Odpowiedz na ten temat

Czy po odejściu od żony do kochanki można być szczęśliwym?

  • kuba75 2010.09.27 [11:27]
    Witam Wszystkich. Chce odejść od żony. Poznałem kobietę mego życia kocham ja od 2 lat.. CZy są tu ludzie szczęśliwi w 2 związku. Da się przeżyć odejście od żony?

  • kjdvkndfv 2010.09.27 [12:53]
    mozna mozna i nie prawda ze nie zbuduje sie szczescia na czyims nieszczesciu ! jesli malzenstwo jest szczesliwe to nie mysla o skoku w bok , sa zajeci soba i miłoscia w kazdym jego kawałku ... nie musza byc wcale młodzi .. wiem ze młodo w malzenstwie moze byc długo ale musza tego chciec obie strony - malzenstwo to ciagla praca ! tam tzrzeba dawac anie tylko brac !
    jesli jest tobie zle to dokonaj wyboru - nie oszukuj zony , odejdzz godnoscia i przepros , ułoz nowe zycie i zycze szczescia
  • SanSanSan 2010.09.27 [13:11]
    ale gdzie ja napisalam cos z czego moglbys wywnioskowac ze Cie osadzam?

    zadalam tylko pytanie

    dla mnie jestes troche tchorzem , siedzisz w bagnie od 2 lat i ani na powierzchnie ani glebiej w bagienko

    nie uwazasz ze zonie nalezy sie szacunek i szczerosc?

  • tristan123 2010.09.27 [13:12]
    jasne ,że można- wystarczy odpowiednia dawka samooszustwa.
  • kuba75 2010.09.27 [13:18]
    Wszyscy świeci to skad tyle tematów na tym forum? Skad się wzięły rozwody?
  • SanSanSan 2010.09.27 [13:19]
    czegos nie rozumiem?
    wyjasnij mi prosze powody ktore sprawiaja ze siedzisz w bagienku 2 lata, ukrywajac przed (zapewnie ta okropna i ble) zona prawde i zastanawiasz sie czy po odejsciu bedziesz szczesliwy (a co z kochanka nie jestes szczesliwy?) pechowiec.gif

    czlowieku albo w jedna albo druga strone
    Twojej zonie nalezy sie prawda

  • ale jaja!!! 2010.09.27 [13:20]
    mogą być szczęśliwe, masz takie same szanse na szczęście jak inne związki, czyli pół na pół, uda się lub nie
    ja osobiście nie chciałabym dupka, który stawia takie pytanie na kaffe i ogólnie wygląda na rozmemłaca i pierdołę życiowa, ale Twoja kochanka jest chwilowo ślepa i nie widzi jakiego "skarba" los jej zesłał

  • SanSanSan 2010.09.27 [13:21]
    skad rozowdy?
    bo teraz rozwod bierze sie z byle powodu
    ludzie zapomnieli co to znaczy przyzekam ze nie opuszcze Cie i bede z Toba na dobre i zle
    zapomnieli ze slubowali przed Bogiem wiernosc i uczciwosc maleznska
    teraz byle powod wystarczy zeby wziasc rozwod

  • tristan123 2010.09.27 [13:23]
    odejmij zauroczenie, fascynację ciałem i tzw " duchowością ' w relacji z kochanka, odpowiedz sobie ile z kryzysu małżenskiego sam wygenerowałeś dorabiajac ideologie do nowego związku a przekonasz się, że zostanie gołe nic. Nie da się zmienic niczego w życiu nie zmieniają swego stosunku do siebie i innych. Po prostu prawdopodobnie powielasz schematy kierowany zwyczajnym , ludzkim behawiorem. Prawda jest taka, że wkręciłes się i tyle.
    Gdybyś dał swojemu umysłowi nieco czasu nie dostarczajac mu dodatkowych bodźców rodem z tanich romansów wiedziałbyś, że prawdziwa miłośc nikogo nie rani.
    Ale jeśli ubzdurasz sobie , że Twoja zona to pomyłka a kobieta z którą romansujesz to miłosc twego zycia to Twoje szczęście jest możliwe. tylko musisz juz cały czas dostarczać sobie wystarczajacą ilośc złudzen na ten temat bo za 2, 3 lata w nową codziennośc takze wkradnie ta sama rutyna. Wtedy możesz znaleźć albo nową miłość i nadal być szczęsliwym albo udawać , że jest cudownie mając na karku byłą zonę i byłe ( jeśli je masz) dzieci.
  • kuba75 2010.09.27 [13:25]
    Nie brałem slubu kościelnego.
    Ozeniłem sie ponieważ wpadliśmy i chcialem być w porządku utrzymac rodzine. Sądziłem że ja pokoacham ale sie nie udało.
  • kuba75 2010.09.27 [13:28]
    To na kaffe mamy samych rozezmancow i mieczaków.
  • SanSanSan 2010.09.27 [13:30]
    to zmienia postac rzeczy
    slub cywilny to dla mnie podpisanie "umowy" nic wiecej, dopiero sakrament przed Bogiem uznaje za wazny (jestesm osoba wierzaca)

    w takim razie radze szczera rozmowe z zona i to jak najszybciej
    ona tez ma prawo do szczescia

  • tristan123 2010.09.27 [13:30]
    to bądz odważniakiem i do dzieła- po co nas pytaszusmiech.gif
  • Lady Marmolada :) 2010.09.27 [13:33]
    to zależy tylko od Was
  • tristan123 2010.09.27 [13:33]
    a mogę zapytać jeszcze - jak to się stało że wpadliście? szła sobie ulicą dziewczyna i wpadniście? oj, chyba troszkę inaczej to było co?usmiech.gif o tyego rodzaju właśnie samooszustewkach mówię. Ale rozumiem, słabszym jednostkom trudno bez nich zycusmiech.gif
  • SanSanSan 2010.09.27 [13:34]
    swoja droga to najwieksze glupoty- znac sie chwile, wskakiwac do lozka nie z milosci ale dla "sportu " pozniej wpadka i wielki placz co teraz...
    szkoda mi dziecka, moze dlatego ze sama wychowalam sie w sumie bez taty (nie z powodu rozowdu, ale jego pracy-widywalam go srednio jeden weekend w miesiacu od 3 roku zycia )

    mam nadzieje ze Twoja zona rowniez znajdzie szczescie w milosci
    i nie zapomnisz o swoim dziecku
  • tristan123 2010.09.27 [13:37]
    uważam , ze w życiu nalezy zachowywać się etycznie- a w takiej sytuacji w jakiej kolega się znalazł ( nie bez swojej woli)etyka nakazuje wybrać MNIEJSZE ZŁO.
  • kuba75 2010.09.27 [13:37]
    Znaliśmy sie przeszło rok. Zaczeło sie psuć no ale wpadka. i tak wyszlo. Nie udało mi sie jej pokochac. A pisze tu bo tak naprawde ni emam z kim pogadac... Niezapytam brata nie zapytam matki. Tylko mi dzieciaka szkoda. Sam ni ewiem co mam robic. Jest jest to komfortowa sytuacja wierzcie mi.
  • kuba75 2010.09.27 [13:40]
    Miało być ze nie jest to komfortowa sytuacja
  • SanSanSan 2010.09.27 [13:43]
    czy napewno nic do s
    juz samo to ze przez 2 lata ukrywasz swoj romans wg mnie cos znaczy

    niestety nikt nie da Ci gotowej odpowiedzi
    ja moge napisac tylko tyle ze zycie w takim "stanie" tu zona tam kochanka odbija sie rozniez na dziecku
    mysle ze zona byc moze domysla sie w czym rzecz, mozliwe ze placze kiedy Ty nie widzisz, jestem smutna i przygaszona, a dziecko ? rowniez czuje...

    porozmawiaj jak najszybciej z zona, zastanow sie nad wyprowadzka, ale nie do kochanki, wynajmij cos, zerwij na jakis czas kontakt z kochanka i zastanow sie w samotnosci czy potrafisz tak zyc- bez zony

    odpowiedz znajdziesz w swoim sercu.

  • kiok 2010.09.27 [13:44]
    a jak brales slub z zona, to raczyles ja poinformowac, ze tak naprawde jej nie kochasz? jestes zalosnypechowiec.gif
  • zlosliwiec145 2010.09.27 [13:46]
    sansansan nie pie**ol bo sie czytac nie chce
  • tristan123 2010.09.27 [13:47]
    Rok to nie przypadkowa znajomosc. tak więc bład jest w Tobie a nie w Twoich kobietach.
    Wybrać mniejsze zło ? Odpowiedz sobie na pytanie czy cierpienie dziecka jest równorzędne z cierpieniem Twoim po decyzji o ratowaniu małżenstwausmiech.gif I już wiadomo gdzxiej est mniejsze zło. usmiech.gif Zwłaszcza w kontekscie przemijalności fascynacji.
    WQ sumie nie wiem czemu pytasz , sądzę że moja odpowiedz zupel;nie Ci nie leży bo nie pasuje do Twoich planów.
  • kuba75 2010.09.27 [13:52]
    NIewiem czy leży czy nie. Wiem że nikt mi tego nie powie co mam zrobić. Niemam w moim otoczeniu nikogo kto ułozył sobie 2 rqaz życie. Nie mam kogo spytać dlatego pytanie tutaj.
  • tristan123 2010.09.27 [13:55]
    tu jest wielu rozwodników, czesc twierdzi że super sobie ułożyło zycie ale wg mnie będziesz juz zawsze człowiekiem z bagazem i z tym należy się pogodzić. A z tego co wiem istnieje możliwośc calkowitej naprawy uszkodzonego małzenstwa. ale wybór należy do Ciebie. Jednak pamiętaj- człowiek ogarnięty emocjami i naciskany przez kochanke przestaje myśleć racjonalnie a gdy rozum wraca bywa za późno.
  • mój mąż odszedł do kochanki 2010.09.27 [13:56]
    niedługo mija drugi rok... znał się z nią raptem kilka miesięcy i taką decyzję podjął

    nie wiem, czy jest szczęśliwy, czy chociażby szczęśliwszy

    tylko dziecka w tym wszystkim szkoda

    swoje przeszłam ja, przeszło dziecko, przeszedł on, nasze rodziny, znajomi w związku z rozwodem

    miej świadomość, ze mienia się CAŁE życie Twoje i innych w związku z tą jedną decyzją

    a teraz, kiedy emocje opadły... wygląda na to, że nie ma sielanki... a do tego, co było, powrotu też nie ma

    zastanów się dobrze...
  • SanSanSan 2010.09.27 [13:57]
    mam nadzieje ze gdyby Twojemu koledze poszczescilo sie w drugim zwiazku nie bralbys tego za pewno ze u Ciebie tak bedzie...

    rozwaz terapie-chociazby dla dobra dziecka- podejmij ta probe , odnosze wrazenie ze sam nie wiesz czego chcesz
    z jednej strony chcesz kochanke z drugiej boisz sie stracic zone i dziecko

  • kuba75 2010.09.27 [13:57]
    A co do pytania dlaczego nie powiedziałem zonie ze jej nie kocham. majac lat 23 mysli sie inaczej niż majac 35. przez te 13 lat nie myslalem o zdradzie, zachowwywalem sie etycznie i w porzadku do momentu jak nie poznałem M. Spotykałem sie czesto z różnymi kobietami zawodowo ale dopiero jak ją zaobaczyłem i poznałem coś we mnie sie stało coś załechtało i do teraz to czuje.....
  • kuba75 2010.09.27 [14:00]
    KOchanka nie naciska. Ale ja wiem że długo tak nie może być że w końcu ktoś nie wytrzyma. Jej też nie jest lekko i odejdzie.
  • tristan123 2010.09.27 [14:07]
    nacisk kochanki nigdy nie jest bezpośredni. .23 letni człowiek jest osobą doroslą. 35 latek czuje , że młodośc uciekła . Nie lepiej kupic harleya?Taniej i bezpieczniej. wydaje mi się, że rozwód nie rozwiąże Twoich problemów. A że połechtało-cóż- tak jesteśmy zbudowani. Ale jak to mówią, człowiek to nie kon i swój rozum powinien miec...
  • kuba75 2010.09.27 [14:08]
    Tak byłm "grzeczny" przez ten cały czas ponieważ myśle podobnie jak Ty. Ale od 2 lat sie zmienilo. Myslalem ze romans bedzie minie i koniec. Ale niestety nie skonczyl sie a wręcz przeciwnie... Przez te 2 lata mysle tylko o niej jak jest dzien kiedy jej nie widze to doslownie glupieje. Sądze że zauroczenie by juz dawno minelo...

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...