Odpowiedz na ten temat

CHELATACJA

  • czaaarna 2005.12.12 [18:18]
    Czy ktoś wie więcej na temat tego zabiegu? Czy ktoś go przeszedł i jest jakaś poprawa?


  • krain 2005.12.12 [21:54]
    Hm! nie wiem ile wiesz ty. Ja nie używałem, wiadomo że jest to stosowanie EDTA, związku o właściwościach usuwania metali ciężkich i złogów wapnia z naczyń krwionośnych. Podaje się go w kroplówkach, zastrzykach lub doustnie zawsze po konsultacji z lekarzem - specjalistą. preparat ten jest w aptekach, nie wiem czy w wolnym dostępie czy na receptę.
  • Można kupić w sklepie chemicznym za niewyśrubowaną w porównaniu z zabiegiem cenącool.gif .Niestety do tego jest niezbędnych kilka akcesoriów i odżywki bo po takiej kuracji można się nabawić niedoborówpechowiec.gif .

    http://www.youtube.com/watch?v=THPsSXsWE6Y http://www.youtube.com/watch?v=rhI8L29zxTk http://pl.youtube.com/watch?v=mXFRN2IujYg http://www.youtube.com/watch?v=1mwUCaXgDLg A tu dzieweczki zapraszam : http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=577995&s tart=0 Nigdy nie zdradzałem bo jestem więcej niż święty . bloog : http://amantwszechcz.blog.ru/ Jak to twierdzicie wspaniali palestyńczycy http://www.youtube.com/watch?v=UYiZ1p-XqrU&hl =pl A to podobno ja ...
  • kickic 2009.02.16 [22:04]
    w zeszlym roku moj tata przeszedl 4 miesieczna terapie(wlewy dozylne).kasy w cholere to kosztowalo .cholesterol spadl sporo,ogolnie kondycja (serce) lepsza.10 lat temu mial operacje wszczepienia by-pasow i zaryzykowal bo czul znow bole przy wysilkusmutas.gif

    mlodzieniaszka z niego to nie zrobilo ale ja widze ,ze jest duzo lepiejusmiech.gif sam tez tak twierdzi.
  • Sławek z Radomia 2009.11.30 [17:37]
    Witam, mam 40lat i wg. definicji WHO (zdrowie to brak choroby) jestem zdrowym człowiekiem. Postanowiłem profilaktycznie poddać się zabiegom chelatacji w formie wlewów dożylnych (doustne nie są zbyt skuteczne i cośtam robią złego z żołądkiem, jednak z powodu wysokich jak dla mnie kosztów i braku takiej konieczności postanowiłem wykonać je samodzielnie. Dzwoniłem do kilku klinik które przeprowadzają takie zabiegi w celu uzyskania szczegółowych informacji. W kilku klinikach, m.in. u doktora Krasickiego kiedy dowiedzieli sie ze nie zarobią na tym, nie chcieli mi udzielić żadnych informacji. Jedynym człowiekiem, przemiłym i bardzo sympatycznym oraz chętnym do pomocy pomimo braku widoków na jakiekolwiek profity z tego tytułu, okazał sie doktor Jan P. któremu bardzo serdecznie na łamach tego forum pragnę podziękować. Kupiłem 1kg wersenianu dwusodowego (nazywanego EDTA) za 58zl, co wystarczyłoby na pełną kurację dla 20 osób. Jest to wersenian cz.d.a. Wenflonu uzywam kilkakrotnie. Przepłukanie go w wodzie utlenionej jest zupełnie wystarczające do zabicia wszystkich drobnoustrojów. Jestem po drugiej kroplówce 250ml 5% glukozy +3gr wersenianu. Chociaż doktor JanP zalecał 1,5 grama, zdecydowałem sie na 3gramy poniważ w literaturze anglojęzycznej odnalazłem artykuł pisany przez poważnych ludzi którzy podczas badań stosowali z powodzeniem dawki 50mg/kg masy ciała co mniej więcej daje 3gramy (ważę 60kg). Udało mi się wkłuć w żyłę bez problemów usmiech.gif Odczuwalne efekty to odczucie ciepła w stopach i dłoniach co jest nawet przyjemne poniewaz zwykle mi marzły. Niepożądanym efektem ubocznym jest delikatne pieczenie w okolicach żyły pod koniec wlewu, które zanikło całkowicie po kilku minutach od zakończenia wlewu. Pozdrawiam Sławek

  • gość 2014.05.26 [14:06]
    Czesc, Tez jestem z Radomia.Gdzie mozna kupic EDTA
  • gość 2015.10.09 [12:36]
    Witam
    Tak się akurat składa, że kilka miesięcy temu sam szukałem na różnych forach internetowych informacji na temat chelatacji, jej skuteczności i chociażby ewentualnych skutków ubocznych. Nie szukałem dla siebie, ale dla swojego bez mała 80-letniego ojca, który ma miażdżycę. Miażdżyca zaatakowała głównie lewą nogę, prowadząc do tzw. krytycznego niedokrwienia kończyny od kolana w dół. Ojciec palił przez około 60 lat, więc samą miażdżycą nie ma co się za bardzo dziwić. W grudniu 2014 r. miał operację i wszczepiono mu na miejsce zatkanej tętnicy od pachwiny do kolana taką rurkę - "obwodnicę" (nie pamiętam jak się to fachowo nazywa). Po operacji stan nogi był raczej średni, bo wprawdzie ta opuchlizna jaka powstała w drugiej połowie zeszłego roku odeszła, ale i tak nie mógł przejść na tej nodze bez bólu więcej niż kilkadziesiąt metrów. No ale w domu i najbliższym otoczeniu jakoś funkcjonował samodzielnie. Wtedy wydawało się (i tak też mówił lekarz, który robił operację), że to powinno się poprawić po kilku miesiącach od operacji. Niestety pod koniec maja tego roku okazało się, że naczynia krwionośne znowu się pozatykały i powstało tzw. krytyczne niedokrwienie. Znowu noga spuchła od kolana w dół. Początkowo lekarz mówił o ponownej operacji i jakimś odetkaniu naczyń krwionośnych, ale po pobycie w szpitalu i zrobieniu badań stwierdził, że niestety nie ma już sensu niczego robić, bo naczynia krwionośne są bardzo pozatykane, a noga jest do amputacji od kolana w dół. Wiadomo co oznacza amputacja, a tym bardziej dla 80-letniej osoby, która z racji wieku potrzebuje już jakiejś pomocy w codziennej egzystencji, a nie tego że się ją uczyni kaleką w takim wieku.
    Zacząłem więc szukać w internecie informacji na temat jakichś alternatywnych metod leczenia miażdżycy – może coś co jest jeszcze na etapie testów lub badań i nawet nie do końca zatwierdzone naukowo, no bo co w końcu jest już do stracenia. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji, to już nie wiele. Byle te metody nie prowadziły w sposób oczywisty i potwierdzony np. do zgonu lub jakiś poważnych powikłań. No i nie szukając długo trafiłem na informacje o chelatacji. Wcześniej nic o tym nie słyszałem. Po analizie wpisów na forach, tego co różni ludzie o tym temacie piszą, zorientowałem się, że na forach jest dużo tzw. „trolli”, które albo bardzo zachwalają tą metodę (mając pewnie z tego korzyści finansowe), albo bardzo ganią tą metodę (zapewne z tych samych powodów). Te trollowanie jest tak bardzo powszechne, że w pewnym momencie jest trudno odróżnić prawdziwe relacje tych, którzy o tym coś wiedzą z własnego doświadczenia lub czyjejś wiarygodnej i sprawdzonej relacji, od tego co (za przeproszeniem) „pieprzą” trolle internetowe. Czytałem o ludziach, którzy byli w sytuacji bardzo podobnej do tej w jakiej był mój ojciec, a którym udało się dzięki chelatacji uniknąć amputacji kończyny. Czytałem też o innych przypadkach gdzie miażdżyca pozatykała naczynia krwionośne ludziom w różnych częściach ciała i dzięki chelatacji udało się te naczynia udrożnić, unikając w ten sposób operacji, które ci ludzie po prostu odwoływali (często po długim oczekiwaniu w kolejce), bo po prostu nie były już potrzebne, co potwierdziły też wyniki badań. Sam też zamieszczałem na różnych bardzo uczęszczanych forach (i to nie koniecznie tych tematycznych, gdzie są te zorientowane wyłącznie na własne interesy trolle) pytania kierowane do osób, które przeszły chelatację, o jej skuteczność i ich opinie. Niestety praktycznie nie było żadnego odzewu.
    W tej sytuacji ojciec też postanowił spróbować, no bo w końcu co mu zostało. Przyjmował te kroplówki, w sumie łącznie 10 razy. Będąc w gabinecie gdzie były podawane te kroplówki (później przyjmował też je w domu, bo dojazd był w jego stanie zdrowia trudny), słyszał tam również podobne relacje osób (innych pacjentów, którzy byli w tym gabinecie) do tych które opisałem wcześniej. Wydaje mi się być mało prawdopodobnym to, że były to podstawione osoby, które zostały tam umieszczone przez właścicieli gabinetu po to, aby „uświadamiały” odpowiednio nowo przybyłych pacjentów, tak aby ci przychodzili nadal na niezbyt tanie kroplówki. Poza tym ci potencjalni „uświadamiacze” sami również przyjmowali te nie zbyt tanie kroplówki i nie byli tam raczej dla rozrywki, tak jak chociażby np. na siłowni. Można więc przyjąć niemal z całkowitą pewnością, że te opisane wcześniej relacje i opowieści o skuteczności chelatacji i chociażby ocalonych w ten sposób nogach - były po prostu prawdziwe. Jeżeli ktoś się zastanawiał wcześniej (tak jak ja) nad prawdziwością relacji zamieszczonych w internecie, to w takiej sytuacji nie powinien już mieć takich wątpliwości.
    No ale niestety na tym historia się nie kończy i nie przychodzi klasyczny happy end, tak jak w bajce albo amerykańskim filmie. Tak jak pisałem powyżej ojciec przyjął łącznie 10 kroplówek. Było to w lipcu tego roku, już po wyjściu ze szpitala. Noga była w tym czasie w stanie krytycznym. Wprawdzie w szpitalu poprawili trochę jej stan i usunęli obrzęk dzięki jakimś kroplówkom szpitalnym, ale po wyjściu do domu opuchlizna szybko wróciła. To były już ostatnie tygodnie. Zaczęły się pojawiać rany na tej nodze. Czyli po prostu klasyczne objawy w takim przypadku. To już jest ostatni etap krytycznego niedokrwienia kończyny. Dalej jest już tylko zgon w męczarniach albo amputacja. Niestety tych 10 kroplówek już nic nie pomogło, a na przyjmowanie kolejnych było po prostu za późno. Nie odbiera to wcale w mojej ocenie wiarygodności tych relacji o ocalonych dzięki chelatacji nogach, ale na takim etapie tej choroby jest już po prostu za późno na to aby przyjmować te 50 lub i więcej kroplówek (co sugerował lekarz), bo zajęłoby to co najmniej kilka miesięcy, a pacjent by nie dożył końca terapii i umarłby w straszliwych cierpieniach, czekając na to aż chelatacja zadziała. W całej tej sytuacji można więc mieć tylko pretensje do lekarza (Dariusz Siwik, gabinety Białystok - Warszawa), który to prowadził. Otrzymał on bowiem wcześniej na swoje własne życzenie do wglądu dokumentację medyczną, którą ojciec otrzymał przy wyjściu ze szpitala, w związku z czym (zakładając że ma jakąś wiedzę na temat chorób naczyń krwionośnych, bo jest podobno alergologiem, a nie chirurgiem naczyniowym) miał możliwość zapoznać się z tą dokumentacją i poznać jaki jest stan tej nogi i czy można jeszcze coś poradzić w takiej sytuacji. W rozmowie telefonicznej z nim zapytany o ewentualne skutki uboczne tej terapii, nachwalał się m. in., że podał już ludziom co najmniej kilkaset tysięcy tych kroplówek, co w mojej ocenie oznacza że spośród tych osób, które przyjęły taką ogromną ilość tych kroplówek byli też ludzie w sytuacji podobnej albo i identycznej jak ta w jakiej był mój ojciec. Krótko mówiąc nie ma takiej możliwości, aby mając takie doświadczenie w stosowaniu tej terapii nie potrafił on przewidzieć skuteczności tej terapii w takiej konkretnej sytuacji - jak ta mojego ojca. Powyższe oznacza więc w sposób dość oczywisty, że chodziło tylko o kasę. A to czy pacjentowi coś to pomoże, to była kwestia podrzędna. Tak wiem – ojca nikt nie zmuszał do tego aby brać udział w tej terapii (może tylko to, że nie miał już innego wyjścia chcąc przynajmniej spróbować zachować nogę w tym momencie swojego życia, kiedy jest mu szczególnie potrzebna), no ale wydaje mi się, że ja sam w takiej sytuacji, mając takie doświadczenie w tym co robię, po prostu powiedziałbym człowiekowi, że jest już za późno na ratowanie nogi i że lepiej będzie te pieniądze wydać w przyszłości chociażby na lepszą protezę lub wózek.
    Reasumując z mojego doświadczenia wyniesionego z opisanej powyżej sytuacji wynika, że chelatacja w takiej sytuacji jak ta mojego ojca, kiedy doszło już do tzw. krytycznego niedokrwienia kończyny, noga spuchła i robią się rany z powodu niedokrwienia – po prostu jest już spóźniona i nie przyniesie żadnej poprawy. Być może warto jeszcze robić coś takiego w czasie kiedy zaczną się pojawiać tzw. bóle przystankowe przy chodzeniu na jakimś dystansie, ale w tym ostatnim stadium tej choroby jest już po prostu za późno.
    Kończąc dodam jeszcze, że zdecydowałem się poświęcić sporo czasu na napisanie tego wpisu (który postaram się zamieścić również na innych formach tematycznych), po to aby podzielić się z innymi ludźmi, którzy (podobnie jak ja kilka miesięcy temu) szukają jakiejś rzetelnych informacji i nadziei dla siebie lub innych osób dotkniętych tym samym problemem. Zamieszczam same fakty, żadnego „wytrollowanego pieprzenia”. Jestem pewien, że ktoś z tego skorzysta. Natomiast nawiązując jeszcze do mojego ojca dodam, że w sierpniu przeszedł amputację i próbuje jakoś odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
  • gość 2015.10.09 [13:32]
    Witam
    Tak się akurat składa, że kilka miesięcy temu sam szukałem na różnych forach internetowych informacji na temat chelatacji, jej skuteczności i chociażby ewentualnych skutków ubocznych. Nie szukałem dla siebie, ale dla swojego bez mała 80-letniego ojca, który ma miażdżycę. Miażdżyca zaatakowała głównie lewą nogę, prowadząc do tzw. krytycznego niedokrwienia kończyny od kolana w dół. Ojciec palił przez około 60 lat, więc samą miażdżycą nie ma co się za bardzo dziwić. W grudniu 2014 r. miał operację i wszczepiono mu na miejsce zatkanej tętnicy od pachwiny do kolana taką rurkę - "obwodnicę" (nie pamiętam jak się to fachowo nazywa). Po operacji stan nogi był raczej średni, bo wprawdzie ta opuchlizna jaka powstała w drugiej połowie zeszłego roku odeszła, ale i tak nie mógł przejść na tej nodze bez bólu więcej niż kilkadziesiąt metrów. No ale w domu i najbliższym otoczeniu jakoś funkcjonował samodzielnie. Wtedy wydawało się (i tak też mówił lekarz, który robił operację), że to powinno się poprawić po kilku miesiącach od operacji. Niestety pod koniec maja tego roku okazało się, że naczynia krwionośne znowu się pozatykały i powstało tzw. krytyczne niedokrwienie. Znowu noga spuchła od kolana w dół. Początkowo lekarz mówił o ponownej operacji i jakimś odetkaniu naczyń krwionośnych, ale po pobycie w szpitalu i zrobieniu badań stwierdził, że niestety nie ma już sensu niczego robić, bo naczynia krwionośne są bardzo pozatykane, a noga jest do amputacji od kolana w dół. Wiadomo co oznacza amputacja, a tym bardziej dla 80-letniej osoby, która z racji wieku potrzebuje już jakiejś pomocy w codziennej egzystencji, a nie tego że się ją uczyni kaleką w takim wieku.
    Zacząłem więc szukać w internecie informacji na temat jakichś alternatywnych metod leczenia miażdżycy – może coś co jest jeszcze na etapie testów lub badań i nawet nie do końca zatwierdzone naukowo, no bo co w końcu jest już do stracenia. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji, to już nie wiele. Byle te metody nie prowadziły w sposób oczywisty i potwierdzony np. do zgonu lub jakiś poważnych powikłań. No i nie szukając długo trafiłem na informacje o chelatacji. Wcześniej nic o tym nie słyszałem. Po analizie wpisów na forach, tego co różni ludzie o tym temacie piszą, zorientowałem się, że na forach jest dużo tzw. „trolli”, które albo bardzo zachwalają tą metodę (mając pewnie z tego korzyści finansowe), albo bardzo ganią tą metodę (zapewne z tych samych powodów). Te trollowanie jest tak bardzo powszechne, że w pewnym momencie jest trudno odróżnić prawdziwe relacje tych, którzy o tym coś wiedzą z własnego doświadczenia lub czyjejś wiarygodnej i sprawdzonej relacji, od tego co (za przeproszeniem) „pieprzą” trolle internetowe. Czytałem o ludziach, którzy byli w sytuacji bardzo podobnej do tej w jakiej był mój ojciec, a którym udało się dzięki chelatacji uniknąć amputacji kończyny. Czytałem też o innych przypadkach gdzie miażdżyca pozatykała naczynia krwionośne ludziom w różnych częściach ciała i dzięki chelatacji udało się te naczynia udrożnić, unikając w ten sposób operacji, które ci ludzie po prostu odwoływali (często po długim oczekiwaniu w kolejce), bo po prostu nie były już potrzebne, co potwierdziły też wyniki badań. Sam też zamieszczałem na różnych bardzo uczęszczanych forach (i to nie koniecznie tych tematycznych, gdzie są te zorientowane wyłącznie na własne interesy trolle) pytania kierowane do osób, które przeszły chelatację, o jej skuteczność i ich opinie. Niestety praktycznie nie było żadnego odzewu.
    W tej sytuacji ojciec też postanowił spróbować, no bo w końcu co mu zostało. Przyjmował te kroplówki, w sumie łącznie 10 razy. Będąc w gabinecie gdzie były podawane te kroplówki (później przyjmował też je w domu, bo dojazd był w jego stanie zdrowia trudny), słyszał tam również podobne relacje osób (innych pacjentów, którzy byli w tym gabinecie) do tych które opisałem wcześniej. Wydaje mi się być mało prawdopodobnym to, że były to podstawione osoby, które zostały tam umieszczone przez właścicieli gabinetu po to, aby „uświadamiały” odpowiednio nowo przybyłych pacjentów, tak aby ci przychodzili nadal na niezbyt tanie kroplówki. Poza tym ci potencjalni „uświadamiacze” sami również przyjmowali te nie zbyt tanie kroplówki i nie byli tam raczej dla rozrywki, tak jak chociażby np. na siłowni. Można więc przyjąć niemal z całkowitą pewnością, że te opisane wcześniej relacje i opowieści o skuteczności chelatacji i chociażby ocalonych w ten sposób nogach - były po prostu prawdziwe. Jeżeli ktoś się zastanawiał wcześniej (tak jak ja) nad prawdziwością relacji zamieszczonych w internecie, to w takiej sytuacji nie powinien już mieć takich wątpliwości.
    No ale niestety na tym historia się nie kończy i nie przychodzi klasyczny happy end, tak jak w bajce albo amerykańskim filmie. Tak jak pisałem powyżej ojciec przyjął łącznie 10 kroplówek. Było to w lipcu tego roku, już po wyjściu ze szpitala. Noga była w tym czasie w stanie krytycznym. Wprawdzie w szpitalu poprawili trochę jej stan i usunęli obrzęk dzięki jakimś kroplówkom szpitalnym, ale po wyjściu do domu opuchlizna szybko wróciła. To były już ostatnie tygodnie. Zaczęły się pojawiać rany na tej nodze. Czyli po prostu klasyczne objawy w takim przypadku. To już jest ostatni etap krytycznego niedokrwienia kończyny. Dalej jest już tylko zgon w męczarniach albo amputacja. Niestety tych 10 kroplówek już nic nie pomogło, a na przyjmowanie kolejnych było po prostu za późno. Nie odbiera to wcale w mojej ocenie wiarygodności tych relacji o ocalonych dzięki chelatacji nogach, ale na takim etapie tej choroby jest już po prostu za późno na to aby przyjmować te 50 lub i więcej kroplówek (co sugerował lekarz), bo zajęłoby to co najmniej kilka miesięcy, a pacjent by nie dożył końca terapii i umarłby w straszliwych cierpieniach, czekając na to aż chelatacja zadziała. W całej tej sytuacji można więc mieć tylko pretensje do lekarza (Dariusz Siwik, gabinety Białystok - Warszawa), który to prowadził. Otrzymał on bowiem wcześniej na swoje własne życzenie do wglądu dokumentację medyczną, którą ojciec otrzymał przy wyjściu ze szpitala, w związku z czym (zakładając że ma jakąś wiedzę na temat chorób naczyń krwionośnych, bo jest podobno alergologiem, a nie chirurgiem naczyniowym) miał możliwość zapoznać się z tą dokumentacją i poznać jaki jest stan tej nogi i czy można jeszcze coś poradzić w takiej sytuacji. W rozmowie telefonicznej z nim zapytany o ewentualne skutki uboczne tej terapii, nachwalał się m. in., że podał już ludziom co najmniej kilkaset tysięcy tych kroplówek, co w mojej ocenie oznacza że spośród tych osób, które przyjęły taką ogromną ilość tych kroplówek byli też ludzie w sytuacji podobnej albo i identycznej jak ta w jakiej był mój ojciec. Krótko mówiąc nie ma takiej możliwości, aby mając takie doświadczenie w stosowaniu tej terapii nie potrafił on przewidzieć skuteczności tej terapii w takiej konkretnej sytuacji - jak ta mojego ojca. Powyższe oznacza więc w sposób dość oczywisty, że chodziło tylko o kasę. A to czy pacjentowi coś to pomoże, to była kwestia podrzędna. Tak wiem – ojca nikt nie zmuszał do tego aby brać udział w tej terapii (może tylko to, że nie miał już innego wyjścia chcąc przynajmniej spróbować zachować nogę w tym momencie swojego życia, kiedy jest mu szczególnie potrzebna), no ale wydaje mi się, że ja sam w takiej sytuacji, mając takie doświadczenie w tym co robię, po prostu powiedziałbym człowiekowi, że jest już za późno na ratowanie nogi i że lepiej będzie te pieniądze wydać w przyszłości chociażby na lepszą protezę lub wózek.
    Reasumując z mojego doświadczenia wyniesionego z opisanej powyżej sytuacji wynika, że chelatacja w takiej sytuacji jak ta mojego ojca, kiedy doszło już do tzw. krytycznego niedokrwienia kończyny, noga spuchła i robią się rany z powodu niedokrwienia – po prostu jest już spóźniona i nie przyniesie żadnej poprawy. Być może warto jeszcze robić coś takiego w czasie kiedy zaczną się pojawiać tzw. bóle przystankowe przy chodzeniu na jakimś dystansie, ale w tym ostatnim stadium tej choroby jest już po prostu za późno.
    Kończąc dodam jeszcze, że zdecydowałem się poświęcić sporo czasu na napisanie tego wpisu (który postaram się zamieścić również na innych formach tematycznych), po to aby podzielić się z innymi ludźmi, którzy (podobnie jak ja kilka miesięcy temu) szukają jakiejś rzetelnych informacji i nadziei dla siebie lub innych osób dotkniętych tym samym problemem. Zamieszczam same fakty, żadnego „wytrollowanego pieprzenia”. Jestem pewien, że ktoś z tego skorzysta. Natomiast nawiązując jeszcze do mojego ojca dodam, że w sierpniu przeszedł amputację i próbuje jakoś odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
  • gość 2016.09.13 [17:33]
    W poniedziałek miałam mieć wykonywany pierwszy wlew w gabinecie warszawskim, zleconym przez niejakiego pana Dariusza Siwika. Do wlewu jednak nie doszło, bo jak mnie poinformowała usłużna pani na recepcji urzędująca na ul. Dzika 4a w Warszawie (chelatacja.com), ona ma już wystarczająco dużo pacjentów i nie potrzebuje mieć kolejnych, szczególnie takich, którzy przychodzą tak późno, czyli o 17:30, po czym rozłączyła się ze mną.
    W życiu nie spotkałam się z takim chamstwem. Zabiegi te kosztują 160zł, a oni chcieli abym je powtarzała co tydzień przez rok. Jak widać nie tylko w państwowych przychodniach można spotkać się z chamstwem (aczkolwiek z czymś takim w życiu nie spotkałam się w placówce NFZ), ale również w prywatnych, i jak widać płacenie za każdorazowy wlew nie powstrzymało pani recepcjonistki, aby być opryskliwym i wykazać się zerowym zrozumieniem dla chorego. Takie placówki jak ta nie powinny w ogóle istnieć. Nie polecam!Omijać szerokim łukiem!
  • gość 2017.01.05 [22:17]
    W USA, gdzie od lat panuje moda w gabinetach medycyny alternatywnej na terapię chelatową, najważniejsze stowarzyszenia naukowe, takie jak American Heart Association (AHA), United States Food and Drug Administration (FDA), National Institutes of Health (NIH) oraz American College of Cardiology (ACC) uznały, że nie ma dowodów naukowych na jakiekolwiek korzyści płynące z takiego leczenia.
    Skutki uboczne: terapia chelatowa jest raczej bezpieczna, jeśli jest stosowana właściwie. Skutki uboczne to najczęściej bóle głowy, nudności i gorączka. Jeśli jednak kroplówki będą podawane niewłaściwie (objętość, dawkowanie substancji chelatujacej) lub u osób z istniejącymi, a nierozpoznanymi zaburzeniami, może być ona obciążona ryzykiem poważnych powikłań, ze zgonem włącznie. Opisywano zgony wynikające z zatrzymania krążenia w związku z zaburzeniami elektrolitowymi (spadki stężenia jonów wapnia). Zdarzały się również przypadki ostrej niewydolności krążenia wskutek zbyt szybkiego podawania dużej objętości kroplówek u chorych obciążonych chorobami serca i naczyń.
  • gość 2017.01.05 [22:19]
    Centrum Chelatacji Dr Dariusz Siwik - to szarlatani. Nie maja założonej działalności w izbie lekarskiej. Tylko zwykłą działalność i tym omijają prawo. A nazywają się MEDYCYNA ALTERNATYWNA KOMPLEMENTARNA. Ich terapie nie maja badań klinicznych ani nie posiadają atestów i certyfikatów.. Wlewy z wit. C w Polsce są zabronione. Tłumaczą się że ludzie ich proszą to robią na wole pacjenta. ( a dają zwykła glukozę z odrobina wit C) żeby pacjent psychicznie czuł się uleczony.. tak samo helioterapie oferują w swoim menu ( co kwas EDTA nie dają tylko sól fizjologiczna oszukują pacjentów co tez jest zabronione. Gdzie etyka lekarska.
    Za takich powinna się wziąć Izba lekarska, Sanepid i Organy ścigania. Kiedyś ludzie byli też naiwni co do substancji srebro koloidalne brali to bo wierzyli , że wyczyszcza z metali ciężkich i jest przeciw rakowe. Używali to aż się robili niebiescy. I nic to nie dało. I też brali propolis pszczeli ale nie wiedzieli, że posiada duże powikłania alergenne i doznawali nawet śmierci. Niektórzy ludzie wierzą w suplementy różne które nie są podawane żadnym badaniom i każdy je może robić i sprzedawać bez atestu. Ale czego ludzie nie robią jak staja przed ścianą śmierci. Takim to można powiedzieć że kał z moczem uzdrawia i co maja do stracenia jak boja się raka próbują wszystkiego i wydadzą wszystkie pieniądze. A tacy na nich zarabiają.
    Jeszcze Jednym oszustem jest Jerzy Zięba – Ukryte Terapie – ten to w ogóle nie ma nawet tytułu lekarza a daje głupoty sympozja sam się omyl nawet nie wie że wit. C jest lewostronna i prawostronna która jest która. Nie zaleca tego brać potem zaleca. Omija prawo wystawiając wit. C na stronie u siebie nie jako lekami suplement tylko w dziale pozostałe. Żeby to było takie dobre nie było by hemioterapi tylko by to stosowali bo jest tańsze od hemioterapii czy radioterapii. Jak nie dopuszczono nie zatwierdzono to jest złe. Najgorsze że ludzie wypisują jak szrlatani i się nakręcają na blogach takimi ludźmi. A oni sami tez robią takim ludziom wodę z mózgu . Lecz zauważmy , że bo tym nie podpisuje się żaden profesor ani znany lekarz. A blog może każdy stworzyć i napisać głupoty aby sprzedać g****o a mówić , że to złoto.
    W USA, gdzie od lat panuje moda w gabinetach medycyny alternatywnej na terapię chelatową, najważniejsze stowarzyszenia naukowe, takie jak American Heart Association (AHA), United States Food and Drug Administration (FDA), National Institutes of Health (NIH) oraz American College of Cardiology (ACC) uznały, że nie ma dowodów naukowych na jakiekolwiek korzyści płynące z takiego leczenia.
    Skutki uboczne: terapia chelatowa jest raczej bezpieczna, jeśli jest stosowana właściwie. Skutki uboczne to najczęściej bóle głowy, nudności i gorączka. Jeśli jednak kroplówki będą podawane niewłaściwie (objętość, dawkowanie substancji chelatujacej) lub u osób z istniejącymi, a nierozpoznanymi zaburzeniami, może być ona obciążona ryzykiem poważnych powikłań, ze zgonem włącznie. Opisywano zgony wynikające z zatrzymania krążenia w związku z zaburzeniami elektrolitowymi (spadki stężenia jonów wapnia). Zdarzały się również przypadki ostrej niewydolności krążenia wskutek zbyt szybkiego podawania dużej objętości kroplówek u chorych obciążonych chorobami serca i naczyń.
  • gość 2017.01.28 [13:28]
    Witajcie,
    Czy ktoś jeszcze mógłby się wypowiedzieć w sprawie stosowania chelatacji?
    Moj tata ma 64 lata i dość zaawansowaną miażdzycę, niestety szybko postępującą, ma wszczepione stenty i kilka zabiegów balonikowania.Niestety jego stan się pogarsza i coraz bardziej skarzy się na ból w nogach. Poprostu przestaje chodzic.
    Znalazłam tez opinię Komisji Etyki Lekarskiej z 2006 r, dot. stosowania chaltacji, Niestety opinia była negatywna. pocieszam sie że minęło juz 11 lat wiec moze opinia sie zmieniła ale niestety innej opinii nie znalazłam.
    Czy są tu pacjenci którzy stosują chelatację i mogliby się wypowiedzieć o swoich skucesach i porażkach?
    Jesli są gdzies dane dot. badan nad skutecznoscią tej metody to będę wdzięczna za info
    Zanim zdecydujemy sie na zabieg, chciałabym miec pewnosc, że nawet jesli nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi.
    dziekuje za pomoc.
  • sandal63 2017.02.16 [21:25]
    Podaję gdzie można kupić gotowe wlewy do kroplówek i ich nazwę. A więc: kupisz tylko w Niemieckich aptekach (Poszukaj i zamów w internecie) Pełna nazwa to Di-Natrium EDTA 1,107% koszt jednego opakowania z 10 ampółkami to tylko 23 euro chyba nie drogo w poruwnaniu z chelatacją u prywatnego lekarza ? za co by wzioł około 2000 tys.
  • krystyna2015 2017.03.19 [20:51]
    trzy lata temu zdecydowalam sie na kroplowki chelatacji plus witamina C --> koszt wysoki i nie zauwazylam ani jednej zmiany pozytywnej ,wrecz przeciwnie moje problemy ze zdrowiem postepuja .Kuracji nie powtorze i nie polecam .
  • sandal63 2017.03.20 [10:38]
    Wykonuję chelatacje sobie sam jestem po 30 wlewach REWELACJA !!!! Koszt jednego wlewu to niecałe 10 zł nie mogłem przejść 50 m teraz spaceruję ile chcę (Nie słuchajcie tych baranów którzy piszą ze to szarlataneria byli by chorzy to by pierwsi stali w kolejce po kroplówkę.
  • gość 2017.03.20 [20:27]
    Czy mozesz powiedziec w jaki sposob technicznie rzecz biorac, robisz sobie sam wlewy?
  • sandal63 2017.03.21 [10:53]
    Kup w Allegro 100gram wersenianu dwusodowego EDTA za 10 zł to wystarczy na 50 kroplówek to samo w Allegro kup wagę jubilerską też od 10 do 15 zł resztę czyli sól fiziologiczną 5% 0,5lit wężyki do kroplówki beflon igły strzykawki i wszystko co potrzebne dostaniesz w aptece bez recepty. Jeśli chcesz wiedzieć jak to robię to: Odważam 2 gramy proszku EDTA do małej pipetki strzykawką nabieram soli fiziologicznej jakieś 10 miligramów mieszam i wstrząsam energicznie,następnie powtórnie nabieram do strzykawki i wstrzykuję do butli z solą fiziologiczną 0,5litra i już masz gotową kroplówkę do użycia. Niestety ale jest potrzebna pielęgniarka która potrafi wkłuć się w żyłę ja mam to szczęście że mam dobrą sąsiadkę która jest pielęgniarką. Jeszcze jedna sprawa, nie więcej jak dwa razy w tygodniu no i oczywiście nie zapomnij o uzupełnianiu mikroelementów i witamin w pozostałe dni. Życzę zdrowia mi pomaga bardzo. Jeśli masz jakieś pytania pisz sandal63@op.pl

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...