Odpowiedz na ten temat

Jak się rozwiezc

  • AMPEG 2017.04.21 [00:32]
    Witam. Mam 26 lat jestem zonaty od 4 lat. Mam Syna z poprzedniego nieudanego zwiazku na ktore place alimenty, oraz drugiego Syna z obecnego malzenstwa. Moj poprzedni zwiazek rozpadl sie gdy dostalem wypowiedzenie z pracy, byla partnerka bardziej uwazala swoich rodzicow niz mnie oraz przylapalem ja na próbie zdradzenia mnie z innym mezczyzna. Nie bylismy malzenstwem, staralem sie aby zapewnic dziecku to co niezbedne i tak splacam kredyty po dzis dzien.
    Po rozpadzie zwiazku poznalem moja obecna zone. Zaszla w ciaze. Slub, dziecko, rowniez zaciagnelismy pozyczke. Moja zona ma stala prace juz od chwili gdy ja poznalem, u mnie roznie bywalo. Staralem sie jak moglem. Pracowalem i wykonywalem dodatkowe zajecie ktore przynosilo duzy dochod. Problem pojawil sie gdy musialem zaprzestac wykonywac tego dodatkowego zajecia, ale udalo mi sie znalezc stala prace. Moja zona prowadzila od samego poczatku nasze finanse. Z poczatku pomagala mi w splacie kredytow, placenia alimentow gdy brakowalo mi funduszy.
    Od grudnia ubieglego roku znalazlem ta stala prace. Mamy obecnie koniec kwietnia, a od konca ubieglego roku zona nie oplacala ani czynszu, ani moich kredytow. Przyszly do mnie po sadowe zerwanie umow kredytowych, a co za tym idzie do natychmiastowego splacenia calosci ok. 8 tys. Spoldzielnia mieszkaniowa rowniez wystapila do sadu o nakaz zaplaty za czynsz ok 4 tys. Dodatkowo zona wziela tableta na abonament za ktory rowniez nie zaplacila ani jednej raty. Ja splacalem zalegle alimenty i udalo mi sie wyjsc z zadluzenia, ale zona nie oplacila mojego zadnego kredytu, ani czynszu. Nasz zwiazek sie rozpadl. Mieszkamy razem w moim mieszkaniu po rodzicach. Prowadzimy osobno gospodarstwo domowe. Powiedziala mi ze mieszkanie nie jest jej wiec nie placila czynszu, a kredyty ze nie jej tylko moje i ze moglem sobie oplacac. Obecnie smieje sie ze mnie ze komornik mi wszystko zabierze. Wiezi uczuciowe, fizyczne i gospodarcze zostaly zerwane miesiac temu, ale zostalem tak potraktowany ze nie chce juz z nia byc. Nie kocham juz jej. Kiedy pracowalem i osiagalem dodatkowy dochod to bylem dobry, a gdy przyszly gorsze chwile zona zostawila mnie na lodzie.
    Nie wiem co robic smutas.gif Wiem ze zobowiazania finansowe zawarte przed slubem sa tylko i wylacznie moim problemem. Mieszkanie nie jest prawnie nasze tylko tam mieszkamy, zameldowany jestem ja i dziecko, zona nie. Jednak to zona doprowadzila do ogromnych zaleglosci, chcialem przejac finanse i sam bym to wszystko odkrecil majac nasze wspolne zarobki (wkoncu jestesmy malzenstwem) ale nie wyrazila na to zgody, a dodatkowo jeszcze zawiera kolejne zobowiazania z ktorych sie nie wywiazuje. Zgodni jestesmy co do rozwodu bez orzekania o winie, jednak zastanawiam sie czy nie zlozyc pozwu o winie zony. Wszystkie dlugi musze splacac sam.
    Pomozcie co robic smutas.gif Skladac wniosek o rozwod bez orzekania winy ? czy z winy zony ? Nie ma szans na dalsze zycie razem. Jestem ponizany bo wie ze jestem bez wyjscia smutas.gif
  • gość 2017.04.26 [12:19]
    poczytaj ten blog - znajdziesz odpowiedzi na większość pytań bez konsultacji u adwokata http://sprawy-rozwodowe.info . powodzenia
  • gość 2017.04.26 [12:25]
    Nie uczysz sie na bledach z jednego bagna w drugie sie pchasz i teraz masz. A jakas spokojna uczciwa dziewczyna placze w poduszke bo jest sama. Twoje dlugi splacaj sam, super ufales ze nawet nie sprawdzales czy zaplacone czasami zdarza sie zapomniec zaplacic rachunek kazdemu wiec warto nawzajem.sie kontrolowac w . Alenciarz teraz jestes a ona bedzie sie mscic na tym poziomie jezeli powiesz jej,ze z orzeczeniem o jej winie. Tak przypuszczam.
  • gość 2017.04.26 [12:31]
    Współczuję Ci i szczerze Ci powiem ze jesteś d**a nie facet! To jest po części Twoja wina. Masz wielkiego pecha do kobiet. Na Twoim miejscu zlozylabym o rozwód z jej winy. Będzie to trwało długo,wiec zastanów się czy tego chcesz. Ja bym walczyła.
  • gość 2017.04.26 [19:36]
    rozwieŚć,nie rozwieŻć np.towar do sklepu.
  • gość 2017.04.26 [19:52]
    Najpierw skontaktuj się z wierzycielami - bankiem/spółdzielnią itd. Porozkładaj zadłużenie na raty - oni tez wolą mniej kłopotów.
    Analogicznie jak w twoim przypadku - za zobwiązania żony ty nie odpowiadasz, tylko pilnuj korespondencji, żebyś czegoś nie przegapił.
    Co do rozwodu - masz podstawy do orzekania o winie ale wtedy na rozwód baaardzo długo poczekasz, bo ona będzie się bronić - i oskarżać ciebie. Mój rozwód toczyl się 5 lat, więc dobrze to przemyśl, czy nie lepiej pozbyć się jej z twojego życia jak najszybciej i darować sobie orzekanie.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...