Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość karlova

zostawił mnie po ponad dwóch latach

Polecane posty

Gość karlova

Dziewczyny muszę to z siebie wyrzucić bo zwariuję. Mija kolejny tydzień, a moje myśli nie idą do przodu, a żyją przeszłością. To była moja pierwsza miłość. Wspólne mieszkanie z którego zostałam wyrzucona. Tą wiadomość przekazał mi w samochodzie gdy wracaliśmy z mojego domu rodzinnego z moich urodzin. Wiem, że popełniłam wiele błędów. Wiem, że on też. Tylko, że ja głupia - zawsze dawałam kolejną szansę. Nieraz miał jakiś kryzys w naszym związku. Raz chciał się rozstać, a raz szalał z miłości do mnie. Największym problemem był fakt, że jego siostra mnie nie akceptowała bo uważała, że przeze mnie rzadziej się widują. A ich relacja delikatnie mówiąc jest dość zażyła. Potrafiłam przymknąć oko na fakt, że kilka dni w tygodniu spędzał u niej po 4/5 godzin po pracy. Na pierwsze randki też mnie wystawiał przez siostrę. Jednak nie potrafiłam znieść tego, że dzwoniła i prosiła, aby do niej przyjechał w walentynki lub dzień kobiet. Ona sama ma swoją rodzinę...Oczywiście na tych pamiętnych urodzinach nie obyło się bez telefonu od Niej z prośbą, żebyśmy wrócili dzień wcześniej niż mieliśmy. Nieważne! To nie jest tłumaczenie bo facet, który kocha ma swój rozum. Jedyne czego jestem pewna na 100% to fakt, że nie pojawiła się w jego życiu żadna inna dziewczyna. Miałam bardzo mało czasu, aby znaleźć nowe mieszkanie. Musiałam pożyczyć pieniądze od rodziny i znajomych, abym miała gdzie mieszkać. Na koniec usłyszałam tylko, że on "już nic nie czuje", a że ponad dwa lata? "Było minęło"! Tak łatwo przyszło mu wymazanie z pamięci wiele wspaniałych chwil i wspomnień, które mi nie pozwalają spokojnie spać. Od trzech tygodni nie mieszkamy razem. On się nie odzywa. Czasami chciałabym, żeby zatęsknił, żeby poczuł, że źle mu beze mnie ot tak...dla satysfakcji. Jeżeli za jakiś czas by chciał-nie widzę szans na powrót. Zbyt łatwo podszedł do naszego rozstania, zbyt wiele złego mi zrobił by o tym zapomnieć i starać się żyć razem na nowo, ale czy da się wyzbyć z głowy myśl o tym, że już nigdy nikogo nie pokocham jak jego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A co on takiego ci zrobił? Porochał i pogonił? Powinnaś sie cieszyć że porochał... Bo przecież niczego ci nie ślubował. Ty jemu też tylko dawałaś, ale nie ślubowałaś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
doskonale Cię rozumiem. Myślę, ze ma jakieś niezdrowe relacje z siostrą, nieodciętą pępowinę. A jak jego rodzice, matka? Nie trzyma z siostrą jednego frontu? Siostra wyprała mu mózg, a trafiło na słabego psychicznie człowieka, podatnego na wpływy. Kiedyś rozstałam się po 4 latach, ale mój ówczesny narzeczony spędzał tyle czasu z bratem. I to brat i matka przyczynili się do nagłego rozstania. Wtedy wróciłam do rodziców.Pewnie będzie próbował powrotu, ale jest słaby, nie umie wybrać, a w danej sytuacji musi. Nie umie postawić na swoim, dorosnąć. Po co Ci taki facet, mąż, ojciec dzieci? Na początku będzie trudno, ale uwierz, ze dobrze sie stało! Dobrze dla Ciebie. Wiesz, on dokonał wyboru. Pewnie jeszcz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karlova
Tak naprawdę to siostra go wychowała. Ma mamę, ale większość czasu poświęcała mu siostra, dlatego dużo byłam w stanie wytrzymać jeżeli chodzi o ich relacje. Razem z siostrą mają b. dobry kontakt ze swoją mamą. Szczerze mówiąc nawet na początku ich relacja w jakiś sposób mi imponowała dopóki nie przerodziła się w paranoję. Wiecie co jest najgorsze? Że jeszcze jakiś czas temu miałam swój dom, który tworzyłam wspólnie z nim. Miałam do kogo wracać...bardzo mi brakuje tego :( Przypominam sobie nasze pierwsze wspólne wakacje, wyjazdy... było cudownie...Nie wiem jak facetom tak łatwo przychodzi skreślanie pewnych rzeczy. W związku z tym, że tak jak pisałam wcześniej - sama absolutnie nie uważam się za osobę bez winy. To moja bezgraniczna miłość i chęć spędzenia z nim choćby minuty więcej doprowadziła do wielu kłótni, ale tak jak pisałam- on niestety tego czasu miał dla mnie zbyt mało. Chciałam iść na terapię- walczyłam, prosiłam jak głupia, ale bezskutecznie. Wiem, że nie da się nikogo zmusić do miłości, ale naprawdę nic nie wskazywało na to, że zafunduje mi takie piekło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gdzie to niby zafundowane piekło? szafujecie tragicznymi slowami .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak sie kończy życie na kocią łapę, na karte rowerową. A wspólnie mieszkać się powinno z mężem - a nie z chłopakiem. Po co chłopakowi dziewczyna? Wiadomo. A jak ma tą dziewczynę na co dzien, rano, w nocy, na boku, na raka, na wznak, na wspak... To przecież jedzenie co dzień najsłodszego miodu musi spowodować sraczke. A po co mężowi żona? Poszukajcie odpowiedzi, dopodajki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No wlasnie : żony dupodajki,te na boku też.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×