Odpowiedz na ten temat

ZIARNICA ZŁOŚLIWA-jak żyć z tym rakiem?

  • witchblade 2004.08.07 [10:25]
    Wczoraj postawiono mi diagnozę:Ziarnica złośliwa w II stadium potwierdzona histopatologicznie.Jestem załamana i nie wiem jak mam się z tym pogodzić...
    W poniedziałek jadę na pobranie szpiku do badań i pierwszą dawkę chemii ABVD...
    Niech odezwie sie ktoś,kto przeszedł przez ziarnicę...Teoretycznie wiem prawie wszystko o chorobie i leczeniu,ale nie mogę poradzić sobie ze strachem,totalnym przerażeniem i jakimś odrętwieniem emocjonalnym...

    Byłam tylko na stronie Wielkiej Stopy,ale może jest ktoś jeszcze ?

    W sumie jestem świeżo po zdiagnozowaniu,więc uczucia,które teraz mam są potworne i dołują mnie...Podobno da się przyzwyczaić do faktu posiadania raka,tyle że trzeba na to czasu...Ja nie wiem jak dotrwać do wieczora,a co dopiero przeżyć najbliższe miesiące...

    Niech mi ktoś pomoże i doda otuchy...

    pozdrawiam

  • olajda_s 2004.08.07 [10:43]
    witchblade --------> pozdrawiam Cię serdecznie i szczególnie czule. Sama nie chorowałam, ale jestem pielęgniarką i z innej strony wiem jak to wygląda. Moim zdaniem nie powinnaś w ogóle do świadomości dopuścić faktu, że masz raka. Potraktuj to jako \"chwilową niedyspozycję\" nie przyzwyczajaj świadomości do ziarnicy, a oprócz tego nie załamuj się, tylko żyj pełnią życia. Życzę Ci pogody ducha w każdej sytuacji, byś umiała zawsze zauważyć pozytywne rzeczy i nie rezygnuj z tego co w życiu naważniejsze i mniej ważne, ciesz się każdą drobnostką i wychlastaj tę ziarnicę po mordzie!
    Pozdrawiam Ola kwiatek.gif
    18. Czy zdołam rozszerzyć duszę, Aby się sama połączyła Z otrzymanym zarodkiem Słowa światów? Czuję, że muszę znaleźć siłę, Do godnego ukształtowania duszy, Aby się stała szatą ducha.
  • manna 2004.08.07 [11:08]
    witch => szukasz ludzi, którzy mogą Ci pomóc stoczyc skuteczną balatlię przeciw ziarnicy /poszukam za chwilę w necie co to za bestia/.
    Nie wiem na razie nic na ten temat... nie mogę służyć ani wiedzą, ani doświadczeniem, ale... może potrzebni byliby Ci także ludzi \"do wysłuchania, pogadania\"? Jesli takich także szukasz - zgłaszam się na ochotnika usmiech.gif
    Wygrasz tę wojnę usmiech.gif Zobaczysz! Nie ma innej możliwości usmiech.gif
    Pozdrawiam Cię kwiatek.gif

    Si vis amari, ama, ama, ama... I już!
  • AIiyah 2004.08.07 [11:16]
    3mam za Ciebie kciuki!!!! Ważne, żebyś nie była teraz sama. Daj sobie trochę czasu, to normalne, że teraz jesteś zszokowana. Najważniejsze jest, żebyś znalazła teraz oparcie w bliskich i motywację do działania. Wygrasz dla siebie i dla nich. Ludzie potrafią dać energię i ciepło, gdy ich brakuje. To super, że od razu zaczniesz leczenie, że nie każą Ci czekać...

    Mam dwie książeczki, które bardzo mi pomagały, gdy mój chłopak zmagał się z rakiem, może i Tobie pomogą - \"Możesz uzdrowić swoje życie\" Louise L. Hay oraz \"I Ty możesz pokonać raka\" Iana Gawlera.

    kwiatek.gif
  • lila123 2004.08.07 [11:35]
    Pozdrawiam Cie mocno i wierze ze dasz rade w zmaganiu sie z choroba.Ja nie mialam nigdy choroby nowotworowej ale moj bliski przyjaciel tak.Chlopak w wieku 20 lat zachorowal na raka jadra.I wiesz co?Nie zalamal sie nawet jak mu je usuneli,w koncu jak sam mowil pozostalo mu 2-gie.Wygral z choroba.Dzis,kilka lat po tych przezyciach zyje pelnia zycia.Wierze mocno ze Tobie tez sie uda.
  • witchblade 2004.08.07 [14:31]
    manna,

    dzięki za adres-już tam byłam.Tam i chyba na wszystkich innych możliwych stronach.Prawdę mówiąc to mnie te strony na razie przerażają!!!

    Aliyah,

    dzięki za lektury.Kupiłam wczoraj ponoć świetną książkę C.Simontona \"Jak żyć z rakiem i pokonać go\".Poleciła mi ją moja terapeutka od DDA.Ale narazie nie jestem w stanie czytać.

    Mam nadzieję,że we wtorek będę miała siłę,żeby iść do mojego psychologa...

    Ponieważ nie korzystam z netu u siebie w domu tylko u teściów,więc nie wiem kiedy się znowu odezwę..
    Ale póki co dziękuję Wam za otuchę!!!
  • Pszczola 2004.08.07 [14:53]
    Ziarnice zlosliwa wykryto u kuzynki mojego ojca ok. 4 lata temu, na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo (ma 50 lat). Nie wiem dokladnie jak przebiegala jej choroba, bo nie pytalam, a i ona raczej niechetnie wspominala szczegoly, ale z tego co mowila, to w zdecydowanej wiekszosci przypadkow leczenie tego rodzaju raka jest skuteczne. Jej pomogla chemioterapia.

    Najwazniejsze, to byc dobrej mysli. Musisz byc silna, optymistycznie nastawiona, bo to bardzo pomaga w walce z rakiem. Nie mozna sie poddawac.
    Nie zamykaj sie w sobie, rozmawiaj z rodzina, oni na pewno Ci pomoga.

    Trzymam kciuki za Ciebie. Wierze ze wszystko dobrze sie skonczy. Glowa do gory!
  • to ja 2004.08.07 [14:58]
    czesc!! moge sie tylko domyslac co teraz czujesz, bo mnie cos takiego nie spotkało!! dlatego jak bedziesz miala chwilke to napisz co u Ciebie!! jak sie pozbywasz tego "nie proszonego gościa" bo zycze Ci z całego serduszka ze sie go skutecznie pozbedzieszusmiech.gif
  • witchblade 2004.08.08 [14:32]
    Wiecie co? Zawsze byłam potworną pesymistką;wszystko widziałam w czarnych kolorach,snułam koszmarne wizje wszystkiego.Nawet kiedy moje życie było sielanką.Ale pesymista nie może przecież żyć z rakiem!
    Od wczorajszego dnia coś się jednak we mnie zmieniło.ŻARTUJĘ SOBIE z raka! Może jestem jeszcze w szoku,a może po prostu żeby przeżyć,mój mózg postanowił przejść na totalny optymizm...

    W każdym bądź razie kiedy wczoraj fryzjerka podziwiała mnie,że mam odwagę obciąć tak długie włosy,ja z totalnym uśmiechem na ustach odpowiedziałam,że nie mam odwagi,tylko raka!Oddałabym dużo,żeby jeszcze raz zobaczyć wyraz jej twarzy i klientek!Cha! Cha! W tak okrutnym żartowaniu z choroby jest metoda!

    Kiedyś pracowałam w szpitalu i miałam pacjentkę z nowotworem kości.Żyła z tym 10 lat,mimo,że lekarze dawno ją skreślili.Ta fantastyczna kobieta miała taką pogodę duchę i takie niesamowite podejście do choroby,że nie mogłam wprost pojąć jak można być w dobrym nastroju,mając raka???Myślałam wtedy,że sama chyba bym się załamała.No i teraz widzę dopiero czym jest niepoprawny optymizm i całkowita eliminacja czarnych myśli.No może nie całkowita,bo pewnie jeszcze nie raz zapłaczę...Ale co tam.Wychlastam ziarnicę po mordzie!!!!tak jak mi radzi olajda_s!!!!!!

    A jak będę miała łysą glacę to porzucę moje zwiewne kiecki i buciki na obcasie,kupię sobie bojówki i czarne glany i ruszę na poszukiwania osiedlowych punków! Cha! Cha!Chłopaki,sorry!!
    Moj mąż w ramach protestu też się ogoli na zero i będzie wesoło!!!

    Pozdrawiam gorąco!!!
    ewa



  • agawa 2004.08.08 [16:05]
    witaj, przykro mio bardzo, ale powiedz proszę jak to wykryli, czy cos Cię niepokoiło?? skąd taka diagnoza??
  • witchblade 2004.08.08 [17:04]
    agawa,

    w maju wyskoczył mi na szyi węzeł chłonny.Taka ruchoma kuleczka,całkowicie bezbolesna.Lekarz stwierdził,że to pewnie po przeziębieniu.Po miesiącu nie zniknęło więc poszłam do innego lekarza.Zrobili mi USG szyi i okazało się,że mam węzły chłonne powiększone do 25 mm.Po drodze \"zaliczyłam\" jeszcze laryngologa,bo podejrzewali,że to po niewyleczonym zapaleniu zatok,które miałam wcześniej.Niestety węzeł nie zniknął po antybiotykach.Trafiłam na klinikę hematologii .Zrobiono mi tomografię klatki i okazało się,że cały pakiet powiększonych węzłów ma imponujące wymiary:33-36-68 mm i siedzi głeboko w dole nadobojczykowym,pomiędzy żyłami i innymi naczyniami.Fatalne miejsce do wycięcia w całości.Pobrali mi do badań tylko jeden dostępny węzeł.Ponieważ główny histopatolog był na urlopie,czekalam na wynik 3 tygodnie.No i niestety potwierdziło się najgorsze.Ziarnica złośliwa w II stadium.Wszyscy byli w tak ogromnym szoku,bo ja jestem okazem zdrowia ( tylko to jedno zapalenie zatok na początku tego roku ).Uprawiam sport,żyję aktywnie,dbam o to co jem,nie palę.I nigdy jako dziecko nie chorowałam.A wyniki krwi mam idealne!Ale to ponoć nic nie znaczy jak już się dowiedziałam.

    Tak więc agawo,nic mnie nie bolało,nic nie dolegało.Wiadomość ,że to rak jest totalnym szokiem dla całej mojej rodziny i znajomych.

    Ziarnica wzięa sie pewnie znikąd.Trafiłam na nią chyba jak na szóstkę w lotka.Farciara ze mnie...Cha! Cha!
  • Sunny Day 2004.08.09 [09:08]
    Witchblade => gratuluję zdrowego podejścia do problemu choroby usmiech.gif
    łatwo powiedzieć : myśl pozytywnie, gdy świat usuwa Ci się spod stóp, ale już dawno wiadomo, że psychika zdziała cuda nawet w sytuacjach wydawało się beznadziejnych.
    Życzę Ci, aby Twój optymizm Cię nie opuszczał i pamiętaj, że w Tobie tkwi siła usmiech.gifusmiech.gif ,
    Poza tym pewnie Twój nick jest nieprzypadkowyoczko.gif - i jestem pewna, że rzucisz czar na ziarnicę i wygnasz ją, gdzie pieprz rośnie smiech.gif
    kwiatek.gifkwiatek.gif


    Gryź życie dopóki nie nałoży Ci kagańca
  • Joart 2004.08.09 [09:17]
    Wiem co czujesz. Ja sama miałam powiększone węzły chłonne- też taką ruchoma, bezbolesna kuleczkę. Byłam u onkologa, który na wszelki wypadek polecił biopsję. Pojechałam na nią z mężem do prywatnej kliniki, bo nie chciałam czekać na skierownie. Oczekiwanie to był koszmar mimo iź starałam się o tym nie mysleć. NA SZCZEŚCIE wynik był dobry.
    Trzymam za Ciebie kcuiki i wierzę ze dasz sobie radę.
  • AIiyah 2004.08.09 [09:26]
    To znakomicie, że tak szybko nabrałaś otuchy! Musisz być wyjątkowo silną osobą! U mnie etap totalnej rozpaczy trwał znacznie dłużej, choć przecież to nie ja chorowałam. To wróży, że poradzisz sobie koncertowo usmiech.gif

    Od nastawienia bardzo wiele zależy i przykładów na to wokół jest mnóstwo. Generalnie im bardziej optymistycznie patrzysz i im silniejszą masz motywację, tym szybciej zdrowiejesz. A Ty wyglądasz mi na osobę, która ma szansę pobić wszelkie rekordy prędkości powrotu do zdrowia oczko.gif

    A przy nowoczesnej chemii wcale nie jest powiedziane, że stracisz fryzurę. Mojemu Tyrgyskowi nic nie wypadło, lekarze powiedzieli, że tylko około 30% osób traci włosy. Pewnie zależy to od rodzaju środków, nie znam się. Pisz, jak przebiega leczenie, 3mam kciuki baaaardzo mocno! kwiatek.gif
  • manna 2004.08.09 [09:39]
    Witch => tak trzymać usmiech.gif
    Ty trzymaj pion, my trzymamy kciuki usmiech.gif
    /Jak się sobie podobasz w tak drastycznie odmienionej fryzurce?/
    Si vis amari, ama, ama, ama... I już!
  • hop do góry 2004.08.10 [07:20]

  • agawa 2004.08.10 [10:44]
    ja rowniez mialam (czy mam nadal jakies zgrubienie po lewej stronie szyi) - tak jest jeszcze. Historia stara bo ok 3 letnia. POszlam z tym do pani onkolog (dr med) - kazala zrobic morfologię z rozmazem bialych krwinek + ob. Wezly sama zbadala dotykowo, te na szyi i caly brzuch i chyba plecy. Kazala przyjsc z morfologią. Okazalo sie że wg niej all ok. Potem stwierdzila ze sama cos takiego ma, zresztą u mojego chlopaka tez cos takiego wyczulam, tez na szyi. Podobno to jakies zwapnienie.
    Teraz po tych ok 3 latach poszlam do innego onkooga z tą samą kartoteką. Stwierdzil ze mam się przestać zajmować bzdurami, mloda kobieto, tu jest wszystko ok (też tylko macal). Dodam ze wyniki krwi sa ok 7,1 wbc, teraz 8,9 (podobno sie zmieniają) - badania po miesiącu. OB =6. Czy lekarze mają wszystko w d... czy ja panikuję? dodam ze z tym "problemem" chodzilam przez okolo pol roku, balam sie mowic. A tu już drugi onkolog i stwierdza delikatnie mowiąc ze szukam dziury w calym


  • Sunny Day 2004.08.10 [15:43]
    Witchblade => co u Ciebie słychać ??
    Pozdrawiam kwiatek.gif
    Gryź życie dopóki nie nałoży Ci kagańca
  • .................. 2004.08.10 [15:58]
    modle sie za ciebie i za wszystkich cierpiacych.

    kwiatek.gif
  • Niestety 2004.08.10 [21:59]
    moja koleżanka odeszła w wieku 25 lat , chorowała na tego właśnie raka . Nie poptrafię sie z tym pogodzić ....................
  • Sunny Day 2004.08.11 [09:47]
    Niestety => przykro mi z powodu Twojej koleżanki smutas.gif , ale chyba nie na miejscu jest tu taka informacja. Zastanów sie jakbyś się czuła gdybyś to Ty była założycielką topicu??
    Gryź życie dopóki nie nałoży Ci kagańca
  • AIiyah 2004.08.11 [10:44]
    Wczoraj moje kochanie miało ogólne badania krwi i znów jest wysokie OB. smutas.gif A jeszcze miesiąc temu było bardzo dobre. Teraz siedzę i się denerwuję, czy TO nie wraca... W dodatku nie mam chwilowo kasy, żeby zrobił badania kontrolne na markery nowotworowe. Co za pochrzaniony kraj, żeby nie dało się tego załatwić normalnie z ubezpieczenia, tylko wszystko za pieniądze...

    3majcie za nas kciuki, jak możecie, żeby się okazało, że to tylko jakaś pierdułka, a nie znów to świństwo... smutas.gif
  • odświeżam 2004.08.11 [13:26]

  • manna 2004.08.11 [13:35]
    Aliyah -> oczywiście, że to jakiś bzdecik, a nie coć poważnego!!! Dobrze wiesz, że podwyższone OB może być z bardzo różnych powodów... nawet od zęba. Nie mysl negatywnie! Masz być pewna, że wszystko JEST dobrze! BO JEST!
    Si vis amari, ama, ama, ama... I już!
  • AIiyah 2004.08.11 [14:00]
    Właśnie był u mnie Tygrysek mój. Lekarze mówią mu, że to MOŻE być to pasqdztwo. Zęby wyleczone, przeziębiony nie jest, OB = 70 to bardzo wysoko i boli go głowa... I znów to samo - na miejscu badań nie ma, najszybciej krew można sprawdzić za półtora tygodnia i za kasę lub próbować w Warszawie, bo tylko tam robią (też za $$$), a z innych miejsc i tak wysyłają tylko próbki. Poza tym konieczny jest rezonans czy też tomograf wysokiej rozdzielczości. Ceny sensowej diagnostyki (tzn. żeby nie dostał koszmarnej dawki promieniowania) zaczynają się od 3000 pln (ale raczej należy liczyć 6000 - w Bydgoszczy jest najlepszy sprzęt, ale nie mają kontraktu z NFZ; a nawet jak gdzieś tam mają kontrakt, to się czeka, a czas jest sprawą kluczową)... Znów próbujemy po znajomości, nie wiem już co mam robić.

    Z jednej strony to mało prawdopodobne, żeby tak szybko coś się zaczynało dziać, po chemii i naświetleniach mówiono nam, że na rok minimum jest spokój, a duża szansa, że na zawsze. Teraz mówią, że nie ma znaczenia, iż miesiąc temu OB było super - w miesiąc czasu coś się mogło pojawić smutas.gif

    Najgorsze to czekanie i bezsilność. No nic, muszę uzbroić się w cierpliwość. Jedyny plus, że teraz nie muszę go motywować, żeby w ogóle coś robił - bo przedtem nie chciał się leczyć. Może to jakiś drobiazg i niepotrzebnie się martwimy.
  • manna 2004.08.11 [14:05]
    Aliyah -> i bardzo dobrze, że staracie sie to szybko zdiagnozować.
    Nie dopuszczaj jednak do siebie \"czarnych\" myśli... Co ja Ci zresztą mówię... Ty sama wiesz najlepiej.
    Odezwij się do mnie na priv. Cos ci prześlę, co dostałam od kogoś podczas \"akcji krew\".
    Si vis amari, ama, ama, ama... I już!
  • Jamniczek 2004.08.11 [14:06]
    Witchblade... usta.gif ... jestem z Tobą... kwiatek.gif
    Ach, taką nocą serce śni i ufa... Lecz cóż ja widzę? Czyliż to nie lufa?!
  • manna 2004.08.11 [14:06]
    Aliyah -> i bardzo dobrze, że staracie sie to szybko zdiagnozować.
    Nie dopuszczaj jednak do siebie \"czarnych\" myśli... Co ja Ci zresztą mówię... Ty sama wiesz najlepiej.
    Odezwij się do mnie na priv. Cos ci prześlę, co dostałam od kogoś podczas \"akcji krew\".
    Si vis amari, ama, ama, ama... I już!
  • Zuela 2004.08.11 [14:22]
    Witchblade ! Głowa do góry ...
    Miałam Sąsiada z ziarnicą złośliwą.
    Prowadził niezbyt oszczędny tryb życia : a to wypiwszy częściej niż
    od czasu do czasu, a to przespawszy się na trawniczku w drodze do domku, ot taki napracowany fizycznie Facet...
    I nagle ta mocno zaawansowana ziarnica !
    Nie znam szczegółów terapii ale to bez znaczenia - to historia
    sprzed lat prawie trzydziestu ...
    Teraz pewnie metody leczenia są już ciutek inne.
    Ważne jest to , ze On z tego wyszedł...zmarł niedawno jako mocno wiekowy mężczyzna... i to na zupełnie inną chorobę.
    Przeżył swoją małżonkę , odchował wnuki ...A! i charakter mu się zdecydowanie poprawił ...
    Zdrowia życzę i mnóstwa poczucia humoru ...nawet tego czarnego !



    Spokojnie ! Najpierw zrób sobie kawkę.
  • witchblade 2004.08.11 [17:44]
    Jestem dziewczyny,

    już po pierwszej chemii.Podłączyli mi odjazdową kroplóweczkę w poniedziałek.Cztery woreczki,z czego drugi w pięknym pomarańczowym kolorze!Sika się po tym w równie zaj**istym odcieniu!!!

    W trakcie chemii dostałam tak potwornego apetytu,że aż się wystraszyłam...W jedną rękę szła mi kroplówa,a drugą dosłownie wpieprzałam wszystkie kanapki jakie ze sobą wzięłam tak na wszelki wypadek.A potem zjadłam jeszcze to co mój mąż miał ze sobą do jedzenia...Jezu!jaki mam apetyt!!!!!

    Ogólnie nie było tak źle.

    Gorsza była trepanobiopsja szpiku.Wrażliwi niech nie czytają...Wpakowali mi w żyłę jakiś CUDOWNIE ODURZAJĄCY środek,a potem lekarka zabrała się za obrabianie mojego tyłka.Cha!Cha!Szkoda,że mój hematolog jest na urlopie-stracił taaaakie widoki!!!
    Wpieprzyła mi w każdym razie coś w kość biodrową;pewnie jakąś odjazdową igłę,wyskrobała kawał kości,wyciągnęła a ja po tym wszystkim powiedziałam jej : \" No to niech mi pani pokaże co tam pani wyjęła ze mnie \".No to mi pokazała.Dała mi do ręki fiolkę,w środku której był słusznej wielkości kawałek mojego bioderka.A ja sobie to obejrzałam i stwierdziłam : \" No tak,bardzo to ładne\". Oddałam co nie moje,wstałam z łóżka zabiegowego z uśmiechem na twarzy,lekarka zawołała na mojego męża żeby przyszedł,bo ja trochę dziwnie reaguję na znieczulenie.No w istocie.W istocie...Mieli problemy z podciągnięciem moich opuszczonych spodni,bo aż się wyrywałam do wyjścia.
    A potem na pół godziny urwał mi się film i nic więcej nie pamiętam...A za wszystkie grzechy serdecznie żałuję...Cha! Cha!
    To znieczulenie było BOSKIE!!!Chyba poproszę o receptę na nie!!!

    Moje podejście do choroby jest co najmniej dziwne i większość ludzi tego nie rozumie.Wszyscy chyba oczekują,że będę wciąż wyła z rozpaczy...

    Raka nie nazywam rakiem tylko ŚMIECIAMI,a chemioterapia to dla mnie UTYLIZACJA ODPADÓW.A mąż się śmieje przez łzy,że jak będę tak dobrze utylizowała,to pewnie mnie zatrudnią w oczyszczalni ścieków.Cha! Cha!

    Aliyah,

    co do włosów,to zaczęly wypadać mi już wczoraj wieczorem.Czyli na drugi dzień po chemii.Nie spodziewałam się tego tak szybko i przyznam,że trochę mnie to załamało...Było parę łez,ale to nic.Koledzy mojego męża z pracy już są chętni do ogolenia mojej pały na łyso..Czyżby facetów to kręciło???Cha!Cha!
    W każdym razie nie ma źle.Mąż przyniósł mi dzisiaj ze sklepu katalog z perukami.Są odjazdowe.A nad stratą włosów będę musiała przejść do porządku dziennego.To znaczy do porządku nocnego,no bo w dzień założę gotowe włoski.Cóż za oszczędność czasu!!!Zakładam gotowe,już wymodelowane!Cha!

    Dziewczyny,
    chciałam Wam podziękować za to że jesteście.W dużej mierze dzięki Wam przeszłam na początku przez to wszystko bez załamania nerwowego.Dzięki.

    ewa
  • witchblade 2004.08.11 [19:04]
    manna,

    teraz dopiero zauważyłam,że pytasz jak się sobie podobam w drastycznie odmienionej fryzurce?

    Powiem krótko:żałuję,że tak późno złapałam raka,bo dopiero teraz widzę jak nieziemsko zaje...ście jest mi w krótkich włosach!!! Cha! Cha! Cha!
    Nie mogę się napatrzeć na nie ,a już mi cholery wypadają...Ale to nic!Przynajmniej wiem jaką długość będę nosiła do końca życia!

    pozdrawiam

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...