Odpowiedz na ten temat

jak powiedzieć mężowi, ze to koniec

  • enigma 00 2008.12.16 [17:26]
    poradźcie, może wasze doświadczenie mi pomoże, chciałabym aby cierpiał jak najmniej, nie kocham go, jest dla mnie jak zwykły kolega, jesteśmy 13 lat po ślubie, mamy dziecko,, nie daje rady, marze o spokojnym rozstaniu, bez kłótni,, czy tak można?
  • wika26 2008.12.16 [22:08]
    można, mój przyjaciel związał się z dziewczyną starszą od siebie. on 30 ona 36, mąż i 16 letnie dziecko
    żyła z mężem "obok" w jednym mieszkaniu, ale osobno, w końću i ją dopadło szczęście. już po rozwodzie, są razem
    nie jest im łatwo, ale ona cały czas się uśmiecha
    z mężem rozstali się spokojnie, powiedziała mu, że i tak żyją osobno

    myśl o sobie, życie masz tylko jedno

    moje marzenie - za 40 lat uśmiechac się do wspomnień...usmiech.gif
  • redrose76 2008.12.16 [23:31]
    jak go nie kochasz to powiedz mu o tym i odejdź od niego.
    czy będzie zły?.... na pewno będzie zaj**...... zły. Takie to już życie.
    Bądź z nim szczera, tyle Ci powiem, to mu sie należy od Ciebie.

    ps każdy ma prawo do szczęścia

    http://video.mail.ru/mail/viphussam/5/366.htm l
  • TargSromowychWarg 2008.12.17 [12:49]
    13 lat po ślubie i dziecko, a ty myslisz o odejściu bo ci sie koleś znudzil?
    I wy baby, oczekujecie szacunku od mężczyzn..
    Na 10000% masz frajera na boku i tylko szukasz pretekstu i pocieszenia u obcych ludzi. Jeszcze będziesz sobie w brodę pluła..
    Kobiety wymagają od jednego mężczyzny wszystkiego... mężczyźni od wszystkich kobiet - jednego..
  • Joozek 2008.12.17 [16:22]
    Nie "mąż Ci się znudził" tylko w d@pie Ci się wiatrak zaczął kręcić. O męza nigdy nie dbałaś, ani o Wasz związek, a teraz poznałaś gacha i dla niego zniszczysz wszystko co do tej pory niszczyłaś swoim lenistwem i brakiem zaangażowania.

    Nic mu nie mów, zbieraj bety i leć do kochasia. Tylko dziecko zostaw, będzie miało szansę zostać normalnym w miarę człowiekiem.
    Marzenia sie spełniają, więc uważaj o czym marzysz
  • enigma 00 2008.12.17 [18:25]
    kobiety jednak pewne sprawy rozumieją inaczej, coś się kończy coś się zaczyna,,a ja chcę szczęścia,,,
    dziękuję dziewczyny za wsparcie..
  • katarzis 2008.12.17 [19:48]
    witaj jestem kobietą i uważam zupełnie jak przedmówcy , uważam , ze łatwo jest odejść , nie chce się już starać i choćby spróbować odnaleźć tę iskrę , która być może przygasła , przecież wyszłaś za niego więc chyba coś was kiedyś łączyło czemu nie dać szansy na powrót temu , ale przecież trzeba się postarać , prawda ?? Przykro mi bardzo u mnie nie znajdziesz oparcie , nie przytaknę masz rację . Owszem masz prawo być szczęśliwa , ale jak sobie to wyobrażasz za kilka lat kolejny facet i kolejny wątek jak od niego odejść , bo tak mi się to zapowiada , trzeba jednak pracować nad zwiąskiem nikt nie obiecywał , ze będzie łatwo , przykro mi. Pozdrawiam

  • nowe droga 2008.12.17 [20:37]
    enigma 00 ...

    ja wlasnie mysle o tym samym. Planuje w styczniu powiedziec mezowi ze chce byc sama. Chce mu powiedziec ze zasluguje na kogos kto da mu wiecej niz ja, bo we mnie nie ma do niego juz milosci. A sama przyjazn mi juz nie wystarcza. Oczywiscie tez mam nadzieje ze po pierwszym szoku zobaczy moj punk widzenia.
  • enigma 00 2008.12.17 [20:40]
    , jak odbudować coś czego nie było?, nie ma na to szans,,jeżeli facet budzi tylko zniecierpliwienie to jak szukać namietności, miłości........
  • wykapalam sie wiec pachne 2008.12.17 [20:48]
    k**wa zly.gif

    a czy autorka gdzies napisala, ze ma koos innego pechowiec.gif
    potraficie tylko pluc na innych calkowicie nie znajac ich polozenia pechowiec.gif oskarzac o Bog wie co pechowiec.gif

    jesli nie dajesz z nim juz rady normalnie mu powiedz, ze masz dosc i chcesz odejsc usmiech.gif
  • a ja uwaam 2008.12.18 [01:43]
    jeli masz kogo innego, kogo kochasz i kto kocha Ciebie - odejdź, jeśli chcesz próbuj
    ale jeśli nie masz nikogo, jeśli nie jesteś zakochana, tylko znudzona, zmęczona...to...próbuj spojrzeć na Swojego Męża jak na kogoś innego
    daj sobie za zadanie - zbudować coś na niczym i rób wszystko, żeby to zrobić!
    włóż serce w to, co robisz, a będzie dobrze
    WALCZ ale nie o co co było, tylko o coś co ma być
    przecież to nie musi być INNy facet, prawda?
    inność nie zawsze polega na zmianie osoby
    sama ten związek na nowo zbuduj, staraj się dla samej siebie, dla SWOJEGO szczęścia, tak jakbyś atarała się dla kogoś NOWEGO, sama zrób sobie nowego męża zmieniająć SIEBIE, sama sobie wymyśl swoje małżeństwo na nowo, a zobaczysz jak fajnie!!!
    i o ile łatwiej robi to z kimś, komu wiesz jak zaimponować, wiesz gdzie zagrać, żeby usyszeć dźwięk.. oczko.gif
    spróbuj, nie zaszkodzi, a zyskać można bardzo wiele...nowy wymiar, do którego z kimś zupełnie innym będziesz musiała dojrzewać latami
    a jeśli się nie uda - hej - możesz zawsze zacząć od nowa, wtedy nie koniecznie już z tym samym mężczyzną i z satysfakcją, że nic nie rozpadło się przez Ciebie...


  • a ja uważam 2008.12.18 [01:45]
    coś mi literki nie wejszli wcześniej w nicku oczko.gif

  • berenka 2008.12.18 [04:11]
    proponuje na poczatek zrobic sobie urlop
    pomieszkac sama i sprawdzic czy przypadkiem..
    nie zatesknisz,
    no chyba,ze to juz gleboko przemyslana decyzja,
    wtedy - jak ktos slusznie zauwazyl,
    przynajmniej szczerosc mu sie nalezy,
    ale niekoniecznie tak calkiem do bolu..
    db
  • enigma 00 2008.12.18 [19:12]
    i znowu kolejny wieczór,,dalej myślę jak powiedzieć,w sumie ciągle rozmyślam, to bardzo trudne,
  • Joozek 2008.12.19 [03:43]
    Sratatata. W końcu i tak wyczai, że masz gacha cool.gif
    Marzenia sie spełniają, więc uważaj o czym marzysz
  • ja ona 79 2008.12.19 [08:20]
    ja nie rozumie co wy jej tu piszecie. Że walczyć, ze małżeństwo, że nie wolno rezygnowac, że przeciez kiedys go kochala to tylko przygasło... Ludzie co to ma być? Ciemnogród jakiś? Po co ma odgrzewac kotlet, jak i tak nie chce go jesc? Autorko, zrób to co sama chcesz zrobić. Porozmawiaj i owszem, nie obawiaj sie że od razu bedzie nie wiadomo jaki atak. Jeśli Ty masz takie odczucia, to zapewne on ma podobne. Wcale bym sie nie zdziwiła, że odetchnie z ulgą po Twojej wypowiedzi o rozstaniu. Nie unieszczęśliwuaj sie na siłę, Walczyć nalezy i owszem, ale nie o to by po wygranej walce nie chciec wygranej...
  • enigma 00 2008.12.19 [17:07]
    , też tak myślę,, nie ma o co walczyć, jeżeli wygrana do niczego mi nie potrzebna, nawet jej nie odbiorę,,a mąż?widzi co się dzieje, myśli, że prezentami nadrobi lata chłodu, tematów, o których się nie rozmawia, udawania,,na "oko" nie ma się czego czepić- życie ustawione niby, ale gdzie uczucia, troska i radość z bycia razem,, może tego nie czyta nikt, ale to że to piszę to dla mnie pierwszy krok, w dobrą stronę myślę..
  • trochę starsza 2008.12.20 [22:45]
    i nie opuszczę cię aż do śmierci , po co to mówiłyscie, dla jaj ??????
  • do troche starsza 2008.12.20 [22:50]
    Ja jestem chyba jeszcze starsza od ciebie. I jesli ktoś brał ślub w młodym wieku, to nie za bardzo wiedział co mówi. jezyk.gif
  • trochę starsza 2008.12.20 [22:58]
    aaaaaaaaaa to teraz powinno się dołączyć do nauk przedmałżenskich egzamin na zrozumienie przysięgi małżeńskej hihihi , a kurde jak znajdzie nowa miłość i znowu przysięgnie przed cywilnym urzędem to po jakim czasie się kapnie że jednak( ten czy ta ) to nie ten czy ta????????????????????
  • katarzis 2008.12.20 [23:07]
    ja jestem jeszcze młodziutka i być może zacofana , ale uważam , ze żyjemy w dziwnych czasach gdzie najważniejsze staje się to co my chcemy , wszyscy chcą brać nikt dawać , każdy patrzy by jemu było dobrze bez względu na wszystkich innych a ja mimo wszystko uważam , ze szczęście można osiągnąć współpracą i jakimś tam wysiłkiem. Ślub staje się kaprysem , który można w każdej chwili po prostu skończyć , no bo co to za problem wziąć rozwód płaci się 600 zł i już po sprawie , po co się strać i po co żyć dla kogoś przecież najważniejsza jestem ja i niech mi każdy służy i dogadza , po co pracować nad związkiem, rozmawiać i próbować rozwiązać problem. wiadomo nie wszystko można naprawić ale jak wnioskuje z opisu sytuacji nie doszło tu do żadnej zdrady ani zdradzonego zaufania- w takich sytuacjach wiadomo ciężko coś naprawić gdy ktoś bardzo zranił ,ale tu ?? sama nie wiem

  • a ja uważam 2008.12.20 [23:25]
    słuchaj, ja wcale nie uważam, żeby walczyć o małżeństwo, bo to świętość
    życie weryfikuje również i niektóre świętości oczko.gif
    ludzie się poznają, kochają, nienawidzą, odchodzą - życie bywa przewrotne
    ale myślę, że jeśli wzięłaś z kimś ślub to ta osoba musiała dla Ciebie kiedyś coś znaczyć - inaczej zostalibyście jedynie przyjaciółmi albo Wasze drogi rozeszłyby się w ogóle
    nie każę Ci walczyć i trwać, bo przysięgałaś - czasem nie ma faktycznie sensu
    ale proponuję Ci sprawdzić, być pewną,dla same siebie, zanim zdecydujesz się na ten krok, bo jeśli jesteś osobą dojrzałą, to wiesz, że po takim wyznaniu, czy po takim kroku odwrotu juz raczej nie ma
    każdy popełnia błędy, czasem takim błędem jest wyjście za mąż i trzeba ten błąd naprawić
    ale czasem może się okazać, że decyzja o rozwodzie była błędem, że to było tylko chwilowe znudzenie i co wtedy?
    ja tylko piszę, żebyś sie dobrze zastanowiła, bo nie wszystko da się cofnąć
    znam taki przypadek, podobny
    dziewczyna znudzona, po kilku latach małżeństwa, zastoju, uznała, że nie kocha męża, że to nie to, że oczekiwała czegoś innego
    oznajmia mężowi, każe mu się wyprowadzić
    mąż w szoku, płacze, prosi ale zgadza się, wyjeżdża do innego miasta, zmienia pracę, w pracy poznaje kobietę, zakoch*je się, wynajmują razem mieszkanie, mąż składa pozew o rozwód...
    żona dostaje szału, jest zazdrosna, chce powrotu męża, mąż zostawia kobietę z pracy, wraca do domu, zaczynają od nowa, okazuje się, że kochali się zawsze, kochają nadal...ale żona nie może zapomnieć mu zdrady, nie może żyć z cieniem tej kobiety na ich związku, nie radzi sobie...
    to życie
    bądź pewna, zanim pokażesz komuś drzwi, bo może już nie wrócić

  • SWIETA PRAWDA 2008.12.21 [01:31]
    SWIETA PRAWDA

    znalam podobna sytuacje, tylko ze akurat on zlozyl pozew i zaczal nowy zwiazek, a ona jest dalej sama z tego co mi wiadomo
  • pitus166 2008.12.21 [11:44]
    Ja chociaz jestem chlopak to i tak wypowiem sie w tym temacie usmiech.gif Uwazam, ze kazdy ma prawo do szczescia, ale zrywanie zwiazku niekoniecznie musi byc dobra metoda. Jesli sie komus przysiega milosc do grobowej deski to chyba cos w tym musialo byc chyba, ze przysiega malzenska zostaje skladana nieszczerze, a to juz zupelnie inna bajka (wlasciwie horror) Mysle, ze w przypadku calkowitego braku milosci zarowno kobieta jak i facet maja prawo odejsc, ale nie powinien to byc NIE MOZE TO BYC chwilowy kaprys, bo jesli pokazecie drzwi facetowi, a potem zrozumiecie, ze nie mozecie bez niego zyc to uwierzcie mi on nawet jesli kocha was ponad wszystko, nie wroci juz do was, gdyz na to facetowi nie pozwoli honor, rozstanie jest decyzja calkowicie ostateczna, natomiast podejmowanie jej pod wplywem glupiej emocji czy jakiegos impulsu zaufajci mi moze miec calkowicie katastrofalne skutki dla waszego zycia (tak naprawde kocha sie tylko tak prawdziwie ni mniej ni wiecej tylko jeden raz w zyciu, a strata tej milosci jest bardzo bolesna) Takze kochane zastanowcie sie przed podejmowaniem takich decyzji I TO GLEBOKO SIE ZASTANOWCIE bo jak powiecie facetowi nawet jedno slowo za duzo to wasz zwiazek moze sie rozpasc. Nie musicie sie ze mna zgadzac, ale ja tylko sluze dobra rada, bo wiem jak na upokorzenie reaguja faceci, poniewaz w koncu sam jestem facet (chociaz nie wiem jak bym zareagowal gdyby zona mi pokazala drzwi- jeszcze nie mam zony mam 20 lat jezyk.gif , ale kiedys zapewne sie orzenie, ale ja chce szczerosci, a nie klamliwego kochania nie majacego zwiazku z rzeczywistoscia faktyczna) Zycze wam dziewczyny kochajacy mezow, wesolych swiat i bardzo szczesliwego nowego roku pelnego wielkiej milosci. Mozecie do mnie pisac na pitus166@interia.pl jak chcecie ze mna pogadac usmiech.gif PAPA ;P

  • enigma 00 2008.12.21 [16:23]
    fajnie poczytać wasze opinie, każdy wyraża swoje zdanie na podstawie tego co przeżył albo tego co mu się wydaje, że jest słuszne,,
    moje małżeństwo to efekt nastoletniej miłostki i ciąży, 19 lat to pora na inne rzeczy, ale wtedy myślałam, że będzie cudnie,,wytrwałam prawie 10 lat myśląc że to szczęście, wchodząc w rolę żony,ostanie lata tego małżeństwa to otwieranie oczu i uświadamianie sobie, że poza majątkiem i dzieckiem nic nas nie łączy,,
  • enigma 00 2008.12.21 [16:25]
    a ja jestem niespokojnym duchem, potrzebuję szaleństwa, miłości, realizacji własnych dążeń z kimś kto je rozumie,,
  • jeśli chcesz złożyc 2008.12.21 [16:41]
    może ten topik przeczytaj, to ci się rozjasni trochę.
    http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3867723
  • mój przypadek 2008.12.21 [21:00]
    Oczywiście każdy przypadek jest inny, ale ja opisze swój.

    Byłam ze swoim facetem ponad 9 lat i była to ogromna i dojrzała miłość (mam ponad 30 lat) - ludzie dziwili się jak można sie tak kochać. Ale po latach uświadomiłam sobie, że tak naprawdę to ja dbam o ten związek i zażynam sie dla nas. Byłam idealną żoną i kochanką, choc tak naprawdę nie mieliśmy ślubu. W pewnym momencie poczułam sie strasznie zmęczona i przystopowałam. To był początek końca, a gwoździem do tego wszystkiego był fakt, że pragnełam już stabilizacji.

    Po pół roku, gdy oboje nic nie robiliśmy dla naszego związku postanowiłam o niego powalczyć i walczyłam 1,5 roku - ale mój ukochany nie chciał nic robić, bo uwazał że życie samo przyniesie w końcu rozwiązanie. Ale ja miałam dosyć - cała moja miłość wygasła, a ja byłam tak umordowana, że wylądowałam w szpitalu z osłabienia i stresów. Zaczęliśmy sie oddalać, ja powoli przebąkiwałam, że już tak nie chce żyć. Jednak ogromnie bałam się samotności i byłam pewna, że będę już sama. Ale przeprowadziłam z nim rozmowę i odeszłam - on jeszcze 3 miesiące był pewien, że wrócę i to tylko straszak. Co najdziwniejsze zrobiłam to kilka dni przed świętami.

    Byłam pewna że osiwieje, zapłaczę się, ale dziś jestem szczęśliwa, mam spokój, żyję jak chcę i nie jest tak źle jak myslałam. Ten związek to najpiękniejsza, ale i najgorsza część mojego życia. I nie warto było sie bac i tak długo zwlekać. Powiem, że dziś żyjemy w poprawnych stosunkach, bo ciągle sie spotykamy na gruncie zawodowym. On wie że nie odeszłam do innego, wie że naprawdę go kochałam i zrozumiał, że miałam rację, chcąc ratowac kryzys. Dobre jest to że go przygotowywałam i proponowałam mu abyśmy próbowali naprawic ten zwiazek.

    Nie sądzcie pochopnie - czasem naprawdę nic nie można zrobić, nie da sie naprawić związku, gdy nawet nie możesz zniesć bliskości tej osoby we wspólnym łóżku, przy stole. To są naprawdę trudne sprawy, ale rzeczywiście nie wolno podejmować decyzji pochopnie.


  • enigma 00 2008.12.21 [21:34]
    zu-zulka
    byłaś kiedyś samotna w związku?, nie trzeba patologii, zeby nie chcieć być z tym kimś,,
  • a ja uważam 2008.12.21 [21:39]
    do ze-zulki
    kochana, czasem te wszystkie argumenty na "nie" (że NIE pije, NIE bije) wcale nie muszą być argumentami na "tak"
    czy DLA CIEBIE to, że facet nie pije i nie bije jest wystarczającym powodem o tego żeby z nim być?
    nie sądzę...
    każdy ma inne kryteria, a życie WSPÓLNE nie polega wyłącznie na tym, żeby się nie prać po pyskach
    większość ludzi potrzebuje jednak miłości, zrozumienia, wspólnych wieczorów, rozmów, dobrego seksu, wspólnych zainteresowań inaczej słowo "wspólne" traci sens
    podobnie jak życie, jeśli tak własnie wygląda
  • zu-zulka 2008.12.21 [22:22]
    Owszem fakt, ze nie pije i nie bije nie swiadczy o tym ze trzeba byc z danym facetem, ale otym trzeba myslec przed slubem.
    Zbyt lekko podchodzimy do malzenstwa a potem tak spbie i innym
    komplikujemy zycie.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...