Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość anastazja888888888888

nie wiem czego chcę

Polecane posty

Gość anastazja888888888888

Nie wiem czego chcę, albo czy to czego chcę jest dla mnie dobre, a ponadto jestem w uczuciowym rozdarciu...myślę, że lepiej zakończyć to życie bo żadna z opcji nie wydaje mi się dobra Jestem w związku z facetem. Wyciągnal mnie z poważnych tarapatów, dużo mi pomagal, rozpieszczał, ale miał manię na moim punkcie. Cały mój czas musial być dla niego, sprawdzanie mojego telefonu, autobusem jezdzic nie mogłam bo ktoś mnie zaczepi, dekolty nie, spódnice nie, masaż tajski robiony przez kobiety nie, słowem: niczego nie mogłam robić, chorobliwa zazdrość. Codzienne awantury, obrażanie, wyrzuty i bombardowanie wiadomościami. Apogeum nastąpiło gdy 5 dni przed najważniejszym dla mnie egzaminem zmyślił sobie raka trzustki i tarczycy. Nie dowierzałam, płakałam non stop aż okazało się że mnie okłamał. Dzień przed kolejnym ważnym egzaminem zagroził że się zabije: znowu afera, wzywanie policji i odwożenie go do psychiatryka. Po tej akcji zaczęłam się go bać, że będzie mnie szantażował, kompromitował (np. u mojej matki), że zrobi coś mi lub mojej rodzinie, że będzie wysiadywał pod moim domem...Po wyjściu ze szpitala postawił ultimatum, że albo z nim będę dalej albo już nigdy się z nim nie zobaczę. Nie potrafiłam się z tym pogodzić i zostałam z nim. Wolalabym być wolna, bo potrzebuje być singielką dla zdrowia psychicznego ale perspektywa że jego w moim życiu nie będzie wydaje mi się przerażająca. Wiec z nim zostałam. On teraz jest kochany i miły, a ja z jednej strony chcę ten związek zakończyć a z drugiej strony płakać mi się chce jak o tym myślę. I nie wiem co dalej... :( Boję się że jeśli odważę się być sama to zbeszczeszczę coś czego niszczyć się nie powinno czyli miłość i oddanie, a z drugiej strony czuję się jak w jakiejś pułapce. Dodam że nasz seks jest fatalny, leżę i czekam aż on skończy i nie wiem czy to problem mojego libido czy czego... Proszę jakąś dobrą i doświadczoną duszę o parę mądrych słów i poradę. Dodam że to nie pierwszy raz kiedy nie umiem zakończyć związku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jesteś masochistka? Mnie by meczylo takie zachowanie faceta, ciągle kontrolowanie, zabranianie czegoś, robienie afer, straszenie rakiem etc. Wytrzymasz to na dłuższa metę? Raz będzie miły a raz robił jakieś jazdy, nawet nie przejmowal się tym ze masz ważne egzaminy i nerwy Ci psul. Taka przyszłość sobie z nim wyobrazasz?? No ale jak chcesz się męczyć to Twoja sprawa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anastazja888888888888
ale on ostatnio zachowuje się wzorowo i teoretycznie nie mam się do czego przyczepić...ale nawet gdy myślę że mu wybaczyłam te głupie akcje to wiem, że coś się nieodwracalnie popsuło, że nie szaleję już za nim, że to nie jest facet dla którego wyczekiwałabym każdego spotkania czy wiadomości. A z drugiej strony jak go rzucę mimo że on się stara to będzie świadczyło o mnie że jestem s*ką. Zresztą wiele kobiet z jego otoczenia pewnie pomyśli że jestem rozpieszczona bo on wszystkim opowiada że jestem księżniczką i ciągle probuje mnie kupić różnymi rzeczami albo sprawić żebym musiała okazać wdzięczność. Nie rozumieją chyba że klatka, nawet jak ze złota to jednak klatka i ja się tak czuję. Każdy dzień tego związku to są same obawy o przyszłość z mojej strony...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jakiś poyeb... i poyebka :-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Taa, chwilowo zachowuje się wzorowo- do czasu aż znowu czegoś nie odyebie. Trzeba patrzeć na CALOKSZTALT zachowań człowieka a nie sugerować się ze teraz jest dobrze i ignorować zle zachowania wystepujace w przeszłości. On wg mnie pokazał juz swoje prawdziwe oblicze- a teraz próbuje Cie udobr*****.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Później będzie ją lał jak psa codziennie, a ona go będzie ,,kochała" nad życie, ma predyspozycje na ofiarę, sama się prosi :-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
piszesz farmazony i sama siebie oszukujesz. Jesteś z facetem, którego nie kochasz ale który bardzo ci pomógł w sytuacji gdy tej pomocy potrzebowałaś, przyjęłaś tą pomoc i teraz czujesz się zobowiązania bycia z nim. Ponadto dodatkową atrakcją jest to, że nadal chcesz z nim być bo od zabezpiecza twój byt od strony materialnej i logistycznej. Strasznie wyrachowana z ciebie osoba tyle, że trochę sumienia w tobie siedzi i faktycznie ci żal jego. Masakra. Oszukujesz i ranisz człowieka, który jak się okazał był tym, który potrafił ci dać bardzo dużo a tęsknisz za łobuzem i awanturnikiem bo jest samcem alfa i ma dużego penisa a tacy robią na tobie erotyczne wrażenie i wywołują chemię. Moim zdaniem masz nie tylko depresję ale patologiczną osobowość - faktycznie terapia u psychologa i nie oszukuj swojego faceta bo to nieładne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ludzie jedno jest pewne, połowa z forumowiczów kafeterii jest niewyżyta i nienawidzi kobiet z zasady. 1. Wyzywanie od p***bek? "Sama się prosi"? serio? to chyba jakiś facet napisał co solidarnie broni swojej rasy nie ważne jak bardzo źle się taki koleś zachowa 2. Nie, dla waszej wiadomości, mam w c***u jego hajs. Nie przyjmuje prezentów, nie pozwalam zabierać się na drogie wycieczki, chociaż nie jedna laska udawałaby że wszystko okej byleby jechać na Seszele. Wzbraniam się przed wszelką pomocą, bo nie wiem czy wiecie, ale w tych czasach kobieta już nie potrzebuje siedzieć w kieszeni faceta (także faceci nie jesteście już tacy niezbędni, a często nawet kobiety was utrzymują). 3. Tak, żal mi go, ale żal mi też siebie. Moje uczucia jak zwykle nie są jednoznaczne. Nie umiem zostawić kogoś kogo jednak kocham, mimo tego że z charakteru go nie lubię, denerwuje mnie, nie mam satysfakcji z tego związku, ale nie wyobrażam sobie że nagle miałabym nie być w stanie usłyszeć go w słuchawce albo zobaczyć. Dlatego zwróciłam się o pomoc, a niestety zaplute chłopaczki przed komputerem wyżywają swoje własne frustracje rzucając kamieniami w nieznajome osoby

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hej.. Mysle, ze powinnas isc do psychologa.. Rowniez dlatego, ze tu porzadnej rady nie dostaniesz - sama widzisz ilu tu niemadrych, niezyczliwych ludzi.. Twoj partner ma problem i to spory. Ta zazdrosc to cos strasznego.. Ja tego bym nie zniosla. Mam tez wrazenie, ze on jakos wysysa z Ciebie energie.. Skoro mozesz sama sie utrzymac, to juz jest cos. Ale raz jeszcze, sprobuj porady specjalisty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do kogo to?I kto pisze? Może jesteś psychologiem skoro masz już o kimś diagnozę,zazwyczaj Ci co powinni z niej skorzystać to radzą innym , bo łatwiej diagnozować innych ☺ upraszczamy swój problem , skoro to żona to fajna beka z niej , teraz inna beka z innej żony , czy ten świat oszalał na punkcie miłości .;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×