Odpowiedz na ten temat

Sposób na byłą żoną

  • silver_gold 2009.03.04 [09:48]
    Dziewczyny jak sobie radzicie z wściekłymi byłymi żonami waszych facetów, które są "naćpane" zazdrością?
  • spadek 2009.03.04 [09:55]
    jezeli jestes przyczyna rozpadu małzeństwa-to załugujesz na to
    jezeli wtracasz sie w relacje byly maz byla zona - to zasługujesz na to
    jezeli wtracasz sie w dzieci - to tez zasługujesz na to
    ja osobiscie mam dobre relacje z bylym i jego partnerka - bo ona nie byla przyczyna rozpadu naszego malzenstwa , nie wtraca sie w to ze on mi pomaga , niezabiega nachalnie o wzgledy dzieci i nie kieruje dobrych rad wychowawczych
  • pomaga Ci były mąż 2009.03.04 [11:31]
    no ja bym sie nato nie zgodziła. rozumiem pomoc dla dzieci ale była zona niech sama sobie radziusmiech.gif
  • spadek 2009.03.04 [11:37]
    a dla czego byla ma sobie sama radzic?? w roznych sprawach on nie ma domnie urazu ja do niego tez nie. wiec jak potrzebuje pomocy w domu lub przy samochodzie to kto ma mi pomoc ?? - on!!!! a on moze liczyc na pomoc ksiegowo-prawna z mojej storny, i jest ok.
  • trzeba się odciąć 2009.03.04 [11:38]

    my się odcięliśmy, bo była mojego męża miała własnie takie poglądy jak ta była co pisze powyżej
    ja nie zasługiwałam na nic, ona na wszystko, wymagała i żądała, oj szkoda gadać
    na szczęście mąż miał takie samo zdanie jak ja i się odciął
    dużo łatwiej nam się żyje, a była pluje jadem, jak ta powyżej, bo myślała, żewykupiła sobie dożywotni akt własności na męża, na mojego męża smiech.gif
  • pomaga Ci były mąż 2009.03.04 [11:59]
    nie obrażajcie kobiety. ja nie uważam żeby były mąz słuzył do pomocy tym bardziej jesli ma nową żonę. Nie przyszło Co do głowy że taka postawa możesz powodować rozdzwiek w jego domu?

    Trzeba poszukac sobie kogos innego do pomocy.
  • pomaga Ci były mąż 2009.03.04 [12:01]
    a ma sobie radzic sama bo jest była i tyle. Nie wiem dlaczego byłym zonom wydaje sie że maja wciąz prawo do tego żeby eks mąz jej pomagał. Trudno pojać byłym żonom, że rozwód ma swoje konsekwencje.
  • ppp7 2009.03.04 [12:06]
    "jakbyś dobrze tej d**y dawała to by ci bez problemu pomagał, jako MĄŻ
    a to jest mąż ale innej kobiety, ździro, wara!"


    no skoro dla Ciebie związek to tylko "dawanie dobrze d**y" to gratulacje. pewnie niedlugo bedziesz też byłą, bo jak widać intelektem też nie grzeszysz, nie mówiąć o kulturze.


    p.s.- nie jestem byłą, tylko obecną. Z byłą nie mam problemów.
  • do ppp7 czy jakos tak 2009.03.04 [12:18]

    nie masz problemu z byłą?
    to wyślij tam męża za każdym razem jak jej sie coś popsuje, jak złapie gumę, niech mąż wszystko rzuca i jedzie na ratunek, daj jej pozwolenie na telefony w środku nocy o byle gówno, niech korzysta z pomocy, a właściwie wykorzystuje to kiedyś była żoną twojego faceta, ciekawe czy dalej nie będziesz mieć problemu z byłą, która mimo TWOJEJ obecności nadal bedzie uważała, że to ona jest najważniejsza i że rozwód niczego w jej życiu nei zmienił, bo w końcu mąż to mąż, jest na całe życie
  • a-aśka 2009.03.04 [12:40]
    Nie rozumiem dlaczego sąsiad ma obowiązek pomagać a były mąż nie?
    Dlaczego nie może naprawić pralki, w której piorą sie ubrania jego dziecka (wiadomo, jakie są proporcje prania dla dziecka i dla osoby dorosłej), naprawić telewizora, który ogląda jego dziecko (wiele samotnych matek nie oglada telewizji, bo nie ma na to czasu), komputera, z którego korzysta wyłącznie jego dziecko?
    Oczywiście nie można wymagać od byłego, aby był na każde zawołanie, ale nic mu sie nie stanie jeżeli coś zrobi kilka razy do roku.
  • pomaga Ci były mąż 2009.03.04 [12:42]
    nikt teraz nie naprawai telewizora czy pralki domusmiech.gif
  • jesteście zazdrosne o byłą 2009.03.04 [13:10]
    Owszem, można o pomoc poprosić sąsiada, ale co o tym pomyśli jego żona?
    Czy Wy naprawdę uważacie, że każde małżeństwo rozchodzi się w atmosferze skandalu? Czy każdy rozwód doprowadza do tego, że stajemy się dla siebie wrogami? A kiedy z tego związku są dzieci? O nich też odchodzący rodzic ma się odciąć, zapomnieć o nim?
    Nie przesadzajcie...
    Mój mąż też naprawia samochód byłej żony, remonty w mieszkaniu byłej tez przeprowadza - robi to nie tylko dla dzieci, dla niej również.
    Po prostu zostaje jej w portfelu trochę więcej pieniędzy, również na potrzeby dzieci...
    A zazdrosna nie jestem, nie mam powodów -mąż nigdy nie grał na dwa fronty.Najpierw zakończył tamto małżeństwo, potem pomyślał o nowym związku...

  • a ja nie rozumiem 2009.03.04 [13:22]
    sąsiad ma żonę i były mąż ma żonę. Nie żyjemy w Arabii Saudyjskiej, gdzie facet ma cztery żony i obowiązek zapewniac byt i dbać o wszystkie zony. Wg naszego prawa i obyczajów mężczyna ma jedną żonę i zobowiązania wobec niej. Kobieta rozwiedziona to kobieta bez męża - samotne kobiety też sobie radzą z domowymi naprawami itp. Dlaczego prosi byłego męża a nie kogos ze swojej rodziny, przyjaciół? Psychiczne uzależnienie obu stron? Poczucie winy faceta? Brak umiejętności odcięcia pępowiny?
    Mam dobre relacje ze swoim ex jako ojcem mojego dziecka, ale kiedy sie przeprowadzałam, robiłam remont - nawet mi do głowy nie przyszło jego prosić o pomoc. On ma żonę - to po pierwsze. A po drugie jest kilka osób bliższych mi od niego, rodziny i przyjaciół i to fakt poproszenia o pomoc wydał mi się absolutnie naturalny.
  • jesteście zazdrosne o byłą 2009.03.04 [13:26]
    a do autorki topiku...

    Jeżeli mąż ją porzucił dla innej, rozumiem jej wściekłość i zazdrość o Ciebie, ale czas goi rany - kiedyś jej to przejdzie.
    I to nie Ty masz sobie z nią radzić, to Twój mąż powinien Cię chronić przed jej agresją. On zna ją najlepiej, pewnie będzie wiedział jak ja trochę utemperować.
  • ajajajaaaaaa 2009.03.04 [13:41]
    Mi byly tez pomagausmiech.gif I wcale nie upraszam sie o to pomoc!!Czasem sam zadzwoni i pyta co jak i czy daje radeusmiech.gif Czy to dla was odrazu jest cos co powinno sie tepic?Przeziec jak czlowiek pomoze czlowiekowi to swiadczy o nim,ze jest dobry prawda??Moj byly to w sumie dobry czlowiek..ma zone i ona tez nie widzi problemu w tym,ze czasem byly pomoze cos zrobic w domu czy przy samochodzie.W oncu w tym domu mieszkaja JEGO dzieci i tym samochodem jezdza JEGO dzieci..i nie widze w tym nic zlego.On tez nie,jego zona tez nie.Wy jakies niedowartosciowane jestescie skoro takie problemy robicie!!
  • jesteście zazdrosne o byłą 2009.03.04 [13:45]
    a ja nie rozumiem

    Ja nie napisałam, że ona prosiła go o remont...
    Nie napisałam, że ona prosi go o naprawę samochodu...

    O tym pomyślał mój małżonek...
    Robiliśmy remont w naszym domu, jego brat ma firmę budowlaną, podesłał do pomocy paru pracowników. Zaproponował byłej, że i u niej odnowią mieszkanie . Koszty niewielkie, tylko za materiały zapłacił. Oczywiście EX chciała pokryć wszystkie koszty...
    A samochód... Postanowił zadbać o autko, ona wozi nim dzieci do szkoły [5km], ona pracę ma na miejscu. Kiedy samochód odmawia posłuszeństwa, on musi odwozić i przywozić dzieci.
  • a ja nie rozumiem 2009.03.04 [13:57]
    dalej nie rozumiem
    Gdyby ex był najbliżsyzm mi człowiekiem, tym na którym mogę polegać, to nie rozwodziłabym sie z nim.
    Z jakiś powodów nie było nam po drodze, a ja bardzo nie lubię takich częściowych rozwiązań. Nie sypiam z nim, nie mamy już wspólnego zycia, ale niby coś mi nadal jest winien? Skoro zdecydowałam się z nim rozwieść, to nie widzę powodu, żeby nadal byl częstym gościem w moim zyciu czy domu. gdybym nie mogła dać sobie rady ze zwykłym życiem bez niego - nie rozwodziłabym się. Proste.
    Każdy normalny czlowiek ma rodzinę,a jak z jakiś powodów jej nie ma - to przyjaciół, wzajemnie sobie pomagają.
    Byłych, nawet wieloletnich chłopaków nie ciąga się do robienia remontów, a byłych mężów - widzę jak najbardziej.
    Nie rozumiem tej logiki.
    żyję swoim obecnym życiem, ciesze się z nigo i nie chcę do niego mieszać przeszości i ... męza innej kobiety. No ale to mój punkt widzenia, są ludzie, którzy nie potrafią odpuścić sobie przeszłości.
  • o jak niektóre mamy 2009.03.04 [14:01]
    sprytnie zasłaniaja sie wspolnymi dziećmismiech.gif
  • cała_w_błękitach 2009.03.04 [14:04]
    Ja sobie z Byłą niby radzić nie muszę. Sama się odsunęła, nie chce żadnych kontaktów z byłym mężem, kontaktuje się z nim tylko listownie albo przez sąd. Ale każdy taki list to jad albo żądanie pieniędzy lub załatwiania czegoś. Do tego wszystkich, kogo spotka, nastawia przeciwko nam, dzieci przeciw ojcu judzi. Jak tylko może to dzieciakom kontakty z ojcem utrudnia (na szczęście to nastolatki więc nie jest to takie proste – jak chcą się z ojcem spotkać to po prostu z domu wychodzą).
    I to się tak w czasie porobiło. Na początku kontakty były chłodne ale istniały. Ona dzwoniła jak coś potrzebowała, on jej w miarę możliwości pomagał. Zdarzyło się rzucił wszystko bo córka się bardzo rozchorowała a ona musiała pilnie wyjść, więc ojciec przy małej dyżurował. Nagle się to skończyło. Teraz są tylko żądania, ojciec nie ma prawa przejść przez próg domu w którym mieszkają jego dzieci (mimo że to był i jego dom – on się wyprowadził) a potem w sądzie słyszy że nie spełnia obowiązku wychowawczego więc powinien więcej łożyć.
    W sumie to ja sobie z tym nie radzę.

  • nowa żona 2009.03.04 [14:07]
    do jesteście zazdrosne o byłą - Ty masz rację, wszelkie tego typu tematy pokazują wyraźnie na czym zbudowało się związek, te nowe, które nie uczestniczyły w zdradzie swojego męża, w grze na dwa fronty, które poznały go po rozwodzie, albo związały po usteniu wszystkiego z pierwszą żoną nie muszą się tak zamartwiać i tak mówić o byłych jak pani powyżej "suko"
    ani nowa ani stara nie jest suką
    ale sumienie zawsze którąś gryzie



  • ajajajaaaaaa 2009.03.04 [14:44]
    Nie uwazam,ze po rozwodzie byly powinien sie stac obcym czlowiekiem.Sa dzieci,ktroymi sie nie zaslaniam,ale z tego co pamwietam to on bardzo aktywnie uczestniczyl w ich poczeciuusmiech.gif wiec dlaczego teraz nagla mam udawac ze go nie bylo??Zreszta on tez nie uwaza,ze sie rozwodzil z dziecmiusmiech.gif I nie jest niedzielnym tatusiem czy dawca nasienie tylko z checia widuje sie dziecmi i jak trzeba coz zrobic w domu,i in akurat jest u dzieci to sie tym zajmuje..czasem tez spedza weekend w moim domu i wtedy tez pomagausmiech.gif
  • jesteście zazdrosne o byłą 2009.03.04 [14:57]
    a ja nie rozumiem...

    Gdyby ex był najbliżsyzm mi człowiekiem, tym na którym mogę polegać, to nie rozwodziłabym sie z nim.

    To nie ona chciała rozwodu, ale zaakceptowała jego odejście, nie utrudniała, ale też o niego nie walczyła. Przez 3 lata po rozwodzie był sam, mieli jeszcze szansę...
    Z tego związku jest 2 dzieci, on nadal czuje się odpowiedzialny za nie, z nimi rozwodu nie brał...
    Ona nie żąda od niego pomocy, bardzo rzadko z nim się kontaktuje, dzieci do nas przychodzą same - mieszkają niedaleko.
    To on usiłuje jej pomóc w sprawowaniu opieki nad dziećmi, zresztą łaski chyba nie robi...

    A przyjaciele...
    Przez prawie 10 lat małżeństwa mieli wspólnych, dobrych znajomych, przyjaźń to chyba za duże słowo.
    Pewnie zwraca się w niektórych sprawach do nich o pomoc, jakoś nie pamiętam, aby były telefony wzywające mojego męża do zepsutego kranu, telewizora, lodówki..
    Rodzinę owszem ma, najbliższa mieszka ok 100 km od naszej miejscowości...

    Wychodząc za niego za mąż wiedziałam, że nie biorę sobie kawalera...
    Ja byłam wdową z 2 dzieci, sama zmagałam się przez kilka lat z obowiązkami, mnie też lekko nie było. Wiem, jak ciężko jest samotnej kobiecie.



  • francjajelegancja 2009.03.04 [17:12]
    a ja wam powiem jeszcze jedno smiech.gif
    cieszcie sie ze byle żonki dały rozwody swoim mężom paręnaście lat temu, bo dziś to widzę tak i m się w dupskach przewraca, ze facetów z rak by już nie wypuściły smiech.gif
  • zapach cynamonu 2009.03.04 [19:52]
    Była żona jest byłą żoną. Bosz, ale zabrzmiało odkrywczousmiech.gif
    Jest "byłą", jest tym co łączy teraźniejszość z przeszłością. Szacunek się należy jak każdemu człowiekowi, tym bardziej, że owa "piękność" heheheh kiedyś od waszego mężczyzny słyszała "I love you" i takie tam inne. A jakże... i to jej wasz luby ślubował hihi.

    Nienormalną jest była żona, która odkrywa, że jednak "o mój boże" chciałaby by on wrócił, bo ona go kocha i wogóle.

    Nie ma chyba sposobu na byłą. Bo to była winna stanąć na wysokości zadania i nie wpiepszać się w teraźniejszosc jej męża i nowej partnerki. Pojąć- mimo iż wiele sytuacji niepojęciem śmierdzi. A i partnerka męża aktualna nie powinna ostrzyć na byłej pazurków.

    Dwa światy to są... połączone niejednokrotnie przez DZIECKO-tylko tyle i aż tyle. Nie przez "dozgonny" obowiązek sakramentalnego męża do full-obsługi byłej żony.

    U nas jest tak, że jest Była jest byłą,bo zdradziła. Nie znam, nie widziałam, nie rozmawiałamusmiech.gif jest. Powiem Wam, że to jak układają się "relacje" miedzy Ex i Next o ile sieukładają i podstawy do tego układania się mają zależy od kogo???? od Pana i Władcyusmiech.gif

  • julliia217 2009.03.05 [10:27]
    Po rozwodzie,to po rozwodzie,związku nie ma.
    A dzieci-przeważnie są płacone alimenty,czyli pieniadze na utrzymanie dziecka,ale alimenty to połowa pieniędzy,które powinno owe dziecko dostać na utrzymanie.
    facet przeważnie płaci, a z kolei matka robi dokładnie to samo troszczke w innej formie,a ma sie to w utrzymywaniu tego dziecka,mieszkaniu,jedzeniu etc
    Obowiązki zostały podzielone na pół.

    Dlatego ja osobiście nie rozumiem wzywania byłego męża, bo coś sie stało, bądż trzeba naprawić-bo to dziecko używa,nie on czy ona.
    Dla mnie to jest paradoks-to był rozwód,czy nie?

  • ale zlot 2009.03.05 [10:32]
    04.03.2009] 13:10
    [zgłoś do usunięcia] jesteście zazdrosne o byłą
    Owszem, można o pomoc poprosić sąsiada, ale co o tym pomyśli jego żona?
    Czy Wy naprawdę uważacie, że każde małżeństwo rozchodzi się w atmosferze skandalu? Czy każdy rozwód doprowadza do tego, że stajemy się dla siebie wrogami? A kiedy z tego związku są dzieci? O nich też odchodzący rodzic ma się odciąć, zapomnieć o nim?
    Nie przesadzajcie...
    Mój mąż też naprawia samochód byłej żony, remonty w mieszkaniu byłej tez przeprowadza - robi to nie tylko dla dzieci, dla niej również.
    Po prostu zostaje jej w portfelu trochę więcej pieniędzy, również na potrzeby dzieci...
    A zazdrosna nie jestem, nie mam powodów -mąż nigdy nie grał na dwa fronty.Najpierw zakończył tamto małżeństwo, potem pomyślał o nowym związku...

    Są zazdrosne i szczekają o dawaniu d**y, bo same dokładnie w ten sposób "zdobyły" sobie tych facetów - DUPĄ i teraz myślą, że wszystkie kobiety tak mają. Swój swego zawsze pozna - to do tej, co nazywa obcą sobie kobietę suką
  • tez uwazam ze nie ma spsobu 2009.03.05 [11:18]
    na byłą żonę. jak sama nie zrozumie to nic nie pomożepechowiec.gif

    Kochane byłe żony.....czy byłbybyście zdowolone gdyby was mąz chadzał do byłej dziewczyny, pomagał jej? no zastanówcie sie. jesli facet tak robi to oznacza ze nie stanąl na wysokości zadania.

  • tez uwazam ze nie ma spsobu 2009.03.05 [11:19]
    ja sie nie trącam w kontakty mojego męza z byłą zoną...jesli chodzi o dzieci. Gdyby zechciał jej pomagac to juz nie byłby ze mną.
  • ojeju ale szum.. 2009.03.05 [13:10]
    A moj byly mi pomaga..ma zone i ona nie widzi problemu.Najgorsze takie wreden zazdrosen babaska uwazajace,ze jej maz nie ma prawa pomoc kobiecie,ktora kiedys kochal,z ktora sypial , z ktora ma dzieci...na szczescie byly ma rowno pod sufitem i jego zona to tez porzadna kobieta.
  • To Wam sie wydaje 2009.03.05 [13:34]
    byłe zony że były mąż ma obowiazek pomagać. Otóż nie!!!! Przed Toba tez sypiał z innymi i co to oznacza ze ma im pomagac. Na dzieci płaci alimenty, wiec wynajmij sobie za ta kase parobka do pomocy.
  • a moj były mi nie 2009.03.05 [13:36]
    pomaga...brrrrrr nie widze powodu dla , którego miałby to robić. Ja sobie nawet nie zycze żeby mi pomagał.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...