Odpowiedz na ten temat

Czy tylko ja mam wrażenie że nikogo sobie nie znajdę?

  • kiril 2017.03.15 [17:01]
    Niedawno zakończyłam swój 4,5 letni związek. Mam 18 lat, zaczęłam się spotykać ze swoim już teraz byłym chłopakiem jak miałam prawie równe 14. Wiem, młodo, ale byłam młoda głupia i zakochana i kilka już lat podobał mi się ów kolega. Kłóciliśmy się średnio raz na 2 dni, oboje kłótliwe charaktery, jednak on się szybko godził, pięknie mnie komplementował, potrafił wiele dla mnie poświęcić. Jednak 2 lata później zaczęły wychodzić jego grzeszki z przeszłości, czyli palenie, picie pomimo że mi przysięgał że nie będzie, wybaczałam. Przez ostatnie pół roku źle się działo, wyszły następne jego grzeszki sprzed dwóch lat, kłamstwa, oszustwa, nie wiem, może mnie nawet zdradzał bo to związek na odległość ale na to dowodów nie mam. Bardzo ostatnio tęsknił i wiem że kochał jednak nie przeszkadzało mu mnie okłamywać, miał paranoje na temat mojego wychodzenia ze znajomymi, stałam się bardzo nieszczęśliwa, ale mówiłam sobie że to się naprawi, natomiast wyszły następne oszustwa, to przegięło wszystko, zerwałam, urwałam całkowicie kontakt, usunęłam ze stron społecznościowych, ulżyło mi bo myślałam nad tym często jednak złośc mijała, on pięknie przepraszał i obiecywał a wiecie jak łatwo wybaczyć jeśli się kocha, chciałam to tak kategorycznie zakończyć już od dłuższego czasu ale teraz czuję pustkę. Związek był toksyczny ale wiem że mogłam na nim polegać, nie widzę się siebie z nikim innym w przyszłości, jednak 4,5 roku to dużo by się zakochać, przyzwyczaić, przywiązać, moi rodzice go bardzo lubili i jego rodzice lubili mnie. Oni jeszcze o niczym nie wiedzą, narazie nie pytają ale wiem że wszyscy będą pytać bo tyle lat razem wydawałoby się że już na zawsze, inni będą się smiać a ja nie wiem jak sobie z tym radzić. Nie wiem co o tym myśleć, mam doła z tego powodu jednak nie mogłam sobie pozwolić mnie tak traktować, dla samej nauczki dla niego to zrobiłam bo zawsze wszystko mu uchodziło płazem ale teraz przestałam mu wierzyć w każde słowo. Cholera, na moje nieszczęście miał sporo zalet, szkoda mi tych pięknych chwil itd, i wiem że on będzie chciał się znowu zejść boję się że ulegnę bo tak się bardzo przyzwyczaiłam do takiego życia że nie wyobrażam sobie innego ale z drugiej strony mam dość stresu, denerwowania się, kłócenia, domyślania czy znowu to kłamstwo czy prawda. Miał ktoś coś podobnego i podzieli się swoim odczuciem co to tego tak dla otuchy i czy też wam się wydawało że bez tego "jedynego" się nie da żyć? Nie jest mi łatwo nawiązywać nowe znajomości.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...