Odpowiedz na ten temat

Jestem z corka w szpitalu ,ocencie zachowanie meza

  • gość mama szpital 2017.04.20 [19:10]
    Corka lat 5 jest ze mna w szpitalu od dwoch dni.ma zapalenie pluc.
    W pierwszy dzien pojechalam z nia sama bo maz w pracy.ale o 20 dowiozl nam rzeczy,byl 10min bo w domu zostal chory syn lat12.
    Calymi dniami jestem tu sama z corka.mala sama nie chce byc ....teskni za domem i chce wracac...maz odwiedzil nas na 1 .5 h dzis bo chciaalam isc sie wykapac.... i nie dzwoni ani nic.dodatkowo obwinia mnie ze ja olalam 12 letniego syna....bo powinnam wg meza zostawiac corke sama i isc np gotowac synowi.bo syn w domu ma zapal. Oskrzeli.a maz w pracy....
    Glodna jestem jemy tylko bulki i owoce ...a innym kobietom mezowie daja obiady w sloiku i np siedza tak 2 lub 4 h....
    Maz twierdzi ze pracuje 12 h i ma miec spokoj
  • gość 2017.04.20 [19:13]
    To tylko mu głupie kobiety usługujemy mężowi.
    Wyciągnij wnioski na przyszłość.
  • gość mama szpital 2017.04.20 [19:13]
    W dodatku jestem na sali z innymi matkami i ich dziecmi a moja corka powiedziala - ,, patrz te dziewczyny maja fajnie bo sa z mamami a ty mnie samej nie zostawisz ?
  • gość 2017.04.20 [19:14]
    Posłuchaj sorry ale sytuacja jest taka że wy sami nie wydoicie przy wymiarze czasu pracy męża oraz tym że dzieci jest dwójka. Konieczna jest pomoc jeszcze osoby trzeciej. Ja mam tylko jedno dziecko, mąż pracuje tak że dni powszednie ma wolne a i tak weekend był taki że moja mama musiała go zastąpić w odwiedzinach abym ja mogła sie jechać wykąpać i wymienić rzeczy
  • gość 2017.04.20 [19:16]
    No dobra rozumiem że nikt wam nie pomaga żadna babcia itp. To co wg ciebie mąż ma iść na 12 h do pracy a potem siedziec to a i córka a syn to co? Bo rozumiem że on wraca z pracy spędza czas z synem musi mu zrobić coś do jedzenia jakieś zakupy i takie tam.
    Pewnie te babki w koło mają do pomocy babcię albo jedyne dziecko.
  • gość 2017.04.20 [19:18]
    Wiem
  • gość mama szpital 2017.04.20 [19:20]
    Te babki z mojej sali maja meza ktory robi 8 h i maja babcie...ale ja uwazam ze maz powinien tesciowej zasugerow.by przyszla do nas lub do syna...
  • gość181728 2017.04.20 [19:26]
    Sama do teściowej zadzwonić nie możesz i poprosić o pomoc? Ty jesteś tylko z dzieckiem w szpitalu a on nie dość, że w pracy potem w domu z chorym dzieckiem, musi zrobić coś do jedzenia i jeszcze byś chciała żeby tobie coś przywoził do jedzenia... W szpitalach są jakieś bary można zamówić zupę. Ty ogarniaj cały szpital a on cały dom nie oczekuj żeby jeszcze przy tobie skakał. Tez leżałam z dzieckiem w szpitalu.
  • gość 2017.04.20 [19:28]
    ja uważam że mąż w takiej syt powinien wziąć wolne w pracy.
    Przecież sie nie rozdwoisz. I powinniście sie wymieniać.
    Mój syn kiedyś tez był w szpitalu i było tak że bylismy z mężem z nim szpitalu na zmianę cały czas. Jedno w szpitalu a drugie z córką w domu.
    Dla mnie to niepoważne że dwójka chorych dzieci a twoj mąz normalnie w robocie. A babci jakiejś nie macie?
  • gość 2017.04.20 [19:34]
    Ja na twoim miejscu schowalabym dumę do kieszeni i sama zadzwoniła do teściowej żeby przyjechała do chorego wnuka. Może zmieniła by ciebie i powiedziała z wnuczka a ty w domu coś mogłabyś zrobić i z synem posiedzieć.
    Ppdejzewam że mąż nie moze wziąść wolnego. Ja będąc w ciąży straszne początki zostałam z synkiem który strasznie się rozchorowal antybiotyk itp mąż zagranica. Przyjechała do mnie mamą bo ja wisialam nad toaletą a dziecko z gorączką.
  • gość 2017.04.20 [19:36]
    Maz powinien wziasv wilne ale jezeli nie moze a jest jedynym zywicielem rodziny.. to w zasadzie czego ty od niego chcesz jak robi po 12 h dziekuj Bogu ze go masz.. ale nie opisalas czy ty pracujesz itd ale znajc zycie pewnie nie.. wiec powiem ci tak inni mezowie pija chleja zdradzaja., a ty sie czepiasz ze pracuje po 12 h..
  • gość 2017.04.20 [19:39]
    Czasami nie można wsiąść wolnego w pracy przecież. Maz i tak chyba ogarnia wszystko dobrze z tego co piszesz. Chodzi do pracy, zajmuje sie synem. Jest ok. Ja na Twoim miejscu zadzwobilabym do którejś babci żeby jednak przyszła i pomogła albo chociaż synowi obiad ugotowała. Moj ojciec kiedy ja byłam w szpitalu z mama tez pracował i siedział z bratem mimo, ze mieszkaliśmy z babcia. W szpitalu był tylko mnie przywieźći zawieźć do domu i raz może na godzinę bo nie lubi szpitali i ja i mama jakoś to przeżyłyśmy. Jako dziecko kilka razy byłam w szpitalu.
  • gość 2017.04.20 [19:45]
    Moja znajoma ma 3 dzieci w tym najmłodszym niedawno szpital. Sama siedziała tam prosiła babki z sali żeby chwilę pobawily się z córką albo pielegniarce dawała kasę a sama szła się kąpać bo mąż musiał pracować po pracy zajmował się pozostała dwójka mimo że są starsze ale wiadomo trzeba przypilnowac lekcji zawieźć na zajęcia zrobić obiad. Taki był podział bo 6 letnia córeczka chciała zeby to mamą była z nią i to ona mogła wziąść wolne od pracy. Nie mieli nikogo do pomocy a nie mogli pozwolić na to zeby dwójka starszych była zaniedbana bo najmłodsze w szpitalu przez 2 tyg
  • gość 2017.04.20 [19:55]
    A Twoje dziecko nie śpi w ogóle czy co? Też mam dziecko w tym wieku, byliśmy kilka dni w szpitalu, z drugą córką była moja mama bo męża nie mam, normalnie szłam się kąpać jak już spał albo bajkę oglądał, chodziłam na dół do sklepu coś kupić czy zjeść, tak samo wszystkie inne matki, o czym ty piszesz dziewczyno, ciesz się że masz takiego meza
    Poza tym jak parę dni nie zjesz obiadu to ci nic nie bedzie
  • gość 2017.04.20 [20:01]
    Ja niewiem gdzie ty jesteś. Żeby z jednym dzieckiem 2 ludzi po 2.5 h siedziała to to dziecko chore czy atrakcji potrzebuje. Normalnie matki padaja na twarz śpią na siedząco jedzą kanapki z automatu i tyle. Idę niedługo do szpitala bede z 2 noworodków mąż w domu z synkiem i co bede musiała dac radę. Może moja mama bedzie trochę z synkiem ale tylko po to żeby mąż był w pracy cóż suchy szampon i jakoś się żyje.
  • gość 2017.04.20 [20:08]
    Kuź..a TO ONA MA WYDZWANIAĆ, żeby dorosłemu facetowi opiekę zorganizować?
    Przepraszam, a czy przypadkiem mąż nie mógłby zorganizować sobie pomocy skoro jej potrzebuje? podpierająca się nosem matka, która sama nie ma jak zjeść czegokolwiek ma jeszcze brać sobie na głowę aprowizację, bo dorosły facet nie może ogarnąć prostych spraw? pracuje? no i co z tego? medalu oczekuje, że własnym dzieckiem się zajmie jak żona w szpitalu?
  • gość 2017.04.20 [20:27]
    miałam podobnie i najczęściej było tak ze maz mnie zmieniał w szpitalu a ja wracałam do domu gotowałam zalaczałam pralke bawiłam się z synem ,robiliśmy zadanie i wracałam do szpitala .....najlepiej by było gdyby maz mogł wziąć opieke na syna ,u nas to odpada
  • gość 2017.04.20 [21:24]
    nie wiem jak daleko masz ze szpitala do domu, ale jeżeli to nie jest inne miasto niż miejsce zamieszkania to mogłabyś wpaść do domu jednak....
    córka ma 12 lat....
    ja w zeszłym roku leżałam z 8letnią córką 5 razy w szpitalu, zostawała sama kiedy musiałam iść na zakupy czy do domu się wykąpać, spakować itp
    z nami na sali leżały dziewczynki i w tym wieku już same w nocy spały....
    nie bronię męża, bo widać że nie ma oparcia w nim, ja w swoim też nie miałam ,byłam zdana sama na siebie (rozwiedliśmy się nawet) i może mój post uznasz za ostry
    jak wrócisz do domu to męża wciągnij w domowe obowiązki, u nas też tak było, mąż tylko pracował w domu palcem nie ruszył, nic nie robił, dziećmi się nie zajmował
    później ciężko było na niego liczyć....
    jak dzieci chorowały to nie dawał mi potrzebnego wsparcia, owszem zawiózł jak trzeba było ale sam od siebie nic nie proponował
    na szczęście po rozwodzie trochę się ogarnął, może dlatego że wtedy już nie miałam zahamować w egzekwowaniu jego pomocy
  • gość mama szpital 2017.04.20 [22:06]
    Nie mialabym sumienia gdybym ja zostawila .ona do mnie mowi mamo kocham cie.caluje mnie po rekach....dzis zazdroscila kolezance pierogow a drugiej ogorkowej...nam nie mial kto przyniesc
  • gość 2017.04.20 [22:10]
    Głupia jesteś. Facet pracuje 12h + pewnie dojazd, zajmuje się drugim chorym dzieckiem, które jest w domu, a Ty jęczysz. Musi chyba jeszcze kiedyś odespać żeby znowu móc iść do roboty. Jak zostawisz córkę na godzinę samą to jej korona z głowy nie spadnie. Nikt nie będzie rzucał roboty bo Ty dwa dni w szpitalu z dzieckiem jesteś, to nie miesiąc
  • gość 2017.04.20 [22:13]
    To zamów pizzę i wszyscy bedą wam zazdrościć, jesteś nieogarnięta
  • gość 2017.04.20 [22:17]
    W sumie chlop stara sie,w dodatku pracuje po te 12 godzin,a w domu jeszcze drugi,chory dzieciak,ale z tego co czytalam to byl u corki w szpitalu.Jak sie pracuje po te 12 godzin to naprawde ciezko jest sie rozdwoic przy dwojce chorych dzieci.A autorka nic nie pisala o tym jak daleko jest szpital od domu bo wtedy moglaby chyba wyskoczyc nawet na ta godzinke czy dwie aby cos zjesc.Juz nie przesadzajmy,ze jest przyspawana do szpitalnego lozka corki 24 godziny na dobe.
  • gość 2017.04.20 [22:24]
    22,10 gosc ma racje ,a ty glupia jestes autorko
  • gość 2017.04.20 [22:33]
    22:24
    Ja odnioslam takie wrazenie,ze po pierwsze,autorka zachowuje sie ksiezniczka,a po drugie,ze interesuje ja tylko corka a chory syn chyba wcale bo dla mnie to troche dziwne jest aby w ogole nie pojechala do domu i nie zobaczyla co sie dzieje z drugim chorym dzieckiem.Jej corka i tak ma dobra opieke w szpitalu,ale gdybym miala taka sytuacje z chorymi dziecmi to interesowalabym dwojka a nie tylko jednym.
  • gość 2017.04.20 [22:45]
    No właśnie autorko, chory syn Cie nie obchodzi? Tylko jęczysz ze Ci mąż po 12 godzinach pracy pierożków nie lepi, no kurde
  • gość mama szpital 2017.04.20 [22:51]
    Chodzi o to ze starszy syn mnie obchodzi ale nie zostawie placzacej co r k i samej ...ona blaga by nie byc sama.
    Gdyby maz lub teschiowa przyszli kazdy na 2 h to na 4 h poszlabym do syna.
    Tesciowa pracuje i ma pod opieka 90 l matke swoja ....a maz 12 h w robocie
  • gość 2017.04.20 [22:53]
    Oboje udani - zero rozmowy, wyjaśnienia, zorganizowania czegoś (opiekunki dla jednego z dzieci, babci, wujka, ciotki), kupienia obiadów (catering, albo zwykły bar mleczny - mąż po pracy mógłby brać porcje dla całej rodziny i zjeść z synem, a Wam następnego dnia podrzucić) etc.
    Jedno jęczy bo pracuje+ dziecko, drugie jęczy bo szpital+dziecko.
    Jakim cudem Wy tyle lat razem przetrwaliście?
  • gość 2017.04.20 [23:01]
    Nie masz mamy, koleżanki, nikogo? Przecież mąż ma w tym momencie na głowie nie tylko te 12 godz pracy (z dojazdami zakładam że minimum 13), ale i opiekę nad drugim, również chorym, i wszystkie obowiązki domowe.
    Wybacz, ale pobyt w szpitalu to nie orka na ugorze, fakt że mega obciąża psychicznie, ale wiesz że u was jest krótkoterminowy, zagrożenia życia nie ma, a mąż po prostu fizycznie nie wyrobi więcej. Naprawdę uważasz że to jemu jest łatwiej? Jak byś się czuła jakby stwierdził że możesz przyjść do domu i chociaż obiad mu ugotować, posiedzieć chwilę ze starszym? Kiedy ma te 2 godz siedzieć? Po 13 godz nieobecności w domu? A starszy który całymi dniami jak rozumiem leży sam, ma zostać bez tej chwili z tatą?
    Obiad do szpitala można po prostu zamówić, jeżeli już nie ma tam żadnego przyzwoitego bufetu.
    Leżałam nie tak dawno w kiepskim stanie, po ciężkim porodzie, z noworodkiem który też wymagał leczenia, i cieszyłam się jak mąż miał jak chociaż rzeczy podrzucić, bo zdawałam sobie sprawę z tego że to on ma trudniej, rano przedszkole, praca, odbiór z przedszkola, masa spraw papierkowych do załatwienia, ogarnianie całego mieszkania po remoncie, wszystkie obowiązki domowe, i to wszystko przy pracy zdalnej po normalnych godzinach. W porównaniu do niego- miałam łatwiej.
    Fakt, to że mąż nie dzwoni jest przykre i nie powinien tak robić, ale z drugiej strony- czy ty dzwonisz pytać o starszego i o to jak on sobie radzi?
  • gość 2017.04.20 [23:02]
    autorko a czy nie umiesz zamowic tej ogorkowej z pierwszej lepszej restauracji z dowozem? wydaje mi się że autorka wyszukuje powodów żeby powiesić psy na mężu... twój mąż pracuje 12 godzin dziennie,to co robisz jest słabe i tyle. Czas przebywania w szpitalu to czas wyrzeczeń, Niema tego co w domu masz na co dzień, a Ty wszystko chcesz zwalić na męża: pracuj 12 godzin, ogarnij syna w domu, ugotuj obiad i przywieź obiad, ijeszcze przyjedź z teścową żebymmogła jechac do syna i tutaj jedno pytanie : A Ty co robisz? odpowiedz: tylko oczekujesz
  • gość 2017.04.20 [23:20]
    23:02
    Ja chyba zaoralabym sie przy czyms takim.I w sumie nie rozumiem,jak to autorka nie moze zostawic na chwile corki aby pojechac do domu,zobaczyc co z synem i zjesc cos przy okazji.Przeciez jej corka nie umrze.Wydaje mi sie,ze ta mala jest tak rozpieszczona przez matke,ze jak tylko tupnie nozka to mamusia robi co corcia jej kaze.Tak mi sie wydaje.A autorka to chyba swiata poza nia nie widzi.Co tam maz urobiony po lokcie i chory syn.
  • gość 2017.04.20 [23:31]
    (22:51)
    Odnioslam wrazenie,ze faworyzujesz jedno dziecko kosztem drugiego,a tak nie powinno byc.Naprawde nie rozumiem twoich narzekan,ze nie zostawisz corki samej nawet na te 2 godziny aby zobaczyc co sie dzieje z twoim drugim dzieckiem.Przeciez tej malej nic by sie nie stalo jakbys spokojnie wytlumaczyla jej,ze musisz tez zobaczyc co u jej starszego brata.Dziwna jestes.Ja sama mam dwojke dzieci i gdyby jedno z nich bylo w szpitalu a drugie lezalo chore w domu to staralabym sie jak moge jako matka aby byc troche i przy jednym i przy drugim,a ty jeszcze urzadzasz jakies fochy w stylu "Pojechalabym do syna jakby tesciowa posiedziala troche z corka." Co to w ogole za ultimatum?Widze,ze bardziej jednak zalezy ci tylko na corce bo wynajdujesz juz jakies dziwne problemy.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...