Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mariuszzz

osłabienie w nowotworze

Polecane posty

Gość mariuszzz

u mojego ojca wykryto niedawno nowotwór przerzutowy, lekarze totalnie go olali i wypisali po 10 dniach lezenia w szpitalu do domu, mowiac ze oni leczenie juz zakonczyli....jest teraz w domu ale jest bardzo oslabniony (meczy sie jak przejdzie 3 razy z kuchni do pokoju)......czy macie moze jakis skuteczny sposon na wzmocnienie? cos co walczy z osłabieniem? prosze o pomoc.... pozdrawiam mariusz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bardzo mi przykro ale chyba nie bardzo da się tu pomóc i wzmocnić chory organizm Twojego taty, przy takim nowotworze to norma niestety... ale żeby jakoś pomóc choremu poprawić jakość życia może należałoby zmienić lekarza? medycyna zna różne sposoby leczenia tak chorych osób, któe może nie tyle prowadzi do ozdrowienia, ale poprawia jakość czasu, który im jeszcze pozostał. Naprawdę bardzo mi przykro.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ta moja stopka jak najbardziej nie na miejscu w tym przypadku, wybacz, już nie będę wymieniać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sen--
Ja wiem ze cie to zdziwi! Ale masz wyniki krwi napewno czy on czasami niema tez teraz anemii???? I jakie ma leukocyty, ponizej 4tys czy powyzej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość reishi
Mariusz, zainteresuj się wyciągiem z reishi: http://www.nuskin.com/eu/pl/polish/products/px/ps-reishi-max.shtml polecam książkę "Reishi - nadzieja współczesnej medycyny" autorstwa Kamińskiego, Cieślińskiej, naukowców, którzy z powodzeniem testowali ten preparat na osobach chorych na różnego rodzaju guzy, u chorych na raka itp. itd. preparat podnosi odporność organizmu, wzmacnia i zapobiega przerzutom. http://www.wizaz.pl/images/reishi/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rak000
do reishi Gdzie sa tam ceny tych produktow?'Ile to kosztuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rak000
Czy wogole uzywales tego lekarstwa??? Skad wiesz ze pomaga?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wydaje mi się że to jest
bez sensu. szkoda pieniędzy na tego typu preparaty, nikt tego nie udowodnił, że pomagają, ale kosztują dużo. myślę, że lepsze odżywianie da więcej niż te preparaty. vilcacora Kaczmarskiemu nie pomogła :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość reishi
podałam przecież tytuł książki - tam są spisane doświadczenia naukowców w stosowaniu tego preparatu. przeczytaj ją, a później dopiero się zastanawiaj, czy działa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bonaa
Ja kupuję mojemu mężowi taki preparat z buraków i aronii liofilizowanej nazywa się to Beta Cruenta Plus :) robię mu z tego napój i widzę efekty jest mocniejszy a dodatkowo buraki mają działanie antyrakowe teraz wzbogacę jeszcze o multiwitaminę z tej samej firmy mającą jeszcze większy zasób działania:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do mariusza
nie wiem czy tu zaglądasz jeszcze - pomyślałam że Ci to napiszę, bo na Twoim miejscu chciałabym to wiedzieć - istnieje lek o nazwie ANRY - stworzyl go polski naukowiec po 50 latach pracy - na tej stronie http://www.bioter.pl/anry/ znajdziesz o nim informacje, a takze na forach nowotworowych. Jest wielu ktorzy mowia ze im to pomoglo...ja sama sie na ANRY skusilam (mimo wielkiego sceptycyzmu) na inna dolegliwosc i musze powiedziec ze pomoglo. Mysle ze nie zaszkodzi sprobowac, pozdrawiam! http://www.bioter.pl/anry/anry_stosowanie.htm

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do mariusza
a tu kopiuje artykul o ANRY z pisma Nexus: Rak" - taka diagnoza dla każdego człowieka jest czymś niewyobrażalnym. Zawsze, bez wyjątku, jest to obraz człowieka skazanego. Wielu lekarzy stosuje taktykę "osłaniania" pacjenta, nie informując go o faktycznym stanie jego organizmu. Informuje się tylko rodzinę, która przeżywa mękę tworzenia pozorów, że właściwie to nic groźnego, leczenie trwa, chory bierze jakieś leki, diagnoza po łacinie nic choremu nie mówi, a na końcu karty wypisowej pojawia się zwrot "leczenie paliatywne", co oznacza jedno - mozliwości medycyny zostały wyczerpane, nic już nie mamy do zaproponowania, co mogłoby dać cień nadziei na wyzdrowienie. Oto przykład z ostatniego tygodnia. Ojciec 23 letniego syna z rakiem nerki, z przerzutami do kręgosłupa, po zapytaniu profesora onkologii, czy ten widzi jeszcze jakieś światełko w tunelu, usłyszał brutalną odpowiedź : "Ja tam już żadnego światełka nie widzę". Nie mniej dramatyczna jest sytuacja chorego, który doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego stanu i jest świadom nieuchronności wyroku. Niektórzy próbują nadrabiać miną, tworzyć pozory walki z chorobą, ale najczęściej jest to raczej zewnętrzna poza na użytek otoczenia, dla uspokojenia najbliższych. W gruncie rzeczy człowiek taki psychicznie jest całkowicie zagubiony, przerażony, czuje się właśnie - skazany. Dziś ta straszna choroba nosi znamiona pandemii, ponieważ zbiera żniwo na całym świecie. Polskie statystyki są zastraszające - codziennie o chorobie dowiaduje sie 300 polaków codziennie umiera 220. Obie liczby rosną i będą rosły. (1) Statystyki wyleczeń nowotworów należy jednak traktować z dużą rezerwą, ponieważ często są zmanipulowane niewiarygodne, co zostało przedstawione w poprzednim numerze "NEXUSA" w artykule o raku (2). Polskie statystyki traktują jako wyleczonego z nowotworu pacjenta, który przeżył pieć lat od ostatniego zabiegu (operacja, chemio-, czy radioterapia). Doskonale wiemy, ze w wielu przypadkach nawrót choroby następuje po tym okresie, a wtedy są już przerzuty. "Człowiek skazany", pozbawiony przez onkologię wszelkiej nadziei, szuka ratunku gdzie indziej - metody niekonwencjonalne, bioenergoterapia, zioła, mikroelementy Podbielskiego, preparat torfowy Tołpy, Vilcacora, moroznik, befungin - przeciwrakowe zioła o skutecznym działaniu, które bardzo znacznie przedłużają życie pacjentów, a niejednokrotnie pozwalają zwalczyć chorobę. Czy to możliwe i jak one działają? Jeśli prześledzi się skład chemiczny ziół traktowanych jako przeciwrakowe, okaże się , że w każdym przypadku występuje wysoki poziom krzemu. Trafienie z odpowiednią dawką tego pierwiastka dla chorego i równoczesne wzmocnienie organizmu witaminami i mikroelementami, odpowiednim odżywianiem, a także co nie jest bez znaczenia, nastawienie psychiczne chorego na walkę z nowotworem, powodują taką mobilizację organizmu, że czasami nowotwór całkowicie się cofa. Wśród onkologów jednak rzadko można spotkać lekarza otwartego na inne niż konwencjonalne metody leczenia. Zazwyczaj reagują bardzo ostro, wręcz strasząc i szantażując pacjentów, że będą mieli zamknięte drzwi do szpitala. Człowiek zdruzgotany wyrokiem diagnozy czuje się niemal ubezwłasnowolniony i nie jest w stanie podjąć właściwej decyzji. Oto dwa przykłady takiej właśnie sytuacji: Kobieta 42 lata ze zdiagnozowanym, bardzo złośliwym guzkiem piersi wielkosci 9mm. Mając dwa tygodnie do wyznaczonego terminu mastektomii poszła do znajomego bioterapeuty. Po sześciu zabiegach stwierdził on, że komórek rakowych już nie ma i polecił jej zrobić badania. Badanie USG wykazało że okrągły guzek zmienił się w 2,5 centymetrową, rozstrzępioną strukturę. Kobieta poszła więc do prywatnego gabinetu na biopsję. Biopsja robiona przez dwóch lekarzy wykazała że nie ma żadnych komórek rakowych. Kiedy pacjentka z radości przyznała się, że była u bioterapeuty, rozpętało się piekło. Została okrzyczana, zastraszona, że za pół roku będzie miała przerzuty, ale wtedy ma się nie pokazywać w ich klinice. Okazało się, że właściciel gabinetu pracuje w szpitalu, w którym miała mieć operację. Kobieta wyszła roztrzęsiona, zapłakana, a w wyznaczonym terminie zgłosiła się do kliniki, gdzie usunięto jej całą pierś i węzły chłonne. Chłopczyk urodził się z potworniakiem nóżki. Guza usunięto, ale po roku zaczął odrastać na nowo. Kiedy matka została zapoznana z leczeniem nowotworów jonami krzemu, powiedziała lekarzowi, że chciałaby leczyć dziecko tą metodą, rezygnując równocześnie z chemioterapii. Matka widziała wcześniej, jakie męczarnie cierpiał noworodek podczas poprzednich zabiegów. Została wezwana do ordynatora "na dywanik", gdzie oświadczono jej, że jeśli nie zgodzi się na leczenie dziecka w szpitalu, zrobią wszystko, aby pozbawić ją praw rodzicielskich.Zrozpaczona matka nie miała wyboru. Tylko czy w Polsce szpital ma takie prawa? Sylwetka doktora - odkrywcy Była Wielkanoc, 1949 roku. Na oddziale onkologii Szpitala im. J.Strusia w Poznaniu, w III Klinice Chirurgicznej dyżur pełnił doktor Anatol Rybczyński, onkolog-chirurg. Na jednej z sal umierał na raka płuc młody, dwudziestodwuletni człowiek. Aby oszczędzic widoku umierającego innym pacjentom, pielęgniarka zdecydowała sie go przewieźć do izolatki. Doktor nie chcąc pozwolic, aby umierał w samotności, zabrał go do swojego gabinetu. W szpitalu panowała absolutna cisza, słychać było tylko donośne bicie dzwonów podczas rezurekcji w pobliskim kościele. Nagle pacjent chwycił doktora za rękę i powiedział : - Panie doktorze, musi pan się zająć poszukiwaniem lekarstwa na raka. Wiem że pan takie lekarstwo znajdzie. Ale proszę mi przyrzec, że pan rozpocznie badania. Doktor nie miał wyjścia. Nie odmawia się umierającemu człowiekowi. Ta obietnica zaowocowała już po paru miesiącach. Jeszcze w tym samym roku wynajął od szpitala część budynków gospodarczych i zaadoptował je na laboratorium. Obok urządził pomieszczenia dla zwierząt doświadczalnych. Już w styczniu 1950 roku rozpoczął systematyczne badania. Od Hipokratesa, Kopernika, Galileusza, po Pasteura i Sedlaka, co jakiś czas pojawiają się w różnych dziedzinach nauki uczeni wyprzedzający swoją epokę. Ich biografie mają wiele wspólnych cech. Przede wszystkim poświęcają swoje prywatne życie na rzecz nauki, dokonując doniosłych odkryć i wynalazków. Działają najczęściej w osamotnieniu, kierując się dociekliwością i dążeniem do prawdy, co jest cechą prawdziwego naukowca. Odrzucają obowiązujące w ich czasach doktryny, ograniczające swobodę myśli i prac badawczych. w końcu dokonując odkryć, często niezgodnych, a nawet rewolucyjnych wobec aktualnie istniejącej doktryny, popadają w konflikt z własnym środowiskiem, sa wyobcowani, odrzuceni (Pasteur), czy nawet wyklęci (Kopernik). Takich przypadków we wszystkich dziedzinach nauki jest wiele. W książkach "Zakazana archeologia", czy "Błędy nauki"(3) pokazane są mechanizmy, którymi kierują się uznane "autorytety" nauki, byle tylko utrzymać istniejące, jedynie słuszne teorie. Jedną z wielu ofiar tych mechanizmów był doktor Anatol Rybczyński. Całe swoje życie poświęcił badaniom nad istotą raka i poszukiwaniu lekarstwa na tę straszną chorobę. Lekarz ze starannym, przedwojennym wykształceniem, prowadził swoje badania według wszelkich kanonów nauki. Odrzucił wszystkie istniejące wówczas teorie. W swojej praktyce lekarskiej miał możliwość obserwowania wielu chorych z różnymi nowotworami (około 35.000 pacjentów). Widział również nieskuteczność obowiązujących metod leczenia. Badania trwały wiele lat, ale już w 1954 roku rozpoczął leczenie według odkrytej przez siebie metody. Prowadził dokumentację osób wyleczonych z nowotworów (4). W trakcie badań, sam zachorował na raka płuc, krórego wyleczył swoją metodą w ciągu dwóch lat. Napisał 52 artykuły o swoim odkryciu i wysłał do różnych redakcji czasopism medycznych. Żaden z nich nie został przyjęty do druku. Pod koniec życia, w 1999 roku doktor Rybczyński zwrócił się do Przewodniczącego Wydziały Nauk Medycznych PAN-u, profesora Janusza Komendera z prośbą o zapoznanie się z wynikami jego badań. Odpowiedź profesora była druzgocąca. Sam doktor pisze "Nie odnosząc się wcale do przesłanych materiałów przedstawił mnie jako niezaradnego nieuka, niewiedzącego, czego ja właściwie chcę i po co sie wtrącam w nie swoje sprawy (5). Odwoływanie się do Dyrektora Instytutu Leków, a nawet do ówczesnego premiera Jerzego Buzka, również pozostało bez echa. Widząc beznadziejność swoich starań doktor Rybczyński pozostawił swój dorobek Wiesławie Tomczak - jedynej osobie która przez wiele lat z nim współpracowała, poznała doskonale jego metodę leczenia nowotworów, oraz wytwarzania preparatu ANRY. Została również upoważniona do kontynuowania jego dzieła. Doktor Anatol Rybczyński zmarł w 2001 roku w wieku 92 lata. Prawda o raku według badań doktora Rybczyńskiego. Prowadzone od 1950 roku badania miały na celu identyfikację komórki rakowej, oraz wynalezienie lekarstwa, które zniszczyłoby tę komórkę. Materiału badawczego doktor miał pod dostatkiem, ponieważ w swojej praktyce lekarskiej zajmował się na codzień operowaniem nowotworów. Pierwszy etap badań polegał na próbach przeszczepienia z człowieka na zwierzęta doświadczalne, wykonywaniu posiewów bakteriologicznych, dokonywaniu analizy składu chemicznego guzów nowotworowych. Szczegółowe opisy badań można znaleźć w książce doktora Rybczyńskiego "Nowe poglądy na etiologię choroby raka i choroby AIDS i zasady przyczynowego ich leczenia" wyd. w 1990 r. Oto przykłady tych badań w skrócie: - wyciąg eterowy z wysuszonej tkanki raka płaskokomórkowego rogowaciejącego z odciętej kończyny człowieka wstrzyknięto królikom i białym myszkom. Po siedmiu dniach na skórze zwierząt pojawiły się cielistożółte grudki i pokryły się rogowaciejącym naskórkiem. Histopatologicznie był to rak skórny płaskokomórkowy rogowaciejący. - wyciąg eterowy z wysuszonej tkanki raka wargi dolnej człowieka podano dwukrotnie zwierzętom doświadczalnym. Potwierdzono histopatologicznie, że zarówno nowotór człowieka jak i królików był rakiem płaskokomórkowym rogowaciejącym. - dwukrotnie podano wyciąg eterowy z raka żołądka człowieka królikom i swinkom morskim. Po 20 dniach zwierzęta padły. Podczas badania anatomopatologicznego stwierdzono w jamie otrzewnowej wolny płyn, powiększoną wątrobę w biało-szare plamy i wygórowania. Obrazy preparatów wykonanych z wyciagów eterowych z nowotworów ludzkich i z wątroby zwierząt były takie same. - osad z wyciągu eterowego guza nowotworowego królika wstrzyknięty innemu królikowi powodował, tak samo jak osad z wyciągu nowotworowego człowieka, powstanie identycznie takiego samego guza. - powierzchnię pożywki stałej polano wyciągiem eterowym z nowotworów ludzi i zwierząt doświadczalnych. Zawsze po upływie dłuższego czasu wyrastały na niej bujne kolonie pleśni. Posiewy krwi zwierząt doświadczalnych wykazywały najpierw biały, mleczny nalot na pożywce stałej, potem nalot ten przebarwiał sie na brązowo i miał postać cieniutkich niteczek. Następnie najstarsze kolonie sciemniały i przybrały kolor szarozielony, a wkrótce cała powierzchnia agaru pokryła się typową hodowlą pleśni szarej. - posiewy z wyciągów eterowych tkanek pobranych z wrzodów żołądka człowieka także dawały bujny wzrost pleśni. W celu ustalenia, który z pleśniowców występuje w jakim rodzaju raka, wykonano wiele różnych posiewów. Z raka zawsze wyhodowano pleśniowca o zarodnikach drobnych i ułożonych w formie pędzelków (penicilium). Hodowle tej pleśni, w miarę starzenia, przybierały kolor szary. - z badanych mięsaków udało się otrzymać pleśń, której dojrzała, zarodnikująca hodowla miała kolor brązowy. Zarodniki tej pleśni były znacznie większe, niż plesni szarej. - Otrzymano również hodowlę pleśni z czerniaka złośliwego. Zarodnikująca pleśń miała kolor zupełnie czarny, a nitki pleśni, długie i bujne, początkowo białe powoli czerniały. Kolonie tej pleśni rosły bardzo szybko. - posiewy krwi, płynów wysiękowych z jam surowiczych, a także ze stawów pochodzące od zaawansowanych chorych na nowotwory złośliwe zawsze dawały po upływie od trzech do sześciu miesięcy wzrost pleśni penicilium. - obecność pleśni stwierdzono równiez w tkankach nowotworów łagodnych, jak tłuszczak, czy torbiel kości. Również posiewy kału i moczu zaawansowanych chorych na raka dają zawsze bujny wzrost grzybka penicilium. - wycięte i pobrane jałowo guzy nowotworowe umieszczone w słojach, poza organizmem człowieka powiększały się, a z upływem czasu wyrastały na nich liczne nitki pleśni, które następnie zarodnikowały. Otrzymane w ten sposób zarodniki przeszczepione na zwierzęta doświadczalne powodowały powstawanie i wzrost guzów nowotworowych. - organizm człowieka z nowotworem złośliwym pozbawiony jest mikroorganizmów banalnych (fizjologicznych). Na podstawie powyższych badań doktor Rybczyński stwierdził, że komórka nowotworowa nie jest patologicznie zmienioną komórką naszego organizmu, a jest to komórka pasożytnicza - grzybicza . Analiza widmowa substancji powstałej po stopieniu tkanki nowotworowej (wypaleniu białka) wykazała, że składa się ona z następujących pierwiastków : Si, Na, K, Al, Fe, Ca, Ni, Sb, Cr, Co, Cu, Mn, Br, Sr. Nezwykłą odporność na czynniki fizyczne i chemiczne, grzybek penicilium zawdzięcza swojej budowie chemicznej.Składa się on bowiem z połączenia białka z większością pierwiastków nieorganicznych występujących na Ziemi, wśród których dominuje krzem. Analiza widmowa tkanki nowotworowej po wypaleniu łukiem elektrycznym (4000 stopni C) wykazała, że pozostał czysty krzem. Leczenie preparatem ANRY Pierwsze szczepionki przeciwrakowe doktor Rybczyński wykonał na zwierzętach doświadczalnych już w 1954 roku. Były one sporządzane z wyżarzonych zarodników pleśni w temperaturze ponad 4000 stopni C na łuku elektrycznym. Po wyżarzeniu pozostawała kulka wielkości ziarnka pieprzu, tak twarda, że przez pół roku doktor poszukiwał prasy, która by ją rozdrobniła na pyłek. Otrzymany proszek rozprowadzony płynem fizjologicznym wstrzykiwał zakażonym zwierzętom. Zabieg ten nie powodował guzów u zwierząt zdrowych, natomiast zwierzęta z nowotworami zaczęły szybko wracać do zdrowia. Po kilku miesiącach kiedy poprawa u zwierząt postępowała, doktor zdecydował się zastosować szczepionkę u człowieka. Należy zaznaczyć, że na początku byli to pacjenci, którzy nie mieli już żadnej możliwości leczenia. Byli po prostu skazani na smierć. Pierwszą osobą u której zastosował szczepionkę krzemową była chora z daleko zaawansowanym rakiem trzustki. Chora miała również żółtaczkę i cukrzycę. Bóle ustały na drugi dzień po zastrzyku, szybko zaczął wracać apetyt, zmniejszyła się żółtaczka, całkowicie ustąpiła cukrzyca. Przez dziesięć tygodni następowała bardzo szybka poprawa i kiedy wydawało się, że chora powróci do zdrowia, w 11 tygodniu jej stan bardzo się pogorszył i po trzech dniach zmarła. Doktor Rybczyński zorientował się, że została podana zbyt duża dawka krzemu, co spowodowało gwałtowny rozpad guza i chora zmarła na skutek zatrucia toksynami z rozpadających się komórek grzybiczych i wysokiej temperatury. Kolejne badania polegały na obniżaniu dawki krzemu w szczepionce. Rozpadające się guzy, które miały możliwość wyropienia na zewnątrz, nie zatruwały organizmu, nie powodowały wysokiej gorączki, ani powiększenia i zablokowania toksynami wątroby. Jeżeli guz znajdował się wewnątrz organizmu dawka leku musiała być na tyle mała, aby wątroba mogła sobie poradzić z utylizacją toksyn. W trakcie dalszych badań doktor opracował preparat homeopatyczny zawierający jony krzemu i nazwał go od swojego nazwiska "ANRY". Preparat doskonale sprawdza się w profilaktyce. Podawany jest jednorazowo, raz na pół roku w dawce 1cm sześcienny. Nie może mieć, jako lek homeopatyczny, żadnych ujemnych skutków ubocznych. Działa wtedy, kiedy jest potrzebny. Pobranie leku stanowi jednocześnie formę diagnostyki. Zdarza się, że osoby biorące lek profilaktcznie odkrywają u siebie czasami nawet dużego guza. Guz nowotworowy jako obcy, pasożytujący w nas organizm, może rosnąć przez wiele lat, nie dając żadnych objawów. Często kiedy się o tym dowiadujemy jest już za późno. Zresztą, leczenie nawet małych guzków przez oficjalną medycynę budzi coraz więcej kontrowersji (6). Doktor Rybczyński przeprowadził wiele badań demaskujących bezsilność i nieskuteczność stosowanych terapii. Podejmując próby zniszczenia tkanki rakowej stwierdził, że jest ona praktycznie niezniszczalna. Zarodniki pleśni umieszczone na pożywce nasączonej 300 razy silniejszą dawką cytostatyków (chemioterapia) rosły, a kiedy osiągnęły postać dojrzałą, zarodnikowały. Podobnie sprawdzał "skuteczność" radioterapii. Zarodnikującą pleśń szarą naświetlano jednorazowo dawką 6000 erów. Następnie położono na próbce dwie igły radowe na 24 godz. Niestety ani promienie x, ani y nie zniszczyły tkanki. Przeciwnie, zarodniki pleśni potraktowane tą "terapią" spowodowały znacznie szybszy i bujniejszy wzrost pleśni. Radioterapia powoduje często zmniejszenie, lub nawet ustępowanie na jakiś czas guzów. Doktor Rybczyński zaobserwował, że tkanka rakowa jest przerośnięta i otorbiona naszymi własnymi komórkami, aby zapobiec rozsiewaniu się zarodników i rozprzestrzenianiu toksyn. Dookoła i wewnątrz guza tworzy się naciek zapalny, jakby pole walki, gdzie gromadzą się komórki obronne organizmu, przedewszystkim leukocyty. Podczas radioterapii naciek ten zostaje zniszczony a komórki rakowe uwolnione rozsiewają się. Guz pozornie ginie, lub zmniejsza się, ale niestety zagrożenie istnieje nadal. Jako chirurg, doktor Rybczyński obserwował wycinane guzy po zastosowaniu preparatu ANRY. Okazało się, że najkorzystniejsze jest usuwanie chirurgiczne około sześć tygodni po zażyciu preparatu. Zropiały guz łatwo odziela się od naszej tkanki, a poza tym zapobiega to rozsiewaniu się komórek rakowych i przerzutom. Jeśli zachodzi konieczność natychmiastowej operacji, preparat należy podać wtedy, gdy jest pewność całkowitego zrośnięcia się zespoleń, a więc najwcześniej sześć tygodni po operacji.W wielu przypadkach nowotworów operacja nie jest konieczna, a nawet niewskazana. Doktor nie radzi operować raka krtani, przełyku i płuc. Dokładne wskazówki można znaleźć w jego książce. (7). Wiele osób biorąc preparat pyta, jak długo trzeba go zażywać. Chorzy z nowotworem powinni brać co pół roku, aż do wyleczenia, czyli wycofania się guzów, a potem co półtora roku, ponieważ u nich przez wiele lat pozostają zarodniki pleśni we krwi. Podobnie profilaktycznie - początkowo przez dwa trzy lata co pół roku, aby oczyścić organizm z grzybów, a następnie wystarczy raz na półtora roku. Istnieje kilka barier, kiedy nawet preparat ANRY nie jest w stanie pomóc, m.in.: - zniszczony układ odpornościowy, np. chemioterapią (poniżej 2000 leukocytów) i uszkodzony szpik kostny, który nie jest w stanie się zregenerować. - guzy, marskość wątroby, lub zółtaczka wirusowa - zniszczona w bardzo dużym stopniu wątroba nie jest w stanie oczyścić organizmu z toksyn i dochodzi do jego zatrucia. - ciężki rak płuc, które nie mają zdolności regeneracji, a zdrowej tkanki jest tak mało, że nie może zapewnić organizmowi właściwego oddychania. W ciężkich przypadkach nowotworów preparat podaje się w nieco inny sposób, co należy ustalić poprzez konsultacje. Nieustanne zagrożenie Z grzybami stykamy się wszędzie. Wdychamy ich zarodniki, które pasożytują w naszym organizmie. Tak było od zawsze. Organizm ludzki będąc w stanie tak zwanej homeostazy współżyje z kilkuset rodzajami fizjologicznych mikroorganizmów. Prawdopodobnie od dawna takie dziko żyjące grzyby, nawet jeśli dostały się do organizmu, nie czyniły mu większej szkody, dlatego, że człowiek posiadał zdrowe, nieuszkodzone mechanizmy obronne. Obecnie, na skutek skażenia środowiska, żywności i rażących błędów medycyny odporność ta została w bardzo dużym stopniu zniszczona. Głównym winowajcą są tu: - antybiotyki. Antybiotyk jest metabolitem, czyli produktem przemiany materii grzybów (pleśni). Odkryte przez prof Fleminga w 1929 roku wydawały się zbawieniem dla ludzkości, tym bardziej, że były to czasy masowych zachorowań na gruźlicę. Rzeczywiście uratowały życie tysiącom ludzi. Prof Fleming ostrzegał przed ubocznymi działaniami antybiotyków, mimo to zaczęto je stosować na olbrzymią skalę. Wiek XX to nie tylko wiek antybiotyków, ale również intensywnych badań genetycznych. Antybiotyk fleminga "wyprodukowany" przez dziko żyjącego pędzlaka ma niewiele wspólnegeo ze współczesnymi antybiotykami. Te współczesne są produktem grzybów-mutantów, tak pozmienianych genetycznie, że wydzielają około 300 razy więcej antybiotyku. Doktor Rybczyński wiele razy potwierdził badaniami, że antybiotyk, nawet najczystszy, umieszczony na pożywce węglowodanowej, zawsze porastał kożuchem pleśni. Każda ampułka antybiotyku zawiera zarodniki pleśni, które wstrzyknięte do organizmu dorastają do postaci komórkowej i dalej wydzielają antybiotyki. Tak więc dziecko, któremu podano przynajmniej raz antybiotyk narażone jest na stopniową utratę odporności. Zapada na kolejne choroby, znów dostaje antybiotyki i tak powstaje błędne koło. Nic dziwnego, że obecnie tak powszechna wśród dzieci jest alergia. Bo alergia to brak odporności organizmu na różne czynniki zewnętrzne. A grzyby raz wprowadzone do organizmu nie giną. Przy diecie wysokowęglowodanowej, mając dobrą pożywkę rosną szybko, tworzą skupiska, które są początkiem grzybic lub guzów nowotworowych. - żywność Z grzybami w żywnosci spotykamy się na każdym kroku. Jeżeli słoik kompotu z maleńką plamką pleśni prześwietlimy odpowiednimi promieniami, zobaczymy, że jest on przerośnięty "korzeniami" pleśni do samego dna. Zazwyczaj łyżką zbieramy tę odrobinę pleśni, a kompot wypijamy. Często również odkrawamy nadpleśniałą część ziemniaka, pomidora, jabłka. Tymczasem ta dojrzała, dobrze widoczna część grzyba, to tylko wierzchołek góry lodowej. Specjalne szczepy grzybów i to właśnie z rodziny penicilium stosuje się w produkcji serów dojrzewających - pleśniowych, oraz twardych. Im twardszy ser, tym bardziej jest przerośnięty grzybnią. Zupełnie inny rodzaj grzybów serwuje nam w żywności przemysł mięsny. W poprzednim punkcie była mowa o antybiotykach. Rzadko kto wie, jak one są produkowane. Otóż w zbiornikach o pojemności wielu tysięcy litrów przygotowuje się pożywkę w postaci wodnego roztworu węglowodanów - mąki pszennej, ziemniaczanej i cukru. Po doprowadzeniu temperatury do ponad 70 stopni dodaje się specjalne, laboratoryjnie wyselekcjonowane, zmutowane szczepy grzybów, które wytwarzają wymagane rodzaje antybiotyku. Przez kilka tygodni zbiorniki przerastają grzybnią. Proszę zwrócić uwagę że o ile większość normalnych, białkowych organizmów ginie w takiej temperaturze, dla grzybów temperatura 70 - 120 stopni jest optymalnym "ciepełkiem", w którym najszybciej rosną. Po odpowiednim czasie dokonuje się odciągu antybiotyków. Pierwszy, najczystszy - dla ludzi, drugi dla zwierząt - do użytku weterynarzy. Całą resztę odsącza się, osusza i brykietuje. Stanowi ona główny komponent pasz w tuczu zwierząt mięsnych i drobiu. Tak więc, całe tony grzybni wracają do nas w postaci mięsa. A ponieważ według badań doktora Rybczyńskiego giną one dopiero w temperaturze 4000 stopni, żadna obróbka cieplna ich nie zniszczy. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Polsce powstało już 26 ferm świń założonych przez Amerykanów, niedługo zaleje nasz rynek zagrzybiona, skażona wieprzowina, szczególnie ta najtańsza, w supermarketach. Podobnie jest z drobiem. Kurczak, zaprogramowany na 6-8 tygodni tuczu, wypuszczony po tym czasie na "wolność" po 2-3 tyg pokryje się pleśnią, łącznie z piórami i padnie. Nie lepiej jest z innymi produktami. Kontrole często wykrywają całe partie kaszy, mąki, czy innych produktów węglowodanowych skażonych grzybami. Bardzo ważne jest również dbanie o magazyny żywnościowe i spichrze na wsi. Nie przypadkowa jest wysoka zachorowalność na raka żołądka wśród ludności wiejskiej. (8) - mieszkanie Profesor Julian Aleksandrowicz w swojej książce "Nie ma nieuleczalnie chorych" pisze: "Na szczególna uwagę zasługuje również fakt, że tzw "domy rakowe", lub "mieszkania rakowe" znane z wiedzy empirycznej, a dotąd nie w pełni wyjaśnione naukowo, są konsekwencją skażenia środowiska zamieszkania toksynotwórczymi grzybami. Nasze spostrzeżenia w tym zakresie zostały potwierdzone przez wiele pracowni świata i dowodzą kulturowego uwarunkowania chorób nowotworowych przez określony model budownictwa mieszkaniowego. stąd też wydaje się, że impregnowanie tworzyw grzybobójczymi czynnikami jest jedną z racjonalnych dróg profilaktyki. Na poparcie tej tezy podam dwa przykłady z którymi zetknęłam się osobiście. Moja siostra, tak jak cała moja rodzina wzięła preparat ANRY profilaktycznie w październiku 2003. Po czterech miesiącach zauważyła na szyi ciemną brodawkę wielkości prawie centymetra. Pani Wiesława Tomczak stwierdziła, że jest to czerniak złośliwy, którego nie należy ruszać, drażnić, ani tym bardziej wycinać. Po jakimś czasie powinien sam zniknąć. Lekarz, który to obejrzał radził siostrze natychmiast zgłosić się do kliniki onkologicznej na badania. Siostra postąpiła według wskazań Pani Wiesławy. Rzeczywiście po dwóch miesiącach guzek zaczął się gwałtownie zmieniać i zmniejszać, a po kilku tygodniach całkowicie zniknął. Z początku została niewielka różowa blizna, a teraz nie ma już ani śladu. Po analizie doszłyśmy do wniosku, że przyczyną czerniaka, mogła być czarna pleśń w naszym rodzinnym domu. Mury z wapienia chłonęły wilgoć strumyka płynącego za domem i w rogu mieszkania najbardziej oddalonym od pieca była zawsze czarna pleśń, której nie sposób było zlikwidować.Obecnie w tym pokoju mieszka siostrzeniec, który na plecach ma kilkanaście dużych, czarnych "pieprzyków". Bierze również profilaktycznie preparat ANRY. Przykład drugi, to pani Ewa, która przez 30 lat mieszkała w narożnym mieszkaniu bloku. Przeciekający dach powodował wilgoć i coraz większe zagrzybienie mieszkania. U pani Ewy stwierdzono trzy rodzaje guzów - glejak mózgu, mięśniak macicy i cysta. Leczy się preparatem ANRY, jest na diecie niskoweglowodanowej. Mimo że jest po dwóch operacjach mózgu czuje się dobrze. - palenie tytoniu Może być przyczyną raka płuc, lub krtani, ponieważ jak stwierdził doktor Rybczyński, niektóre grzyby z rodzaju penicilium uwielbiają środowisko tytoniu. Niezwykła odporność powoduje, że nie niszczy ich żar papierosa (ok 800 stopni). Wdychając systematycznie dym, a wraz z nim zarodniki grzybów, doprowadzamy do takiego ich nagromadzenia, że z czasem powstaje rak. - inne czynniki Każdy żywy organizm rośnie i rozwija się lepiej, jeśli stworzymy mu optymalne warunki. Powszechnie znany jest problem cieków wodnych. I tak np. kot, mrówki, czy bez czują się bardzo dobrze na żyle wodnej, podczas gdy pies unika takich miejsc, a paproć w miejscu, gdzie jest żyła wodna po prostu uschnie. Cieki wodne działają niezwykle stymulująco na wzrost grzybów, dlatego spanie przez wiele lat w takim miejscu może uaktywnić nowotwór. Podobnie przebywanie w skażonym środowisku - praca w zakładach produkujących chemikalia, lakierniach, fabrykach mebli itp. Stosowane w domu środki czystości, freon ulatniający się z lodówek, ołów z połączeń w instalacjach wodociągowych, rtęć z amalgamatowych wypełnień w zębach(9), to tylko fragment czynników potocznie nazywanych jako rakotwórcze. Znając istotę raka nie możemy się z tym zgodzić. Te czynniki mogą jedynie sprzyjać szybszemu rozwojowi nowotworów, z dwóch powodów - albo stwarzają dla grzybów optymalne warunki wzrostu, albo osłabiają organizm, obniżając jego odporność, co powoduje, że staje się on bezbronny wobec pasożyta. Nie tylko rak Doktor Rybczyński odkrył podczas swoich badań, że grzybka penicilium cechuje polimorfizm, czyli występowanie w różnych postaciach rozwojowych. Wirusy, które uważa się, "że przekształcają komórki ludzkie w nowotworowe" są jedną z najmniejszych postaci pasożyta penicilium. Potwierdziło to doświadczenie z posiewem surowicy krwi chorego na nowotwór. Po ośmiu dniach pojawiły się bardzo liczne drobnoustroje tak małe, że ledwo widoczne w mikroskopie optycznym. Dr Rybczyński nie dysponował w latach 50-tych mikroskopem elektronowym. Po czterech tygodniach były już wielkości typowej dla bakterii, gromadząc się w skupiska, gronka, lub łańcuszki. Doktor miał czasami wątpliwości czy są to pleśniowce, czy bakterie. Wątpliwości te jednak znikały, gdy po paru tygodniach cała hodowla pokrywała sie kożuchem pleśni.(10) Fot 25 Fot8 Fot 29 Fot28 Powyższe wyniki badań nasuwają hipotezę, że wiele chorób uważanych za wirusowe, bakteryjne, lub te, których przyczyny medycyna w ogóle nie zna, mogą być spowodowane młodymi postaciami grzybów. Potwierdza te teorie wyleczenie krzemem wielu chorób, takich jak : padaczka, małopłytkowość, wodogłowie, zanik mięśni, żółtaczka, astma, zapalenie mózgu, marskość wątroby, rumień guzowaty, niepłodność, żylaki odbytu, schizofrenia, stwardnienie rozsiane, AIDS i wiele innych. Choroby te ustępowały zazwyczaj przy okazji leczenia nowotworów. Przyjrzyjmy się bliżej chorobie AIDS. Za jej przyczynę uważa się niszczenie leukocytów T odpowiedzialnych za odporność organizmu, przez wirusa HIV. Nie można wykluczyć, że HIV jest właśnie tą najmłodszą, zarodnikową postacią jednego z grzybków penicilium. Doktor Rybczyński wyleczył 4 przypadki AIDS. Dlaczego krzem Odpowiedź na to pytanie dają wyniki badań doktora Rybczyńskiego. Próbując stworzyć szczepionkę na raka doszedł w końcu do czystego krzemu. Dopiero ten czysty pierwiastek pozyskany z tkanki nowotworowej nie powodował guzów u zwierząt zdrowych, a leczył chore. Aktywne jony krzemu w postaci homeopatycznej dają impuls do układu odpornościowego wskazując przeciwnika. Leukocyty, których ilość pod wpływem preparatu ANRY szybko wzrasta wytrącają krzem z komórek nowotworowych niszcząc ich strukturę. Uwolnione toksyczne białko jest utylizowane przez wątrobę. U wszystkich chorych na raka stwierdzono bardzo niski poziom krzemu w organizmie. Jest go natomiast dużo w podścieliskach pod nowotwory i w samych guzach. Po ich rozpadzie krzem wraca na swoje miejsca. Chiński naukowiec Jezhou Sheng prowadził badania naukowe nad Vilcacorą. Potwierdził jej właściwości lecznicze w wielu chorobach między innymi raka. Badania wykazały, że Vilcacora ma zdolność niszczenia DNA komórki rakowej i jej rozpad, oraz naprawy uszkodzeń DNA (11) w naszych komórkach. Można założyć, że krzem, jako nośnik informacji niezwykle ważny w DNA został "wykradziony" przez nowotwór, powodując jej uszkodzenia, a po rozpadzie guza powrócił na swoje miejsca. Równie ważną rolę ogrywa krzem w budowie białek, szczególnie kolagenowych. Duże ilości tego pierwiastka zawierają takie tkanki jak tętnice (najwięcej aorta), ścięgna, skóra, tkanka łączna, białko oka. Kolagen, który jest białkowym klejem utrzymującym organizm w całości zawiera krzem w postaci silanolanu. Vit C działa wyłącznie jako katalizator w syntezie kolagenu. Natomiast krzem jest strukturalnym elementem kolagenu. Substancje zawierające krzem występują we wszystkich chrząstkach i materiale wiążącym komórki. Krzem jest również potrzebny dla zachowania właściwej struktury kości i ich zrostu.(12) Krzem spełnia wybitną rolę w energoinformacyjnych polach organizmu. To właśnie od metabolizmu krzemu zależy funkcjonowanie tzw. matrycy energetycznej - energetycznego wzorca organizmu. Uszkodzenie krzemowo-energetycznej matrycy organizmu prowadzi nie tylko do nowotworów, ale i innych schorzeń.(13). Największy wkład w badania nad krzemem wniósł do polskiej i światowej nauki prof. Włodzimierz Sedlak. Wyniki jego badań w pełni pokrywają się z badaniami i hipotezami dr Rybczyńskiego. Prof. Sedlak pisze : "Praktyka lekarska stosowała już od starożytności rośliny krzemionkowe: skrzyp, kozieradka, poziomka, miodunka, konopie. Krzemionki używa się w leczeniu nie tylko gruźlicy, ale również nowotworów. Statystycznie wykazano związek występowalności nowotworów złośliwych z zawartością krzemu w wodzie. W początkach obecnego stulecia (XX w - dop autora) poczęto stosować krzem w terapii nowotworowej. (14).". "Rozwój grzybów na plantacjach ryżu jest hamowany przez Si. Zarażenie grzybem jest odwrotnie proporcjonalne do ilości krzemu w glebie (15)." Profesor Sedlak - uczony na miarę XXI wieku rozpoczął badania nad krzemem około 50 lat temu. Jego książki, które przeleżały pół wieku w piwnicy, obecnie wykupują prości ludzie. czytają, porównują, próbują zrozumieć. Dlaczego nie czynią tego luminarze nauki? Gdyby badania Sedlaka, Leriche'a, Rybczyńskiego, podjęły placówki badawcze, być może wiele chorób łącznie z rakiem dawno przestałyby być nieuleczalne. Tylko, czy ten kierunek badań nie jest przypadkiem tak gorący, że można sobie poparzyć palce? Marianna Imiolczyk Konsultacja :Wiesława Tomczak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do mariusza
Rak" - taka diagnoza dla każdego człowieka jest czymś niewyobrażalnym. Zawsze, bez wyjątku, jest to obraz człowieka skazanego. Wielu lekarzy stosuje taktykę "osłaniania" pacjenta, nie informując go o faktycznym stanie jego organizmu. Informuje się tylko rodzinę, która przeżywa mękę tworzenia pozorów, że właściwie to nic groźnego, leczenie trwa, chory bierze jakieś leki, diagnoza po łacinie nic choremu nie mówi, a na końcu karty wypisowej pojawia się zwrot "leczenie paliatywne", co oznacza jedno - mozliwości medycyny zostały wyczerpane, nic już nie mamy do zaproponowania, co mogłoby dać cień nadziei na wyzdrowienie. Oto przykład z ostatniego tygodnia. Ojciec 23 letniego syna z rakiem nerki, z przerzutami do kręgosłupa, po zapytaniu profesora onkologii, czy ten widzi jeszcze jakieś światełko w tunelu, usłyszał brutalną odpowiedź : "Ja tam już żadnego światełka nie widzę". Nie mniej dramatyczna jest sytuacja chorego, który doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego stanu i jest świadom nieuchronności wyroku. Niektórzy próbują nadrabiać miną, tworzyć pozory walki z chorobą, ale najczęściej jest to raczej zewnętrzna poza na użytek otoczenia, dla uspokojenia najbliższych. W gruncie rzeczy człowiek taki psychicznie jest całkowicie zagubiony, przerażony, czuje się właśnie - skazany. Dziś ta straszna choroba nosi znamiona pandemii, ponieważ zbiera żniwo na całym świecie. Polskie statystyki są zastraszające - codziennie o chorobie dowiaduje sie 300 polaków codziennie umiera 220. Obie liczby rosną i będą rosły. (1) Statystyki wyleczeń nowotworów należy jednak traktować z dużą rezerwą, ponieważ często są zmanipulowane niewiarygodne, co zostało przedstawione w poprzednim numerze "NEXUSA" w artykule o raku (2). Polskie statystyki traktują jako wyleczonego z nowotworu pacjenta, który przeżył pieć lat od ostatniego zabiegu (operacja, chemio-, czy radioterapia). Doskonale wiemy, ze w wielu przypadkach nawrót choroby następuje po tym okresie, a wtedy są już przerzuty. "Człowiek skazany", pozbawiony przez onkologię wszelkiej nadziei, szuka ratunku gdzie indziej - metody niekonwencjonalne, bioenergoterapia, zioła, mikroelementy Podbielskiego, preparat torfowy Tołpy, Vilcacora, moroznik, befungin - przeciwrakowe zioła o skutecznym działaniu, które bardzo znacznie przedłużają życie pacjentów, a niejednokrotnie pozwalają zwalczyć chorobę. Czy to możliwe i jak one działają? Jeśli prześledzi się skład chemiczny ziół traktowanych jako przeciwrakowe, okaże się , że w każdym przypadku występuje wysoki poziom krzemu. Trafienie z odpowiednią dawką tego pierwiastka dla chorego i równoczesne wzmocnienie organizmu witaminami i mikroelementami, odpowiednim odżywianiem, a także co nie jest bez znaczenia, nastawienie psychiczne chorego na walkę z nowotworem, powodują taką mobilizację organizmu, że czasami nowotwór całkowicie się cofa. Wśród onkologów jednak rzadko można spotkać lekarza otwartego na inne niż konwencjonalne metody leczenia. Zazwyczaj reagują bardzo ostro, wręcz strasząc i szantażując pacjentów, że będą mieli zamknięte drzwi do szpitala. Człowiek zdruzgotany wyrokiem diagnozy czuje się niemal ubezwłasnowolniony i nie jest w stanie podjąć właściwej decyzji. Oto dwa przykłady takiej właśnie sytuacji: Kobieta 42 lata ze zdiagnozowanym, bardzo złośliwym guzkiem piersi wielkosci 9mm. Mając dwa tygodnie do wyznaczonego terminu mastektomii poszła do znajomego bioterapeuty. Po sześciu zabiegach stwierdził on, że komórek rakowych już nie ma i polecił jej zrobić badania. Badanie USG wykazało że okrągły guzek zmienił się w 2,5 centymetrową, rozstrzępioną strukturę. Kobieta poszła więc do prywatnego gabinetu na biopsję. Biopsja robiona przez dwóch lekarzy wykazała że nie ma żadnych komórek rakowych. Kiedy pacjentka z radości przyznała się, że była u bioterapeuty, rozpętało się piekło. Została okrzyczana, zastraszona, że za pół roku będzie miała przerzuty, ale wtedy ma się nie pokazywać w ich klinice. Okazało się, że właściciel gabinetu pracuje w szpitalu, w którym miała mieć operację. Kobieta wyszła roztrzęsiona, zapłakana, a w wyznaczonym terminie zgłosiła się do kliniki, gdzie usunięto jej całą pierś i węzły chłonne. Chłopczyk urodził się z potworniakiem nóżki. Guza usunięto, ale po roku zaczął odrastać na nowo. Kiedy matka została zapoznana z leczeniem nowotworów jonami krzemu, powiedziała lekarzowi, że chciałaby leczyć dziecko tą metodą, rezygnując równocześnie z chemioterapii. Matka widziała wcześniej, jakie męczarnie cierpiał noworodek podczas poprzednich zabiegów. Została wezwana do ordynatora "na dywanik", gdzie oświadczono jej, że jeśli nie zgodzi się na leczenie dziecka w szpitalu, zrobią wszystko, aby pozbawić ją praw rodzicielskich.Zrozpaczona matka nie miała wyboru. Tylko czy w Polsce szpital ma takie prawa? Sylwetka doktora - odkrywcy Była Wielkanoc, 1949 roku. Na oddziale onkologii Szpitala im. J.Strusia w Poznaniu, w III Klinice Chirurgicznej dyżur pełnił doktor Anatol Rybczyński, onkolog-chirurg. Na jednej z sal umierał na raka płuc młody, dwudziestodwuletni człowiek. Aby oszczędzic widoku umierającego innym pacjentom, pielęgniarka zdecydowała sie go przewieźć do izolatki. Doktor nie chcąc pozwolic, aby umierał w samotności, zabrał go do swojego gabinetu. W szpitalu panowała absolutna cisza, słychać było tylko donośne bicie dzwonów podczas rezurekcji w pobliskim kościele. Nagle pacjent chwycił doktora za rękę i powiedział : - Panie doktorze, musi pan się zająć poszukiwaniem lekarstwa na raka. Wiem że pan takie lekarstwo znajdzie. Ale proszę mi przyrzec, że pan rozpocznie badania. Doktor nie miał wyjścia. Nie odmawia się umierającemu człowiekowi. Ta obietnica zaowocowała już po paru miesiącach. Jeszcze w tym samym roku wynajął od szpitala część budynków gospodarczych i zaadoptował je na laboratorium. Obok urządził pomieszczenia dla zwierząt doświadczalnych. Już w styczniu 1950 roku rozpoczął systematyczne badania. Od Hipokratesa, Kopernika, Galileusza, po Pasteura i Sedlaka, co jakiś czas pojawiają się w różnych dziedzinach nauki uczeni wyprzedzający swoją epokę. Ich biografie mają wiele wspólnych cech. Przede wszystkim poświęcają swoje prywatne życie na rzecz nauki, dokonując doniosłych odkryć i wynalazków. Działają najczęściej w osamotnieniu, kierując się dociekliwością i dążeniem do prawdy, co jest cechą prawdziwego naukowca. Odrzucają obowiązujące w ich czasach doktryny, ograniczające swobodę myśli i prac badawczych. w końcu dokonując odkryć, często niezgodnych, a nawet rewolucyjnych wobec aktualnie istniejącej doktryny, popadają w konflikt z własnym środowiskiem, sa wyobcowani, odrzuceni (Pasteur), czy nawet wyklęci (Kopernik). Takich przypadków we wszystkich dziedzinach nauki jest wiele. W książkach "Zakazana archeologia", czy "Błędy nauki"(3) pokazane są mechanizmy, którymi kierują się uznane "autorytety" nauki, byle tylko utrzymać istniejące, jedynie słuszne teorie. Jedną z wielu ofiar tych mechanizmów był doktor Anatol Rybczyński. Całe swoje życie poświęcił badaniom nad istotą raka i poszukiwaniu lekarstwa na tę straszną chorobę. Lekarz ze starannym, przedwojennym wykształceniem, prowadził swoje badania według wszelkich kanonów nauki. Odrzucił wszystkie istniejące wówczas teorie. W swojej praktyce lekarskiej miał możliwość obserwowania wielu chorych z różnymi nowotworami (około 35.000 pacjentów). Widział również nieskuteczność obowiązujących metod leczenia. Badania trwały wiele lat, ale już w 1954 roku rozpoczął leczenie według odkrytej przez siebie metody. Prowadził dokumentację osób wyleczonych z nowotworów (4). W trakcie badań, sam zachorował na raka płuc, krórego wyleczył swoją metodą w ciągu dwóch lat. Napisał 52 artykuły o swoim odkryciu i wysłał do różnych redakcji czasopism medycznych. Żaden z nich nie został przyjęty do druku. Pod koniec życia, w 1999 roku doktor Rybczyński zwrócił się do Przewodniczącego Wydziały Nauk Medycznych PAN-u, profesora Janusza Komendera z prośbą o zapoznanie się z wynikami jego badań. Odpowiedź profesora była druzgocąca. Sam doktor pisze "Nie odnosząc się wcale do przesłanych materiałów przedstawił mnie jako niezaradnego nieuka, niewiedzącego, czego ja właściwie chcę i po co sie wtrącam w nie swoje sprawy (5). Odwoływanie się do Dyrektora Instytutu Leków, a nawet do ówczesnego premiera Jerzego Buzka, również pozostało bez echa. Widząc beznadziejność swoich starań doktor Rybczyński pozostawił swój dorobek Wiesławie Tomczak - jedynej osobie która przez wiele lat z nim współpracowała, poznała doskonale jego metodę leczenia nowotworów, oraz wytwarzania preparatu ANRY. Została również upoważniona do kontynuowania jego dzieła. Doktor Anatol Rybczyński zmarł w 2001 roku w wieku 92 lata. Prawda o raku według badań doktora Rybczyńskiego. Prowadzone od 1950 roku badania miały na celu identyfikację komórki rakowej, oraz wynalezienie lekarstwa, które zniszczyłoby tę komórkę. Materiału badawczego doktor miał pod dostatkiem, ponieważ w swojej praktyce lekarskiej zajmował się na codzień operowaniem nowotworów. Pierwszy etap badań polegał na próbach przeszczepienia z człowieka na zwierzęta doświadczalne, wykonywaniu posiewów bakteriologicznych, dokonywaniu analizy składu chemicznego guzów nowotworowych. Szczegółowe opisy badań można znaleźć w książce doktora Rybczyńskiego "Nowe poglądy na etiologię choroby raka i choroby AIDS i zasady przyczynowego ich leczenia" wyd. w 1990 r. Oto przykłady tych badań w skrócie: - wyciąg eterowy z wysuszonej tkanki raka płaskokomórkowego rogowaciejącego z odciętej kończyny człowieka wstrzyknięto królikom i białym myszkom. Po siedmiu dniach na skórze zwierząt pojawiły się cielistożółte grudki i pokryły się rogowaciejącym naskórkiem. Histopatologicznie był to rak skórny płaskokomórkowy rogowaciejący. - wyciąg eterowy z wysuszonej tkanki raka wargi dolnej człowieka podano dwukrotnie zwierzętom doświadczalnym. Potwierdzono histopatologicznie, że zarówno nowotór człowieka jak i królików był rakiem płaskokomórkowym rogowaciejącym. - dwukrotnie podano wyciąg eterowy z raka żołądka człowieka królikom i swinkom morskim. Po 20 dniach zwierzęta padły. Podczas badania anatomopatologicznego stwierdzono w jamie otrzewnowej wolny płyn, powiększoną wątrobę w biało-szare plamy i wygórowania. Obrazy preparatów wykonanych z wyciagów eterowych z nowotworów ludzkich i z wątroby zwierząt były takie same. - osad z wyciągu eterowego guza nowotworowego królika wstrzyknięty innemu królikowi powodował, tak samo jak osad z wyciągu nowotworowego człowieka, powstanie identycznie takiego samego guza. - powierzchnię pożywki stałej polano wyciągiem eterowym z nowotworów ludzi i zwierząt doświadczalnych. Zawsze po upływie dłuższego czasu wyrastały na niej bujne kolonie pleśni. Posiewy krwi zwierząt doświadczalnych wykazywały najpierw biały, mleczny nalot na pożywce stałej, potem nalot ten przebarwiał sie na brązowo i miał postać cieniutkich niteczek. Następnie najstarsze kolonie sciemniały i przybrały kolor szarozielony, a wkrótce cała powierzchnia agaru pokryła się typową hodowlą pleśni szarej. - posiewy z wyciągów eterowych tkanek pobranych z wrzodów żołądka człowieka także dawały bujny wzrost pleśni. W celu ustalenia, który z pleśniowców występuje w jakim rodzaju raka, wykonano wiele różnych posiewów. Z raka zawsze wyhodowano pleśniowca o zarodnikach drobnych i ułożonych w formie pędzelków (penicilium). Hodowle tej pleśni, w miarę starzenia, przybierały kolor szary. - z badanych mięsaków udało się otrzymać pleśń, której dojrzała, zarodnikująca hodowla miała kolor brązowy. Zarodniki tej pleśni były znacznie większe, niż plesni szarej. - Otrzymano również hodowlę pleśni z czerniaka złośliwego. Zarodnikująca pleśń miała kolor zupełnie czarny, a nitki pleśni, długie i bujne, początkowo białe powoli czerniały. Kolonie tej pleśni rosły bardzo szybko. - posiewy krwi, płynów wysiękowych z jam surowiczych, a także ze stawów pochodzące od zaawansowanych chorych na nowotwory złośliwe zawsze dawały po upływie od trzech do sześciu miesięcy wzrost pleśni penicilium. - obecność pleśni stwierdzono równiez w tkankach nowotworów łagodnych, jak tłuszczak, czy torbiel kości. Również posiewy kału i moczu zaawansowanych chorych na raka dają zawsze bujny wzrost grzybka penicilium. - wycięte i pobrane jałowo guzy nowotworowe umieszczone w słojach, poza organizmem człowieka powiększały się, a z upływem czasu wyrastały na nich liczne nitki pleśni, które następnie zarodnikowały. Otrzymane w ten sposób zarodniki przeszczepione na zwierzęta doświadczalne powodowały powstawanie i wzrost guzów nowotworowych. - organizm człowieka z nowotworem złośliwym pozbawiony jest mikroorganizmów banalnych (fizjologicznych). Na podstawie powyższych badań doktor Rybczyński stwierdził, że komórka nowotworowa nie jest patologicznie zmienioną komórką naszego organizmu, a jest to komórka pasożytnicza - grzybicza . Analiza widmowa substancji powstałej po stopieniu tkanki nowotworowej (wypaleniu białka) wykazała, że składa się ona z następujących pierwiastków : Si, Na, K, Al, Fe, Ca, Ni, Sb, Cr, Co, Cu, Mn, Br, Sr. Nezwykłą odporność na czynniki fizyczne i chemiczne, grzybek penicilium zawdzięcza swojej budowie chemicznej.Składa się on bowiem z połączenia białka z większością pierwiastków nieorganicznych występujących na Ziemi, wśród których dominuje krzem. Analiza widmowa tkanki nowotworowej po wypaleniu łukiem elektrycznym (4000 stopni C) wykazała, że pozostał czysty krzem. Leczenie preparatem ANRY Pierwsze szczepionki przeciwrakowe doktor Rybczyński wykonał na zwierzętach doświadczalnych już w 1954 roku. Były one sporządzane z wyżarzonych zarodników pleśni w temperaturze ponad 4000 stopni C na łuku elektrycznym. Po wyżarzeniu pozostawała kulka wielkości ziarnka pieprzu, tak twarda, że przez pół roku doktor poszukiwał prasy, która by ją rozdrobniła na pyłek. Otrzymany proszek rozprowadzony płynem fizjologicznym wstrzykiwał zakażonym zwierzętom. Zabieg ten nie powodował guzów u zwierząt zdrowych, natomiast zwierzęta z nowotworami zaczęły szybko wracać do zdrowia. Po kilku miesiącach kiedy poprawa u zwierząt postępowała, doktor zdecydował się zastosować szczepionkę u człowieka. Należy zaznaczyć, że na początku byli to pacjenci, którzy nie mieli już żadnej możliwości leczenia. Byli po prostu skazani na smierć. Pierwszą osobą u której zastosował szczepionkę krzemową była chora z daleko zaawansowanym rakiem trzustki. Chora miała również żółtaczkę i cukrzycę. Bóle ustały na drugi dzień po zastrzyku, szybko zaczął wracać apetyt, zmniejszyła się żółtaczka, całkowicie ustąpiła cukrzyca. Przez dziesięć tygodni następowała bardzo szybka poprawa i kiedy wydawało się, że chora powróci do zdrowia, w 11 tygodniu jej stan bardzo się pogorszył i po trzech dniach zmarła. Doktor Rybczyński zorientował się, że została podana zbyt duża dawka krzemu, co spowodowało gwałtowny rozpad guza i chora zmarła na skutek zatrucia toksynami z rozpadających się komórek grzybiczych i wysokiej temperatury. Kolejne badania polegały na obniżaniu dawki krzemu w szczepionce. Rozpadające się guzy, które miały możliwość wyropienia na zewnątrz, nie zatruwały organizmu, nie powodowały wysokiej gorączki, ani powiększenia i zablokowania toksynami wątroby. Jeżeli guz znajdował się wewnątrz organizmu dawka leku musiała być na tyle mała, aby wątroba mogła sobie poradzić z utylizacją toksyn. W trakcie dalszych badań doktor opracował preparat homeopatyczny zawierający jony krzemu i nazwał go od swojego nazwiska "ANRY". Preparat doskonale sprawdza się w profilaktyce. Podawany jest jednorazowo, raz na pół roku w dawce 1cm sześcienny. Nie może mieć, jako lek homeopatyczny, żadnych ujemnych skutków ubocznych. Działa wtedy, kiedy jest potrzebny. Pobranie leku stanowi jednocześnie formę diagnostyki. Zdarza się, że osoby biorące lek profilaktcznie odkrywają u siebie czasami nawet dużego guza. Guz nowotworowy jako obcy, pasożytujący w nas organizm, może rosnąć przez wiele lat, nie dając żadnych objawów. Często kiedy się o tym dowiadujemy jest już za późno. Zresztą, leczenie nawet małych guzków przez oficjalną medycynę budzi coraz więcej kontrowersji (6). Doktor Rybczyński przeprowadził wiele badań demaskujących bezsilność i nieskuteczność stosowanych terapii. Podejmując próby zniszczenia tkanki rakowej stwierdził, że jest ona praktycznie niezniszczalna. Zarodniki pleśni umieszczone na pożywce nasączonej 300 razy silniejszą dawką cytostatyków (chemioterapia) rosły, a kiedy osiągnęły postać dojrzałą, zarodnikowały. Podobnie sprawdzał "skuteczność" radioterapii. Zarodnikującą pleśń szarą naświetlano jednorazowo dawką 6000 erów. Następnie położono na próbce dwie igły radowe na 24 godz. Niestety ani promienie x, ani y nie zniszczyły tkanki. Przeciwnie, zarodniki pleśni potraktowane tą "terapią" spowodowały znacznie szybszy i bujniejszy wzrost pleśni. Radioterapia powoduje często zmniejszenie, lub nawet ustępowanie na jakiś czas guzów. Doktor Rybczyński zaobserwował, że tkanka rakowa jest przerośnięta i otorbiona naszymi własnymi komórkami, aby zapobiec rozsiewaniu się zarodników i rozprzestrzenianiu toksyn. Dookoła i wewnątrz guza tworzy się naciek zapalny, jakby pole walki, gdzie gromadzą się komórki obronne organizmu, przedewszystkim leukocyty. Podczas radioterapii naciek ten zostaje zniszczony a komórki rakowe uwolnione rozsiewają się. Guz pozornie ginie, lub zmniejsza się, ale niestety zagrożenie istnieje nadal. Jako chirurg, doktor Rybczyński obserwował wycinane guzy po zastosowaniu preparatu ANRY. Okazało się, że najkorzystniejsze jest usuwanie chirurgiczne około sześć tygodni po zażyciu preparatu. Zropiały guz łatwo odziela się od naszej tkanki, a poza tym zapobiega to rozsiewaniu się komórek rakowych i przerzutom. Jeśli zachodzi konieczność natychmiastowej operacji, preparat należy podać wtedy, gdy jest pewność całkowitego zrośnięcia się zespoleń, a więc najwcześniej sześć tygodni po operacji.W wielu przypadkach nowotworów operacja nie jest konieczna, a nawet niewskazana. Doktor nie radzi operować raka krtani, przełyku i płuc. Dokładne wskazówki można znaleźć w jego książce. (7). Wiele osób biorąc preparat pyta, jak długo trzeba go zażywać. Chorzy z nowotworem powinni brać co pół roku, aż do wyleczenia, czyli wycofania się guzów, a potem co półtora roku, ponieważ u nich przez wiele lat pozostają zarodniki pleśni we krwi. Podobnie profilaktycznie - początkowo przez dwa trzy lata co pół roku, aby oczyścić organizm z grzybów, a następnie wystarczy raz na półtora roku. Istnieje kilka barier, kiedy nawet preparat ANRY nie jest w stanie pomóc, m.in.: - zniszczony układ odpornościowy, np. chemioterapią (poniżej 2000 leukocytów) i uszkodzony szpik kostny, który nie jest w stanie się zregenerować. - guzy, marskość wątroby, lub zółtaczka wirusowa - zniszczona w bardzo dużym stopniu wątroba nie jest w stanie oczyścić organizmu z toksyn i dochodzi do jego zatrucia. - ciężki rak płuc, które nie mają zdolności regeneracji, a zdrowej tkanki jest tak mało, że nie może zapewnić organizmowi właściwego oddychania. W ciężkich przypadkach nowotworów preparat podaje się w nieco inny sposób, co należy ustalić poprzez konsultacje. Nieustanne zagrożenie Z grzybami stykamy się wszędzie. Wdychamy ich zarodniki, które pasożytują w naszym organizmie. Tak było od zawsze. Organizm ludzki będąc w stanie tak zwanej homeostazy współżyje z kilkuset rodzajami fizjologicznych mikroorganizmów. Prawdopodobnie od dawna takie dziko żyjące grzyby, nawet jeśli dostały się do organizmu, nie czyniły mu większej szkody, dlatego, że człowiek posiadał zdrowe, nieuszkodzone mechanizmy obronne. Obecnie, na skutek skażenia środowiska, żywności i rażących błędów medycyny odporność ta została w bardzo dużym stopniu zniszczona. Głównym winowajcą są tu: - antybiotyki. Antybiotyk jest metabolitem, czyli produktem przemiany materii grzybów (pleśni). Odkryte przez prof Fleminga w 1929 roku wydawały się zbawieniem dla ludzkości, tym bardziej, że były to czasy masowych zachorowań na gruźlicę. Rzeczywiście uratowały życie tysiącom ludzi. Prof Fleming ostrzegał przed ubocznymi działaniami antybiotyków, mimo to zaczęto je stosować na olbrzymią skalę. Wiek XX to nie tylko wiek antybiotyków, ale również intensywnych badań genetycznych. Antybiotyk fleminga "wyprodukowany" przez dziko żyjącego pędzlaka ma niewiele wspólnegeo ze współczesnymi antybiotykami. Te współczesne są produktem grzybów-mutantów, tak pozmienianych genetycznie, że wydzielają około 300 razy więcej antybiotyku. Doktor Rybczyński wiele razy potwierdził badaniami, że antybiotyk, nawet najczystszy, umieszczony na pożywce węglowodanowej, zawsze porastał kożuchem pleśni. Każda ampułka antybiotyku zawiera zarodniki pleśni, które wstrzyknięte do organizmu dorastają do postaci komórkowej i dalej wydzielają antybiotyki. Tak więc dziecko, któremu podano przynajmniej raz antybiotyk narażone jest na stopniową utratę odporności. Zapada na kolejne choroby, znów dostaje antybiotyki i tak powstaje błędne koło. Nic dziwnego, że obecnie tak powszechna wśród dzieci jest alergia. Bo alergia to brak odporności organizmu na różne czynniki zewnętrzne. A grzyby raz wprowadzone do organizmu nie giną. Przy diecie wysokowęglowodanowej, mając dobrą pożywkę rosną szybko, tworzą skupiska, które są początkiem grzybic lub guzów nowotworowych. - żywność Z grzybami w żywnosci spotykamy się na każdym kroku. Jeżeli słoik kompotu z maleńką plamką pleśni prześwietlimy odpowiednimi promieniami, zobaczymy, że jest on przerośnięty "korzeniami" pleśni do samego dna. Zazwyczaj łyżką zbieramy tę odrobinę pleśni, a kompot wypijamy. Często również odkrawamy nadpleśniałą część ziemniaka, pomidora, jabłka. Tymczasem ta dojrzała, dobrze widoczna część grzyba, to tylko wierzchołek góry lodowej. Specjalne szczepy grzybów i to właśnie z rodziny penicilium stosuje się w produkcji serów dojrzewających - pleśniowych, oraz twardych. Im twardszy ser, tym bardziej jest przerośnięty grzybnią. Zupełnie inny rodzaj grzybów serwuje nam w żywności przemysł mięsny. W poprzednim punkcie była mowa o antybiotykach. Rzadko kto wie, jak one są produkowane. Otóż w zbiornikach o pojemności wielu tysięcy litrów przygotowuje się pożywkę w postaci wodnego roztworu węglowodanów - mąki pszennej, ziemniaczanej i cukru. Po doprowadzeniu temperatury do ponad 70 stopni dodaje się specjalne, laboratoryjnie wyselekcjonowane, zmutowane szczepy grzybów, które wytwarzają wymagane rodzaje antybiotyku. Przez kilka tygodni zbiorniki przerastają grzybnią. Proszę zwrócić uwagę że o ile większość normalnych, białkowych organizmów ginie w takiej temperaturze, dla grzybów temperatura 70 - 120 stopni jest optymalnym "ciepełkiem", w którym najszybciej rosną. Po odpowiednim czasie dokonuje się odciągu antybiotyków. Pierwszy, najczystszy - dla ludzi, drugi dla zwierząt - do użytku weterynarzy. Całą resztę odsącza się, osusza i brykietuje. Stanowi ona główny komponent pasz w tuczu zwierząt mięsnych i drobiu. Tak więc, całe tony grzybni wracają do nas w postaci mięsa. A ponieważ według badań doktora Rybczyńskiego giną one dopiero w temperaturze 4000 stopni, żadna obróbka cieplna ich nie zniszczy. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Polsce powstało już 26 ferm świń założonych przez Amerykanów, niedługo zaleje nasz rynek zagrzybiona, skażona wieprzowina, szczególnie ta najtańsza, w supermarketach. Podobnie jest z drobiem. Kurczak, zaprogramowany na 6-8 tygodni tuczu, wypuszczony po tym czasie na "wolność" po 2-3 tyg pokryje się pleśnią, łącznie z piórami i padnie. Nie lepiej jest z innymi produktami. Kontrole często wykrywają całe partie kaszy, mąki, czy innych produktów węglowodanowych skażonych grzybami. Bardzo ważne jest również dbanie o magazyny żywnościowe i spichrze na wsi. Nie przypadkowa jest wysoka zachorowalność na raka żołądka wśród ludności wiejskiej. (8) - mieszkanie Profesor Julian Aleksandrowicz w swojej książce "Nie ma nieuleczalnie chorych" pisze: "Na szczególna uwagę zasługuje również fakt, że tzw "domy rakowe", lub "mieszkania rakowe" znane z wiedzy empirycznej, a dotąd nie w pełni wyjaśnione naukowo, są konsekwencją skażenia środowiska zamieszkania toksynotwórczymi grzybami. Nasze spostrzeżenia w tym zakresie zostały potwierdzone przez wiele pracowni świata i dowodzą kulturowego uwarunkowania chorób nowotworowych przez określony model budownictwa mieszkaniowego. stąd też wydaje się, że impregnowanie tworzyw grzybobójczymi czynnikami jest jedną z racjonalnych dróg profilaktyki. Na poparcie tej tezy podam dwa przykłady z którymi zetknęłam się osobiście. Moja siostra, tak jak cała moja rodzina wzięła preparat ANRY profilaktycznie w październiku 2003. Po czterech miesiącach zauważyła na szyi ciemną brodawkę wielkości prawie centymetra. Pani Wiesława Tomczak stwierdziła, że jest to czerniak złośliwy, którego nie należy ruszać, drażnić, ani tym bardziej wycinać. Po jakimś czasie powinien sam zniknąć. Lekarz, który to obejrzał radził siostrze natychmiast zgłosić się do kliniki onkologicznej na badania. Siostra postąpiła według wskazań Pani Wiesławy. Rzeczywiście po dwóch miesiącach guzek zaczął się gwałtownie zmieniać i zmniejszać, a po kilku tygodniach całkowicie zniknął. Z początku została niewielka różowa blizna, a teraz nie ma już ani śladu. Po analizie doszłyśmy do wniosku, że przyczyną czerniaka, mogła być czarna pleśń w naszym rodzinnym domu. Mury z wapienia chłonęły wilgoć strumyka płynącego za domem i w rogu mieszkania najbardziej oddalonym od pieca była zawsze czarna pleśń, której nie sposób było zlikwidować.Obecnie w tym pokoju mieszka siostrzeniec, który na plecach ma kilkanaście dużych, czarnych "pieprzyków". Bierze również profilaktycznie preparat ANRY. Przykład drugi, to pani Ewa, która przez 30 lat mieszkała w narożnym mieszkaniu bloku. Przeciekający dach powodował wilgoć i coraz większe zagrzybienie mieszkania. U pani Ewy stwierdzono trzy rodzaje guzów - glejak mózgu, mięśniak macicy i cysta. Leczy się preparatem ANRY, jest na diecie niskoweglowodanowej. Mimo że jest po dwóch operacjach mózgu czuje się dobrze. - palenie tytoniu Może być przyczyną raka płuc, lub krtani, ponieważ jak stwierdził doktor Rybczyński, niektóre grzyby z rodzaju penicilium uwielbiają środowisko tytoniu. Niezwykła odporność powoduje, że nie niszczy ich żar papierosa (ok 800 stopni). Wdychając systematycznie dym, a wraz z nim zarodniki grzybów, doprowadzamy do takiego ich nagromadzenia, że z czasem powstaje rak. - inne czynniki Każdy żywy organizm rośnie i rozwija się lepiej, jeśli stworzymy mu optymalne warunki. Powszechnie znany jest problem cieków wodnych. I tak np. kot, mrówki, czy bez czują się bardzo dobrze na żyle wodnej, podczas gdy pies unika takich miejsc, a paproć w miejscu, gdzie jest żyła wodna po prostu uschnie. Cieki wodne działają niezwykle stymulująco na wzrost grzybów, dlatego spanie przez wiele lat w takim miejscu może uaktywnić nowotwór. Podobnie przebywanie w skażonym środowisku - praca w zakładach produkujących chemikalia, lakierniach, fabrykach mebli itp. Stosowane w domu środki czystości, freon ulatniający się z lodówek, ołów z połączeń w instalacjach wodociągowych, rtęć z amalgamatowych wypełnień w zębach(9), to tylko fragment czynników potocznie nazywanych jako rakotwórcze. Znając istotę raka nie możemy się z tym zgodzić. Te czynniki mogą jedynie sprzyjać szybszemu rozwojowi nowotworów, z dwóch powodów - albo stwarzają dla grzybów optymalne warunki wzrostu, albo osłabiają organizm, obniżając jego odporność, co powoduje, że staje się on bezbronny wobec pasożyta. Nie tylko rak Doktor Rybczyński odkrył podczas swoich badań, że grzybka penicilium cechuje polimorfizm, czyli występowanie w różnych postaciach rozwojowych. Wirusy, które uważa się, "że przekształcają komórki ludzkie w nowotworowe" są jedną z najmniejszych postaci pasożyta penicilium. Potwierdziło to doświadczenie z posiewem surowicy krwi chorego na nowotwór. Po ośmiu dniach pojawiły się bardzo liczne drobnoustroje tak małe, że ledwo widoczne w mikroskopie optycznym. Dr Rybczyński nie dysponował w latach 50-tych mikroskopem elektronowym. Po czterech tygodniach były już wielkości typowej dla bakterii, gromadząc się w skupiska, gronka, lub łańcuszki. Doktor miał czasami wątpliwości czy są to pleśniowce, czy bakterie. Wątpliwości te jednak znikały, gdy po paru tygodniach cała hodowla pokrywała sie kożuchem pleśni.(10) Fot 25 Fot8 Fot 29 Fot28 Powyższe wyniki badań nasuwają hipotezę, że wiele chorób uważanych za wirusowe, bakteryjne, lub te, których przyczyny medycyna w ogóle nie zna, mogą być spowodowane młodymi postaciami grzybów. Potwierdza te teorie wyleczenie krzemem wielu chorób, takich jak : padaczka, małopłytkowość, wodogłowie, zanik mięśni, żółtaczka, astma, zapalenie mózgu, marskość wątroby, rumień guzowaty, niepłodność, żylaki odbytu, schizofrenia, stwardnienie rozsiane, AIDS i wiele innych. Choroby te ustępowały zazwyczaj przy okazji leczenia nowotworów. Przyjrzyjmy się bliżej chorobie AIDS. Za jej przyczynę uważa się niszczenie leukocytów T odpowiedzialnych za odporność organizmu, przez wirusa HIV. Nie można wykluczyć, że HIV jest właśnie tą najmłodszą, zarodnikową postacią jednego z grzybków penicilium. Doktor Rybczyński wyleczył 4 przypadki AIDS. Dlaczego krzem Odpowiedź na to pytanie dają wyniki badań doktora Rybczyńskiego. Próbując stworzyć szczepionkę na raka doszedł w końcu do czystego krzemu. Dopiero ten czysty pierwiastek pozyskany z tkanki nowotworowej nie powodował guzów u zwierząt zdrowych, a leczył chore. Aktywne jony krzemu w postaci homeopatycznej dają impuls do układu odpornościowego wskazując przeciwnika. Leukocyty, których ilość pod wpływem preparatu ANRY szybko wzrasta wytrącają krzem z komórek nowotworowych niszcząc ich strukturę. Uwolnione toksyczne białko jest utylizowane przez wątrobę. U wszystkich chorych na raka stwierdzono bardzo niski poziom krzemu w organizmie. Jest go natomiast dużo w podścieliskach pod nowotwory i w samych guzach. Po ich rozpadzie krzem wraca na swoje miejsca. Chiński naukowiec Jezhou Sheng prowadził badania naukowe nad Vilcacorą. Potwierdził jej właściwości lecznicze w wielu chorobach między innymi raka. Badania wykazały, że Vilcacora ma zdolność niszczenia DNA komórki rakowej i jej rozpad, oraz naprawy uszkodzeń DNA (11) w naszych komórkach. Można założyć, że krzem, jako nośnik informacji niezwykle ważny w DNA został "wykradziony" przez nowotwór, powodując jej uszkodzenia, a po rozpadzie guza powrócił na swoje miejsca. Równie ważną rolę ogrywa krzem w budowie białek, szczególnie kolagenowych. Duże ilości tego pierwiastka zawierają takie tkanki jak tętnice (najwięcej aorta), ścięgna, skóra, tkanka łączna, białko oka. Kolagen, który jest białkowym klejem utrzymującym organizm w całości zawiera krzem w postaci silanolanu. Vit C działa wyłącznie jako katalizator w syntezie kolagenu. Natomiast krzem jest strukturalnym elementem kolagenu. Substancje zawierające krzem występują we wszystkich chrząstkach i materiale wiążącym komórki. Krzem jest również potrzebny dla zachowania właściwej struktury kości i ich zrostu.(12) Krzem spełnia wybitną rolę w energoinformacyjnych polach organizmu. To właśnie od metabolizmu krzemu zależy funkcjonowanie tzw. matrycy energetycznej - energetycznego wzorca organizmu. Uszkodzenie krzemowo-energetycznej matrycy organizmu prowadzi nie tylko do nowotworów, ale i innych schorzeń.(13). Największy wkład w badania nad krzemem wniósł do polskiej i światowej nauki prof. Włodzimierz Sedlak. Wyniki jego badań w pełni pokrywają się z badaniami i hipotezami dr Rybczyńskiego. Prof. Sedlak pisze : "Praktyka lekarska stosowała już od starożytności rośliny krzemionkowe: skrzyp, kozieradka, poziomka, miodunka, konopie. Krzemionki używa się w leczeniu nie tylko gruźlicy, ale również nowotworów. Statystycznie wykazano związek występowalności nowotworów złośliwych z zawartością krzemu w wodzie. W początkach obecnego stulecia (XX w - dop autora) poczęto stosować krzem w terapii nowotworowej. (14).". "Rozwój grzybów na plantacjach ryżu jest hamowany przez Si. Zarażenie grzybem jest odwrotnie proporcjonalne do ilości krzemu w glebie (15)." Profesor Sedlak - uczony na miarę XXI wieku rozpoczął badania nad krzemem około 50 lat temu. Jego książki, które przeleżały pół wieku w piwnicy, obecnie wykupują prości ludzie. czytają, porównują, próbują zrozumieć. Dlaczego nie czynią tego luminarze nauki? Gdyby badania Sedlaka, Leriche'a, Rybczyńskiego, podjęły placówki badawcze, być może wiele chorób łącznie z rakiem dawno przestałyby być nieuleczalne. Tylko, czy ten kierunek badań nie jest przypadkiem tak gorący, że można sobie poparzyć palce? Marianna Imiolczyk Konsultacja :Wiesława Tomczak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do mariusza
- osad z wyciągu eterowego guza nowotworowego królika wstrzyknięty innemu królikowi powodował, tak samo jak osad z wyciągu nowotworowego człowieka, powstanie identycznie takiego samego guza. - powierzchnię pożywki stałej polano wyciągiem eterowym z nowotworów ludzi i zwierząt doświadczalnych. Zawsze po upływie dłuższego czasu wyrastały na niej bujne kolonie pleśni. Posiewy krwi zwierząt doświadczalnych wykazywały najpierw biały, mleczny nalot na pożywce stałej, potem nalot ten przebarwiał sie na brązowo i miał postać cieniutkich niteczek. Następnie najstarsze kolonie sciemniały i przybrały kolor szarozielony, a wkrótce cała powierzchnia agaru pokryła się typową hodowlą pleśni szarej. - posiewy z wyciągów eterowych tkanek pobranych z wrzodów żołądka człowieka także dawały bujny wzrost pleśni. W celu ustalenia, który z pleśniowców występuje w jakim rodzaju raka, wykonano wiele różnych posiewów. Z raka zawsze wyhodowano pleśniowca o zarodnikach drobnych i ułożonych w formie pędzelków (penicilium). Hodowle tej pleśni, w miarę starzenia, przybierały kolor szary. - z badanych mięsaków udało się otrzymać pleśń, której dojrzała, zarodnikująca hodowla miała kolor brązowy. Zarodniki tej pleśni były znacznie większe, niż plesni szarej. - Otrzymano również hodowlę pleśni z czerniaka złośliwego. Zarodnikująca pleśń miała kolor zupełnie czarny, a nitki pleśni, długie i bujne, początkowo białe powoli czerniały. Kolonie tej pleśni rosły bardzo szybko. - posiewy krwi, płynów wysiękowych z jam surowiczych, a także ze stawów pochodzące od zaawansowanych chorych na nowotwory złośliwe zawsze dawały po upływie od trzech do sześciu miesięcy wzrost pleśni penicilium. - obecność pleśni stwierdzono równiez w tkankach nowotworów łagodnych, jak tłuszczak, czy torbiel kości. Również posiewy kału i moczu zaawansowanych chorych na raka dają zawsze bujny wzrost grzybka penicilium. - wycięte i pobrane jałowo guzy nowotworowe umieszczone w słojach, poza organizmem człowieka powiększały się, a z upływem czasu wyrastały na nich liczne nitki pleśni, które następnie zarodnikowały. Otrzymane w ten sposób zarodniki przeszczepione na zwierzęta doświadczalne powodowały powstawanie i wzrost guzów nowotworowych. - organizm człowieka z nowotworem złośliwym pozbawiony jest mikroorganizmów banalnych (fizjologicznych). Na podstawie powyższych badań doktor Rybczyński stwierdził, że komórka nowotworowa nie jest patologicznie zmienioną komórką naszego organizmu, a jest to komórka pasożytnicza - grzybicza . Analiza widmowa substancji powstałej po stopieniu tkanki nowotworowej (wypaleniu białka) wykazała, że składa się ona z następujących pierwiastków : Si, Na, K, Al, Fe, Ca, Ni, Sb, Cr, Co, Cu, Mn, Br, Sr. Nezwykłą odporność na czynniki fizyczne i chemiczne, grzybek penicilium zawdzięcza swojej budowie chemicznej.Składa się on bowiem z połączenia białka z większością pierwiastków nieorganicznych występujących na Ziemi, wśród których dominuje krzem. Analiza widmowa tkanki nowotworowej po wypaleniu łukiem elektrycznym (4000 stopni C) wykazała, że pozostał czysty krzem. Leczenie preparatem ANRY Pierwsze szczepionki przeciwrakowe doktor Rybczyński wykonał na zwierzętach doświadczalnych już w 1954 roku. Były one sporządzane z wyżarzonych zarodników pleśni w temperaturze ponad 4000 stopni C na łuku elektrycznym. Po wyżarzeniu pozostawała kulka wielkości ziarnka pieprzu, tak twarda, że przez pół roku doktor poszukiwał prasy, która by ją rozdrobniła na pyłek. Otrzymany proszek rozprowadzony płynem fizjologicznym wstrzykiwał zakażonym zwierzętom. Zabieg ten nie powodował guzów u zwierząt zdrowych, natomiast zwierzęta z nowotworami zaczęły szybko wracać do zdrowia. Po kilku miesiącach kiedy poprawa u zwierząt postępowała, doktor zdecydował się zastosować szczepionkę u człowieka. Należy zaznaczyć, że na początku byli to pacjenci, którzy nie mieli już żadnej możliwości leczenia. Byli po prostu skazani na smierć. Pierwszą osobą u której zastosował szczepionkę krzemową była chora z daleko zaawansowanym rakiem trzustki. Chora miała również żółtaczkę i cukrzycę. Bóle ustały na drugi dzień po zastrzyku, szybko zaczął wracać apetyt, zmniejszyła się żółtaczka, całkowicie ustąpiła cukrzyca. Przez dziesięć tygodni następowała bardzo szybka poprawa i kiedy wydawało się, że chora powróci do zdrowia, w 11 tygodniu jej stan bardzo się pogorszył i po trzech dniach zmarła. Doktor Rybczyński zorientował się, że została podana zbyt duża dawka krzemu, co spowodowało gwałtowny rozpad guza i chora zmarła na skutek zatrucia toksynami z rozpadających się komórek grzybiczych i wysokiej temperatury. Kolejne badania polegały na obniżaniu dawki krzemu w szczepionce. Rozpadające się guzy, które miały możliwość wyropienia na zewnątrz, nie zatruwały organizmu, nie powodowały wysokiej gorączki, ani powiększenia i zablokowania toksynami wątroby. Jeżeli guz znajdował się wewnątrz organizmu dawka leku musiała być na tyle mała, aby wątroba mogła sobie poradzić z utylizacją toksyn. W trakcie dalszych badań doktor opracował preparat homeopatyczny zawierający jony krzemu i nazwał go od swojego nazwiska "ANRY". Preparat doskonale sprawdza się w profilaktyce. Podawany jest jednorazowo, raz na pół roku w dawce 1cm sześcienny. Nie może mieć, jako lek homeopatyczny, żadnych ujemnych skutków ubocznych. Działa wtedy, kiedy jest potrzebny. Pobranie leku stanowi jednocześnie formę diagnostyki. Zdarza się, że osoby biorące lek profilaktcznie odkrywają u siebie czasami nawet dużego guza. Guz nowotworowy jako obcy, pasożytujący w nas organizm, może rosnąć przez wiele lat, nie dając żadnych objawów. Często kiedy się o tym dowiadujemy jest już za późno. Zresztą, leczenie nawet małych guzków przez oficjalną medycynę budzi coraz więcej kontrowersji (6). Doktor Rybczyński przeprowadził wiele badań demaskujących bezsilność i nieskuteczność stosowanych terapii. Podejmując próby zniszczenia tkanki rakowej stwierdził, że jest ona praktycznie niezniszczalna. Zarodniki pleśni umieszczone na pożywce nasączonej 300 razy silniejszą dawką cytostatyków (chemioterapia) rosły, a kiedy osiągnęły postać dojrzałą, zarodnikowały. Podobnie sprawdzał "skuteczność" radioterapii. Zarodnikującą pleśń szarą naświetlano jednorazowo dawką 6000 erów. Następnie położono na próbce dwie igły radowe na 24 godz. Niestety ani promienie x, ani y nie zniszczyły tkanki. Przeciwnie, zarodniki pleśni potraktowane tą "terapią" spowodowały znacznie szybszy i bujniejszy wzrost pleśni. Radioterapia powoduje często zmniejszenie, lub nawet ustępowanie na jakiś czas guzów. Doktor Rybczyński zaobserwował, że tkanka rakowa jest przerośnięta i otorbiona naszymi własnymi komórkami, aby zapobiec rozsiewaniu się zarodników i rozprzestrzenianiu toksyn. Dookoła i wewnątrz guza tworzy się naciek zapalny, jakby pole walki, gdzie gromadzą się komórki obronne organizmu, przedewszystkim leukocyty. Podczas radioterapii naciek ten zostaje zniszczony a komórki rakowe uwolnione rozsiewają się. Guz pozornie ginie, lub zmniejsza się, ale niestety zagrożenie istnieje nadal. Jako chirurg, doktor Rybczyński obserwował wycinane guzy po zastosowaniu preparatu ANRY. Okazało się, że najkorzystniejsze jest usuwanie chirurgiczne około sześć tygodni po zażyciu preparatu. Zropiały guz łatwo odziela się od naszej tkanki, a poza tym zapobiega to rozsiewaniu się komórek rakowych i przerzutom. Jeśli zachodzi konieczność

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do mariusza
Preparat doskonale sprawdza się w profilaktyce. Podawany jest jednorazowo, raz na pół roku w dawce 1cm sześcienny. Nie może mieć, jako lek homeopatyczny, żadnych ujemnych skutków ubocznych. Działa wtedy, kiedy jest potrzebny. Pobranie leku stanowi jednocześnie formę diagnostyki. Zdarza się, że osoby biorące lek profilaktcznie odkrywają u siebie czasami nawet dużego guza. Guz nowotworowy jako obcy, pasożytujący w nas organizm, może rosnąć przez wiele lat, nie dając żadnych objawów. Często kiedy się o tym dowiadujemy jest już za późno. Zresztą, leczenie nawet małych guzków przez oficjalną medycynę budzi coraz więcej kontrowersji (6). Doktor Rybczyński przeprowadził wiele badań demaskujących bezsilność i nieskuteczność stosowanych terapii. Podejmując próby zniszczenia tkanki rakowej stwierdził, że jest ona praktycznie niezniszczalna. Zarodniki pleśni umieszczone na pożywce nasączonej 300 razy silniejszą dawką cytostatyków (chemioterapia) rosły, a kiedy osiągnęły postać dojrzałą, zarodnikowały. Podobnie sprawdzał "skuteczność" radioterapii. Zarodnikującą pleśń szarą naświetlano jednorazowo dawką 6000 erów. Następnie położono na próbce dwie igły radowe na 24 godz. Niestety ani promienie x, ani y nie zniszczyły tkanki. Przeciwnie, zarodniki pleśni potraktowane tą "terapią" spowodowały znacznie szybszy i bujniejszy wzrost pleśni. Radioterapia powoduje często zmniejszenie, lub nawet ustępowanie na jakiś czas guzów. Doktor Rybczyński zaobserwował, że tkanka rakowa jest przerośnięta i otorbiona naszymi własnymi komórkami, aby zapobiec rozsiewaniu się zarodników i rozprzestrzenianiu toksyn. Dookoła i wewnątrz guza tworzy się naciek zapalny, jakby pole walki, gdzie gromadzą się komórki obronne organizmu, przedewszystkim leukocyty. Podczas radioterapii naciek ten zostaje zniszczony a komórki rakowe uwolnione rozsiewają się. Guz pozornie ginie, lub zmniejsza się, ale niestety zagrożenie istnieje nadal. Jako chirurg, doktor Rybczyński obserwował wycinane guzy po zastosowaniu preparatu ANRY. Okazało się, że najkorzystniejsze jest usuwanie chirurgiczne około sześć tygodni po zażyciu preparatu. Zropiały guz łatwo odziela się od naszej tkanki, a poza tym zapobiega to rozsiewaniu się komórek rakowych i przerzutom. Jeśli zachodzi konieczność natychmiastowej operacji, preparat należy podać wtedy, gdy jest pewność całkowitego zrośnięcia się zespoleń, a więc najwcześniej sześć tygodni po operacji.W wielu przypadkach nowotworów operacja nie jest konieczna, a nawet niewskazana. Doktor nie radzi operować raka krtani, przełyku i płuc. Dokładne wskazówki można znaleźć w jego książce. (7). Wiele osób biorąc preparat pyta, jak długo trzeba go zażywać. Chorzy z nowotworem powinni brać co pół roku, aż do wyleczenia, czyli wycofania się guzów, a potem co półtora roku, ponieważ u nich przez wiele lat pozostają zarodniki pleśni we krwi. Podobnie profilaktycznie - początkowo przez dwa trzy lata co pół roku, aby oczyścić organizm z grzybów, a następnie wystarczy raz na półtora roku. Istnieje kilka barier, kiedy nawet preparat ANRY nie jest w stanie pomóc, m.in.: - zniszczony układ odpornościowy, np. chemioterapią (poniżej 2000 leukocytów) i uszkodzony szpik kostny, który nie jest w stanie się zregenerować. - guzy, marskość wątroby, lub zółtaczka wirusowa - zniszczona w bardzo dużym stopniu wątroba nie jest w stanie oczyścić organizmu z toksyn i dochodzi do jego zatrucia. - ciężki rak płuc, które nie mają zdolności regeneracji, a zdrowej tkanki jest tak mało, że nie może zapewnić organizmowi właściwego oddychania. W ciężkich przypadkach nowotworów preparat podaje się w nieco inny sposób, co należy ustalić poprzez konsultacje. Nieustanne zagrożenie Z grzybami stykamy się wszędzie. Wdychamy ich zarodniki, które pasożytują w naszym organizmie. Tak było od zawsze. Organizm ludzki będąc w stanie tak zwanej homeostazy współżyje z kilkuset rodzajami fizjologicznych mikroorganizmów. Prawdopodobnie od dawna takie dziko żyjące grzyby, nawet jeśli dostały się do organizmu, nie czyniły mu większej szkody, dlatego, że człowiek posiadał zdrowe, nieuszkodzone mechanizmy obronne. Obecnie, na skutek skażenia środowiska, żywności i rażących błędów medycyny odporność ta została w bardzo dużym stopniu zniszczona. Głównym winowajcą są tu: - antybiotyki. Antybiotyk jest metabolitem, czyli produktem przemiany materii grzybów (pleśni). Odkryte przez prof Fleminga w 1929 roku wydawały się zbawieniem dla ludzkości, tym bardziej, że były to czasy masowych zachorowań na gruźlicę. Rzeczywiście uratowały życie tysiącom ludzi. Prof Fleming ostrzegał przed ubocznymi działaniami antybiotyków, mimo to zaczęto je stosować na olbrzymią skalę. Wiek XX to nie tylko wiek antybiotyków, ale również intensywnych badań genetycznych. Antybiotyk fleminga "wyprodukowany" przez dziko żyjącego pędzlaka ma niewiele wspólnegeo ze współczesnymi antybiotykami. Te współczesne są produktem grzybów-mutantów, tak pozmienianych genetycznie, że wydzielają około 300 razy więcej antybiotyku. Doktor Rybczyński wiele razy potwierdził badaniami, że antybiotyk, nawet najczystszy, umieszczony na pożywce węglowodanowej, zawsze porastał kożuchem pleśni. Każda ampułka antybiotyku zawiera zarodniki pleśni, które wstrzyknięte do organizmu dorastają do postaci komórkowej i dalej wydzielają antybiotyki. Tak więc dziecko, któremu podano przynajmniej raz antybiotyk narażone jest na stopniową utratę odporności. Zapada na kolejne choroby, znów dostaje antybiotyki i tak powstaje błędne koło. Nic dziwnego, że obecnie tak powszechna wśród dzieci jest alergia. Bo alergia to brak odporności organizmu na różne czynniki zewnętrzne. A grzyby raz wprowadzone do organizmu nie giną. Przy diecie wysokowęglowodanowej, mając dobrą pożywkę rosną szybko, tworzą skupiska, które są początkiem grzybic lub guzów nowotworowych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do bony
jeśli możesz to napisz coś więcej na temat tych guraków bo mnie to interesuje i najważniejsze gdzie to można kupić wiem, że buraki są bardzo dobre na raka a jeśli ty masz dobre efekty chcę się czegoś dowiedzieć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do mariusza
dalej wydzielają antybiotyki. Tak więc dziecko, któremu podano przynajmniej raz antybiotyk narażone jest na stopniową utratę odporności. Zapada na kolejne choroby, znów dostaje antybiotyki i tak powstaje błędne koło. Nic dziwnego, że obecnie tak powszechna wśród dzieci jest alergia. Bo alergia to brak odporności organizmu na różne czynniki zewnętrzne. A grzyby raz wprowadzone do organizmu nie giną. Przy diecie wysokowęglowodanowej, mając dobrą pożywkę rosną szybko, tworzą skupiska, które są początkiem grzybic lub guzów nowotworowych. - żywność Z grzybami w żywnosci spotykamy się na każdym kroku. Jeżeli słoik kompotu z maleńką plamką pleśni prześwietlimy odpowiednimi promieniami, zobaczymy, że jest on przerośnięty "korzeniami" pleśni do samego dna. Zazwyczaj łyżką zbieramy tę odrobinę pleśni, a kompot wypijamy. Często również odkrawamy nadpleśniałą część ziemniaka, pomidora, jabłka. Tymczasem ta dojrzała, dobrze widoczna część grzyba, to tylko wierzchołek góry lodowej. Specjalne szczepy grzybów i to właśnie z rodziny penicilium stosuje się w produkcji serów dojrzewających - pleśniowych, oraz twardych. Im twardszy ser, tym bardziej jest przerośnięty grzybnią. Zupełnie inny rodzaj grzybów serwuje nam w żywności przemysł mięsny. W poprzednim punkcie była mowa o antybiotykach. Rzadko kto wie, jak one są produkowane. Otóż w zbiornikach o pojemności wielu tysięcy litrów przygotowuje się pożywkę w postaci wodnego roztworu węglowodanów - mąki pszennej, ziemniaczanej i cukru. Po doprowadzeniu temperatury do ponad 70 stopni dodaje się specjalne, laboratoryjnie wyselekcjonowane, zmutowane szczepy grzybów, które wytwarzają wymagane rodzaje antybiotyku. Przez kilka tygodni zbiorniki przerastają grzybnią. Proszę zwrócić uwagę że o ile większość normalnych, białkowych organizmów ginie w takiej temperaturze, dla grzybów temperatura 70 - 120 stopni jest optymalnym "ciepełkiem", w którym najszybciej rosną. Po odpowiednim czasie dokonuje się odciągu antybiotyków. Pierwszy, najczystszy - dla ludzi, drugi dla zwierząt - do użytku weterynarzy. Całą resztę odsącza się, osusza i brykietuje. Stanowi ona główny komponent pasz w tuczu zwierząt mięsnych i drobiu. Tak więc, całe tony grzybni wracają do nas w postaci mięsa. A ponieważ według badań doktora Rybczyńskiego giną one dopiero w temperaturze 4000 stopni, żadna obróbka cieplna ich nie zniszczy. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Polsce powstało już 26 ferm świń założonych przez Amerykanów, niedługo zaleje nasz rynek zagrzybiona, skażona wieprzowina, szczególnie ta najtańsza, w supermarketach. Podobnie jest z drobiem. Kurczak, zaprogramowany na 6-8 tygodni tuczu, wypuszczony po tym czasie na "wolność" po 2-3 tyg pokryje się pleśnią, łącznie z piórami i padnie. Nie lepiej jest z innymi produktami. Kontrole często wykrywają całe partie kaszy, mąki, czy innych produktów węglowodanowych skażonych grzybami. Bardzo ważne jest również dbanie o magazyny żywnościowe i spichrze na wsi. Nie przypadkowa jest wysoka zachorowalność na raka żołądka wśród ludności wiejskiej. (8) - mieszkanie Profesor Julian Aleksandrowicz w swojej książce "Nie ma nieuleczalnie chorych" pisze: "Na szczególna uwagę zasługuje również fakt, że tzw "domy rakowe", lub "mieszkania rakowe" znane z wiedzy empirycznej, a dotąd nie w pełni wyjaśnione naukowo, są konsekwencją skażenia środowiska zamieszkania toksynotwórczymi grzybami. Nasze spostrzeżenia w tym zakresie zostały potwierdzone przez wiele pracowni świata i dowodzą kulturowego uwarunkowania chorób nowotworowych przez określony model budownictwa mieszkaniowego. stąd też wydaje się, że impregnowanie tworzyw grzybobójczymi czynnikami jest jedną z racjonalnych dróg profilaktyki. Na poparcie tej tezy podam dwa przykłady z którymi zetknęłam się osobiście. Moja siostra, tak jak cała moja rodzina wzięła preparat ANRY profilaktycznie w październiku 2003. Po czterech miesiącach zauważyła na szyi ciemną brodawkę wielkości prawie centymetra. Pani Wiesława Tomczak stwierdziła, że jest to czerniak złośliwy, którego nie należy ruszać, drażnić, ani tym bardziej wycinać. Po jakimś czasie powinien sam zniknąć. Lekarz, który to obejrzał radził siostrze natychmiast zgłosić się do kliniki onkologicznej na badania. Siostra postąpiła według wskazań Pani Wiesławy. Rzeczywiście po dwóch miesiącach guzek zaczął się gwałtownie zmieniać i zmniejszać, a po kilku tygodniach całkowicie zniknął. Z początku została niewielka różowa blizna, a teraz nie ma już ani śladu. Po analizie doszłyśmy do wniosku, że przyczyną czerniaka, mogła być czarna pleśń w naszym rodzinnym domu. Mury z wapienia chłonęły wilgoć strumyka płynącego za domem i w rogu mieszkania najbardziej oddalonym od pieca była zawsze czarna pleśń, której nie sposób było zlikwidować.Obecnie w tym pokoju mieszka siostrzeniec, który na plecach ma kilkanaście dużych, czarnych "pieprzyków". Bierze również profilaktycznie preparat ANRY. Przykład drugi, to pani Ewa, która przez 30 lat mieszkała w narożnym mieszkaniu bloku. Przeciekający dach powodował wilgoć i coraz większe zagrzybienie mieszkania. U pani Ewy stwierdzono trzy rodzaje guzów - glejak mózgu, mięśniak macicy i cysta. Leczy się preparatem ANRY, jest na diecie niskoweglowodanowej. Mimo że jest po dwóch operacjach mózgu czuje się dobrze. - palenie tytoniu Może być przyczyną raka płuc, lub krtani, ponieważ jak stwierdził doktor Rybczyński, niektóre grzyby z rodzaju penicilium uwielbiają środowisko tytoniu. Niezwykła odporność powoduje, że nie niszczy ich żar papierosa (ok 800 stopni). Wdychając systematycznie dym, a wraz z nim zarodniki grzybów, doprowadzamy do takiego ich nagromadzenia, że z czasem powstaje rak. - inne czynniki Każdy żywy organizm rośnie i rozwija się lepiej, jeśli stworzymy mu optymalne warunki. Powszechnie znany jest problem cieków wodnych. I tak np. kot, mrówki, czy bez czują się bardzo dobrze na żyle wodnej, podczas gdy pies unika takich miejsc, a paproć w miejscu, gdzie jest żyła wodna po prostu uschnie. Cieki wodne działają niezwykle stymulująco na wzrost grzybów, dlatego spanie przez wiele lat w takim miejscu może uaktywnić nowotwór. Podobnie przebywanie w skażonym środowisku - praca w zakładach produkujących chemikalia, lakierniach, fabrykach mebli itp. Stosowane w domu środki czystości, freon ulatniający się z lodówek, ołów z połączeń w instalacjach wodociągowych, rtęć z amalgamatowych wypełnień w zębach(9), to tylko fragment czynników potocznie nazywanych jako rakotwórcze. Znając istotę raka nie możemy się z tym zgodzić. Te czynniki mogą jedynie sprzyjać szybszemu rozwojowi nowotworów, z dwóch powodów - albo stwarzają dla grzybów optymalne warunki wzrostu, albo osłabiają organizm, obniżając jego odporność, co powoduje, że staje się on bezbronny wobec pasożyta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do mariusza
palenie tytoniu Może być przyczyną raka płuc, lub krtani, ponieważ jak stwierdził doktor Rybczyński, niektóre grzyby z rodzaju penicilium uwielbiają środowisko tytoniu. Niezwykła odporność powoduje, że nie niszczy ich żar papierosa (ok 800 stopni). Wdychając systematycznie dym, a wraz z nim zarodniki grzybów, doprowadzamy do takiego ich nagromadzenia, że z czasem powstaje rak. - inne czynniki Każdy żywy organizm rośnie i rozwija się lepiej, jeśli stworzymy mu optymalne warunki. Powszechnie znany jest problem cieków wodnych. I tak np. kot, mrówki, czy bez czują się bardzo dobrze na żyle wodnej, podczas gdy pies unika takich miejsc, a paproć w miejscu, gdzie jest żyła wodna po prostu uschnie. Cieki wodne działają niezwykle stymulująco na wzrost grzybów, dlatego spanie przez wiele lat w takim miejscu może uaktywnić nowotwór. Podobnie przebywanie w skażonym środowisku - praca w zakładach produkujących chemikalia, lakierniach, fabrykach mebli itp. Stosowane w domu środki czystości, freon ulatniający się z lodówek, ołów z połączeń w instalacjach wodociągowych, rtęć z amalgamatowych wypełnień w zębach(9), to tylko fragment czynników potocznie nazywanych jako rakotwórcze. Znając istotę raka nie możemy się z tym zgodzić. Te czynniki mogą jedynie sprzyjać szybszemu rozwojowi nowotworów, z dwóch powodów - albo stwarzają dla grzybów optymalne warunki wzrostu, albo osłabiają organizm, obniżając jego odporność, co powoduje, że staje się on bezbronny wobec pasożyta. Nie tylko rak Doktor Rybczyński odkrył podczas swoich badań, że grzybka penicilium cechuje polimorfizm, czyli występowanie w różnych postaciach rozwojowych. Wirusy, które uważa się, "że przekształcają komórki ludzkie w nowotworowe" są jedną z najmniejszych postaci pasożyta penicilium. Potwierdziło to doświadczenie z posiewem surowicy krwi chorego na nowotwór. Po ośmiu dniach pojawiły się bardzo liczne drobnoustroje tak małe, że ledwo widoczne w mikroskopie optycznym. Dr Rybczyński nie dysponował w latach 50-tych mikroskopem elektronowym. Po czterech tygodniach były już wielkości typowej dla bakterii, gromadząc się w skupiska, gronka, lub łańcuszki. Doktor miał czasami wątpliwości czy są to pleśniowce, czy bakterie. Wątpliwości te jednak znikały, gdy po paru tygodniach cała hodowla pokrywała sie kożuchem pleśni.(10) Fot 25 Fot8 Fot 29 Fot28 Powyższe wyniki badań nasuwają hipotezę, że wiele chorób uważanych za wirusowe, bakteryjne, lub te, których przyczyny medycyna w ogóle nie zna, mogą być spowodowane młodymi postaciami grzybów. Potwierdza te teorie wyleczenie krzemem wielu chorób, takich jak : padaczka, małopłytkowość, wodogłowie, zanik mięśni, żółtaczka, astma, zapalenie mózgu, marskość wątroby, rumień guzowaty, niepłodność, żylaki odbytu, schizofrenia, stwardnienie rozsiane, AIDS i wiele innych. Choroby te ustępowały zazwyczaj przy okazji leczenia nowotworów. Przyjrzyjmy się bliżej chorobie AIDS. Za jej przyczynę uważa się niszczenie leukocytów T odpowiedzialnych za odporność organizmu, przez wirusa HIV. Nie można wykluczyć, że HIV jest właśnie tą najmłodszą, zarodnikową postacią jednego z grzybków penicilium. Doktor Rybczyński wyleczył 4 przypadki AIDS. Dlaczego krzem Odpowiedź na to pytanie dają wyniki badań doktora Rybczyńskiego. Próbując stworzyć szczepionkę na raka doszedł w końcu do czystego krzemu. Dopiero ten czysty pierwiastek pozyskany z tkanki nowotworowej nie powodował guzów u zwierząt zdrowych, a leczył chore. Aktywne jony krzemu w postaci homeopatycznej dają impuls do układu odpornościowego wskazując przeciwnika. Leukocyty, których ilość pod wpływem preparatu ANRY szybko wzrasta wytrącają krzem z komórek nowotworowych niszcząc ich strukturę. Uwolnione toksyczne białko jest utylizowane przez wątrobę. U wszystkich chorych na raka stwierdzono bardzo niski poziom krzemu w organizmie. Jest go natomiast dużo w podścieliskach pod nowotwory i w samych guzach. Po ich rozpadzie krzem wraca na swoje miejsca. Chiński naukowiec Jezhou Sheng prowadził badania naukowe nad Vilcacorą. Potwierdził jej właściwości lecznicze w wielu chorobach między innymi raka. Badania wykazały, że Vilcacora ma zdolność niszczenia DNA komórki rakowej i jej rozpad, oraz naprawy uszkodzeń DNA (11) w naszych komórkach. Można założyć, że krzem, jako nośnik informacji niezwykle ważny w DNA został "wykradziony" przez nowotwór, powodując jej uszkodzenia, a po rozpadzie guza powrócił na swoje miejsca. Równie ważną rolę ogrywa krzem w budowie białek, szczególnie kolagenowych. Duże ilości tego pierwiastka zawierają takie tkanki jak tętnice (najwięcej aorta), ścięgna, skóra, tkanka łączna, białko oka. Kolagen, który jest białkowym klejem utrzymującym organizm w całości zawiera krzem w postaci silanolanu. Vit C działa wyłącznie jako katalizator w syntezie kolagenu. Natomiast krzem jest strukturalnym elementem kolagenu. Substancje zawierające krzem występują we wszystkich chrząstkach i materiale wiążącym komórki. Krzem jest również potrzebny dla zachowania właściwej struktury kości i ich zrostu.(12) Krzem spełnia wybitną rolę w energoinformacyjnych polach organizmu. To właśnie od metabolizmu krzemu zależy funkcjonowanie tzw. matrycy energetycznej - energetycznego wzorca organizmu. Uszkodzenie krzemowo-energetycznej matrycy organizmu prowadzi nie tylko do nowotworów, ale i innych schorzeń.(13). Największy wkład w badania nad krzemem wniósł do polskiej i światowej nauki prof. Włodzimierz Sedlak. Wyniki jego badań w pełni pokrywają się z badaniami i hipotezami dr Rybczyńskiego. Prof. Sedlak pisze : "Praktyka lekarska stosowała już od starożytności rośliny krzemionkowe: skrzyp, kozieradka, poziomka, miodunka, konopie. Krzemionki używa się w leczeniu nie tylko gruźlicy, ale również nowotworów. Statystycznie wykazano związek występowalności nowotworów złośliwych z zawartością krzemu w wodzie. W początkach obecnego stulecia (XX w - dop autora) poczęto stosować krzem w terapii nowotworowej. (14).". "Rozwój grzybów na plantacjach ryżu jest hamowany przez Si. Zarażenie grzybem jest odwrotnie proporcjonalne do ilości krzemu w glebie (15)." Profesor Sedlak - uczony na miarę XXI wieku rozpoczął badania nad krzemem około 50 lat temu. Jego książki, które przeleżały pół wieku w piwnicy, obecnie wykupują prości ludzie. czytają, porównują, próbują zrozumieć. Dlaczego nie czynią tego luminarze nauki? Gdyby badania Sedlaka, Leriche'a, Rybczyńskiego, podjęły placówki badawcze, być może wiele chorób łącznie z rakiem dawno przestałyby być nieuleczalne. Tylko, czy ten kierunek badań nie jest przypadkiem tak gorący, że można sobie poparzyć palce?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do mariusza
Krzem spełnia wybitną rolę w energoinformacyjnych polach organizmu. To właśnie od metabolizmu krzemu zależy funkcjonowanie tzw. matrycy energetycznej - energetycznego wzorca organizmu. Uszkodzenie krzemowo-energetycznej matrycy organizmu prowadzi nie tylko do nowotworów, ale i innych schorzeń.(13). Największy wkład w badania nad krzemem wniósł do polskiej i światowej nauki prof. Włodzimierz Sedlak. Wyniki jego badań w pełni pokrywają się z badaniami i hipotezami dr Rybczyńskiego. Prof. Sedlak pisze : "Praktyka lekarska stosowała już od starożytności rośliny krzemionkowe: skrzyp, kozieradka, poziomka, miodunka, konopie. Krzemionki używa się w leczeniu nie tylko gruźlicy, ale również nowotworów. Statystycznie wykazano związek występowalności nowotworów złośliwych z zawartością krzemu w wodzie. W początkach obecnego stulecia (XX w - dop autora) poczęto stosować krzem w terapii nowotworowej. (14).". "Rozwój grzybów na plantacjach ryżu jest hamowany przez Si. Zarażenie grzybem jest odwrotnie proporcjonalne do ilości krzemu w glebie (15)." Profesor Sedlak - uczony na miarę XXI wieku rozpoczął badania nad krzemem około 50 lat temu. Jego książki, które przeleżały pół wieku w piwnicy, obecnie wykupują prości ludzie. czytają, porównują, próbują zrozumieć. Dlaczego nie czynią tego luminarze nauki? Gdyby badania Sedlaka, Leriche'a, Rybczyńskiego, podjęły placówki badawcze, być może wiele chorób łącznie z rakiem dawno przestałyby być nieuleczalne. Tylko, czy ten kierunek badań nie jest przypadkiem tak gorący, że można sobie poparzyć palce? Marianna Imiolczyk Konsultacja :Wiesława Tomczak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do bony
jeśli możesz to napisz coś więcej na temat tych guraków bo mnie to interesuje i najważniejsze gdzie to można kupić wiem, że buraki są bardzo dobre na raka a jeśli ty masz dobre efekty chcę się czegoś dowiedzieć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sasza344
Dokladnie ja tez bym sie cos na temat burakow cos dowiedzial czy ten preparat kupuje sie w Aptece?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do Mariusza
Czlowieku jesli piszesz topik to pozniej do cholerki interesuj sie nim ludzie maja pytania i rady do Ciebie! Zero myslenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bonaa
do Pytających o preparat z buraków* więcej informacji jest na stronie www.naturals.gweb.pl i tam też zamówiłam Mój mąż czuje się po tym preparacie znakomicie teraz podaję mu również Micellę - tak mi poradzono, że były przypadki nawet cofnięcia się nowotworu mózgu i innego też. Wcześniej robiłam mężowi sok z buraków ale jego żołądek się buntował , a teraz bez problemów bierze ten preparat:D Jestem pełna nadziei bo on czuje się znacznie lepiej Pozdrawiam :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mam pytanie: jak wyglądają początki choroby. Mam nieiwelkiego guzka, który będzie wycięty i zbadany. Zrobiono mi też badanie krwi crp i poziom crp ma przewyższony 5-ciokrotnie.Jestem obciązona rakiem genetycznie, palę. Na razie nie biorę tej wentualności pod uwagę, ale zostałam już poinformowana, że tak może być...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lekarze daja sterydy na wzmocnienie,z cudownymi preparatami radze uwazac,probowalam sie leczyc,bez efektu,teraz biore chemie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maro123
Do wszystkich. Niewiem dlaczego ludzie wypisuja ogolnie takie bzdury nie ma cudownego specyfiku na chorobe raka czy terz nowotworowa leczylem dziecko kupowalem z dostepnych suplemetow wszystkie jedne wspomagaja leczenie ale wiekszosc to moim zdaniem wielka lipa a co do pani ktora pisze o buraku odpowiem ze on zaduzo nie wniesie postepow w chorobie jedynie poprawi wyniki badan krwi przez co pani czuje sie troszke wzmocniona.jezeli ktos chce sie wymienic pogladami tyo prosze pisac na moja poczte odpisze na wszystkie listy. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gralast
jest mozliwosc pomoc twojemu tacie sa produkty naturalne ktore wzmacniaja organizm ludzki jezeli cie to interesuje prosze o kontak email tel. 48606707590

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tez uwazam ze dieta to podstaw
a, wyeliminowac weglowodany, zwiekszyc ilosc bialek. Poczytaj o tej diecie www.zdrowadieta.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×