Odpowiedz na ten temat

Sypiałem z koleżanką, jej mąż dowiedział się

  • Zenon100 2008.01.09 [02:29]
    Witam
    Poznałem w pracy wspaniałą kobietę, na początku nasze kontakty objawiały się częstymi niewinnymi wizytami u niej w biurze. Piłem wtedy kawę, rozmawialiśmy i poznawaliśmy się. Potem zaczęły się niewinne smsy w stylu co słychać, jak Ci minął dzień itp. Dowiedziałem się że ma męża i dwójkę dzieci. W pracy wychodziliśmy razem na papierosa i dalej poznawaliśmy się bliżej. Jeździłem do niej do domu, naprawiałem sprzęt elektroniczne. Jej mąż miał ze mną dobry kontakt. Z rozmowy z nią wynikało tylko tyle że mężowi zależy tylko na seksie przez co nie raz kłócili się albo on był zły że \\\"znowu boli ją głowa\\\". Przez 10 lat małżeństwa ona nie wychodziła prawie wcale z domu, ani sama ani z nim. Przyjaciół mieli tylko na telefon. Zaczęliśmy jeździć w trójkę oraz ze znajomymi na dyskoteki, imprezy, spędziliśmy razem sylwestra itp. Potem zaczęliśmy pisać ze sobą bardzo dużo i bardzo otwarcie na GG jak jej mąż pracował na nocki. Opowiadaliśmy sobie o naszych pragnieniach, o wszystkim czego nam brakuje i czego chcemy w życiu. Po jakimś 1,5 roku znajomości zaczęliśmy spotykać się wieczorami. Nadal dużo rozmawialiśmy, potem zaczęliśmy się przytulać, całować i uprawiać sex. Wszystko to przerodziło się w miłość i coraz częstsze spotkania. Opowiadała mi że przez 10 lat małżeństwa nie przeżyła tego co ze mną przez 2-3 lata. Ze swoim mężem nie potrafiła w ogóle rozmawiać, on nie zajmował się wcale dziećmi, nie robił nic przy domu. A my rozumieliśmy się w każdej kwestii, potrafiliśmy wzajemnie się wspierać. Jej mąż zaczął pracował za granicą, nasze kontakty nasiliły się. Po kilku miesiącach wszystko się zmieniło, jej mąż dowiedział się o wszystkim niestety od jej rodzonej siostry. Zrobił awanturę, przez dwa tygodnie nie pozwalał jej spać w nocy, budził, zadawał głupie pytania, pytał o szczegóły naszej znajomości. Przez 2 tygodnie aż do teraz dziennie zadręczał ją pytaniami i obwiniał o wszystko. Po kilku dniach udało mi się z nią skontaktować bo było dla mnie dziwne czemu nie daje znaku życia nawet smsem, okazało się że nie odstępuje ją na krok, sprawdza jej komórkę, sprawdza GG (co także robił wcześniej nawet jak się jeszcze nie znaliśmy). Na początku zrobił z siebie wielką ofiarę, symulował ataki serca (on ma 33 lata), powiedział o wszystkim rodzinie, głównie matce a matka puściła wszystko dalej. Trwało to tydzień. Wspominał też że udał się do psychologa, że psycholog powiedział że to jej wina (ale psycholog nawet nie rozmawiał z nią). Przez ostatnie dni całkowicie się zmienił, gotuje jakieś obiady, zaczął interesować się lekcjami od syna, chodzi koło niej przytula się, ciągle powtarza że jej wybaczył, a wieczorami chce się kochać.
    Nadal rozmawiam z nią szczerze i powiedziała mi że to wszystko co on robi to jest gra, że to ją drażni, że chce się z nim rozwieść ale nie wie co ma zrobić bo mają kredyt do spłacenia na niecałe 50 tysięcy wzięty na nią na wspólnym kącie oraz pole które będzie trudno podzielić bo jest wspólnej własności.
    Czy można ten problem jakoś szybko rozwiązać bo on nie chce się wyprowadzić z domu a poza tym nie będzie miał gdzie pójść chyba że do mamusi w co wątpie, poza tym nie ma pracy w Polsce (bo z jego wykształceniem zarabiał 1 tys.zł) tylko prace za granicą (6 tyg. pracuje i wraca na 1-2 tyg.) jak oczywiście pojedzie.
    Proszę o poradę co w takiej niewątpliwie ciężkiej sytuacji ma ona zrobić. Chce tylko zaznaczyć że czujemy do siebie uczucie jakiego nigdy w życiu nie czuliśmy. Poza tym ja jestem kawaler 28 lat, ona ma 33 lata i dwójkę dzieci.
    Pozdrawiam

  • historia jak 1000 2008.01.09 [06:09]
    Chciałeś się pobzykać i rozwaliłeś komuś życie, rozpieprzyłes rodzinę, złamałeś serce. Jakim prawem wtargnąłeś w życie tych ludzi? Zachowałeś się jak... e, nie ma słów. Ona zresztą też.
  • wystraszona ona 2008.01.09 [11:34]
    no to weź kobietę do siebie i juz.
  • Zenon100 2008.01.09 [12:44]
    historia jak 1000 - niestety nie chodziło o bzykanie, dobrze wiemy co robimy i czego pragniemy. dopiero razem poczuliśmy sie wyjątkowo, a nie jak w innych/poprzednich związkach !!

    wystraszona ona - chce ją wziąść do siebie, ale ona jeszcze jest pełna obaw, boi sie męża, otoczenia, rodziców, znajomych w pracy. głównie obawia się o zaciągnięty kredyt, mąż mówił że zrobią układ że nie będzie płacił alimentów ale będzie spłacał kredyt ale co chwile ma inne zdanie. jest niezrównoważony emocjonalnie.

  • kochanie odpowiem Ci 2008.01.09 [12:54]
    bo prawie bez błędów napisałeś.
    Jeżeli to prawdziwe uczucie, nie zabwa z Twojej strony, to bierz ją i nie oglądaj się na rodzinę ToWasze życie. tylko... jaki masz kontakt z jej dziećmi?
    W zasadzie to one są najważniejsze.
    Jak dobrze wam się układa, macie perspektywy, a dzieci cię szanują i lubią, bierz. Kredyt, czy jakieś denne pole nie ogą stanowić o czyimś szczęściu.
    Tylko pisze się wziąć, a w banku mamy konta, nie kąta smiech.gif
  • tak to zawsze jest jak 2008.01.09 [13:34]
    Mężatka zada się się kawalerem .Ten k**wa zaraz chcę się żenić .
    Wez ją do siebie a wszytko musi być ustalone prawnie ,bo dzisiaj będzie płacił kredyt a za pół roku przestanie .Wszytko musi być sądownie rozwiązane .
    A tam swoją drogą gdzie ona będzie miesza kac u Ciebie z 2 dzieci?
    A jakim wieku są dzieci ?i ile oni byli poślubie
  • tak to zawsze jest jak 2008.01.09 [13:35]
    a sorry sorry doczytałam 10 lat byli małżeństwem
    Po 10 latach może znowu pojawić się rycerz bejbe ,który też będzie chciał tylko pogadać usmiech.gif
  • ijuz 2008.01.09 [14:40]
    do fanky -jaka szmata ty wiesz co muwisz wez poczytaj ZE ZROZUMIENIEM a potem pisz ,Zenon powodzenia
  • Zenon100 2008.01.09 [23:05]
    kochanie odpowiem Ci - młodszy syn jest bardziej za mną niż za ojcem biologicznym, cały czas wspomina wspólne wyjazdy nad wode, na basen, wspólne zabawy itp., ma on 4 lata. ojciec nie poświęca dziecią większej uwagi, jak leży na kanapie i ogląda np. meczy czy film to tak jakby miał klapki na oczach. czasami uda się mu pokrzyczeć jak jest za głośno w domu i to tyle. prawie wcale nie bawi sie z dziećmi, nie zabiera ich nigdzie - no może dopiero wtedy jak młodszy syn o czymś wspomni że robił z wujkiem (ze mną) albo gdzieś byli. myśle że z jego strony to jest wymuszone i sam by napewno sie wpadł na taki pomysł.
    ze starszym synem jest troszke inaczej, ma on już 10 lat i poza tym jak cała sprawa między nami wyszła to jej mąż robiąc awanturę zaangażował też w to dzieci co myśle było bardzo nierozsądnym posunięciem z jego strony. przy dzieciach mówił że mama jest taka i owaka, nie szczędząc na najgorszych wyzwiskach ;-( więc obawiam sie że starszy syn już sobie coś zakodował i na dzień dzisiejszy nie ma o mnie dobrego zdania.
    mój kontakt z dziećmi przed wyjściem całej sprawy byl bardzo dobry. same pytały się mamy czy wujek dzisiaj przyjedzie, czy pojedziemy jutro nad wode itp., ona sama mi powiedziała że mam podejście do dzieci, nie tylko jej ale też inne dzieci lgną do mnie. nie wiem co to jest ale jestem z tego szczęśliwy.

  • Zenon100 2008.01.09 [23:37]
    do fanky... - ona nie widziała przyszłości dla ich małżeństwa od jakiegoś czasu i to nie przeze mnie (zawsze siedziała cicho, wiele spraw wolała przemilczeć choć ją to bardzo bolało). głównym mankamentem w ich małżeństwie to brak szacunku, wyzwiska z jego strony (głownie jak nie chciała iść z nim do łóżka!), była np. też taka sytuacja że wbił jej widelec w ręke przy obiedzie o jakąś pierdołę, jak była w ciąży to zepchnął ją ze schodów także o jakąś pierdołę bo co ja wiem to ona jest osobą niekonfliktową (no może troszeczkę jak każdy), a jak już coś wyniknie to próbuje od razu zapomnieć i normalnie dalej sie odzywać i rozmawiać.
    ona nie szukała to ja ją znalazłem i chciałem pokazać jak inaczej może wyglądać świat i życie. poza tym która kobieta z dwojgiem dzieci chętnie się rozwiedzie nie widząc przyszłości dla siebie i dla dzieci jak nie będzie ojca czy ojczyma? trzeba sie do kogoś przytulić, trzeba z kimś porozmawiać, trzeba sie z kimś pobawić.
    poza tym on teraz chce posklejać rodzinę na siłę i naprawdę robi z siebie ofiarę (powiedziały tak osoby w mniejszym lub większym stopniu zaangażowane w tą sprawe - nie ja chodź potwierdzam to w 100%).
    1. co powinna ona zrobić bo do niego nie dociera że ona już go nie kocha, że to już koniec?
    2. czy jest sens wnosić wniosek o separację czy od razu o rozwód?
    3. co powinna zrobić żeby sie wyprowadził z domu jej rodziców?
    4. jak ma mu dosadniej uświadomić że (jej słowa) rzygać sie jej chce jak on taki teraz kochający jest i wszystko robi na pokaz (bo takie słowa do niego nie docierają)?
  • historia jak 1000 2008.01.10 [06:21]
    Coś jest nie tak:
    - ona nie zareagowała na przemoc fizyczną (wbity widelec albo zepchnięcie ze schodów), gdzie rodzina? gdzie policja? gdzie zdrowy rozsądek? dlaczego nie zareagowała kiedy on popełnił na niej przestępstwo?
    - mimo iz źle im się ukłądało po kolejnych 6 latach decyduje się na kolejną ciążę? po co???? łatwiej odejść czy rozwieść się mając jedno dziecko.
    - mieszkają w domu jej rodzicó - tymbardziej mogła wcześniej coś zrobić ze swoim życiem - nie zrobiła bo...? bo to kobietabkuszcz? czekała na kolejny pień któy ją utrzyma?
    - mimo, że jest źle między nimi bierze duży kredyt - na co? jaki tego cel? może na remont jej domu (bo tak naprawdę to kto ma prawo własności?)
    - jesteś młodym chłopakiem, czy wiesz w co wdepnąłeś i czy chcesz w to brnąć dalej - powoduje Tobą uczucie czy litość? czy środowisko w któym mieszkacie... nie ulegniesz presji opinii? rożnie to bywa...
    - stosunek ich dzieci do siebie może się zmienic w obie strony - będę musiały mieć kontakt z ojcem a wiek dorastania przed nimi... bomba zegarowa tyka!
    - czy potrafisz im zapewnić komfort życia w jakim dane im było mieszkć, bo tak się tylko mówi ale jest w tym wiele prawdy: kiedy pieniądze wychodzą drzwiami to miłość ucieka oknem

    No i tyle - pomyśl o sobie, o swoich potrzebach, planach i oczekiwaniach. Ja wiem, że szlachetne myśleć o innych ale nie pierwszy i nie odstatni rozwalony dom na tej ziemi, a życie toczy się dalej.

  • historia jak 1000 2008.01.10 [06:42]
    Przy kawie tak jeszcze pomyslałam że ona powinna skorzystać z lokalnego ośrodka pomocy rodzinie, tam jej doradzą jak się uporać z problemami, skierują albo doradzą do jakich instytucji prawnych albo do jakiego prawnika się zwrócić o pomoc w rozwiązaniu prawnym ich związku, są tam też osoby kompetentne któe udzielą pomocy prawnej bezpłatnie.

    PS
    Czy ona nie jest teraz w ciąży?
  • Onk3 2008.01.11 [11:10]
    a ona jak widzi wyjscie z tej sytuacji

  • Berenika. 2008.01.11 [23:35]
    Wszystko teraz zależy od niej.Skoro się tak kochacie to nie rozumiem dlaczego jeszcze pozew o rozwód w sądzie nie leży.Kasa,długi to tylko jakaś wymówka bo chyba nie to jest najważniejsze.Rozumiem że Ty akceptujesz to że będziesz z nią(ewentualnie)mieszkać razem z jej dziećmi,nie wiem tylko nad czym się ona zastanawia skoro z mężem było jej tak źle a jest jeszcze gorzej.Rozmawiałeś z nią jak ona to widzi?Chce rozwodu?

  • Zenon100 2008.01.12 [14:57]
    Onk3 - jak narazie nie widzi ona wyjscia z tej sytuacji (albo tak mówi), on ciągle przy niej chodzi, sprawdza 10 razy na dzień telefon czy gdzieś nie dzwoniła, nie wysyłała smsów.
    Z domu sie nie może nigdzie ruszyć, jeździ tylko z nim do pracy i potem po nią przyjezdza.
    Więzienie, terroryzowanie, pilnowanie.
    Mi mówi żebym jeszcze poczekał, tylko nie wiem do końca co ona ma zamiar.
    Mam powiedzieć jej czego ja chce i co powinna zrobić ??

  • historia jak 1000 2008.01.12 [15:02]
    Czytasz tylko to co ci pasuje. Wg mnie, ona wcale nie chce zrezygnować z tego co ma, a też nie chce stracić Ciebie - łapie dwie sroki za ogon.
  • Zenon100 2008.01.14 [17:28]
    historia jak 1000 - chyba ja też zaczynam się przekonywać do twojego spostrzeżenia że nie chce zrezygnować z tego co ma i stracić mnie. Ciągnie się to już jakiś miesiąc i żadne konkretne decyzje nie zapadły. Sam nie wiem do końca na czym stoje a ona głównie obawia się rodziców bo wywierają na nią presję tekstami w stylu: ile on wytrzyma z twoimi dziećmi? rok może dwa? (bo przyznam że czasami potrafią zajść za skórę ale to chyba kwestia wychowania i przyzwyczajenia się do wszystkiego).
    Chyba ona naprawdę obawia się że później zostanie sama, bo ktoś kiedyś powiedział że albo będziesz miała ich dwoje albo żadnego...
    Czy mam działać coś w tej sprawie czy czekać jak sie to wszystko ułoży?
    Nie wiem co mam robić, a nie chce jej poganiać póki nie jest sama do wszystkiego w 100% przekonana.
    Czuje tylko tyle że oddalamy sie od siebie bo jej mąż blokuje wszystkie przejawy i próby kontaktu między nami.
    Z drugiej strony jest mi źle jak widzę ją bez uśmiechu na twarzy bo wtedy była całkiem inną kobietą...

  • historia jak 1000 2008.01.14 [17:47]
    Tak z boku patrząc to mam takie zdanie - oczywiście to tylko mój pogląd oparty na tym co tu przeczytałam.
    Kobieta której źle w związku decyduje się na kolejne dziecko - przecież do ciąży nikt jej nie zmuszał - daje do myślenia, czy aby na pewno ten związek jest bez przyszłości.
    Nawiązuje romans - znajduje oparcie w mężczyźnie, jest czuły i zapewnia ją o miłości - hmmm zdradza swojego męża: brak wyobraźni czy niedojrzałość?
    Czy aby na pewno mąż jest w stanie aż tak ją kontrolować, by nie mogła dokonać jakiegoś ruchu mającego na celu zakończenie nieudanego związku? Nie wierzę!
    Jej dzieci już czasem potrafią dokuczyć - piszesz, że to kwestia wychowania hmm nie sądzę a na dodatek po rozwodize na dzieci na pewno będzie miał wpływ ich biologiczny ojciec i nie bardzo wierzę, że odsunie się i zaakceptuje Twoje metody wychowania.
    Zapewniłeś ją o swoich uczuciach, ona ma na to też swój pogląd na to - daj jej wolną rękę, niech decyduje, bo tylko od niej zależy czy zechce zostać z mężem czy odejść - nie koniecznie do Ciebie. Z tego co piszesz, jej mąż nie chce rozwodu.
    Niejeden związek przeżywa kryzys i wcale nie musi on być początkiem końca, czasem jest to przełom i potem znów układa się dobre współżycie. Jesteś ingerentem w życie rodziny - nie możesz decydować czy naciskać do podjęcia decyzji. Możesz jedynie czekać i ewentualnie wspierać ją, ale bez żadnych nacisków ani propozycji rozwiązań.
    To jest moje zdanie.
  • statler 2008.01.14 [22:15]
    Zenonie
    jesli ta historyjka jest prawdziwa
    to czy ta Twoja - nie Twoja kobieta wie że opisujesz tutaj owe zdarzenia ?
  • Zenon100 2008.01.15 [01:10]
    statler - ta historia jest jak najbardziej prawdziwa.
    Nie wiem czy ona wie że o tym wszystkim pisze ale wiem że czyta kafeterie.
    Ja sam czekam na opinie innych, którzy może przeżyli coś podobnego co ja i mogą opisać swoje spostrzeżenia.
    Czuje sie zakłopotany, niepewny, nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, co mam dalej robić, więc czekam na Wasze opinie.
    Pozdrawiam

  • kobietaf 2008.01.15 [12:14]

  • kobietaf 2008.01.15 [12:18]
    Witam!Byłam w podobnej sytacji...Za dwa dni rozpoczyna sie moja sprawa rozwodowa.Dużo samotności i udawania...Najgorsza jest chec wygadania sie i samotnosc w tłumie..Pozdrowienia dla wszystkich podobnych do mnie.
  • statler 2008.01.15 [22:07]
    przy załozeniu ze historia prawdziwa
    dorzuc jeszcze kilka szczegółów
    wyslij kobiecie link
    i stawiam 100, ze dylematów juz miec nie bedziesz


  • czerwone światełko 2008.01.15 [23:56]
    powiem coś jakim człowieczkiem zapewne jest Zenuś
    to jakiś stary kawaler zakompleksiony, który nigdy nie miał. nie poptrafił poderwać wolnej dziewczyny, jak podstępny robal trafił na chore jabłko, związek tamtych i zaczął drążyć. Jakim trzeba być fiutem żeby jeździć z rodzinką na balety i inne rodzinne wyjazdy , pić piwko z mężusiem patrzeć mu w oczy i rąbać jego żonkę. Żonka to jeszcze inna bajka. mam nadzieję że mężuś sie otrząsnie i szmate spakuje byś sobie z nią pomieszkał i zobaczył sielankowość rodzinną. dzieci powiadasz mają z toba dobry kontak, ale jak zobaczą że rozbiłeś im rodzinę to Cię znienawidzą . Jesteś żałosnym f.... a z żonki kawał zdz...y po ona nie kocha żadnego tylko na zimno kalkuluje co moze starcić. to wyrachowanie i pasujecie do siebie. jak sie czułeś jak po wszystkim ona wracała do męża i robiła to z nim? NIE WPIER..LA SIĘ W ZWIĄZEK DWOJGA LUDZI DOPUKI ISTNIEJE
  • historia jak 1000 2008.02.13 [07:32]
    No i jak się poukładały Wasze sprawy? co postanowiliście?

  • przegrana-załamana 2008.02.13 [09:53]
    Zenon jedno ci powiem. Nie ufaj tej kobiecie. Zdradzała i okłamywała męża, więc i ciebie kiedyś może okłamywać. Poza tym żonaci i mężatki zawsze mówią że z żoną czy mężem im się nie układało dawno i trzyma ich tylko wspólny dom, kredyt, itp. to wykręty.
    Łączy was namiętność, sex ale wspólne zycie to coś innego.
  • przegrana-załamana 2008.02.13 [09:56]
    Dziwie się jej mężowi że po tym wszystkim chce z nią być. Musi ją bardzo kochać.Mój były mąż jakbym coś takiego zrobiła chyba by mnie zatłukł,a w najlepszym wypadku wygonił z domu.
    Ten mąż to mieczak. A ty Zenku jestes jeszcze bardzo młody i na pewno kiedys będziesz chciał mieć własne dziecko, czy ona jest gotowa urodzić, ma przecież już 2.
  • wenezuela76 2008.02.13 [12:22]
    ------->Zenon100
    Z tego co opisujesz wnioskuję, że jesteś bardzo odpowiedzialnym facetem.To co opisałes dla mnie jest zrozumiałe, wcale Was nie potępiam a jej w szczególności.Czasami w życiu tak bywa, że ludzie się żenią z różnych powodów, bo miłość nie zawsze jest jej powodem.A później niewiele ich łączy..

    Do tych co wyzywają od szmat...

    Czy kobieta-żona jest stworzona do zaspokajania męża?Mąż powinien być partnerem, ojcem i kochankiem jeśli nie jest on żadnym z nich to takiemu trzeba powiedziec papa

    Myślę, że nie powinniście patrzeć na to co inni mówią tylko, być ze sobą skoro tego pragniecie..Dzieci Cię lubią jesteś dla nich lepszy niż ich ojciec więc nie ma mowy o krzywdzeniu tu kogo kolwiek.

    Pamiętaj jednak, ze to poważna decyzja z której jeśli się wycofasz po jakimś czasie bardzo skrzywdzi ją i dzieci.

    powodzenia!


  • nie ma to jak 2008.02.13 [17:19]
    zwrot "decyduje się na kolejne dziecko". Dużo się może "decydowa" jak pan i władca chciał sobie posunąc. Durni jesteście. pechowiec.gif
  • przegrana-załamana 2008.02.14 [13:59]
    A nie słyszałas o antykoncepcji??
  • historia jak 1000 2008.02.15 [12:18]
    wenezuela76 naczytałaś/eś się książek. życie to nie bajka

    autorze topiku - napisz co dalej?

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...