Odpowiedz na ten temat

Dlaczego ludzie tak kłamią??

  • gość 2017.08.16 [08:56]
    Powiedzcie mi, bo nie ogarniam: jestem po 30-stce, wiadomo, że ilość znajomych/przyjaciół bardzo się zweryfikowała w porównaniu do czasów licealnych ALE: za każdym razem jak spotykam jakieś osoby z "dawnych lat" to każdy, naprawdę każdy marudzi, że nie ma kontaktu z dawnymi przyjaciółmi, że chciałaby normalnej relacji ze znajomymi, nie jakiejś super-przyjaźni, ale żeby czasem do siebie zadzwonić, wpaść niespodziewanie na piwo, czasem sobie w czymś pomóc ale bez ciśnienia. Myślę sobie super, jestem taką bezproblemową osobą, więc na pewno się dogadamy usmiech.gif I co się okazuje - umawiam się z koleżanką na piwo za 2 tygodnie, ta mi pisze 10 minut przed wyjściem, że ma dziecko chore, że przeprasza. Wiem z innego źródła, że dziecko wcale nie było chore, tylko nie miała go z kim zostawić. Dlaczego nie powiedziała wprost? Dlaczego wolała skłamać?
    Inny przykład: umawiam się ze znajomym na wyjazd weekendowy większą ekipą; W międzyczasie on zawala coś innego (za co ja się nie obrażam!!) ale widać coś skłamał, bo już w sprawie wyjazdu weekendowego się nie odzywa, udaje, że go nie ma. Po co? Nie możesz jechać, nie możesz czegoś zrobić? Powiedz to! Po prostu
    Takich przykładów mogłabym tutaj mnożyć. I to zawsze z tzw. bezproblemowymi znajomymi, którzy sami twierdzą, ze super byłoby mieć takich normalnych znajomych. A potem kłamią przy pierwszej pojawiającej się okazji. A takie kłamstewka zawsze wychodzą na jaw i mnie się już nie chce po czymś takim spotykać z tą osobą. Mimo, że chodzi o bzdurę...
    Powiedzcie mi DLACZEGO???
  • gość 2017.08.16 [09:54]
    przeglądam teraz forum - ileż to tematów: "mam 0 przyjaciół", "chciałabym mieć przyjaciółkę" smutas.gif a czy na pewno jesteście w porządku wobec ludzi, którzy się pojawiają wokół Was? czy:
    1. nie staracie się za mocno, a potem nie umiecie sprostać stworzonemu o sobie mitowi I MUSICIE KŁAMAĆ?
    2. a może nie staracie się wcale i jak pojawia się konieczność zrobienia czegoś od siebie to wolicie skłamać z lenistwa?
  • gość 2017.08.16 [10:55]
    nikt na tym forum nie kłamie?
  • gość 2017.08.16 [12:02]
    Nikt usmiech.gif
    To forum fajnych ludzi cool.gif
  • gość 2017.08.16 [12:42]
    tak, szczerość to definicja kafeterii oczko.gif
  • gość 2017.08.18 [15:48]
    może dziś ktoś coś?
  • gość 2017.08.19 [17:12]
    ludzie są fałszywi ! na tym się kręci cały czas życie
    im człowiek jest bardziej uczciwy tym bardziej dostaje kopa w pupę
    PO lansie z NK zaczął się Lans FB 9 lat się umawiamy na spotkanie z NK
    Tak wszyscy zapracowani że nie mają czasu przez 10 lat przyjść na spotkanie.
    Zawsze coś nie tak
    To praca, to chorzy to zmęczeni to dzieci to urlop to świąteczne porządki to odpoczywają to porządki i tak od 10 lat
  • srał na nich pies 2017.08.20 [02:51]
    bo ludzie to tępe koorfy i niewolnicy systemu, najèbali długów i teraz muszą jèbać 24 na dobe na spłaty, u nich tylko praca, dojazdy i spanie, są na autopilocie jak zombie, egoistyczne chciwe zapracowane na śmierć koorfy, zdechną marnie w długach i zjedzą ich robaki
  • gość 2017.08.20 [21:03]
    A zatem te kłamstwa to z lenistwa? Dzięki, chyba macie rację!
  • gość 2017.08.21 [11:56]
    Tak się wydaje, że to lenistwo. W każdą relację trzeba włożyć trochę energii, czas, zaangażowanie. A ludziom się nie chce.
  • gość 2017.08.22 [15:02]
    Może z przyzwyczajenia
  • gość 2017.08.22 [20:28]
    Z przyzyczajenia do kłamstwa?? Ze lepiej sklamac na wszelki wypadek?
  • gość 2017.08.27 [18:25]
    może dlatego że nie czuja takiej potrzeby a mówią tak dla świętego spokoju.jest też coś jeszcze i dlatego ja między innymi staram sie nie utrzymywać kontaktów z ludźmi poza pracą mimo tego że się napraszają często .otóż ludzie to straszni plotkarze, a ja tego nie chcę .nie lubię plotek i obgadywania a to do tego wszystkiego zmierza.często słyszę jak rozmawiają potem że ten zna tego a ten owego ,mówia że ten jest na fejsie a czy ty go znasz .a ta jest taka a ta owaka a ta pracuje tu a tamta tam itd.ja nie mam fejsa a ludzi z pracy zwyczajnie unikam bo nie życzę sobie obgadywania mnie i tyle.nie wierzę w przyjaźnie .jak byłam młodsza to owszem miałam koleżanki ,przyjaciółki i było fajnie.ale teraz tylko zawiść wszędzie i obgadywanie .nie chcę się teraz z nikim przyjaźnić ani utrzymywać kontaktów.może ci twoi znajomi myślą tak jak ja.fajnie pogadać na ulicy i tyle.
  • gość 2017.08.28 [10:04]
    Dzięki; trafna uwaga - może nie chcą wcale się spotykać z tylko sobie znanych powodów. I ja to rozumiem, szanuję. Tylko dlaczego udają, że chcą? Dlaczego kłamią, próbują się umawiać, tylko po to, żeby na koniec schować głowę w piasek i udają, że ich nie ma? Przecież jeśli nie chcą kontaktów, nie chcą się przyjaźnić to wystarczy to powiedzieć - i tak nic nie tracą. Więc znów dochodzę do pytania - po co tak kłamać? Powiedzenie prawdy to jakiś akt odwagi czy heroizmu w dzisiejszych czasach?
  • gość 2017.08.28 [10:15]
    Ale Ty powinnaś być też na tyle rozgarnięta, żeby wiedzieć kiedy ludzie snują takie sztuczne plany i że jak przyjdzie co do czego, to im się nie będzie chciało tyłka ruszyć sprzed tv. Przecież to widać od razu.
  • gość 2017.08.28 [10:23]
    Ludzie nie udają- mają jakiś tam sentyment do starych lat i na jakimś poziomie chcieliby do tego wrócić, ale to się kończy na bajaniu, bo te kontakty się rozluznily bezpowrotnie. Zauważ, że to jest typowe, że ludzie często chcą odnowić kontakty, jak spotkają kolegę ze szkoły, to snują fantazje o zebraniu starej paczki, ale to nigdy nie dochodzi do skutku. Jak już do czegoś dojdzie, to kończy się na jednym reanimacyjnym spotkaniu i tyle. Masz kiepskie umiejętności społeczne, że nie widzisz pewnych praw rządzących ludzkimi interakcjami. Wylyzuj i skup się na aktualnych znajomych. Nie ma czego przeżywać.
  • gość 2017.08.28 [15:43]
    Problem w tym, że sytuacja dotycząca znajomych "z dawnych lat" stanowi tylko jedną z 2 opisanych przeze mnie historii. Druga dotyczy aktualnych znajomych na których sugerujesz mi się skupić.
    I bardzo dziękuję za poradę, że powinnam być bardziej rozgarnięta. Nie jestem ani głupia, ani upośledzona. Jestem po prostu szczera i sądzę innych po sobie - że jak ktoś coś mówi, to tak robi. Nie zamierzam przyzwyczajać się do tego badziewnego poziomu kłamstwa i ściemy tylko dlatego, ze inni się tak zachowują.
  • gość 2017.09.06 [12:59]
    Czytam co opisałaś i nasuwają mi się odpowiedzi takie. Ludzie często kłamstwami lub unikaniem bronią swojej godności, prywatności jakkolwiek to brzmi. Koleżance zręczniej powiedzieć że dziecko jest chore bo tym jednym zdaniem ucina dyskusje i wychodzi z niej z godnością. Jakby ci powiedziała że nie ma dziecka z kim zostawić to raz że by to jak znam życie sprowokowało twoje porady których ona sobie nie życzy bo byłyby tylko pozornie ułatwiające, tzn. ułatwiające dla ciebie, a nie dla niej. Prócz tego mówienie "nie mam dziecka z kim zostawić" jest czymś co stawia ją w świetle osoby słabej, bezradnej i biednej, a może ona nie ma ochoty przed tobą się jawić jako taka osoba.
    Druga sprawa ze znajomkiem. Kolega czuje że wywołał kwas i zręczniej mu zostawić bufor dystansu między wami na jakiś czas. Ten jakiś czas obejmuje tez najwyraźniej okres wyjazdu. Gdyby miał dzwonić że nie jedzie to znów musiałby sie tłumaczyć dlaczego, bo ludzi samo odwołanie czegoś często nie zadowala i czekają na wyjaśnienia. Ludzie często nie mają ochoty na wyjaśnienia, bo sie czują jakby byli przez kogoś inwigilowani. Ludzie tak rozgrywają różne sytuacje aby zachować wolność osobistą i godność, nawet jeśli jest to osiągnięte poprzez kłamstwo lub olewactwo. Czasami nawet ktoś taki może brać pod uwage że drugi domyśla sie że coś jest kłamstwem, wtedy jest to nawet jawny sygnał wychowawczy, przekaz "uważaj ze mną"
  • gość 2017.09.06 [13:08]
    10:23
    To też jest bardzo trafna uwaga. Nawet bym powiedziała w sedno.
    A często może być tez tak że z wiekiem człowiek dziadzieje i nawet nie ma już siły na takie spotkanie chociaż ludzie z przeszłości krążą gdzieś w osobistej historii życia, we własnym poczuciu tożsamości. Snucie planów o spotkaniu to troche też jak planowanie że się schudnie, rzuc***alenie czy coś w tym stylu, takie fantacje, a w duchu człowiek czuje że jakby przyszło co do czego to i tak nie ma na to siły, bo a to wymaga organizacji i spięcia pośladów, a to kompleksy się odezwą, że i tak nigdy już nie będzie jak kiedyś. Może za duża spina przy tym sie robi przy okazji nieświadomie. Przychodzi dzień spotkania i sie czuje że to jednak zbyt wiele i lepiej żeby dzisiejszy dzień był jednak taki jak zwykle i człowiek przygnieciony obowiązkami i życiem woli spocząć na kanapie przed TV i zasnąć z pilotem w ręku.
  • gość 2017.09.06 [13:31]
    Ja kiedyś za czasów szkolnych to miałam siłe na spotkania, nie miałam zwyczajnie nic do roboty. Nie miałam żadnych obowiązków, a zamiast tego kupe czasu do spożytkowania. Teraz życie jest zupełnie inne. Roboty tyle że nie wiadomo w co ręce włożyć.
    A że na spotkaniu kogoś na ulicy się coś takiego gada że pasowałoby się spotkać?
    Odpowiedzi jest kilka i to prostych. Po pierwsze mówi się tak bo jest to w dobrym tonie, bo wypadałoby tak powiedzieć gdy sie kogoś widzi z przeszłości niegdyś bliskiego. Gdyby tego nie proponować to można by to odebrać że coś jest nie tak.
    Druga sprawa czasami człowiek sam siebie oszukuje. Ja nieraz tak mam że serio chce sie spotkać z koleżankami na winko i serio planuje albo gadam że do kogoś pojadę, wszystko planuję z entuzjazmem póki jest to odległe. Kiedy zaczyna się zbliżać termin realizacji to nagle mi sie odmienia i myślę sobie w co ja sie wpakowałam, ale nie tylko z koleżankami tak mam. Mam tak nawet z mężem. Mówie mężowi pojechalibyśmy gdzieś nad morze za granicę i snuję wizje, plany. Mąż to zapamiętuje i po miesiącu mówi że zorganizowali z kimś z rodziny wyjazd do Chorwacji za tydzień. 3 dni przed wyjazdem czuję w duchu złość na siebie że to wymyśliłam gdyż nienawidzę pakowania a tak właściwie to wole być w domu. Wiem że to idiotyczne i absurd jakiś ale opisuję na zimno jak to ze mną jest tak z boku jakkolwiek to głupio brzmi. I chyba nie ma na to rady w moim przypadku, bo zawsze wychodzi tak samo. Mam tak od jakichś 7 lat, a konkretnie odkąd skończyłam 30 lat. To po prostu chyba starość pechowiec.gif
  • gość 2017.09.09 [15:21]
    nie wiedza ze beda mysleli cierpiec za ten grzechy kłamstwa i inne z dekalogu albu na juz naziemi zaczna i potem w piekle lub czyscu
  • gość 2017.09.09 [19:35]
    Czyściec to nam ludzie fundują tu na ziemi gdy mówimy prawdę

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...