Odpowiedz na ten temat

Wasz pierwszy poród

  • gość 2017.01.01 [16:13]
    U nas to jest rzeźnia a nie porodówka. Dlatego nie odważyła bym się na poród czy nawet badanie ginekologiczne bez obecności męża. Gdy jest mąż przy was wtedy nie myślisz o bólu czy o tym co cię czeka i nie jesteś zdana sama na nich.
  • Zobacz także: Seanse kinowe na polskiej porodówce

  • gość 2017.01.16 [13:12]
    Puki co to tylko w grę wchodzi badanie palpacyjne w obecności męża i to samo poród który nie wspominam źle bo liczono się z NAMI. Znajoma rodziła sama na tej zmianie kilka dni po mnie już nie było takiej sielanki.
  • gość 2017.01.16 [13:46]
    ja rodzilam w UK i mam traume..
  • annika123 2017.02.07 [22:16]
    ja bardzo dobrze wspominam swój pierwszy poród. Rodziłam w szpitalu medicover i miałam tam zapewnioną najlepszą opiekę. Lekarze, położna - wszystko mieli pod kontrolą, mogłam na nich liczyć, na ich wsparcie. Każdej kobiecie życzę porodów w takich warunkach i w takiej atmosferze!
  • gość 2017.02.11 [00:49]
    Wspominamy bez większych emocji bo nie był drogą przez mękę dzięki uczestnictwu męża który wspiera zawsze newet podczas badań ginekologicznych krocza bo sporo jest z bocznych lekarzy jak ten onkolog kilka tysięcy kobiet molestował! Gdyby nie były zacofane pacjentki miały przy każdym badaniu czy zabiegu osobę bliską do której mają PRAWO by nie doszło do dramatów! !
  • Monika W 2017.02.11 [15:57]
    Witam,ja rodzilam 3 miesiace temu pierwszy raz. Mialam to szczescie,ze nie w Polsce i moge to smialo napisac po tym wszystkim co czytam na roznych forach.Porod zaczal mi sie desc delikatnie tylko lekkim krwawieniem i po 24 godzinach(4 cm rozwarcia) i kilku konsultacjach z poloznymi ktore mnie prowadzily przez cala ciaze pojechalam z nimi i mezem na oddzial polozniczy do szpitala,ktory sama wczesniej wybralam. Na miejscu dostalam osobny pokoj z wlasna lazienka i miejscem do spania dla mojego meza (opcje byly rozne do 3 osob towarzyszacych) podlaczono mnie do kroplowki ze zwyklym plynem fizjologicznym, do KTG, po okolo pol godzinie pielegniarka podlaczyla oksytocyne(od malenkiej dawki),a po kolejnych 10 minutach przyszedl do mnie anestezjolog i dostalam znieczulenie zewnatrzoponowe (wbrew pozorom bezbolesne,przed glownym znieczuleniem dostaje sie slabsze miejscowe)po znieczuleniu co 15 minut automatycznie badano mi cisnienie krwi i temperature co godzine (poskoczyla mi do 38.5 po 8 godzinach znieczulenia)przez caly czas do momentu pelnego rozwarcia lezalam i odladalam telewizjeusmiech.gif i nie jest prawda,ze nie czuje sie skurczow partych,ja mialam tak wyliczony czas znieczulenia,ze w momencie pelnego rozwarcia kroplowka ze srodkiem znieczulajacym sie skonczyla a oksytocyna nadal byla podawana. Dzieki temu rodzilam czujac normalne skurcze(urodzilam ale szczerze bez znieczulenia wczesniej nie dalabym rady).Co jeszcze?zadnych naciec krocza i nie chodzi tylko o mnie tutaj nie stosuje sie tego rodzaju rzeczy w "standardzie"jak w Polsce czasem bez potrzeby.Szycie mialam owszem ale bylo to duzo malych uszkodzen(wszystko w znieczuleniu miejscowym,nie powiem,ze nalezalo do przyjemnosci ale bez bolu).Za porod nie placilam nic,poniewaz zaliczony byl do wywolywanego z powodu problemow z rozwarciem.Po 2 dniach bylam z malym w domu.W standardzie opieki byly 3 posilki dziennie dla mnie i jeden obiad dla osoby towarzyszacej. Opieka po porodowa przez tydzien po porodzie zapewniala inna firma ktora sie tym zajmuje,platnosc 4.20 za godzine i drugie tyle pokrywalo podstawowe ubezpieczenie zdrowotne.
  • gość 2017.02.11 [19:53]
    Mój poród rozpoczął się w skończonym 37 tygodniu ciąży. Po wyjściu z pod prysznica zaczęły mi się sączyć wody, gdy dostałam rozwolnienia już byłam pewna że to ten moment. Skurcze miałam co 8 minut więc bólu jeszcze nie czułam. Dojechałam do szpitala w 25 minut, zostałam podłączona na ktg skurcze zaczeły być co 3 minuty już z taka siła że nie można wyleżeć. Po ktg i zbadaniu przez lekarza zostałam zaprowadzona na salę porodową. Skurcze byly tak silne, że nie mogłam wejść na fotel. Gdy usiadłam zbadała mnie położna i zaczęła robić wywiad a jja już wiłam się na tym fotelu i krzyczałam o pomoc. Mam niski próg bólu, wiec dla mnie to był koszmar, ledwo przyjechałam do szpitala a już chciałam żeby to się skończyło. Po ok 30 minutach dostałam bóli partych i zaczęła się akcja porodowa.( ból jest taki że ci wszystko jedno czy zrobisz siku kupe itp)Ból straszny, ale świadomość że już jest ta akcja która ma zmierzać do celu trochę pomaga, w szcególnośći jak słuchasz położnych i wykonujesz ich polecenia. Mój poród trwał 19 minut, a cala akcja porodowa 2h, podobno ekspres i tylko się cieszyć, dla mnie była to wieczność. Podziwiam wszystkie kobiety które schodząc fotela porodowego wiedzą że będą chciały kolejne dzieckooczko.gif
  • gość 2017.02.15 [23:00]
    Nigdy nie wspominam źle bo wspierał mąż. Mąż podczas badań i porodów to podstawa w normalnym związku. Zwłaszcza gdy wielu lekarzy to zboczeńcy ostatnio onkolog itp...!!!
  • gość 2017.02.15 [23:37]
    porody bolą i tyle ale żaden z dwóch moich tak bardzo traumatycznie - słuchaj położnej , miej kogos bliskiego koło siebie i bedzie dobrze.
  • Małgorzata Rogowska 2017.02.17 [09:33]
    Mój poród nie należał do łatwych wedle lekarza. Nie będę was zanudzać szczegółami. Ja pamiętam za to ten dzień jako najwspanialszy na świecie. Nie pamiętam bólu, panie położne były super i chyba się po prostu nastawiłam ze wszystko będzie ok i że Natura tak skonstrółowała moje ciało że jestem stworzona do tego cudownego momentu! Zaufaj swojej intuicji i miłości do dziecka a wszystko będzie dobrze!!!! Mogę Ci polecić
    Poradnik Odkrywam macierzyństwo
    https://od-natury.pl/poradnik-odkrywam-macier zynstwo-2
    Mnie bardzo pomógłusmiech.gif
  • gość 2017.02.20 [12:45]
    Zgadzam się że bardzo istotna jest obecność partnera podczas badań krocza u ginekologa. Wsparcie przy porodzie jest wręcz nieocenione ale Ważne jest by zwrócił uwagę tatuś dzidziusia na opinię pediatry tuż po porodzie bo w kilku minutach musi być określony stan zdrowotny dziecka przez pediatre! Dlatego nie chcą obecności tatusia przy badaniu czy porodzie bo jest niewygodnym świadkiem dla lekarzy. Zawsze w razie czego gdy nie ma osoby bliskiej można zegnać na urodzenie się dziecka martwego a nie na swoje zaniedbania! !!!
  • gość 2017.03.07 [20:17]
    Poród miałam znośny dzięki obecności męża. Również w dzisiejszych czasach powinno się mieć męża zawsze podczas wszystkich badań c*pki, urolog, onkolog bo oostatnio oni gwałcą onkolog urolog itd..Ginekolog zgwałcił młodą pacjentkę?
    Agnieszka Drzewiecka
    17.03.2016 AKTUALIZACJA: 17.03.2016 18:50
  • gość 2017.03.07 [21:10]
    Moj pierwszy porod byl 4 lata temu a kolejny juz za 30 dni
    Jak na pierworodke niebbylo zle
    Gdy weszlam na porodowke a porod byl wywolywany bo po terminie polozna mi oznajmiła ze moge rodzic nawet 18h
    Zrobilam wielkie oczy przerażenia
    A za chwile podali oxy skurrcze odrazu byly co 6 min i zmieniły sie co 3 min
    Bol byl hmmm nie do opisania
    Nie pomogl gaz itp i faza trwala 2h
    I nagle gdy mialam 10cm rozwarcia minęło wystzskoo. Żadnych boli niczego lezalam patrzac w sufit i myslalam jak mi dobrze. Niesttey w tym momencie zaczely sie niezle zawroty glowy i musialam zostac ood tlenem tracilam przytmosc a glowa juz byla widoczna.
    2 faza czyli parte trwaly 55 min tak mnie wymeczylo to ze znow stracilam przytomność dr mi oznajmil ze natychmiast musza mi pomoc i wycisnal 3 krotnie dziecko
    Wtedy poczulam ulge przypływ sil emocji radosci itp
    Choc wiem jak moze byc niebezpieczny w skutkach ten sposob wyciskania dla mnie byl ratunkiem bo dziecko tracilo przrz mnie tlen i tętno
    A ja sama nie umialam go wyprzec.
    Corka dostała 7 pkt apgara a potem 10
    Dzis ka 4 lata okaz zdrowia i radosci ksiazeczka. Pusta zadnych wizytt lekarskich poza bilansem
    Bylam nacinana i szyta
    Ale nie czulam zadnego dyskomfortu a odczucia podczas współżycia bez zmian jak kiedys.
    Za 30 dni kolejny porod chcialabym aby byl krótszy niz tamten moze w godzine sie uwine.
  • gość 2017.03.15 [21:20]
    2017.02.11 [00:49] to oczywiste że tam polazł za tobą na badania ginekologiczne a tylko na pokaz i tak pewnie ma cię teraz gdzieś jak każdy facet leń śmierdzący co ma w d***e rodzinę
  • gość 2017.03.20 [22:34]
    Do 21.20 nie masz racji bo mój jest zawsze uczestnikiem każdego badania ginekologicznego c*pki i wspierał porody. Ale nie wyobrażam sobie porodu bez ojca dziecka gdzie po porodzie pozostawia się rodzącą bez opieki medycznej i umiera !!! Dlatego się pilnuje podczas badań bo jest trudno udowodnić lekarzowi molestowanie czy gwałt. Ponad 40 ofiar musi udawadniać zwyrodnialcowi molestowanie! !!! Mafia medyczna bezkarna i dlatego zawsze z mężem partnerem czy chłopakiem mamy do ich obecności Prawo podczas badań i zabiegów nawet w szpitalu!
  • gość 2017.04.02 [00:38]
    21.20 to kobiety się wstydzą partnera przy badaniu i porodzie. Jak go szanujesz on szanuje ciebie. Gdy go ignorujesz to ma w d***e ciebie i rodzinę! Masz prawo do obecności i z tego korzystacie dziewczyny. Nie tylko zrzedzicie brak kasy itd... facet potrzebuje również jak wy uczucia chyba że alkoholik czy damski bokser wiec się odchodzi od bydlaka! ! Mój zawsze nas pilnuje przy porodach czy badaniach bo z boków lekarzy nie brakuje! !
  • gość 2017.04.02 [07:50]
    Do pierwszego porodu miałam dwa podejścia byłam na patologii ciąży 42 tydzień wtorek poszłam na oddział porodowy, oksytocyna 4 godz skurczy brak rozwarcia, przyszedł mój gin i wysłał mnie na patologię z powrotem.
    Dwa dni później znów oksytocyna, wszystko było dobrze poród trwał 5 godzin, i tylko godzina bardzo bolesnych boli krzyżowych. Ogólnie było ok.
    Drugi poród był gorszy ale to inny temat.
  • gość 2017.04.09 [20:53]
    Miałam dużo gorszy drugi poród. Mąż uczestniczył przy porodach i to było ważne wsparcie.
  • gość 2017.04.24 [23:04]
    20.53 ja obydwa miałam dość trudne ale z nami się liczyli obok z rodzacą była sama to już nie. Ja nie byłam badana przez studentów dzięki mężowi a obok każdy macał sobie c*pki dowoli. Żałował dziewczyny że nie rodziły ze swymi facetami ale mądra polka po szkodzie. Facet przy badaniu c*pki to ważna sprawa i poród również ze swoim facetem.
  • gość 2017.05.27 [01:05]
    Witajcie, ja urodziłam 7 kwietnia 2017, wcześniej też przeszukiwalam fora aby czegoś się dowiedzieć ale prawda jest taka że żadna przeczytana historia nie przygotowała mnie na to co się stało. Otóż 5 kwietnia w środę wybrałam się na malutkie zakupy do większego miasta. Dodam że mieszkam w UK. Tego dnia poczułam delikatne bóle jak na okres takie delikatne ciągnięcia w dole brzucha bardzo nieregularne które po południu całkiem zniknęły. Po kąpieli poszłam spać koło 23:30. O 3 nad ranem obudził mnie skurcz, tzn znów ból jak na okres. Ucieszylam się bo to był już 40 tydzień i 3 dzień. Nie zdążyłam wstać i ból się powtórzył zaczęłam liczyć... Co 3 minuty!!! Zadzwoniłam na porodowke mówię co jest położna mi mówi że wygląda jakby się zaczęło ale mam dalej czekać w domu bo za słabo. Ok tego dnia miałam mieć wizytę u mojej położnej która zrobiła mi masaż szyjki macicy... Oj wcale nie było źle!!! Bardziej się tego bałam niż to było warte. Wyszło mi 3,5 cm... Hurra, ona zadzwoniła na porodowke i też jej powiedzieli ze mnie nie przyjmą bo za słabo i nie ma 4 cm. Ale i tak położna wysłała mnie do szpitala na ktg bo serduszko małego biło za szybko. Na ktg po godzinie było wszystko ok więc wysłali mnie do domu. Dodam że do szpitala mam 45 min autem a auta nie mam więc podrozowalismy taxi. Skurcze ciągle co 3 min. W domu się nasilily. Oj lekko stekalam ale dało się znieść. Cały dzień, I cała noc... Płakać się chciało ale ze zmęczenia. W piątek rano pojechałam do szpitala badają mnie położna polka usmiech.gif i ze nie ma 4 cm i nie mogą zatrzymać w szpitalu dali mi 3 tabletki żebym się zdrzemnela w domu. Dojechałam do domu wzięłam tabletki polozylam się na... 3 min i skurcz. Oj to był skurcz ból rozlal się wszędzie. Nalalam sobie wody do wanny i próbowałam walczyć z bólem w wodzie. Pomogło. W tym czasie gadałam z mamą na messenger i ona mało nie płakała i mówiła Boże co za rzeznicy w tej anglii nie chcą cie do szpitala i znieczulenia nie chcą dać... Dodam że skurcze co 2 min. Potężne skurcze zwalajace z nóg. Pozegnalam się z mamą i wyszłam z wanny ( dopiero wtedy odczulam że woda pomaga bo skurcz po za woda mnie złamał) usiadłam na WC i odszedł czop. Wielka galaretka czerwono brązowa. Prawie cały potem tylko strzepy wylatywaly. Mój się wkurzyl i zadzwonił na porodowke że skurcze co minutę i ja rozmawiać nie mogę i ze przyjezdzamy. Ok kazali przyjechać. Babka w taxi prula jak opetana, byliśmy w szpitalu w 20 min. To była godzina 22, położna na badanie wow 4 cm!!! A ja hurra to co zostajemy? Tak zostaliśmy. Przyszedł anestezjolog zaczęli mnie podłączac pod epidural. W momencie wbijania rurki do kręgosłupa miałam skurcz party a krzyczeli że nie mogę się ruszać. Mój trzymał mi ręce żebym plecy dalej miała wygięte. Ok pozwolili się ruszać. Mówię do położnej że się zesiklam. Ona patrzy na łóżko i mówi to nie mocz, wody ci odeszły. Mówię jej ze coś idzie, ona do mnie nie, urodzisz rano może w południe i jak to kupa to ona wszystko zmieni mam się nie martwić. Wzięła kroplowke z epiduralem chciała ja podłączyć a ja w krzyk że idzie. Ona podnosi mi koszule i mówi, o główka. Jest 10 cm przyj. Nie krzycz przyj. Więc parlam i dokładnie w godzinę i 17 min po przyjeździe do szpitala mój syn się urodzil!!! Nawet mnie nie zdążyli podpiąć pod te znieczulenie. Mały się urodzil 4 kg i 51cm dali mi go, a ja w szoku, nic nie umialam powiedzieć, nic kompletnie!!! Po prostu szok. Zmierzyli małemu temp i okazała się za niska więc go zabrali do podgrzewacza i wezwali lekarza. Zmierzyli glukoze za niska, mały trafił na oddział.mnie pozszywali, peklam ale ponoć nie wiele, I też trafiłam na oddział ale osobno nlbez maluszka. Chodziłam go Karmić ale moje mleko Noe wystarczało. Po za moją piersią mój syn w pierwszej dobie wypijal 100 ml mleka!!! Co 2,5 godziny. Opieka w szpitalu ok ale, duży nacisk na karmienie piersią. Więc karmilam na małego, ok godzinę potem na laktator też ok godzi szybką zmiana podpaski i znów do małego. Ogólnie nie spalam razem 11 dni. Ale teraz mały ma 7 tyg. I najpiękniejsze oczy pod słońcem, to mulat usmiech.gif obecnie wypija 150 ml mm co 2,5 godziny. po 3 tyg przestałam Karmić piersią i w przeciągu doby pokarm zanikl. Jestem szczęśliwa usmiech.gif muszę powiedzieć że nie jestem zadowolona z opieki medycznej, długo, pomału... Jakoś odniosłam wrażenie że chcą abym urodziła w domu.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...