Odpowiedz na ten temat

Maz mnie bije, rozwod, podzial majatku

  • gość 2017.07.19 [09:48]
    9.34
    To nie ujdzie z moim, tak jak napisalam.. To byloby dolewanie paliwa do ogniska. Postawic mu sie? Zabilby mnie spojrzeniem zanim bym wydukala nastepne zdanie. To czlowiek z tak wielka sila mentalna i fizyczna tez bo ma ponad 192 wzrostu i jest bardzo atletyczny, poprostu jest sie czego bac. Stawianiem sie i przywolywaniem go do porzadku tylko bym pogorszyla sytuacje. On nie ugina sie przed nikim doslownie, jedyby sposob to chyba cisza, przeczekac i na spokojnie tlumaczyc. Jest na niego jeden sposob, okazywanie mu milosci fizycznie, przytyalnie, buziaki itd. On bardzo tego potrzebuje, kontaktu fizycznego. Jego mama taka byla, glaskala, calowala, przytulala go az do 30. On w tym chyba znajduje jakies ukojenie. Czasami jak jest wsciekly, wystarczylo ze podeszlam przytulilam sie do niego i odrazu opadaly zle emocje. Problem tkwi w tym ze ja nie jestem az taka "fizycznie kontaktowa", lubie swOja przestrzen, nie zawsze byc na nim uwieszona. Jak idziemy ulica czy na zakupy to on mnie lapie za reke i przypomina mi zebym szla z nim za reke albo przytylila go. I coraz bardziej ciezko mi sie do niego zblizyc jak jest zly czy obrazony. Mam zal do niego i kosztuje mnie strasznie jakikolwiek kontakt fizyczny, nawet po klotni on podchodzi i prosi mnie zebym sie w niego wtulila a ja walcze ze soba bo jestem wtedy zimna i nie potrafie okazac uczucia....
  • gość 2017.07.20 [12:33]
    Zablokowali temat
  • gość 2017.07.20 [21:23]
    Jak zablokowali jeśli wpisy 'wchodzą' ?
  • gość 2017.07.21 [14:45]
    nie wchodzily przez dwa dni
  • gość 2017.07.21 [21:15]
    Co znaczą dwa dni wobec opcji podziału majątku, którego sie tworzyło?
    I perspektywy kolejnej wolnej dopy gotowej przyjąć nie jednego kotasa przez wiele kolejnych lat....
  • gość 2017.07.21 [23:16]
    co cie obchodzi cudze zycie i kogo,kiedy,dlaczego mialby ktoś przyjmować lub nie?
  • gość 2017.07.22 [06:47]
    To już nie można wyrazić radości z faktu że kolejna dopa wróci do obiegu i więcej towaru będzie do podziału?
  • gość 2017.07.22 [11:42]
    Ty też masz się za towar na wtórnym rynku ?
  • gość 2017.07.22 [16:13]
    6:47
    Tu autorka
    Nawet jak do tego "obiegu" wroce, tak jak ty to nazywasz to jakby ci to powIedziec.
    Nie dla psa kielbasa.
  • gość 2017.07.22 [16:51]
    Na takie "coś" nawet bym sie nie obliznął.
    Rozwódka. Bita. Z gołą dopą. Albo z "majątkiem" na który nie zapracowała, ale który udało się wyrwać mężowi...
    Taka kiełbasa to chyba nawet nie dla psa...
  • gość 2017.07.22 [18:18]
    Nie wysilaj sie tak,i tak mam gdzies twoje komentarze, nie jestem na tym forum zeby sie obzucac gownem z debilami tylko szukam porad i wsparcia u kobiet w podobnej sytuacji, jak nie masz nic lepszego do powiedzenia to zjezdzaj na tematy typu "jak odebrac lub obnizyc dziecku alimenty" bo pewnie z tego powodu jestes tutaj. Idz wyladuj swoje zale gdzie indziej. Zycze podwyzszenia alimentow!
  • gość 2017.07.22 [18:32]
    No i wyszła ci pani szydło z worka: pazerna, wulgarna, podła, wredna i źle życząca.
    A wcześniej przedstawiałaś się jako wrażliwa, miła, dobra i przytulaśna....
    To jak to z tobą jest?
    Hę?
  • gość 2017.07.22 [22:11]
    Ty chlopie nawet w weekendy siedzisz w domu i kafe to twoja zyciowa książka?!
  • gość 2017.07.23 [00:26]
    A gdzie wulgarnosc w moich wypowiedziach przepraszam? Zle zycze? Zycze dobrze , jak najlepiej kobietom samotnym z dziecmi ktore za marne grosze na dziecko od exow sa ponizane bo c***anowie exowie mysla ze za te marne 350zlotych na dziecko to byla zona w luksusach zyje. Zycze jak najlepiej tym biednym dzieciom i ich matkom, ale nie facetom ktorzy za.przeproszeniem gowno wiedza o trudzie wychowania dziecka a kombinuja jak mozna zeby na WLASNYM dziecku zaoszczedzic. Gdzie moja wredota? Opisuje tu moj problem, zycie mi si wali a jeden z drugim wpadaja na moj temat i proboja mi jeszcze Ublizac i mnie ponizac i jak ja sie bronie to to ja jestem wredna? Powiedz mi co podlego w moim zachowaniu? A pazernosc na jakiej podstawie okreslasz?
  • nora69 2017.07.23 [06:47]
    Autorko , nie przejmuj się tymi komentarzami.Ja juz wcześniej pisałam ,że te osoby nie znają innego życia niż zaliczanie wujków ,bidule .poniewierka i alimenty właśnie 300 zł.
    Ty jesteś z innego świata i one ciebie nigdy nie zrozumieją.One nawet jakby chciały a chciałyby bardzo to nie miały lub nie mają żadnego majątku do podziału.Tobie jak najbardziej należy się wszystko to co wypracował twój mąż.Twój mąż wiedział z kim się żeni i to on zdecydował o tym ,że będziesz wychowywać dziecko co zresztą jest naturalne w każdej normalnej rodzinie ,to jest bardzo ciężka i odpowiedzialna praca.Nie ma w tym nic złego ,ze chcesz zabezpieczyć siebie i dziecko ,ale nie osiągniesz wszystkiego gdy będziesz ukrywać swoją sytuację ,wszyscy zeznają ,że jesteście kochającym się małżeństwem.
  • gość 2017.07.23 [08:36]
    "Tobie jak najbardziej należy się wszystko to co wypracował twój mąż."
    A dlaczego tak mało?
    Niech zarząda jeszcze tego co wypracował jego ojciec, jego dziadek i dziadek jego dziadka oczko.gifusmiech.gif
    nora69 dziś [06:47] - skąd ty takie rady wyciągasz?
    Cicho! Już chyba wiem... oczko.gifusmiech.gif
    A autorce należy się połowa tego co mąż wypracował w trakcie trwania małżeństwa. I ani grosza więcej!
  • gość 2017.07.23 [18:03]
    "A gdzie wulgarnosc w moich wypowiedziach przepraszam?"
    Mnie nie przepraszaj. Bo ja twoje "przeprosiny" wyrażane w ten sposób to mam niżej krzyża! Przeproś siebie, swoje dziecko i swojego męża!!!
    A twoja wulgarność? Choćby tu" nie jestem na tym forum zeby sie obzucac gownem z debilami" i tu "jak nie masz nic lepszego do powiedzenia to zjezdzaj" i tu "gowno wiedza o trudzie wychowania dziecka".
    Szukać dalej? Nie chce mi się. Jesteś kobietą wulgarną!!! c.b.d.o.
    " A pazernosc na jakiej podstawie okreslasz?"
    Nie bądź śmieszna! Przeczytaj tytuł swojego wątku i swój pierwszy post.
    "Zle zycze? Zycze dobrze ..."
    Oto życzenia jaki MI złożyłaś: "Zycze podwyzszenia alimentow!"
    Jakieś wątpliwości to tego co zostało napisane wczoraj [18:32]?
    Powtórzę: "pazerna, wulgarna, podła, wredna i źle życząca".
  • gość 2017.07.23 [21:15]
    18.03
    Wpadasz na moj temat ok, czytasz... Ok, nie masz nic do powiedzenia zeby mi pomoc ani poradzic, wyzywasz mnie od dup w obiegu ktore przyjmuja k****a.... Czego sie spodziewasz? Znizam sie do twojego poziomu odpowiadajac ci. Tak, zycze wszystkim cwanym tatusiom weekendowym podwyzszenia alimentow i nic w tym podlego z mojej strony, podle to jak ojciec na wlasnym dziecku oszczedza.
  • Lunaga 2017.07.23 [22:21]
    Autorko,uciekaj to sie nie zmieni a jesli to za jakies 10 lat jak oklapnie z racji wieku. Wiem co mowie. Mialam podobnie. To jest jakis problem z bania, ludzie inteligentni i zdrowi kontroluja swoje emocje. Zostaniesz to zmeczy cie tak ze nie bedziesz mogla na niego patrzec. Odejdz prosze dla swojego dobra. Ja w podobnym zwiazku znosilam to przez kilka lat, dla dziecka ale nie warto. Rodzina nawet wiedzac odwroci sie od ciebie chocby za to ze w tym tkwisz.
    Jak tylko czujesz ze sie nie polepsza odejdz i daj sobie szanse na lepsze zycie.
  • AśkaKlata 2017.07.27 [11:06]
    najlepiej jak się zgłosisz ze swoimi wątpliwościami do jakiejś kancelarii prawnej. Ja miałam problem z podziałem majątku po rozwodzie z mężem, ale złożyłam pozew przez kancelarie grzybkowski-guzek i jako, ze oni się znają na prawie majątkowym to pomogli mi wygrać z mężem to co mi się należyusmiech.gif
  • gość 2017.07.28 [11:44]
    Pisze tutaj bo i tak nie zdobede sie zeby kolus powiedziec.... Ten temat moze chociaz pozluszy mi do wylania zalow i lez, wiem ze lepszych rad juz nie dostane... A tylko dostane pojazd za to ze jeszcae w tym tkwie.
    Wszystko bylo dobrze ostatnie dni, widzialam ze sie staral i sie kontrolowal, byl czuly i powtarzal ze mnie kocha ale.. No wlasnie
    Sytuacja z dzisiaj rano.... Obudzilam sie jak codzien zeby zrobic kawe i spedzic chwile przy sniadaniu razem. On wzial nasza coreczke na rece, chcial z nia pobyc troche przed pojsciem do pracy, siedzial przy scianie i nagle jak ja obrucil w druga strone to uderzyl lekko tylem glowki o sciane i bylo slychac odglos lekkiego uderzenia, oxzywiscie bylo to niechcacy, ja sie przestraszylam ale na spokojnie powiedzialam prosze uwazaj bo uderzyles ja w glowke. A on z segundy na segudne wpadl w szal, zaczal mnie wyzywac od klamczuch, ze to ja jestem niebespieczna dla dziecka, i zaczely sie wyzwiska od nieudacznika po k*******. Polozyl dziecko do lozeczka, i ja wrocilam do sypialni. Przyszedl za mna i sie darl caly czas, powtarzal to samo, ja odpowiedzialam na spokojnie znowu ze widzialam przeciez i nawet bylo slychac ze sie uderzyla w glowe i tylko go poprosilam zeby uwazal... On na to podszedl i uderzyo mnie w tyl glowy kilka razy, nie mocno no ale... To byly te jego "szturchniecia" badz "pstryczki". Powtorzylo sie to dwa razy, Zaczelam plakac i powiedzialam ze zadzwonie na policje jak mnie jeszcze raz dotknie, ze rozwala nasza rodzine swoim zachowaniem, ze powiem jego rodzinie i ze wszyscy sie dowiedza co sie tu dzieje jak nie przestanie, powiedzial ze mnie zabije jak powiem to komus i wyszedl z domu. A jeszcze jak powiedzialam mu zeby sie do mnie nie zblizal on zaczal wrzeszczec zebym ja sie do niego i do dziecka nie zblizala... Szantarzuje mnie. Niewiem na co czekam.... Ogladalam rozne gadgety ktore mozna kupic na necie do szpiegowskiego nagrywania, ale czesto zamawiam cos z amazon i przysylki przychodza o roznych porach dnia bez uprzedzenia, boje sie ze on przechwyci przesylke i bedzie wiedzial ze mam zamiar go nagrywac. Mam aplikacje na telefonie do nagrywania, moge to automatycznie wysylac na drive ale boje sie ze zda sobie sprawe. Leze na lozku z dzieckiem obok spiacym jak aniolek, i nie mofe powstrzymac lez ze takie cos mnie spotkalo. Jeszcze niedawno jak w telewizji slyszalam o kobietach ktore przezyAja takie cos myslalam obojetnie ze jakie one glupie ze sie tak daja i jak dobrze ze mi sie w koncu ulozylo bo tez w zyciu swoje kiedys przeszlam.... Niechce mi sie z luzka wychodzic, boje sie, tylko mysle o tym jak on wroci, o ktorej,w Jakim bedzie humorze, co sie stanie itd pale sie ze wstydu myslac ze sasiedzi nas slyszeli dzisiaj rano ze wiedza. Wstyd mi za siebie ze pozwalam na to i wstyd mi za niego ze to robi. Juz nie mam sil... Ciagla hustawka, jak zaczynam wierzyc ze cos bedzie lepiej to nagle dostaje po twarzy...doslownie
  • gość 2017.07.31 [10:03]
    Weekend byl straszny, caly czas klotnie i wyzwiska... Zablokowal konta zeby mi do glowy nie przyszlo zrobic sobie przele, i zniknac... Szantarzowal ze bedzie walczyl o dziecko i mi ka odbierze. Wszyqtlo to moja wina, nawet jego przemoc fizyczna to tez moja wina, bo gdybym nie byla takim potworem jego zdaniem to wszystko byloby idealne. Jestem jednym slowem u/du/piona.... W nocy z soboty na niedziele nie moglam spac, mialam ataki paniki, nie moglam oddychac... Balam sie go obudzic i meczylam sie tak godzinami trzesac sie. Wczoraj w miare spokojnie bylo, znowu calusy przytulanie itd, uspokoil sie wiec zebralam w sobie sily i dzisiaj rano powiedzialam mu ze chce isc do pracy jak mala skonczy poo roku, czyli w pazdzierniku. On sie wkurzyl, ze nie tak sie umawialismy ze mam byc w domu conajmniej rok i zebym sie zamknela. Powiedzialam mu ze skoro mamy sie rozstac (on tak mowil w sobote), to musze miec prace bo przeciez na ulice nie pujde, ze nasze oszczednosci juz nie sa nasze tylko jego, nasz dom ktory ja umeblowalam i udekorowalam jiz niebjest nasz tylko jego. Ze ja jedynie mam tu moje walizki z ciuchami, kota i dziecko reszta do mnie nie nalezy.... Oczywiscie wyprowadzilam go z rownowagi, zaczal wrzeszczec, wyzywac mnie i uderzyl mnie z liscia w twarz. Nagralam ta cala sytuacje na telefon. Slychac bardzo dobrze co mowi, slychac szarpanine, uderzenie, moj placz i proszenie zeby mi nie robil krzywdy i jego grozby. Wyszedl do pracy.... Jest coraz gorzej, nie ma watpliwosci ale ja jakos dziwnie poczulam sie troszke silniejsza, chyba dlatego ze mam wkoncu to nagranie. Zastanawiam sie nad zwierzeniem sie komus bliskiemu, jakiejs kolezance, zeby w razie czego ktos wiedzial co sie dzieje. Ale nie wiem komu, tak mi wstyd, strasznie bije sie ze wstydem. Unikam juz rozmawiania z mama zeby nic nie uslyszala w moim glosie, jak dzwonila w weekend to udawalam ze jestem na drzemce z dzieckiem i zaspanym glosem ja splawilam albo udawalam ze wychodzimy gdzies i sie bardzo spiesze.
  • gość 2017.07.31 [10:12]
    moze rzeczywiscie poczekam do tego roku czasu i bede kombinowac jak mpge zeby odlozyc jakies pieniadze, bo nawet jak teraz odejde to sie nie utrzymam z dzieckiem i niewiem czy to nagranie jest wystarczajacym dowodem. Moze wytrzymam jeszcze jakis czas zgromadze wiecej dowodow na to i moze jakos uzbieram killa groszy zeby chociaz mieszkanie wynajac
  • gość 2017.07.31 [11:45]
    Zadzwonilam na telefon zaufania... Powiedzieli mi jak mam postepowac, powiedzieli ze nagranie to bardzo mocny dowod i zebym niezwlekaka. Dziecko musi zostac w tym samym miejscu zamieszkania a zameldowane jest tutaj. I sad wezmie pod uwage czas ktory mozesz poswiecic dziecku a nie stan konta, wiec ja zostake w mieszkaniu z dzieckiem a maz musi sie wyprowadzic i placic alimenty na utrzymanie dopuki dziecko nie bedzie wystarczajaco duze zebym ja mogla isc do pracy. Jesli dodatkowo udowodnie znecanie sie fizyczne, nie ma zadnego gadanka, dziecko zostaje ze mna na wczesniej wspomnianych warunkach i on ma ograniczony kontakt z dzieckiem, widzenia itd. Teraz pytaniem jest czy ja chce na takich zasadach zyc, bo wiem ze wszyscy dobrze radza ale jak mnie napadnie na ulicy kiedya to kto mi pomoze, bede zyla zastraszona w miescie gdzie nie znam nikogo z daleka od rodziny. Niewiem czy poradze sobie psychicznie z tym wszystkim.
  • swi 2017.07.31 [14:10]
    Ja miałam podobnie jak ty.Mieliśmy wspólne konto,ja miałam do niego swoją kartę i mogłam dysponować pieniędzmi,ale gdy było źle to mężuś zabierał mi kartę,zmieniał hasło do konta,zabierał mi telefon,bo to przecież był jego telefon,bo kupiony na jego firmę,bo można było odprowadzić VAT i tak ja nie miałam nic,bo też nie pracowałam ,zgodnie zresztą z jego życzeniem.
    Też zaczęło się tylko od poszturchiwań ,ale było coraz gorzej a ja byłam bezsilna ,bo nie miałam nic.Najgorsza była własnie ta bezsilność.
    To był mój drugi mąż a pierwszy nie był lepszy,ale tak jak ty,wstydziłam się komukolwiek powiedzieć co u nas się dzieje.Gdy doszło do rozwodu to sędzia pytał czy komuś mówiłam o tym,że mąż mnie bije,czy zgłaszałam na policję,czy ktoś słyszał awantury,niestety,na wszystkie pytania musiałam odpowiedzieć ,nie.Nie miałam żadnych dowodów na to co się działo a on wszystkiego się wypierał.
    Nie wstydź się,że ktoś słyszał wasze krzyki i nie wstydź się mówić o tym,idź też na policję i powiedz o wszystkim i również o tym,że mąż ci powiedział,że jak komuś o tym powiesz to cię zabije,jak cię znajdą martwą to przynajmniej będą wiedzieli kto to zrobił.Nie,nie przesadzam,u takiego typa jak twój mąż jest bardzo prawdopodobne,że on naprawdę cię zabije.
    Mój drugi mąż prawdopodobnie też by to zrobił.Ja już nie siedziałam cicho,jak mnie bił to się darłam a potem wzywałam policję i oni byli u nas wiele razy.Sąsiedzi też wiedzieli,że dzieje się u nas źle i nie było mi już wstyd.
    Wszystko trwało ładnych parę lat aż wreszcie powiedziałam sobie ,dość tego.
    Chciałam wynająć mieszkanie ,ale nie miałam oszczędności i nie miałam pracy i miałam wtedy 58 lat,jaką pracę mogłam znaleźć?Pracę sprzątaczki,kasjerki z pensją 1.200 zł a wynajęcie kawalerki w mniejszym mieście też kosztowało 1.200 zł a gdzie prąd ,gaz ,jedzenie?
    Szukałam intensywnie pracy i pojawiały mi się ogłoszenia o opiece osób starszych w Niemczech.Zadzwoniłam do jednej agencji a oni zaraz spytali czy znam niemiecki ,nie znałam i nawet nigdy się nie uczyłam,poszłam na kurs,po tygodniu spytali nas kto może w ciągu tygodnia wyjechać do Niemiec,tylko ja podniosłam rękę.Nauczyłam się tylko podstawowych zwrotów ,ale byłam tak zdesperowana,że za wszelką cenę chciałam jechać do tych Niemiec i pojechałam.Babcia po 3 tygodniach mi zmarła,ale ja mogłam już powiedzieć,że ja mam doświadczenie w Niemczech i tak pojechałam do następnej pracy,nie,nie wycierałam dziadkom tyłków,bo wybierałam sobie oferty i moja praca polegała bardziej na towarzyszeniu.Wynajęłam mieszkanie,stać mnie było na jego utrzymanie i na wszystko inne.
    Dziś mieszkam w Niemczech,mam piękny dom i zabezpieczenie na przyszłość a co najważniejsze,mam spokój.
    Napisałam to nie po to abyś pojechała do pracy do Niemiec,ale po to abyś zobaczyła,że swoje życie można zmienić gdy się bardzo tego chce a na to co dzieje się w domu musisz mieć dowody,jedno nagranie to zbyt mało.Musisz komuś o tym mówić a najlepiej by było gdybyś rozmawiała o tym z sąsiadami,ale koleżanka też jest dobra a nawet jak najwięcej koleżanek,nie mów jej aby nikomu nie mówiła,niech mówi każdemu a tobie będzie lżej.
    Zacznij się przygotowywać,może nie mów ,że się wyprowadzisz,bo będzie cię odcinał od pieniędzy.Jak będziesz miała wszystko załatwione,mieszkanie,pracę to wtedy zrobisz duży przelew na swoje konto i jak pójdzie do pracy to się wyprowadzisz.
    Mój mąż do ostatniej chwili nie wiedział,że się wyprowadzam,nie miałabym życia,nie mów mu o tym.
    Gdy znów zacznie cię bić to biegnij na klatkę schodową i wzywaj pomocy, i tak już wszyscy wiedzą co się u was dzieje,nie łudź się.
    Twój mąż ma psychiczne problemy a tacy ludzie są bardzo niebezpieczni.
    Poczułaś pewną ulgę,bo odwazyłaś się powiedzieć mu,że wezwiesz policję i zrobiłaś to nagranie.Nie licz na to,że on wyprowadzi się a ty zostaniesz z dzieckiem w mieszkaniu,zanim by się to stało to ty zwariujesz.
  • swi 2017.07.31 [14:31]
    Pieniądze na koncie twojego męża są waszą wspólną własnością więc nie miej skrupułów,możesz przelać nawet wszystko.
    Moja znajoma była z facetem bez ślubu ,ale miała pełnomocnictwo do jego konta.Jemu w końcu ona się znudziła,bo to był notoryczny babiarz i ona wszystko przelała na swoje konto i nie miał nic do powiedzenia.
  • gość 2017.07.31 [15:39]
    do pani 14.10
    Czy pani miala dzieci z bylym mezem? Gdyby nie dziecko odeszlabym dawno... Agresja zaczela sie jak bylam juz w ciazy i zostawilam prace. Nie mialam odwrotu.... W ciazy, sama, bez pracy. Balam sie byc sama, on przeprosil i mialo sie nie powtorzyc a teraz jest prawie na poczatku dziennym. Do niedawna on jeszcze widzial swoje bledy, teraz juz jest tylko i wylacznie moja wina. Byl przed chwila w domu, byl spokoj ale wielkie napiecie... Pobawil sie z dzieckiem i wychodzil znowu do biura, zaczal mnie przytulac i calowac, powiedzial ze tej czulosci ma dla mnie duzo jak tylko chce. Ja kiedys powiedzialam mu ze ludzie komplikuja sobie zycie na sile, i on teraz mi to przypomnial zeby mnie "zmobilizowac", ja powiedzialam jedno zdanie.... "moze ryzykuje teraz spoliczkowaniem lub czyms gorszym, ale dopuki nie zdasz zobie sprawy ze masz problem z agresja...." na tym koniec. Nie dal mi skonczyc, wyszedl z domu obrazony ze "prowokuje" znowu.
    Jak przyszedl to byl wkurzony, ale jak zobaczyl ze ja jestem spokojna i nie poruszam tematu on tez sie uspokoil. Dal mi nowe kody do kont zebym miala anowu dostep i powiedzial ze myslal i ze moge wrocic na kilka godzin do pracy, na popoludnie jak on bedzie wracal z prach i wtedy on zostanie z dzieckiem. Moglabym wtedy pracowac te 3h dziennie wieczorami i zarobic chociaz jakies grosze (jestem nauczycielka angielskiego), moglabym sie zatrudnic w pobliskiej akademi jezykowej bez problemu wieczorami. Wiec po co ta sytuacja rano skoro na koniec "pozwala" mi isc do pracy.... Jest chory psychicznie. Stworzyl sobie swiat w ktorym sam zyje i wydaje mu sie ze ma racje, jak go widze to jestem pewna ze on zaczyna sam wierzyc w swoje teorie, np ze nie robi mi zadnej krzywdy tylko ja jestem histeryczka, albo ze jak ja mu cos powiem to on ma prawo mnie spoliczkowac itp bo go sprowokowalam. Jeszcze kilka dni temu on zgadzal sie na pojscie do psychologa, teraz boje sie to nawet wspomniec...
  • swi 2017.07.31 [19:39]
    Nie pisz do mnie "pani",wszyscy jesteśmy na "ty",pomimo wieku jestem bardzo młoda duchem i mam tylko młode koleżanki,wyglądam też młodo.
    Nie,nie miałam już małych małych dzieci więc mogłam sobie pozwolić na wyjazd za granicę.
    Ja wiem ,że ty masz trudniej,bo masz małe dziecko.
    Widzisz,jak małżonek utrzymuje cały dom to czuje się panem i władcą i wydaje mu się,że ma nad tobą władzę absolutną.Mój mąż początkowo mieszkał w mieszkaniu przydzielonym mnie przez MPGM,wtedy nigdy czuł się jak macho,ale potem kupił dom i tak mnie zbajerował,że podpisałam rozdzielność majątkową co miało zabezpieczyć nas przed ściągnięciem długów mojego poprzedniego męża,potem miał mnie dopisać do aktu własności,ale to się nigdy nie stało a ja tylko słyszałam,jak ci się nie podoba to w***********-aj i w końcu to zrobiłam.
    Idź koniecznie do pracy,przecież twojego męża stać na zatrudnienie opiekunki.Twoje małżeństwo nie ma przyszłości a ty musisz zapewnić sobie również godziwą emeryturę.Ja popełniłam ten błąd,długo nie pracowałam i teraz mam bardzo niską
    emeryturę.Ty jeszcze o tym nie myślisz,ale to jest bardzo ważne.
    Nie mów mu,że myślisz o odejściu,ale mów,że nie będziesz tolerować jego zachowania,mów zawsze spokojnie i nie dyskutuj z nim.Zbieraj dowody jego agresji,nagrywaj i wzywaj policję.
  • gość 2017.07.31 [19:51]
    I szukajcie męża:
    - starsza pani trzeciego (potem czwartego)*
    - a ty drugiego (potem kolejnych)
    * starsza pani kolejnych już chyba nie zdąży (chociaż, kto wi...)
  • gość 2017.08.01 [09:30]
    Mamy psychologa w czartek, wczoraj rozmawialam z nim na ten temat. Zgodzil sie zimnym "ok", nie bylo w nim zadnego entuzjazmu, to tak jakby on byl przekonany ze jego zachowanie jest najbardziej normalne i poprawne a ja histeryzuje i szukam na sile problemow. Chce wiedziec co on czuje, co mu w glowie siedzi... Jak on sie czuje po tym jak mnie wyzywa i bije a potem wychodzi z domu? Ma jakiekolwiek wyrzuty sumienia? Jest z siebie dumny? Czy wypycha mysl o tym co zrobil zeby nie czuc sie winnym... Nie mialam do czynienia z czymq takim do tej pory... Chxialabym wiedziec jak funkcjonuje glowa takiej osoby...

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...