Odpowiedz na ten temat

Wasz pierwszy poród

  • ktostam 2004.11.04 [15:59]
    ani razu... jak urodze to bede pierwszym chlopem na swiecieoczko.gif

    ale czytajac te wasze rady i poloznej (bez komenatrza)..

    to co raz bardziej obstaje przy porodzie rodzinnym w domu..
    wyjdzie znacznie zdrowiej i mniej stresowousmiech.gif


  • Zobacz także: Seanse kinowe na polskiej porodówce

  • Juulka 2004.11.04 [16:11]
    czyli...ktośtam...nazwijmy to po imieniu ,nie bardzo wiesz o czym piszesz chyba co ???? usmiech.gif

    Rodzenie w domu trąci poczatkiem wieku 20-go i wstecz...
    osobiście nie mam nic przeciwko rodzeniu w domu...ale się to Twoje rodzenie w domu nijak ma do naszych \" jakby z PRL-u radami /
    Albo jesteś nowoczesny albo nie.Zdecyduj się na to skoro ustalilismy,że o rodzeniu wiesz niewiele.
    pozdrawiam i bez urazy usmiech.gif
  • Juulka 2004.11.04 [16:11]
    czyli...ktośtam...nazwijmy to po imieniu ,nie bardzo wiesz o czym piszesz chyba co ???? usmiech.gif

    Rodzenie w domu trąci poczatkiem wieku 20-go i wstecz...
    osobiście nie mam nic przeciwko rodzeniu w domu...ale się to Twoje rodzenie w domu nijak ma do naszych \" jakby z PRL-u radami /
    Albo jesteś nowoczesny albo nie.Zdecyduj się na to skoro ustalilismy,że o rodzeniu wiesz niewiele.
    pozdrawiam i bez urazy usmiech.gif
  • ktostam 2004.11.04 [16:26]
    gdybym nic nie wiedzial to chyba bym sie nie wypowiadal hm?oczko.gif

    no a na wstepie moze cosik takiego:

    http://www.baybus.net/viewtopic.php?t=1943
  • ktostam 2004.11.04 [16:32]
    > czyli...ktośtam...nazwijmy to po imieniu ,nie bardzo wiesz o czym > piszesz chyba co ????

    znaczy chlop = totalny debil od prodow tak?

    > Rodzenie w domu trąci poczatkiem wieku 20-go i wstecz...

    no i tutaj wlasnie sie grubo mylisz...

    > osobiście nie mam nic przeciwko rodzeniu w domu...ale się to
    > Twoje rodzenie w domu nijak ma do naszych \" jakby z PRL-u >radami / Albo jesteś nowoczesny albo nie.

    hm..to uwazasz porod w domu za przezytek bo tera \"na topie\" jest w szpitalu??? (poniekad szpital zawsze kojarzy sie ludziom z leczeniem a od kiedy porod to choroba??)..


  • Gosiaczekkkk 2004.11.04 [17:20]
    Witam!

    Ja jeszcze nie rodziłam, ale byłam przy porodzie rodzinnym ( pomagałam siostrze rodzić) i szczerze mówiąć byłam taka przejęta, ze nie pamiętam, czy zdarzyły sie jakieś wpadki ( oddanie kału podczas parcia).
    Ale jesli chodzi o atmosfere, to nie było najprzyjemniej.
    Trafiłysmy na straszne zołzy.
    ( z gry przepraszam "położną" za to okreslenie, ale my nie miałysmy w tamtym dniu szczescia ).
    Poród trwał dosyć długo ( 16 godzin) przy czym skurcze były silne, a rozwarcia nie było.
    Pielęgniarki popijały kawkę, nie zważały na płacz mojej siistry, na moje prośby.
    A wszytsko miało wyglądac inaczej.
    Wczesniej planowałysmy dokładnie wyborac szpital i położną, która by sie nami zajęła.
    I nie mówie tu o łapówce, tylko o odpłatną opieką na wylącznosc - aby zawsze był ktos wykwalikikowany przy siostrze.
    Ale poróz zaczął sie miesiąc przed terminem i poszłysmy na zywioł.

    To był 2 poród siostry , ale pierwszy drogami naturalnymi ( pierwsza był rozwiązany cięciem cesarskiem, bo dziecko miało ułozenie twarzyczkowe)

    Lewatywa była ( to jest koniecznosc! nie rozumiem jak niektóre moga pisac, ze to juz przestarzałe ??? cóż lepszego na wypróznianie przed porodem mozna wymyslic??? )

    P.S>
    a co myslicie o porodach w wodzie?

    Pozdrawiam usmiech.gif



  • Isiek 2004.11.04 [17:32]
    Witam
    Mam pytanie do Położnej odnośnie pęknięcia krocza ze zwieraczem odbytu. Dlaczego to "katastrofa". Jakie mogą być tego komplikacje.
    Bardzo proszę o odpowiedź. ja rodziłam 6 tygodni temu i miałam nacinane krocze, mimo tego miałam pęknięcie 3 stopnia. to było moje drugie dziecko -waga 3950 , pierwsze dziecko- waga 3000- urodziłam bez nacinania tyle, że w innym szpitalu
  • Mamusińska 2004.11.10 [09:44]
    Ja mam poród za sobą! Urodziło mi się 10 miesięcy temu!
    Lewatywy bałam się jak diabli - porodu nie!
    Poród wspominam dobrze - mąż był obok i opowiadał mi kawały, a ja pytałam się Lekarza, czy może poda mi setke jakiegoś wysokoprocentowego alkoholu! A jeśli nie alkohol to może papierosa?
    Nie dostał nic z tego, ale bawiłam się dobrze ...
    Owszem bolało, ale dobry humor to recepta na fajny poród!

  • 15 - miesięczna mama 2004.11.10 [11:00]
    Bałam się bardzo porodu, nie chodziłam do szkoły rodzenia. Do szpitala trafiłam już po terminie wyznaczonym przez lekarza. Rodziłam 12 godzin, ale jakoś przezyłam. Nie miałam lewatywy, miałam cięcie krocza (ale nawet nie czułam kiedy), skurcze parte były dla mnie zbawieniem-wcześniej strasznie się męczyłam, połozna lekko mówiąc w czasie porodu była szorstka (po wszystkim okazało się,że jest b. sympatyczna - więc zgadzam się z osobą, która pisała,że taka własnie musi być w celu współpracy). Rodziłam w szpitalu Wojewódzkim, nikomu za nic nie płaciłam, pielęgniarki i lekarze wszystkich traktowali jednakowo i wcale nie domagali się pieniędzy. Jakoś poszło-zresztą teraz mam taką małą pociechę. Życzę wszystkim rodzącym żeby za bardzo nie przejmowały się porodem (w miarę możliwościusmiech.gif ). A jak po porodzie położą wam Kruszynkę na brzuszku-to o wszystkim zapomnicie...
  • sylwiara1 2004.11.11 [20:45]
    Witam, jestem autorką tego topiku i chciałam Wam bardzo podziękować za cenne uwagi i podpowiedzi na temat porodu, a szczególnie położnej, która w sposób bardzo fachowy udzieliła informacji. Niestety jakaś wredna małpa podszyła się pod mój pseudonim i założyła nowy topik pt. wasz pierwszy smród.
    Widocznie nie wszyscy na tym forum to ludzie na poziomie. Można o nich powiedzieć \\\"inteligentni inaczej\\\".
    Postanowiłam zmienić swój pseudonim na sylwiara1. Czekam na Wasze dalsze opinie odnośnie pierwszego porodu.
    Serdecznie pozdrawiam!

  • olala 2004.11.12 [18:40]
    Witam wszystkie panie usmiech.gif

    Do położnej
    Jeśli to nie problem, to chciałabym zadać Tobie kilka pytań, bo jak się Ciebie czyta, to widać, że masz sporą wiedzę i szczerze mówiąc, gdy kiedyś będę rodzić, to chciałabym trafić na taką położną, jak Ty.

    Od dwóch lat staram się zajść w ciążę, latem tego roku zaszłam, ale w 9 tygodniu lekarz stwierdził obumarcie płodu, po 3 dniach miałam zabieg. Czytałam ,że winnych szpitalach daje się przed takim zabiegiem najpierw tabletki poronne, gdy nie podziałają, dopiero robią łyżeczkowanie, przedtem podają jednak środki na uelastycznienie szyjki macicy, antybiotyki zabezpieczające przed infekcjami, itp., u mnie nic takiego nie zastosowano. Kiedyś robiąc samobadanie szyjki palcem, była ona normalna, gładka, teraz wyraźnie wyczuwam w jednym miejscu jakby guzek, bliznę, zrost- coś w tym rodzaju.

    Czy to oznacza, że doszło do pęknięcia szyjki i powstały zrosty? Czy to będzie mi przeszkadzało w zajściu w ciążę? A jeśli zajdę, czy mogę mieć problemy z donoszeniem ciąży, słyszałam, że po takich zabiegach szyjka się skaraca i trzeba zakładać szwy i leżeć w ciąży, czy to mnie może czekać?

    Dlaczego trzeba czekać ok. 3 miesięcy żeby zacząć starać się o kolejną ciążę ?

    Czy powinnam zrobić jakieś badania, np. ocenę jajeczkowania, badanie nasienia męża, Skoro jednak już raz zaszłam...?

    I jeszcze mam przodozgięcie szyjki macicy, jaki to ma wpływ na zapłodnienie, czy są jakieś pozycje, w których łatwiej może do niego dojść w tym przypadku?

    Może trochę dużo tych pytań, ale jeśli możesz mi w czymś pomóc, to będę ogromnie wdzięczna, mój lekarz chyba twierdzi, że im mniej wiem, tym lepiej dla mnie, a ja chcę wiedzieć co się ze mną dzieje. W ramach podziękowania kwiatek.gif dla Ciebie .

    Pozdrawiam wszystkie Kobietki na topiku.



  • olala 2004.11.14 [15:59]
    Witam, czy ktoś tu zagląda, bo szkoda, żeby topik wygasłsmutas.gif
  • a ja 2004.11.14 [17:30]
    moge spytac? bo mnie to nurtuje od dawna.
    czy kobieta w czasie porodu jest naga czy ma na sobie jakas koszule????
  • Mu-Mu 2004.11.14 [17:50]
    Witam, dopiero dziś odkryłam ten topik i chętnie podzielę się swoimi wrażeniami. Rodziłam 3,5 roku temu, miałam na sobie koszulkę nocną przywiezioną z domu usmiech.gif Chodziłam do szkoły rodzenia i tam poznałam przemiłą polożną, którą poprosiłam o opiekę przy moim porodzie. Przyjechałam do szpitala z 4 cm rozwarciem, nie miałam robionej lewatywy (w domu zdążyłam jeszcze spokojnie sie wypróżnić). "Moja" pożożna bardzo delikatnie wygoliła mi krocze. Byłam nacinana, nic nie czułam, szycia też nie. Bardziej pamietam gojenie się tej rany juz po porodzie - wtedy nawet usiąść nie można - tak boli. Synek urodził się silny i zdrowy a ja stwierdziłam, że prawdą jest, iż poród jest raczej dużym wysiłkiem fizycznym a nie duzym bólem. Bardziej dokuczało mi niesamowite zmęczenie (dosłownie zasypiałam między skurczami) niz ból. Mój Mąż był obecny przy porodzie i nie wyobrażam sobie całej tej sytuacji bez Niego. Ogólnie rzecz biorąc mój poród wspominam bardzo pozytywnie i teraz nastawiam się psychicznie do zajścia drugi raz w ciążę usmiech.gif Pozdrawiam
  • ULA 2004.11.16 [21:46]
    Moje uwagi na temat nacięcia krocza są takie.Miałam a owszem i bolało jak diabli,nikt mi nie mówił jak mam sie zachowywać, nie uprzedził , o znieczuleniu zapomnijmy.To była najgorsza część 1 porodu.Drugi poród ze znieczuleniem.Doskonale czułam bóle parte,tylko one nie bolały,czułam po prostu ucisk-bezbolesny. Syn ponad 4 kilo-a II etep porodu trwał 8 minut-dwa skurcze, aż za szybko więc chyba się nie leniłam-a rzekomo powinnam, bo nie bolało.
    DODAM ŻE NAJGORSZE PRZY PORODZIE NIE SĄ BÓL,LEWATYWY ITD ALE FAKT ŻE NIKT CIĘ NIE SŁUCHA - ONI LEPIEJ WIEDZĄ JAKA POZYCJA,MUSISZ WALCZYĆ O MOZLIWOŚĆ UNIESIENIA SIĘ NA ŁOZKU,BO NIE WIDZĄ WYRAŹNIE I NIE JEST WAŻNE ŻE TO UNIEMOŻLIWIA EFEKTYWNE PARCIE.
    APEL DO POŁOŻNYCH I LEKARZY POSŁUCHAJCIE GŁOSU KOBIETY- ONA CZUJE ,NIE BREDZI.
  • ULA 2004.11.16 [21:46]
    Moje uwagi na temat nacięcia krocza są takie.Miałam a owszem i bolało jak diabli,nikt mi nie mówił jak mam sie zachowywać, nie uprzedził , o znieczuleniu zapomnijmy.To była najgorsza część 1 porodu.Drugi poród ze znieczuleniem.Doskonale czułam bóle parte,tylko one nie bolały,czułam po prostu ucisk-bezbolesny. Syn ponad 4 kilo-a II etep porodu trwał 8 minut-dwa skurcze, aż za szybko więc chyba się nie leniłam-a rzekomo powinnam, bo nie bolało.
    DODAM ŻE NAJGORSZE PRZY PORODZIE NIE SĄ BÓL,LEWATYWY ITD ALE FAKT ŻE NIKT CIĘ NIE SŁUCHA - ONI LEPIEJ WIEDZĄ JAKA POZYCJA,MUSISZ WALCZYĆ O MOZLIWOŚĆ UNIESIENIA SIĘ NA ŁOZKU,BO NIE WIDZĄ WYRAŹNIE I NIE JEST WAŻNE ŻE TO UNIEMOŻLIWIA EFEKTYWNE PARCIE.
    APEL DO POŁOŻNYCH I LEKARZY POSŁUCHAJCIE GŁOSU KOBIETY- ONA CZUJE ,NIE BREDZI.
  • do uli 2004.11.17 [11:15]
    moja droga jesli chodzi o twoj apel to rownie dobrze mozesz rodzic w domu tak jak ci sie podoba. jezeli decydujesz sie urodzic w szpitalu musisz sie liczyc ze zdaniem lekarzy, w koncu nie jestes lekarzem, a oni konczyli studia, staze i maja pojecie o tym co robia i maja poczucie odpowiedzialnosci za swoje decyzje.
  • T. 2004.11.18 [16:19]
    Mam pytanie do pani połoznej. Rodziłam 3 m. temu. Poród odbywał się bez kompikacji, 1 tydz. po terminie. Żeby złagodzić ból weszłam do wanny i po wyjściu, czyli po ok. 40 min okazało się, że nie ma tętna płodu. Dodam, że nie badano tętna dziecka, kiedy byłam w wannie.CZy to było właściwe zachowanie ludzi odbierających poród? Powiedziano mi, że podczas pobytu w wannie nie mierzy się tętna dziecka. Mój chłopiec był okręcony pępowiną i był całkiem zdrowym, donoszonym dzieckiem. Czy można ufać lekarzom w szpitalu, który jest przyjazny!! matce i dziecku i w rankingach jest nawet na pierwszym miejscu? Uważajcie dziewczyny i wybierajcie razej prywatne kliniki. Tam będą o was lepiej dbać.
  • do T. 2004.11.19 [01:17]
    w szpitalu, który jest jednym z pierwszych w rankingu przyjaznych rodzącym i wszyscy się zabijaja, żeby tam rodzić, przeprowadzono mi poród posladkowy pierwszego dziecka siłami natury. Cud, że dziecko nie ma porazenia mózgowego, miało 5 pkt apgar po urodzeniu i leżało 4 dni w inkubatorze. Każdy pediatra i każdy ginekolog, któremu o tym mówiłam, pytał "Kto do tego dopuścił?????????" Powód takiej decyzji lekarzy? No, rodzic trzeba jak najbardziej naturalnie....
  • mlekota 2004.11.19 [17:04]
    Witam! niekóre z Was piszą, że rodziły siłami natury i poprzez cesarskie cięcie, który rodzaj porodu poleciłybyście osobie, która jeszcze nie rodziła? rodzę za cztery m-cę i cały czas zastanawiam się, co wybrać (chyba raczej cesarskie...); zauważyłam też, że bardzo niechętnie odpowiada się na pytania dotyczące seksu po porodzie i stanu pochwy? to temat wstydliwy? nieważny? a może nie istnieje a ja panikuję? Pozdrawiam wszystkie świeżoupieczone i przyszłe mamy!

  • gosia24 2004.11.19 [18:40]
    Witam. Jeszce nie jstem mamą, ale niedługo będę chciała zosta.Bardzo się boję porodu. Chciałabym trafić na dobrą położną któa będzie również dla mnie człowiekim. Ważny jest też dla mnie super szpital. Są to chwile które kazda przyszla matka chciala by spedzic z godnoscia, troskliwoscia i zrozumieniem. Mieszkam w Warsawie. prosę podajcie najlepszy szpital gdzie można rodzić i nazwsika położnych do tkórych warto się udac. dziekuje wszytskim za informacje.Pozdrawiam przyszle mamy.
  • gosia24 2004.11.19 [18:40]
    Witam. Jeszce nie jstem mamą, ale niedługo będę chciała zosta.Bardzo się boję porodu. Chciałabym trafić na dobrą położną któa będzie również dla mnie człowiekim. Ważny jest też dla mnie super szpital. Są to chwile które kazda przyszla matka chciala by spedzic z godnoscia, troskliwoscia i zrozumieniem. Mieszkam w Warsawie. prosę podajcie najlepszy szpital gdzie można rodzić i nazwsika położnych do tkórych warto się udac. dziekuje wszytskim za informacje.Pozdrawiam przyszle mamy.
  • MamaK 2004.11.19 [21:20]
    Mojego synka urodziłam niemal 4 lata temu. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do ciąży, macierzyństwa i porodu. Ciąże miałam doskonałą, po prostu sama radość. Gorzej z porodem... Do szpitala trafiłam po odejściu wód w nocy. Na wstępie ogolono mi krocze (tępą żyletką) i zrobiono lewatywę, niestety nie żelem, ale wodą przez rurkę (w Szpitalu Wojewódzkim). Kazali się przebrać w szpitalną koszulę i zawieziono na oddział. Całe szczęście, że to był tzw. poród rodzinny, więc był przy mnie mąż. Bez niego chyba bym nie wytrzymała. Początek porodu nie był straszny, chociaż strasznie się przeciągał. Mieliśmy niezły humor i nawet opowiadaliśmy sobie kawały. Położna założyła mi urządzenie do badania tętna płodu i od tej pory nie wolno mi było wstawać. Nawet siusiu musiałam robić do basenu, mimo że w tym samym po,mieszczeniu była toaleta. Nic z tego! Potem musiałam zmagać się z panią ordynator, która koniecznie chciała mi zrobić masaż szyjki macicy (ot tak sobie, rutynowo!). Całe szczęście, że mój lekarz uprzedził mnie o jej zwyczajach i zalecił odmówić. Była niezmiernie zdziwiona, że nie chcę sobie przyspieszyć porodu! A to podobno jest okropnie bolesne (wiem od lekarza). Z daleka tylko słyszałam krzyki tak "masowanej" innej rodzącej, której nikt nie uprzedził... Z dalszej części porodu pamiętam okropny ból. Same skurcze, nawet parte dałoby się wytrzymać (to już wiem z porównania). Najgorsze było szycie naciętego podczas porodu krocza. Nie wiem dlaczego, ale ból był wielokrotnie większy niż podczas porodu, mimo znieczulenia miejscowego. Może dlatego, że po urodzeniu dziecka byłam niesamowicie "porwana" w środku. Moja ginekolog widząc mnie w tym stanie wykrztusiła tylko: "jakby panią granat rozerwał"... No cóż, muszę przyznać, że podczas szycia krocza po prostu wyłam z bólu. To najgorszy moment w moim życiu. Przez to wcale nie cieszyłam się, że jestem matką. Zero uczucia, chyba że można tak nazwać zniecierpliwienie jego obecnością. I okropne wyrzuty sumienia. Koszmar!
    To prawda, że po jakimś czasie ból się zapomina. Ból, bo nie to, że był. Niestety. I za grosz nie mogę uwierzyć w te banały z kolorowych pisemek dla Mam, że sekundę po porodzie, kiedy maluch leży na brzuchu kobiety, zapomina się o bólu, że ta chwila wynagradza wszelkie cierpienia. Nie wynagradza. W moim przypadku była przekleństwem na następne pół roku.
    Mimo wszystko mam ochotę na drugie dziecko (dopiero po 4 latach), ale jestem zdecydowana na znieczulenie zewnątrzoponowe. Wtedy w "moim" szpitalu nie było możliwe. Może teraz? Trochę czasu minęło... Jestem pełna nadziei.
    Pozdrawiam wszystkich i życzę innych wrażen z pierwszego porodu.
  • szalka 2004.11.19 [21:46]
    Witam usmiech.gif

    W grudniu wychodzę za mąż i już w noc poślubną \"zabieramy się\" do tworzenia nowego człowieczka.
    W związku z tym mam pytanie Czy kwas foliowy powinnam zacząć zażywać przed zajściem w ciążę czy dopiero po?
    Sam poród przeraża mnie potwornie. Czytając niektóre wypowiedzi zaczęłam zastanawiać się czy może tego nie odłożyć \"na później\" oczko.gif
    Ale przecież tyle kobiet rodziło, to ja też sobie z tym poradzę. No i mam jeszcze mnóstwo czasu, żeby się do tego psychicznie przygotować.
    Pozdrawiam wszystkie kobietki usmiech.gif
    ...mo¿e to ju¿ czas zrobiæ coœ wielkiego, coœ wyj¹tkowego...
  • didka 2004.11.19 [21:48]
    Rodzilam 2 razy 7 i 5 lat temu.Nie poelcam rodzenia z mezem.Nie ma juz teraz lewatym,ani golenia.Nie wypowiem sie co do porodu,bo zajelo mi to 30 i 20 minut bez ciec i bylo super.Rodzilam w Warszawie na Zelaznej.
  • Malinka 34 2004.11.20 [00:44]
    Witajcie !
    Rodziłam 22 miesiące temu.
    Moje drogie przyszłe Mamy!! .... Ten straszny poród, który już spędza wam sen z powiek - niej jest taki straszny!!!
    Musicie spełnić kilka warunków:
    1. Rozważnie wybierać szpital, kierując się opiniami rodzących
    2. W tej trudnej i doniosłej dla was chwili nie obawiajcie sie wesprzeć na ramieniu ukochanego. Przecież to przyszły ojciec! Gdy panowie widzą nasz wielki wysiłek i poświęcenie nabierają dla nas większego szacunku. To dla nich też jest wielkie przeżycie, o którym będą opowiadać przez wiele lat.
    3. nie bójcie się znieczulenia dolędzwiowego!
    Uważam, że to wspaniały wynalazek. Wreszcie skończyły się cierpienia rodzących. Szkoda, że tak drogo kosztuje - ja płaciłam 600 PLN .
    4. Bezwzględnie słuchajcie się swoich położnych!! Ja uważam, że to są anioły. To one troszczą sie o nas i o nasze dzieci. Dzielnie wykonujcie wszystkie ich polecenia, one wiedzą co robią. Jak będzie lewatywa konieczna to ją zrobią i to tak, że nie będziecie wiedziały kiedy - a już będzie po wszyskim, gdy konieczna będzie cesarka to was ogolą. Ale najważniejsze to opanowanie i oddech.
    Jeżeli nie chodziłyście do szkoły rodzenia (ja nie chodziłam), to bardzo uważnie słuchajcie instrukcji dot. oddychania, to jest kluczowa sprawa.
    5. Jeżeli będziecie miały robioną cesarkę to postarajcie sie aby przez pierwszą noc lub dzień, była przy was dodatkowa opieka pielęgniarska. W zależności od szpitala, opłaca się to w kasie ( ok.200 pln) lub załatwia bezpośrednio z pielęgniarką.
    6. Nic sie nie bójcie!!!! To święta racja, że tego bólu w chwilę po porodzie już się nie pamięta. Ja rodziłam 10 godz. w rezultacie zrobiono mi cesarkę. Czy bolało? Tak! ale to wszystko jest do zniesienia. Boże! Gdy przyniesiono mi i pokazano moje maleństwo, to chodz była wyczerpana, potwornie obolała - przecieta w pól, to byłam taka z siebie dumna i z mojego męża ! Byłam najszczęśliwszą kobietą na ziemi !
    Trzymajcie się, życzę powodzenia !!
  • Anka30 2004.11.26 [12:44]
    Ja swój wspominam mało przyjemnie.Może dlatego że wszystko byo nie tak jak planowaliśmy z mężem.Rodziłam dwa miesiące temu.Dla mnie porażką było to jak moją ciążę prowadził mój ginekolog.W karcie ciąży brakowało wyników USG i cytologii , że już nie wspomnę o tym że wizyty odbywały sie raz w miesiacu niezależnie od stanu zaawansowania ciąży.Kiedy zaczęło mi spadać żelazo przepisano mi jakiś Ascofar który nic nie pomógł bo żelazo nadal nie wzrastało.Nic to jednak.Kiedy trafiłam na porodówkę okazało się że nie ma w karcie jego imiennej pieczątkismutas.gif .Rodzić mieliśmy z mężem ale nie dało rady bo w tym szpitalu(dodam że Akademickim) jest tylko jedna mała porodówka dla rodzin i akurat była zajęta.Więc zostałam tam sama o 3 w nocy przerażona perspektywą porodu.Kiedy trafiłam na łożko porodowe bardzo fachowo i serdecznie się mną zajęto.Zarówno lekarz jak i siostra położna byli naprawdę bardzo ciepłymi i życzliwymi osobami.Poród trwał 10 godzin i nie był łatwy.powiem bez bicia darłam gębę tak ze ochrypłam.Jestem bardzo słaba psychicznie i niezbyt dobrze znoszę ból.Ale rzeczywiście warto było.Kiedy pokazali mi moją małą córeczkę nic nie było ważniejsze.Cięcie krocza nie bolało.Tyle tylko że okazało się że łożysko niekoniecznie chce wyjść w całosci więc dodatkowo w ramach promocjioczko.gif zrobiono mi łyżeczkowanie macicy.A potem już zostały tylko przyjemności rodzaju szycie krocza itp.dodam że podczas porodu dostałam dolargan i oksytocynę i szczerze mówiąc do następnego dnia rano nie byłam w stanie podnieść głowy żeby nie robiło mi się szaro przed oczami.Pobyt w szpitalu na oddziale wspominam gorzej niż poród.Lekarz na obchodzie zaglądał pod kołdrę i leciał dalej a o wszelkich sprawach dowiadywałam się dopiero od siostry.Od sióstr dowiedziałam się że mam silną anemię, że dostanę kroplówkę, że dostanę zastrzyki itp.Kiedy w trzeciej dobie pobytu zapytałam Go rano kiedy wyjdę stwierdził ze powinnam zostać jeszcze dwa dni.Moja dzidzia była absolutnie zdrowa więc słaba bo słaba ale poprosiłam o wypisanie mnie do domu na własne życzenie.Pan doktór bardzo się obraził i owszem wypisał mnie (zaznaczam ze prócz anemii wszystko było w normie) ale dyktując mi treść oświadczenia potraktował mnie w taki sposób że wspólczuję innym kobietom które prosiły o to samo co ja.Wiem że prawdopodobnie dłuuugo nie będę gotowa na drugie dziecko, jeśli w ogóle kiedykolwiek .Uprzedzam lojalnie panie z Wrocławiajezyk.gif an doktór Marek Tomiałowicz ze szpitala klinicznego akademi medycznej przy ul .Dyrekcyjnej jest bardzo niemiłym i niesympatycznym lekarzem, traktującym pacjentki jak element podrzędny.Bogu dziękuję za to że na porodówce był inny lekarz i ze On miał takie a nie inne podejście do takiej histeryczki jak ja.Pozdrawiam moją położną panią Anię i pana Grzegorzausmiech.gif
  • Gabrielka75 2004.11.27 [21:59]
    po pierwsze DO MAMY OBIEKTYWNEJ Zaprzecze kilku twoim wypowiedzi:mąż przy porodzie jeżel paczy nato jak wyglądzsz to chyba z bardzo płytkich powodów pobraliście się i współczuje ci bo zawsze musisz dobrze wyglądać. Mój mąż był przy mnie i mimo że miałam bardzo a właściwie SUPER lekki poród to bardzo pomógł mi psychicznie i tak wogóle było mi miło. Jego wzruszenie które zobaczyłam gdy urodził się nasz synek i przecinał pępowine było niesamowite i tak bardzo poruszło moje serce, a dodam że widok krwi baaardzo porusza mojego męza zrobiło mu się słabo jak wbijano mi wenflon.Ale był tam ze mną bo jak powiedział jak by mi się coś działo to musi być przy mnie. LEWATWA mie zawsze muszą ci ją wykonywać w szpitalu mnie przeczyściło w domu i miałam z głowy.KROPLÓWK ja dostałam oxytocyne czy coś takiego na własne życzenie przyspiesz to poród niesamowicie, ale czy lepiej mieć 5 godzin lekkich skurczy(jeszcze inna kwestia co dla kogo jest lekkie a co ciężkie) czy tak jak ja w ciągu 45min 4 porządne kopnięcia i dzidziusia przy sobie.Pierwsze moje słowa po porodzie były że to nic nie bolało i tak było ma prawde. Porodu niema się co bać to trzeba poprostu wykonać, a wierz mi SYLWIARA to jest piękne przeżycie ggy rodzi się twoje dziecią tko. Dlamnie osobiście okropny ból był ból naciętego krocza nie wczasie porodu tylko potem ja rodziłam rano całą noc nie mogłam spać bo tak mnie bolało. Radze ci a byś wcześnij wybrała szpital gdzie chceś rodzić poszła tam i porozumiała się z którąś położną a jeżeli nie to niech koniecznie będzie z tobą mąż czy ojciec dziecka będzie mógł cię wspierać i zwrócic uwage gdy by personel był nie taki, życzę ci a by wszystko było ok wierz że tak będzie a napewno będzie polecam cię opiece Matki Bożej.
  • jeszcze nie rodziłam 2004.11.28 [00:12]
    hejka tak sobie czytam i sie zastanawiam czy nacinanie krocza jest konieczne? czy zawsze sie to odbywa?
  • mamuska*2 2004.11.28 [09:54]
    Witam wszyskie Panie
    Przeczytalam z zainteresowaniem wszystkie wypowiedzi i chcialabym podzielic sie swoimi spostrzezeniami dot. porodu. Pochodze z miasta, w ktorym jest tylko jeden szpital, wiec nie mialam "problemu" z wyborem usmiech.gif , mam dwojke dzieci, pierwsze rodzilam 12 lat temu i powiem wam, ze byl to koszmar. Nie chodzi tu o bol zwiazany z porodem (to naprawde da sie przezyc) ale o zachowanie personelu wobec kobiet (nie tylko mnie), na porodowce lecialy slowa zamknij sie ty k..., jak ci sie chcialo p... to teraz cierp itp. do dziewczyny ktora krzyczala, nikt nie nauczyl mnie jak przewijac, pielegnowac i karmic dziecko ... ale dalam sobie rade, bo natura jest o wiele madrzejsza od wszystkich szkol (pod warunkiem ze sie nie piescisz ze soba i tego chcesz). Po dziewieciu latach znow trafilam do tego szpitala ...i szok: personel mily, grzeczny i pomocny. Nadmieniam, ze w obu przypadkach nie dawalam "w lapę", bo tego nie uznaje. Przy drugim porodzie mialam duze komplikacje (po porodzie trafilam na stol operacyjny i usunieto mi macice), lekarze uratowali mi zycie, za co im dziekuje.
    I jeszcze jedno: porod to fizjologia i natura, dacie sobie rade. Zauwazylam, ze 90% kobiet o tym zapomina. Kiedys nie bylo szkol rodzenia, ba..nawet szpitali, jakos nasze matki. babki i prababki dawaly sobie rade. Wiec po co sie zadreczacie przed porodem a niektore z Was jeszcze przed zajsciem w ciaze?
    Pozdrawiam B.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...