Odpowiedz na ten temat

Nigdy nie zrozumiem jak po roku chca zostawic dziecko na 9 godzin minimum .

  • gość 2017.04.21 [18:45]
    Nie mówię o matkach które muszą. A które chcą bo ja one"nie wytzymuja w domu siedzieć" nie pojmuję. Przecież takie dziecko tęsknismutas.gif zatrudniają nianię oddają do żłobka bo chca iść do pracy "zmęczone pieluchami" i nie potrafią zapewnić dziecku tego czego potrzebuje te pierwsze 2-3lata. Czyli bliskości miłości itp. Nie pojmuję. Po co w takim razie jesteście mamami. Przecież napracujecie się całe życie. A małe dziecko potrZebuje mamy. 3 lata z 30-40 to tak dużo??
  • gość 2017.04.21 [18:47]
    To tylko na kafe . U mnie w pracy każda która po roku dwóch wraca bardzo narzeka ze zostawiła dziecko. Niektóre wręcz ze łzami w oczach opowiadaja.
  • gość 2017.04.21 [18:47]
    bo wpadłam i nie mialam kasy na podwiazanie jajowodow
  • gość 2017.04.21 [18:51]
    Temat nie jest o tych które muszą bo mają kredyt nie mają na jedzenie albo coś innego Ale o tych które chcą do pracy bo nie wytrzymują z dzieckiem.
  • gość 2017.04.21 [18:51]
    18:47
    A co myślisz, że przyzna się, że źle się w domu czuła? Zjadłybyście ją jezyk.gif
    Jako osoba nie planująca dzieci (tak, nie muszę skanować macicy by wejść na to forum oczko.gif ) rozumiem takie osoby, widać małe dziecko nie jest dla nich. Ale z drugiej strony wiem, ze skoro nie będę w stanie zapewnić dziecku wszystkiego co potrzebuje - to tych dzieci nie mam.
    Tu by trzeba było rozważyć jak znaczące dla rozwoju dziecka jest ta niania po 12mcu życia. Czy faktycznie rzutuje to na przyszłe życie dziecka, czy nie. Bo jeśli nie ma to większego znaczenia - to jest po prostu decyzja danej kobiety. A jak ma znaczenie to trochę jednak brak przemyślenia decyzji o dziecku (np. można było je mieć w dogodniejszym momencie na zostanie z dzieckiem te 2 lata).
  • gość 2017.04.21 [19:00]
    Ja właśnie zaczynam urlop macierzynski, nie dawno urodziłam. I już teraz nie mogę się doczekać jak wrócę do pracy. Nie wiem jak wytrzymam ten rok z dzieckiem. Najchętniej już teraz bym je gdzieś podrzuciła. A swoją pracę uwielbiam. Nie każda jest stworzona do siedzenia w pieluchach przez kilka lat. Nie które kobiety mają większe ambicje i chcą się spełniać również zawodowo.
  • gość 2017.04.21 [19:07]
    Ja uwazam,ze praca jest obowiazkiem kazdego bez wzgledu na plec. Wrocilam po roku pol rokudo pracy. Dziecko teraz jest w zlobku. Maz tez w pracy. Jakos nie widze zeby dziecko mialo krzywdew zlobku. Dopoki ojciec byl z nim na rodzicielskim to bylo fajnie. Wczesnie bylam ja, ale nie czulam sie komfortowo bedac w domu i to sie odbijalo na dziecku.
    Uwazam, ze kazdy ma prawo robic jak chce. Moja mama i babcie tez pracowaly i po oorodzie wrocily do pracy. W dawnych czasach to bylo tylko 3miesiace. Jakos nie uwazam , zeby po latach roznic miedzy soba a rowiesnikami, ktorych rodzice zostawali z nimi zamiast poslac do zlobka. Znam za to przypadek gdzie kobieta postanowila sie realizowac jako zona i matka zostawiajac mezowi kwestie finansowe. Chlop nie mogl na te gromade urobi. Potem sie rozpil a potem sie rozwiedli.
  • gość 2017.04.21 [19:17]
    19.00
    Tak, trzeba miec ambicje. Tylko, że jedno nie wyklucza drugiego, wiesz. Decydując się na dziecko trzeba być dobrą matką a 2, 3 lata z 40stu to nie jest dużo. Ale widzę, że tutaj kobiety zdaniem kafeterianek są takie, że albo utyrana matka polka, kura domowa bez ambicji, albo ambitna karierowiczka, która zaniedbuje dziecko. A przecież jedno nie wyklucza drugiego.
  • gość 2017.04.21 [19:25]
    Autorko , a ktos ciebie prosi zebys zrozumiala?
  • gość 2017.04.21 [19:27]
    Wiesz co znam taka i nazywamy ja wyrodna matka. typ któremu wszystko spada z nieba. Ciąża blizneta para. Ona zła ze jak to przecież miało być jedno a większość marzy o parce. Po porodzie jej matka i ojciec byli non stop dyżury wręcz mieli bo ona musiała mieć czas na fryzjera itp. Dzieci od początku spały w dzień długie drzemki o stałych porach. Po roku wróciła do pracy która na nią czekała dostała awans a gdy wróciła powiedziała ze pierwszy raz od roku miała piękny dzien. Nie musiała wracać spokojnie mogła iść na wychowawczy praca by czekała mieszkanie bez kredytu więc kwestie finansowe nie były ważne. Nigdy w życiu nie widziałam żeby z mężem Ali z dziećmi gdzieś żeby nawet na placu zabaw byli zawsze tylko dziadkowie bo ona jest zmęczona woli weekend z koleżankami.
  • gość 2017.04.21 [19:31]
    Tez tego nie pojmuję. Zgadzam sie z autorka. Tak samo jak nie moge pojac ze kobieta nie karmi piersią. Nie hejtuje. Po prostu tego nie rozumiem. Macica jest od noszenia dzieci, nogi od chodzenia a piersi od karmienia. I nie pojme jak mozna wbrew naturze i wlasnemu dziecku robic inaczej.
    A z tym powrotem do pracy, czasem nie ma wyjścia i nie krytykuję. Ale jak ktos moze, stac go... To nie rozumiem i uwazam to za fanaberie. Bo bez przesady, bedziemy tyrac do 70tki, co nam szkodzi ten ulamek zycia poświęcić dziecku?
  • gość 2017.04.21 [19:32]
    z perspektywy człowieka niemal 40 letniego, którego mama oddała do żłobka jako roczne dziecko, nie uważam żeby stała mi się straszliwa krzywda. Nie mam jakichś strasznych deficytów itp. Powiem nawet że ze żlobka pamiętam całkiem sporo rzeczy (mimo że podobno dzieci sprzed 3 r.ż. nie pamiętają niemal niczego). Mój młodszy brat przeszedł podobną drogę. Obaj żyjemy i mamy sie dobrze. Broń boże nie mam do mamy pretensji że wróciła do pracy
  • gość 2017.04.21 [19:35]
    19:17
    No właśnie jedno nie wyklucza drugiego,
    można wrócić po roku do pracy i być dobrą matką, skoro to kobietę uszczęśliwia to i radośnieja wraca do domu i lepiej zajmuje się dzieckiem. I uważam że nawet rok to już jest bardzo dużo.
  • gość 2017.04.21 [19:46]
    Stawianie wszystkiego na głowie z powodu dziecka nie jest normalne. Wszystko da się pogodzić.
  • gość 2017.04.21 [20:53]
    a dziecko tej która musi wrócić do pracy nie tęskni i nie potrzebuje bliskości matki? Powrót tej, która musi wrócić do pracy różni się dla dziecka czymś od powrotu tej która chce wrocić
    po cholerę te tematy? Żal ci opuszczonych dzieci? To zostań wolontariuszem w hospicjum dziecięcym zamiast użalać się nad cudzymi dziećmi i stwarzać sobie problemy z d**y!
  • gość 2017.04.21 [23:30]
    Ja wracam do pracy,bo chcę a nie muszę,nie minął rok jeszcze.Nie chcę w domu siedzieć,bo popadam w depresję.Trudno ci zrozumieć,ale są różni ludzie na świecie,co nie znaczy że ktoś jest lepszy czy gorszy.
  • gość 2017.04.22 [00:28]
    Gowno się tym dzieciom stanie jak matka wróci do pracy po roku ( w praktyce prawie 1.5)
    I tak cudów z dzieckiem w domu nie zrobisz. Sprzątanie, zakupy, gotowanie obiadu, spacer i dzienną drzemka - na tym schodzi kilka godzin dziennie i podczas tego czasu matka jest obok dziecka , nie zajmuje się nim aktywnie.
    Więc czasem lepiej iść do pracy, a po powrocie spędzić czas aktywnie z dzieckiem. Wiem po sobie ze jak wracam z pracy do spędzam z młodym każda seludne a jak siedzę z nim w domu csly dzień to czas przelatuje przez palce.
  • gość 2017.04.22 [01:07]
    A ja nigdy nie zrozumiem po co ktoś taki jak ty się wpiernicza w cudze życie i cudze wybory. Akurat mieszkam w kraju, gdzie matki wracają do pracy po średnio 8 miesiącach, i jakoś nigdzie nie widać żadnych problemów w rozwoju dzieci (a byłoby widać, bo tak to wygląda od ok. 20 lat). Przeciwnie: tutejsze dzieci są bardziej otwarte, towarzyskie, szybciej mają przyswojone normy społeczne, mniej marudzą i mniej wybrzydzają przy stole.
  • gość 2017.04.22 [05:19]
    Moja mama nie pracowała, dzieciństwo i czas spędzony z nią wspominam cudownie, a kiedy poszłam do szkoły pamiętam, że wszystkie koleżanki z kluczami na szyi mi zazdrościły. Sama niestety muszę pracować.
  • gość 2017.04.22 [08:04]
    tez mieszkam w kraju gdzie norma jest zlobek od roczku i nic sie dzieciom nie dzieje , tak jak piszesz sa bardziej rozgarniete , obyte , potrafia sie komunikowac i z doroslymi i z dziecmi , ogolnie sa bardziej spoleczne od polskich odludkow ktore kisza sie z matka , ktora jak ktos trafnie napisal i tak jest obok bo przeciez musi sie jeszcze zajac domem
  • gość 2017.04.22 [08:21]
    O jezu, moja mama zostawiła mnie w żłobku jak miałam 6 miesięcy, choć nie musiała, bo tata dużo zarabiał. Nic mi się nie stało, wręcz przeciwnie jestem bardzo kontaktowa. A potem jak już poszłam do szkoły to przeszła na pół etatu. I wtedy się zaangażowała w wycieczki, przedstawienia i czytała mi i się ze mną bawiła. Teraz kiedy ja mam niemowlaka i czasami załamuje ręce, przyznała mi się, że po prostu nie mogła znieść tego etapu 0-3lata. Męczyła się i uciekła w pracę. Ale za to po pracy wracała z tęsknotą i miała dużo energii i chęci do zabaw. Ja mam tak samo. Dziecko moje ma rok, kocham je nad życie, ale męczy mnie, ja uwielbiam 3-4letnie dzieci, mogę układać puzzle i czytać książeczki godzinami, wycinać, malować i odpowiadać na głupkowate pytania,. Dlatego teraz mama pomaga mi codziennie, a ja idę na spacer, do fryzjera i pracuję na pół etatu. Dlatego nie wiesz czy tam matka co jest gorszą matką dla niemowlaka nie będzie niesamowitą matką przedszkolaka, szkolniaka lub nastolatki. Mój tata był tragiczny dla mnie jako dziecka i nastolatki, ale dla dorosłej córki jest super, a koleżanki mówią mi po cichu, że mam niesamowitego ojca.
  • gość 2017.04.22 [08:27]
    No właśnie wszyscy mówią, że etap niemowlęctwa jest najważniejszy na zbudowanie bliskości, ja nic z tego wieku nie pamiętam (a byłam w żłobku od 8miesiąca). Pamiętam szkołę i wtedy rodzice bardzo angażowali się w wychowanie. Teraz czasami wbijają mi szpilę i mam ich dość, ale pamiętam jacy byli dobrzy jak byłam w szkole i ich kocham i jesteśmy blisko.
  • gość 2017.04.22 [08:34]
    A ja wole w domu z dzieckiem siedzieć niż wrócić do pracy do tych pijakow starych wrednych bab, poszłam do pracy jak corka miała 2 lata było ciężko oboje z mężem wychodzilismy do pracy zostawala z babcią dziś ma 6 lat zaraz urodze drugie dziecko i zostaje z dziećmi w domu tak długo póki będę mogła chciałbym wrócić do pracy aż synek pójdzie do przedszkola ale jeśli będę zmuszona wrócę wcześniej, corka nie raz wspomniana że zostawialismy ja sama
  • gość 2017.04.22 [08:42]
    Nie wiem jak inny, ale w planach mam jakieś cztery lata z dzieckiem. Chyba, że będę zmuszona, to wrócę do pracy wcześniej. Bardzo się cieszę, że będę mogła wychowywać moją niunię. A potem praca.
  • gość 2017.04.22 [08:46]
    Mi serce peka na mysl,ze maja Kluseczka bede musiala dac w opieke tesciowej(moja mama nie zyje) a co gorsza zlobek lub opiekunka(czytalam tu historie kobiety,ktora wrocila po cos do domu i zobaczyla jak opiekunka z polecenia szarpie jej 5miesieczne dziecko:///)
  • gość 2017.04.22 [08:49]
    dziwne , u mnie w pracy nie ma pijakow ani starych wrednych bab pechowiec.gif
  • gość 2017.05.16 [13:44]
    Witam. Piszę prace licencjacką na temat instytucji żłobka w opinii rodziców (także tych, których dzieci nie chodzą do żłobka). Będę bardzo wdzięczna za poświęcony czas i wypełnioną ankietę.
    Drogie Mamy. Potrzebuje pomocy. Piszę pracę licencjacką na temat żłobków w opinii rodziców (także tych, których dzieci nie chodzą do żłobka). Potrzebuje jeszcze około 60 ankiet. Bardzo dziękuję za poświęcony czas i każdą wypełnioną ankietę.
    Pozdrawiam. (mama Oliwierka 09.2014. instagram- @klaudiaioli)
    https://www.ankietka.pl/ankieta/274081/instyt ucja-zlobka-w-percepcji-rodzicow.html
  • gość 2017.05.16 [14:30]
    Bo to jest tak, że ludzie zapomnieli kto jest odpowiedzialny za wychowanie dziecka. RODZICE. W pierwszych 3-4 latach przede wszystkim MATKA, a nie babcia, niania, czy panie ze żłobka. Trudno wychowywać 2 latka weekendowo i wieczorami w tygodniu. Smutna rzeczywistość. Dziecko, które ma już 6 lat i więcej niestety tak trzeba wychowywać, bo to już jest zerówka, później szkoła. Ale wcześniej to matka musi dziecku wpoić najważniejsze rzeczy, a nie obce osoby, czy babcia, a taki maluch chłonie jak gąbka. W szkole to już jest zbieranie żniwa z tego, co zasialiśmy w pierwszych latach życia dziecka, dziecko już jest mniej więcej ukierunkowane i dokonuje takich wyborów, jak było wychowywane, gdy było maleńkie, czyli np. jako pępek świata, osoba empatyczna, osoba zahukana itd. To samo z wzorcami żywieniowymi. No ale teraz prawie wszyscy znajdują sobie podwykonawców nawet w kwestii opieki i wychowania własnego dziecka.
  • gość 2017.05.16 [14:41]
    Miłością dziecka nie wykarmię. pracowałam do końca 7 miesiąca, wróciłam do pracy jak dziecko miało niecałe 7 miesięcy, poszło do żłobka. może jestem wyrodną matką, ale pracy w małym mieście u prywaciarza trzeba niestety pilnować przy dużym bezrobociu. gdyby mój mąż zarabiał 2 razy tyle co teraz mogłabym zajmować się domem i dziećmi ale taką mamy sytuacje że musze pracować i tyle w temacie.
  • gość 2017.05.16 [14:45]
    gość dziś [14:41] W temacie to jest tyle, że jest o matkach, które mają wybór i uciekają do pracy, chociaż wcale nie muszą, więc nie o takich jak Ty.
  • gość 2017.05.16 [14:48]
    Ok ale każda kobieta ma prawo wyboru, mogłabym zostać w domu, ciągnąć kasę z 500 plus bo teraz mi się nie należy itd. ale daję mojemu 3 letniemu dziecko wzór, że trzeba ciężko na coś zapracować. i kiedy chce jakąś zabawkę nową to sam już mówi że mama pójdzie do pracy i nazbiera pieniążków bo na to czy siamto potrzeba dużo.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...