Odpowiedz na ten temat

Czas na FIT!

  • szampan z truskawkami 2017.09.06 [11:48]
    U mnie też ten tydzień zaczął się mało aktywnie. Planuję jutro wyskoczyć na siłownię. Przy tej pogodzie rower kompletnie odpada.
    Za to bardzo pilnuję jedzenia. Mniej ruchu to i od razu człowiek mniej głodny oczko.gif
    Wagą się nie przejmuj - przy diecie i ćwiczeniach zmienia się skład ciała - tłuszcz się spala, mięśnie powoli rosną (a ważą więcej), do tego wody raz przybywa, raz ubywa, więc trzeba na to patrzeć po pierwsze długoterminowo a po drugie istotniejsze są wymiary.
  • gość 2017.09.10 [20:59]
    Żyje. Mam się raz lepiej raz gorzej usmiech.gif ten weekend był cheat weekendem. Jutro wracam na dobre tory usmiech.gif
  • gość 2017.09.10 [21:10]
    A ja powiem wam, że mam dość tych diet, ćwiczeń i innych. Chciałam schudnąć tylko 8 kilo, już szósty rok z życia w tym siedzę. Wszystkie diety, ćwiczenia, od jutra od jutra. Nikt mnie nie wspiera, mam słabą wolę i nie umiem po prostu na własną rękę się odchudzać, nie raz beczałam z takiego poczucia przegrania, słabości, nie znoszę siebie i swojej słabej psychiki, jestem beznadziejna. Nie znoszę swojego ciała i tłustej twarzy. Nie działa na mnie już nic, mam wszystko gdzieś, coraz bardziej się w tym pogrążam i coraz więcej jem i mam gdzieś czy przytyję. Najchętniej leżałabym całymi dniami i jadła, a mam dopiero 18 lat. Czuję, że powoli sama siebie niszczę i będzie jeszcze gorzej jeśli się za siebie nie wezmę, ale zaczynam mieć to kompletnie gdzieś i najwyżej zmarnuje sobie życie, będę zakompleksioną, grubą i samotną babą.
  • szampan z truskawkami 2017.09.12 [12:00]
    U mnie w weekend też było bardziej tolerancyjnie wobec jedzenia, niż w tygodniu, zwłaszcza że praktycznie całą sobotę spędziliśmy na rowerach (przejechane 50 km), a prawie całą niedzielę - poza porannym treningiem na siłowni, który musiałam zrobić - na motocyklach i do domu dotarliśmy dopiero na kolację.
    Gościu z 21:10 - nie bardzo wiem, co Ci napisać. Jesteś bardzo młodą osobą i z tego co napisałaś wynika, że byłaś dużo młodsza, jak wpadłaś na pomysł, żeby się odchudzać. To normalne, że nie wiesz, jak się za to zabrać, że jesteś zdemotywowana, bo po prostu potrzebujesz pomocy kogoś, kto ma odpowiednią wiedzę, żeby Ci wskazać właściwy kierunek. Ja jestem prawie dwa razy starsza od Ciebie i zupełnie z innej perspektywy na to patrzę - dieta nie jest męczarnią, tylko stylem życia, który ma w efekcie poprawiać moje samopoczucie a ćwiczenia nie obowiązkiem, tylko rozrywką - pomiędzy pracą i obowiązkami dnia codziennego.
    Myślę, że Twoje rozterki są zupełnie normalne i z czasem zmieni się Twoje postrzeganie i podejście do tego tematu. Trzymam kciuki usmiech.gif
  • gość 2017.09.12 [21:44]
    Ja mam problem z regularnoscia odnos nie ćwiczeń. I mimo że zdrowo jem to chyba jednak za dużo. Chyba zbytnio wyników w tym miesiącu nie będzie.
    X
    Gościu a co stoi na przeszkodzie aby zacząć zdrowiej jeść. Dokładać warzywa do każdego posiłki. Pić więcej wody. Stopniowo wprowadzać zdrowe nawyki. Zacząć trochę się ruszać. Z tym gorzej wiadomo. Nie myśl o tym żeby schudnąć. Niech twoim celem będzie utrzymanie obecnej wagi. Myślę że zmieniając nawyki mimowolnie trochę schudniesz. Ale to musisz sobie poprzestawic sama w głowie; )
  • Mariamaa 2017.09.12 [21:49]
    Wyżej to ja usmiech.gif
  • szampan z truskawkami 2017.09.14 [12:23]
    Marimaa - nie ma co brać tego wszystkiego za bardzo do siebie - jest raz lepiej, raz gorzej, ważne, że cały czas posuwamy się konsekwentnie do przodu.
    Wczoraj minął mi kolejny miesiąc i waga pokazała 68,2 kg, czyli -1,6 kg od poprzedniego ważenia oraz w sumie -7 kg od początku mojego odchudzania. Ten tydzień też był mało udany pod kątem aktywności - pogoda brzydka, sezon przeziębień się zaczął, ale zamierzam już w weekend wyskoczyć na jakiś delikatny trening. Odchudzanie w tym miesiącu idzie mi dużo wolniej, ale pewnie muszę uderzyć się w pierś i przyznać, że to prawdopodobnie skutek znacznie mniejszej aktywności fizycznej. Cóż, trzeba wyciągnąć wnioski i więcej się ruszać usmiech.gif
  • gość 2017.09.14 [17:03]
    Mam okres i czuje się ble: ) na dodatek pada. Z Ż jedzeniem się w miarę trzymam tylko za dużo owoców ostatnio jem usmiech.gif
    Gratulacje z powodu utraty wagi. 7 kg już brzmi dumnie: ) powoli do przodu oczko.gif
  • szampan z truskawkami 2017.09.18 [08:13]
    Pogoda dalej fatalna, podobno jutro ma nie padać, więc może uda się wyskoczyć na rower.
    W tym tygodniu zrobiłam tylko jeden trening w sobotę i pilnuję miski. I zaczynam wchodzić w sukienki, w które się nie mieściłam -
    jest moc! usmiech.gif
    Mój mężczyzna wreszcie po trzech miesiącach mojego marudzenia przygarnął mnie na swoje treningi, żebym miała z kim ćwiczyć i łatwiej się motywowała w deszczowe dni. Zatem dziś znowu idę na siłkę.
    Owocami się nie przejmuj - zwłaszcza, że sezon na nie mamy krótki i zaraz się kończy, więc trzeba korzystać, ile tylko się da usmiech.gif
  • Marimaa 2017.09.18 [11:49]
    Ubrania to najlepsza motywacja usmiech.gif super ze masz z kim ćwiczyć. Ja ze względu na pogodę nie biegała ale za to dzisiaj chceusmiech.gif zobaczymy co z tego wyjdzie. Wczoraj trochę się obiadłam ale dzisiaj mam już jedzonko uszykowane więc powinno być ok.
  • Marimaa 2017.09.19 [08:39]
    W końcu po ponad tygodniu poszłam pobiegać usmiech.gif muszę sobie w końcu jakąś aplikację w telefonie zainstalować żeby wiedzieć ile przebiegam.
  • szampan z truskawkami 2017.09.19 [08:55]
    U mnie wczoraj jednak nie pykło z tą siłką - zatrzymali mnie dłużej w pracy :/
    Dzisiaj za to po pracy rower musi być usmiech.gif już tak dawno nie jeździłam...
  • ZielonaChampina 2017.09.19 [23:03]
    Ja od kilku dni stosuję sobie własną modyfikację diety 5:2. U mnie wygląda to tak że jeden dzień robię typowo białkowo-warzywny a drugi tylko warzywa i owoce.
    W dniu białkowym jem na śniadanie np 3 jajka gotowane na twardo z odrobiną majonezu lub biały serek z rzodkiewką i pomidorkami. Na obiad ryba lub mięsko grilowane/na parze z warzywami, na kolację tuńczyk, jajka lub ser biały. Nie używam w ogóle tłuszczu. Wszystko kupuję chude lub 0%. Ser biały jem z jogurtem naturalnym.
    W dzień warzywny jem owoce i warzywa z jedną kromeczką lub dwiema chleba 7 ziaren z biedronki, oczywiście bez masła usmiech.gif (ma niski indeks glikemiczny to taki zielony opakowaniu chlebek) Warzywa gotuję, paruję lub grilluję, wszystko bez tłuszczu. Posiłki jem w 6-8 godzinnym oknie żywnościowym. Co uważam że również bardzo pomaga. Co do picia, w "oknie" piję jedną kawę z łyżeczką ksylitolu. Po zakończeniu "okna" piję tylko i wyłącznie wodę, lub herbaty ziołowe bez cukru. Chudnę na prawdę ładnie. Nie jestem głodna, no może troszeczkę w dni warzywne, ale wtedy wydłużam okno do 8 godzin i jem warzywka co dwie godziny, co daje mi 4 posiłki.
    Codziennie pół godziny kręcę hula hopem a wieczorami odrobinę biegam. Dopiero zaczęłam więc przebiegam około 2 km tr****ikiem, codziennie wydłużając o odrobinę dystans.
    Obecnie ważę 61 kg przy 160 wzrostu. Dietę stosuję od tygodnia i spadło mi już 3 kg.
    Czy jest ktoś zainteresowany taką dietą? Ciekawa jestem czy wasze rezultaty byłyby tak samo fajne jak moje usmiech.gif
  • Marimaa wczoraj [06:30]
    Wczoraj wpierniczylam pół czekolady. Jesień źle na mnie wpływa :/
  • szampan z truskawkami wczoraj [10:32]
    ZielonaChampina - wszystko fajnie, tylko po co się męczyć? oczko.gif Nie rozumiem też, czemu wykluczyłaś tłuszcze? One (zdrowe oczywiście) są tak samo potrzebne, jak białka i węglowodany, tylko w odpowiedniej ilości. Mnie osobiście ta dieta nie przekonuje - wolę zostać przy mojej zbilansowanej redukcyjnej oczko.gif
    Jeśli chodzi o efekty: 1 kg tłuszczu to 9 000 kcal; 3 kg, które straciłaś, stanowiłyby 27 000 kcal, gdyby były tłuszczem. Zajęło Ci to tydzień, a zatem 27 000 kcal / 7 dni daje prawie 3860 kcal na dobę deficytu kalorycznego. Twoje dobowe zapotrzebowanie kaloryczne (zakładając dużą aktywność fizyczną) powinno stanowić około 2200 kcal. Czyli żeby w tydzień spalić 3 kg czystego tłuszczu musiałabyś utrzymać ujemny bilans kaloryczny na poziomie 3860 kcal na dobę. Aby to osiągnąć musiałabyś nic nie jeść, zachować dotychczasową aktywność fizyczną (-2200 kcal) i dodatkowo ponadprogramowym wysiłkiem fizycznym spalić 1660 kcal (2200+1660=3860). Nie jest to możliwe. Zatem te 3 kg nie stanowiły w 100% tłuszczu. Powstaje pytanie - co jeszcze zgubiłaś poza tłuszczem i w jakich proporcjach?
    To jest właśnie powód, dla którego diety tego typu mnie nie przekonują. Mi nie zależy na małej wadze, tylko na niskim % tkanki tłuszczowej w organizmie i ogólnym wyglądzie sylwetki. A matematyka niestety jest tutaj bezlitosna - deficyt 9000 kcal z tego jednego kilograma tłuszczu musi się rozłożyć na wiele dni, żeby odchudzanie było faktycznym spalaniem tkanki tłuszczowej a nie mięśniowej wraz ze zwiększonym wydalaniem wody.
    Marimaa - spróbuj czystego kakao. Rzadko mi się zdarza ciśnienie na czekoladę, ale jeśli już się zdarzy, to w ramach przekąski robię sobie taki napój rozgrzewający - łyżeczka kakao, łyżeczka miodu, gorąca woda. Warto też przegryźć to sobie kilkoma orzechami, żeby przekąska wyszła pełnowartościowa.
    A poza tym - no zdarzyło się i co? Włożyłaś już dużo pracy, sporo jeszcze pewnie przed Tobą, więc nie warto się załamywać takimi drobnymi potknięciami usmiech.gif Powstań i dalej do celu usmiech.gif
  • Marimaa wczoraj [13:03]
    Tylko wiesz ja ta czekoladę zezwalam na śpiocha. Zasnęła usypiahac synka. Potem poszłam do szafki zjadłam czekoladę i poszłam spać: D
    Mi też nie zależy na wasze tylko na zmniejszeniu obwodów także ja w takie diety również nie wierzę. Wg mnie należy chudnac zdrowo a nie szybko bo jak za szybko to i tak waga wróci.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...