jeszcze musiała normalnie pracować na cały etat, więc trudno wymagać zeby rzuciła wszystko i przejeła całodniowa opiekę
  • gość 2017.08.10 [12:43]
    Jestem w wieku Twojej mamy i też uważam że młodzi sami powinni zajmować się swoimi dziećmi .
    Dawniej owszem pomagali dziadkowie ale to były inne realia.
    Nie było aż tylu żłobków , przedszkoli ,pieluchy trzeba było prać bo nie było pampersów , zupki samemu gotować bo nie było gotowych jedzonek dla dzieci w słowiczkach , za mlekiem w proszku czy kaszką trzeba było jeździć na giełdę lub szukać w miastach w sklepach .
    Nie mieli młodzi samochodów by móc się bez problemu przemieszczać , czasem wyjazd do lekarza był wyprawą .
    W dodatku gdy rodzice pracowali to naprawdę mieli ciężkie życie .
    Dlatego dziadki starali sie ulżyć i często bawili swoje wnuki .
    A teraz ?
    Teraz mieć dziecko to bajka , mało zajęcia bo wszystko gotowe nawet urządzenie do ściągania katarku czy pokarmu a dawniej trzeba było wiele czasu poświęcić by zrobić to ręcznie .
    Tak więc młoda mamo nie narzekaj , zajmuj się swoim dzieckiem i nie wciskaj go dziadkom .Czerp jak najwięcej z obcowania z tą małą istotą bo czas pędzi do przodu i chwile które dziś przegapisz jutro już się nie powtórzą .
  • gość 2017.08.10 [12:45]
    W moim przypadku bylo akurat tak,ze moja babcia byla juz w takim wieku,ze byla juz na emerturze i chciala zajmowac sie mna,gdy rodzice pracowali.Obecnie sporo babc i dziadkow jest jeszcze w stosunkowo mlodym wieku,gdzie sami musza jeszcze pracowac do swojej emerytury,poza tym coraz wiecej rodzicow ma postawe iscie roszczeniowa,ze dziadkowie musza i koniec a smie taka babcia odmowic chociaz raz to smiertelna obraza i grozby zakazow kontaktu z wnukiem.W dodatku to ciagle pouczanie babc a pozniej wielkie pretensje,ze to czy tamto robi zle.Gdy mna zajmowala sie babcia czegos takiego po prostu nie bylo.Nie bylo histerii moich rodzicow,gdy babcia pozwolila mnie i mojej kuzynce pomagac troche babci w ogrodku albo jak babcia czestowala nas jakimis slodkosciami.Teraz to tylko nieustanne pretensje,jeszcze zakladanie tematow na kafe,ze niedobra babcia dala dziecku kinderka,nakrzyczala troche na dziecko,gdy bylo niegrzeczne (ja i kuzynka nie zawsze bylysmy aniolkami i babcia czasami porzadnie zdenerwowala sie na nas i nakrzyczala,ale nikt nie robil z tego zadnych problemow).Teraz to szczerze wspolczuje tym babciom jak czytam niektore tematy.
  • gość 2017.08.10 [12:52]
    Nie. Jedna babcia zmarła jeszcze przed moimi narodzinami a druga mieszkała 70 km od nas i miała na głowie gospodarstwo plus czworo "tamtejszych" wnuków. Rodzice pacowali od 7.30 do 15.30 a ja z bratem chodziliśmy kolejno do żłobka i przedszkola. Gdy byliśmy chorzy rodzice naprzemiennie brali opiekę. Raz tylko, jak mama była już bardzo wysoko w ciąży z bratem a tata był w delegacji przyjechała babcia na 2-3 dni. Gdy chodziłam do 1 kl chodziłam już sama do szkoły i czasem odbierałam brata z przedszkola. Dziś to nie do pomyślenia.
  • gość 2017.08.10 [12:57]
    Ja z jedną mieszkałam i jak nikogo nie było to sie mną i bratem zajmowała.Druga miała gospodarstwo ale też jak była potrzeba to sie zajmowała.Milo wspominam te czasy mam dobrą więź z babcmi.Mam 3 dzieci w grudniu 4 też często jesteśmy u babć które też często donas przychodzą Wgl mamy dobre relache
  • gość 2017.08.10 [12:59]
    Tak . Mnie babcia wychowala
  • gość 2017.08.10 [13:04]
    gość dziś [12:43]
    Kobieto przeczytaj moj post z 12:36.
    Wasze pokolenie to obludne hipokrytki. Co z tego ze mamy udogdnienia. Co z tego ze sa przedszkola. Maly idzie do przedszkola za ktore bede placic i na 80% wiem ze bedzie czesto chorowal i dodtakowo bede brac opikunke bo ja sobie na chodzenie na opiek nie moge pozwolic bo by mnie zwyczjnie zwolnili. Niby mieliscie trudniej ale mieliscie latwiej tez. Mieszkanie za podpisik ja mam 30-leni kredyt hipoteczne a i obowiazku pracy tez nie mam tak jak bylo kiedys. Zwolnia mnie i zeby w siane a dziecku trzeba dac jesc i kredyt oplacic tez. O moja matka wykorzystujaca do cna sowja matke i tesciowa bue pomorze mi nawet jak maly bedzie chorowal w przedszkolu. A siedzi z d**a na emeryturze juz 8 lat.
  • gość 2017.08.10 [13:11]
    Tak niektorzy twierdza ze kiedys bylo latwiej. Tylko, ze rodzicesie z nami nie bawili. Jak mialam 5 lat to juz sama biegalam kolobloku. Wychowywana bylam przez starsze rodZenstwo i kolezanki. Mama tylko gotowala i sprzatala. Teraz wszystko trzeba robic z dziecmi, nawet do sZkoly zaprowaszic, przyprowadzic na zajecia pozalekcyjne to samo. Teraz mamy w wiekszosci pracuja dawniej siedzialy na wychowawcZym spotykaly sie z sasiadkami, podrzucaly im dzieci. Teraz to wiekszosc ludzi zyje obok siebie a nie razem. Ja jak mialam 7 lat to w wakacje mama widziala mnie tylko na obiad i kolacje. Teraz trzeba z tymi dziecmi caly czas byc takie czasy. Mysle ze jest gorzej a nie lepiej.
  • gość 2017.08.10 [13:22]
    Okazjonalnie plus letnie wyjazdy. Moi rodzice mieszkali w innym miescie. Ja tez się wyprowadziłam i to 500 km dalej. Taka opieka, to się sprawdza jak się mieszka w tym samym domu albo za płotem i ma rodziców, ktorzy nie pracują
  • gość 2017.08.10 [13:30]
    Nie. Moj***abcie nie zajmowały się ani mną ani moim rodzeństwem. Babcia od mojej mamy jak ja z siostrą się urodziłam miała jeszcze swoje małe dzieci, bo moja mama najstarsza a jej najmłodszy brat był w moim wieku. Za to babcia od strony taty nas nie lubiła, bo nie lubiła mojej mamy i wolała opiekować się wnukami od swojej córki.
  • gość 2017.08.10 [13:31]
    Bo kiedys wychowanie polegalo na zapewnienia dachu nad glowa i wyzewiania i to bylo uznawane za luksus. A teraz za jakiekolwiek zaniedanie dzieci opieka spoleczna by zje zabrala. Powiem Wam ze nasi rodzice uzni by byli za rodziow patologicznych bo kompletnie sie nami nie insertowali. Dziecko mialo siedziec w kacie i nie przeszkadzac doroslym w mysl zasady "ryby i dzieci glosu nie maja" i cieszyc sie ze dostalo jesc.
  • gość 2017.08.10 [13:37]
    13:31 racja. Tak samo jak malo kiedy okazywali nam milosc. Nigdy w zyciu nie uslyszalam od rodzicow kocham. I tak te stare baby gadaja o pieluchach terowuch, ze musialy gotowac itp. Ok pieluchy ale to gdzies tak do 2 lat. Przeciez my tez gotujemy nie jemy pizzy na codzien. A przedszkoli teraz jest mniej a nie wiecej. Dawniej wszyscy sie dostawali. O zlobkach nie wspomnie.
  • muusia 2017.08.10 [13:42]
    Tak bo mieszkaliśmy w jednym domu.
    Mama szla w pole to babcia z nami byla
  • gość 2017.08.10 [13:46]
    Ja tez nie uslyszlam slowa kocham jestem typowo z zimnego wychowu moi rodzice nigdy nie powiedzili ze sa ze mnie dumni tylko caly czas dawali mi odczuc jakim pasozytem jestem i ze powinnam sie cieszyc ze mam cos jesc i dach nad glowa. Matka bila mnie za oceny za 3, a mial swidectwo z paskiem. I ciagle niezadowolona. Ale przez ich wychowania nie ma z nimi kontaktu odcialam sie od toksycznych rodzicow i w sumie sie ciesze ze moj syna nie ma kontaktu z toskycznymi dziadtkami. Ciekwe kto im tylki bedzie podcieral na stare lata bo ja im juz powiedzialam ze na bank tego robic nie bede. Teraz to oni mnie potrzebuja a nie ja ich a ja ich mam ich w d***e gleboko.
  • Róża95 2017.08.10 [13:54]
    Mną rownież jak byłam mała bardzo często sie opiekowali dziadkowie i do tej pory mamy świetny kontakt. http://www.renevskin.pl/
  • gość 2017.08.10 [13:55]
    No nie wiem czy było tyle roboty. Ja jestem przed 30a chowają byłam przez babcię i z tego co wiem,to już byłam chowana na pampersach. Brat starszy 2 lata jeszcze na tetrze. Wody może nie było bieżącej ale teraz przecież też nie każdy ma,a dzieci chowa. Babcia codziennie przyjezdzala się nami opiekować ze wsi. Na rowerze 10km,dzień w dzień,mróz czy upał.Na wakacje do babci jeździliśmy. I powiem szczerze,że mojej mamie się nie chce zostać 10minut z córka jak u nas jest. Także nawet jeśli chce się wykąpać to dopiero koło 23 jak mała zaśnie,bo ona nie przypilnuje. Natomiast moja babcia dzwoni ciągle i prosi żebyśmy przyjechały. Mimo 75lat,chce się z mała bawić i pomagać.
  • gość 2017.08.10 [13:59]
    Na szczęście babcia się mną nie zajmowała, bo po prostu nie chciała.
  • gość 2017.08.10 [14:02]
    A co do ściągania pokarmu,wiele kobiet dziś też to robi ręcznie jak i ma ogródki,które sama pieli. Dziś też mają franie bez wirowek i jakoś piora i zajmują się dziećmi i do pracy też chodzą. A co do przedszkoli to sorry ale nie każde dziecko się dostaje. Moja 3latka się nie dostała,bo mamy pełną rodzine,pracujemy,jest jedynaczka i najwazniejsze nie mamy kuratora więc i mało punktów mamy. A pracować trzeba. Kiedyś babci.się nie placilo za opiekę,a dziś czy to babcia czy niania zapłacić trzeba i to.dużo,bo wyzysk. Co z tego,że kiedyś mało było w sklepach jak ludzi było stać i mieli wszystko. A dziś w sklepach pełne półki,ale kasy zawsze mało by sobie na wszystko pozwolić. Itd,itd.
  • gość 2017.08.10 [14:09]
    Nie. Mama nie pracowała, babcia mieszkała 5minut drogi od nas.
  • gość 2017.08.10 [14:14]
    Nasze matki tesciowe to pokolenie typowych wykorzstywaczek. One nie beda pomagac bo wiedza doskonale jak czesto wyreczaly sie swoimi matkami/tesciowymi w opiece nad nami. Kazdy patrzy po sobie i bronia sie rekami i nogami zebys my ich nie wykorzystwaly tak jak one BEZCZELNIE to robily swoim matkom i tesciowym. Nie raz nie dwa nie podrzucaly tylko jak pracowaly ale tez chcialy isc sie pobawic itd.
  • gość 2017.08.10 [14:19]
    Babcia sie mna zajmowala czasami, jak byla jakas awaria, bo pracowala na etacie do 70tki. Ale dosc czesto tam zostawalam na noc, a jak bylismy wieksi to jak rodzice jechali na urlop za granice, to brala nas na cale 2 tygodnie.
  • gość 2017.08.10 [15:05]
    Nie. Za to jezdzilam z rodzicami do dziadkow i rodzice jeszcze im pomagali. I bzdura, ze rodzice nie poswiecali mi i bratu uwagi, bylo u nas w domu duzo milosci i zainteresowania plus woda ze studni, pranie reczne, opal, palenie w piecu itd.
  • gość 2017.08.10 [15:11]
    Nie wiem ile Ty masz lat ale ja 34 i u nas frania bya. Moja mama uwaza, ze mlodzi maja teraz gorzej. Pracujemy do 17/18 Dzieci idac do szkoly musza juz uniec pisac, czytac i nie wiadomo co jeszcze bo jak nie to beda wysmiewane. U mnie tez bylo duzo milosci niewypowiedzianej..,
  • gość 2017.08.10 [15:18]
    Dzieci idac do szkoly musza juz uniec pisac, czytac
    no cóz...w normalnych domach to dzieci w tym wieku juz wiedzą co to ksiązeczka i lepiej lub gorzej same czytaja proste teksty. Chcesz chować matoła to juz twoja sprawa
  • gość 2017.08.10 [15:34]
    Nie nigdy nie siedziala z nami babcia. Jak juz mialam 8 lat w wakacje matka szla do pracy, a ja zajmowalam sie siostra 2letnia. Musialam posprzatac w domu, ogarnac dziecko i wyjsc z nia na dwor. Matka jak wracala po 15 robila obiad.
  • gość 2017.08.10 [15:37]
    Oj tam narzekacie. Ja nie lubie jak tesciowa zajmuje sie moimi dziecmi. Jest po 70. Jednak lubi wtracic sie i nieraz sie narzucac.
  • gość 2017.08.10 [16:11]
    Do 15.18 nie rozumiesz , nie o to mi chodzilo 35 lat temu nikt nas nie uczyl czytac****isac przed pojsciem do szkoly. Oczywiscie, ze ja swoim dzieciom czytam i tobie z nimi cwiczenia. Czemu odrazu plujesz jadem? I skad wniosek ze ja chce wychowac matola?
  • gość 2017.08.10 [17:09]
    Tak, babcia się mną opiekowała tylko ja jestem rocznik 79 i wtedy kiedy byłam pod opieką babci to maja mama jeździła tramwajem po mieście jak miała wolne, polowała na papier toaletowy, kawałek kiełbasy, pomarańczę i inne tego typu luksusowe towary pechowiec.gif dodatkowo prała, gotowała i prasowała nam pieluchy, szyła piżamy, sukienki, cerowała skarpetki i rajtuzy. Tak oto w stanie wojennym i później moja mama od nas odpoczywała i się relaksowała gdy byliśmy pod opieką babci usmiech.gif tata wtedy chodził na fuchy robić remonty sekretarzom bo czasem do złotówek dorzucili parę dolarów lub bonów do pewexu.
    Szczerze? nie mam pomocy mamy ale mam samochód, milion extra zaopatrzonych sklepów pod nosem i w życiu nie uszyłam ubranka dziecku ani nie zacerowałam skarpetki tylko sru do kosza! Jak chcemy wyjść wieczorem to zamawiamy opiekunkę owszem dziadkowie zabierają wnuka na lody, spacery i wycieczki, na weekend też czasem biorą ale to jest tylko ich inicjatywa.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...