Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

lady_in_red21

jestes gruba bo duzo jesz

Polecane posty

Niestety jest to swieta prawda. Przez cale lata wmawialam sobie i innym, ze jestem gruba bo mam problemy hormonalne a prawda jest taka, ze po prostu duzo jadlam. Inna sprawa, ze przez kompulsy. Ale do czego zmierzam ... jakos schudlam jednak to forum odwiedzam z przywiazania. ostatnio pojawi sie sporo watkow o tym jak grube dziewczyny nie moga schudnac, nic im nie pomaga itd. sklonilo mnie to do pewnych obserwacji bo w koncu ja tez bylam gruba ale jakos udalo mi sie schudnac. oto bylam na sporych zakupach w sobote. koszyk wypelniony po brzegi woda, warzywami, owocami, serami, niewielka iloscia wedlin, produktami sojowymi itd. kupilismy zaledwie jedna paczke chipsow, paczke zelkow i pudelko ciasteczek. porownywalam swoj koszyk z innymi i tu najwiekszy szok - im grubsza osoba tym wiecej slodyczy i innych kalorycznych przekasek. zaszkowala mnie kobieta, na oko ponad 130 kilo ktora w wozku wypchanym po brzegi nie miala nic z warzyw czy owocow i z jej slow rozumialam, ze dopiero zmierza do dzaialu z tymi produktami. im chudsza osoba tym wiecej zdrowych rzeczy. dzisiaj w pracy znowu sie przyjrzalam talerzom kolezanek. i znowu to samo. im szczuplejsza osoba tym zdrowiej na talerzu. najgrubsza dziewczyna z calej firmy miala ze soba trzy rogale z czekolada, a na obiad zamowila gyrosa z gora frytek tymczasem najszczuplejsza zjadla salatke, ktora nie najadlby sie nawet kurczak. w zyciu mialam wiele podobnych sytuacji. na wielu imprezach, za grubych czasow to ja bylam ta ktora zmiatala wszytkie chipsy albo prosila o dokladke tortu, to ja kupowalam w bufecie na uczelni 3 slodkie bulki, to ja kupowalam pizze podczas gdy kolezanki zadowalaly sie salatka. nawet jak zamawialam salatke to oczywscie musialam dopchac sie frytkami albo hamburgerem. ostatnio bylam na koncercie. raczej nie sprzedaje sie na takich imprezach jedzenia a jedynie piwo. tymczasem co widze? siedzi grubaska pod sciana i z plecaka wyciaga chipsy !!! i co na to powiecie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lady , masz rację Ja też byłam obfita, też tłumaczyłam się na milion sposobów, zwyczajnie się obżerałam i mało ruszałam i to był prawdziwy powod mojej nadwagi. dwa lata temu wzięlam się za siebie i poza małymi wpadkami nie wracam do starej wagi (oby tak zostało)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie chce tu pisac, ze mam monopol na wiedze ale jednak coraz czesciej widze, ze nie ma czegos takiego jak slaby metabolizm. ile razy nie ide do restauracji to obserwuje jak ludzie jedza. szczupla osoba nieraz zostawili polowe na talerzu a gruba prawie talerz wylize. no ja tez tak robilam. co smieszne, zawsze wybieralam posilki na ilosc a nie na smak. duzo pizza, duza salatka, duza kawa. i teraz tez czasem tak mam. ostatnio bylam z kolezanka na kawie. ja kupilam wielka latte z pianka a ona male esperesso. dziwne ale pomyslalam, ze ja ym sie wkurzyla zaplacic prawie tyle co za latte a dostac taki malutki kubeczek. smieszne ale prawdziwe. nawet teraz ja schudlam to tez czasem zmiatam wszytko z talerza chociaz juz nie jest glodna. dziwne ale podziwiam ludzi, ktorzy umieja zjesc pol batona i wyrzucic reszte jesli nie sa glodni. ja nie jem bo jeszcze tego nie umiem. zreszta szczeliwie slodycze przestaly mi smakowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopoko
lady wiem ze schudlas na mz i sie ruszajac. nie wiem czy to ty bylas ale bylo to dzieki skakance?? a teraz tez cwiczysz?? i fajnie ze sobie tak radzisz. ze nie ma jojo i ze do slodyczy cie nie ciagnie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cwicze bo mam pranoje na pukncie przytycia. wizec codzeinnie skacze dalej, ok. 1000 skokow ale jem tez sporo, ok. 2000 kcal dziennie w czym zawiera sie tez piwo bo bardzo lubie. co do samych slodyczy nie mam checi na batony czekoladowe, nawet na sama czekolade tez nie. ale lubie sobie schrupac jakies ciasteczka ziarniste. byle nie za slodkie. przyznam ze jak teraz mysle o snickersach ktore kiedys jadlam w ilosciach hurtowych, takich ze producent powinien dac mi dozywotnia znizke, to robi mi sie niedobrze. nie wiem od czego to zalezy ale pewnie od zdrowej diety. jem sporo zlozonych weglowodanow i po prostu nie skacze mi cukier. co do skakanki to byl tu kiedys topik ale szybko padl, dziewczyna napisala ze w 4 miechy schudla 23 kilo tylko dzieki skakance i ograniczeniu slodyczy oraz innych niezdrowych rzeczy. nie wazyla duzo, kolo. 80 kilo przy wroscie 170 cm.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No tak niestety jest. Nasza nadwaga i otyłość to w znakomitej większości przypadków po prostu jedzenie zbyt dużej ilości pokarmów w stosunku do zapotrzebowania. Jemy z nudów, jemy bo inni jedzą, jemy po nam smutno, jemy bo... Dlatego przepis na sukces jest prosty- mniej jedzmy, więcej spalajmy. Nie potrzeba żadnych kapuścianych zup, drastycznych ograniczeń, tabletek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopoko
1000 skokow??? kurcze dobra jestes:D a ile czasu tak mniej wiecej zajmuje ci to dzienne skakanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga21..
Lady podobno jak nie masz w zasiegu ręki skakanki to boso po kaktusie skaczesz? Fajna forma odchudzania,podziwiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja się zgadzam z tym co napisałaś Lady.... Mam nawet malutki przykład: jakiś czas temu do nas do labu przyszła bardzo otyła pani, kazała sobie zrobić wszystkie możliwe badania hormonalne i nie tylko (nie będę tłumaczyła, nie w tym rzecz). Wspomniała coś, że chce się odchudzać i wobec tego robi te badania, bo na pewno jest chora i dlatego jest taka...gruba. Chciała wszystko na cito... W trakcie oczekiwania na wyniki badań raczyła się jedzeniem w naszym bufecie: zupa, drugie danie z mięsem, pierogi na słodko + 2 kanapki i snickers....tyle zamówiła. Wiem, bo koleżanka stała za nią w kolejce...Była sama:-) A co tych obserwacji wózków w marketach to sama zauważyłam jak stałam w kolejce, że ludzie z nadwagą mają dużo tuczących rzeczy zawsze..:-P Tak naprawdę bardzo mały odsetek grubasków ma prawdziwe problemy z zdrowiem (chodzi mi o te powodujące nadwagę a nie te spowodowane nadwagą) :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No tak zapomniałam napisać, że wyniki badań nie wykazały nieprawidłowości mogących powodować taką otyłość....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skakanke mam zawsze w zasiegu reki. nie skacze wyjatkowo tylko po calonocnych imprezach jesli zdarzy mi sie wypic za duzo a glowe mam slaba wiec latwo przedobrzyc. no i w pierwsze dwa dni okresu tez na ogol nie skacze. a co do jedzenia. mam znajomych, malzenstwo z kilkuletnim stazem i dzieckiem. rodzice grubi no i dziecko tez. slabo mi sie zrobilo jak zobaczylam, ze czterolatek zjada za jednym zasiadem przed tv paczke chipsow 200 gram. ja wlasnie tyle jadlam pare lat temu. rodzice wiecznie tlumacza to sklonnosciami do tycia ale spotkalam ich w hipermarkecie w dziale ze slodkosciami. tu cukiereczki, tam ciasteczka, tu chupeczki, tam plateczki, tu batonik, tam herbatniki itd. no i skad te sklonnosci do tycia sie biora. ok, ja tez sobie to wmawialam - ze babcia gruba a podobno cechy sa dziedziczne w co drugim pokoleniu wiec ... tyl, ze patrzac z perspektywu czasu to dziedziczne jest podejscie do jedzenia. moja babcia ma w zwyczaju malutko jesc przy stole z innymi. demonstracyjnie bierze talerzyk deserowy i naklada lyzke ziemiakow, pol kotleta i surowke. tymczasem caly czas szweda sie po kuchni i ciagle cos podjada. jak robi kanapki da dziadka to robi dwie malutkie bo dziadek ma podwyzszony cholesterol. ale sama w tym czasie zje trzy kromki chleba z maslem, piec plastrow wedliny i pol ogorka, zrobi sobie jeszcze kanapke dla siebie i tak siedza z dziadkiem. babcia je jedna i mowi, ze malo je a jest gruba. ledwie sprzatnie sniadanie a juz wcina jogurcik, tam ciasteczko wyciagnie z paczki, tu cukierka znajdzie, tam jalko, znouz w garnku zupa zostala wiec szkoda wylac to zje i przychodzi pora na gotowanie obiadu. i znowu to samo. zanim zrobi obiad to podje mieska, suruwki, ciastka w miedzyczasie, kanapeczke, ziemniaczka, suruweczke itd. i do obiadu siada najedzona z talerzykiem deserowym. przy kolacji to samo. w czasie pobytu babcia tata zakupil palete jogurtow. nikt procz babci ich nie jada. 24 jogurty zniknely w 3 dni. babcia mowi, ze to wnuczki zjadly :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niestety ale to racja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja też cafe odwiedzam z przyzwyczajenia i zgadzam sie z lady powiem tak są może osoby które mogą duzo jesc i nie tyja, ale są to.....nastoletni chłopcy ale w moim wieku( mam 22 lata) juz wcale nie jest tak ze wszystkie moje szczupłe kolezanki jedza co chca jak tak porozmiawiam z nimi to owszem pozwalaja sobie na to i owo ale w ograniczonych iloscoach ja nie mowie ze sie głodza zeby utrzymac linie ale sie po prostu pilnuja ja tez zawsze wszystko zwalałam na słaby metabolizm moze i nie mam za rewelacyjnego ale tez nie jest tak ze tyje z powietrza jak tak przeanalizowałam wiele sytuacji to było tak: spotykam sie z kolezanka na kawie: ja zjadam 3 ciastka ona jedno idziemy do stołówki ja zjadam batona i hot-doga a moja kolezanka ogranicza sie do hot- doga wydawałoby sie ze moze nie jem za duzo ale za to co jadłam- mase słodyczy, nie zalowalam sobie maselka i bialej bułeczki, wszystko najlepiej posmarowane pasta losowiowa( jakby ktos nie wiedzial 600 kcl w 100 g) tyłam bo jadłam i tylko sobie wmawiałam ze jestem taka biedna bo mam skłonnosc do tycia ale jakos jak ogranoczylam jedzenie to schudłam teraz jest ok diete zakonczylam staram sie utrzymac wage a razie jest taki efekt ze jeszcze troche schudłam ale juz powoli waga sie chyba zaczyna normowac ale pozostałam przy nawykach zywieniowych z diety i teraz jakos nie tyje nie głodze sie objetosciowo jem dosyc duzo ale jem zdrowo i niskokalorycznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopoko
ale chodzilo i o to ile minut zajmuke co zrobirnie 1000 podskokow na skakance. i czy robisz przerwy czy tak lecisz 1000 za 1 razem??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moze to smieszne ale ja kiedys naprawde duzo jadlam ale sobie wmawialam sklonnosci do tycia i hormony. mam niedoczynnosc tarczycy no i nawet poszlam do endokrynologa w tej sprawie, zeby dal mi jakies cudowne pigulki schudniecie. a tymczasem on kazal mi przez tydzien zapisywac uczcwie wszytko co jem. no i wrocilam, lekarz sobiepodliczyl co i jak i mowi 'toz to metabolizm jak marzenie, jesz dziewczyno 4000 kcal dziennie a utylas tylko 5 kilo przez rok'. bylam w szoku. przeciez ja tak malo jem. no faktycznie, sniadanie - 2 kromki razowca z chuda wedlina, na uczelnie grahamka i owoc, woda, na obiad zwykle nie za duzo, porcja jarzynek, kawalek mieska, ryby, czy 3-4 pierogi albo co tam mama wymyslila, na kolacje jogurt. niby zdrowo i nie duzo. ale co poza tym to az glowa boli, chipsy, zupki chinskie - codziennie. do tego batony, bulki slodkie, rogale, kawa z cukem i mlekiem, czekolada. no i faktycznie nazbieralo sie tego duzo. po czym lekarz powiedzial, ze mam sie przestac nad soba uzalac i wziac sie do roboty bo tabletki sa dla chorobliwie otylych a nie dla zrowych jak kon mlodych dziewczyn. o malo nie trzasnelam drzwiami i nie wyszlam. no jak mogl mi takie wstretne rzeczy powiedziec, mnie z ciezkimi zaburzeniami hormonalnymi kazac sie ruszac i mniej jesc. przeciez ja jak ptaszek jem. to ostatnie to sarkazm ale naprawde wtedy tak myslalam. i co najsmieszniejsze, ja naprawde nie tylam 20 kilo w pol roku. ja te swoje 20 kilo utylam w 8 dlugich lat bo wlasnie wtedy zaczynajac szkole srednia wazylam 60 kilo. a po kazdej diecie i jojo mialam srednio 2-3 kilo na wadze wiecej, srednio 2-3 kilo rocznie czego sie nie widzi. schudnac oczywiscie chcialam a wczoraj a najdalej na jutro.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skzkanka - robie 5 serii po 200 skokow, przerwy jednominutowe. nie wiem ile czasu mi to zajmuje, nie patrze na zegarek. do tego 2 razy w tygodniu na basen i planuje zaczac bieganie jak sie ociepli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopoko
przepraszam ze taka upierdliwa jestem ale strasznie mnie to ciekawi i chce pojsc twoimi sladami. jestes normalnie jak moj idol;) a robisz je rano zeby podkrecic metabolizm czy wieczorem zeby spalic zjedzone kalorie?? bo ja sie kompletnie nie znam na tym kiedy powinno sie cwiczyc a na kazdej stronce pisza inaczej. a jesli ty tak pieknie schudlas (i co najwazniejsze - zdrowo!) to musisz robic to dobrze;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja się nie do końca zgadzam. Niemal wszystkie moje szczupłe koleżanki odżywiają się masakrycznie. Jak byłam dzisiaj w sklepie, to ja gruba miałam w koszyku kapustę, brokuły, owoce, mleko itd i ze słodyczy jedną czekoladę 90% kakao. Przede mną bardzo szczupła dziewczyna miała masę czipsów, kilka paczek mrożonych pierogów, jakieś wafelki, pełno kolorowych napojów i uwaga jeden jogurt light. Nie twierdzę że zawsze tak jest, ale to wcale nie reguła z tymi zakupami. Wiecie jaka jest prawda o dziewczynach z nadwagą? Że najpierw sporo jedzą (w końcu kilogramy się z powietrza nie wzięły) potem zamiast odchudzać się sensownie to się głodzą prze kilka dni i jak już nie wytrzymują, to się rzucają na żarcie i zjadają więcej niż przed dietą. Sama tak miałam. Normalnie robiłam zakupy w miarę sensowne, może i były tam różne grzeszki, ale równoważyło się to ze zdrowymi produktami. Po głodzeniu moje zakupy wyglądały właśnie tak jak napisała Lady. Zanim się nie zaczęłam głodzić, nawet bym nie pomyślała o jakichś czipsach. Po diecie mogła bym zjeść kilka paczek na raz. I ja się wcale nie zdziwię jak te tęgie babki z wypchanymi koszami są właśnie świeżo po rzuceniu diety. Ale i tak najbardziej mnie trzącha jak widzę np w autobusie jak dzieciak w wózku się drze matka mu od razu pcha do buzi ciastko, albo czipsy właśnie. Moje szwagierki dają malutkim dzieciom różne słodzone kolorowe napoje i jedynie żeby nie \"gryzło\" zostawiają na chwilę odkręcone żeby trochę bąbelków uszło. Te dzieciaki chyba nigdy w życiu nie piły normalnie wody albo herbaty... I potem się dziwić że kolejne pokolenia są coraz grubsze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie jestes upierdliwa. nigdy nie patrzylam na zadne godziny, ani na o czy skakac przed posilkiem weglowodanowy czy po bialkowym itd. wazne zeby nie od razu po posilku to raz, dwa skacz kiedy masz czas, trzy zaopatrz sie w dobry biustonosz. polecam taki z allegro, ja kupilam za 20.50 pln i jestem zachwycona. wazny jest rozmiar. malo pod biustem i duza miska. ja nosze 70F chociaz jeszcze kilka tygodni temu kupowalam staniki 75Dktore w ogole nie trzymaly biustu. trzecia sprawa to skacz w butach. nie zaszkodzi rozgrzewka, 10 minut rozciagania, przysiady, sklony. po skaknce warto robic brzuszki. wdaje sie, ze skaknka zajmuje mi ok. 20 minut :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopoko
tylko ze ja mam maly biust.. rozmiar dobralam wg tych wszystkich tabel i wyszlo mi 70 B. a ty masz albo pokazny biust albo kurcze cos zle mierze.. w biuscie mam 86 a pod 72. roznica 14 wiec B. chyba ze mam zle tabele.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zgadzam się w całej
rozciągłości. Mam w pracy dość grubą koleżankę, codziennie zjada precla giganta, dwie kajzerki, do tego jakiś placek, zapiekankę czy inne cudo. Zapija chińską zupką. I oczywiście mówi, że u niej nadwaga jest rodzinna. Znowuż inna, je owszem, zdrowo ale ile! Na śniadanie 4 kanapki razowca z szynką, serem, na drugie śniadanie to samo, obiad z dwóch dań - porcje jakie ja mężowi (chłop prawie 2 metry) nakładam, na kolację znowu 4 kanapki, w międzyczasie a to banan, a to zupka, kakao... Sportu rzecz jasna nie uprawia bo nie ma czasu. Dziewczyna jest niska więc mogłaby sobie część tego darować...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no wlasnie zdrowe jedzenie zdrowym jedzeniem ale tez trzeba znac umiar np mueli- bardzo zdrowe ale jak sie zje cala paczke to juz jest przeszło 1000 kcl choc mueli to bardziej zapycha trudni zjesc cala paczke ale platki nestle fitnes fitness nie fitness ma cos kolo 360 kcl w 100 gram paczka ma 250 gram wiec to ok 900 kcl a taka paczuszke mozna bez problemu zjesc caly dzien sobie podjadajac a potem mozna mowic przeciez zdrowo jem dlatego ja oprocz tego ze zdrowo jem caly czas licze jednak kalorie przynajmniej w przyblizeniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lady ameryki nie odkryła
więc czemu co drugi wpis brzmi:o tak,racja itp? takie glupie byłyscie,ze o tym nie wiedziałyscie ?:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no niestety zadnej ameryki nie okdrylam ale niestety najciemniej pod larania. ja tez upieralam sie ze nadwaga jest rodzinna, ze mam sklonnosci do tycia, ze hormony, ze matbolizm, ze nie stac mnie na diete ani tym bardziej na sport. oh boze .. jak to teraz sobie przypomne to smiech mnie bierze. przeciez szybki mrsz nic nie kosztuje, skaknka to wydatek 5 zlotych w supermarkcie, hula hop tez. ale nie, ja wtedy sie upieralam, ze skutecznie na wadze mozna stracic jedynie chodzac do najdrozszego klubu fitness w miescie no ewentualnie na silowni. mieszkam za granica i czasmi po pracy wskakuje do pobliskiego lidala na male zakupy na kolacje. i co widze zwykle to to, ze ilosc warzyw i wocow jest odwrtonie proporcjonalna do tuszy. rzadko sie zdarza, ze zeby grubasza osoba kupowala duzo jarzyn no chybaa, ze wlasnie zmienia styl odzywiania. jak rowniez nieczesto widze zgrabne babki i facetow kupujacych 10 czekolad. oczywiscie nigdy nie wiadomo dlaczego dana osoba akurat tyle kupila. ja pare miesiecy temu, nie przed swoetami wlasnie kupialam 10 czekolad, 4 pudelka pralinek, pianki, groszki i inne i nic innego. oczywiscie ktos kto na to patrzyl moglby z podziwem powiedziec - same slodycze a jednak szupla. ale wiozlam rodzinie i przyjaciolom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie, w belgii. ale po swcie troche podrozowalam, mieszkama rok w dcanii i pol roku we francji i na zachodzie wszedzie jest podobnjie. ostatnio czytalam artykul w belgijskiej fazecie na temat jedzenia. problemem wspolczenych ludzi jest nadmiar pozywienia. latwo zauwazyc te wszystkie promocje, np. kup dwa opakowania chipsow i trzecie gratis. kto by nie skorzystal. no i cukier we wszystkim. kupilam szpinak, dzisiaj patrze na opakowanie i szok - nawet w szpinaku jest cukier.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jednak sporo zależy od metabolizmu. Mam na studiach 3 koleżanki, z którymi swego czasu intensywnie imprezowałyśmy. Imprezy zazwyczaj odbywały się w domu którejś z nas i jedzonko ciągle to samo: chipsy, paluszki, cukierki czekoladowe, ciasta, fast foody, frytki. Potem nad ranem wyskok do baru na kebaba. W środku tygodnia następne spotkanko i wielka pizza rodzinna na 2 głowy. Po miesiącu takich spotkań zauważyłam, że ja mam 5 kg na plusie, zaokrągloną buzię, wałeczki tłuszczu na brzuchu, a one wciąż szczupłe talie i 48 cm w udzie. Nie każdy tyje od niezdrowego jedzenia. Znam wiele rodzin, w których jada się tłuste mięsa, słodkie desery i białe bułki na śniadania i wszyscy domownicy szczupli. Znam oczywiście wielu grubasów, którzy zamiast marchewki wybiorą frytki, ale znam jeszcze więcej chudzielców, którzy raz w tygodniu wyjeżdżają z supermarketu z koszykiem pełnym konserw, pierogów, zupek chińskich i chipsów. W szkole też tak było: wszystkie dzieci na przerwie leciały do sklepiku po chrupki i batony, a tylko dwie osoby w klasie były grube.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kasia - ja na studiach ważyłam 48 kg przy 170 cm wzrostu a codziennie na uczelni jadłam bajaderkę, grześka albo zapiekankę. Dziwili się \'wow, jak to robisz, że jesteś taka chuda!\' Normalnie... bajaderka była wliczona w 1000 kcal dziennie, czyli darowałam sobie np. ziemniaki i pieczywo jej kosztem... Inna sprawa, że taka dieta była do bani i szybko zaczęłam mieć problemy z powodu braku witamin itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×