Odpowiedz na ten temat

Wścibska babcia

  • gość 2017.10.13 [09:01]
    Dziewczyny, jak byście się zachowywały?Moja babcia ciągle marudzi, że nikt jej nie pomaga. Oczywiście jest to nieprawda, bo gdy trzeba to pomożemy jej z mężem, ale ona ciągle jest niezadowolona. Próbuje na mnie wymusić poczucie winy, chciałaby bym była u niej codziennie, a nie jestem w stanie, bo mam w domu swieżo upieczonego przedszkolaka, który teraz non stop choruje. Dopóki dziecko nie chodziło do szkoły, w lato, to bywałam u babci niemal codziennie, zawsze jej coś pmogłam. I chyba babcia się przyzwyczaiła, że tak będzie zawsze, bo gdy zaprzestałam tych częstych odwiedzin, to babcia zaczęła marudzić, jak to jest sama i musi za wszystko zapłacić, by ktoś jej coś zrobił (co jest oczywistą bzdurą, bo co jak co, ale najmować ludzi to ona nie chce, uważa, że ja z mężem będziemy wszystko robić). A ja tak naprawdę zniechęciłam się do babci, bo raz, że jest strasznie marudna, to dwa, że boli mnie, że nie docenia tego, co robiliśmy dla niej, bo ''przecież nic nie zrobiliście'', a trzy, że jest wścibska. Dopiero teraz zaczęłam przeglądać na oczy i widzę, jaka babcia jest naprawdę. Ciągle tylko wypytuje, ile ton jabłek mieliśmy, po ile sprzedajemy jabłka, itd. Wczoraj byłam u niej, a u nas w sadzie pracuj***abci sąsiad, młody chłopak. Pojechałam do niej na chwilę, a ona się mnie pyta, ile u nas zarobił ten chłopak? Powiedziałam, że jeszcze nie skończyli rwać, a poza tym nie liczyłam. Wkurzają mnie już te pytania. Gdy odpowiem, że to moja sprawa, to jest foch i zarzucanie mi przemądrzałości, że nic się nie wolno spytać, itd. Byłam w kurtce, nawet się nie rozbierałam, bo naprawdę jest mi trudno usiedzieć u babci dłużej. Pod kurtką wystawała mi bluzka, a babcia od razu: a skąd ty masz taką bluzkę czerwoną. Jejku, ona nawet wie, jakie bluzki noszę. Gdy przyjdę w nowych butach,zwykłych głupich adidasach, to jest to zauważone i komentowane. To samo z dzieckiem, gdy ma coś nowego. Mam pomału dość.
  • gość 2017.10.13 [09:13]
    serio denerwuja cie pytania o nową bluzkę?
    przecież być może to próba pogadania o czymkolwiek?
    Babcia jest samotna?
    nie martw się, babcie mają to do siebie, że znikają. A na serio to chyba przesadzasz, starsi ludzie niestety dziwaczeją i trzeba to zrozumieć
  • gość 2017.10.13 [09:24]
    Nie, o bluzke nie tyle, co o prywatne sprawy. O pieniadze. A babcia nie ejst staruszka. Ma 70 lat.
  • gość 2017.10.13 [09:41]
    Tez będziesz taka w jej wieku
  • gość 2017.10.13 [09:51]
    Zobaczymy jaka Ty będziesz w jej wieku. Myślisz, że będziesz lepsza? Nie szukaj problemu tam gdzie go nie ma, tak wygląda starość. Ciesz się, że masz babcię...
  • gość 2017.10.13 [10:35]
    Sorry, ale jak was czytam, to pieprzycie glupoty. Tez mialam taka babcie wscibska. Malo tego- to byla toksyczna osoba. Wiek nie upowaznia do tego, by z butami wchodzic komus w zycie. A starsi ludzie maja takie zapedy. Wlasnie dlatego, ze ktos ''nauczyl'' ich, ze wszystko im wolno, bo sa starsi. A prawda jest taka, ze takie zachowanie mozna wybaczyc osobie, ktora jest naprawde w podeszlym wieku. 70 lat to jeszcze nie osoba, ktora nie wie, co mowi i robi. I uwierzcie- mialam taka babcie. To byla tesciowa mojej mamy. Co ona jej nerwow zjadla. Wszystko musiala wiedziec- gdzie mama wychodzila (mieszkaly po sasiedzku), z kim, czy byla w polu, ile zarobil jej syn. Mama byla niezalezna, bo nie mieszkala z tesciowa, a babcia mimo to zniszczyla ja psychicznie. Na starosc oczywiscie to mama musiala sie nia zajac, bo reszta rodziny miala w nosie taka manipulantke. W ogole w Polsce to ludzie uwielbiaja byc meczennikami. Rodzice od malego wpajaja dzieciom przekonanie, ze musza sie nimi zajac na starosc. Potem, gdy rodzice w koncu odchowaja dzieci i moga zyc dla siebie i w koncu wlasnym zyciem, to wola dalej zyc zyciem doroslych dzieci, a jak w koncu starosc ich dopadnie, to sa zgorzkniali wypominaja: posiwcilam sie dla ciebie! A kto kazal sie poswiecac doroslemu dziecku? Trzeba bylo sie zajac wlasnym zyciem, a nie pilnowac dochodow doroslych dzieci. I tu chyba ma miejsce podobna sytuacja u autorki. Babcia zyje jej zyciem (gdzie rodzice?), zamiast zajac sie swoim. Zapewne niedlugo stwierdzi, ze poswiecila sie, bo juz zaczyna jeczec, ze nikt jej nie pomaga. Skoro uwazacie, ze to takie ''normalne'', ze ludzie tacy sa na starosc, to dlaczego nikt nigdy nie chce zajmwac sie takimi ludzmi? Kazdy robi to niejako z przymusu, z poczucia obowiazku, ktory wpoili nam rodzice. Dla mnie to troche wygodnickie, bo po co martwic sie o wlasna starosc, zabezpieczyc sie, skoro mozna od malego zrobic sobie opiekuna z najblizszej rodziny... To zaden miod zajmowac sie narzekajacym starszym czlowiekiem. A jak juz ktos musi, nie ma wyjscia, to musi pamietac rowniez o sobie. O swoim zdrowiu psychicznym. Moja mama sie stala na starosc taka jak babcia- zgorzkniala, czepiajaca sie wszystkiego i wszystkich. To zadna tam ''przypadlosc starosci'', to bleden kolo, ktore napedzamy my sami, pozwalajac, by ktos z bliskiej rodziny niszczyl nas psychicznie.
  • gość 2017.10.13 [11:43]
    Tu autorka. Moja babcia jest dość cwaną osobą. Wykorzystuje to, że przepisała na mnie działkę i las. Ale co się okazało? Że działka, którą przepisała to tak naprawdę kilka mniejszych działek, dwa, że kiedyś kawałek sprzedała sąsiadce bez notariusza, tylko umowa ''na gębę'', za śmieszne pieniądze, coś około 300 zl, bo i kawalątek działki sąsiadka potrzebowała na szambo. Więc juz nie zamawiały notariusza. I teraz według aktu notarialnego, sąsiadka ma na naszej działce szambo. Poza tym okazało się, że jest kilka działek, które tworzą pole, które my z mężem przekonani, że to wszystko babci, obsadziliśmy. A okazało się, że jeden kawałek, w sumie największy jest na mocih rodziców. Więc mamy obsadzone nie swoje pole. Rodzice nie robią nam problemów, nawet odpisać chcieli, ale chyba babcia ich nabuntowała, by na razie nie odpisywali mi tej działki. No i kwestia lasu. Babcia miała na siebie odpisany las, swoją część i część swojej siostry. Płaciła podatek, itd. Siostra babci zmarła, a jej dzieci teraz się upominają o część po matce. W sumie im się należy, ale pytali, czy ja bym nie spłaciła tego lasu. Nie mam pieniędzy, bo budujemy z mężem dom,więc dla nas każdy grosz się liczy. Babci dopiero jak przepisała na mnie działkę to powiedziała, że ''oj kawałek lasu jest na Józię, ale to tylko kawałek i kiedyś tam się spłacicie''. Las nie jest dużo warty, ale ja nie mam w tej chwili tych 4 czy 5 tys.Zwłaszcza, że nie jest mi ten las do niczego potrzebny. Nawet nie wiem, który to dokładnie las. Nie byłam w nim. Jestem mega zła na babcię za to, że tak mnie wykiwała. Sama nie zrobiła porządku z tym lasem, nie dopilnowała, by było wszystko przepisane jak należy, a teraz ja mam spłacać dzieci jej siostry... Chciałam im odpisać ten las, zrobić darowiznę, ale nie mam pojęcia, kto niby miałby pokryć koszty notariusza. Tym bardziej, że im chodzi o pieniądze za las. Chcą go sprzedać, bo nie mieszkają w Polsce i im niepotrzebny. Pomóżcie. Teraz jeszcze babcia marudzi, że jej nie pomagam, a pomagam, ale po prostu jestem zła za to wszystko i nie mam ochoty tam jeździć...smutas.gif
  • gość 2017.10.13 [12:11]
    To juz rzuca zupelnie inne swiatlo na Twoja babcie, autorko. Pewnie wiekszosc kafeterianek wyobrazilo sobie Twoja babcie jako niedomagajaca poczciwa staruszke,a tu sie okazuje, ze to cwana lisica. Niezle Cie zalatwila. Wcale sie nie dziwie Twojemu rozgoryczeniu. I tak na przyszlosc, drogie kafeterianki: wy naprawde postepujecie zgodnie ze schematami, stereotypami. To widac po waszych wpisach. Tesciowa- wredna, wtraca sie, itd., synowa mieszkajaca u teciowej- golod***ec, co to nogi rozlozyla, syn mieszkajacy z rodzicami w wieku 30 lat- maminsynek. A to nie tak. Kazdy sytuacja jest inna. Kazdy czlowiek ma WLASNA, ODREBNA historie. Kazdy chce, by jego problem zostal dostrzezony, by mu doradzic. Wy tymczasem wszystkich wrzucacie do jednego wora i mieszacie z blotem. Bardzo ci wspolczuje autorko, bo nie dosc, ze babcia nieladnie postapila, to jeszcze ma czelnosc zarzucac ci, ze sie nia nie zajmujesz, nie odwiedzasz, nie pomagasz (majac wlasna rodzine i dziecko!) i jeszcze dopytuje o wasze prywatne sprawy, jak pieniadze! Jak widzicie nie chodzi tylko o zwykla bluzke, temat jest glebszy. To zadziwiajace, jak niektore z was z tej hstorii opisanej w pierwszym poscie przez autorke, wylonily tylko zdanie o bluzce... Pomijajac fakt, ze babcia wprost wypytuje o prywatne sprawy, ktore w ogole nie powinny jej obchodzic. Skad w was takie powierzchowne ocenianie tematu? Siedzicie tu po to, by doradzac, wspierac, czy wylapywac zdania z kontekstu i pluc jadem? I to zamieszanie z dzialka i lasem. Szczyt.
  • gość 2017.10.13 [17:42]
    Ale cie wyroochala...az nie do wiary ze to babcia
  • gość 2017.10.13 [18:05]
    Nie rozumiem tych zawiłości. Las jest na ciebie formalnie, ale kawałek ciotki "na gębę", ty nie wiesz gdzie to jest, rodzina chce sprzedać, albo chcą spłaty, ty nie masz kasy... 5 tys za las??? to za parę drzewek chyba. Hektar lasu wystawiają i za 40 tys.
    Nie rozumiem czemu ty sama nie sprzedasz tego lasu, skoro i ty potrzebujesz kasy i ta rodzina po cioci Józi? sprzedaj, daj co się komu należy za ten kawałek i będzie z głowy.
    A babcię zagaduj innymi kwestiami - wypytaj o historię rodziny, o streszczenie serialu, o przepis na szarlotkę, podsuń jakieś fajne książki - kobiecinie się nudzi i dlatego żyje cudzymi sprawami.
  • gość 2017.10.13 [18:19]
    Tu autorka. Nie rozumiecie. Moja babcia to nie osoba, którą interesuje pieczenia ciast (nigdy nie piekła, nie lubi). Ona by chciała wszystko wiedzieć, by każdy jej się opowiadał. To nie starowinka, która z rozrzewnieniem będzie wspominać lata swej młodości. Ona lubi wiedzieć, ile mamy pieniędzy, bo potem lubi chodzić i opowiadać po wsi, ile to ja nie mam. A ja tego nie lubię. Czego nie rozumiesz? Wiem, że to dość skomplikowane, ale starałam się dokładnie wytłumaczyć. Ojciec babci przepisywał swój majątek znim zmarł. Każdemu dziecku dał pole i kawałek lasu. A że babci siostra mieszkała daleko, to na babcię zapisał część, która tak naprawdę należała do niej. OBIE TAK UZGODNIŁY. i OBIE O TYM WIEDZIAŁY przecież. Babcia płaciła podatek, las był na nią, ale tak naprawdę część miała być jej siostry. Ja o tym nie wiedziałam. Dopiero jak babcia mi to odpisała, to powiedziała, że 40 arów lasu należy do siostry, Józi. Mam wrażenie, że po prostu chciała się pozbyć tego balastu, i już. Siostra zmarła, a teraz jej dzieci chcą pieniądze za las. Dzwoniły i powiedziałam, że mogę im to przepisać, albo niech znajdą sobie kupca, ja sprzedam las i pieniądze im oddam, bo nie poczuwam się do tego lasu. Problem właśnie w tym, że nikt tego lasu nie chce kupić, bo jest nic nie warty. Owszem, lasy mogą kosztować 40 tys/ha, ale nie jesteś do końca w temacie, gościu. By las tyle kosztował to musi mieć tam drzewo- dębowe, itd. W tym lesie są tak naprawdę same nic nie warte drzewka, nie ma nawet drzewa na opał, my na to mówimy suszki. Wiem o tym, bo mówił mi sąsiad, którego pytałam, czy nie chciałby kupić. Powiedział, że tam nic nie ma w tym lesie. Stąd tak niska cena. Ale 4-5 tys w tej chwili to akurat dla mnie sporo. Poza tym po co mam kupować coś, co nie jest mi potrzebne?
  • gość 2017.10.13 [18:23]
    P.S. wiem, gdzie ten las, ale nie wiem dokładnie odkąd dokąd jest częśc tej babcinej siostry, bo skąd mam wiedzieć? Obok jest część babci, a z drugiej strony część sąsiada, więc dlatego napisałam, że nie wiem. Bo to prawda. A na gębę to pisałam nie o lesie, tylko o działce, że babcia sąsiadce odsprzedała kawalątek działki, za 300 zł, bo sąsiadka chciała mieć miejsce na szambo. Do tak małej kwoty nie wzywały notariusza, więc w papierach, po przepisaniu na mnie, okazuje się, że sąsiadka ma szambo na naszej działce.
  • gość 2017.10.13 [18:32]
    A ja myślę autorko, że tu nie chodzi tak naprawdę o wścibskość twej babci (chociaż pewnie też), a właśnie o te wszystkie zawiłości związane z przepisaniem na Ciebie kłopotliwego lasu i działki. Babcia z siebie zrzuciła odpowiedzialność na Ciebie, w dodatku oczekuje wdzięćznośći i zabawiania jej, bo przecież odpisała. To się nazywa niedźwiedzia przysługa.
  • gość 2017.10.13 [18:35]
    Tak, chyba tak... smutas.gif
  • lifeisgood 2017.10.13 [18:47]
    Ciesz się, póki jeszcze masz babcię... Ja bym wszystko oddała za choćby jedną chwilę z takimi pytaniami mojej babciusmiech.gif Szkoda, że nie potrafimy docenić skarbu, kiedy jeszcze go mamy...
  • gość 2017.10.13 [19:13]
    przeczytalas ty dalsze posty autorki czy tylko poczatek? oddalabys wszystko za kogos,kto by cie tak udupil jak babcia autorki?
  • gość 2017.10.13 [19:14]
    To jest dokładnie to, co napisałam - las formalnie był na babcię (choć kawałek powinien należał się ciotce). Oczywiste, że babcia płaciła podatek, skoro to ona była formalną właścicielką.
    Rodzinie powiedziałabym że oddam jak się kupiec znajdzie, bo nie mam kasy na spłatę.
    A co do babci - skoro nie ma zainteresowań, to pozostaje ucinać to wścibstwo otwartym komunikatem, że nie lubisz i nie będziesz rozmawiać o pieniądzach. Miganie się od odpowiedzi tego nie załatwi, ja bym wprost powiedziała, ze nie lubię wścibstwa.
  • Kasa dla Każdego 2017.10.13 [19:16]
    Jeśli chcesz sobie dorobić do wypłaty, to zapraszam Cię do panelu internautów Opinie
    Jest to ogólnopolska społeczność badawcza, w której uczestnicy wypełniają ankiety on-line i dzielą się swoimi opiniami na temat produktów, usług, kwestii społecznych. Za każdą wypełnioną ankietę przyznawane są punkty (z reguły po kilkaset pkt), które można wymienić na wynagrodzenie pieniężne (10 000 pkt to 50zł). Dlatego myślę, że może Ci się spodobać!
    Jeśli chcesz zostać członkiem panelu Opinie kliknij na poniższy link:
    http://rejestracja.opinie.pl/zapros.htm?u=762 15207
    i wypełnij ankietę rejestracyjną (zajmie to nie więcej niż 3 min.).
    Ankiety wysyłane są na adres e-mail, którego uzyłeś/aś podczas rejestracji do serwisu, tak więc sprawdzaj regularnie swoją skrzynkę mailową! Pojedyncza ankieta warta jest od 100-1400 pkt (0.50-7zł).
    Program nie pobiera żadnych opłat rejestracyjnych, tak więc nic Cię to nie kosztuje - możesz jedynie zyskać.
  • gość 2017.10.13 [19:30]
    19:14, cieszę się, że się zrozumiałyśmy. No dokładnie o to chodzi.I to samo uzgodniłam z dziećmi tej zmarłej siostry. Problem w tym, że może to kupić ktoś, kto mieszka w pobliżu i ma obok las lub pole, a z tych ludzi nikt nie jest zainteresowany i wychodzi na to, że las jeszcze długo będzie na mnie. A ja się z tym źle czuję, bo wygląda to tak, jakbym sobie ten las przywłaszczyła. A to nieprawda. Oczywiście teraz ja płacę podatek. Wcześniej przez kilkadziesiąt lat babcia płaciła. Chyba ze 30 lat, jeli nie więcej. To śmieszna kwota, bo chyba coś około 10 zł na rok. Mówiłam, że nie chcę zwrotu pieniędzy za podatek, gdy rozmawiałam z tymi dziećmi siostry mojej babci,. bo czuję się odpowiedzialna poniekąd, chociaż to przecież nie moja wina. No nic, niby babcia przepisała na mnie, ode mnie wymaga pomocy, a okazuje się, że las tak naprawdę nie mój (kawałek tylko), działka w większej części nie moja, bo okazało się, że kiedyś przepisała kawałek na moich rodziców, a kawałek działki, która niby należy do mnie, w praktyce nie jest mój, bo sąsiadka ma tam szambo. Nie mam pojęcia, jak to poodkręcać. Zanim babcia przepisała, to pytałam, czy tam jest wszystko w porządku, a ona zarzekała się, że tak. No i masz babo placek...
  • gość 2017.10.13 [19:38]
    P.S. Co do wcibiania się babci w moje finansowe sprawy- no właśnie jak powiem wprost, że nie lubię mówić o pieniądzach i że nie muszę się przecież tłumaczyć, ile wzięliśmy z mężem pieniędzy, a ni nie muszę mówić, ile zapłaciłam pracownikowi, to babcia się obrusza, że jestem przemądrzała, że wielka pani, i jest foch. A ja właśnie nie lubię mówić o pieniądzach, bo potem babcia rozpowiada po wsi, ile to nie nabraliśmy pieniędzy, chwali się i teraz jestem postrzegana w rodzinie jako bogata, co nie jest prawda, bo nawet głupi dom będziemy budować kilka lat. I ten dom pochłania większośc naszych pieniędzy. A babcia robi ze mnie wielką panią przez to przechwalanie się. No i wychodzi na to, że to prawda, no bo jak? Ziemię mają, dom budują, to bogaci. Już raz wyciągnęła ode mnie, że na weselu zebraliśmy 23 tys i powiedziała o tym największej plotkarze na wsi. Od tamtej pory nie ufam babci.
  • gość 2017.10.13 [20:25]
    chyba autorko musisz poszukać notariusza/prawnika od nieruchomości, po drugie geodety by wytyczył na mapie co jest kogo, spróbuj dowiedzieć się w gminie czy można ten las przekształcić w działkę budowlaną wtedy i cena ziemi wzrasta i można poszerzyć grono potencjalnych kupców, nawet może wytyczyć dojazd do działki, dowiedz się co można zrobić z tym lasem zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego może gmina byłaby zainteresowana wykupieniem tego, jeśli dzieci babci żyją może warto ****ardziej zaangażować w opiekę i odwiedziny u babci w końcu to nich ciąży obowiązek opieki nad babcią, jeśli las jest w atrakcyjnym miejscu a ty chcesz się budować to ziemię pod dom już masz
  • gość 2017.10.13 [20:42]
    Na pewno się nie da przekształcić bo to jest jeden duży las podzielony na części i ta część która nie jest moja leży pomiędzy częścią Babci, czyli już teraz moją a sąsiada. W dodatku to jest z tyłu wsi, nie ma dojazdu. Na szczęście już się budujemy. Nie podjęłabym się budowy na ,,moich,, działkach, ze względu na niepewną sytuację prawną tak naprawdę. Niby moje, a nie moje. Budujemy się na działce męża, gdzie wszystko jest w porządku...
  • gość 2017.10.13 [21:04]
    no to babcia zrobiła ci niedźwiedzią przysługę oddaj to komuś przepisz na rodziców dzieci tej siostry cokolwiek by sie tego pozbyć
  • gość 2017.10.13 [22:08]
    No właśnie proponowałam rodzicom że przepiszę na nich. Nie chcą bo twierdzą, że nie ma sensu żeby to oni kiedyś znowu na mnie przepisywali. Miało być tak że dom, w którym mieszkają dostanie mój brat, a mi się dostaną te działki. No i się dostały. Rodzice mówią, że skoro ja dostałam od babci, to oni mi domu nie przepiszą, bo ja się i tak buduję. A babcia nie chce z powrotem tego bo raz że musiałaby znowu płacić podatek, dwa że teraz ma mnie poniekąd w garści. Może sobie pozwolić na to, że ciągle marudzi, że za mało jej pomagam. Rodzicom też to na rękę, bo ja mieszkam niedaleko, a oni są daleko i nie mają za bardzo możliwośći jej pomagać. A tak to ja jestem i nie mają wyrzutów sumienia że babcia sama. Nie wiem tego na pewno,ale ostatnio takie odnoszę wrażenie.
  • gość 2017.10.13 [23:58]
    A zależy Ci na tych działkach? Przepisala bo chciała. Ty na szczęście i z rozsądkiem postanowiła ms się budować na działce męża. Super. Ale nie czuj się zobowiązana. To właśnie chciała osiągnąć babcia. Ja kiedy nie mogę znieść wscibstwa zachowuje się jak dana osoba w stosunku do mnie czyli : a co to nowe buty? Pieniążków chyba masz za dużo? Odpowiedzialabym tym samym : babcia ma za dużo pieniążków że się o mnie martwi? No cóż. Jeśli odbijesz piłeczkę to zobaczy, że musi zacząć się zachowywać odpowiednio albo trochę wyhamowac bo to TY będziesz się nią teraz zajmować z własnej woli. Jeśli zależy jej na dobrych relacjach to się dostosuje.
    Ja też mam problem z babcią męża. Jest bardzo wredna. Ciągle robi z siebie meczennice. Jestem w ciąży, raz doprowadziła mnie do płaczu, zaczęłam się pakować a ona na to, że mam nie udawać że coś się stało bo nic się nie stało. Nienawidzę tej starej wiedźmy. Wie, że jestem w ciąży to robi wszystko żeby mnie w****ic. Chciałam gotować obiady - źle. Bo tylko ona dobrze gotuje ( dzień w dzień to samo i wszystko jałowe!!!). Każda pomoc odrzuca. Teraz ja ignoruje do granic możliwości. Nie istnieje dla mnie. Nie dam się prowokować. I wiecie kiedyś było mi jej żal że nikt z nią nie rozmawia a teraz to rozumiem. Wszyscy jej unikają. Toksyczna baba.
  • gość 2017.10.14 [09:47]
    oni cię potraktowali gorzej niż twojego brata mu dom a tobie na odwal się nic nie warte działki z poplątanymi przepisami prawnymi jeszcze cię wmanewrowali w opiekę nad babcią, obudź się dziewczyno bo za chwilę tylko ty będziesz tej babc****eluchy zmieniała bo każdy znajdzie wymówkę że daleko że nie ma czasu, gówniana działka warta kilka tysięcy a dom warty kilkaset tysięcy nie widzisz różnicy?, zażądaj połowy domu albo jego spłaty bo cię robia w konia co z tego że się budujesz w końcu jesteś takim samym dzieckiem swoich rodziców jak twój brat, widzę że wszyscy umyli rączki, zrób sobie dziecko będziesz miała argument że nie masz czasu tak często zaglądać do babci, wtedy ktoś inny będzie musiał to zrobić bo za chwilę będziesz musiała bawić nie własne dzieci a zniedołężniałą babcie
  • gość 2017.10.14 [09:58]
    -powiedz rodzicom co myślisz o domu i że to nie w porządku (jakby co to zawsze możesz iść do sądu) jesteś dyskryminowana we własnej rodzinie,
    - ustal z rodziną grafik odwiedzin i opieki nad babcią mówisz że możesz ją odwiedzać tylko 2 razy w tygodniu bo nie dasz rady więcej, resztą niech się zajmą dzieci babci bo to w pierwszej kolejności ich obowiązek a nie wnuków, nie ważne że mieszkają daleko zawsze mogą wziąć babcie do siebie skoro dojazdy im nie pasuje , walcz o siebie bo oni ci ustawiają życie a ty nawet tego nie widzisz
  • gość 2017.10.14 [10:13]
    dokładnie rozwiąż kwestie opieki już teraz póki babcia jeszcze jest na chodzie potem będzie ci trudniej cokolwiek wynegocjować i nie proś tylko zakomunikuj że ty odwiedzasz w takie i takie dni a to co oni z tym zrobią to ich brocha i bądź konsekwentna, widzę że im tak wygodniej ale wszystko odbywa się twoim kosztem, ciekawe czy twój brat tak często odwiedza twoją babcię, albo jej dzieci? chyba twoja rodzina wyhodowała sobie księcia któremu chętnie ułatwia życie- cały dom, a z ciebie zrobili swoją służkę dla babci a na odwal dostałaś gówniany lasek
  • gość 2017.10.14 [10:17]
    ciekawe jak babcia przestanie chodzić trzeba ją będzie myć,karmić i zmieniać pieluchy czy też stwierdzą że mieszkają za daleko i będziesz musiała zamieszkać z babcią by się nią zajmować jak niemowlakiem ? a wiesz mi taki stan może trwać nawet i 10 lat nim odejdzie, nie daj sobie wsadzić takiej odpowiedzialności i obowiązku bo to obowiązek jej dzieci ty masz własną rodzinę
  • gość 2017.10.14 [10:30]
    Ja mam dziecko, które od tego roku poszło do przedszkola i non stop choruje. Teraz jest w domu akurat. Babcia na tej działce, co jest moja ma dom. Teoretycznie należy do mnie, ale się nadaje do generalnego remontu i ja nie będę w nim mieszkać, bo mam dach nad głową, mieszkam u męża z teściową, która też ma około 70tki w dodatku cukrzycę i też trzeba nieraz ja gdzieś zawieźć, np do lekarza. Poza tym budujemy swój dom. Nie wiem, czy kojarzycie temat, gdzie pisałam o babci, która opiekuje się swoją mamą. To ja jestem autorką tamtego tematu. Babcia ma pod opieką swoją mamę, nikt nie chce się zająć czy choćby pomóc, więc zdarzy się, że ja jeżdżę i pilnuję prababci, gdy babci nie ma. Zmienię pampersa, pomogę się ubrać, itd. Rodzina chyba uważa, że to mój obowiązek. Przeraża mnie to, bo jak babcia zaniemoze, to pewnie znowu na mnie spadnie obowiązek opieki. Boję się, że nie będę miała czasu na własną rodzinę, myślę o drugim dziecku, ale zwyczajnie boję się, bo mam 27 lat, a ciągle ktoś coś ode mnie chce.
  • gość 2017.10.14 [10:54]
    A pamietam twoj temat. Pisalas, czy to ty masz sie zajmowac prababcia i babcia, w razie ich choroby. Trudna sytuacja. Ja uwazam, ze kazdy powinien zajmowac sie swoimi rodzicami, a nie przerzucac teb obowiazek na wnuczke.
    http://f.kafeteria.pl/temat/f10/darowizna-a-o pieka-nad-osoba-starsza-doradzcie-p_6652640

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...