Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość abracodabbra

U*w*a*g*a-TU ODCHUDZAMY MĘŻÓW!

Polecane posty

Gość abracodabbra

mam problem wielki z mezem-chce niby schudnac,ale dieta trwa cnajwyzej 2 dni-potem sie lamie i cos dobrego zezre-a jak juz raz sobie pozwoli to potem...lawina ,jesli ktos ma podobny problem do mnezapraszam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Znam ten ból :) Też by się mojemu przydało parę kilo zrzucić :) Ale nie dość że strasznie łakomy jest, to w dodatku ma jakieś dziwaczne poglądy na temat odżywiania i jakieś \"odchyły\" z dzieciństwa. Eh, nie dość że się ze swoim odchudzaniem męcze to jeszcze z jego muszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wroze popularnosci
temu topicowi :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abracodabbra
moj moze nie jest otyły-tylko ma ogromny brzuch-nogi,recę są w porzadku.A propo s dziwacznych poglądów w kwestii odżywiania-ja ciągle słyszę-nie po to cięzko pracuje po 12 godzin dziennie zebym jadł tylko chleb pełnoziarnisty i pił wode mineralną(wszystko inne w jakims stopnu jest przeciez szkodliwe)-jak siega po cos niezdrowego i robie mu uwagi to słyszę-zycie jest niezdrowe.W święta gdyby nie to,ze byliśmy u teściów zrobiłabym mu awanturę na całego.Normalnie jadł po to aby jesc-bo "tego na codzien nie jadamy".Po prostu rece opadaja.Duzo pracuje i caly dzien je tylko bułki w pracy,a obiad jada kolo 19.Nie wiem czy mozna bardziej niezdrowo zyc.Zaden argument nie trafia do niego.Ja chce o zmienic,nie tylko dlatego ze grubszy mąż=mniej atrakcyjny mąż.Ponad rok temu na serce zmarł moj były chłopak.Jego mama powiedziała,ze lekarz podejrzewał niezdrowy tryb zycia,mało ruchu i nadwagę,która pojawiła się jak zaczął trenować..jesem wiec przerazona i zdesperowana

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abracodabbra
jak przestał trenowac oczywiscie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakdksdbc
ciezko odchudzic meza. ja tez mam grubasa w domu. 5lat temu byl szczuplutki i wysportowany - teraz mam w domu utuczonego prpsiaka bo nie wiem jak to inaczj nazwac. kiedys kazdy weekend to bylo aktywne spedzanie czasu a po slubie stopniowo konic. zamienil sie w miska. kedys ta paczka chipsow, ktora zjadal nie okladala sie bokilka razy w tygodniu uprawial sport. teraz ma po prostu bebech. co najgorsze mieszkamy na czwartym pietrze, nie ma windy. nigdy nie moge doprosic sie meza, zeby zszedl we smieciami, po drobne zakupy itd. bo ciezko, bo moge sama isc bo mi to dobrze na figure zrobi. jasne, tylko ze ja po dwoch porodach, z czego jeden 2 miesiace temu waze 53 kilo przy wroscie 175. moj maz natomiast ostatni raz stanal na wage pol roku temu, waga pokazala 120 kilo przy wroscie 185 i stwierdzil, we est wepsuta. spodnie kupione miesiac temu sa juz za ciasne ale moj maz twierdzi ze zbiegaja sie w praniu i ze powinnismy zainwestowac w inna pralke. staram sie gotowac zdrowo - w domu mamy dwojke malych dzieci w wieku 3 lata i 2 miesiace. sama musze dbac o jadlospis bo karmie piersia. ale moj maz domaga sie schbowego, zawisistych sosow i zasmazki. jesli nie daj boze na obiad zrobie cos bez miesa to jest wielki foch i demonstracyjne dzwonienie po pizze. bo niby go glodze. udzial w tym majai tesciowe. moj maz ma cukrzyce, nadcisnienie i poczatki mizdzycy. niestety tesciowie uwazaja te choroby za nowomodne wymysly. tesc mowi, ze on z cukrzyca juz 20 chodzi i jakos nic mu nie jest. czasami mam ochote wlasnego meza zadusic. sama wnosze zakupy, pojscie na spacer z dwojka dzieci wymaga ode mnie sporo wysilku w koncu musze zniesc tobolek z noworodkiem i pomoc trzylatkowi. dobrze, ze wozek stoi na parterze. na zakupy tez zwykle cxhodze sama bo moj maz mowi, ze ni lubi chodzic po sklepach. jednak wiem, ze prawda jest taka, ze po rostu dluzszy spacer prowadzi u niego do zadyszki. i co zrobic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość na zaniedbanej skórze
jeśli sam nie chce to Wy go nie odchudzicie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shilpa
Znam ten dylemat. Mój mąż ma tendencję do odkładania tłuszczu na brzuchu - ja mam do zwisających bębnów męskich totalny uraz ;p Ciężko było, bo mąż na siłownie nie pójdzie (bo nie lubi), biegać mu się nie chce, do piłki nie ma nikogo, itd. Najgorsze było, że jak mu się zdarzało raz przebiec kilometr, czy jakiś wysiłek, to się czuł na tydzień zwolniony z wszelkiej aktywności. Ale dręczyłam, męczyłam, aż w końcu wymusiłam, żeby się na sztuki walki zapisał i jako tako na nie chodzi. Od razu lepiej wygląda. Razem ustalamy jadłospis tak, żeby on mógł się najeść, ale też żeby było zdrowo. Choć teraz jest w miarę dobrze, to i tak muszę ciągle pilnować, bo mu raczej nie zależy. Jak wygląda dobrze i jest szczupły to sam z siebie jest zadowolony, ale jak zaczyna tyć.. to mu nie przeszkadza :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mój to samo
194 cm, 112 kg, ma więc nadwagę, męskie cycki i boki. Ćwiczeń unika bo niby biodro ma chore... Oczywiście nie zauważa, że otyłość też szkodzi stawom. Schudł 6 kg dzięki zmianie diety (więcej gotowanych warzyw, ciemny chleb, zero słodyczy) i herbatce Slim Figura. Ale dalej waga ani drgnie a ja już nie wiem jak go zmuszać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie mam jeszcze meza ale pracuje nad tym jak pozwolicie to moze cos doradze a rzczej opisze jak odchudzilam troszke swoich domownikow, moja mama i wujek sa sporej budowy ciala :) przede wszystkim ograniczylam im weglowodany zaczewlam kupowac malenkie ciemne chlebki (nie bylo to nie jedli), staralam sie zeby lodowka byla pusta moze nie doslownie pusta bo kupowalam kilka plasterkow wedliny czy serka jak zjedli je popoludniu to nie bylo na kolacje i zostawal sam chleb z maslem...ja gotuje w domku wiec byli zmuszeni zadowolic sie 2 kartofelkami, spora iloscia surowek i malym mieskiem, stawiam im przed nos po obiedzie owoce tak dlugo az wkoncu nauczyli sie ze jak sa glodni to siegaja po pomarancza czy jablko...kolacja jest kolo 18:00 po tej godzinie tez tylko owoce :) na poczatku byla wojna ciagle wyzywalam na nich ze podjadaja, slyszalam ze swojego pokoju otwierana lodowke i darlam sie jak glupia ze maja ja zamknac...zloscili sie na mnie, wyzywali ale jak zobaczyli ze sa minimalne efekty to jakos uspokoilo sie to...nawet sami zuwazyli ze jedza mniej i im to nie przeszkadza :) wyobrazcie sobie ze oni utrzymuja wage a ja przytylam bo znowu pokochalam slodycze ale wracam na dobra droge a domownikow znowu postaram sie uszczuplic...razem latwiej... teraz ja jem inaczej i oni inaczej...powoli przyzwyczajam ich z mysla ze czas na zmiany :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shilpa
Eh, to brzmi jakbyś ich nieźle steroryzowała.... Mi się wydaje, ze najtrudniejsze to żeby im się chciało chcieć, a nie, że tylko nam zależy, żeby oni byli zdrowi i sprawni :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abracodabbra
do moj to samo-czy w ogole te 6 kg mniej ktos zauwazył?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wprawdzie nie mam jeszcze męża, ale mieszkam z moim chlopakiem i to dość długo. na chwile obecną je sporo, ale szczuplutki jest. Ale wiem tez ze ciężko mu się obyć bez mięska, piwka do obiadku. Natomiast staram się robić tak: 4 razy w tygodniu mięsko na obiad, pozostałe 3 dni bez mięsa. Czasem chadzamy do knajp wegetarianskich i moj chłopina całe szczescie nie narzeka :) Domyslam się, ze za kilka lat może być inaczej ale jak narazie ciesze sie ze jest jak jest :) A tak swoja drogą abracodabbra- może robisz jakieś warzywka na obiad których Twój mąż nie lubi? Bo np. jak bym miala do wyboru brukleskle czy schabowy to wziela bym schabowego. Natomiast jakbym miala wybrac miedzy kalafiorem a schabowym to wziela bym kalafiora. Jest mnóstwo świetnyc przepisów, które być może polubi Twoj mąż. Próbowałaś może soi? Kotlecików sojowych, kostki sojowej? Często robię spagetti z kostką sojową i jest genialne. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abracodabbra
zakdksdbc-kurczę masz niewesolo,nie dość,że mąż nie zauważa problemu to jeszcze ma oparcie w teściach.No ale przeraża to,że Ci w ogóle nie pomaga..a wymaga zeby wokół niego skakac.Ja bym się zawzięła.Zresztą trochę we mnie feministki siedzi i wkurzają mnie mężczyżni,którzy od żony wiele oczekują a sami uważają,że nam wystarczy ,że po prostu są.Ja miałabym kilka sposobów.Kiedys cezary zak powiedzial,ze grubas na diecie to jak narkoman czy alkoholik podczas leczenia.Rodzina leczy sie z nim.Niestety u mnie jest tak,ze moi rodzice narzekaja na ten brzuch a jak jestesmy na obiedzie co niedziele to mama pod nos mu podtyka co chwile półmiski-deser to zazwyczaj 2 rodzaje ciastplus czasem lody lub galaretka z bitą śmietaną.Zeby mial lepiej niz u swojej mamusi.Jak skłonic meza do odchudzania/Jestesmy 3 lata po slubue,wczesniej nie robiłam mu przytyków co do wagi,teraz zaczynam mowic głośno,ze wygląda nieladnie.Ze sie spasl,ze brzuch przeszkadza w sexie...bez ogrodek 2-3 razy dziennie.Ajak widze,ze po kolacji cos znowu wpieprza to zawsze skomentuję-znowu jesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abracodabbra
robaczywko-zawsze robie surówki,nawet czasem2-maz po prostu je pozno obiad a zeby nie był stratny to kolacje tez godzine potem.a walcze zeby z kolegami z firmy sciepneli sie na najtansza mikrofale i bede mu robic obiady dzien wczesniej aby jadl w pracy w rozsadnych porach,ale niestet chyba musze ja kupic sama...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mój ma to samo
abracodabbra - troszkę mniej mu się koszule opinają ;) Jedynie na wadze widać różnicę i jest świadomość, że JUŻ nie otyłość, tylko nadwaga... Z moim jest taki problem, że wraca z pracy koło 19-20 i dopiero je obiad, poza tym to on robi zakupy i gotuje więc nie mogę go przypilnować. Taki mamy podział obowiązków, ja sprzątam itp. i nie chce mi się dodatkowo brać więcej pracy na siebie. I tak udało mi się trochę go nauczyć zdrowego odżywiania...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abracodabbra
termos jest chyba na zupy a moj maz ich nie toleruje(dobre i to),ja sie rozejrze na allegro za mikrofala uzywana i po prostu kupie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abracodabbra
w takim razie robaczywko sprobuję poszukac..i kupie dla siebie i dla meza karnet na basen.Sama po porodzie schudłam chodzac na aerobic 12 kg czyli mam ok 55 przy 163cm-wiec jest ok.Jemu sie nie chce.Chyba bedzie mial szlaban na lozko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mój nie ma jakoś dużo do zrzucenia i nawet nie chcę żeby się z niego chudzinka zrobiła, bo lubię "solidnych facetów" ale jak się poznaliśmy to miał "kratkę" na brzuchu (czego mu strasznie zazdrościłam :P). Nie mam aż takich problemów, bo zakupy nosi bez marudzenia i w ogóle pomaga. Ale on ma takie odchyły, bo się ciągle nażera na zapas, bo mu się wydaje że jak wszystkiego na raz nie zje to mu ktoś zabierze. U niego w rodzinnym domu był jakiś taki głupi zwyczaj, że piekli ciasto i ono tak stało i stało, wszyscy się ślinili a nie było wolno tknąć bo "musi na dłużej starczyć". Nie tylko ze słodyczami tak. Dla odmiany jak sobie ktoś coś zostawił, to zawsze mu zeżarli i teraz mój mąż nie umie np zjeść kawałka czekolady i resztę na później zostawić tylko wpycha w siebie nawet na siłę. Tak samo jak pójdzie na zakupy to nie kupi np jednej paczki cukierków tylko musi od razu czipsy, jakieś ciastka, batoniki itd. I jak już się napcha to sam stwierdza, że za dużo, ale kidyś mu wydzielali i nie umiał się powstrzymać. Jak pojedziemy do jego rodziny, albo oni do nas przyjada to się to nasila jeszcze bardziej. Dodatkowo w jego rodzinnym domu prawie się nie jada warzyw (chyba że ziemniaki) i dopiero ja go musiałam nauczyć. Mięsa mu nie ograniczam, bo sama lubie, ale mu nie przeszkadza nawet z parowara. Ważne że warzywa jada :) Kolejnym problemem jest takie pojadanie tzn zjadł rozsądnie w ciągu dnia, ale po za tym 3 paczki (duże) słonecznika, albo pół kilo orzechów itd. Niby zdrowe, ale jeśli się tak je dzień w dzień to przesada. Tak samo jak owoce. No jabłka zdrowe itd, ale przecież nie 2 kilo dziennie (oczywiście plus inne żarcie). No i oczywiście nieruchawy się zrobił. Kiedyś łaził całymi dniami na spacery, a teraz? Wiecznie słyszę że musi się dzisiaj najeść bo od poniedziałku będzie intensywnie ćwiczył... I tak w kółko. Owszem naje się, ale nie ćwiczy, bo on musi pospać po jedzeniu, a potem już za późno itd. On jest zdrowy całkowicie (niedawno miał wszystkie badania robione) ale w jego rodzinie wiele osób zmarło na zawał itp (nawet jego mama jest po 2 operacjach serca) i ja się normalnie o niego martwię. Co do ćwiczeń to niby on jakieś chęci wykazuje ale potem stwierdza że każde są do kitu, bo dla niego skuteczne są tylko takie co człowiek sobie przy nich płuca wypluwa. Dla odmiany jak ma takie poćwiczyć to mu czasu brakuje. I tak w kółko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abracodabbra
sliwko niezly ten pierwszy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abracodabbra
ja przyznaje,ze trudniej odchudzic sie w ziemie bo dzien krotszy i np o 18 chce sie juz spac-zimno i je sie wiecej ciezszych rzeczy niz latem.Mam plan od poniedzialku jednak zaczynam odchudzac meza.Sama skorzystam.Wniedziele oststnia wyzera-roczek corki.A potem az do swiat nie ma pretekstu do objadania sie.I ten basen.Nie bede kupowala zadnych slodyczy do domu-jesli ktos bedzie mial przjsc-kupie tylko dla tej osoby wuzetke w ciastkarni.Poza tym jak bedzie chcial zjesc cos slodkiego to ochote na to zaspokoi jablko z mikrofli z miodem/dzemem i rodzynkami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abracodabbra
miałas dobry pomysł:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
:) plan dobry, mam nadzieje ze uda Ci sie go zrealizowac. zreszta jak bedzie chcial słodkie to zaoferuj suszone owoce, banany jabłka morele. Oby mąż nie stawial wiekszego oporu... :) pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abracodabbra
dzięki..suszone owoce lubi-zreszta z braku laku..pewnie zje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×