Odpowiedz na ten temat

Zaniedbalam swojego syna

  • gość 2017.01.17 [19:55]
    Też tak miałam. Dziecko nawet po domu nie chodziło, bo nie chciałam sprzątać, pilnować...
    Nadrabiałam zabierając je do sal zabaw a potem, latem, na dwór w różne miejsca.
    Z czasem było łatwiej - już udawało się utrzymywać kontakt z dzieckiem, bawić się razem w coś mniej upierdliwego niż klocki czy co tam...
    Nie wiem jak rozwijałoby się moje dziecko gdybym poświęcała mu więcej uwagi ale zasadniczo nie narzekam.
    Moje dziecko jest w szkole artystycznej, wygrywa konkursy, jest towarzyskie, empatyczne.
    Chyba nie narobiłam szkód.
    Natomiast gdybym świrowała i więcej się z nim bawiła... Nie wiem, może kupiłabym w końcu "śliski kocyk".
    Kiedyś dzieci się wychowywały w wielopokoleniowych rodzinach i ciężar zajmowania się nimi był rozłożony na wiele osób, każdą z innymi predyspozycjami i wnoszącą co innego.
    Teraz każda matka próbuje być "człowiekiem-orkiestrą" a przecież to może być fizycznie niewykonalne.
  • gość 2017.01.17 [20:02]
    Jest mi wstyd ze obudziłam się tak pozno.
  • gość 2017.01.17 [20:04]
    Jak byłam mała i mój brat potem to babcia całymi dniani śpiewała mu piosenki, opowiadała, pokazywała uczyła. Mój synek ma dwie babcie ale każda zapracowama i nie ma czasu na zabawę z wnukiem. A ja nie zaqsze mogłam, pranie sprzątanie gotowanie i tak wyszło.
  • gość 2017.01.17 [20:11]
    autorko nie martw się,przecież te co napieprzą kilkoro dzieci myślisz, ze one się nimi zajmują, mają je daleko gdzieś, teraz dla nich się tylko liczy 500+. A do tej co pisze, że babcie się zajmowały, to co, małpo rodziłaś po to aby babcie się zajmowały twoim dzieckiem, co za durna babsko, twoje dziecko i twój problem, nocami pierz, gotuj, sprzątaj jak dziecko śpi a w dzień jak nie śpi się z nim baw, co małpo myślałaś, że wystarczy tylko urodzić.
  • gość 2017.01.17 [20:14]
    To nie tak ze on siedział w kącie i się bawił i nie zwracał na mnie uwagi.
  • gość 2017.01.17 [20:18]
    Przecież nie mowie ze wsadzalam go w łóżeczko i oglądałam tv tylko nie bawiłam się w zabawy rozwijające i wspomagające jego rozwój. Nie umiem bawić się w zabawy na niby. Laskotalam, bawiłam się w akuku, w ganianiego.
  • gość 2017.01.17 [20:31]
    17:55
    Święta racja pechowiec.gif
  • gość 2017.01.17 [20:35]
    Dajcie spokój. Z nami w dzieciństwie nikt się tak nie cackał. A jakoś żyjemy.
  • gość 2017.01.17 [22:41]
    nas byla 4-ka,rodzice pracowali, nikt sie ze mna nie tarzal po dywanie,nikt nie wymyslal zabaw edukacyjnych.
    Kazde z nas skonczylo studia i wyroslismy na ludzi. Nie wierze ze czytanie/nie czytanie malemu dzieclu bajeczek wplynie decydyjaco na jego rozwoj!
    Wiem,ze wiekszosc kafeterianek chucha i dmucha na swego jedynaka i jest przekonana,ze wychowuje malego geniusza, jednak nie mamy na to az tak znaczacego wplywu.
  • gość 2017.01.17 [22:44]
    Ja tez nie bawilam sie z dziecmi w zabawy na niby (nie umiem,nie lubie), malo je uczylam. I jakos wyrosly na dobrych i grzecznych uczniow.
  • gość 2017.01.17 [22:48]
    Moja corka w tym wieku tez nie umiala odglosow i czesci ciala.
  • gość 2017.01.17 [23:46]
    a ja się bawiłam i bawie nadal, wcześniej dziecku narzucałam czym się bawimy, teraz córka sama przynosi lub pokazuje to czym chce się bawić, już dobrze jej idzie chodzenie, ale nie, ona woli aby mamę prowadzic za rączke w to miejsce w które ona chce, nie bawi się sama w ogóle, a jak nie chce z nia isc bo muszę skonczyc coś do obiadu to córka łapie mnie za rękę , ja zabieram tłumacze , ze za chwilke, to ona kladzie się na podłodze i padaczki dostaje, albo odejdzie na metr , siada, odwraca się do mnie plecami i szlocha,i to jak szlocha!
    także i tak źle i tak nie dobrze autorko. mówią , że lepiej jak dziecko jest takie jak twoje niż takie jak moje, że twoje będzie bardziej zaradne niż mój wyjec kochanyusmiech.gif
  • gość 2017.01.18 [01:12]
    A ja jako dziecko byłam pod opieką babci, która zajmowała się głównie domem i nie miała głowy do jakichś rozwijających zabaw czy aktywności. Zresztą jak ktoś już tutaj zauważył, to był PRL. Mama pracowała od świtu do nocy na dwóch etatach. Całą ścieżkę edukacyjną przeszłam ze znakomitymi wynikami w nauce. Z powodzeniem startowałam w olimpiadach matematycznych i fizycznych. Nikt mi nigdy nie pomagał w lekcjach. Teraz pracuję w branży IT. Dziewczyno, nie zadręczaj się, są wprawdzie dzieci, z którymi trzeba więcej pracować, być może Twoje do takich należy. Zacznij od dzisiaj i staraj się każdego dnia uczyć go czegoś nowego. Jeśli ma potencjał, to wszystko jeszcze zdąży nadrobić. Mózg dziecka najintensywniej rozwija się do 3 roku życia, masz więc jeszcze sporo czasu na stymulację intelektualną synka.
  • gość 2017.01.18 [01:36]
    spoko jest jeszcze w tym wieku w ktorym moznw go zmienic, ja bym zaczal od wspolnych spacerow, wypadow, robieniem rzeczy ktorych zbyt czesto wczesniej nie robil tak aby do twojego towarzystwa sie przyzwyczail, z czasem gdy do tego dojdzie sam cie bedzie angazowal do zabawy
  • gość 2017.01.18 [09:06]
    autorko, nie jesteś jedyna, więkosć ludzi nie bawi się ze swoimi dziećmi. Jak ja byłam mała też puszczano mnie samopas (nie mam żadnej więzi z matką), nic mi się nie stało, jestem samodzielna. Pewnie zaburzona, ale nie widać na zewnątrz oczko.gif
    Te co na ciebie najeżdżają pewnie karmią cyckiem do 6 roku życia. Dziecko to nie jest centrum rodziny.
    Popraw się trochę, a będzie OK.
  • gość 2017.01.18 [09:27]
    Dokładnie, trzeba to jakoś wypośrodkować. Dziewczyny, powiedzmy sobie szczerze, większość z nas nie może dziecku poświęcać całego dnia, to niezdrowe dla mamy i dla dziecka, nie mówiąc już o innych dzieciach czy zwykłych obowiązkach domowych i takim małym szczególe jak mąż oczko.gif
    Dziecko musi też nauczyć się bawić samo! Ja mam 3-jkę dzieci, przyznaje ostatniej córce też poświęcałam mniej uwagi, oczywiście czytałam, pokazywałam,ale nie tyle co starszym i muszę powiedzieć,że córka jest bardzo samodzielna i zaradna.
    Mnie w kompleksy wpędzała koleżanka,mama rówieśnika mojej najmłodszej, która siedziała 3 lata a wychowawczym i razem ze swoją mamą prześcigały się w zdrowych obiadkach i edukacyjnych zajęciach dla syna.
    Jej synek miał ogromne problemy z adaptacją w przedszkolu (jest w grupie z moją),a na zajęciach naprawdę niczym się nie wyróżnia (mimo że wcześnie opanował stały popisowy repertuar tj. odgłosy zwierząt i części ciała).
    Dzieciom trzeba poświęcać czas a nie tylko hodować, ale wszystko ze zdrowymi proporcjami.
    Od siebie mogę tylko dodać,zę największym wrogiem małych dzieci jest TV i tablety. Już lepiej dać dziecku drewniane klocki na dywanie a samemu zająć się praniem.
  • gość 2017.01.18 [09:35]
    9:06
    mną i bratem również zajmowała się babcia, mama nas samotnie wychowywała i dużo pracowała, też nie pamiętam żeby wymyślała nam rozwijające zabawy...
    kiedy robiłam testy na zaburzenia integracji sensorycznej i spectrum całościowych zaburzeń rozwoju - oj, nie jest dobrze ....
    całe szczęście nikt się nie na razie nie zorientował oczko.gif
  • gość 2017.01.18 [10:08]
    A ja Wam przyznam, że nie przepadam za siedzeniem na dywanie i "ciumkaniem" misiami do dziecka, budowaniem wieżyczek,wydawaniem odgłosów karetki itp, u mnie to raczej ogarniał mąż, teraz 2 dzieci jest większa i całe szczęście bawią się ze sobą.
    Ja wolę konkrety - piekę z nimi ciastka, czytam opowiadania, zabieram na sanki, huśtawki, plażę.
    Jak sobie przypomnę ten okres u dziecka, to chyba wolę wstawać w nocy i robić mleko...
    Wiem, wiem, jestem wyrodna i nie powinnam mieć dzieci.
    No,ale mam i jakoś żyjemy!
  • gość 2017.01.18 [10:16]
    Ja na odwrót. Ciągle wszystko kręciło się wokół syna. Piosenki, tany tany, prace ręczne, spacery, pieczenie ciastek, wizyty np w straży pożarnej, na kolei. I co? O potem przedszkolak, okazało się, że wcale nieskory do samodzielności. Mentalność hrabiego. oczko.gif W szkole też a bo mama zrobi, załatwi, pomoże, pojdzie do pani. Zaowocowało to moją wieloletnią depresją pt. Wszystko dla syna.
    Kiedy ocknelam się było za późno.
  • gość 2017.01.18 [10:46]
    Złoty środek jak widać jest potrzebny. I tyle w temacie.
    Nie można przegiąć w żadną stronę!
  • gość 2017.01.18 [11:30]
    Mój syn też nie dążył sam z siebie do zabawy,umiał się zająć sam teraz ma 8lat i stwierdzony autyzm a córka od małego non stop się uczy ,samą dąży do nowych rzeczy od dawna umie naśladować zwierzęta,wszystko rozumie,jest mądra wie co trzeba ubrać itd milion innych rzeczy.syn a córka to dwa światy.może troszkę wychodzi zaniedbanie z Twojej strony a może synek ma już jakieś zaburzenie nie zależne od ciebie .obserwuj go poczytaj o autyzmie i aspergerze dla dobra małego.ja zrobiłam to stanowczo za próżno.mimo wszystko ucz go żeby sobie poradził w życiu.już dzisiaj działaj.nikt mu nie pomoże jak ty nie będziesz chciała
  • gość 2017.01.18 [11:36]
    niestety mamy dzieci z autyzmem mają skłonność do sugerowania tego zaburzenia innym dzieciom
  • gość 2017.01.18 [11:37]
    przecież autyzm to szereg innych zaburzeń a nie tylko "bawi się sam"
  • gość 2017.01.18 [11:39]
  • gość 2017.01.18 [15:48]
    Co wy z tym autyzmem? Moj**dzieci tez potrafily sie same bawic. I bawia sie caly czas. Kumpli caly czas sprowadzaja do domu i sie bawia. Poprostu grzeczne jest dziecko autorki. Nie wszystkie to szoguny przyklejone do matki cala dobe.
  • gość 2017.01.18 [19:41]
    Przeczytałam Wasze wpisy. I zastanawiam się jak to jest.Poświęciłem synowi niemalże całe swoje życie.Czytałam bajeczki ,usypiałam,karmilam piersią do dwóch lat. Zawsze byłam z nim ,miałam czas dla niego -chociaż byłam zmęczona. Teraz moje dziecię na 26 lat ,pracuje na stanowisku kierowniczym -odpowiedzialnym. I kilka dni temu usłyszałam od niego że tak mnie nienawidzi ze zarżnął by mnie nożem tak że krew by bryzgała.... Był pod wpływem alkoholu. Nie tłumaczę tych słów i jego zachowania. Ale zastanawiam się -gdzie kiedy i dlaczego .Więc nie wiem ...
  • gość 2017.01.18 [22:28]
    Ja mam dwojke. Z pierwszym swirowalam strasznie smiech.gif bylo widac po niej ze ma duzo mojej uwagi, bardzo szybko zaczela mowilc - i to tez nie bylo fajne bo rowiesnicy nie umieili jeszcze nic powiedziec i nie mogla zlapac kontaktu i tak jej zostalo po dzien dzidiejszy ma 7 lat i nadal konrakt lapie szyciej z doroslym niz z rowiesnikiem. Drugiemu nie moglam juz piswiecic az tyle uwagi. Na pewnym etapie dogonil siostre, jest mlodszy 2 lata. Wiec sie nie przejmuj. Nadrobi. Ale teraz skup sie na nim bardzej dla dobra waszej relacji.
  • gość 2017.01.18 [22:41]
    Gość 19:41 Oglądałas "Balladę o Januszku?"
  • gość 2017.01.20 [15:10]
    Autorko! Obudz sie i nie przesadzaj. Kto ci glupot nagadal ze dziecko zaniedbujesz? To nieprawda. Masz po prostu madre i inteligentne dziecko. Nie kazde jest wrzeszczacym bachorem co to bez mamusi sie nie zesra. Gratulacje dla ciebie. A to ze martwisz sie ze zaniedbalas, dowodzi tylko jak bardzo je kochasz. Wiec zluzuj majty glowa do gory i bedzie dobrze.
  • dodelijk 2017.01.20 [22:51]
    A ja Wam przyznam, że nie przepadam za siedzeniem na dywanie i "ciumkaniem" misiami do dziecka, budowaniem wieżyczek,wydawaniem odgłosów karetki itp, u mnie to raczej ogarniał mąż, teraz 2 dzieci jest większa i całe szczęście bawią się ze sobą.
    Ja wolę konkrety - piekę z nimi ciastka, czytam opowiadania, zabieram na sanki, huśtawki, plażę.
    Jak sobie przypomnę ten okres u dziecka, to chyba wolę wstawać w nocy i robić mleko...
    Wiem, wiem, jestem wyrodna i nie powinnam mieć dzieci.
    No,ale mam i jakoś żyjemy!
    ja mam taki sam " problem " oczko.gif
    Starszy syn jak burza,wszedzie go bylo pelno .Mlodszemu za to wystarczyla kartka papieru i byl spokoj przez pol dnia .

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...