Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość O krok od psychiatryka_

Mam już tego wszystkiego dość

Polecane posty

Gość O krok od psychiatryka_

Nie ma dnia, żebym się nie bała Nie ma dnia, żeby nie bolał żołądek i nie drżały dłonie Boję się każdego dnia, tego, co się wydarzy Żyję w nieustannym lęku, przed oczami rysują mi się czarne scenariusze Nie skończę studiów, podwinie mi się noga, przegram swoje życie Siedzę jak na szpilkach, czuję się ciągle oceniana przez innych, boję się kompromitacji, ośmieszenia, porażki Nic nie sprawia mi autentycznej radości - jestem wyczerpana psychicznie, fizycznie, senna, łatwo popadam w rozdrażnienie Mam bardzo niskie poczucie wartości i nie potrafię spojrzeć na siebie z innej perspektywy Niby mam tyle planów, zdolności wizjonersko - plastyczne, mogłabym wiele, ale co z tego, skoro wystarczy kontakt z tą chorą, pozbawioną kolorów rzeczywistością, żebym zaczęła popadać w apatię Ile bym dała żeby zmienić otoczenie, wyjechać, ale nie widzę na to szans Mam już wszystkiego dość. Nie radzę sobie z dorosłością...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech orzech orzech
zrelacjonuj swoje dziecinstwo i stosunek rodzicow do Ciebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość O krok od psychiatryka_
Jestem już na granicy wytrzymałości Nie daję sobie z niczym rady Uczę się jak głupia, ciągle tylko uczelnia - biblioteka, no i co z tego mam, skoro stres zjada mi wiedzę i nie mogę się wykazać Coraz częściej dopadają mnie wątpliwości czy skończę studia, czy dam sobie radę, czy uda mi się osiągnąć cel, który sobie wyznaczyłam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
stresogenne "dodatki" wymuszają na nas ludzie , czasy i otoczenie - żebyśmy czasami nie odbiegli za daleko od reszty apatycznej rzeczywistości...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość O krok od psychiatryka_
Dzieciństwo nawet miło wspominam. Rodzice się starali, nie powiem. Może czasem byli przewrażliwieni, co im zostało do tego czasu, ale to dlatego, że bardzo im na mnie zależało. Psychikę zrujnowała mi szkoła. Dzieciaki, które mnie regularnie gnoiły. Bałam się chodzić do szkoły, bo ciągle mnie szykanowano, grożono. Każda wypowiedź na forum klasy kończyła się "hihi". Niby to tyle lat, ale nigdy z tego nie wyszłam do końca. Pozostałam cicha, zamknięta w sobie, nieufna, wystraszona Boję się krytyki, tego, że ktoś mnie ośmieszy, powie, że jestem do niczego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale krytyka nie jest niczym złym - zrozum , ze dzięki niej nie toniemy w chmurach z idiotycznym uśmiechem na ustach , tylko chodzimy po ziemi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość O krok od psychiatryka_
Stąd te starania. Wieczny bieg. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Nikt nie mi nic zarzucić, choćbym miała siedzieć po kilka nocy. Tyle że ja już nie mogę. Czuję się maksymalnie przybita, tracę ochotę na cokolwiek. Zazdroszczę ludziom takiego luzackiego podejścia, tego, że mają czas na młodzieńcze szaleństwa, nie muszą się ciągle kontrolować, ważyć każdego słowa. Sama pozostaję spięta, popadam w histerię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość O krok od psychiatryka_
No tak, ale ja to głęboko przeżywam Nie powiem - w jakimś sensie mnie motywuje, dzięki niektórym uwagom zrobiłam pewne postępy, ale wciąż bardzo się tym wszystkim przejmuję Boję się, że przegram swoje życie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tubedenarzekac
Masz fobię społeczną. Jak ja. Może jesteś z innego państwa. Nie rozumiesz ludzi, którzy Cię otaczaja. ja też. Ja nie jestem polką. Po prostu jeden Niemiec po koncie łaził, drugi po mieszkaniu i skończyłam w Polsce. TYLE. Może masz to samo - nie broń rodziców, nie warto wiesz. Zastanów sie TAK NAPRAWDĘ - jakimi byli rodzicami. I to wszystko. TAK NAPRAWDĘ. I z tym idź do psychiatry. Możesz próbować wierzyć choć to wielki wyczyn. Ja powiem Ci tak - gdybym nie widziała diabła 3 lata temu prawie i to dosyć tak - nie wiem no przerażająco to już nic z mojej wiary nie ma. Bo nie i już. A widziałam piekło tak przerażająco , że to mnie jakoś kształtuje do dziś. To nie było piekło, to było 3 lata temu już ale to było coś tak potwornego, że wiem że ten kościół ma sens. A inni? Gdyby nie to to już mnie tam nie ma. Ale zasłużyłam widać na to co widziałam bo tam łazę, już bym ochrzciła gdzie indziej - nie, nie, nie. I tyle. Taka łajza kościelna ze mnie jest. Ale nie tylko. Jeszcze ich czytelniczka. Chętnie bym miała taki zawód. RECENZENTKA - niech mi dawają co piszą, a ja ich będę recenzować wiecie. Albo takie coś - w tym stylu. Inne rzeczy to nie za bardzo. No i niech mi za to bulą bo co to tam w Polsce za darmo umarło. Ty się za dużo uczysz po prostu a w Polsce nie ma to sensu. Tu jedynie klechy są i nic poza tym. Nie wiem czy to skończysz w ogóle bo tu każdy myślący człowiek jest tępiony. Tam Biblię czytaj sobie. To Ci pomoże. Jest bardzo niejasna również, ale to ma sens, reszta tak sobie. Spróbuj sobie do kościoła iść, jak jest pusty i otwarty - może akurat będziesz mieć szczęście i...nikt Cię tam nie zgwałci. I tyle. A dalej czytaj sobie różne książki też - nie zaszkodzi. O twoich problemach też.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tubedenarzekac
Musisz zawsze wiedzieć, że w Polsce najważniejszy jest KSIĄDZ - jest on głupi, chory na głowę czasem, ale go nie przeskoczysz. Taka mentalność tu jest, że ksiądz to Bóg. A ty się uczysz, uczysz i gdzie indziej byłabyś szczęśliwa, a tu nie. Tu masz chorobe psychiczną. Bo tu tak nie ma. Tu się nie uczy właśnie tylko się robi byle co i nic z tego nie ma, ale to jest istotne i gwałt zbiorowy i ksiądz i PRACA ZA GRANICĄ, każda praca, ale szkoła nie. A na uczelni no wiesz... jakbyś tak zachorowała to co? Nie skreśliliby Cię? I wiesz - dlatego masz depresję bo nic nie jest takie jak uważasz. Taka prawda wiesz. Coś sobie tam uroiłaś, a życie cię przywala, że żle myślisz. W Polsce - a wiesz państwo jest najważniejsze. Bo ja nawet nie skończyłam doktoratu. Bo państwo. Bo nie dali mi PAŃSTWOWEGO TYTUŁU - też to jest prawda tyle ile, no ale... to jest i była moja praca. I wiesz - powinęła mi się w pracy noga i moja droga po mnie. I pytanie - co jest w życiu najważniejsze? I odpowiedz retoryczna jest na to pytanie - znaczy to jest pytanie retoryczne w tym momencie - co jest w życiu najważniejsze. Niestety :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość O krok od psychiatryka_
Już nawet nie wiem...straciłam kontrolę W każdym bądź razie wciąż porównuję się z innymi, lepszymi ode mnie. Nigdy nie jestem z siebie zadowolona Czuję się przy tym niezwykle samotna, zagubiona Przyjaciele? Facet? Moje życie towarzyskie to jakieś nieporozumienie Zero swobody, ciągły dyskomfort psychiczny, nerwowe liczenie czasu i pytania "czy zdążę?"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tubedenarzekac
No wiesz - skoro uważasz, że twoi rodzice są OK to teraz pomyśl - jutro mówisz, że chcesz się leczyć i idziesz na rok do psychiaryka. RODZICE SĄ OK - tak napisałaś. A są? No to się powinni nad tobą zastanawoić. JESTEŚ CHORA. Po roku przerwy wróć sobie na uczelnię. Nie możesz? Nie wiem - idż do psychiatryka albo wyjedź do pracy gdzieś. przecież możesz wziąć rok urlopu dziekańskiego. Ja tak miałam zrobić. Po prostu na rok wyjechać. I pózniej studia dokończyć, następnie DRUGI KIERUNEK. Tylko takie coś mi zostawało bo dziś zmarnowałam sobie całe życie i to też Ci tak radzę właśnie. I tyle. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Już nawet nie wiem...straciłam kontrolę W każdym bądź razie wciąż porównuję się z innymi, lepszymi ode mnie. Nigdy nie jestem z siebie zadowolona Czuję się przy tym niezwykle samotna, zagubiona Przyjaciele? Facet? Moje życie towarzyskie to jakieś nieporozumienie Zero swobody, ciągły dyskomfort psychiczny, nerwowe liczenie czasu i pytania "czy zdążę?" hmm czyli zawsze na "ostatniej pozycji"....czasami lepiej by było gdybyś się zatrzymała i się obróciła za siebie ...zobaczysz ilu pozostawiłaś za sobą...a dogonić marchewki na sznurku nie dasz rady - to bieg w nieskończoność...:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość O krok od psychiatryka_
Ale ja już raz byłam na dziekance. Nic to nie dało. Po prostu kolejna próba ucieczki i tyle. Rodzice się ciągle czepiają, że zmarnowałam rok, a ja w duchu przyznaję im rację.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tubedenarzekac
Uważam wiesz, że ty jesteś adoptowana. Nie jesteś dzieckiem rodziców - pomyśl nad tym. Lepsi od Ciebie -czyli jacy? Więcej znajomoch... bo lepsze rodziny i tyle. I co poza tym? A czemu jesteś taka matematyczna? Warto tak żyć? Tak znaczy można żyć, ale... nie do końca. Ty tak nie powinnaś żyć bo zwariujesz. Bo takie jest życie i taki jest diabeł. Nie należy mu sie dać. Co byś musiała robić? NIe wiem - to samo co taka jeszcze jedna - musiałabyś wejść na nowe tory duchowe w życiu - jest wielki tydzien - polecam spowiedz co piątek przez pół roku. Weż się OSKRAŻ że tez idealna nie jesteś. Bo wszyscy coś tam, a ty? A jednak się oskarżysz - wszyscy wstrętni ty też nie święta i wszystko zacznie się polepszać - jakieś światełko w tunelu sie pojawi. Dosłownie, a póżniej dalej i dalej i dalej... I za pół roku depresja Ci minie, ale reszta? No będziesz musiała coś zrobić. Może i wyjechać. Kto wie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tubedenarzekac
A co robiłaś na tej dziekance? Powinnaś wrócić innym człowiekiem. Rok czasu. Nie wiem. Coś jest źle i tyle. Ja też miałam wszystko źle i taki koniec jaki mam. Tyle :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość O krok od psychiatryka_
Wiesz, nie powiem, jakieś sukcesy tam były, na studiach radzę sobie całkiem dobrze, ale wiele mnie to kosztuje... Jestem znerwicowana, źle śpię w nocy Przed każdą sesją popadam w paranoję, choć do tej pory ani razu nie oblałam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość O krok od psychiatryka_
Na dziekance pracowałam jako kelnerka, potem nieco przy ulotkach Też mi się wydawało, że ten czas coś zmieni, że się uspokoję, a prawda jest taka, że niepotrzebnie się łudziłam Sytuacja znowu się powtarza : problemy interpersonalne, łamiący się język, ogromny stres, który towarzyszy wszelkim wyjściom z domu Mija już drugi miesiąc, a ja nie mogę się zaklimatyzować na studiach Nie mam z kim pogadać, pośmiać się, ciągle tylko obowiązki i obowiązki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech orzech orzech
dziewczyno, zycie nie konczy sie na studiach a Twoi rodzice przesadzaja z wymaganiami i zadaniami wobec Ciebie Ciagle im malo, ciagle jestes dla nich chyba nie do konca doskonala. Moze w tym jest tui problem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tubedenarzekac
Może miałaś pól roku wziąć dziekankę a pół roku zacząć zarabiać. ZACZĄĆ. I tyle. Na pewno musisz sie skierować ku torom duchowym w życiu. Sama widzisz, że słowo SPOWIEDZ coś znaczy. Co tydzień. A pierwszy grzech PYCHA - wiesz co prowadzi do psychiatryka najbardziej? PYCHA. I tyle. Poczytaj sobie są całe ksiązki o pysze ludzkiej. I taki wariat siedzi w tych świrkach i twierdzi dalej, że jest NAJMĄDRZEJSZY, że jest KIMŚ i to wybranym. No tak, a wyspowiadałby się z PYCHY i dopiero by był mądry. A reszta - a rodzice. Ty się ich boisz. Czemu? Bo tak naprawdę są wstrętni i jesteś całkiem sama. Widzisz - jak od nich odejść W SWOJE ZYCIE. Musisz mieć pieniądze i solidne oparcie duchowe i WTEDY możesz zacząć myśleć o sobie, swoim ja, potrzebach bo ty nie masz żadnych potrzeb ty masz potrzeby swoich rodziców - tak cię ZGWAŁCILI, że tak masz myśleć. A życie takie nie jest. Musisz myśleć sama, sama decydować o sobie. Oni ci nie pomogą. Zobacz - są takie 2 rzeczy - zdrowie i choroba. Co jest ważniejszego? Pieniądze na chleb, na dom. Tyle. Na ubranie, praca, rachunki - gdzie oni są moja droga? SZCZERZE. I zostaje Ci psychiatra albo Bóg. I jedno i drugie długoterminowe. No niby powinien ktoś Ci pomóc, ale wiesz - małzeństwo to dzieci i koniec i oby były zdrowe. To tam dojdzesz do tego, że sie będziesz bardziej lub mniej użerać. Jeszcze Maryja - taki temat w Polsce bo wiesz uczysz sie , uczysz a pózniej każda która URODZI i tak jest lepsza od Ciebie, a ja miałam 2 siostry PO STUDIACH wiesz matematycznych i po LICEUM i zawsze były głupie jak but w Polsce bo były po liceum (jak i ja) a nie po technikum , a studia to nikt się nie pytał - one tego nie rozumiały i obydwie się powiesiły. I co to wszystko warte wiesz? Jeszcze wszyscy na nie, na mnie. Tak to jest. A po co to? Można przecież żyć normalnie i tyle. W tym kościele wiesz też pełno dziadostwa, ale ja piszę KONKRETNIE - spowiedz. I tyle. A daj coś na kościół - daj trochę forsy na kościół - zobaczysz jak Ci się otworzą oczy - jacy ci ludzie wokół Ciebie są. Bo to jest w Polsce najważniejsze tylko po cichu wiesz DAWAĆ NA KOŚCIÓŁ i za to są rozgrzeszenia. Prawie każdego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość djdfhfurtttttttt
To idź do psychologa i do psychiatry też.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość O krok od psychiatryka_
Nie pisz o kościele, o spowiedzi...to nic nie daje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość O krok od psychiatryka_
Już kilka razy byłam. Chciałabym jednak sama z tego wyjść.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tubedenarzekac
wiesz co Ty miałaś zrobić? Chyba na maturze zakończyć, wyjechać pracować wiesz i studiować za granicą, tam życie sobie układać. Przemyśl to sobie, możesz wiesz po studiach za granicą roczne sobie zrobić jakieś , już pracowałaś jak czytam. Czy Polska akurat? Tu nie ma niczego. Co tu jest? Nic. Plotki. I Kościół. Nic poza tym. No władza, ale co oni robią. To zera są jak dla mnie - praktycznie Polski nie ma jak dla mnie. Pomyśl sobie gdzie tu się udać. I postaw na angielski ew. francuski. Niemiecki na ostatnim miejscu i tyle. No masz czas pomyśleć. Zawsze też postaw na kasę to Cię znajdą z tymi studiami podzielonymi psychiatrykiem i dziekanką. Ja skończyłam z biegu i do dziś DNO. A zrobiłabym sobie przerwę, wyjechała zarabiać. Tylko czy ja bym je skończyła? I zobacz po liceum jesteś na pewno - i kelnerka, a po technikum ma lepszą pracę od Ciebie. Do liceum to tylko lekarz i prawnik. Nic poza tym. No chyba, że masz coś po liceum, studia zaoczne i tyle. A studiujesz dziennie czy zaocznie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość khagern
nie jestes sama w tym szarym tlumie ludzi nie jestes sama slysze twoj glos nie jestes sama mozemy sie zrozumiec nie jestes sama Ty On i ja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na dziekance pracowałam jako kelnerka, potem nieco przy ulotkach Też mi się wydawało, że ten czas coś zmieni, że się uspokoję, a prawda jest taka, że niepotrzebnie się łudziłam Sytuacja znowu się powtarza : problemy interpersonalne, łamiący się język, ogromny stres, który towarzyszy wszelkim wyjściom z domu Mija już drugi miesiąc, a ja nie mogę się zaklimatyzować na studiach Nie mam z kim pogadać, pośmiać się, ciągle tylko obowiązki i obowiązki depresje , nerwice czy paranoje to choroby cywilizacyjne i najbardziej rozpowszechnione ze wszystkich - większość ludzi ma problem z wychodzeniem z domu czy w kontaktach międzyludzkich - no i większość chce biec w wyścigu...:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dsafgtr6
1. przestań się porównywać do innych ponieważ ZAWSZE znajdzie sie ktoś od nas lepszy tak samo jak i gorszy 2. odpuść sobie, lawirowanie pomiedzy uczelnią a biblioteką, to wcale nie zagwarantuje Ci sukcesu, ucz się dopóty dopóki sprawia Ci to przyjemność, selekcjonuj wiedze bo profesorkowie maja to do siebie ze kaza nam wkuwać 50% bzdur 3. jesteś tylko człowiekiem i daj sobie prawo do tego aby się czuć do dupy, rzuć wtedy książki i wszystko inne i nie miej do siebie pretensji 4. zacznij w koncu myslec o sobie a nie stale zadowalać wszystkich innych, jestes takim samym człowiekiem jak wszyscy inni i masz takie samo prawo wypowiadać swoją opinię bez obawy ze zostaniesz wyśmiana - w takim wypadku należy uswiadomic rozmówcy ze jest dnem - zacznij się bronić przed atakiem !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×