Odpowiedz na ten temat

Przemoc w rodzinie a ja odmówiłam interwencji dobrze czy źle

  • gość 2017.09.14 [10:49]
    Witam, piszę bo mam wyrzuty sumienia trochę i nie wiem czy dobrze zrozumiałam czy źle. Wczoraj zadzwoniła do nas taka bliższa znajoma spłakana, że mąż ją uderzył. Było to coś po północy. Mąż z nią gadał i ona prosiła go żeby przyjechać i interweniować. A my jednogłośnie odmówilismy pomocy. No i teraz dylemat, raz że późna godzina a dwa stwierdziliśmy, że nasza interwencja tylko pogorszyła by sprawę i wzbudziła by jeszcze większe problemy w ich małżeństwie. Poza tym oni są dorośli i my nie jesteśmy od tego by się bawić w mops. A teraz tak myślę że można źle zrobiliśmy bo co by było jak doszło by do jakieś tragedii? Co sądzicie o takich sprawach?
  • gość 2017.09.14 [10:51]
    Suka bez serca z ciebie
  • gość 2017.09.14 [10:53]
    Sądzę, że jeśli kobieta, w dodatku żadna przyjaciółka tylko znajoma zadzwoniła do ciebie o takiej porze i w takiej sytuacji, tzn, że musiała być naprawdę zdesperowana. "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie", nie mogłabym po takim telefonie spokojnie zasnąć. Na twoim miejscu też bym miała wyrzuty sumienia.
  • gość 2017.09.14 [10:55]
    Egoistka. Podła jesteś naprawdę. Wstyd. Ale pamiętaj że karma wraca, kiedyś też możesz być w potrzebie...
  • gość 2017.09.14 [10:57]
    10:53 podpisuje się obiema rękami pod tym. Ludzie nie mają sumienia ja też bym nie zasnela. Pojechałabym tam albo chociaż Zadzwoniła na policję i powiedziała o tym tel. Teraz tamten damski bokser ma pewność,że jego kobieta nie ma pomocy w nikim. Będzie bezkarnie ja bił. Że mu ręce nie uschna!
  • gość 2017.09.14 [10:57]
    Oczywiście że spać nie mogłam ale co mieliśmy zrobić. To nie pierwszy raz jak on podniósł na nią rękę
  • gość 2017.09.14 [10:58]
    To tym bardziej jak to nie pierwszy raz,powinnaś pomoc. Moja matka też nie miała pomocy znikąd każdy wiedział, każdy nawet MOPS nie pomógł!
  • gość 2017.09.14 [10:59]
    złym, egoistycznym człowiekiem jesteś Ty o twój maz. jak nie można pomoc człowiekowi który sam prosi o pomoc? JeszCE gdy dotyka go przemoc? mam nadzieje ze nigdy nie spotkam na swojej drodze takich ludzi jak wy.... pamiętaj odbierasz to co dajesz....
  • gość 2017.09.14 [11:04]
    No ale co mogliśmy zrobić? Raz że wypiliśmy po lampce wina, dwa nasza córka spała a trzy już tyle razy wałkowaliśmy temat ich relacji. Oni mają problemy finansowe i to poważne i wiem że kłócą się o to że ona pieniądze zamiast na długi przeznacza na ubrania i kosmetyki. Co mogli byśmy zrobić?
  • gość 2017.09.14 [11:05]
    czemu do was o interwencje? od takich rzeczy jest policja , ja bym nie miała wyrzutów , po co z nim jest. niech odejdzie od niego a nie wciąga wszystkich naokoło w swoje problemy.
  • gość 2017.09.14 [11:13]
    No dokładnie od tego jest policja. Dobrze zrobiliście, nie pchajcie się w problemy. My przerabialiśmy taką sytuację, przyjechaliśmy bo ona płakała że ten ją leje. Wpadłam na niego z ryjem a tu się okazało, że ta mu rogi przyprawiała i jeszcze to się po ludziach rozeszło. Sorry ale k******a bronić nie będę. Każdy kij ma dwa końce, pamiętajcie!
  • gość 2017.09.14 [11:19]
    Ja bym zadzwoniła na policję, bo kobieta mogła nie myśleć racjonalnie w tym momencie, a jej bym kazała wsiadać w taxi i przyjechać do siebie. Na pewno pomocy bym nie odmówiła.
  • gość 2017.09.14 [11:23]
    Sama sobie odpisujesz?
  • gość 2017.09.14 [11:55]
    ja bym sie nie pchala w takie uklady. Jak bylam dzieckiem to mialam bylam swiadkiem takiej sytuacji: sasiadka uciekla do nas przed mezem; jej szarpal sie z moim tata w drzwiach; ja plakalam bo nie rozumialam czemu tata sie bije z sasiadem, czemu sa krzyki i awantura. Przyjechala policja, ja i mlodsza siostra bylysmy przerazone, mialysmy potem koszmary, siostra nawet moczyla sie do lozka. Po czasie sasiadka sie z mezem pogodzila, zarzuty wycofala, a moi rodzice byli tymi zlymi co na jej mezusia policje naslali. Jak znajoma potrafi zadzwonic do ciebie to umie tez na policje; jedyne to co dalabym jej nocleg gdyby wsiadla w taksowke i do mnie przyjechala, ale wysylanie meza zeby robil za samozwanczego szeryfa uwazam za debilizm i proszenie sie o klopoty. Co on niby mial zrobic? Oddac mezowi znajomej? wytlumaczyc mu ze nieladnie jest bic zone? Siedziec****ilnowac jej? Bawic sie w terapeute? A niechby wdal sie w jakies rekoczyny z facetem w jego mieszkaniu, tamten by wezwal policje i twoj maz skonczylby z zarzutami.
  • gość 2017.09.14 [13:24]
    Twoja znajoma jest niedojrzała psychicznie, skoro dzwoni do obcych ludzi, zeby zalatwili jej problemy. Mozna komus pomóc, ale jesli sam podejmie decyzją. A taka interwencja to nie pomoc. Dajcie sobie spokój. Co niby mieliscie zrobic, bo nie bardzo rozumiem. Przyjechac i go obezwładnic. od tego jest policja, niebieska karta a nie takie akcje.
  • gość 2017.09.14 [14:35]
    Też nie rozumiem za bardzo czego oczekiwała znajoma. Przyjęłabym do siebie tak awaryjnie taką osobę, zawsze, gdyby nie miała gdzie pójść, ale chyba nie o to jej chodziło? Do damskiego boksera wzywa się policję, a jeżeli się uważa że nie rozgrzebuje się publicznie spraw rodzinnych- to wtedy nie dzwoni się również po znajomych. Domyślam się że to nie był telefon w stylu "siedzę zamknięta w łazience a on stoi pod drzwiami z siekierą".
  • gość 2017.09.14 [14:44]
    Gdyby coś takiego mi się przytrafiło to pojechabym zabrać ta kobietę z tego domu.Skoro do Was dzwoniła to potrzebowała pomocy. Na policje owszem można zawdzonic ale często jest tak ze bite kobiety są bardzo zagubione.Boją się są pełne obaw i boją wykręcić się nr na policje ale to juz coś ze zadzwoniła do kogoś znajomego a znajomi ja olali no cóż przykre.
  • gość 2017.09.14 [15:04]
    Ja zaproponowałabym, żeby na tę jedną noc przyjechała do mnie. Po co po nią jeździć? Sama potrafi przyjechać. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
  • gość 2017.09.14 [16:44]
    Nastepnym razem nie zadzwoni wcale,bo uzna ze i tak nie otrzyma pomocy,ale to juz moze byc za poźno!i tak odwazna ze poprosiła o pomoc...
  • gość 2017.09.14 [17:26]
    Ja się angażuję, ale w inny sposób, nie pojechałabym tylko wezwała policję a znajomą namówiła na założenie Niebieskiej Karty. Prywatne interwencje niczego nie poprawią. Jeśli nie chciała wzywać policji - to znaczy, że delektuje się rolą pokrzywdzonej.
    Nie wiem w co pogrywa twoja znajoma, ale wygląda na to, że bardziej jej zależy na zrobieniu odpowiedniego PRu niż na skutecznym rozwiązaniu problemu. W dodatku do głowy by mi nie przyszło zawracać po nocy głowę ZNAJOMYM. Co innego najbliżsi przyjaciele, ale bez przesady. Jak jej źle, niech się rozwiedzie, a nie zawraca ludziom tyłek. Nie mam cierpliwości do ofiar losu.
  • gość 2017.09.15 [14:30]
    A ja uwazam,ze dobrze zrobilas.Ja juz sie w taka patologie nie.mieszam.Raz mialam taka sytuacje.Babka wzywala policje na meza,a ze mieszkala za granica to bylam tlumaczem, proby samobojcze itp.Stanelam po jej stronie,a potem pogodzili sie i dzis jestem ta najgorsza.Nigdy wiecej nikomu nie pomoge w takiej sytuacji.
  • gość 2017.09.15 [23:30]
    ja bym w takim wypadku zaproponowała, zeby jak sie boi przyjechała do mnie.. bo jezdzic do kogos ? zeby dac mu w ryj? nie bardzo
  • gość 2017.09.16 [09:23]
    Up
  • gość 2017.09.16 [09:39]
    Ja mam koleżankę co ją mąż leje szarpie itp . Nie reagujemy . Jak kiedys z nią rozmawiałam odnośnie tego czemu tego dupka nie zostawi to powiedziala a bo wiesz ja nie pracuję mamy dzieci i teraz musialabym szukac roboty i opiekunki to mi sie nie chce . Po tych slowach jak jej mąż ją bije a my to widzimy to nie reagujemy .
  • gość 2017.09.16 [10:28]
    Czyli dostaje w morde za talerz zupy?
  • gość 2017.09.16 [15:45]
    Ja bym zadzwonila po policje po prostu!!!
  • gość 2017.09.16 [17:32]
    Teraz mi naprawdę głupio bo mąż ją tak mocno pobił, że aż wylądowała na OIOM-ie smutas.gif
  • gość 2017.09.16 [17:41]
    jak głupie baby dają sie lać to i dobrze im, żle im z katami ale rodzą z nimi dziecko za dzieckiem,
  • gość 2017.09.16 [21:18]
    Osobiście nie wtrącam się w takie sytuacje, miałam taką koleżankę, która żarła się z mężem, brała tabletki, tak żeby go przestraszyć (dzwoniła do niego i i się z nim żegnała), ja się przejmowałam, stresowałam, a ona coraz bardziej pogrążała się w szaleństwie, zupełnie oderwała się od rzeczywistości, w końcu zaczęła mnie oskarżać że spiskuję z jej mężem, to była nasza ostatnia rozmowa. Czasem ją teraz widuję, nie wiem czy są razem, nie interesuje mnie to, kiedyś zapytała czy mogłybyśmy wrócić do naszej znajomości, ale ja już nie mam ochoty, niech poszuka sobie kogoś innego do zwierzeń.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...