Odpowiedz na ten temat

Kto z Was po rozwodzie wrocil do ex meza/zony???

  • @@@a-Sialalinka 2011.03.18 [20:01]
    Ja wrocilam zyjemy nadal ze soba i nie zaluje.
  • Ewa, 33 2011.03.18 [23:54]
    nie rozumiem w takim razie, na jakiej podstawie otrzymałas rozwód
    skoro to trwały i NIEODWRACALNY rozład wszelkich więzi

    Mam takie postanowienie, że nie karmię troli. Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni http://frezja.webnode.com/fotogaleria/ gg 1796500
  • nieodwracalna 2011.03.19 [00:29]
    jest tylko śmierć Ewo. Zdarzają się powroty i to szczęśliwe. Ludzie po prostu odkrywają, że nowe zawsze znaczy lepsze.
  • Ewa, 33 2011.03.19 [00:34]
    nowe nie zawsze znaczy lepsze...
    mam rozumieć, że odeszłaś od męża dla nowego faceta, który jednak okazał sie gorszym od byłego, dlatego podkuliłaś ogon i do niego wróciłaś? żałosne....

    Mam takie postanowienie, że nie karmię troli. Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni http://frezja.webnode.com/fotogaleria/ gg 1796500
  • trzeba miec nierowno pod sufit 2011.03.19 [00:41]
    zeby przechodzic caly proces rozwodzenia sie, stawiac sie na rozprawy, mieszac w glowach znajomym i dzieciom a potem nagle wielki powrot pechowiec.gif
    nie slyszalas o separacji? bo to jest wlasnie cos dla ludzi mniej zdecydowanych.. pechowiec.gif
  • Vampyrella 2011.03.19 [13:59]
    No cóż... A ja się z Ewą zgadzam. Nie po to rozwodziłam się z exem, żeby ponownie się z nim schodzić. Nie wierzę powroty - zwłaszcza w te po burzliwych związkach. Ludzie się nie zmieniają, przynajmniej nie w taki sposób, żeby ich wady stały się akceptowalne.
  • Vampyrella 2011.03.19 [15:51]
    Ty byś chciał, ona - niekoniecznie. Nie wraca się do osoby, która była przyczyną cierpienia i bólu. Mnie nic by do tego nie skłoniło. NIC.
  • Ewa, 33 2011.03.19 [18:02]
    ales walnęła...
    była żona mojego konkubenta, a nie męża, nie jest i nigdy nie była alkoholiczką
    skąd ci to wpadło do głowy?!?
    piszesz scenariusze czy pomyliłas mnie z kimś?

    a co do rozowdu jako pochopnej decyzji... nie wiem, jak ty dostałaś rozwód, bo u mnie to trwało kilka miesięcy, od złożenia do rozprawy i chociażby z tego powodu - decyzja pochopną być nie mogła
    tyle czasu wystarczy każdemu myślącemu człowiekowi do tego, by decyzję bardzo dobrze przemyśleć, nawet jeśli pochopnie złożył pozew rozwodowy
    no, chyba, że nie wystarczy, ale to juz jest co najmniej podejrzane....

    Mam takie postanowienie, że nie karmię troli. Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni http://frezja.webnode.com/fotogaleria/ gg 1796500
  • dinusik:) 2011.03.19 [19:21]
    wrócić do byłego meża?????
    ojjj..musiałabym być nieźle zdesperowana .
    musiała by mnie baaardzo przerazić wizja życia bez faceta..
    na szczęście jeszcze aż takj zdesperowana i ogłupiała nie jestem-a i stać mnie na kogoś lepszego usmiech.gif

  • nieodwracalna 2011.03.19 [22:24]
    Ewo, być może błędnie oceniłam Twoje wypowiedzi co do byłej żony Twojego konkubenta( swoją drogą, jakie to okropne, trącące patologią słowo) , być może coś pochrzaniłam z tym no ale faktem jest że jesteś z rozwodnikiem a więc siłą rzeczy choćby poprzez dzieci kontakt z byłą żoną ma- życzę, by się ułożyło jak najlepiej to nie o to chodzi by sobie dowalac.
    Ja po rozwodzie nie jestem więc również trafiłaś jak kulą w płot-po prostu ciekawi mnie temat i wem, że zdarzają się powroty po zbyt pochopnych decyzjach rozwodowych,emocje negatywne wypalają się i jest wtedy czas na racjonalne myślenie obu stron. A kilka miesięcy o których wspomniałaś to dla mnie żaden przedział czasowy.
  • Ewa, 33 2011.03.19 [22:31]
    no cóz... dla mnie kilka miesięcy to jest czas zupełnie wystarczający na przemyślenia w konkretnym temacie
    a co kontaktów z była żoną mojego kochanego konkubenta - to są całkiem poprawne, aczkolwiek niezmiernie żadkie, co, jak mniemam, jest zdrowotne dla obu stron
    a co do powrotów po rozwodach - znam wielu rozwodników obu płci i ani jednego, które wróciłoby do eks

    Mam takie postanowienie, że nie karmię troli. Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni http://frezja.webnode.com/fotogaleria/ gg 1796500
  • @@@a-Sialalinka 2011.03.19 [23:05]
    Ewa33,biorac rozwod nie wiedzialam ze do siebie wrocimy.Dlugo trwalo zanim sie zdecydowalam.I nie zaluje wcale rozwodu,wiele nas to nauczylo w szczegolnosci mojego ex bo z jego winy sie rozstalismy.Teraz na wiele rzeczy patrzymy inaczej i naprawde jest ok.
  • Vampyrella 2011.03.19 [23:19]
    "Teraz na wiele rzeczy patrzymy inaczej i naprawde jest ok." - pożywiom - uwidim oczko.gif

  • nickot 2011.03.20 [09:40]
    @@@a-Sialalinka
    { wiele nas to nauczylo w szczegolnosci mojego ex bo z jego winy sie rozstalismy.Teraz na wiele rzeczy patrzymy inaczej i naprawde jest ok.}

    Taka jest prawda jezeli ktoś bardzo kocha.
    A po jakim czasie wróciliscie do siebie i jaki był powód rozstania ??
  • Ewa, 33 2011.03.20 [09:58]
    jak ktoś bardzo kocha, to nie zachowuje się tak, że nie da się z nim wytrzymac i trzeba się rozwodzić

    Mam takie postanowienie, że nie karmię troli. Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni http://frezja.webnode.com/fotogaleria/ gg 1796500
  • pani prut- prut 2011.03.20 [10:04]
    PANIE TWARDZIELKI troche wiecej " wybaczania" by sie przydalo , w konsu wychodzimy za maz na dobre i zle
  • @@@a-Sialalinka 2011.03.20 [10:09]
    Nickot,wrocilismy do siebie po dwoch latach,a powodem rozstania byli jego koledzy i swego czasu inna kobieta.Nie bede sie zaglebiac w szczegoly bo duzo by pisac a i tak mnie tu zjedza.Nie obchodzi mnie to zreszta.Ja nigdy nie mowie nigdy.jedna taka moja znajoma tez zarzekala sie ze w takiej sytuacji nie dalaby szansy a potem jak znalazla sie w baardzo podobnej sytuacji do mojej to juz zmienila zdanie na ten temat.
  • @@@a-Sialalinka 2011.03.20 [10:15]
    Nie twierdze,ze kazdy musi wybaczyc lub nie wybaczyc,bo kazdy zwiazek,czlowiek,problem,przyczyna rozpadu jest inny/inna.To bardzo indywidualna sprawa.Ja nie potepiam i nie oceniam nikogo.Zalozylam ten topik z ciekawosci czy sa jeszcze jacys ludzie ktorzy wrocili do siebie.
  • @@@a-Sialalinka 2011.03.20 [10:21]
    Wchodzac w kazdy nowy zwiazek,tzn z nowa osoba tez nie mamy gwarancji ze sie uda,bo poczatki sa zawsze fajne.A zycie wszystko zweryfikuje.Przecierz moze sie okazac ze po jakims czasie ten nowy ktos jest gorszy niz nasz eks.A zazwyczaj kiedy wychodzimy za maz to nawet nie dopuszczamy do siebie mysli o rozwodzie.
  • margosiek 2011.03.20 [10:44]
    Jeżeli ktoś zawiera związek małżeński a jest katolikiem zawiera go na zawsze.jestem katoliczką i jestem przed rozwodem.Rozwód traktuję jako formalność administracyjną która ma mi pomóc w połowicznym uwolnieniu.Czasem to konieczność.Zawsze się będę czuła jego żoną i do końca będę czuła z nim więź.
    Paradoksalnie moi rodzice też byli po rozwodzie ale i po powtórnym małżeństwie.Po 8 latach wrócili do siebie i dokonali formalności w urzędzie mówiąc sobie znowu tak przy dwóch świadkach.....Mnie i mojego brata.Ojciec w tamtym roku umarł a moja mama została wdowąusmiech.gif Starość spędzili razem.Było różnie na pewno nie pełna sielanka ale wiem jedno że byli sobie bardzo potrzebni i nie żałowali tej powtórnej decyzji.Może dlatego było im łatwiej że doskonale się znali i nic ich już nie mogło zaskoczyć.

  • nickot 2011.03.20 [10:51]
    @@@a-Sialalinka
    Ja się zgadzam z tobą dlatego ze chciałbym odbudować na nowo swój były związek.
    Kazdy rozpad związku to inwidualna sytuacja, czasami jest chwila zwątpienia i człowiek podejmuje nie własciwą decyzję, a potem jej załuje.
    Ja wieze w to ze się zejde ze swoją byłą zoną.
    Tutaj są ludzie którzy wszystko krytykują ale jak dotyka ich taki problem to zmieniają zdanie.
    Czują się mocny gdy oni zucają kogos, a jak się czuje osoba ktora zostałą zucona??
    Proste jest sie rozwiesc jak nie ma dzieci, ale jak są dzieci to one najbardziej na tym cierpią. One potrzebują obojga rodziców.
    Ja doświadczyłem to wiec moge cos powiedziec jak czuje sie dziecko gdy nie ma obojga rodziców, matka odeszła od ojca jak miałem 2 latka.
    I zawsze byłem tylko dodatkiem.
    Naprawde się serce kraje jak rozmawiam z synem i sie pyta kiedy przyjade do domu, ze mnie kocha a ma zaledwie 3 latka.
  • margosiek 2011.03.20 [10:56]
    Jeżeli ktoś zawiera związek małżeński a jest katolikiem zawiera go na zawsze.jestem katoliczką i jestem przed rozwodem.Rozwód traktuję jako formalność administracyjną która ma mi pomóc w połowicznym uwolnieniu.Czasem to konieczność.Zawsze się będę czuła jego żoną i do końca będę czuła z nim więź.
    Paradoksalnie moi rodzice też byli po rozwodzie ale i po powtórnym małżeństwie.Po 8 latach wrócili do siebie i dokonali formalności w urzędzie mówiąc sobie znowu tak przy dwóch świadkach.....Mnie i mojego brata.Ojciec w tamtym roku umarł a moja mama została wdowąusmiech.gif Starość spędzili razem.Było różnie na pewno nie pełna sielanka ale wiem jedno że byli sobie bardzo potrzebni i nie żałowali tej powtórnej decyzji.Może dlatego było im łatwiej że doskonale się znali i nic ich już nie mogło zaskoczyć.
  • Vampyrella 2011.03.20 [18:46]
    Nickot, pitolisz jak potłuczony.
    Dzieci potrzebują przede wszystkim spokojnych rodziców. Co im po rodzicach, którzy się kłócą przy lada okazji (a czasem i bez)? Być ze sobą na siłę? BZDURA na resorach. Najlepiej wtedy odejść - odchodzisz od współmałżonka a nie od dzieci. Rodzicem jest się na zawsze.

  • ja nie ale inni 2011.03.20 [19:38]
    Bardzo często to faceci chcą wrócić do żony po rozwodzie, czasami po latach, twierdzę tak , bo znam takich facetów, niekoniecznie im się udaje bo często te żony już nie chcą...co okazuje się tragedia dla tych facetów...a przecież odchodzili tańcząco do kochanek i miało być cudnie i szczęśliwie....ale niestety nie było.

    Nie mam rozwodu ale jestem w nieformalnej separacji, i były też usiłuje znowu wejść w małżeństwo po latach, tyle że ja nie chcę, bo nie wierzę w naprawienie się zdradzacza, a w trójkącie nie będę żyć bo nie potrafię, tak jak nie potrafię uwierzyć że można mu zaufać że będzie lojalny i uczciwy. Zniszczyć jest łatwo ale naprawienie bywa czasem niemożliwe, i niekoniecznie można odzyskać to co się tak łatwo porzuciło.
  • a ja wciaz sie zastanawiam czy 2011.08.21 [22:44]
    warto dac mu jeszcze szanse czy sie uda .tysiac pytan i brak pewnej odpowiedzi.Wciaz go kocham ale...sama nie wiem
  • przypomnij sobie 2011.08.22 [08:03]
    co przysięgałaś i na ile chcesz to wypełnić.

  • a ja uważam 2011.08.22 [11:23]
    życie pisze różne scenariusze
    często okazuje się, że ani małżeństwa ani rozwody nie są tak naprawdę nieodwracalne
    nie próbuj uczyć świni śpiewu - stracisz czas a świnię zdenerwujesz
  • ale najlepiej wie Ewa 33 2011.08.22 [11:28]
    jak ten facet może z taką babą wytrzymaćpechowiec.gif

    Dla Ciebie życie jest czarno białe a dla innych ma rózne odcienie. Ludzie popełniają błedy.
  • a jednak jak bywa 2011.08.23 [21:36]
    Powracanie po rozwodzie, to znane zjawisko, znam kilka takich osób, i to są faceci którzy rozwodzili się dla kochanki, a po kilku latach stawali na uszach aby powrócić do żony.
    Teraz obserwuję gościa będącego w takiej sytuacji, przez 5 lat po rozwodzie był zadowolony a teraz jest niekoniecznie zadowolony, usiłuje nawiazać kontakty z rozwiedzioną żoną, i nie udaje mu się bo żona nie chce rozmawiać z nim nawet, on nie rezygnuje i dalej się stara, ciekawe widowisko, nie wiem czy mu się uda, on jest zdesperowany i ma nadzieję , twierdzi że nigdy nie przestanie zabiegać o żonę (sceptycznie oceniam, jak zdradził raz to znowu jakąś flamę sobie znajdzie ), Gość przystojny, inteligentny, na stanowisku, wiek 48 lat , jedna dorosła córka, była żona jest samotna i nawet nie chce się z nim spotkać, nawet zamienić jednego słowa.........ogólnie głupi facet bo popełnił świadomy błąd a teraz żałuje.Nie on jeden.
    Faceci często chcą powrócić do ex żony, znane zjawisko i często tak bywa, choć nie wiem czy jest sens dla tej ex żony aby uwierzyć takiemu ex mężowi
  • Kasiawlkp 2011.08.24 [00:31]
    Jak na razie moj eks mnie posuwa,ukradkiem przed kochanką.Mamy dzieci,mamy "coś" czego nie będzie miał z kochanką.Jest nam dobrze po rozwodzie.Jak na razie przymierza się aby powiedziec kochance ze wraca do mnie.Dojrzeliśmy.
  • a ja uważam 2011.08.24 [11:13]
    oj, Kasiu, a piszą, że to kochanki upadają najniżej pechowiec.gif
    nie próbuj uczyć świni śpiewu - stracisz czas a świnię zdenerwujesz

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...