Odpowiedz na ten temat

milosc internetowa

  • Dusia 2002.12.06 [04:38]
    Spotkalam sie na internecie z wieloma propozycjami romansu.jeden pan wyznal mi nawet szalona milosc, chyba bardzo podobala mu sie moja trzczcionkausmiech.gif Czy jest mozliwe aby zakochac sie w kims z kim sie rozmawia przez specjalne do tego programy? Czy jest mozliwe aby oszalec na tyle i zaryzykowac zniszczenia wlasnej rodziny? Czy taka milosc internetowa moze przetrwac w realnym swiecie? Prosze odpiszcie co myslicie..............
  • prawda 2002.12.06 [08:02]
    Myślę, że można poznać się przez internet, ale zakochać ?
    To tak jakbyś zakochała się w wierszach w książkach to tylko słowa, myśli wypowiedziane nie zawsze autorstwa tego co to pisze.
    A miłość jest w realu.
    Wyznania wielkiej miłości do drugiej osoby znanej tylko z pogaduszek na gg, e-meil itp to świadczy tylko o chęci żerowania na naiwności rozmówcy. W necie jest się anonimowym niezależnie od tego co i jak się mówi.
    Nie daj się na to nabrać.
    Możesz się rozczarować.
    Życie się toczy w realu i tylko tu może istnieć miłość.
    Ja jestem prawdą... Na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie.
  • panna-nikt 2002.12.06 [10:42]
    Można się rozczarować, ale także można się zaczarować. Internetowa miłość, internetowa znajomość. Jeszcze niedawno powiedziałam bzdura. Już blisko dwa lata istnieję w wirtualnej rzeczywistości nie szukając przygód ani romansu, romans znalazł mnie sam. Niespodziewanie jak złodziej wkradł się w życie. Dopóki się nie spotkaliśmy to były tylko słowa. To był błąd, że chciałam poznać człowieka z którym pisywałam o życiu przez rok. Teraz stoję przed dylematem, czy zdradzić męża? Jeszcze się zastanawiam ale życie pisze dziwne scenariusze.
  • Maja 2002.12.06 [14:33]
    Dusiu!Uważam że można ale jest to nietypowa miłość.Generalnie ,jako internautka możesz ulec fascynacji wirtualnej.Nie widząc drugiej osoby,nie wstydzisz sie jej,wiele możesz o Sobie napisać i czasami bywa że obydwoje stajecie sie Sobie bliscy a wtedy może stać sie wszystko.
    Ta druga osoba jest w pewnym sensie bardzo atrakcyjna,owiana tajemnicą ,niewidoczna.A wiesz jak duzo może zrobić ludzka wyobraźnia!!
  • Rzymianka 2002.12.06 [16:10]
    Wszystko zalezy od tego, co nas w mezczyznach pociaga. Jesli wyglad, stan majatkowy, koneksje itp. to zakochac sie nie mozna. Jesli zas intelekt, to tu juz sprawa przedstawia sie inaczej. Nie wyobrazam sobie, zeby ktos piszac ze mna na ICQ czy GG szukal aforyzmow w slowniku, wtedy odpowiedzi pojawialyby sie zbyt wolno i latwo mozna sie domyslec, skad sie biora. Jesli ktos jest dosc inteligentny, szybko zorientuje sie z kim ma do czynienia. Poza tym ludzie zdjecia sobie wysylaja, wymieniaja sie telefonami, a wreszcie umawiaja sie w realu. I tu zderzenie z rzeczywistoscia moze byc rozne, bo albo ktos odpowiada naszym wyobrazeniom, albo nie (choc wiedzielismy jak wyglada). W internetowych romansach trzeba byc ostroznym, podobnie jak w zyciu realnym, ale w druga strone przesadzac tez nie mozna. Dla mnie siec to jeszcze jeden sposob na poznanie ciekawych ludzi, duzo ciekawszych czesto niz ci, ktorych mijam na ulicy.....
  • On 2002.12.06 [17:49]
    Męski punkt widzenia, jeśli można, ok?
    Cierpimy czasem na taką samotność, że chce się wyć. Ta ułomność przypisana jest nie do płci, tylko do gatunku... Tak, tak, miewamy takie stany i, wbrew pozorom, kilka piw z kumplami nie załatwia sprawy (o ile kumple są). Wtedy kontakt w sieci ma ukoić ból samotności, dać szansę pogadania z kimkolwiek. Ale, czy chcemy angażować się w związek z KIMKOLWIEK? Bywa, mnie się to przydarzyło, że trafiłem na osobę cudowną. Na początku strasznie grającą cynizm, nawet lekką perwersję(!), po prostu kobieta-zdobywca. Takie maski na potrzeby chata. Pod tymi maskami, ale znacznie później, ukazały się: wrażliwość, czułość, wyrozumiałość, piękna dusza i otwarty umysł.. Dla takiej osoby niektórzy tracą rozum, zanim ją zobaczą. To jest możliwe. Pojawiła się chęć prawdziwej rozmowy i spotkania. Rozmowa „na ekranie” to namiastka prawdziwego dialogu. Wiem, że Ona jest paskudnie doświadczona przez życie i dlatego bardzo boi się tego pierwszego spotkania. Każe mi czekać kilka miesięcy. Jestem (prawie) pewien, że byłoby wspaniale i nie stałoby się nic więcej ponad to, czego oboje (mocno dorośli ludzie) chcemy. Czy przetrwamy tylko chatując i dzwoniąc do siebie od czasu do czasu? Chyba nie, niestety. Jak bardzo będzie szkoda...
    Co do rodziny... Jeśli jest taka samotność, to czy tam jest jeszcze co rozbijać?
    Czy taka znajomość może przetrwać w realnym świecie? Wydaje mi się, że tylko tam.... Właśnie realny świat, to test prawdy. Czyż nie? Ja nie chcę żyć fikcją. Dusiu, co myślisz?

  • Dusia 2002.12.06 [19:49]
    Nie wiem co odpisac na list , ktory napisal ON. Wyglada na to, ze kobieta , ktora spotkal na linii, moze naprawde okazac sie super partnerem dla niego ( swiadcza o tym slowa jakimi ta kobiete okresla), ale moze i nastapic ogromne rozczarowanie . Chyba mam jedna rade....staraj sie umowic, trwaj przy swoich postanowieniach, ale uwazaj aby zona Cie nie zlapala usmiech.gif
    pozdrawiam, Danuta
  • love is all around 2002.12.06 [23:00]
    Czytałam artykuł, że internet pozwala na lepsze poznanie się niż w pubie lub na diskotece. Coś w tym jest. Osobiście znam dwa przypadki, gdy znajomość nawiązana przez internet przerodziła sie w wiielką miłość. Jeden z tych przypadków dotyczy mnie usmiech.gif . Nie nastąpiło to tak od razu. Zanim go fizycznie spotkałam rozmawialiśmy codziennie co najmniej godzinę, a większość 2-3, przez trzy miesiące. Być może nastąpiło by to wcześniej, gdyby nie fakt, że mieszka w obcym kraju. Nie ma chyba lepszego miejsca by się pozwierzać i porozmawiać o wszystkim. Nie patrząc komuś w oczy jesteśmy trochę odważniejsi. Łatwiej wyznać pragnienia i uczucia.
    Może sie to wydawać zabawne, ale gdy zobaczyliśmy się na żywo, przez chwilę ogaręła nas nieśmiałość. Nie trwała długo, nie mieliśmy przecież żadnych tajemnic. usmiech.gif Nigdy w życiu nie byłam tak zakochana. Jesteśmy ze sobą nadal bardzo szczęśliwi, a moje plany na przyszłość są z nim ściśle związane.
    Nie ma sposobu na poznanie partnera/partnerki swojego życia. Często jest to dzieło przypadku, np: w podrózy samolotowej przez Atlantyk, w czy jeszcze dziwniejszych okolicznościach, których nie potrafimy przewidzieć.
    Wszystkim samotnym życzę powodzenia. Nigdy nie nalezy tracić nadziei.
  • iva 2002.12.07 [01:04]
    W pełni sie zgadzam z poprzedniczką - moze nie nazwałabym takiej miłości "internetowa" , bo miłość - to miłość poprostu... A droga do spotkania tej najbliższej sercu osoby - może być naprawde niespodziewana ...Świat biegnie do przodu w szalonym tempie , dziś łatwiej spotkac kogoś za pośrednictwem internetu - kiedyś łatwiej było na spacerze , czy w klubie ... Jedno jest niezaprzeczalna prawda - jeśli to jest właśnie TA , lub właśnie TEN - to bariera w postaci bezdusznego ekranu - nie istnieje ...... A jesli - bo i tak bywa spotyka sie jak to napisała Dusia "emocjonalnych naciągaczy " , to na takich trzeba sie nieco uodpornic - jak w realnym życiu - nie dać się zwieść . Internet ma bron - mocną i wspaniałą - to nasza wyobraźnia . Ale ma również słabe punkty - brak uśmiechu , dotyku , zapachu , gestu ..... Więc czy można zakochać sie przez internet ? . Myśle dziś , ze mozna zafascynowac sie kims - a co dalej z tą fascynacją sie stanie ..........to już domena realnego zycia usmiech.gif Ja najbliższego memu sercu człowieka poznałam za pośrednictwem internetu - wiec mogę tylko napisać -: "wszystkim niespelnionym , oczekujacym , zawiedzionym i poszukującym - zycze takiej "internetowej miłości " - i niech trwa - tak jak nasza usmiech.gif "
  • Miśka 2002.12.07 [08:22]
    Myślę, że miłość, przyjaźń internetowa jest doskonałą drogą do znalezienia partnera dla ludzi nieśmiałych, zamkniętych w sobie. Ja znalazłam już swoją drugą połowę w świecie realnym. jednak, po przeczytaniu Waszych wypowiedzi pomyślałam, że może jest to sposób na znalezienie tej jedynej dla mojego cudowneg o, lecz nieśmiałego przyjaciela. Często jest tak, iż człowiek naprawdę wartościowy lecz nieśmiały pozostaje samotny. Przyjaźń nie może zastąpić miłośći..Dziewczyny może macie dla mnie jakieś wskazówki.
  • Stanka 2002.12.07 [10:22]
    Wierzyć w miłośc internetową, czy nie? Przez rok żyłam w wirtualnym zaślepieniu. Fantastyczny facet (tak mi sie wydawało), cudowne, mądre listy, takie prawdziwe lekarstwo na złość, chandrę i depresję. Długo zwlekałam ze spotkaniem w realu, bałam się własnie rozcarowania. Potem były długie rozmowy przez telefon, cudowny męski głos i w końcu sie zdecydowałam. I co? I nic. rzeczywistośc okazała się niestety inna niż wirtualny świat. Facet okazał sie może i miłym facetem, ale niestety całkiem odbiegał od moich o nim wyobrażeniach. Co jeszcze ? Strasznie się wynudzilismy w swoim towarzystwie. Wszystko o sobie wiedzieliśmy i nie mieliśmy sobie nic do powiedzenia. Żałuję jednego. Tego, że w końcu zgodziłam się z nim spotkać. Bo korespondencja z nim była naprawdę cudowna i brakuje mi jego listów.
  • takajedna 2002.12.07 [14:15]
    Spotkałam kilka osób z "netu". I rzeczywiście, w pewnym momencie doszłam do wniosku, ze w sieci stukają tylko "emocjonalni popaprańcy". Aż nagle pojawił się on. Byłam już wtedy solidnie zdegustowana poznanymi facetami, którym z reguły chodziło tylko o seks albo nie potrafili stworzyć w realu udanego związku. Najpierw do siebie pisaliśmy. A potem on zaczął nalegać na spotkanie. Długo się zastanawiałam, czy się zgodzić.No bo po co kolejny raz komuś tłumaczyć, ze nie mam ochoty na seks z nim? W końcu zgodziłam się. I bardzo fajnie nam sie gadało przez 2 godziny. A potem umówiliśmy sie jeszcze raz. I kolejny. Od kilku miesiecy mieszkamy razem. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Codziennie dziękuje w duszy wynalazcy internetu. Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie i ten stan ciągle trwa. Dlatego chcę przekazać wszystkim w sieci, ze cuda się zdarzają. Wy też możecie spotkać tą wymarzoną osobe.
  • love is all around 2002.12.07 [14:29]
    Ja też jestem najszęśliwszą osobą na świecie. Życzę wszystkim, którzy jeszcze nie znaleźli swojej drugiej połowy dużo szczęscia i nie tracenia nadziei.
  • agniecha 2002.12.07 [16:43]
    hm bardzo ładnie tu się pisze , bardzo
    ija także jestem teraz w takim stanie ze .poznalam tz cały czas poznaję takiego Pana . właśnie przez internet.
    fascynuję mnie . podnieca, zadziwia. dodaję otuchy . więc może nie jest idealny ( i chwała mu za to ) ale jest taki mój.
    czuję czasem chwilę zwątpienia. że może jednak mnie oszukuję,ze może w realu jest zupełnie innym człowiekiem...
    ale na całe szczęscie tych chwil zwątpienia jest bardzo mało.
    boje sie jedynie spotkania z Nim..( bo takowe jeszcze nie na stąpiło)
    wiecie jak to jest , gdy spotyka sie drugiego człowieka. takiego samego człowieka. że wiemy co powie. wiemy jak zareaguje . który lubi to samo . w tej samej chwili je to samo . słucha tej samej muzyki ..
    i mówi przez tel. ze kocha.
    ja dużo już przezyłam ale... dziękuję Temu na Górze że spotkałam Jego.a że przez internet hmmm mogłabym równie dobrze go spotkac na zakupach......
    zyczę wszytskim szczęscia o sobie takżeoczko.gif

  • Caligo 2002.12.07 [19:20]
    Powiem krótko... Znam osoby, które poznały się w pierw na sieci, zakochały się... postanowiły poznać i do dziś są razem >oczko.gif
    Od hmm 2 lat?
    Jestem cieniem przesuwającym się po ścianie tuż obok Twojego łóżka...
  • alma 2002.12.07 [23:43]
    Co do tej milosci internetowej...Mysle,ze to sie zdarzyc moze.Ja osobiscie zylam przez ponad rok z jednym mezczyzna,myslalam ,ze go kocham,ale poznalam kogos przez net-dokladniej przez glupi przypadek,a moje zycie od tego momentu zmienilo sie diametralnie.Dopiero teraz zrozumialam,ze przez ponad rok mylilam milosc z pozadaniem.A czlowiek ktorego poznalam byl mi i jest bratnia dusza.Moze to sie rozwinie w milosc,szczerze mowiac,licze na to.Zerwalam tamten zwiazek trwajacy ponad rok,teraz juz jestem szczesliwa,a wiem,ze bedzie lepiej.Nowy zwiazek,dzieki gg dal mi duzo wiecej niz sie spodziewalam.Moral z tego?Wierze w milosc internetowa.I poleca, kazdemu.Alma
  • Wiesia_1 2002.12.08 [11:13]
    poznałam kogos przez internet. Spotkaliśmy sie po m-cu.
    Było cudownie. On wyjechał do swojego kraju. Nadal piszemy.
    I nadal jest cudownie.
    Planujemy następne spotkania.
  • karolcia 2002.12.08 [17:45]
    Uważam, ze miłość internetowa nie istnieje. Przez sieć można jedynie kogoś zapoznać, w dzisiejszych czasach (mam na myśli ciagły pęd, pogoń za pieniadzem, karierą) jest to sposób równie dobry jak inny, może nawet czasem łatwiejszy, szczególnie dla ludzi nieśmiałych. Osobiscie nie jestem zwolenniczka wielomiesięcznej korespondecji internetowej. Gdy ktoś mnie fascynuje staram sie dosć szybko spotkać. Długa znajomość jedynie na necie moze stworzyć wyidealizowany obraz osoby z którą się pisze. I po co to komu. Potem przychodzą rozczarowania (nie mówie że zawszeusmiech.gif ) Życie nie polega na codziennym siedzeniu przed ekranem komputera. Rzeczywistość to cos innego. Związek nie może istnieć tylko w sieci bo co to za zwiazek. Trzeba sie odważyć na real. Nadal tak uważam, choć dostałąm mocnego kopa przez znajomosć internetową. Ale coż jest życie bez nadziei??usmiech.gif
  • Babbbia 2002.12.09 [01:53]
    Nie wierze w cos takiego. Tym bardziej kiedy kontakt oparty jest tylko na spotkaniach przy klawiaturze i monitorze.
  • kocur 2002.12.09 [02:05]
    Uwierz mi Babbbia, ze jest to mozliwe, chociaz uwarunkowane wieloma czynnikami.Wielu wczesniejszych przedmowcow mialo tu racje,
    ale wielu nie.
  • Dusia 2002.12.09 [03:19]
    Powiem Wam cos..... poznalam go przez internet... pieknie pisal, inteligentny, wladajacym dwoma jezykami bez zarzutu...przypominal mi moich dawnych kolegow.... cos mnie do niego ciagnelo.
    Przyznam sie, ze sporo o nim myslalam, i czym wicej myslalam tym bardziej wyobrazalam sobie jego jako ideala ( bo w koncu kazda z nas takie wyobrazenia ma)... Na poczatku byla to zabawa, potem przerodzilo sie w cos co wygladalo na niewinna obsesje........bo przeciez ja, kobieta aktywna a siedzi w domu i niby robi cos innego ale spoglada na monitor od czasu do czasu....
    Jakos sie otrzasnelam, i dobrze, ze to nastapilo. Pewnie ze mozna poznac swojego ukochanego przez internet, ale to dla samotnych kobiet.
    Kobiety , ktore maja rodziny, lub ktore maja przykre doswiadczenia zwiazane z internetem powinny chyba powyrzucac te wszystkie programy pozwalajace na chatowanie.

    ps. i znowu dowiedzialam sie, ze komus internet zniszczyl zycie, bo ona byla samotna i nieszczesliwa, a on nie potrafil tak pieknie do niej mowic jak tamten z monitora.....

  • Aka 2002.12.09 [17:17]
    to zależy wszystko od ludzi, w sieci jak w życiu.... można spotkać osobę uczciwą, sympatyczną, która potem w realu jest taka sama, a można spotkać osobę, która udaje zupełnie kogoś innego niż jest....... poznałam mnóswto ludzi w interku, z wieloma spotkałam się w realu, pozostało kilku wiernych przyjaciół, reszta wykruszyła się...... kilka miesięcy temu poznałam kogoś..... i to jest właśnie TEN, real nie zawiódł mnie, okazało się że jest taki sam w realu jak i w sieci, jesteśmy razem, kochamy się i jest nam dobrze............... wszystko zaczęło się w sieci a skończyło w realu, dla mnie nie ma internetowej miłości, w sieci można tylko trafić na TEGO KOGOŚ czego życzę wszystkim tym, którzy poszukują
  • blue 2002.12.10 [04:27]
    Nie oszukujmy sie. Czy ktokolwiek z was moglby byc w zwiazku z osoba pod wzgledem charakteru idealna (wiem ze idealy nie istnieja ale to przyklad dla lepszego zrozumienia mojego punktu widzenia) ale za to fizycznie was zupelnie nie pociagajaca? ja nie mowie ze facet musi byc nie wiadomo jak przystojny ale MUSI miec to COS w sobie a tego na podstawie zdjecia czy codziennych rozmow w sieci nie da sie stwierdzic. Internet to dobry sposob zeby kogos zapoznac i umowic sie z kims na spotkanie... potem siec moze pomoc w rozwijaniu ewentualnej blizszej znajomosci ale nigdy nie moze byc tak ze najpierw zwiazek a potem spotkanie na zywo... Bo straszne ryzyko jakby nie patrzec!! Nasza wyobraznia nie ma granic i tworzy idealistyczne obrazki... A potem przychodzi rozczarowanie... Ja swojego mezczyzne poznalam w sieci ale zakochalam sie nie w osobie ktora do mnie pisala przez kilka dni ale w mezczyznie z ktorym poszlam na kawe. Internet to poprostu dobre narzedzie zeby kogos zapoznac i sie ewentulanie umowic... Charakter jest wazny ale jezeli najpierw chcemy szlachetnie poznac czyjes "wnetrze" to pamietajmy ze nasz wyobraznia sama sobie reszte dopisze i w ogolnym rozrachunku najprawdopodobniej sie pomyli...
  • chmurka 2002.12.10 [10:41]
    Przeczytałam wypowiedzi uczestników dyskusji i prawda jest,ze spotkanie
    w programach komunikacyjnych ludzi daje radośc- ucieczkę od smutniejszych dni jakie każdy człowiek miewa w życiu. Spotkałam wielu
    rozmówców- a z jednym korespondowałam przez 2,5 roku oraz prowadziłam pogawedki w gg. Zrodziło się coś na kształt delikatnego uczucia ale oboje mieliśmy świadomośc,że mamy rodziny i dawaliśmy sobie oboje to -czego w tym okresie nam brakowało. Serdeczna rozmowę- słowa jakich małżonkowie nie ofiaruja sobie po wielu latach małzeństwa- powrót
    do lat młodości gdy świat postrzegało sie inaczej i zarty jakie nie przystaja juz w pewnym wieku. To było wspaniałe.Nie wyraziłam zgody na spotkanie
    w realu i ON sie obraził. Czasem tęsknie za tymi rozmowami- był takim
    wesołym człowiekiem- ale w życiu jestem realistka i od poczatku wiedziałam, ze czar tych rozmów kiedys sie skonczy. Życze wszystkim
    smutnym i samotnym spotkania kogoś - kto rozjasnia zachmurzone dni.
    Pozdrawiam wszystkich czytelników i życze wspaniałej GWIAZDKI !

  • barbarella 2002.12.10 [11:42]
    Odpowiedź dla MIŚKI

    Poznaj mnie z Twoim nieśmiałym kolegą. Popiszemy sobie... może nasza samotność nie będzie taka uciążliwa...
    Pozdrawiam usmiech.gif
  • Melasa 2002.12.10 [15:23]
    Nie czytałam wszystkich wypowiedzi, więc możliwe, że będę się powtarzała, aczkolwiek chciałabym się tu wypowiedzieć w tej kwestii.
    Fakt, że nie należy zakochiwać się w kimś przez internet, bo to co mówi, jak mówi, jakie ma przekonania przez siebie opisywane wcale nie muszą być prawdziwe. Jednak jeżeli wierzymy w to, że to co mówi jest prawdą może warto tę osobę poznać w realu, a wtedy będziemy wiedzieć czy jest to osoba odpowiednia dla nas... Sama poznałam wiele wspaniałych przyjaciół na regionalnym czacie WP Opole... i nie tylko przyjaciół... Nie wiem czy dobrze odbierzecie to co w tej chwili napisałam, ponieważ niezbyt długo przemyśliwałam słowa w jakie ubrałam moje myśli.
    Pozdrawiam serdecznie. Pamietajcie jednak, przy zawieraniu znajomości przez internet należy być ostrożnym...
  • Zwykły_facet 2002.12.11 [13:21]
    Mam tylko parę słów do powiedzenia....jestem dorosłym , żonatym od wielu lat facetem, siedząc czasami w pracy, zaglądam do komunikatorów. Zastukałem kiedyś do pewnej kobiety z netu, w celu wspólnej rozmowy - jakiejś interesującej pogawędki, nie planowałem niczego powaznego. Mój stały związek ma bardzo dobre fundamenty, oparty na miłości, zrozumieniu, lojalności i zaufaniu.
    Ona (też szczęśliwa mężatka) była bardzo miłą osóbką, nieco intrygującą, zabawną z ogromnym poczuciem humoru i niebywałą optymistką - takim lekiem na całe zło usmiech.gif
    Rozmawialiśmy sobie o wszystkim: o polityce, gotowaniu, motoryzacji, wędkarstwie, wakacjach, muzyce, łączyły nas wspólne zainteresowania, poglady - nie mieliśmy sie czasu nudzić ze sobą, (notabene miała wiele współnego z moją żoną)....słowem o wszystkich problemach tego światausmiech.gif Czasem żartowaliśmy na temat seksu.
    Po czasie wymieniliśmy sie fotkami, potem nr telefonów, aczkolwiek nigdy sie nie spotkaliśmy- doszliśmy do wniosku, iż jest to zbyteczne...byliśmy świadomi tego, że taka droga prowadzi do nikąd, nie może taka internetowa przyjaźń trwać wiecznie...
    Po długim czasie zaczęliśmy trochę flirtować - ciepłe słówka, była naprawdę wspaniałą osobą, któregoś dnia nie pojawiła się w necie, przestała odpowiadać na telefony.....pomyślałem....to chyba juz ten czas, kiedy trzeba się rozstać (może sytuacja zaczła nas przerastać..?) .........nie mogłem mieć do niej pretensji, ale żal mnie przepełniał!
    Mimo tego, ze jestem facetem, gdzieś głęboko w duszy brakowało mi Jej
    spędziliśmy przed monitorem, przy telefonie ......wspaniałe chwile, czasem pełne uniesień..."usta milczą, dusza śpiewa"..
    Ten mały flircik troszeczkę "odchorowałem", lecz gdybym mógł cofnąć czas i podjąć decyzję ..czy zastukać do niej, wiedząc oczywiście co mnie czeka...nie zawahałbym sie oni jednej sekundy!!.
    Może tego nam właśnie wszystkim błądzącym po tym świecie brakuje - takiej bratniej duszy, której mozna powiedzieć wszystko...małej dawki adrenaliny??
    Czasem to lekko boli.........ale uwierzcie...WARTO BYŁO !!!...usmiech.gif
  • migotka 2002.12.11 [13:32]
    cześć.niedawno poznałam gabryiela na czacie.jest super.od razu się w nim zakochałam.ciagle o nim myślałam...ponieważ nie dzwoni,nie pisze...
    brakuje mi go.mieszka w rzeszowie.szukam go w książce ale nie wychodzi mi.jestem smutna.obiecał do mnie napisać moze pomozecie?proszę!!!
  • monisia1999 2002.12.11 [17:40]
    Rok temu poznałam przez internet faceta. Jesteśmy razem do dziś.
  • senga 2002.12.11 [19:39]
    milosc internetowa to trudny temat, sami nawet nie wiemy ile razy taka przezylismy, trwala 2 dni, miesiac , rok , a czasem chwilke, dziwny strach w sercu, usmiech na twarzy, zawstydzenie a wszystko to przed ekranem komputera, smieszne co nie. Kuzynka poznala chlopaka z internetu, wyjechala do niego , mieszkali ze soba pol roku i sie rozeszli, kolezanka umowila sie na spotkanie w realu, teraz spotyka sie z nim juz ponad 7 miesiecy (seks bez zobowiazan), to samo moze kazdego spotkac na ulicy, czy w restauracji, a dlaczego by nie w internecie, to tylko poprostu inna forma kontaktow czy zdobywania informacji, kogo to dziwi w tych czasach, sama planuje spotkanie z kims z internetu, teraz jest to niemozliwe poniewaz jestem zagranica, planuje to na przyszly rok latem, mam nadzieje ze ten ktos pozostanie ze mna w kontakcie, jesli do tego nie dojdzie lub sie rozczarujemy bedzie to dla obojga jak wbicie igly w serce, tak samo przyjdzie dziwne upokorzenie, smutek i zal nie wiadomo o co i do kogo, tak jak w rzeczywistosci, i komu sie wtedy wyzalic, kto nas wtedy pocieszy?, komputer? dzwine jest to wszystko i dziwni jestesmy my ludzie. pozdrawiam wszystkich zakochanych naprawde i na niby.
  • Aga 2002.12.11 [21:48]
    Ja też przeżywam teraz miłość, która zaczęła sie w internecie. Byłam po bardzo długim związku, który się brzydko i nagle skończył, po trzydziestce, zraniona, z raczej babskimi znajomościami. W realu przez wiele miesięcy nie spotkałam ani jednego choćby potencjalnego kandydata. A nawet gdybym spotkała, pewnie bym się bała zaangazować, taka byłam "poobijana". Pewnego majowego dnia spotkałam na czacie Jego, zaczęliśmy gadać, pojawiła się magiausmiech.gif Myślę, że w znajomości internetowej po prostu odwracamy kolejnośc, najpierw poznajemy duszę, a potem ciało. Odpada niezręcznośc pierwszych randek, chwile milczenia. Poznajemy naprawdę drugiego człowieka. Podobna historia przytrafiła się mojej 40-letniej przyjaciółce z małego miasta na drugim końcu Polski - ona miała teoretycznie jeszcze mniejsze szanse na poznanie fajnego faceta. A trafił się jej Polak ze Stanów, cudowny człowiek, na dodatek przystojny i dobrze sytuowany. Mój mężczyzna z kolei jest młodszy i równie wspaniały. Gdyby nie internet, nigdy byśmy się może nie spotkali...
    Pozdrawiam serdecznie
    Aga

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...