Odpowiedz na ten temat

wspólne mieszkanie po rozwodzie

  • załamana.................. 2008.02.28 [13:57]
    moze ktos był w podobnej sytuacji?
    jestem po rozwodzie pare lat ale nadal mieszkam z eks w jednym mieszkaniu on nie chce sie wyprowadzic ( chce pieniedzy za połowe mieszkania ) a mnie nie stac zeby go spłacic zaden bank nie ma mi kredytu ( za mało zarabiam) na wynajecie mieszkania tez mnie nie stac mam dorastajaca córke ktora musi patrzec na to i słuchac tych awantur moze ktos był w podobnej sytaucji jak sobie poradził?
  • Angel_81 2008.02.28 [15:35]
    a on Cie nie moze splacic ? rozumiem ze mieszkanie jest wspolne ?
    Świecąc przykładem poprawiasz bilans energetyczny kraju
  • załamana...................... 2008.02.28 [16:39]
    tak wspólne on tez nie ma pieniedzy
  • lamella 2008.02.28 [17:01]
    cudów nie ma - jedynym wyjściem jest jakiś sensowny plan na wyższe zarobki. Dokształcanie? może jakieś kursy z urzędu pracy?
    wyjazd za granicę na jakiś czas? pożyczka po rodzinie?

    nic innego w grę nie wchodzi, podstaw do eksmisji nie masz, (a nawet gdyby - to i tak pozostaje kwestia spłaty) mieszkanie jest wspólne - i samo się nie rozdzieli.
  • Angel_81 2008.02.28 [17:02]
    z nie mozna zamienic tego mieszkania na dwa mniejsze ?
    Świecąc przykładem poprawiasz bilans energetyczny kraju
  • załamana...................... 2008.02.29 [10:48]
    nikt przy zdrowych zmysłach nie zamieni 2 mieszkan na jedno- 50m
  • Angel_81 2008.02.29 [12:07]
    chodzilo mi o to ,zeby to sprzedac a kupic lub wynajac dwa mniejsze . NIekoniecznie od tej samej osoby .
    Świecąc przykładem poprawiasz bilans energetyczny kraju
  • patrze_i_czytam 2008.02.29 [12:09]
    usmiech.gif Pojsc mieszkac do rodzicow podac meza o alimenty na corke oraz na siebie za pogorszenie warunkow zycia usmiech.gif


  • ROSALINDA PACZEKO 2008.03.03 [03:38]
    Taaa.. niech się tuła z dzieckiem po rodzicach (jeśli takowych ma). Ja bym się z mieszkania nie ruszyła za nic w świecie. Siedź tam na upartego. Na nowe nie zarobisz tak od razy (może nigdy). Zostaniesz w końcu na ulicy albo w przytułku. Spróbuj się go pozbyć.
    Ivana - Ah, tezi pari http://www.youtube.com/watch?v=rdWhzMrYFAw
  • ROSALINDA PACZEKO 2008.03.03 [03:39]
    Jak będzie robił awantury dźwoń po policje. Może w końcu go zabiorą na dobre.
    Ivana - Ah, tezi pari http://www.youtube.com/watch?v=rdWhzMrYFAw
  • czasem życie zmusza do takiej 2008.03.03 [08:03]
    zamiany mieszkania, ale Ty z góry zakładasz, że nie. Może najpierw spróbuj sie w spółdzielni dowiedziec, dac ogłoszenia, rozpowiedziec wszedzie, że chcesz zamienic i dopiero mów, że nie. Jak nic nie wyjdzie. bo a nuż znajdą się jednak chętni na zamianę. Najprosciej stwierdzic, że nic z tego nie będzie i marudzic. Działaj!
  • załamana...................... 2008.03.03 [09:36]
    ja nie mrudze dowiadywałam sie juz w wszędzie dawałam ogłoszenia na zamiane minmo ze mieszkam w duzym miescie nikt sie nie zgłosił a ogłoszenie dawałam przez ponad rok czasu a n napiszcie mi prosze jak sobie radzicie z mieszkaniem po rozwodzie? czy wszyscy sie wyprowadzaja maja gdzie? czy tylko ja faktycznie jestem taka sierota ze nie moge sobie dac rady??????????????????
  • Angel_81 2008.03.03 [10:35]
    ja swojego exa moglam spakowac i "wyeksmitowac" . Cudem sie tak zdarzylo ,ze akt notarialny podpisywalam tydzien przed slubem usmiech.gif , wiec zadnych praw do mieszkania nie mial .


    Świecąc przykładem poprawiasz bilans energetyczny kraju
  • załamana...................... 2008.03.03 [11:00]
    szczesciarausmiech.gif
  • lamella 2008.03.03 [11:33]
    skoro macie mieszkanie 50 metrów - to musisz pokombinować skąd wziąć kasę na to żeby po podziale "dokupić" sobie trochę powierzchni i mieć coś osobnego. Kredyt, wyjazd za granicę na rok-dwa - powinien ci to umożliwić.
    Piszsesz, że mieszkasz w dużym mieście - więc może jednak coś da się z tym zrobić - w innej dzielnicy albo w ogóle na obrzeżach miasta. Lepiej chyba dojeżdżać niż niszczyć sobie życie i zdrowie w takich warunkach.

    skoro mąż ma prawo do połowy - nie pozbędziesz się go inaczej jak spłacając go.
  • ROSALINDA PACZEKO 2008.03.03 [14:44]
    Kiedyś można było zamienić jedno na dwa w gorszej dzielnicy. Teraz ceny tak poszły w góre wszędzie, że jest to nie realne.
    Ivana - Ah, tezi pari http://www.youtube.com/watch?v=rdWhzMrYFAw
  • ex zona 2008.03.15 [14:05]
    ja mam to samo tyle ze troche gorzej, moj ex nie doplaca sie do kosztow utrzymania mieszkania i nie moge nic zrobic,a mieszkan na zamiane nie ma,Urzednicy sa bezduszni i tyle!
  • mojkawalekpodlogix 2008.03.15 [15:17]
    sie nie dziwie,ze jestes zalamana......
  • załamana............... 2008.03.18 [15:03]
    dzieki ty widze tez w takiej chorej sytuacji szanse jakies masz?
  • wypada Ci tylko czekać... 2008.03.25 [12:36]

  • wypada Ci tylko czekać... 2008.03.25 [12:43]
    i mieć nadzieję, że Twój były mąż znajdzie sobie jakąś kobitkę i sam się do niej wyprowadzi, jednak sytuacji to nie zmieni, w każdej chwili będzie mógł wrócić do mieszkania.
    Zawsze jednak jest to jakieś pocieszenie, nie będzie Ci siedział całymi dniami na karku...
    Moja siostra jest w podobnej sytuacji, rozwiodła sie 8 lat temu, w dalszym ciągu maja wspólne mieszkanie, ale od 2 lat on ma kobietkę i większość czasu[noce również] spędza u niej... jest w domu trochę luzu, ale teraz trawi ją zazdrość - on ma babkę z mieszkaniem, ona nie może ułożyć sobie życia, bo prawie codziennie zagląda do mieszkania.
  • załamana..................... 2008.03.26 [10:08]
    jego nikt nie chce jestem w stanie zapraszac go z jego pania raz w tyg, na obiady ale niestety z tym typem nikt nie wytrzyma a on nie bedzie miał juz nikogo twierdzi ze to ja jestem jego zona i tak zostanie smutas.gif poprostu chore a rozwód jest cywilny przed bogiem ma zone nadal.............
  • BrunetkaWieczorowąPorą 2008.04.01 [15:43]
    Możecie sprzedać to mieszkanie, podzielić kase na pół, poszukasz sobie wcześniej coś mniejszgo i tam zamieszkasz z córką. Proste wg mnie.


  • BrunetkaWieczorowąPorą 2008.04.01 [15:45]
    Troche chora sytuacja tak mieszkać pechowiec.gif naprawde... Ile tak można?? A już obecnośc w domu jakiejś jego kobity to już w ogóle paranoja. A w tym wszystkim jeszcze dziecko, które to obserwuje.
    Weź się w garść i szukaj jakiegos mieszkania.
  • ** ** ** ** ** *** *** *** *** 2008.04.01 [16:39]
    mi wydaje się że można prawnie wymusić spieniężenie tego mieszkania...i podział kasy po połowie...wtedy np na kawalerkę będziesz miala wkład własny i szanse na kredyt.
    inna opcja to przeprowadzić się do mniejszego miasta o ile masz szanse na pracę...tam za połowę wartości 50 metrów na pewno uda się coś znaleźć.
  • BrunetkaWieczorowąPorą 2008.04.02 [09:27]
    NIe można niczego wymusić jeżeli mieszkanie było wspólne a rozwód np. bez orzekania o winie. Były mąż m atakie same prawa do mieszkania.
    A czy na sprawie nie chcieliście podziału mieszkania sądowego? Sąd zawsze o to pyta. Jeżeli nie chcieliście musicie teraz dogadać się razem.
    Powodzenia

  • załamana...................... 2008.04.02 [14:41]
    tak mamy podzial sądowy mieszkania ale i tak mieszkamy razem mieszkanie jest nie własnosćiowe wiec nie mozna go sprzedac bez wykupienia ( zeby wykupic trzeba i tak odczekac 5 lat chodzi o ulge z urzedu miasta)
  • BrunetkaWieczorowąPorą 2008.04.03 [10:24]
    Aaaaaaa to zupełnie co innego.
    W takim razie nie pozostaje nic innego niestety pechowiec.gif
    Musicie jakoś to przetrwać, dogadać się, jeśli macie spędzić w jednym mieszkaniu tyle lat to trzeba zadbać oto zeby się nie pozabijać. Chyba że któres z was juz nie wytrzyma i się wyprowadzi jesli może, do kogoś bliskiego, do rodziny. Radziłabym takie rozwiązanie.
    Naprawde trudna i ciężka sytuacja. Niby jest rozwód a nadal jesteście na siebie skazani...
    Powodzenia i wytrwałości życzę

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...