Odpowiedz na ten temat

Powinien być zakaz wstępu z dziećmi..

  • gość 2016.02.13 [23:46]
    Zakaz wstępu z dziećmi do restauracji, rozumie fast-foody niech biegają do woli i krzyczą.
    Ale jak idzie się na kolację/obiad do restauracji, posiedzieć, odpocząć, porozmawiać to ostatnie co chce słyszeć to ryk i krzyk dziecka, albo jego ciągle biegania po sali.
    Restauracja to jedno z wielu miejsc gdzie niewychowane głośne bachory nie powinny mieć wstępu.
  • gość 2016.02.13 [23:48]
    nie 'rozumie' tylko 'rozumiem'
  • gość 2016.02.13 [23:49]
    miałoby być rozumiem, jednej literki zabrakło ojej jaka afera smiech.gifsmiech.gif
  • gość 2016.02.13 [23:51]
    jak literowka to ok, niestety niektórzy tak nawet mowią
  • gość 2016.02.13 [23:52]
    Heh nie to brzmi dosyć wiejsko, "ja nie rozumie" , niestety też już tak słyszałam usmiech.gif albo jak ktoś mówi "kupywać" Bogu dzięku, ja nie należę do tego rodzaju ludzi. - autorka jezyk.gif
  • gość 2016.02.13 [23:55]
    Powiem tak. Mnie dzieci cieszą. Niech będzie ich jak najwięcej, a że się rozpłacze trudno. Toż to afera. To dodaje życia, a nie lans i sztywnota. Ludzie bądźcie bardziej rodzinni, ludzcy. Bo teraz wam tylko w głowie lans zamiast przyjaźń. Dlatego że jesteście tak anty nastawieni do dzieci lewactwo to wykorzystuje i nam pcha muzułmanów. Niedługo nie będziesz mogła do restauracji wyjść wcale. Albo tylko w chuście na głowie i zasłoniętym ciałem. Bądźmy za dziećmi to nasza przyszłość nasi rodacy! Autorko nie przesadzaj i nie twórz mód w stylu zachodu który jak widać umiera!
  • wifigdańsk 2016.02.14 [00:31]
    w eleganckiej restauracji dzieci moga krzyczsec i biegac do woli jak na placu zabaw? cos przesadzasz grubo.
  • gość 2016.02.14 [00:37]
    potwierdzam. ostatnio bylam w legendzie w wchu to trojka dzieci nie dosc ze darla sie to latala z jakim mini samochodzikiem ktory tak niemilosiernie terkotal. W ta i spowrotem. a rodzice nic nie zrobili bo sami chcieli na pol godziny zyc jak ludzie i udawali ze nie slysza. juz tam nie pojde
  • gość 2016.02.14 [01:30]
    Jak idę z ukochanym do restauracji to nie po to aby czuć się jak w sali zabaw dla dzieci... - autorka.
  • gość 2016.02.14 [01:41]
    czyli co? jak wymagasz WYCHOWANIA, ZACHOWANIA odpowiedniego do miejsca i zwyklej KULTURY, to juz jestes nastawiony antydzieciowo i otwarty na muzulmanow???
    logika godna matki-polki.... pechowiec.gif
    jezeli nie potrafisz wychowac dziecka to juz ty masz problem, i mozesz sobie z nim siedziec w domu albo zabierac do zoo by czulo sie jak u siebie, ale sa miejsca na poziomie, w ktorych idziesz w spokoju i wzglednej ciszy zjesc, porozmawiac z towarzystwem itp. a nie wysluchiwac krzykow dzieci, nad ktorymi rodzice nie potrafia zapanowac, bo przeciez zachowanie godne malpy w zoo to odpowiednie zachowanie dla waszych malych dzieci, tak?
    sa miejsca, w ktorych kazdy czlowiek cywilizowany powinen byc od malego uczony, jak sie zachowac, to nas odroznia od zwierzat, wiesz?
  • gość 2016.02.14 [02:00]
    W restauracjach do których ja chodzę nic takiego nie ma miejsca... Ale może dlatego ze to drogie lokale i takich buraków z niewychowanymi dziećmi na nie nie stać?
  • gość 2016.02.14 [08:16]
    U mniew mieście, w jednej z najlepszych restauracji jest kącik dla dzieci. Jest wilk syty i owca cała.
  • gość 2016.02.14 [09:04]
    Ja i moja kuzynka, mamy dzieci w tym samym wieku. Nie cierpię z nimi gdzieś wychodzić, szczególnie do miejsc publicznych, takich jak markety, kino czy restauracja właśnie. Bo ona właśnie wyznaje zasadę, że to tylko dzieci, więc mają prawo halasowac, biegać mając w d***e innych... Mnie to doprowadza do szału i swojego staram się doprowadzić do pionu. W efekcie jestem zła, bo ta kuzynka uważa, że to ja przesadzam, co moje dziecko słyszy i dalej lata, jak poparzony za tamtym. W domu, gdy z nim rozmawiam, wie, że zachowywał się źle, więc ma karę, np.na bajki.
    Żadnych norm żadnych zasad...bo to dzieci. Ech... Świat schodzi na psy....
  • gość 2016.02.14 [09:12]
    Autorko jak twoi starzy biegali z tobą po restauracjach jak byłaś obsmarkanym bachorem to nie masz prawa teraz tego wymagać od innych także spadaj!
  • gość 2016.02.14 [09:17]
    Popieram autorkę
    Restauracja to nie miejsce dla małych, rozwrzeszczanych dzieci.
  • gość 2016.02.14 [09:23]
    Nie tobie autorko decydować kto ma gdzie prawo wstępu, a takie pisanie co kto powinien to wiesz.. strata czasu
  • gość 2016.02.14 [09:40]
    Widac autorka nie ma swoich dzieci i nie wie ze rodzice tez czasem potrzebuja wyjsc z domu na kolacje nawet z dzieckiem. Co do zachowania dzieci to juz decyduja rodzice, tak jak piszecie, albo slysza, albo nie slysza. Ja zwracam uwage na moje dziecko i staram sie zeby jego zachowanie nie przeszkadzalo innym osobom w lokalu.
  • gość 2016.02.14 [10:06]
    Mam dwoje usmiech.gif ale wychodzac na miasto/do restauracji czy do teatru/kina chcemy spedzic czas we dwoje i czujemy potrzeby ciagnac wszedzie dzieci.
  • gość marza 2016.02.14 [10:06]
    Autorko masz dzieci? Dlaczego ich tak nie cierpisz
  • gość 2016.02.14 [10:10]
    Lubie dzieci, ale te wychowane usmiech.gif jezeli zabieram dzieci i siedza przy stoliku, zachowuja sie z klasa to co innego niz bachory biegajace i "kwiczace" po calej sali.
  • gość 2016.02.14 [10:14]
    Ale ja rozumiem autorkę, to że drażnią swoim zachowaniem dzieci, dodam, że niewłaściwym, nie oznacza, że nie lubi się dzieci w ogóle. Mnie też strasznie denerwuje zachowanie syna mojej kuzynki, która nie widzi problemu. A ja uważam, że skoro zabrało się dziecko do restauracji, to należy uczyć je również odpowiedniego zachowania, a nie, że jest dzieckiem i w związku z tym wszystko mu wolno. Jakie wy pokolenie chcecie wychować??? Egoistycznych chamów???
  • gość 2016.02.14 [10:15]
    Fast fudy sa nuezdrowe jedzenie w sklepie chemuczne jest tak sami nuezdriwe albi nawet giezej. Wsxystko treaz jest nuezdriwe
  • gość 2016.02.14 [10:24]
    Biegające i rozwrzeszczane dzieciaki w restauracji kojarzą mi sie z letnimi "ogródkami" na przykład na Starym Mieście. Gdzie do stolika podchodzą żebracy, a jak nie dasz im "na bułkę" to naplują ci do talerza smutas.gif
  • gość 2016.02.14 [10:26]
    Jeśli rodzic chce iść do restauracji z dzieciakiem to niech go trzyma przy stole, bo po to tam poszedł, żeby coś zjeść
    A puszczanie luzem oznacza, że niech się martwią inni, rodzic ma spokój bo dziecko komuś innemu d..pę zawraca
  • gość 2016.02.14 [11:42]
    Dzieci w mojej rodzinie są wspaniałe i cudowne. Kocham je nad życie ale obce bachory bez wychodzenia doprowadzają mnie do szału.
  • gość 2016.02.14 [13:27]
    Napisałam wcześniej komentarz. Jestem za dziećmi aby były wszędzie. A to że wasze dzieci są niewychowane i się wydzierają to wasza wina, moje takie nie są. Siedzą grzecznie i się bawią czy jedzą, nie chodzą między stołami. Mylicie wychowanie z byciem w jakimś miejscu. Jeśli masz źle wychowane dziecko to nie tylko z nim nie chodź do restauracji ale w ogóle nigdzie.Ja tez nie lubię rozwydrzonych dzieci ale nie tylko w restauracji a nawet w sklepie czy gdzieś indziej. W restauracjach najbardziej eleganckich bywam z córką nigdy się ani nie rozpłakała ani nic nie zrobiła aby na siebie zwracać uwagę. A to że ktoś nie umie zająć się i wychować to jest inny temat.
  • nadalie 2016.02.14 [13:46]
    Popieram, powinna być przynajmniej jedna restauracja w mieście, gdzie nie mają wstępu dzieci, jak nie cały czas, to chociaż wieczorem. Żyjmy i dajmy żyć innym
  • gość 2016.02.14 [13:56]
    A do jakich to wykwintnych restauracji chodza autorka ,że ma z tym taki problem i jak często że aż musiała napisać ten post ?
  • gość 2016.02.14 [14:54]
    Ja również jestem ciekawa gdzie chadza autorka. Mieszkam w Warszawie. Restaurację dzielę na modne i eleganckie. Uważam też, że nie są warte swojej ceny ani zachodu i naprawdę nie ma się o co bić. Chodzę z dzieckiem czasem nawet do tych modnych restauracji na przykład na Foksal. Na Nowym Świecie jest mnóstwo ludzi zwykle par czy znajomych którzy siedzą po kilka osób. Jedni zamawiają jedzenie a inni piją tylko kawe czy drinka. Na takich klientach restauracja zarabia mało. Rodziny z dziećmi przychodzą jeść a nie się lansować przy kawie na dwadzieścia złotych. To jest różnica między rodzinami, bo jednak rodziny płacą za obiad i za picie natomiast ludzie bez dzieci jedzą również ale jednak często przychodzą posiedzieć sobie w eleganckim miejscu a wcale zamawiać nie chcą. Nadmienię jeszcze, że wiele restauracji ma menu dla dzieci.Są też przewijaki w wielu i to znaczy że matka ma prawo wejść z dzieckiem. Mało tego, restauracja pożąda takich klientów bo oni chociaż kupują a nie przychodzą na lans. Autorka pewnie przyjdzie zamówi kawkę czy drinka i myśli, że ma prawa. Najgorzej właśnie, jak ktoś robi z siebie wielką panią a zapłaci byle co za małą rzecz a się sadzi jakby co najmniej była królową angielską. Troszkę zastanowienia bo tak naprawdę to młodzi ludzie przychodzą często na sam lans a rodziny na obiady.
  • gość 2016.02.14 [22:49]
    czasem się wychodzi do restauracji z mężem, żeby odpocząć od dzieci, a tam co inne dzieci!!! trzeba wybierać takie bez dzieci, albo siadać z dala od kącika. Nie da się tego pogodzić, bo chcesz dzieci, ale swoje i tak chcesz od nich czasem odpocząć, a wszystkie inne są mniej mądre, ułożone i ogólnie be. Trzeba się więc dostosować do innych i nie narzekać.
  • gość 2016.02.14 [22:55]
    Jak rodzice chcą odpoczywać od swoich dzieci to niech odpoczywają od swoich a nie od cudzych. Swoją drogą muszą mieć ze swoimi katorgę skoro muszą od nich odpoczywać, tak jak je wychowali tak mają.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...