Odpowiedz na ten temat

czy mozna kochac byla po rozwodzie?

  • nadal kocham 2016.07.25 [11:49]
    Tylko czy ponowne zejście ma teraz sens zwłaszcza jak wtedy to ja chciałem spróbować dać szansę wybaczyć , ona nie chciała mówiąc że to ja nie wiem co to prawdziwa miłość. No co zrobić takie życie. Teraz nurtuje mnie jedno .... czytając poszczególne wpisy odnoszę wrażenie że i moja ex się tu wypowiada , jeśli tak jest to ..... czekam na jakiś znak
  • gość 2016.11.28 [23:14]
    Witam sam jestem po rozwodzie jakiś czas i nadal kocham swoją byłą zone mimo że to ona chciała rozwodu i gdyby tylko chciała wrócić to bym sie zgodził mamy córcię po za która świata nie widzę .po rozwodzie staram sie zabic czas różnymi zajęciami ale nie da sie zapomiec tego co nas łączyło tych lat wspólne spędzonych .moze ktoś powie ze jestem nienormalny ale mi nawet nie w głowie układanie sobie życia z inna kobietą.mam kontakt z była żona dzwonimy do siebie rozmawiamy co by nie było mamy córcię nie robimy sobie problemów widuje córcię kiedy chce i to jest moje oczko w głowie i trzeba ja wychować tak żeby jak najmniej cierpiała
  • gość 2016.12.23 [21:51]
    Chyba mam podobnie jak gość z 28 listopada godzina 23:14 . Co prawda nie dzwonimy do siebie,ale i ja nie mam problemów z zabieraniem córki, jutro trzecia wigilia od rozstania spedze ja właśnie z córką. Owszem spotkałem na swojej drodze kilka kobiet....ale nic z tego nie wyszło, może jeszcze nie pora ? a może ot zwyczajnie......coś co było nie zgasło i trwa dalej ? Czasem się zastanawiam co by było gdyby ex chciała zacząć od nowa . Kur....ja nadal coś do niej czuję , mimo iż to ona zdradziła . Nawet wtedy chciałem wybaczyć i żyć dalej.
  • blf 2016.12.27 [15:57]
    nie wiem jak to będzie, czy będę ją kochał nadal, ale: 18 lat razem, 17 lat po ślubie, po 4 miesiącach od jej słów o skrajnym kryzysie naszego związku, po 4 miesiącach szukania (przez nią) odpowiedzi, po 4 miesiącach skrajnej emocjonalnej jazdy, otrzymałem prezent świąteczny, w dniu 25 grudnia dowiedziałem się ostatecznie, że nie chce być ze mną. Przeczuwałem to. To się czaiło w podświadomości mojej i wg jej słów- w jej podświadomości od jakichś 5 lat, a cały 2016 rok był rokiem dojrzewania do wypowiedzenia tego. Ja jej nie zdradziłem, ona mnie tak, ale ta zdrada to była zdrada-nie zdrada, doszło do niej kiedy już tak naprawdę wiedziała że nas nie uratujemy, była ze mną jak się jest z facetem z którym wiąże 18 lat życia, wspólna kasa, mieszkanie, dzieci, komputer, rachunki, pasje i przyjaźń, nic więcej. Przez te 4 miesiące próby, zawieszenia, walki, pytań i dziwnych odpowiedzi kochałem ją coraz bardziej. Nie będę się wypowiadał na temat tego co będzie za 5 czy 10 lat. Ale wypowiadam się dlatego, że wiem, że w sytuacji gdy sprawy idą jednoznacznie źle i finał staje się jasny, człowiek porzucany kocha nadal, a bywa że kocha coraz bardziej. Idę dalej w życie z lękiem i z pieczęcią tej miłości w sercu. Mam różne plany, począwszy od wstąpienia do armii (jestem lekarzem, przydałbym się), skończywszy na pełnym zatraceniu się w pracy. Podobno po świecie chodzi ponad 3 miliardy osób płci żeńskiej. Cóż mijam te stworzenia codziennie. Żadna mnie nie interesuje, za żadną się nie oglądam, nie planuję czynić kroków dla poznania żadnej.
    Mam obrączkę. Mam ślub. Mam żonę. Mam miłość swojego życia. Moja śmierć zapewne jest odległa, ale na szczęście jednak nastąpi. Żonę spodziewam się kochać do chwili śmierci.
  • gość 2016.12.28 [04:34]
    blf wczoraj [15:57]
    jak bym czytał siebie z przed kilku lat.
    powiem jedno czas nie wyleczy ran tylko je zabliźni i przyzwyczai do bólu.
    Weź się w garść wiem łatwo się mówi ale tak musisz zrobić ,nie rozpaczaj a jak juz to nie przy niej tylko pogorszysz sprawę ,puść ja wolno,nie przedłużaj agonii wyprowadź się ty lub ona nie wolno ci skomleć (sory za słowo)bo stracisz w jej oczach resztki godności .
    jesli kochasz prawdziwie nigdy nie przestaniesz wiem ja tak mam.
    nie znajdziesz pocieszenia i zycia z inna a tylko namiastke jest takie stare bardzo głupie zdanie: jeśli kochasz naprawdę puść wolno jeśli nie wróci niegdy jej nie miałes .
    to bardzo trudne ja tego nie potrafiłem , walczyłem o zwiazek błagałem, wybaczałem , prosiłem itp aż mi sie śmiała w twarz znajomi się śmiali bym odpuścił .po latach wiem ze błąd zrobiłem miałem zacisnąć zęby zdusić ból i pozwolic jej spokojnie odejśc .
    po rozwodzie miałem kilka niby zwiazków lecz były porazką nic nie zagłuszy tesknoty i miłości tylko możesz skrzywdzić innych dowartościowujesz się jako facet ale stracisz jako mężczyzna .Daj jej odejść w spokoju bez wymówek żalu ,płaczu .
    może kiedyś los się zmieni niewiem tego ale nie popełnij mojego błedu
    powodzenia
  • blf 2016.12.28 [11:41]
    @gość 04:34
    dzięki za bratnie słowa.
    Wiesz, co do puszczenia wolno, to już wiadomo, że nie wróci. Choć są tacy co mówią - "nigdy nie wiesz co będzie". Prawda.
    Znam to powiedzenie - że jak nie wróci, nigdy nie była moja. Hm. Niby rozumiem przesłanie, takie uniwersalne. Ale wiesz, minęło 18 lat. Start w wieku dwudziestu paru, końcówka w 44 roku życia u mnie i w 42 roku życia u niej. Jesteśmy innymi ludźmi. 18 lat temu była moja a ja jej. Wśród najgorszych słów i najgorszych emocji obecnych dni nigdy nie usłyszałem od niej zaprzeczenia, że nasze uczucie, to sprzed 18 lat, było prawdziwe. Więc jak to jest?
    Nasz problem polega na tym, że ona tak naprawdę nigdy nie chciała stałego (dożywotniego, ze zobowiązaniami) związku, tylko wtedy o tym nie wiedziała. Nasze małżeństwo było poukładane. Zaplanowane po narzeczeństwie i mieszkaniu razem, po sprawdzeniu się. Dzieci pojawiły się po ślubie, zaplanowane. Nie było żadnego zaskoczenia. Zaskoczenie przyszło potem. Bo ona "chce pożyć" i zawsze chciała. Ona się kreuje (a wygląd jej na to pozwala) na 32-34 letnią kobietę, romansuje z 26 i 28 latkiem nie znajdując istotnego szczęścia, choć zapewne znajdując chwilowy reset. I dotarło do niej, że nigdy nie chciała się wiązać "na zawsze". Ba - ale to zrobiła, bez przymusu. Sądzeni jesteśmy z czynów i ich skutków, nie z intencji, nie z niewiedzy.
    Tak więc to ogólne stwierdzenie że puść wolno a jak nie wróci, nigdy nie była twoja- wydaje mi się za ogólne bowiem spina w jedno sytuację 26 letniego człowieka który nie wie nic z sytuacją 42 czy 44 letniego człowieka po silnych przejściach. Ludzie się podobno zmieniają co 7 lat, zrzucają starą skórę, czasem ta nowa jest podobna, czasem nie. Moja żona zrzuciła skórę i przeobraziła się, zmieniła się znacznie. Nie jest moja, ale czy nigdy nie była moja? W poprzedniej i jeszcze poprzedniej skórze?
    Ciekawe.
  • gość 2016.12.28 [18:54]
    blf dziś [11:41]
    To tylko takie przesłanie, jakieś ziarenko prawdy w tym jest chodź bardziej chodzi i usprawiedliwienie puszczenia wolno z nuta nadziei.
    Czasami budzimy się w sytuacji z której wynika że żyliśmy kilkanaście lat z kimś tak naprawdę go nie znając, czytam twój 1 wpis i przyznam na początku się uśmiechałem ze historia twoja jest podobna do mojej ale po drugim wpisie ciarki mnie przeszły i nie wiedziałem czy znowu ci odpowiedzieć zachowanie twojej kobiety jest w 100% takie jak mojej byłej z przed kilku lat , tylko słowa jej ostatnie były: chcę być szczęśliwa w końcu .
    po przyłapaniu na zdradzie przejrzałem na oczy wszystko powiązało sie z czasem w całość juz nie bawiły mnie jej flirty i dziwne zaczepki w rozmowach z dużo młodszymi facetami .
    miałem kontakty i znajomości dogrzebałem się do wszystkiego dowody powaliły na kolana byłem frajerem i to ślepym jeleniem który był bezgranicznie zakochany w bardzo pięknej kobiecie .
    rozwód wygrałem bez problemów z jej winy zresztą nie mieszkała już z nami (dzieci zostały zemną i nie chciały jej znac)odżyliśmy jak by to zdarzenie bardziej zbliżyło mnie i dzieci w ciagu 3lat tylko raz dała się namówić na święta i wpadła na 2 dni .
    za namową że powiem wszystko rodzinie o niej spotyka sie z dziecmi jako tako raz na miesiac -dwa.
    ja ją unikam jak ognia chodź mineło już 8lat nadal burzy mój świat samą obecnościa w pobliżu dlatego 0 kontaktu ma zemną i tak będzie już zawsze .
  • gość 2016.12.29 [10:33]
    Ojej ale c*pki.
  • gość 2017.01.04 [23:08]
    Bardzo mi Was żal, ludzie smutas.gif Daleka jestem od osądzania kogokolwiek, czasami człowiek zrobi jakieś głupstwo i żałuje tego do końca życia...Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, to prawda, ale przecież ludzie (przynajmniej niektórzy) się zmieniają, dojrzewają, zdają sobie sprawę z tego co zrobili i chcą to naprawić. Czy ktoś taki zasługuje na drugą szansę? Nie wiem. Tęsknota za utraconą miłością, świadomość tego, co się straciło i już nie odzyska - to chyba najgorsza "kara za grzechy".
  • tomożewyjść 2017.01.17 [21:56]
    czy może jest tutaj ktoś komu po rozwodzie i przerwie udało się ponownie wrócić i żyć faktycznie szczęśliwie?
    wszystkim tęskniącym polecam swoje trzy strategie, do wyboru które pomagają popatrzeć na te sprawy trochę inaczej:
    1. długa podróż np. za granicę, nowe środowisko, nawet praca (najlepiej do lokalesów nie polaków - żeby zmiana była wieksza)
    2. sport regularny wybrac jeden rodzaj i codziennie godzinka, chyba ze bedą to gory to czeste wedrowki nawet weekendowe tutaj tez duzo natury to bardzo pomaga odciazyc umysl od starych teksnot i ciezkich emocji
    3. rysowanie, jesli komus to sie podoba choc troche nie musi byc profesojnalne; ogolnie wszelkie tworzenie i konstruowanie jest dobre
    Do podsumowania: zelazna konsekwencja czyli dyscyplina, po jednym razie nie wiele się zmieni.
    *można spróbowac być wolontariuszem np. wśród bezdomnych lub innych poszkodowanych, jeść z nimi wigilie, przygotowywać posiłki, to też kosi starą perspektywę, wzamian dostaje się dużo wdźięczności
  • Zlosnicazla 2017.01.24 [20:32]
    pewnie, ze można. U mnie w rodzinie się zeszli i byli razem 6 lat po rozwodzie.
  • gosc8668 2017.04.01 [22:48]
    Jestem ponad pół roku po rozwodzie.
    Rozwiedlismy się po 11 latach znajomości.
    Ostatnie lata bycia razem były straszne. Krzywdzenie...brak szacunku i wyzwiska. Mieliśmy inne priorytety.
    Wyprowadziłam się z Córeczką parę mcy temu.
    Psychicznie odetchnelam.
    Moja Córeczka też.
    Nie ma dnia żebym jadąc do pracy( wtedy jestem sama) nie płakała. Moim sensem życia jest tylko Córeczka...
    Spptykalam się z kimś po rozwodzie ale żałuję. Po co mi to bylo...Teraz krzywdze niepptrzebnie kolejną osobę...
    Wiem że razem nie mogliśmy być. Ale nie mogę powiedzieć sercu żeby przestalo kochać...
    Więc jeżeli kiedykolwiek Były Mężu to przeczytasz to wiedz że nie ma dnia żebym Cię nie kochała...
    I nie ma dnia żebym nie była pewna że nie możemy byc razem.
  • zzz zniecierpliwiony 2017.04.02 [16:03]
    """"""" czy mozna kochac byla po rozwodzie? """""""
    To po co i dlaczego był rozwód?
  • gość 2017.04.02 [17:48]
    Szkoda, ze nie jestes moja zona
    On chociaz wiedzial, ze go kochasz. Jeszcze moja obecna zona mi z usmiechem na twarzy powiedziala, ze mnie nie kocha zabrala dzieci i wyszla. W sumie zachowywala sie jak nastolatka, w chamski sposob mnie zdradzala emocjonalnie, fizycznie moge sie zalozyc ze tez bo to czulem. Nie chciala pracowac bo twierdzila, ze to ja ją mam utrzymywac, obiadow nie robila bo sie łajdaczyla. No i zaczalem reagowac klotnie awantury i wyszlo tak, ze to ja jestem zly chcialem terapii no, ale sie nie udalo. Brakuje mi mojej rodziny, ale nic juz nie zrobie tym bardziej, ze kogos ma.
  • gość 2017.04.05 [16:17]
    do gościa wyżej
    ja ciagle kocham swojego byłego męża i im dłużej po rozwodzie tym bardziej za nim tęsknię i to była prawdziwa miłośc z mojej strony .Dziś on ma inną a mimo to ciagle jest na portalacha mimo to ja ciągle go kocham.Pisze do mnie przez portal jak bardzo mnie kocha .......... ale nie ma odwagi się ze mna spotkać .
  • gość 2017.09.03 [07:58]
    Jeśli chcesz swojego ex kochanka, żonę lub męża z powrotem, radzę ci skontaktować się z Great Doctor. Ojenga za pośrednictwem poczty elektronicznej greatojenga@yahoo.co.u k, ponieważ ma zdolność do zjednoczenia złamań w ciągu 48 godzin tak, jak on dla mnie. Był w stanie przywrócić mojemu kochankowi, który przez rok mnie opuścił potężnym miłosnym zaklęciem, a teraz żyjemy szczęśliwie.
    Wielki lekarz Ojenga jest naprawdę potężny i doskonale potrafi dobrze wykonywać swoją pracę. Jeśli nie dla niego nie mogłem sobie wyobrazić, co by się stało. Mój mąż zawsze odbierał ze mną spór i zawsze bił mnie. Zaczął działać dziwnie i zabawnie i zostawił mnie bez powodu dla innej dziewczyny. Myślałem, że wszystko minęło. Szukałem pomocy w internecie i natknęłam się na wielkiego lekarza Ojenga. Widziałem tak wiele świadectw o nim. Byłem zachwycony i skontaktowałem się z nim w jego e-mailu i powiedziałem mu, co się dzieje. Roześmiał się i zapewniał, żebym się uspokoił, że mi pomoże, i że mój ex wróci do mnie błagać. Powiedział mi o wymaganiach, a ja zrobiłem, kiedy mnie nakazał, bo nie mogłem osobiście zobaczyć go. Robił swoje prace i oddał zaklęcie dla mnie iw ciągu 48 godzin, mój był apologizujący tak, jak mi powiedział. Zrobiłem trochę i odzyskałem mój związek. To było tego warte. Dzisiaj żyjemy razem i jesteśmy jeszcze bardziej zakochani niż jak to możliwe, zanim się opuści. Skontaktuj się z wielkim lekarzem Ojenga, aby uzyskać pomoc. Specjalizuje się także w ciąży i wielu innych Możesz skontaktować się z nim na greatojenga@yahoo.co.u k
  • tazłażona 2017.09.03 [14:07]
    Panowie, jesteście niemożliwi usmiech.gif Po raz nie wiadomo który potwierdza się teoria, że im gorzej się Was traktuje, tym bardziej kochacie kobietę. Jestem po dwóch rozwodach- pierwszego męża zdradziłam i to on złożył pozew, z drugim coś po prostu wygasło i pozew złożyłam ja. Do tej pory (od pierwszego rozwodu minęło 12 lat, od drugiego 3) obydwaj panowie eks co jakiś czas nawiedzają mnie z wyznaniami. Nr 1 zdążył się ożenić i spłodzić dwoje dzieci, nr 2 ma koleżankę dochodzącą. I wiecie co Wam powiem? Po pierwsze, nigdy więcej małżeństwa oczko.gif Po drugie, współczuję tym ich biednym kobietom. Po trzecie, obydwaj panowie wzbudzają już we mnie tylko politowanie, czasem pomieszane z pogardą- na własne życzenie. Po zdradzie nr 1 miałam ogromne wyrzuty sumienia, dlatego zgodziłam się by rozwód był z mojej winy. Eks zaproopnował by zrobić bez orzekania, bo tak będzie szybciej zgodziłam się. To małżeńśtwo z mojej perspektywy od dawna nie istniało, zdrada była tylko katalizatorem formalnego rozpadu.
  • tazłażona 2017.09.03 [14:10]
    Podświadomie chciałam, żeby wszystko tąpnęło. Jednak mimo zdrady i całego tego rozwodowego zamieszania, eks dalej mnie nachodził, walczył, chciał odzyskać. Jeżeli myślicie, że kobieta choćby w minimalnym stopniu szanuje mężćzyznę, który nie dość, że miał przyprawione rogi, to jeszcze nie zachował się potem jak mężczyzna tylko jak podnóżek, pomyślcie jeszcze raz.
  • tazłażona 2017.09.03 [14:11]
    Drugi mąż usłyszawszy, że nasza wspólna droga dobiegła końca, zamiast przyjąć to z godnością, najpierw tydzień płakał w rękach kolegom, a potem groził, że rozwodu nie da.Tyle, że to nie on daje rozwód, tylko sąd. Natomiast rzeczywiście utrudniał wszystko jak mógł, na rozprawach mówił że kocha, chce ratować itp, co wydłużyło proces rozwodowy do 2 lat.
    Podsumowując, żyję już trochę na tym świecie, ale cały czas nie mogę pojąć, skąd ta męska podświadoma potrzeba bycia zdeptanym, ten masochizm. Już się pewnie nie dowiem, bo od ostatniego rozwodu praktykuję tylko niezobowiązujące znajomości.
    Tak czy owak, dobra rada od kobiety- zachowajcie godność, bo po odejściu żony nic Wam nie zostanie.
  • gość 2017.09.03 [14:27]
    Kobiety robia dokładnie to samo co mężczyzni więc marne twoje pocieszenie była żono.
  • gość 2017.09.03 [15:26]
    tazłażona -> takie sytuacje zdarzają się w obrębie t.zw. nizin moralno intelektualnych (nie mylić z nizinami społecznymi - bo tam zarówno kobiety jak i mężczyźni mają jednak więcej honoru).
    To o czym opowiadasz świadczy tylko i wyłącznie o tym w jakich środowiskach się obracasz.
    A tak z ciekawości: gdzie spędziłaś tegoroczne sanatorium?
  • gość 2017.09.05 [22:54]
    Miałem problemy z mężem, co doprowadziło go do mieszkania jego przyjaciół. Wszystko stało się gorsze, ponieważ zaczął chodzić do barów i często kręcić kluby z przyjaciółmi, upijać się i gasnąć. Zawsze mnie groził telefonicznie, kiedy go nazywam ze względu na całą złą radę, którą dali mu jego przyjaciele. Kocham go i byliśmy razem przez 8 lat przed nagłą zmianą, nie mogłem zajść w brzuch i dowiedziałem się, że to moja wina. Byłem tak smutny i sfrustrowany, że pewnego dnia przeglądałem Internet i zobaczyłem, że Pani dzieląc się zeznaniem na temat potężnego zaklęcia rzucającego dr Ojenga, który pomógł jej przywieźć chłopaka z powrotem do niej z zaklęciem, więc zdecydowałem się to spróbuj też i skontaktowałem się z pisownią dr Ojenga przez email na adres greatojenga@yahoo.co.u k i wyjaśniłem mu wszystkie problemy, a dr Ojenga powiedział mi, że nie powinienem się martwić, że pomógłby mi rozwiązać moje problemy , mój mąż wróci do domu, a doktor Ojenga powiedział mi, że może też wykonać zaklęcie ciążowe. Powiedział mi też, że czar nie jest szkodliwy dla mnie, ani nie jest szkodliwy dla mojego męża. Postanowiłem spróbować, a ja zrobiłem wszystko, co kazał mi zrobić natychmiast i zrobił dla mnie zaklęcie. 2 dni później mój mąż wrócił do domu i przeprosił, mówiąc, że żałuje za to, co kosztował mnie, a teraz jesteśmy szczęśliwi i żyjemy razem szczęśliwie. Dwa miesiące później zdałem sobie sprawę, że jestem w ciąży. Teraz jestem naprawdę szczęśliwy, bo nie wiem, co mam powiedzieć, ale jeśli tam jesteś, czytając to i mając ten sam problem ze związkiem lub masz trudności z uzyskaniem ciąży męża lub chłopaka lub jakiegokolwiek problemu, który znajduje się poza medyczną moc proszę skontaktować się z dr. Ojengą na jego e-mailu: greatojenga@yahoo.co.u k i być w 100% pewien, że ma rozwiązanie Twoich problemów.
  • gość 2017.09.06 [05:06]
    To jest najlepsze w tym bełkocie Kunta-Kinte:
    "a doktor Ojenga powiedział mi, że może też wykonać zaklęcie ciążowe. "
    U nas na wsi chłopaki rzucają takie zaklęcia za darmo. O każdej porze dnia i nocy (ale najczęściej w nocy). oczko.gifusmiech.gif
  • gość 2017.09.25 [15:43]
    Witam . Ja jestem w trakcie rozwodu .Boli mnie to strasznie .
    Wszystko urwało się z dnia na dzień wyrzuciła mnie z domu . Mamy razem dziecko z którym nie pozwala mi się widzieć ukrywa je całymi dniami . A ja chce się z dzieckiem widzieć jestem pod domem od kilkunastu miesięcy dzień w dzień . czasem go spotkam na spacerze lecz żona szybko go zabiera .walczy tylko nim . Robi mu straszną krzywdę. Kocham ją bardzo ale wiem że ona przestała kochać mnie . widocznie nas już nie mam . Lecz jako TATO wiem jedno ,Zawsze będę tatą dla syna i będę walczył do końca życia o niego . A żona była kimś ważnym w życiu i zawsze będzie , zakochać się w innej po co skoro kocham ją to byłby tylko układ . A dlaczego tak się stało odpowiem drobne problem . nie zdrady nie finanse d**erele

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...