Odpowiedz na ten temat

30 na karku i brak sensu życia

  • gość 2013.09.09 [16:29]
    Czuję się jak 80letnia baba, nic mi się nie chce, nie pracuję, nie mam faceta, nie chcę zakładać rodziny, nie chcę rodzić dzieci, najchętniej bym się zaszyła gdzieś z dala od ludzi i żyła sobie z dala od świata, mam po prostu wszystkiego dość, dość życia, tego że będę coraz starsza i brzydsza, tego że muszę pracować żeby się utrzymać, zapłacić rachunki, tego że człowiek żyje jak w więzieniu i dopiero śmierć go wyzwoli, ale też nie wiadomo jak jest po drugiej stronie i czy jest lepiej czy jeszcze gorzej jak tutaj. Tak mi się już nie chce żyć po prostu, walka o przetrwanie, brak perspektyw, jaki to wszystko ma sens, wszyscy zmierzamy ku śmierci, po co się starać. I nie, nie mam depresji, po prostu widzę bezsens życia. Gdybym chociaż miała pieniądze to bym sobie jeździła po świecie, a tak? Tak się tylko chciałam wyżalić...
  • efdoodokadoudoes 2013.09.09 [16:34]
    Samo nic się nie zrobi a narzekanie nic nie da. Ciesz się z tego co masz bo są ludzie co mają naprawdę przesrane
  • kuba2310 2013.09.09 [16:43]
    Mam ostatnio tak samo w życiu jestem trochę starszy od ciebie i identyczne myśli mną targają
  • gość 2013.09.09 [16:46]
    Ja też tak miałam, tylko że jak byłam nastolatką. Byłam nieśmiała, nie lubiłam towarzystwa i w ogóle. Potem się zmieniłam, bo znudziło mi się takie życie. Wszystko mnie denerwowało i myślałam że nic nie ma sensu. Musisz dużo wychodzić do ludzi, bo inaczej nigdy nie znajdziesz faceta, a takie życie w pojedynkę nie ma sensu. Miłość jest najpiękniejszą rzeczą w życiu, tylko trzeba jej szukać, bo życie to nie komedia romantyczna i miłość sama nie przyjdzie. Co do dzieci to uważam, że to najpiękniejsza rzecz w życiu kobiety i nie warto z niej rezygnować. Musisz poszukać pracy, bo przez takie siedzenie w domu traci się sens życia. A sens życia jest, bo po to się urodziliśmy żeby żyć, pracować, być szczęśliwym, założyć rodzinę, mieć męża i dzieci. Musisz się za siebie wziąć, a na pewno kogoś znajdziesz.
  • gość 2013.09.09 [20:06]
    Ja mam to samo. Mieszkam za granica pracuje na czarno, bo nie moge znalezc pracy na legalu oni traktują nas Polaków za gorszych i wola swoich przyjmować do pracy. Mam męża, nie mam dzieci. Do tego lekarz ktory mnie leczył spipszl mi zabieg stracilam prace legalna przez niego bo biegalam od lekarza do lekarza przeszłam dwie operacje, i
    od tego czasu moje zycie jest bez sensu miałam depresję z tego powodu bardzo duża, i do tej pory nie moge sie otrząsnąć.
  • Elektronikełee 2013.09.09 [23:53]
    ja też mam 30 lat i od kilku lat mam takie same przemyślenia, może jak bym był głupi to bym się cieszył z byle czego jak murzyn z blaszki
  • zaaagubionaa 2013.09.10 [08:10]
    A ja mam l. 25. Nie mam już sił. Nie wiem co robić.
  • Elektronikełee 2013.09.10 [08:57]
    skacz
  • gość 2013.09.10 [09:35]
    mam podobnie, tzn. wiem jak chce zyc, ale to wlasnie jest malo mozliwe.
    nie chce mi sie pracowac od-do za mala kase, bez rozwoju.
    chce miec wlasna dzialalnosc na polu miedzynarodowym -nawet probowalam, choc nie mam kasy na start. cce sie dalej rozwijac edukacyjnie, ale musze isc do roboty u kogos.
    moglabym pracowac u kogos gdybym byla przebojowym kapo- czasami umiem tak zagrac, ale to nie moja natura.
    fajnie byloby zyc w miejscu gdzie to minimum chata, jedzenie jest latwo dostepne i mozna dalej zyc po swojemu.
    podrozowalam troche i sa miejsca gdzie mi lepiej, ale jako emigrantka niestety male prawa.a nie chce sie podczepiac pod goscia, bo to sie zawsze konczy.
    no w kazdym razie wiem, czego chce, i widze jak sie tu w pl zyje- nie podoba mi sie zamordyzm, hipokryzja, schemat.chce byc wolna, tworzyc, ale zabija mnie bariera finansowa.o te podstawy trzeba sie zabijac.
    dziecko bym chciala miec, ale jak ma byc takie zahukane jak ja, to mi go szkoda.
  • gość 2013.09.10 [09:41]
    jak czytam to tylko widzę "chcę chcę chce" To jest straszne, skąd się tacy ludzie biuorą którzy tylko chcą a sami nic sobą nie reprezentują. Do pracy nie bo za mało płacą, życie jest be, na nic mnie nie stać Do pracy wynocha a nie na necie siedzieć. Biedni ci rodzice ze takie niedorajdy życiowe wychowali
  • zaaagubionaa 2013.09.10 [09:59]
    Nieeee ee jezyk.gif Przez odwagę lub strach nigdzie nie skaczę. To chyba nie jest najlepsze rozwiązanie. smiech.gif wymyśl coś lepszego smiech.gif
  • Elektronikełee 2013.09.11 [09:01]
    to sama wymyśl co by Ci odpowiadało
  • Elektronikełee 2013.09.12 [09:13]
    na emigracji same fizole są, chciałabyś takiego faceta co ledwo skończył podstawówkę?
  • zaaagubionaa 2013.09.13 [22:53]
    No nie za bardzo, ale wcale nie muszę dzielić swojej przyszłości z rodakiem, co nie znaczy że bym nie chciała oczko.gif Z koleżanką nie mamy innego wyjścia, musimy wyjechać. Chciałabym wrócić gdy tylko stanę na własne nóżki. Ale to jest mało prawdopodobne. smutas.gif
  • gość 2013.09.14 [09:33]
    idź do psychologa, bo ewidentnie masz depresję.
    może nawet lepiej do psychiatry to dostaniesz jakieś magiczne proszeczki i życie nabierze barw
  • zaaagubionaa 2013.09.14 [09:43]
    Kto, ja? Ja nie mam deprechy. Czuję się świetnie. usmiech.gif mój problem to tylko nie komfortowa sytuacja rodzinna i finansowa. jezyk.gif Przez co trochę mnie to przytłacza. Nic poza tym.
  • gość 2013.09.17 [00:37]
    Ja mam 27 lat i od 3 mysle tak samo. Jestem po studiach, ale pieniadze jakie sa mi proponowane smiesza mnie i rezygnuje. W ogole nie iwdze sensu pracy, tylko p oto, zeby oplacac rachunki. To lda mnie za malo. Jelsi juz chodze po 8 - a tak naprawde posiwecem 10 godzin zycia dziennie na prace, to chcialabym miec z tego cos iwecej niz emerutura i urlop. Nie chce praocwac za dach nad glowa i jedzenie, bo to w ogole jakis koszmar. Tak wiec tak trwam. Mam stany depresyjne. Czasami takie zjady, ze mysle, ze otk noiec. Poszlam na kolejne studia, siedze w odmu w tyg. bo studia sa zaoczne, bo dzien w dzien chodzic na uczlenie m i sie odechciewa, ale nauki nie zarzuce, bo mi szkoda... Mam chlopaka, ale on zyje pracą, mam syna, ale juz ma 8 lat i jakos za bardzo mnie ordzicielstwo nie kreci. Najgroszy jest ten brak celu. Idzie zima i wydaje sie, ze bedzie gorzej....... Chyba trzeba wierzyc w ta prace, w te 10 godzin, w urlopy itd., bo jak czloweik uzymslowi sobie ze jego zycia jest g.. warte, to trzeba byloby ze sobą skonczyć... Ogolnie musze zacząc w cos wierzyc, bo inaczej kaput
  • gość 2014.02.26 [16:31]
    Jedź w Bieszczady, zatrudnij się w jakiejś knajpce lub pensjonacie. Rusz się bo z każdym rokiem jest trudniej się ruszyć.
  • gość 2014.02.26 [18:13]
    Tez bym sie chciala gdzies zaszyc, mieszkac w starym domu, miec psa, uprawiac warzywniak i nie miec kontaktu ze swiatem.
  • gość 2014.02.27 [12:08]
    podobne przemyslenia. pracuje, ale po co ? skoro i tak nie stac mnie nawet na kawalerke, a placic prawie calej wyplaty za wynajem nie mam zamiaru. k...a to smieszne, czlowiek pracuje ale i tak nie moze sie samodzielnie utrzymac. tez czasami nie chce mi sie zyc i nie wiem po co zyje. tylko ile to jeszcze potrwa i byc moze skonczy sie kiedys moja cierpliwosc :/
  • avalon70 2014.02.27 [18:16]
    Polecam tekst Dezyderaty.....może będzie wskazówką dla Ciebie...?
    "Chwila która trwa...może być najlepszą z Twoich chwil"
  • gość 2014.02.27 [18:24]
    jak się was czyta to nic tylko iść na tory i rzucić się pod pociąg. Masakra jakaś - jako homo sapiens tym się różnimy od zwierząt, że potrafimy myśleć. Więc czas ruszyć nieco głową i zacząć zmieniać swoje życie. A nie marudzić na forach. Łatwo nie będzie to pewne ale chyba warto próbować - życie ma się jedno
  • gość 2014.05.09 [20:45]
    33 i ten sam problem od 3 lat tylko w wersji męskiej. Życie jest nienormalne, trzeba każdego dnia walczyć żeby nie zwariować. A marzenia można sobie wsadzić, raju sobie na ziemi nie zrobimy, chyba że przyjdzie Jezus i naprawi ten świat, czego wszystkim życze. Peace
  • twoja rowiesnica 2014.05.09 [23:59]
    no nie jest latwo ale marzenia se tak wsadzic? toz one nakrecaja cokolwiek...
  • twoja rowiesnica 2014.05.10 [00:00]
    fakt ze nie zyje sie latwo, czasem naprawd nic sie nie chce. ja mam np taki sposob ze czasem lubie sie przespacerowac do jakiejs galerii np zacheta zobaczyc co tam jest-niby nic ale zawsze sie jakies smieszne sytuacje zdarzaja-wystarczy tylko dobre towarzystwo i juz jest inny klimat
  • gość 2014.05.26 [21:53]
    Mam podobnie, coraz czesciej zadaje sobie pytanie o moja motywacje, o sens, o to, po co dzis wstaje, co mi po tych moich osiagnieciach i staraniu, co zmienia nowe, czy cos zmienia na lepsze? Malo rzeczy cieszy, jeszcze mniej nakreca do dzialania. Musialo cos we mnie zgasnac gdzies po drodze jakas iskra i teraz zyje, nie widzac przed soba atrakcyjnego celu ani za soba swoich marzen spelnionych.
  • niloahs 2014.07.01 [08:45]
    mozna narudzic I nic nie robic albo starac sie I po prostu nic nie wychodzi. wtedy czlowiek zastanawia sie czy wogole warto probowac. traci sie powoli motywacje I wegetuje sie troche w tym atanie ale I tak czasem dlugo nie mozna w nim wytrzymac wiec znow sie probuje itd itd... zastanawialiscie sie moze nad pechem I szczesciem? czy jakies zewnetrze sily moga nas pchac lub hamowac w ciagu naszej drogi zyciowej? czy mamy jakies przeznaczenie? czy jest cos wiecej? osoby wierzace raczej nie kwestionuja sensu zycia, ale co zrobic jak sie jest tym poszukujacym? czytam mnostwo ksiazek min coelho, murphy, newton o szukaniu sensu zycia o sile podswiadomosci o mocach o Bogu... ,,jestesmy wszechswiatem a wszechswiat jest nami, a my jestesmy nieskonczona miloscia...,, yyy nie przemawia to do mnie aczkolwiek jestem otwarta na rozne teorie. Czy ktos czytal cos w tej tematyce warte polecenia?
  • gość 2015.02.09 [22:42]
    Rzadko się zdarza, żebym tak długi post przeczytała do końca, ale kurde, to jakbym czytała o sobie. Dzieki, wręcz nie wiem co napisać, wszystko się zgadza, nie wiedziałam, że są tacy ludzie. To co napisałaś, to jest cała kwintesencja, aż musiałam napisać. Pzdr
  • gość 2015.02.10 [10:45]
    dziewczyno dwa posty wyzej
    jedynym błedem jaki popełniasz jest oczekiwanie, ze każdy będzie dziekował ci za poswiecenie, po co siedzisz dłuzej w pracy? to ze ty nie masz planow i zycia nie znaczy ze twoje kolezanki również pracujesz do 15 i wychodzisz o 15 proste,nie badz frajerką i męczennica bo nikt ciebie nie polubi.
  • ŻołądkowaGorzka 2015.02.10 [16:32]
    @gość wczoraj [22:42] - a nie spodziewałam się, że wyjdzie taki długi post i aż się chwyciłam za głowę i stwierdziłam, że nikt nie przeczyta, ale dzięki.
    @gość dziś [10:45] - nie jestem męczennicą i nie oczekuję jak pisałam, że ludzie mają mi składać pokłony. Można być czasem bezinteresownym, miłym i podchodzić odpowiedzialnie do swoich obowiązków. Co do odwracania się plecami w pracy - są to godziny płatne, a nie charytatywne (przeważnie). Fakt, głupia i naiwna jestem, bo ostatecznie to większość ludzi wystawi tych drugich do wiatru.
    Oczywiście to zrozumiałe, że tak długiego monologu nie musiałeś/aś przeczytać w 100%.
    Sory, one i plany na życie? Uwierz mi - nie. One chcą wrócić do domu i włączyć sobie M jak miłość, to jest w większości ich plan na życie i dzień. Proponujesz wypad z ludźmi z pracy, nagle nie mogą, a później najbardziej narzekają, że są samotne.
    O to o co mi chodzi to po prostu, że aktualnie wszystko co było moim sensem życia jakby zawiodło i zniknęło.
  • gość 2015.02.10 [16:35]
    a co cie obchodzi co one robia po pracy?
    chcesz byc niewolnica i siedziec nadgodziny-siedz
    ale nie wmawiaj innym, ze maja myslec tak samo jak ty

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...