Odpowiedz na ten temat

Slow kilka o dzieciach z domu dziecka. Adopcja ? Nie...

  • gość 2017.03.20 [22:49]
    No tak, ale jeszcze pare lat wstecz tak chyba nie było. Zreszta tez ciezko mi uwierzyc, ze teraz to takie eldorado dla tych małych dzieciaczków? Hop siup i natychmiast do wspaniałej rodziny adopcyjnej? To skad widuje sie tyle niechcianych, porzuconych małych dzieci w róznych materiałach TV, w szpitalach, w domach małego dziecka?
  • gość 2017.03.20 [22:49]
    A i w domu dziecka jest sporo dzieci, ktore maja rodzine, racja do domu na swieta, czasem weekendy
  • gość 2017.03.20 [22:54]
    Mialam praktyki w domu malego dziecka prez ok 2 miesiace jakies 20 lat temu- duzo w zyciu przezylam, ale te dwa miesiace naleza do najgorszych w moim prawie 40 letnim zyciu. do tej pory sie nie otrzasnelam, moze akurat naleze do tych beznadziejnie rozklejajacych sie, ale nawet jak masz serce z betonu - to to przezycie zostawi w tobie slad do konca zycia.
    zastanow sie milion razy zanim w ogole przekroczysz prog takiego domu.
  • gość 2017.03.20 [22:56]
    No na adopcję teraz rodzice czekaja , przynajmniej w Poznaniu na 2-4 l , na niemowlaka trzeba miec szczescie lub dlugo czekAć
  • gość 2017.03.20 [22:56]
    Nic juz z tego nie rozumiem.
    Czytam wlasnie, ze pogotowie opiekuncze przewaznie jest prowadzone w prywatnym domu jakiejs rodziny? To jak mialabym tam byc wolontariuszem?
    Ale przeciez działaja nadal Domy Małego Dziecka. To sie czyms rozni od pogotowia rodzinnego?
    Na razie brak mi czasu przy dwuletnich blizniakach, ale za jakis czas chciałabym 1-2 razy w tyg pomóc, nie tylko materialnie, ale poswiecic kilka godzin na przytulanie, zabawianie, karmienie itd dzieci porzuconych, niechcianych przebywajacych wlasnie w takich placowkach.
  • gość 2017.03.20 [23:00]
    Ale musisz zdawac sobie sprawe ze bedziesz tam robic wszystko, nie tylko zabawiac, ale rez pranie prasowanie itp. Do pogotowia tez mozna isc jako wolontariusz i pomagać przy dzieciach.
  • gość 2017.03.20 [23:02]
    Nie ma problemu, moge prac i prasowac. Ale nie ukrywam, ze chciałabym przede wszystkim pomóc przy dzieciach, zeby miały namiastke bliskiej osoby, czułosci itd. Poczytac ksiazeczki, porysowac itd.
    Nie mam pojecia jak to wyglada. Podzwonie i popytam chyba po prostu, najblizszy dom małego dziecka mam w krakowie.
  • gość 2017.03.20 [23:03]
    AUTORKO Ty się nie nadajesz do pracy z dziećmi.
  • gość 2017.03.20 [23:05]
    Zadzwon najlepiej i wtedy sie dowiesz, bo kazdy dd rzadzj sie swoimi prawami jesli cjpdzi o wolontariat. Powodzenia !
  • gość 2017.03.20 [23:06]
    A jak myślisz Autorko, dlaczego te dzieci chcą jeść słodycze? To dla nich substytut szczęścia. Napisałaś różne rzeczy, także prawdziwe, ale ewidentnie widać, że ani nie masz porządnej wiedzy pedagogicznej i psychologicznej, ani też serca do tej pracy. I dlaczego nie wspomniałaś, że większości z tych dzieci i tak nie można adoptować, ponieważ mają nie uregulowaną sytuację prawną?

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...