Odpowiedz na ten temat

The Kretka cz. 2

  • Polonia z Miami 2017.05.19 [22:37]
    Kretka udaje ten luz i koloruje swoje zycie.
    Ma taki kalendarz i mniej wiecej rozplanowane filmiki z dwumiesiecznym wyprzedzeniem(!), nawet wakacje planuja pod vlogi.
    Zauwazcie,ze ona nie kupuje nic pozadnego do domu np jak Lola i wszystko pokazuje z chin.Nawet kodmetykow porzadnyvh nie ma tylko z targetu.
    Nawet talerze ma po zonie Marka.
    Marek ciagle jeszcze splaca swoja pierwsza zone i kretka nie moze tego przebolec. Calymi dniami grzebie w necie. Kiedys zaprosila gosci z dziecmi. Wstydzila sie brudnych lazienek i pokoi na gorze i pozamykala je na klucz aby dzieciaki nie biegaly i nie widzialy syfu. Opierdziela i strofuje Viktorie przy kazdej i tylko "nie rusz", " nie dotykaj". Kaze tez malej sprzatac swoj mess po niektorych projektach a jak przychodzi niedziela czy sobota wpycha mala markowi aby ja gdzies zabral i sama wstaje dopiero po poludniu. Oto wasza kretka.
  • gość 2017.05.19 [23:12]
    Chodzi o to , ze dzieci nie "ucza" sie jezyka , ale go "nabywaja" (termin naukowy). Tym sie roznia od doroslych i dlatego to jest dla nich latwe. Nie ma to tez nic wspolnego z tym czy chca mowic w tym jezyku czy nie. Jesli sa otoczone jezykiem naucza sie go bez problemu , bo przyszly na swiat z taka umiejetnoscia. To trzeba wykorzystac. Tak samo jak wiemy , ze dziecko po raczkowaniu bedzie chodzic. Oczywiscie jedne wczesniej inne pozniej. Jesli dziecko 3letnie nie chodzi , wiemy ze mamy problem. Na tym polega sytuacja Wiktorii. Rola rodzicow polegala na utrudnianiu naturalnego procesu. Mam na to jedno slowo :GLUPOTA.
  • gość 2017.05.19 [23:14]
    dokladnie!
  • gość 2017.05.19 [23:18]
    https://www.instagram.com/chamissatelier/
    to z tą firmą Kretka tworzyła swoje sukienki,,,
  • gość 2017.05.20 [00:02]
    Kretka zbrzydla i jej twarz stala sie wulgarna , usmiech jakis oblesny. Widac to na zdjeciu na torach. Rysy ma bardziej wyostrzone. Po ciazy miala pelniejsza twarz i jakas delikatnosc , wygladala lepiej. No coz , co w srodku to wczesniej czy pozniej na twarzy wyjdzie.
  • gość 2017.05.20 [00:03]
    To jesj znajoma i lajkuja sie na insta. Zauwazcie ze sa tam zdjecia w pakijs pracowni...oj to pracowania o ktorej Kretka mowila "moja pracownia" w filmiku gdy ruszala sprzedaz "jej naszywek" no coz po raz kolejny Kretka na czym nie swoim powiesila tag "Moje" - jej naszywki, jej pracownia , jej dom .....czekam na wiecej i tak mnie juz nic nie zdziwi. Fame i shame to slowa nie bez przypadku sa tak zblizone do siebie....jak samo jako zero i hero usmiech.gif
  • gość 2017.05.20 [02:17]
    Proszę poczytać sobie wypowiedzi (to do pani co tutaj jest 30 lat) o kimś kto mieszka w Stanach. W Chicago, Nowym Jorku Polonia trzyma się razem. Na Florydzie Polacy nie są sobie przychylni i więcej się na ten temat rozwodzić nie będę. Wiktoria zachowuje się jak normalna 4 latka. A głupotą jest ocenianie każdego co z wyboru czy nie odchodzi od normy. Język polski tak rożni się od angielskiego, że inaczej do mowy układa się język. Znam dzieci rodziców, którzy ich polskiego uczyli a i tak bardzo kaleczą nasz język bo uczą się i muszą myśleć po angielsku. Więcej też przebywają z rówieśnikami w danym
    kraju. Jeżeli ktoś tak bardzo kocha Polskę że nie wyobraża sobie że jego dzieci nie będą mówiły po polsku, nie powinien z kraju wyjeżdżać. Dzieci powinny mieć wybór czy to w języku czy to w religii. A nie w myśl dzieci i ryby głosu nie mają. Kretka chcąc żyć w tym kraju powinna się nauczyć j. Angielskiego. Wiktoria sobie z nim tutaj poradzi. A jak będzie chciała wyjechać do Polski to się go nauczy i tyle.
  • gość 2017.05.20 [02:56]
    Wikyoria jesli ma geny mamusi nigdy sie nie nauczy polskiego
  • gość 2017.05.20 [03:21]
    Szczerze i bez zlosliwosci Kretka bardzo zmarnowala swoj fajny wyglad ...te wlosy i okulary dodaja jej duzo lat
  • gość 2017.05.20 [03:34]
    2:17. Przykro mi , ale nie zgadzam sie w 100%.
  • gość 2017.05.20 [03:37]
    2:17. Nabywanie jezyka przez dziecko nie ma nic wspolnego z tym jak "jezyk sie uklada do mowy". Nie wypowiadaj sie na tematy , o ktorych nie masz pojecia , bo sie kompromitujesz.
  • gość 2017.05.20 [03:37]
    02.27 z jednej strony piszesz, że język się inaczej układa i jakie to trudne, a z drugiej, że jak będzie chciała to się nauczy. Narazie nie umie i nie wyglada by rodzice ja w tym kierunku stymulowali. Nawet pomijajac język to mała nie zachowuje się jak 4 latka ( chociaż bliżej jej do 5 niż 4) . Poròwnaj jej rozwòj z còrka Doriski, Justyny z 10 minut spokoju czy i będziesz wiedzieć o czym mòwię.
  • gość 2017.05.20 [03:53]
    [2:17] tez sie nie zgadzam. To rodzice decyduja o dzieciach - pajdokracja jeszcze nigdy nie doprowadzila do niczego dobrego .
  • gość 2017.05.20 [04:43]
    2:17 Jeszcze raz powtorze : malego dziecka nie trzeba uczyc jezyka , ono samo sobie da rade.Nalezy "otoczyc" je jezykiem , co fachowo nazywa sie "zanurzeniem" i bedzie "plywac". Piszesz o jakims dziecku , ja napisalam na ten temat prace naukowa , jestem magistrem psycholingwistyki , nauki , ktora zajmuje sie nabywaniem jezyka przez dzieci ("language acquisition") Prowadzono wiele badan i proces jest znany naukowcom. Nie potrzeba "chlopskiego "rozumowania. Polecilabym literature fachowa , ale nie spodziewam , ze cos bys po angielsku zrozumiala , wiec tego nie zrobie.
  • gość 2017.05.20 [05:45]
    Dziecka nie trzeba uczyc jezyka, bo samo go nabywa ale dziecko musi miec kontakt z jezykiem. Mieszkam w Stanach mam dzieci, ktore sa dwujezyczne. Jest to efekt tego, ze caly proces wychowywania ich przebiegal w jezyku polskim. Jak moje dzieci byly male i nie znaly jakiegos slowa i probowaly mi powiedziec po ang to ja wowczas mowilam, ze nie rozumiem i uczylam je aby szukaly jakiegos innego slowa w zastepstwo. Efekt jest taki, ze moje dzieci 12 i 14 lat nawet przez przypadek nie zwrocily sie do mnie nigdy w jezyku angielskim. Idac do przedszkola w wieku 3 lat moje dziecko nie znalo nawet jednego slowa po ang , a po miesiacu rozmawialo z innymi dziecmi jak najete. Wszystko zalezy od rodzicow mam tu rodzine i znajomych, ktorych dzieci sa w wieku moich dzieci i oni teraz sie dziwia jak nasze dzieci mowia dobrze po Polsku, a ich nie. Tylko, ze my nigdy nie zgrywalismy "amerykanow" i teraz mamy owoce, a oni rozmawiali z dziecmi po angielsku i teraz zdziwieni, ze ich dzieci nie moga sie dogadac z rodzina. Nie wiem o jakim mieszaniu w glowie maja na mysli ludzie, ktorzy twierdza, ze dzieci powinny sie poslugiwac jezykiem kraju w ktorym mieszkaja. Wiem natomiast, ze nadmiar wiedzy nie boli oto przyklad pare lat temu na lekcji historii nauczycielka w angielskiej szkole tlumaczyla dzieciom jaka trasa przyplynal Kolumb do Ameryki na co moje dziecko ja poprawilo i powiedzialo, ze inna , bo pani w polskiej szkole ich tego uczyla...Na koniec dodam nie chwalac sie, ze moje dzieci sa jednymi z najlepszych uczniow zarowno w polskiej jak i w amerykanskiej szkole, a nie sa kujonami. Tak wiec to od rodzica zalezy jak wychowa swoje dziecko i watpie aby Victoria kiedykolwiek nauczyla sie mowic po Polsku bo naturalne jest, ze latwiej jest jej mowic po angielsku, bo innego jezyka po prostu nie zna...
  • gość 2017.05.20 [08:32]
    Takie dzieci zawsze beda jefna niga w kraju rodzica nigdy do konca nie zasymilowane ze srodowiskiem w ktorym zyja owszem dogadaja sie z dziadkami i beda duma rodziny
  • gość 2017.05.20 [09:43]
    Do pań, które mnie obrzuciły błotem... teoria jest teorią a praktyka praktyką. A w jakim języku myślisz Kretka mówiła do Wiktorii i mówi? Przecież słychać że po polsku. Zgadzam się z wypowiedzią że dzieci nie będą zasymilowane. No jakie to fajne poprawiać wszystkich i pokazywać że się jest najmądrzejszym na świecie. Jeżeli można nauczyć się w wieku dorosłym języka angilelskiego to i można polskiego i chińskiego jak ktoś chce czy ma taką potrzebę. Rodzice, którzy na siłę zaspokajają SWOJE ambicje życiowe mają nieszczęśliwe dzieci. Tak fajnie jak się ma piękne i zdolne dziecko poliglotę, ale co jak nie? To się go mniej kocha czy tłucze do głowy, bo co ludzie powiedzą, że nie mówi co najmniej dwoma językami? Współczuje tym dzieciom... Do pani naukowca... Są badania że apap czy tylenol działa na ból, a na jednych działa na innych nie. To co napiszesz tym co im nie pomaga że są głupcy bo w książce jest napisane że działa? Moja droga pani na codzień w pracy i w domu posługuję się angielskim. Pracuję już tam 16 lat i nikt mi nie zarzuca że niczego nie rozumiem lub nie zrozumiem książek. No właśnie, ale ja pracuję z wszystkimi narodowościami nie z Polakami. Rozmawiamy nieraz z moim bioałoruskim kolegą, jakie mieliśmy szczęście że do takiego śtodowiska trafiliśmy.... Nie narzucam swojego zdania, wypowiadam tylko swoją opinię. Znam chłopca któremu mama próbowała wpoić cztery języki naraz bo naczytała się o tym książek, który później w szkole miał ogromne problemy z j. Angielskim i musiała płacić za korepetycje przez lata. Z drugim dzieckiem już nie miała takiego problemu bo sobie dała z tym spokój. Nie mówię żeby dzieci zostawiać samopas ale dać im po prostu być dziećmi i nie torturować wytykając, zobacz Antoś umie a Ty nie. Kto ma je zaakceptować takie jakie są jak nie rodzice? Każde dziecko i każdy człowiek jest inny. Ja wolałabym mieć dziecko szczęśliwe niż nieszczęśliwego geniusza. Znam bardzo szczęśliwego hydraulika i bardzo nieszczęśliwego wynalazcę informatyka. Zaznaczam jeszcze raz to jest tylko moja OPINIA. Nie uważam że się kompromituje z językiem tylko wiem jak trudno się Amerykanom wypowiada nasze sz, cz a mnie niektóre słowa angielskie właśnie z tego powodu. Ale dumni rodzice niech będą dumni... kudos dla ich dzieci. Ciekawe czy takie przemądrzałe są bardzo lubiane. A Kretka absolutnie zachowuje się niepoprawnie w Polsce bo jest właśnie zarozumiała i co to Ona nie jest ale prawdopodobnie pokrywa tym swoje kompleksy. Ja otwarcie się przyznaję, że poziom mojego życia jest o wiele niższy niż wielu Polaków teraz. Tylko tyle, że mnie nikt po tym nie ocenia i dlatego o wiele łatwiej się tak żyje, co każdemu życzę.
  • gość 2017.05.20 [09:56]
    Wiktoria wychowana w USA już zawsze będzie miał inny akcent nawet gdyby biegle mówiła w j. polskim i przez naszych rodaków będzie uważana, że mówi w nim źle. Szkoda, że niektórym tak ciężko jest zaakceptować inność.
  • gość 2017.05.20 [10:13]
    Mam takie przyklady w otoczeniu, latami chodza rownorzednie do dwoch szkol, kazde wakacje w Polsce, obrzedy polskie, ksiazki polskie.. tylko niestety mniej kontaktow i przyjaciol wsrod rowiesnikow, ciezko o prawdziwa asymilacje. Ambicje rodzicow powinny zejsc na dripugi plan, w pozniejszym wieku tez mozna uczyc sie jezyka matki czy ojca, a to ze dziadkowie sie nie dogadaja to naprawde najmniejszy problem nie rzutujacy na zycie czlowieka urodzonego i zyjaxego w innym kraju z dala od dziadka, ktory obcuje z inna, niezrozumiala kultura
  • gość 2017.05.20 [10:45]
    No właśnie. Wydaje mi się, że w zacięty sposób o języku wypowiadają się Ci co albo mieszkają w Polsce lub wyjechali bo musieli a nie chcieli. Zasymilowany człowiek w innym kraju jest o wiele szczęśliwszy bo poznaje przez praktykę inne kultury i obyczaje. Inny sposób myślenia. Nie lepszy czy gorszy, a po prostu inny. Ja mam wybór i wybieram to co mnie odpowiada a nie jest narzucane przez modę lub dane standarty. I nie jestem anty polska tylko doceniam też coś innego w życiu. Nidgy nie zapomnę jak poszłam pierwszy raz na mszę w j. angielskim do katolickiego kościoła tutaj. Zastanawiałam się czy aby napewno to ta sama religia bo msza miała tak inny nastrój. Ot takie spostrzeżenie. Ta sama religia, zupełnie inne podejście. Jak wszystko inne. Jak wiele umysłów tak wiele rozwiązań w życiu.
  • gość 2017.05.20 [11:08]
    Pielegnowanie tradycji, podwojne szkoly, dbanie o doskonalosc jezyka przodkow dotyczy bardzo czesto jedynie tych rodzicow ktorzy planuja powrot chocby na emeryture. Ci ktorzy wyjechali i nie zamierzja wracac zwykle nie maja dylematow i nie przejmuja sie ze dziecko mowi jezykiem kraju w ktorym zyje i inny wybierze sobie wg wlasnych potrzeb i uznania.
  • gość 2017.05.20 [11:26]
    Dla mnie to aż dziwne, że ludzie martwią się o losy obcych osób, którym widać że nic do szczęście więcej nie potrzeba. Myślę że jakbyście poszukali wokół siebie, to znalazłaby się niejedna osoba, która mówi i w 3 językach, ale jest nieszczęśliwa. Dwujęzyczność uwierzcie mi nie jest miarą szczęścia. Poza tym Wiktoria jeszcze nie jest na emeryturze, życie przed nią. Mówi po angielsku, w szkole będzie się uczyła jakiegoś j. obcego, to będzie już w miarę dwujęzyczna jeśli tak tego pragniecie usmiech.gif A j.polski jak widać rozumie bardzo dobrze. Sądzicie że jak podrośnie to nie na 100% nie będzie chciała mówić po polsku usmiech.gif Takie odnoszę wrażenie. Same wróżki tu wysiadują. Wiktoria jest b. ładną, normalną dziewczynką, nie każdy chodzi z uśmiechem na twarzy, bo widzę że zarzucacie że się nie uśmiecha. Mój syn jest poważny jak na swój wiek, a córce w jego wieku uśmiech nie schodził z ust. Nie snujcie jakichś dziwnych teorii. Poobserwujcie ludzi naokoło, każdy się różni, naprawdę. Kretka jest zawsze uśmiechnięta, widać to nawet na zdjęciach z jej dzieciństwa, a Marek jest Markiem i ma inną naturę, co nie oznacza, że jest zmęczony życiem, czy Kretką, bo też czytałam tu takie opinie. Ja mam także całkowicie odmienną osobowość od mojego męża, on jest bardzo gadatliwy i towarzyski, ja dość cicha i wolę zacisze domowe, co nie oznacza że do siebie nie pasujemy - kochamy się bardzo i jedno "uzupełnia" drugie. On mnie wyciąga do ludzi, a ja namawiam go na spędzenie dnia we dwoje. I fajnie, przynajmniej każdy może przeżyć coś, do czego sam przez siebie nie dał by się nakłonić.
  • gość 2017.05.20 [11:50]
    Moim zdaniem, Wiktoria doskonale zna język polski, ale biernie, rozumie wszystko dlatego ona się mówić po polsku nie musi uczyć ona musi się rozgada po polsku . Uważam, że problem jest w atmosferze panującej w domu, swiadomie lub nie chodzi mi o wywyższanie Ameryki nas Polska, poklaski nad doskonałą mową po angielsku, i jeszcze to mówienie przez tate Wiktorii do niej po angielsku daje efekt ze Wiktoria odczuwa, że angielski to lepszy wybór. Wystarczyłoby, żeby Marek zaczął mówić do niej po polsku i jestem pewna, że dziecko przestawiłoby się z dnia na dzień. Sama mam dziecko dwujęzyczne, ale my z mężem zawsze mówimy do córki po polsku.
  • gość 2017.05.20 [12:54]
    O atmosferze w domu... Jak mieszkałam w Polsce to nie dałam na nią złego słowa powiedzieć tak ją kochałam bo nie znałam innych obyczajów. Mieszkając w Stanach nie będę na nie nadawać i narzekać bo dlaczego bym tutaj mieszkała. Nie wszystko jest idealne ale nigdzie nie jest. Tak jest pewnie z Anią i Markiem. Wpajają dziecku miłość do ojczyzny bo tutaj się utodziła a nie w Polsce i jest Amerykanką. Cieszę się, że są racy rodzice co się opinią publiczną nie przejmują jak chcą na stałe zostać w tym kraju.
  • gość 2017.05.20 [14:50]
    Mozna tez inaczej na to spojrzec. Nawet mowiaca po polsku z akcentem amerykanskim Wiktoria bylaby podziwiana ,ze tak dobrze mowi po polsku mimo tylu lat w Stanach. To najczesciej slysza dzieci.
  • gość 2017.05.20 [14:51]
    9:43. Duzo slow malo sensu ,blah blah blah....
  • gość 2017.05.20 [15:14]
    To nieprawda, że polskojęzyczne dzieci maja mniej przyjaciòł, bo musza gnać do polskiej szkoły co sobotę. Maja ich więcej i w okresie nastolenim zaczynaja podkrEślać swoja polskość. Nosza bluzy z orłem, biało czerwone szaliki i mówia po polsku nawet jak im słòw brakuje. Sa dziećmi tzw. 3 kutury czyli żyja na styku Polski i innego kraju. Nie wiem czemu niektòrzy traktuja polska szkołe jak kare. Nikt nie mòwi o zmarnowym czasie na treningi w przypadku hokeistòw, baletnic czy siatkarzy. A polska szkoła be... I mòwi to często rodzice ktòrzy swoje dzieci posyłaja na angielski w Polsce niemal
    Od kołyski. Nauka języka zajmuje czas i kosztuje, ale za darmo to można bajke w tv właczyć. Koniecznie głupia i w jezyku ktòry dzieciak zna by mu się mòzg za bardzo nie rozwinał.
  • gość 2017.05.20 [15:17]
    Urodzone w Stanach dziecko nie musi sie asymilowac , nie jest imigrantem. Jestescie niby takie tolerancyjne , ale kpicie z osob wyksztalconych. Prawdziwa klasa.
  • gość 2017.05.20 [15:21]
    15.14
    Jak jest sens podkreslania w nowym kraju swojej odrebnosci? Zakladasz dzieciom bluze z orlem?
    I potem ludzie sa zdziwieni ze inni rodacy trzmaja sie od nich z daleka.
  • gość 2017.05.20 [15:22]
    15.14 jeśli zaczynają podkreślać, to może pora wracać

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...