Odpowiedz na ten temat

przed rozwodem. grupa wsparcia

  • gość 2015.03.04 [22:35]
    Ale tak mnie dręczy. W końcu nie wytrzymałam i chciałam go uderzyć. Tragedia.
  • gość 2015.03.05 [12:14]
    tu autorka
    znalazlam w necie 2 psychologow o polsko brzmiacych nazwiskach. do jednego sie nie moge dodzwinic, a drugi powiedzial ze nie wiedzial nawet ze ma polskie nazwisko i niestety poslkiego nie zna.
  • gość 2015.03.06 [17:49]
    Jak widać nazwisko o niczym nie świadczy, może być tak że nazwisko obce, a osoba mówi po polsku. Może daj ogłoszenie w jęz. polskim, albo poszukaj ogłoszeń gdzie byłoby napisane że prowadzi terapię w jęz. polskim, albo rozejrzyj się może jest w twoim mieście dzielnica lub ulica zamieszkiwana przez Polaków.
  • gość 2015.03.06 [19:20]
    Ta psycholog dała mi namiary na centrum psychologiczne, że tam się mogę dowiedzieć o mówiącego po polsku. No i niestety wyszlo na to, ze w promieniu 50 KM nie ma.
  • gość 2015.03.06 [20:05]
    Jak masz męża, to go szanuj. Głupia d****o!!!
  • gość 2015.03.06 [23:59]
    mysle aby zaniesc papiery rozwodowe w poniedzialek boje sie ze nie dam rady ale prosze kobiety o opinie czy warto z nim sie dalej meczyc skoro nie daje mi w ogole wsparcia emocjonalnego i lubi wypic zawsze liczy sie tylko to co on chce
  • gość 2015.03.07 [07:22]
    Co prawda prosiłaś o opinie kobiety, a ja nie jestem kobietą, ale dam ci radę - zanieś te papiery jak najszybciej. Twój mąż będzie ci wdzięczny do końca życia. Co prawda nie będzie cię chciał znać, ale jego wdzięcznosc - bezcenna.
  • gość 2015.03.07 [12:34]
    wdziecznosc bezcenna?to nie moze sam powiedziec ze nie chce byc w zwiazku malzenskim?
  • gość 2015.03.07 [13:16]
    Gość 23:59
    Napisz coś więcej. Jak długo jest źle? Macie dzieci?
  • gość 2015.03.07 [20:45]
    Nie masz na co czekać. Lepiej nie będzie (już było), a życie mija. Szkoda czasu i energii na związek bez nadziei na poprawę.
  • zuzolinka89 2015.06.16 [17:19]
    Dokładnie, nie ma co marnować sobie życia w końcu mamy je tylko jedno. Znajdź dobrego adwokata np z http://kancelaria-cieslak.pl/ i zacznij działać. Ja przez 10 lat tkwiłam w toksycznym związku i nie potrafiłam zrozumieć jak źle on na mnie działa. Na szczęście otworzyłam oczy i teraz jestem szczęśliwa.
  • gość 2015.06.16 [22:45]
    Mam wspanialego meza i bardzo jestesmy szczesliwi ze soba.Bardzo nas duzo laczy a nie nie dzieli.bo maz jest zawsze przy kazdym badaniu ginekologicznym nawet na fotelu rowniez wspieral porody.Gdy sie liczymy ze soba na wzajem to nie ma problemow w zwiazku.Do tego laczy nas tez mocno to ze maz byl prawiczkiem ja dziewica nie ma bylych partnerow.Jestesmy dlatego czysci i nie stanowi dla nas zaden seks nawet oral czy analek.
  • gość 2016.10.22 [10:04]
    do decyzji o rozowdzie trzeba dojrzeć ale trudno to przychodzi jak nie zna się tej kwestii od strony prawnej. Wyobrażenia ludzi są różne, budowane często na podstawie informacji z seriali lub telewizji. Warto w pierwszym kroku poczytać artykuły chociażby w internecie - polecam np ten poradnik: http://www.blog-adwokatpawelborowski.pl/porad nik-rozwodowy-podstawowe-informacje/
  • Niepokonanepl 2017.09.02 [19:06]
    Witajcie! nie wiem czy ta grupa jest jeszcze aktywna, ale zaryzykuję i podzielę się z Wami moją historią....Wyszłam za mąż z miłości, 9 lat temu. Przed ślubem ( mniej więcej 1, 5 roku) mój partner pojechał na pewien kurs, gdzie mnie zdradził. Minęło trochę czasu, emocje opadły, wybaczyłam, zaręczyliśmy się i pobraliśmy. Rok po ślubie urodziłam córkę. Kilka lat później, mniej więcej po 5 od zawarcia związku małżeńskiego zaczęło coraz bardziej do mnie docierać , że jestem tak naprawdę nieszczęśliwa. Mąż zawsze lekceważył moją potrzebę komunikacji, nigdy nie miał ochoty( albo czasu) na fajne rozmowy. Mówiłam ( wielokrotnie!!), że nieobgadane sprawy wyrosną jak wielki mur i to się na nas zemści. Nie trafiało. Do tego doszły inne czynniki, jak totalna słabość i niesamodzielność męża - mamisynka ( moja mama jest najlepsza we wszystkim powiedział mi któregoś dnia), prostactwo, ubóstwo myśli, chamskie zagrania ( razem z teściami niestety, dla których syn jest święty) , niedopasowanie w łóżku, w którym , jak usłyszałam , jestem oziębła, bo nie chciałam zaspokajać zachcianek rodem z kiepskich filmów porno ( które mąż lubi!). Coraz bardziej odczuwałam fakt, że nie szanuje mnie, traktuje jak piąte koło u wozu, nie konsultuje ze mną żadnych decyzji. Zaczęłam mówić o rozwodzie. I wtedy dopiero się zaczęło. Zamiast ratować sytuację, porozmawiać ze mną itd , mąż zaczął mnie wkręcam, że wyszłam za niego dla pieniędzy ( nie jest bogaty, mamy duże mieszkanie i tyle). Zaczął mnie nękać i nazywać materialistką, kiedy nie chciałam tego słuchać złodziejką(!!!) , a reszty nawet nie zacytuje...Dlaczego tak robił, bo byłam dopisana jako współwłaściciel do aktu notarialnego( pieniądze na mieszkanie pochodziły głównie od teściów). Pomyślałam sobie, że te nękania ustąpią , gdy się odpiszę i zrobiłam to . To tylko pogorszyło sprawę i teraz mogłam sobie już gadać o rozwodzie ...., bo mieszkanie ( czyli rzecz najważniejsza dla nich była bezpieczna). Awantury trwały całe tygodnie, teściowie wiecznie robili naloty i również na mnie naskakiwali. Teść posunął sie nawet do tego, że złapał mnie za gardło. Teściowa ( niby kulturalna) okazała się agresywną, znającą wszystkie klątwy świata kobietą . Mąż najpierw awanturę wywoływał lub ja prowokował, potem (!!) dzwonił po rodziców ,a oni kontynuowali. On tymczasem stał sobie z boku i nie reagował , kiedy ta zgraja sie na mnie rzucała. Dwa razy świadkiem była moja ukochana córeczka, czego nigdy im nie zapomnę. By już nie przedłuzać dodam tylko, że dostałam od męża w twarz, ukradł mi parę osobistych rzeczy, wyjechała sobie na kurs wakacyjny za granice na dwa tygodnie, zapisał się na studia, na siłownie i na fb flirtuje ile wlezie z pewną dziewczyną zza granicy. Ostatnio stwierdził, że "Przecież nic złego mi nie zrobił". Próbowałam do samego końca , głównie dla mojej córki, by miała pełna rodzinę, pisałam smsy, maile, listy, naciskałam, by rozmawiać. I co i nic. Wniosek dziewczyny jest taki, że nie warto marnować jedynego życia jaki mamy na przypadkowe jak się okazuje osoby, które nas nie szanują i nie kochają. To jest oczywiście bardzo trudne, byłam u prawnika, psychologa , kilka razy pisałam pozew i do tej pory go nie złożyłam. Ale idę w poniedziałek, 4 września będzie dniem mojego zwycięstwa,głównie nad samą sobą. Nie marnujmy naszego życia, nie marnujmy sił, zdrowia, urody nie marnujmy najlepszych lat i okazji, by spotkać kogoś naprawdę wartościowego.Zabierajmy dzieci ( którym robimy przysługę tak naprawdę), by nie były skazane na takie nienormalne domy. Dawajmy im przykład odwagi!Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, które były , są i będą na życiowym zakręcie. Będzie lepiej, musi być!
  • gość 2017.09.02 [19:23]
    A idziesz z jakimś transparentem, flagą i dzikimi okrzykami skandowanymi (jak na tym forum)?
    Czy normalnie wejdziesz do sądu, dasz w ryj ochroniarzowi, złożysz pozew (z pogardą nie biorąc pokwitowania) i wyjdziesz?
  • gość 2017.09.02 [21:58]
    "Mądrzejszy niż piękniejszy", do ostatniego gościa.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...