Odpowiedz na ten temat

Zbiórka charytatywna, nieprawdziwe informacje

  • XY34XY56 2017.08.09 [10:23]
    Ostatnio weszłam na blog pewnej kobiety z dziećmi niepełnosprawnymi i przeczytałam ,że zbiera pieniądze UWAGA na mieszkanie.
    Jednak napisała tam, że nie ma mieszkania tylko od lat wynajmuje, że stara się o komunalne ale wniosek odrzucają...
    Prawda jest taka, opisuje na swoim blogu, że ma od lat mieszkanie komunalne ale 2 lata temu przeniosła się do Torunia żeby dzieci miały lepszą szkołę i tam wynajmuje kawalerkę. Spodobało jej się to miasto więc wpadła na pomysł,że ludzie jej kupią...
    Wszystko ok ale to co ona pisze nie jest prawdą...
    Co o tym myślicie?
  • gość 2017.08.09 [10:26]
    Dawaj link
  • gość 2017.08.09 [11:48]
    To jest link do tej zbiórki
    pomagam.pl/autyzmpiotrmateusz
    To jest link do bloga
    http://autyzmpiotrmateusz.pl/
  • gość 2017.08.09 [11:50]
    Cwana zlodziejka no i co. Po prostu cwaniara.
  • gość 2017.08.09 [11:54]
    Wakacje prawie jej zasponsorowali
  • gość 2017.08.09 [12:04]
    Wakacje, przeprowadzkę, remont mieszkania dwa razy tego na Śląsku. Cały czas jęczy i narzeka jak to musi walczyć...
  • gość 2017.08.09 [12:05]
    To dlaczego jej na to dajecie ?
  • gość 2017.08.09 [12:09]
    Wszystko jej sponsoruja no no
  • gość 2017.08.09 [12:15]
    Zbiórki mogą prowadzić tylko stowarzyszenia i fundacje- organizację które są nadzorowane i kontrolowane. Muszą sprawozdac każdą złotówkę. Dlatego mamy pewność że kasa z darowizny idzie na wskazany cel! Druga instytucja która zbiera zbiórki jest Kościół ale to Choć i kościelne zbiórki sa zgodne z prawem tego nikt nie kontroluje! Osoba prywatna jeśli dostanie kasę lub mieszkanie to musi rozliczyc się z Us i zapłacić podatek. Nie można ot tak dostać kasy! Jak dajecie na takie cele to sami dajecie się wkręcić!
  • gość 2017.08.09 [12:21]
    A ona sie rozlicza ?
  • XY34XY56 2017.08.09 [12:25]
    Wszystkich bierze na litość... Po wyjeździe do Torunia podnajęła to mieszkanie na Śląsku, to później rozpaczała, że lokatorzy nie płacili czynszu, ukradli jej meble, zniszczyli mieszkanie.
    Dwa lat temu wymyśliła, że jest ciężko chora, ma wielkiego guza musi go operować, do tej pory tego nie zrobiła i nic jej nie jest usmiech.gif
  • gość 2017.08.09 [12:27]
    Teraz to zbiera przez jakieś pomagam, wcześniej zrzutkę.
  • gość 2017.08.09 [12:29]
    Zlodziejka jepana ciekawe czy sie rozliczyla z tamtych pieniedzy
  • gość 2017.08.09 [12:42]
    Przez jakiś czas na ten remont to zamieściła swój prywatny numer konta na blogu...
  • gość 2017.08.09 [12:57]
    Pewnie nie rozlicza się bo po co?
  • gość 2017.08.10 [15:32]
    Widzę, że się w końcu więcej osób na Pannie Joannie poznało...
    a myślałam, że to ja się czepiam biednej samotnej matki z dwójką chorych dzieci... ale jak się czyta na bieżąco to co wypisuje na blogu to nie problem wyłapać naciągane historyjki.
  • gość 2017.08.10 [16:03]
    zlodziejka . niech ktos to zglosi to urzedu skarbowego.
  • gość 2017.08.10 [17:05]
    Już usunęła blog. Ona robi tak co jakiś czas jak atmosfera staje się zbyt gęsta...
  • gość 2017.08.10 [17:18]
    Usuwa, po czym wraca jak gdyby nigdy nic. Mam wrażenie, że swoich czytelników ma za debili. Ze nie są osobami myslacymi. A tu jak widac wielu odwiedzajacych tego bloga umialo dodac dwa do dwóch.
    Najgorsze jest to, że przez takich jak Ona tracą dzieci naprawdę potrzebujace.
  • gość 2017.08.10 [18:19]
    Od wielu lat czytam tego bloga,ale po jakimś czasie nabrałam podejrzeń,że autorka mija się z prawdą i zależy jej tylko na pieniądzach.Kiedy napisałam do niej w sprawie mieszkania(konkretnie,dlaczego tak bardzo chce zostać w Toruniu)otrzymałam zdumiewającą odpowiedź.Pani wyliczyła mi ile kosztowałoby mieszkanie na Śląsku,a ile dostałaby za takie samo mieszkanie w Toruniu,gdyby było by jej własnością.Opadła mi szczęka i po takiej odpowiedzi nie mam już żadnych wątpliwości,że pani szuka naiwnych,którzy będą zaspokajać jej potrzeby materialne.Cały ten blog jest pełen takich kwiatków.Pani pisze,że jej dzieci potrzebują okularów,ale od tego czasu minęło wiele miesięcy i na żadnym zdjęciu dzieci nie mają okularów(sama jestem niedowidząca,więc wiem ,jak widzi człowiek bez okularów,a raczej jak nie widzi),ale w międzyczasie pani zdążyła założyć zbiórkę na remont mieszkania,w końcu remont ważniejszy od okularów.Kolejny kwiatek:kiedy ktoś poradził jej,aby zbiórkę podała na fejsie,to pani stwierdziła,że nie może,bo ma zbyt mało przyjaciół.Odszukałam ją na fejsie i okazało się,że nie ma żadnych przyjaciół,bo trudno ją znaleźć.Wszystkie dane zostały ukryte,nie ma żadnych zdjęć,a ja znalazłam ją dlatego,że na profilu umieściła wiadomość o zamianie mieszkania ze Śląska na Toruń.Zastanawiam się,dlaczego ta pani tak się ukrywa,czyżby bała się,że jakiś znajomy ją zdemaskuje?Następny kwiatekjezyk.gif ani kiedyś opisywała jakie to wielkie dolegliwości trawienne ma jej dziecko,jakie bóle i biegunki,dlatego musi stosować drogą dietę bez mleczną,bez cukrową,bezglutenową.Niedawno jednak napisała,że już od roku nie stosuje diety i nie widzi żadnej różnicy,a tak opisywała jakich drogich produktów potrzebuje i jak bardzo pomaga dzieciom sok z owoców noni za jedyne sto złotych za butelkę.Podsumowując:rok bez diety i nic złego się nie dzieje,to znaczy,że dieta to tylko jej wymysł.Sprawa guza,to kolejny temat.Każda matka chce być jak najdłużej zdrowa,a ta pani zamiast się leczyć lekceważy guz.Wniosek:Albo jest nieodpowiedzialna i ma gdzieś swoje dzieci,albo to kolejna ściema na użytek ludzi o tkliwych sercach.I ostatnie:Jak tu ktoś zauważył:kiedy robi się zbyt gorąco pani usuwa blog,aby po jakimś czasie powrócić,bo przecież trudno żyć bez cudzych pieniędzy .tylko żal,że psuje opinię tym,którym taka pomoc bardzo by się przydała
  • gość 2017.08.10 [18:47]
    Myślę, że każdy kto Ją czyta na bieżąco zauważa te wszystkie kwiatki. Ja Ją czytam mniej więcej od 2013 r.
    szukałam info o rodzinach z niepełnosprawnym dzieckiem, bo sama mam dzieciaka po przejsciach, i tak trafilam na Nią. Mimo, ze u mnie ciężko, kilka razy Jej pomoglam. Z czasem zaczęłam kojarzyć ze coś smierdzi w t1wszystkim. W koncu sama mam chore dziecko, wiec znam temat od "kuchni".
    Przelalam Jej kiedys na ksylitol 50 zl i po jakimś czasie akcja chłopcy ministranci to pytam dlaczego ksiedza nie poprosi o pomoc, skoro taka koscielna. Odpisala mi mniej wiecej tak "i co On mi da? 50zl?"
    Zglupialam. Czyli moje 50 zeta tez byly niczym?
    Suplementy... pytam jakie?
    A Aska mi wydruki kopiuj wklej z apteki daje wszystkiego jak leci.
    To w koncu czegos uzywaja chłopcy czy nie? Bo calej apteki na raz nie m oga brać? ! Kwiatków caly blog.
  • gość 2017.08.10 [19:34]
    Zgadzam się w zupełności z w/w wypowiedziami.
    Po drodze był jeszcze rezonans czy tomografia komputerowa Piotrka, oczywiście prywatnie. Nigdy jednak nie zamieszcza żadnych diagnoz, opinii psychologów tak jak robi większość rodziców prosząca o pomoc.
    Ona nastawiona jest tylko na pozyskanie pieniędzy...
    A okularów rzeczywiście nie ma żaden z chłopców na zdjęciach.
    Potrzebowała tez pieniędzy na pianino dla Mateusza ( wydatek rzędu kilku tysięcy), jak ktoś polecił takie za kilkaset złotych to stwierdziła, że na nim to niczego się nie nauczy.
    I ciągle powtarza jak to ona musi walczyć. Ja też mam dziecko z autyzmem uczęszczające do szkoły integracyjnej, wiadomo są trudniejsze momenty( dojrzewanie ) ale u licha jaka walka przecież nie jesteśmy na froncie.
    To wszystko jest takie naciągane.
    Ciekawie kiedy wróci?
  • gość 2017.08.10 [23:33]
    Pani Joanna to nie tylko bajkopisarka,ale również czarodziejka,bo nikt tak jak ona, nie potrafi zaczarować służby zdrowia.Każdy,kto korzysta z wizyt u lekarzy specjalistów wie,ile trzeba się nachodzić,lub nadzwonić,aby zarejestrować się do specjalisty,natomiast pani Joanna jedzie na parę dni na Śląsk i proszę: załatwia wszystkie badania i odwiedza kilku specjalistów w przeciągu kilku dni.CZARY!!!Ja też tak chcę!Gastroenterolog(trawienie plus wątroba),endokrynolog(sprawy hormonalne),nefrolog(nerki) i najprawdopodobniej neurolog i lekarz rodzinny.Wniosek:wszyscy,którzy potrzebują specjalistyczej opieki lekarskiej powinni przeprowadzić się na Śląsk ,bo tylko tam załatwią wszystko zaledwie w kilka dni.
  • gość 2017.08.11 [00:05]
    Faktycznie jeszcze wczoraj był blog... I tylko rzuciło mi się tam w oczy, że Pani nie uzbierała pieniędzy na wakacje usmiech.gif
  • gość 2017.08.11 [08:26]
    Na wakacje nazbierała połowę kwoty tj.1460 zł a na mieszkanie 200zł.
    Z tego co napisała zanim zlikwidowała blog, to własnie jest z dziećmi na wakacjachoczko.gif
  • gość 2017.08.11 [09:24]
    Myślę, że na żadnych wakacjach nie była. Temat tego bloga jest jak długa rzeka....ciągnie się ciągnie i końca nie widać. książkę można by napisać. Cieszę się, że w końcu można z kimś o tym porozmawiać, bo serio sama sobie robiłam wyrzuty, że jestem zbyt podejrzliwa, że się czepiam Bogu ducha winnej kobiety ale mam znajomą, co też na bloga zagląda i dochodziła do tych samych wniosków. Wy też wychwyciłyście/wychwyciliście to samo, a to już nie przypadek.
    Niby dwójka chorych dzieci a nie zbiera się na subkonto w Fundacji a na prywatne konto, a potem na różnych portalach, z których kasa idzie na prywatne konto. Myślę, że na Śląsku nie było żadnych lokatorów, że to kolejne naciąganie na litość. Autorka bloga jest bardzo wyrachowaną kobietą. Jak, ktoś kto jest szczery i dobry, może wziąć do domu psa a potem się go pozbyć, bo się zachciało nowego zwierzaka? Jak dobra, kochająca matka może z satysfakcją opisywać jaki cyrk na komisji ds orzekania o niepełnosprawności dzieci odwalają cyrk... (czytając to miałam wrażenie, że tylko o to chodziło-zróbcie cyrk a dadzą orzeczenie z odpowiednimi punktami). mogłabym wymieniać długo....
    a jeszcze taki kwiatek mi się przypomniał-pamiętacie jak dziec***iły sok z noni? i oczywiście musiał być ten "najdroższy"(niekoniecznie najlepszy) na rynku a jak ktoś im kupił i wysłał ten sok to miała czelność na blogu pisać, że tego soku chłopcy nie chcą, że jest niedobry itd itd... przeprowadzka do Torunia za 4 koła... koleżanka, dwa lata temu, do Anglii przeprowadziła całe mieszkanie za 2500 zł. a przecież autorka bloga nie zabierała mebli z sobą... panowie od wnoszenia rzeczy brali po 150 zł za godzinę, a nie lepiej iść pod pierwszy lepszy sklep, wziąć 2-3 facetów za przysłowiową flaszkę i nie dość, że by Jej pomogli to jeszcze by po rękach całowali... nie wiem czy Jej pomagaliście, ja sie dałam nabrać na początku i mimo, ze u mnie w rodzinie też jest osoba niepełnosprawna, to Jej pomogłam. no cóż, taka jestem, wiem jak nam cieżko ale chciałam się podzielić tym co mam, teraz ostrożniej podchodzę do tego typu spraw.
  • gość 2017.08.11 [09:42]
    Ja nie pomagam. Albo takie cwaniary Jak ta, czy inna pisząca tutaj Anna Jankowiak (otwarcie pisze, ze nie moze podjąć pracy, bo zajmuje sie 13 letnim synempechowiec.gif Wyłudza wartościowe przedmioty, a potem je sprzedaje itp); tak samo nie wpłacam na fundacje, to dopiero pralnie pieniędzy.
  • gość 2017.08.11 [09:46]
    Jaka Anna Jankowiak? Tu pisze? chyba coś przeoczyłam. Chyba, że ogólnie na kafeterii?
  • gość 2017.08.11 [10:05]
    Większość z tych "potrzebujacych" co jakis czas pisze tu, czy na innych forach, ale ludzie juz wyczuleni demaskują te osoby. Pisała tu raz kobieta, ktora miała zadłużenie za wodę i oczywiście inne potrzeby, podała numer konta i po tym ja zdemaskowano - kiedyś pisała z tym samym, tez ogromnym zadłużeniem za wodę i innymi kłopotamipechowiec.gif Także ja tak na odległość nie pomagam, nie daje sie nabrać na żadne szlachetne paczki; mogłabym pomoc jedynie osobie w bliskim otoczeniu, mając pewność, ze wyda pieniadze na potrzebny cel lub materialne rzeczy jej sie przydadzą, Czy żywność itp - a nie pójdą na sprzedaż, a pieniadze na "szczytny cel" na cos niestosownego - a potem śmiech, ze naiwniacy zawsze dadząpechowiec.gif
  • gość 2017.08.11 [10:37]
    Wypowiem się jako mama dziecka niepełnosprawnego (urodzone w ciężkiej zamartwicy, bez oznak życia, ocenione na 0 punktów), dziecka, które miało być w stanie wegetatywnym -o ile w ogóle przeżyje. Przez takie osoby, jak bohaterka tego wątku na kafeterii, tracą naprawdę potrzebujący. Też zbieram dla dziecka pieniądze, ale prowadzę też stronę, na której umieszczam relację o każdym wyjeździe na zajęcia terapeutyczne, na rehabilitację czy turnusy rehabilitacyjne. U nas jest jasna sytuacja. Zbieram na subkonto w Fundacji, nie biorę do ręki pieniędzy. Fundację mamy solidną- nie pobierają żadnych prowizji i 100% wpłat jest przeznaczone dla danego podopiecznego, ale też sprawdzają na co są wydawane pieniądze-każda faktura musi być opisana przez rodzica, więc poza rehabilitacją, lekami, turnusami, środkami pomocniczymi czy paliwem na dojazdy czy sprzętem rehabilitacyjnym nie zrefundują mi nic innego- co mnie cieszy, bo nikt mi nie zarzuci, że może torebkę sobie kupiłam za kasę z subkonta oczko.gif mam jeden cel, najważniejszy w życiu- sprawić, by moje dziecko funkcjonowało najlepiej jak się da i nic innego mnie nie interesuje. Nasza "kierowniczka" zamieszania zbiera a to na wakacje a to na mieszkanie... uwierzcie mi, spać bym na tych wakacjach nie mogła gdybym wiedziała, że wydałam kasę od ludzi na przyjemności. "kierowniczka" zamieszania jest bardzo wyrachowaną osobą, odkąd dodałam dwa do dwóch czytając Jej bloga przeraża mnie. I dziękuję Wam za ten wątek, może w końcu ktoś z Nią zrobi porządek. Bo jak czytałam bluzgi na rehabilitację na NFZ, a tylko prywatna jest cacy...to uwierzcie mi, krew mnie zalewała. Znam temat z tej drugiej strony, wystarczy się postarać, poświęcić czas i ma się rehabilitację na NFZ. Mój dzieciak korzysta na co dzień z zajęć z rehabilitantem ruchowym, terapeutą SI, logopedą, psychologiem, surdologopedą, muzykoterapia też jest, oprócz tego lekarze różnych specjalizacji i uwierzcie mi-jakbym miała za to wszystko płacić prywatnie to każdego miesiąca bank by trzeba było okradać, większość zajęć czy wizyt przez NFZ przechodzi. jedne refundowane przez PFRON, i nie mogę powiedzieć że tylko prywatne wizyty są cacy a na fundusz są be. Jak się naprawdę rehabilituje dziecko to umie się "wydeptać" to co się należy od Państwa. u naszej "bohaterki" tej rehabilitacji nie było widać. taka zaradna niby a idzie na łatwiznę- nie wydeptać a naciagnąć ludzi i "niby" prywatnie wszystko robi. Napisałam "niby", bo nie wierzę w te Jej starania i wizyty. Idzie do lekarza z dzieciakami tylko jak świstek potrzebuje na komisję ds orzekania o niepełnosprawności. lekarz widzi dzieciaka przez chwilę, a matka ma gadane to wpisuje co ta chce. i tyle.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...