Odpowiedz na ten temat

Drugie żony a dzieci z poprzednich związków

  • gość 2017.03.13 [15:24]
    13:55,ty jestes malo inteligentna jak nie rozumiesz prostego przekazu ! jak sa male dzieci i rozwiedzeni acz dbajacy o dzieci rodzice to w jakimś kontakcie byc muszą (przedszkole,zebrania w szkole,wyjazdy wakacyjne,jakiś nagly przypadek zdrowotny-ba,wtedy nawet obowiazkiem jest zawiadomić drugiego rodzica,itd.),bo to dorosli odpowiadaja prawnie za dziecko / dzieci.
    Dopiero gdy dzieci dorosna ( 13 czy 16 lat ?) same decydują o kontakcie z tatą lub mama-w zaleznosci z kim mieszkają.
    Tak trudno zrozumieć proste zaleznosci,w tym prawne ?
  • gość 2017.03.13 [15:28]
    Napewno Nie TY będziesz decydować o tym jak ludzie mają żyć i z kim się spotykać. Nikt nie dręczy Twojej siostrzenicy tylko pokazuje jak świat ma wyglądać wg Twoich poglądów. Super że sprawy się unormowaly.
  • gość 2017.03.13 [15:33]
    gość dziś [15:24] mało inteligentna jesteś Ty jak Widać bo nawet nie umiem zrozumieć co jest napisane. Już przyglupiej tłumacze: Ja nie mówię, że nie maja mieć nigdy kontaktu. Tak mają ale nie na zawsze tylko jak dzieci są małe a nie jak dorosną. A Ty w swoim żałosnym komentarzy napisałas : "Tylko nówki zapominają,ze dożywotnio zostaje kontakt rodziców" nie nie zostaje dożywotnio. Jak już pisałam w moim komenatrz 13:55. Tragedia z Tobą, nawet nie wiesz co i oczyma piszesz.
  • gość 2017.03.13 [15:33]
    13:55,ale cię poniosło z wyobraznia,za to logiki brak smutas.gif
    Nie kazdy ma dorosłego syna ! Nim dorosly to po drodze dzieciństwo i takie tam więc różnorakie kontakty być powinny.
    I nie kazdy jest taki,że ma zero kontaktów z eks.Kobieto,po co tyle piany bijesz ?
    Ty jesteś dojrzała emocjonalnie kobietą ? a wyrazasz sie spod budki z piwem (eksiary,zawiść,zazdrość,żenujący czy podobnie) !!!!!!!
    Ja nie jestem byłą,za to mam empatię,kulturę,zrozumienie dla ludzi,ktorzy się rozstali,ale dzieci maja wspólne i o nie dbają bez względu na wieku,bo dzieciaki do konca życia dla rodziców nimi pozostaną.
    Trudno pojąc prawidłowe relacje mimo rozwodu w waznych sprawach rodzinnych? Uff,wspolczuję takiego toku i podejscia.
  • gość 2017.03.13 [15:37]
    15'33,sorry,mądrzejszy musi ustapić głupszemu (cytat).
    Przyklad z tego watku : niedawno pisała tu kobieta-eks,że razem spędzaja święta z doroslymi dziećmi i wnukami choc od lat sa po rozwodzie.
    Hallo,tu ziemia !
  • gość 2017.03.13 [16:22]
    gość dziś [15:33] Ty masz kultura właśnie widać na jakim poziomie. Ja odnoszę się do tego komentarza, że eks małżonkowie mają mieć dożywotni kontakt ze swoją bo są dzieci. Nie nie muszą mieć i nie pisze, że tak ma każdy bo nie każdy 'ciężka głowo' ma dorosłe dzieci. A po drugie jak eks małżonkowie chcą mieć kontakt to będą mieli ale NIE KAZDY chce i nie każdy dożywotni ma a Ty rzucasz pewniak jakby wszyscy musieli mieć. Jak swoim komentarzu napisałaś !! Czuję jakbym rozmawiała z jakąś naprawdę mało inteligentna osoba! No przepraszam ale już trudno mi nazwać aby nie napisać w prosty wyzwiska.
    TWOJ KOMENTARZ : "Śmieszy mnie jak next walczą z eks,by pokazać "Ja,ja,ja tu jestem najwazniejsza" i udaja gierkami,że to w imię miłości do męża a wiadomo,że chodzi o tzw.swięty spokój i wyeliminowanie ile sie da tej eks.
    Tylko nówki zapominają,ze dożywotnio zostaje kontakt rodziców i ich dzieci z poprzedniego związku."
    W nim w ogóle brak jakiej kolwiek kultury. Wyśmiewanie się z nowej partnerki i stawianie pewniakiem. A więc nie, partnerzy nie muszą mieć ze sobą dożywotniego kontaktu jak twierdzisz. I sobie wymyślają co chcesz. Dla mnie udowadnia że, że jak masz z kimś dziecko to należy Ci się on jak psu kość jest żałosne. Jak pisała dorosła emocjonalnie kobieta godzi się na rozstanie i nie musi sobie a nie nikomu nic udowadniać i ingerować życie eksa. Nie mówię bo nie którzy się dostają w przyjaźni i spotykają na święta wspólnie. Tylko to że się ma z kimś dzieci nie znaczy, że do żywotnik jak napisałaś trzeba się kontaktować z tą osobą! Pisanie komuś, że jest głupi to rzeczywiście kultura na wysokim poziomie. Dla mnie to takie pisanie że eks ma się do mnie odzywać dożywotnio bo mamy dzieci jest żałosne bo to wygląda jakby ta kobieta nie pogodziła się z rozstaniem i próbowała wszystkiego aby tylko się do niej odezwał. Sama się śmiejesz o potyczkach aktualnych żon z eks że chcą być najwazniejsze. A na końcu sama Twierdzisz, że eks są ważniejsze bo coś tam. Tak bardzo potrzebujesz potwierdzenia? No sorry dla faceta najważniejszą będzie aktualna żonę z nią też może mieć dzieci. Prościej już nie mogę napisać. Jak nie zrozumiesz, przekręcić moje słowa to przykro mi będziesz żyła w tej niewiedzy.
  • gość 2017.03.14 [22:18]
    Ale zdesperowane te nexiary szmaciary co poleciały na ochłapy które inna kobieta przepędziła ze swojego życia. smiech.gif
  • gość 2017.03.15 [07:51]
    Kafe G****O dostało przepustkę z psychiatryka!
  • gość 2017.03.20 [16:38]
    Ja związałam sie z mężczyzną , który ma córkę. Miala wtedy 3 lata. Zabieraliśmy ja do siebie. Z jej matka żyliśmy w zgodzie. Gdy wyszła za maz za rozwodnika sytuacja sie zmieniła. Jej mąż jest tak zazdrosny, ze zabronil jej kontaktow z byłym (czyli moim partnerem). Zaczęły się sceny zazdrości o to co kto ma, gdzie spedza wakacje, ile ma pieniędzy. Do póki nie mieliśmy wspólnego dziecka w znacznym stopniu nie liczyłam ile przeznaczam na jego dziecko. Ale kiedy sie urodzilo nasz dziecko wiedziałam, ze to o swoje musze zadbać, za swoje jestem odpowiedzialna. I to był dla nich problem. Kiedy ja stałam sie matka dowiedziałam sie ze moje dziecko jest nieważne, ze ich nie obchodzi, ze mamy teraz większe wydatki. Corka partnera zaczęła mnie ponizac przy każdym, przy wszystkich. Mając 6 lat targnela sie na życie mojego dziecka. Osobiście mam jej dosyć. Zaluje związku z mezczyzna, który ma dziecko. I mam prawo to mówić, nie każdy wie jak potoczy sie życie. Ja tez miałam dobra wole, chęci byc z nim i jego dzieckiem. Ona byla malutka, jak to dziecko, słodka i urocza. Teraz jest potworem. Nie można zostawić z nią naszego dziecka bo jest zdolna do wszystkiego. Chcieliśmy z nią chodzić do psychologa, pokazać, ze nie musi tak byc, ze wszyscy sie nienawidzą to matka zakazała. Musimy miec jej zgodę. Nie wspominam, ze matka caly czas, non stop straszy podwyższeniem alimentów. Mowi, ze ma to gdzieś , ze ja jestem tez matka, ze mamy wydatki. Ostatnio córka partnera mowila, ze jej matka awanturuje sie z mężem, gdy z jego corka z poprzedniego małżeństwa chciala 400zl na buty i 100zl na wycieczkę. Zeby jej nie dawać. Osobiście i po czasie stwierdzam: Żałuje związku, żałuje zdrowia, nerwów, braku szacunku i przemocy wobec naszego wspólnego dziecka. Patchworki są chore! Nie wspominając, ze zgotowałam własnym dzieciom problemy na przyszłość, bo na pewno w sadzie będą musiały walczyć o to co ja jako matka wniosłam do ich majatku. Dzis o tym nie myślą, ja również bo po śmierci nie będę świadkiem co się wydarzy. Ale jest rywalizacja i nasze dziecko wie, ze miałam duzy wkład w majątek i nie wyobrażaja sobie oddawać tego córce partnera. Szkoda , ze nie bylo wokół mnie takich przypadków i Internetu i porad. Ja na próbę autorki mowie szczerze, czy sie to komuś podoba czy nie. Corka partnera wprost mowi mi , ze ojciec to frajer i ona chce tylko kase. Poza ustalonymi wizytami, a i te potrafi odmówić nie spotyka się z ojcem. Jedno jest moje. Nagrywałam nasze wspólne chwile od początku. Kiedyś jej to dam, niech zobaczy jaka miłością byla otoczona, co robiliśmy, jak spędzaliśmy czas. Teraz mam jej dość. Szczerze jej nienawidzę. Nie wybaczę, ze chciala zabic nasze dziecko po narodzinach. Chciałabym sie od niej uwolnić. Nie widywać sie, nie słyszeć o niej. To chora sytuacja. Nie wiem co by bylo gdyby zabiła moje dziecko, pewnie odebrałabym sobie życie z żalu. A jeśli dałabym rade żyć to bym odeszła od partnera. Spróbowała żyć. To, ze ktoś jest czyimś dzieckiem, nie znaczy ze nie możemy tego kogoś nie lubić lub nienawidziec
  • gość 2017.03.20 [18:09]
    Taki partner czyli kto ? tzw.konkubent?
  • gość 2017.03.20 [21:10]
    gość dziś [16:38]
    Autorki postu! Nie musi tak być masz prawo! Jedno zarządzać od swojego partnera aby rozdzielił dwie rodziny On, Ty i wasze dziecka a także ta druga czyli on i jego dziecko. Nie musisz się godzić aby potwór przychodził do was. Z jednej przyczyny boisz się o życie i zdrowie swojego dziecka! Nie pozwól by coś mu się stało ono jest najważniejsze i miej jego dobry w głowie! Niech potwór siedzi j matki i tam niech Twój mąż jeździ w odwiedziny. Powiedz że nie życzysz sobie jej wyżej wymienionych powodów. Liczysz się tylko Ty i Twoje dziecko a nie ktoś kto próbuje zabić Twoje dziecko! Widzisz że to nie jest bezbronne niewiniontko. Może i potrzebuje pomocy psychologa ale to nie Twoja sprawa. Powiedz że nie chcesz o niej słyszeć nic a nic. Dla Ciebie ma nie istnieć, zerwij kontakt z jej matka niech tylko on się z nią porozumiewa. Druga ważna sprawą rozdzielność majątkowa natychmiast z podziałem majatku. W tedy wszystko co Twoje dostaje Twoje dziecko i część po ojcu.
  • gość 2017.03.20 [21:57]
    To nie jest jej tylko ich dziecko,to robi różnicę !
  • gość 2017.03.21 [10:14]
    Tak, partner jest konkubentem, w związku z tą całą tragedią nie braliśmy ślubu. Były zaręczyny, chcieliśmy być małżeństwem. Chcieliśmy tworzyć rodzinę. Ale ja już nie wytrzymałam.
    Czemu razem przebywamy? Bo Partner -konkubent chce by dziecko miało szansę się zmienić, poznać , że można żyć w zgodzie itd. To jego wola. Cały czas twierdzi, że to jest dziecko i to jest jedyny argument.
    Ja też tak sądziłam, że to jest dziecko. Jednak psycholog otworzył mi oczy, że po tym wszystkim to żaden argument. A jego córka, zawsze będzie dzieckiem i pytanie kiedy to usprawiedliwianie "dziecko" przestanie działać? Jak będzie miała 18 lat? 30 lat?
    Stanęło na tym, że Partner zabiera swoją córkę i nasze dziecko, i jedzie do swoich rodziców. Ja zostaję sama w domu (wykorzystuje ten czas dla siebie, ale przyznaję cały czas myślę, czy coś się nie wydarzy smutas.gif staram się żyć normalnie- ale wewnętrznie męczy mnie wszystko)
    Obecnie umówiłam nas na mediacje, bo ja chce podjąć tą trudną decyzję o rozstaniu.
    Jeszcze raz powtórzę ja uważam, że patchworki są chore! Każde, bo chodzi o obcych ludzi, często toksycznych, o dzieci - a to argument nie do przeskoczenia. Różnie to bywa nawet w rodzinach, ale w patchworkach to już jest okropnie, nie możesz sobie od tak zamknąć drzwi i się obrazić, nie oddzywać, alimenty, kontakty, prawo itd
    Ja się obawiam o przyszłość mojego dziecka, czy córka partnera nie będzie robić problemów mojemu dziecku, prawnych?
    Osobiście żałuję, że taki los zgotowałam mojemu dziecku. To niczyja wina tylko moja. Sama związałam się z tym człowiekiem. Dziś myślę, że miłość jest wspaniała, ale tylko wtedy gdy jest się w związku wolnym, ma się zdrowe relacje itd. Jeśli coś te relacje zaburza to taka miłość nie ma szans szczęśliwie i bez problemów iść przez życie.
    I to o czym też chcę powiedzieć, jeśli się ktoś zastanawia. To oprócz emocji, uczuć są skutki prawne (ja o tym nie myślałam, nie wiedziałam, nie szukałam informacji zanim się zakochałam - ale to moja wina, więc przyjmuję na klatę wszelkie negatywne komentarze).
    Jeśli jesteście ciekawe jak zakończy się cała ta sytuacja, to mogę od czasu do czasu wejść na forum.
    Przyznam się tylko, że nie przebrnęłam przez te setki stron. Nie podobał mi się ton dyskusji, bardzo taki agresywny.
    Każdy z nas ma swoje prawa, ma swoją wrażliwość, ma swoje potrzeby.
  • gość 2017.03.21 [11:08]
    To jest WASZE,nie tylko twoje dziecko i na mediacjach możesz miec z tatą dziecka wspólnego "pod górkę",tak można sadzić po postawie wobec pierwszego dziecka,że nie odpuści.
    Bylam na ,mediacjach,żeby uniknąć sadu i czasu i powiem ci,że ustapilam ze swoich oczekiwań i roszczeń byle miec to za sobą.
    Musisz byc konsekwentna w tym czego oczekujesz,bo mediator też potrafi naginać .
  • gość marza 2017.03.21 [15:57]
    6 latka targnela sie na zycie przyrodniego rodzenstwa ciekawe. Uderzyla mlodsze dziecko misiem czy lalka? Chyba ktos ma tu paranoje.
  • gość 2017.03.21 [19:17]
    To Ty masz Marza paranoje!!!! Mogło przydusic tym Misie lub mogę od lalki wsadzić do gardła. Ty to naprawdę jakaś porabana jesteś. Nie te dzieci z rozbitych rodzin nie są niewinne są często gęsto potworami jak tutaj. Fakty faktem że potworami się stały a nie urodziły ale jak widzisz tymi potworami są. A do autorki to Ty nie pozwalają aby Wasze dziecko razem przebywało. Niech on sobie swoje z eks bierze do rodziców i z nim spędza czas. Taki czas sam na sam im się nawet przyda. Może w końcu zobaczy że to nie jest takie niewinne dziecko.
  • gość 2017.03.22 [00:44]
    Tak, 6 letnie dziecko próbowało pozbawić życia nowo narodzone dziecko. Podobnie chciala w wieku 9 lat utopić kuzynkę we wakacje. Powodem byla zazdrość, a to bardzo silne uczucie. Mnie to nie dziwi. Ja to przeszłam. Ona powinna caly czas chodzić do psychologa, wedle zaleceń sądu. Ale nikt tego nie egzekwuje. Co jakis czas pojawia sie tam kurator. My z partnerem mamy prace i obowiązki domowe, dziecko, swoje sprawy jak każdy. Mieszkamy gdzie indziej. Co możemy to zgłaszamy, chodzimy na wezwania, do psychologa, bo nie wiemy jak zawsze postępować, robimy co sie da. Bo przemoc w jej wykonaniu to nie jednostki. To nie raz czy dwa. Do szkoły jesteśmy wzywani. Nauczycielki skarżą sie na agresje, arogancję. żaden psycholog nie nazwał tego zdarzenia paranoją, tylko faktem. Zalecili postepowanie. Tylko ja chyba nie mam sil na to, tracę czas mojego dziecka i mojej rodziny.
    Ps. Pisząc moje dziecko chciałam tylko rozróżnić, ze to moje i partnera.
    Partner jest wspaniałym ojcem. Myślę, ze ciężko mu przyjąć ta sytuację. On postanowił wywiązywać sie z obowiązków. Ale czasem przychodzi wykończony i ma dosyć.
    Ja zostałam wychowana w innym domu. Tylko ja w rodzinie związałam sie z kimś kto ma dziecko. Na własne życzenie. Wiecie "widziały gały, co brały". Nie mam sie co skarżyć. Ale jak gdyby ktoś mnie o to zapytał. Powiedziałabym innym kobietom, żeby szukały innych mężczyzn. Nie mam sił na przekomarzanie się na forum. Podałam kilka faktów. To tyle. Osobiście jest mi smutno teraz. Siedzę i myślę o tym wszystkim. Tak po ludzku jest mi smutno ☹ brak sił. Co do mediatora, to myślę, ze to dobry pomysł. Choć nie wiem czy cos to da. Mi tylko powiedzieli, ze jeśli obie strony chcą mediacji, to zawsze jest to budujące i uzyskamy dobry efekt. To mnie przekonało. No bo w jaka stronę miałby mediator "naginac"
  • gość 2017.03.22 [01:07]
    Nie przytoczę szczegółów spraw sadowych, wizyt psychologa, zdarzenia gdy próbowała zabić dziecko. To nie ma sensu. To sie toczy tyle lat. Dla mnie to trauma. Pierwszy poród. I potem to zdarzenie po połogu. Na moje możliwości to bylo za dużo.
    Pani powyżej ma racje pisząc, ze lalką czy misiem można zrobic dużą krzywdę takiemu maleństwu.
    Taki jest nasz przypadek. Destrukcja związku, zranione dzieci, brak stabilności, bujanie sie miedzy sądem, szkoła, psychologiem, innym małżeństwem, które nie chce współpracować, a swoim życiem.
  • gość 2017.03.22 [09:16]
    Chyba nie bardzo wiesz czemu sluzą mediacje i z kim oraz o co chcesz debatować/mediować?
    Ta sytuacja jest przecież krytyczna i powinna byc natychmiast rozwiazana przez odejście od partnera.
  • gość 2017.03.22 [14:36]
    Umiesz czytać gościu? Chyba, chce iść na mediacje by rozstać się!
  • gość 2017.03.22 [15:30]
    Żeby sie rozstac tez nalezy mieć plan na to przed mediatorem więc uwaga ost.goscia chybiona,bo sam czyta bez zrozumienia tematu.
  • gość 2017.03.22 [20:52]
    Ostatni gościu to Ty nie umiesz czytać. Chyba napisała autorka, że ma plan się rozstać po to chce iść do mediatora. Czasem potrzebny jest mediator aby umieć się rozstać a nie tkwić ciągle w tym samym. Trzeba się rozstac tak by móc ze swoją rozmawiać bo jest dziecko.
  • gość 2017.03.23 [02:03]
    gość 2017.03.20 [16:38]
    Widzisz ,ja tez sie na to nabralam. Odzieci z poprzedniego malzenstwa to nie tragednia. Ale ja mialam jaja. Woz albo przewoz. Musial wybrac. Rozwod to zamkniety rozdzial. Jak starzy sie nie dogadali ,to ja nie bede ponosic konsekwencji.
    .... Teraz po tylu latach nie ma kontaktu i nie bedzie
  • gość 2017.03.24 [14:28]
    Mam pytanie? Czy facet po rozwodzie zazwyczaj szuka wolnej kobiety bez zobowiązań bo musi gdzies po rozwodzie zamieszkac? I udaje milosc żeby mieć dach nad głową?
  • gość 2017.03.24 [15:48]
    No przeciez,ze kombinuje zeby nie wydac kasy na wlasne lokum.Jeszcze trzeba prac,gotowac,ogarnąć mieszkanie.
    Po co jak może 'wyrwac'taką,ktora bedzie tak samo zasuwac w domu jak pierwsza tylko w seksie z nim bedzie świezynką.
  • gość 2017.03.24 [16:10]
    On po rozwodzie z dziecmi w tle i miłość? uff,między bajki włożyć.Wiadomo,że najwygodniej jak ona ma dom,nie ma dzieci.Już on jej ulozy życie z jego dzieckiem i byłą żoną w jej domu.I jeszcze powie,że nie może się nawet do czynszu dołożyc ,bo "..rozumiesz kochanie,w tym miesiącu mam większe wydatki na dziecko".
    Ha ha,bądz czujna.Niech on sobie osobno mieszka,sam się utrzymuje i zabiega (?) o ciebie,to najbezpieczniejsze.
  • gość 2017.03.24 [19:34]
    No kurde do mnie taki jeden to na pierwszym spotkaniu chciał się wprowadzic...
  • gość 2017.03.24 [23:01]
    a ja po czasie durna dalam sie urobic,to..ach,szkoda gadac,wyprowadzic sie nie chcial.Az zmienilam zamek,zawiadomilam przez sms kiedy zostawiam jego rzeczy w workach zapakowane pod domem.
    Po czym zmienilam nr telefonu,to mi przylazil pod domofon i zebral,bo nie mial sie gdzie podziać.
    Juz nigdy do domu nie wpuscilam,gdy zmądrzalam .Dobrze mi tak,chcialam wierzyc w jakąś milość od rozwodnika z dwojgiem dzieci głupia sikorka (ja ).
  • gość 2017.03.25 [00:21]
    Rozwodnik ma czelnośc domagać się lokum? Bezczelny! Niech spada do Caritasu
  • gość 2017.03.25 [08:56]
    on sie nie domaga,gdzie to wyczytalas?

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...