Odpowiedz na ten temat

Maz mnie bije, rozwod, podzial majatku

  • nora69 2017.07.17 [21:01]
    Autorko ,moze nadałabyś sobie NICK?
    Najpierw pisałaś o dramacie ,o tym jak on awanturuje się a ty tylko płaczesz i siedzisz cicho,o tym jak cię popycha ,jak dostałaś po plecach,nogach i głowie ,jak boisz się jego reakcji,jaki jest agresywny i.t.d. a teraz wynika ,że u was niemal sielanka to albo wóz albo przewóz .
    A jeszcze jedno,czujesz jego miłość,ale mówi też jak cię nienawidzi,to to są te dowody miłości?
    Niby rozmawiacie a nie potrafisz porozmawiać z nim jasno o waszych problemach?
  • gość 2017.07.17 [21:22]
    Nie słuchaj tych skretyniałych prawiczķów. Typy bijące żony są po prostu zazdrosne z powodu chorej głowy, nawet jak kobieta miała jednego faceta albo zgoła nikogo, to będzie robił awantury i tego jednego wspominał po 30 latach małżeństwa albo awantury o to że za długo na zakupach była w biedrze (pewnie się tam puszczała). Zrównoważeni faceci nie mają żadnych problemów tego typu. ZBIERAJ DOWODY!!!Twój mąż to psychol, ale w sądzie liczą się tylko twarde dowody. Ja bym się dawno wyniosła do rodziców na twoim miejscu, ale skoro nie masz w nich wsparcia, to gorzej. Zresztą żadna kobieta, która wyrosła w normalnej rodzinie nie zgodziłaby się na takie traktowanie. Uciekaj.
  • gość 2017.07.17 [21:24]
    To nie jest tak, ze "wóz albo przewóz ". To co pisze autorka jest tak do bólu typowe dla przemocy w małżeństwie, że az trąci podręcznikiem do psychologii.
  • gość 2017.07.17 [21:34]
    Bo ja wiem czy psychologia ma tu zastosowanie.
    Może i tak - wszak klasyczna psychologia twierdzi, że baba lana po pysku jest mniej awanturna i nie strzela fochów z rana.
    Ale! Wspólczesna baba jest awanturna i strzela focha z rana mimo lania po pysku! Czyli - klasyczna psychologia nie ma zastosowania do wspólczesnej baby.
    Ale! To chyba gorzej dla baby? Czy dla psychologii?
    Hmmmm....
  • gość 2017.07.17 [21:52]
    21.01
    No bo wlasnie to jest taka hustawka! Ja juz sama chyba zwariuje... Przyjechal z pracy i obsypuje mnie buziakami i mowi ze mnie kocha bardzo. Wiem ze to klasyczny przyklad przemocy w rodzinie, jednak ciezko odejsc w mojej sytuacji. Nie jestem tez zimna i bezwzgledna, dalej duzo do niego czuje, i najbardziej chcialabym stworzyc mojemu dziecku rodzine z mama i tata a nie rozstawanie sie, walki w sadach i robienie dziecku, jak wy to nazywacie "patologie". Moi rodzice mieszkaja baaardzo daleko, i nie wyobrazam sobie powiedziec im o tym co sie dzieje narazie. Chcialabym sie poprostu obudzic z tego koszmaru i miec normalna rodzine...
  • gość 2017.07.17 [22:02]
    Raz chcesz porad prawnych bo odejdziesz a za chwile ze nie chcesz bo chcesz domku z mama i tatą.
    To co w końcu chcesz?
  • gość 2017.07.17 [22:26]
    gość dziś [19:39]
    dziś [19:27] - zjazd ściero!! Szczuj gdzie indziej padalcu.
    Nie szczuję, piszę jak jest ciołku. Nie podoba się? Pocaluj mnie w pupe ! lapka.gif
  • gość 2017.07.17 [22:26]
    Bo wyobraz sobie ze to nie takie latwe jak wam sie wydaje! Tak poprostu spakowac sie i nara. Opisalam duzo sytuacji z naszego zycia. Jestem miedzy mlotem a kowadlem. Rozwazam kazda opcje i odejscie bedzie wielka zmiana i szokiem dla wszystkich, i bedzie bardzo ciezko bo to rozstanie normalne i kulturalne nie bedzie. On bedzie sie mscil i probowal mnie zniszczyc, i nie jestem na to gotowa ani emocjonalnie ani przygotowana na rozprawy. Latwo napisac, odejdz i zostaw gnoja.... Tak prosze o porade prawna zeby wiedziec.jakie mam szanse jak juz sie zbiore i przygotuje na odejscie. No chyba ze cos sie nagle zmieni
  • gość 2017.07.18 [00:06]
    To ty nadajesz się na terapie,bo jesteś od faceta uzalezniona psychicznie / mentalnie i zalezna finansowo.
    Nim ty się przygotujesz to on nie raz wywinie taki numer,ktorego nie przewidzisz w scenariuszu.
    Po porady prawne to tylko do prawnika a nie na kafe.
  • gość 2017.07.18 [09:17]
    nie wykluczam terapi dla siebie oczywiscie, bo pewnie bede potrzebowala wsparcia emocjonalnego napewno po tym wszystkim. Jednak watpie ze psycholog pomoze mi z uzaleznieniem finansowym moja droga... Zastanow sie o czym piszesz. Powtarzam! Nie mam zadnych dowodow na jego zachowanie, jedynymi osobami ktore sie dowiedzialy o tym co sie dzieje w moim zyciu jestescie wy!!! Wiec moje odejscie mogloby sie wiazac ze strata dziecka a na to nie pozwole chocby krew sie lala! Ah i wybacz ze zabieram twoj cenny czas pytajac o porade na forum, myslalam ze do tego sluzy. Ale z tego co widze to kafeteria nie jest forum na ktorym mozna sie poinformowac lub poprosic o porade tylko forum do ublizania, obrazania, wyzywania i gnojenia siebie nawzajem.
  • nora69 2017.07.18 [10:09]
    Dokładnie,tu ludzie są anonimowi i ubliżanie innym to ich sposób na życie a do tego pisze tu dużo osób patologicznych ,które nie znają normalnego życia to co one mogą ci doradzić ,że facet mści się,bo miałaś przed nim kogoś innego? Nie nazywaj tego co było przed twoim mężem "twoją przeszłością",bo to jest normalne ,że zawsze był ktoś przed i normalni ludzie w ogóle nie roztrząsają tego.
    Te osoby od "wujków" , "cioć" ,bidulów i zmieniania partnerów jak rękawiczki też nie znają normalnego życia.
    Jeśli myślisz poważnie o odejściu od męża to zbieraj dowody jego winy ,znajdź pracę i mieszkanie i dopiero wtedy odejdź.
    Możesz też pracować nad leczeniem twojego męża ,mów mu na spokojnie co cię boli w jego zachowaniu a gdy zaczyna to robić ,mów mu , zobacz ,znów to robisz.
    Ja myślę,że raczej idź w kierunku psychoterapii .
  • gość 2017.07.18 [11:15]
    9'17,
    terapia jest już potrzebna,bo depczesz wodę w beczce,kombinujesz,rozmyslasz,rozważasz zamiast działać.
    Piszacy maja rację - porada prawna w konkretnej sytuacji tylko u prawnika.
    Ludzie rozwodzą się bez dowodów i orzekania o winie (po co ci te dowody?) i to wcale nie oznacza utraty dziecka tylko - co i tak cię czeka - prawnego ustalenia kontaktów ojca z dzieckiem po rozwodzie.
    Ty już zakładasz,że "choćby krew się lała"... sorry, to chyba twój słowny przechył ....
  • gość 2017.07.18 [11:23]
    Na bank jest tam inna kobieta.
  • gość 2017.07.18 [14:24]
    Dowody po to zeby rozwod byl z jego winy, i zeby brano pod uwage jego stan psychiczny i agresje podczas ustalania widzen i kontaktow z dzieckiem. Zeby byl z jego winy dlaczego? Dlatego ze ja ze wzgledu na niego zrezygnowalam z wlasnej pracy i poswiecilam sie domu, uslugiwaniu jemu, wspieraniu go w jego zyciu profesjonalnum, zeby zajac sie nasza rodzina wiec na tym finansowo jako jednostka jestem stratna, bo nie ma zawodu "pani domu" tylko to sie ustala w malrzenstwie nieoficjalnie i potem kobieta jest w zalosnej sytuacji finansowej no bo przeciez ona kasy do domu nie przynosila i nic jej sie nie nalezy. powodem rozpadu malrzenstwa nie bedzie moje widzi misie albo swedzialo mnie i znalazlam kochanka, obiecalam temu czlowiekowi dbac o niego, kochac, byc wierna i to robie, on tez to obiecywal a rozwala nasz zwiazek i rodzine. Gdyby nie znecanie sie nademna w zyciu bym nie odeszla, wiec chce zeby ten fakt byl jasny i zeby on poniosl konsekwencje tego co zrobil mi i wlasnemu dziecku. Zaraz poleca komentarze ze chce od niego kase wyciagac itd. Ja na jego kase nie polecialam, zakochalam sie w jego osobie, nie naduzywam tego ze on grubo zarabia i daje mi do tego dostep, bo moglabym zatrudnic sprzataczke, isc do fryzjera i kosmetyczki co tydzien i spedzac dni w drogich galeriach... nie! Nie robie tego, jestem osoba oszczedna i zawsze bylam samowystarczalna, pracowalam jak wol na swoje godne zycie, ale teraz jest dziecko, ja nie moge wrocic do pracy na caly etat bo nie mam nikogo do pomocy, alimenty na dziecko beda na dziecko, a ja? moj stan sie bardzo pogorszy bez mozliwosci poprawy i odpowiedzialnym za ta sytuacje bedzie on. I mam do tego pelne prawo, udowodnic ze on rozwalil malrzenstwo i starac sie o alimenty na siebie, zyc w koncu spokojnie bez upokorzen, pstryczkow, bicia i obelg w moja strone.
  • gość 2017.07.18 [15:18]
    Autorko od czegoś musiało się to wszystko zacząć, nie wyszła byś przecież za furiata. Napisze szczerze że byłem taki jak twój mąż. Nie no nie od początku, miły zakochany romantyk i jego super księżniczka, kochałem ją bardzo, z opisu coś tak jak Ty. Jak były randki i spotkania wszystko było ok ale jak się zaczęło wspólne życie zaczęła mi przeszkadzać jej niezdarnosc i bezmyślność, jak przyszło dziecko to wybuchem. Nieraz miałem wrażenie że 5letnie dziecko jest od niej mądrzejsze. Ur******ała kilka razy dziennie zmywarkę i nie myje a tabletki wrzucała nie rozpakowane, tłukła szklanki talerze, ok każdemu się zdarza ale nie 3 razy dziennie, przytrzasnęły kiedyś łapę kota drzwiami (całe szczęście była duża szpara) i nie otwarła drzwi tylko zaczęła go wyszarpywac za tylne nogi, samochód temat rzeka, nie zmieściła się do garażu no ok zdarza się, ale cofała i znów do przodu bez dotykania kierownicy aż zderzak odpadł, i mnóstwo mnóstwo małych i większych sytuacji i błędów gdzie te błędy musiałem potem ją naprawiać. Na początku tłumaczyłem rozmawiałem nic, ciągle to samo, do momentu jak pół roczne dziecko zostawiła na brzegu łóżka i sobie poszła, spadło i rozbiło sobie głowę, wtedy zaczęły się debile, idiotki, kretynki głupie suki. I tak już poszło z górki, jak ja zwyzywałem to cały dzień nic głupiego nie zrobiła, przez lata patrzenia na to co robi byłem tak wyczulony i nakręcony na jej bezmyślność, na jakieś idiotyczne wypowiedziane zdanie, że od razu reagowałem krzykiem o byle co! I to była jej wina że ja się wkurzyłem i to ona zepsuła nam dzień. Nigdy jej jednak nie uderzyłem ale pewnie by do tego z czasem doszło. Wiem że jej zachowanie nie usprawiedliwia mojej agresji i nie mam takiego zamiaru, opisuje tylko schemat działania. Jak było dobrze to byliśmy super parą, wystarczył zapalnik i dostawałem szału. Może zamiast o rozstaniu pomysł od czego się się to zaczęło i jakaś terapia. Bo moja żona robiła 100 głupich rzeczy dziennie, potem już tylko 5 na tydzień, ale ja nie widziałem że jest lepiej, czekałem aż idiotka zrobi błąd...
  • gość 2017.07.18 [16:16]
    podejrzewam czasem ze on wlasnie tak jak ty czeka na moj blad zeby sie tylko do czegos dowalic. Jak czytam o twojej zonie to sama jestem w szoku ze mozna byc takim bezmyslnym i niezdarnym. W zyciu dziecka bym na brzegu lozka nie zostawila, to racaej jego bledy. Jestem przewraaliwiona matka, nadopiekuncza, z mala obchodze sie jak z jajkiem, to on jest bardziej bezmyslny co do dziecka. Samochod.... Mial dwie stluczki, jedna jego i jedna moja, naprawilismy i po tym mialam wypadek a autobusem, winy kierowcy autobusu ktory zablokowal mnie na rondzie i zeby uniknac stluczki musialabym sie rozplynac w powietrzu, byli wtedy moi rodzice w odwiedzinach i sami potwierdzili, wiec wtedy obeszlo sie bez grubej awantury ale i tak jak wyjechali byl wyklad ze jakby on prowadzil to napewno by sie to niestalo. Zbilam lampki do wina i zrzucilam lampke nocna, to fakt jak sprzatam albo gotuje cos na szybko jestem bezdarna, ale to jeszcze nie powod to takich reakcji. Kazdemu sie zdarza, tak, i jemu tez. A najlepsze Jest to ze zawsze na pnie wrzeszczy zebym nie przekraczala predkosci bo on nie bedzie moich mandatow placil, tak sie sklada ze ja nigdy zadnego nie dostalam, a 3 tyg temu zaplacilam 600zl mandatu za predkosc, jego mandatu! Pamietam ten moment wracalismy z kolacji na miescie, ja jeszcze w ciazy bylam a on pedzil jak szalony, zwrocilam mu uwage ale nic. No i przyszedl do domu mandat.... Jak mu to raz sprobowalam wypomniec to prawie dostalam po twarzy.... Wiec o co tu chodzi? Tylko on ma prawo popelniac bledy?
    Niewiem czy ty byles taki idealny i nigdy nie popelniles gafy, mam nadzieke ze tak jesli traktowales zone jak smiecia przez jej pomylki. Ale to akurat nie jest nasza sytuacja bo moj maz to do tego wielki hipokryta ktory zneca sie nademna za bledy ktore sam popelnia.
  • gość 2017.07.18 [16:49]
    To właśnie Ci tłumaczę że byłem taki sam, normalny człowiek ale wbiłem sobie coś do łba i czekałem aż żona zrobi coś nie tak, a jak ja coś zrobiłem źle to dlatego że ona za głośno mrugała oczami, i tylko na nią byłem tak nastawiony, inni ludzie czy dziecko mnie nie denerwowało. Może więc da się uratować to wszystko, mnie pomogło jak wtrącił się mój brat , najpierw mnie zj**ał a potem długo mi tłumaczył aż zrozumiałem że to ja jestem psychol usmiech.gif Musi być ktoś trzeci, bo ciebie nie posłucha, co byś nie mówiła to i tak nie masz racji. Przedstawiłem tylko schemat, nie musisz być niezdarna tak jak moja żona, on ma mniejszą tolerancję, a może wogole nie o niezdarnosc tu chodzi? Może zazdrość? Przypomnij sobie od czego się to zaczęło.
  • gość 2017.07.18 [16:56]
    Miałem w głowie że moja żona jest najbardziej nieporadna osoba na swiecie i do tego głupia, kocham ją i musiałem ją pilnować na każdym kroku, dawać dobre rady, upominać i karać jak dziecko.
  • gość 2017.07.18 [17:43]
    "zaplacilam 600zl mandatu za predkosc, jego mandatu!"
    I tu nie odrobiłaś lekcji - nie ma takiego mandatu za prędkość.
    Łżesz jak buta suka, prowokatorko oczko.gifusmiech.gif
  • gość 2017.07.18 [19:29]
    No tak , niech ją popycha, pstryka w glowę, bije, a ona ma zostać z nim, bo małżeństwo, to nie zabawa.
    Jej mąż nie bardzo nadaje się do życia małzeńskiego, niech więc zawiedzina dziewczyna sięgnie po jego kasę. Za straty moralne chociażby...i walcie we mnie gromami ile chcecie.
  • gość 2017.07.18 [19:54]
    A dlaczego nie żąda pieniędzy za straty moralne od poprzednich popychaczy?
    A że, jak sama potwierdza, troche sie ich przez jej brzuch przewinęło - to grosz do grosza.....
    Hę??
  • gość 2017.07.18 [21:35]
    Poprzedni popychacze, jak to ująłeś, niczego jej nie obiecywali i ślubowali. Mąż chyba dobrowolnie został jej mężem, tak więc wziął na siebie rolę męża, a nie damskiego boksera.
    Wyciągnij dziewczyno z niego ile się da. Nie tego oczekiwałaś po swoim małżeństwie.
  • gość 2017.07.18 [21:36]
    * nie ślubowali
  • gość 2017.07.18 [22:10]
    Prowo czy nie ale takie sytuacje sie zdarzaja i pewnie nie raz wejdzie tu bita zona. Przypadek autorki to typowy DDA. To ze fale miesiaca miodowego z masa koplementow, przeplataja sie z ublizaniem i biciem to normalne. Nie znaczy to ze nie zdradza, kocha tylko autorke i uwaza ja za najlepsza zone na swiecie. Mowi o Tobie dobrze, bys w chwili agresji liczyla na powrot miesiaca miodowego. Nie, on sam z siebie sie nie poprawi, bedzie bil i tlamsil dalej, bedziesz jeszcze mocniej uzalezniona ekonomicznie i psychicznie, odseparowana od osob trzecich. Bedziesz go tlumaczyla i trwala w chorym ukladzie powolujac sie na dobro dziecka (smiechu warte). Nie mam zrozumienia dla kobiet pokroju autorki bo bylam dzieckiem wychowujacym sie w takiej rodzinie. Matka bala odejsc sie od ojca, byla uzalezniona ekonomicznie, byla bita i wyzywana. Jak doroslismy i staralismy sie ja stamtad zabrac to twierdzila ze robila to dla NAS!a teraz juz za stara jest na zmiany... Dla nas pozwalala na ciagle klotnie, agresje, najgorsze wyzwiska. Tatus wywalil ja po 30 latach dla latawicy.nagle okazalo sie ze mama po 2 miesiacah radzila sobie lepiej finansowo niz z ojcem(a wyszla z domu w tym co stala, bez grosza przy duszy). Nigdy nie zrozumiem jej tlumaczen, nigdy nie pzowolilabym facetowi mnie tknac bez konsekwencji, nawet jakbym k***a miala isc do domu matki. A jak slucham kretynek co tlumacza sie dobrem dziecka to mam ochote krzyczec z bezsilnosci, bo zostajac z katem wyrzadzisz swojemu dziecki najwieksza krzywde. Moje dziecinstwo mimo pieniedzy to byla gehenna, bylam kochana corusia tatusia ktory jednak nie mial oporow tluc przy mnie mojej matki. Do ojca sie nie odzywam, mamewspieram ale zal bedzie juz zawsze. Plus jest taki ze nauczylam sie wylapywac psycholi jak ten autorki. Tlumacz go dalej i gnij, dziecko lepiej oddaj do adopcji bo z wami zycia juz nie bedzie mialo.
  • gość 2017.07.18 [22:25]
    16:49 ty powaznie masz sie za normalnego faceta z leciutkim odchylem? Ty byles kanalia i bestia. To ze wziales sobie malo inteligentna i nieporadna zone, to nie powod by sie nad nia znecac dla uspokojenua nerwow. Ba, prawdopodobnie dlatego wziales sobie szara i glupiutka mysz by dac upost swoim skrzywieniom. Mam nadzieje, ze ktos ci odplaci tym samym, np.twoje dzieci na starosc gdy upuscisz szklanke albo zapomnisz wylaczyc gaz pod garnkiem, wydra sie jakim jestes starym ch*jem, zatruwajacym wszystkim zycie i ze lepiej gdybys zdechl. Kto wie, moze rzadziej bedziesz popelnial bledy? W koncu sam dzieci tego uczyles, jak ktos jest glupiutki to trzeba zjechac jak szmate, nie?
  • gość 2017.07.18 [23:22]
    Wszyscy do dobrego terapeuty .........
  • gość 2017.07.19 [09:09]
    Tu autorka... To nie jest prowo! Ten kto tak uwaza niech sie poprostu nie udziela i spada z tematu.
    22.10
    Boje sie tego ze moje dziecko tak kiedys pomysli jak ty teraz. Watpie zebym wytrzymala tak 30 lat. Moja sytuacja zaczela sie calkiem niedawno, jesli podniesie na mnie jeszcze raz reke zawiadomie jego siostre i okca zeby jego rodzina wiedziala. To jest jego slaby punkt, bardzo mu zalezy na tym zeby wszyscy go widzieli w jak najlepszym swietle a ojca chyba ma jeszcze ten "szacunek" wywolany strachem.
    Rozmawialsmy dzisiaj przy sniadaniu na spokojnie o tym co zaszlo w weekend. Powiedzial mi jak funkcjonuje jego psychika, ze jak jest zdenerwowany to w sobie nie ma innych uczuc tylko nienawisc, wielkie ognisko nienawisci i kazde slowo lub reakcja drugiej osoby to paliwo dolane do ogniska, nie wazne czy to jest pyskowanie, przyznanie mu racji, placz itd. Poprostu dyskusja z nim nie istnieje, bo on musi miec zawsze racje, a nawet jak jej nie ma to stlamsi druga osobe tak ze nie bedzie miala juz ochoty udowadniac swojej racji. To juz widzialam w nim kiedys, jest strasznie uparty, ja z nim problemow zadnych nie mialam bo on poprostu nie robil nic o co mialabym sie z nim klocic, zadnego wychodzenia z kumplami, zawsze do domu z pracy, tlumaczy mi sie ze wszystkiego, jest szczery, nie ukrywa nic nie klamie. A jak juz jakas p*****la byla to ja poprostu mu mowie na spokojnie zamiast skakac do niego bo np wody w wc nie sposcil.
    Jesli chodzi o te male "wypadki" to powiedzial ze jego ojciec sie na niego strasznie darl jak mu sie troche soli rozsypalo, albo jak zobaczyl kilka kropel soku na podlodze to wpadal w szal i on teraz mnie tak traktuje. Jest perfekcjonista strasznym, co pomoglo mu w zyciu profesjonalnym bo doprowadzil firme do sukcesu, firme ktora zalozyl 2 lata temu a juz sa na rynku konkurujac z wielkimi firmami z tej samej branzy ktore istnieja od lat. Dla niego cos co nie jest zrobione perfekt jest poprostu zle zrobione. Dlatego jest taki wymagajacy co do siebie i co do innych w kolo. Ja jestem przyzwyczajona do zycia bezstresowo, u mnie w rodzinie nigdy tak nie bylo, ojciec moze czasem sie darl o p*****ly jak bylam nastolatka ale jak ktos talerz zbil to byl komentarz "uwazaj zeby sie nie pociac", i tyle. Potem przez wielz lat mieszkalam sama i robilam co mi sie podoba. I teraz dyscyplina jak w wojsku. I dodam ze nke zawsze tak ostro jest, to wszystlo zalezy od jego nastroju, stresu jaki ma w pracy itd dla przykladu, dzisiaj uderzylam garnkiem w kuchni jak oproznialam zmywarke i on przyszedl z usmiechem pytajac "kochanie, ile mamy jeszcze szklanek i lampej do wina?" (kupilismy nowe zestawy w sobote), i to bylo w zartach, wiec yez.nie zawsze drze sie na mnie i wyzywa.
    Takie to wszyqtlo skomplikowane, jak go widze w takim humorze to pamietam osobe w ktorej sie zakochalam, pogodna z poczuciem humoru, i napelniam sie nadzieja ze jeszcze bedzie wszystko dobrze i pukladamy to jakos...
    Do pana ktory opisal swoja historie:
    Jest pan jeszcze ze swoja zona czy sie rozstaliscie? Jak wam sie uklada? I co bylo kluczowym momentem, zwykla rozmowa z bratem czy terepia? Dalo sie odzyskac stracony szacunek? Bo to chyba graniczy z cudem....
  • gość 2017.07.19 [09:15]
    gość wczoraj [22:10] i 22.25
    Bardzo mądrze ujęte. Nic dodać nic ująć. Brawo!
  • gość 2017.07.19 [09:34]
    Wiesz,mój mąż,wiecznie obrażał się ,krzyczał i uciekał z pokoju.Nawet nie mogłam z nim dyskutować,bo nie było z kim,ale na spokojnie,wtedy gdy nie było żadnego problemu ,tłumaczyłam mu,że dorośli ludzie maja prawo mieć rózne zdanie i mają prawo dyskutować o tym ,ale spokojnie,bo na tym polega partnerstwo,że krzyczą i uciekają tylko małe dzieci i poskutkowało,juz tego nie robi.
    Było też coś takiego,że np.montowalismy meble ,ja chwyciłam coś nie tak a on ołówkiem uderzał mnie po ręku i mówił,zabierz rękę.Gdybym od razu na to nie zareagowała to nie wiem co byłoby później ,ale ja zarz stanowczo spytałam ,słuchaj ,co to ma znaczyć?Stanęłam przy tym ,całą swoją postawą wyrażałam protest i zdziwienie ,więcej to się nie powtórzyło,on wiedział,że nie jestem bezwolna.
    Rozmawiaj z nim na spokojnie a gdy w swoich nerwach znów się to powtórzy to stań i spytaj go tak jak ja i powiedz,że nie będziesz tolerować takich zachowań ,mów "nie" ,rozmawialiśmy o tym ,ja nie jestem dziewczynką do bicia i wyżywania twoich złych emocji,mów mu to za każdym razem gdy ma chumory,bo inaczej będzie tylko gorzej.
  • gość 2017.07.19 [09:47]
    Typowy obraz agresora,ktory zawsze znajdzie wytłumaczenie swojej złości,której nie kontroluje a być może nawet nie ma powodow do irytacji tylko on sam się na nią nakreca.
    To tak jak nałogowy pijak,on zawsze powie,że nie jest alkoholikiem tylko lubi czasem się napić i ma słaba głowę wiec się upija ....
    Dokladnie ten sam toksyczny obraz ofiary i sprawcy przemocy.
    Widzę pomoc tylko w terapii,najpierw on a ty już możesz zaczynać,by wrócic do równowagi emocjonalnej.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...