Odpowiedz na ten temat

W uk nie da sie mieszkac

  • gość 2016.05.13 [14:05]
    Mieszkaniowe zad/upie europy, niedorozwiniete wzgledem kontynentalnej europy. Co z tego ze praca jest skoro wszystko pozajmowane a jak sie zwolni to kolejka na viewingu jak za komuny do miesnegosmiech.gif dno kompletne, w polsce mieszkanie mozna sobie wybierac i klient nasz pan a w uk klientem sie pomiata bo landlord mowi jest 100 chetnych na twoje miejsce. Nooo i STANDARD tych mieszkan w uk....nie widzialy remontu od czasow wiktorianskichsmiech.gif 90% ma podwojny kurek ale wiocha, pojedyncze szyby
  • gość 2016.05.13 [14:37]
    bingol sram ci do ryja smiech.gif
  • gość 2016.05.13 [16:26]
    w polsce mieszkanie mozna sobie wybierac i klient nasz pan
    xxx
    ha ha ha ha ha ha ha ha ha
  • gość 2016.05.13 [17:27]
    tylko kogo stać na mieszkanie w PL??? 5% ludności? reszta jèbie na kredyt 100 letni
  • gość 2016.05.13 [18:49]
    To zwolnij miejsce w uk i w*********j do tej swojej ukochanej pl. Sam/a zajmujesz miejsce, daj przykład i zwolnij, tubylcy beda ci wdzieczni...
  • gość 2016.05.13 [18:51]
    http://markowezapachy.pl/
    Najlepsza perfumeria w necie.
  • gość 2016.05.13 [18:56]
    http://markowezapachy.pl/
    Najlepsza perfumeria w necie.
  • gość 2016.05.13 [19:01]
    nie wiem, kto reklamuje te markowe zapachy, ale ja nie polecam. Kontaktu ze sklepem nie ma wcale, zamawiałam przed świętami i nie byłam zadowolona...poza tym to podróby, a kosztują prawie tyle co oryginalne testery. Ja zamawiam na iperfumy.
  • gość 2016.05.13 [21:30]
    Bejbe nie kazdy mieszka w Kings Lynn lub Luton smiech.gif
  • gość 2016.05.13 [21:38]
    Oj Bingol, Bingol. Znowu Ci tak wszyscy jada Na kazdym innym temacie ze wlasny zakladasz. Ojoj,... No w sumie masz racje- w pokoiku Na zadupiu Londynu z piecioma polaczkami nie da sie mieszkac.
    W moim 4pokojowym Wiktorianskim domu w krajobrazowej miejscowosci Na polncy kraju z kolezanka wrecz przeciwnie. usmiech.gif poprosze o pare wyzwisk. W koncu to Towja standardowa spiewka.
  • gość 2016.05.13 [22:50]
    Dom w którym mieszkam nie ma nawet 10ciu lat ale wiktoriańskie tez są ładne wiec nie wiem o czym pisze ten kołek. Oczywiście są rudery ale teraz większość właścicieli odnawia domy i dobrze sprzedaje wiec przykro mi ze musiales wynajmować pokój w syfie ale nie każdy tak ma.
  • gość 2016.05.14 [10:46]
    Mieszkałem w UK 1,5. Język angielski dobry, Język niemiecki dobry, język holenderski dobry, wykształcenie wyższe, brak zasiłków, brak nałogów, brak oszczędności, wiek 40 lat, prawo jazdy ABD. Pochodzę ze średnio zamożnego domu. Żyłem tam sam.Moje podsumowanie: jeśli ktoś wyjeżdża z Polski gdzie był biedny finansowo i mieszkał na tzw.klepisku to w UK będzie mu trochę lepiej, ale jeśli mieszkasz w normalnym domu to UK zaskoczy cię wielkie zacofanie technologiczne.W Polsce wszystko załatwisz na odległość mailem lub aplikacją. Pojęcie mody w UK nie istnieje - tam nadal są lata 90-te , jak w PRL.Przykład lotnisk w UK : Luton wygląda przy polskich lotniskach jak aeroklub w nieskoszonej trawie. Moim marzeniem było zobaczyć największe w Europie lotnisko Heathrow - jak zobaczyłem lastryko i salceson na podłodze, to zapytałem w informacji czy faktycznie jestem w dobrym miejscu. Generalnie wczesny Gierek.Na lotnisku celnicy angielscy nie mają pojęcia co to jest strefa Schengen.Londyn: poszedłem w poniedziałek do centrum światowego biznesu City, chciałem poczuć się jak na Wall Street - usiadłem w kawiarni gdzie przesiadują biznesmeni, każdy biznesmen miał segregator, pomyślałem że to księgowi i jak zerknę przez ich ramię w ten segregator to zobaczę liczby i wykresy - gdzie tam, zobaczyłem czcionkę o rozmiarze 16 i szkolenia z asertywności - tam nikt nie trzyma w reku tabletów ! tam dalej są segregatory ! jest rok 2015 !Poszedłem do Harrodsa i zobaczyłem krzywo przyciętą dyktę nieumiejętnie pomalowaną na biało - towar jak w Polsce 15 lat temu !Przypomnę tylko, że piszę to z perspektywy średnio zamożnego domu w Polsce.Babcia mi mówiła zawsze: wnusiu inteligentny człowiek nigdy nie jest gruby - w UK przestałem patrzyć seksualnie na kobiety - po prostu nie da się na nie patrzyć - gust nie pozwala.Transport w UK jest bardzo bardzo drogi.Samochody są o 1/3 tańsze niż w Polsce - zdziwiłem się jak najnowszy model BMW3 mogłem kupić za 15.000 F w autoryzowanym salonie.Na zakupy modowe najlepiej skoczyć na weekend do Polski , no chyba że chcesz wyglądać jak twój dziadek na zdjęciach czyli retro to kupuj w UK. Wszystko na wieszakach w UK jest noszone i powypychane - standardem jest, że ludzie kupują ubrania na tydzień bądź dwa i oddają. Fakt, że pewnie i w Polsce to się zdarza , ale w UK to standard.Anglicy są bardzo słabo wykształceni, po pierwsze nie stać ich na to , po drugie nie chce im się bo to strasznie mało ambitni ludzie.Pracowałem jako szef zmiany w magazynie i Anglicy myśleli że przyjechałem z BBC kiedy zaczynałem opowiadać o podróżach i jak wygląda świat.Higiena: Anglicy nie myją naczyń generalnie, jeśli myją to albo opłukują tylko wodą lub myją z użyciem płynu, ale wtedy już nie opłukują. Normalnym jest rano w poniedziałek widom mężczyzn w garniturach z ubłoconymi nogawkami i nie dlatego, że przed chwilą wpadł do błota tylko tak chodził przez poprzedni tydzień - nikt się nie dziwi.Jako mężczyzna nie podchodzę i nie będę podchodził do angielskich kobiet - brzydzę się - sorry.Służba zdrowia: jestem mężczyzną, moim lekarzem rodzinnym jakiego przydzieliła mi przychodnia została pani ginekolog.Standardem jest, że na wszystko lekarz przepisuje zwykły "paracetamol" lub wodę z solą. Służba zdrowia nie istnieje - dlatego Polacy szukają polskich lekarzy - nie chodzi o brak znajomości języka, ale o elementarną znajomość anatomii.Drogi: jeśli ktoś powie, że tam to mają dopiero drogi - to w Polsce mamy super drogi - w UK to chropowaty, krzywo rozlany asfalt z dziurami.Język: jeśli uczyłeś się w Polsce angielskiego amerykańskiego to będziesz miał spory problem ze zrozumieniem brytyjskiego. Nie myśl sobie, że w pracy czy na ulicy usłyszysz piękny język rodem z telewizyjnych brytyjskich wywiadów. Brytyjski angielski to bełkot składający się z pierwszych 2-3 sylab wyrazu - to taka ciągła czkawka.Podsumowanie: W UK wszystko jest na sznureczek i na gwoździk czyli byle jak, ale nikomu to nie przeszkadza. To kraj byle jakości, ale nikomu to nie przeszkadza. Nikomu nic tam nie przeszkadza, dlatego jedzenie tam nie smakuje bo nie przeszkadza, osrane gacie u kobiety (osobiście widziałem raz w tygodniu) nikomu nie przeszkadza, a nazywa się to wolnością. W urzędzie pracy pani angielka zapytała mnie czy Polska jest w Europie. Jeśli zamieszkasz w UK zmienisz się w tym względzie, że wszystko będziesz miał gdzieś - i dotyczy to każdego aspektu życia. Nazywają to wolnością - ja nazywam to bylejakością.
  • gość 2016.05.14 [10:54]
    Praca dla matoła: kopiuj, wklej.
  • gość 2016.05.14 [10:56]
    gość dziś [10:54] prawda zawsze aktualna przegrywie
  • gość 2016.05.14 [12:29]
    Masz racje, nie da sie!
    Ja tez jestem absolwentem AWFu i nikt nie szanuje tutaj mojego ekskluzywnego wyksztalcenia! Pomimo ze nie umiem ani slowa po Angielsku (ale moj angielski jest "dobry") to Oni jacys niewychowani te Angliki! Grilla w domu nie moge robic, kaszany domowej i lokalnego polskiego piwa nie ma w kazdym sklepie (???!!!) o co chodzi?! Ja Tu mialem byc kierownikiem, team liderem a Tu te muslimy wszedzie. W ogole jeszcze Na zarobek przyjechalem wiec mieszkam z 5cioma kolegami w pokoju za grosze (czasami pomiedzy nielegalnymi grillami o*******y se i nagryamy vlogi Na youtuba) ale wrunki mieszkaniowe Sa okropne! Nie wiem dlaczego?! Jukej jako syf i same debile- chodze po mescie i pytam sie obcych ludzi Na ulicy co to Schenken zeby o czyms kulturalnym i waznym porozmawiac i nikt nie wie o co mi chodzi!!! Jaki syf! Czekam Na powrit do Polski ktora kocham. Zarabiam 5000na reke i jestem programatorem dla polskiego NASA. Kocham Cie Polsko, twoja zasciankowosc i smieciowe umowy! Brawo Bingol!!! Piona!!! Jestem najwuekszym fanem a ty moim bohaterem.
  • gość 2016.05.14 [17:20]
    bingol to najpierw musi zostac absolwentem podstawowki zeby myslec o czyms innym smiech.gif
  • gość 2016.05.14 [17:43]
  • gość 2016.05.14 [17:45]
  • gość 2016.05.19 [23:14]
  • gość 2016.05.24 [23:20]
  • gość 2016.05.25 [21:08]
  • gość 2016.05.25 [21:11]
    On jest częścią napędową tokarki.
  • gość 2016.05.26 [21:34]
  • gość 2016.05.29 [21:01]
  • gość 2016.05.29 [21:03]
  • gość 2016.05.30 [02:02]
    Do goscia 2016.05.14 [10:46]: Trafione w 10. Nic ujac. Bylejakosc to jest idealna definicja UK. Niestety, nie ogranicza sie ona tylko do jakosci zywnosci czy standardow budowlanych. Przeklada sie to rowniez na jakosc relacji miedzyludzkich, rozumienia pojec typu moralnosc, lojalnosc czy kultura osobista. W UK, niezaleznie od poziomu inteligencji, wyksztalcenia czy pozycji spolecznej, pojecie kultury osobistej w zasadzie nie wystepuje. Oczywiscie, jak w kazdej innej dziedzinie, zdarzaja sie wyjatki, ale generalnie, wszechobecne chamstwo, ktore normalnie przypisuje sie i czesto usprawiedliwia jesli przejawiane jest przez osoby z nizszych warstw spolecznych czy srodowisk patologicznych, w UK jest norma na calym przekroju warstw spolecznych. A zasada jest taka, ze im bardziej wyksztalcony i im bardziej zamozny, tym wieksze przysluguje mu prawo do lekcewazenia zasad kultury osobistej. I to chamstwo nazywa sie tu 'byciem soba', 'prawem do ekspresji wlasnej indywidualnosci', a Brytyjczycy zyja w przekonaniu, ze to potega jaka jest ich kraj, daje im ten nadzwyczajny przywilej 'wolnosci osobistej'. Troche na zasadzie 'jacybysmy nie byli, to tak jest najlepiej, bo to my jestesmy Great'. W UK, dobrze wyglada, jesli ma sie w zyciorysie jakis przekret albo zyciowa porazke. Taki normalny, ciezko pracujacy, ambitny czlowiek, ktory nie ma na koncie rozwodu, zdrady, dlugow czy nalogu, jest podejrzany. Nie powinela mu sie lapa, wiec pewnie nigdy nie kombinowal. Czyli nie rozumie tego, ze w UK powinno sie korzystac z prawa do 'wolnosci osobistej', nie rozumie nas, nie jest jednym z nas. Jesli nie kaleczy jezyka, uzywa wiecej niz trzech czasow i nie robi bledow gramatycznych, to jest za malo bylejaki. W UK nie jest w dobrym tonie bycie zbytnio dociekliwym podczas zalatwiania swoich spraw. Nalezy przyjac do wiadomosci pozyskana informacje, jak niekompetentna by ona nie byla, i na jej podstawie podejmowac wazne decyzje dotyczace swojego zycia. Co z tego, ze informacja byla bledna bo osoba ja udzielajaca nie miala pojecia o czym gada. Jesli nawet w rezultacie zrujnujesz sobie przyszlosc, lub najblizszych pare lat, to przeciez spoko. Bycie w ciaglych tarapatach i nie przejmowanie sie tym, to jest Brytyjski sposob na zycie i tak ma byc. Przeciez nic sie nie stalo. Keep calm and carry on...Poziom relacji z innymi regulowany jest tak: spotykasz inna osobe i mowisz jej 'czesc' = kolega. Wymienicie sie numerami telefonow = przyjaciel. Pogadacie 2 razy przez telefon = najlepszy przyjaciel. Zadzwonisz do tej osoby a ona nie odbierze = koniec przyjazni, juz nie przyjaciel i nawet nie musisz mowic mu 'czesc' na ulicy. I tak w kolko. Temat bez dna.
  • gość 2016.06.01 [23:34]
    to prawda nie da sie ll
  • gość 2016.06.06 [16:36]
    to prawda nie da sie kx
  • gość 2016.06.06 [16:39]
    ly
  • gość 2016.06.09 [22:03]
    bh
  • gość 2016.06.10 [20:15]
    no

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...