Odpowiedz na ten temat

nieudane spotkania w realu

  • gość 2015.06.13 [19:49]
    Na 1 roku studiów rozstałam się z moim chłopakiem po 2 latach związku i w akcie desperacji założyłam konto na pewnym portalu randkowym. Przygody jakie tam przeżyłam skutecznie mnie utwierdziły w tym, żeby odpuścić sobie wirtualne znajomości oczko.gif
    1. Chłopak ok. 23 letni.Spóźnił się prawie godzinę a nie uciekłam tylko dlatego bo co chwilę dzwonił i mówił, że ,,już jest w autobusie" więc było mi głupio iść do domu jak on był już w drodze.. Przyjechał koleś niebrzydki choć nieco inny niż na zdjęciach. Całe spotkanie użalał się na wszystko i wszystkich. Było strasznie nudno. Po godzince chciałam iść do domu a że mieszkałam w centrum obok jego przystanku to poszliśmy razem. Na przystanku ,,okazało się" że nie ma już żadnego autobusu do jego dzielnicy (było po 23) i najbliższy to nocny o 3 a potem o 6 rano. Zrobiło mi się go żal bo jęczal, że będzie musiał tyle czekać i zamarznie a to była połowa listopada wiec zaproponowałam wyraźnie, że może do mnie pójść i kimnąć się ALE tylko dlatego bo jest zimno i nie jest to żadne zaproszenie do sytuacji intymnej. Pozwoliłam mu spać na materacu. Miał wyspać się i rano spadać. Zamiast tego przyłaził do mnie do łóżka, kleił się, próbował całować i obmacywać, niby przypadkiem ocierał o mnie swoim stojącym.. no, choć stanowczo mu kazałam się odwalić i mówiłam, że nic z tego nie będzie. Tak mnie wkurzał, że około 2 w nocy wywaliłam go za drzwi bo już mi żal nie było, tą godzinkę do autobusu może sobie marznąć na przystanku. Potem jeszcze wypisywał z jakimiś wyrzutami z d**y wziętymi typu, że go nie chcę bo nie jest bogaty itp.
    2. Chłopak nr 2 twierdził, że ma 30 lat, wyglądał na 35 a okazało się, że ma 37. Był sympatyczny i mieliśmy dużo tematów, ale co z tego, skoro jego ulubionym był .. Korwin-Mikke i jego wyższość nad innymi politykami. Nie mogłam tego słuchać.
    3. Chłopak nr 3, zaproponował łażenie po parku a był środek stycznia. Rozmawiało się bez szału,po 30 min przemarznięta zaproponowałam jakąś kawiarnię czy cokolwiek i od razu zaznaczyłam, że płacę sama za siebie. Nie bo on nie lubi kawy. Pub? Nie, on nie lubi piwa. On zaproponował kfc. No dobra, poszliśmy. Koleś zamówił sobie jakaś tortille czy co to było za 5 zł a do mnie mówi.. ty pewnie się odchudzasz to ci nie kupie smiech.gif Powiedziałam, ze dziękuję bardzo i sobie poszłam. Gruba nie jestem. Potem się tłumaczył, że dziewczyny wszystkie się odchudzają ciągle i dlatego tak powiedział.
  • RozczarowanyOłówek 2015.06.13 [21:32]
    gość 2015.04.26 [00:15]
    jakby ci sie podobal to bys sie zgodzila
    podobał mi się,ale zniesmaczył mnie tym tekstem :|
  • gość 2015.06.16 [12:17]
    tutaj tak wszyscy pisza o tym wyglądzie... no właśnie, a ja nie mam znajomych z neta, ale mam z realnego świata i mam 2 najlepszych na świecie kolegów i oni wcale nie sa adonisami, raczej średni z wyglądu, jeden jest nawet ode mnie 10 cm niższy, ale sa tacy przekochani, że latami się znamy - od początku studiów, jak ich poznałam??? po prostu - spotkałam na jakiejś imprezie, zaczęliśmy gadać, gadać, gadać, gadać - no i gadamy godzinami od tylu lat, niemalże codziennie ! Moje klimaty to sa! Ale to prawda, że na żadnego z nich nie mam chętki seksualnej jezyk.gif ale kocham ich najbardziej na świecie jako moich kolegów ( zawsze mogę na nich liczyć, naprawdę zawsze!!! a oni zawsze na mnie!) ! Ale mają swoje rodziny także to raczej dobrze, że nie mam na nich ochoty. Ale pomyślcie co by było gdybym odrzucała ludzi za wygląd, żaden super przystojniak nie był nigdy tak zabawny, koleżeński, pomocny jak moi znajomi. I przyznam się jak ich poznawałam jakoś nie zwracałam uwagi na wygląd, bo tak sie dobrze gadało. Nie wyobrażam sobie co by było bez nich, to sa takie przyjaźnie na całe zycie jezyk.gif Ale to fakt, że jesli chodzi o facetów, to zwykle w celach związkowych patrzę 1st na wygląd czy ma to coś... i często się okazuje, że sa to takie niewypały, faceci beznadziejni, bez bólu rezygnuję z przystojniaków, ktorzy po bliższym poznaniu okazują się nieudacznikami, na dodatek zarozumiałymi. Wiadomo, że ludzie lecą na wygląd ( w tym ja jezyk.gif ) ale koniec końców, jak tak się przyglądam mojemu zyciu, to jednak najlepsze znajomości są z moimi kolegami których poznalam nie patrząc na wygląd. jezyk.gif A wątek czytam bo poznałam gościa przez neta, tylko nie randkowo, tylko na forum tematycznym, nie przywiązuję wielkiej wagi do tej znajomości ale myślę, że fajnie było by się spotkać, znamy się już rok. I boję się, że się rozczaruję smutas.gif Ale w sumie nie planuję z nim wspólnej przyszłości więc może będzie ok, a chyba nie wytrzymam żeby go nie poznać, bo jestem bardzo towarzyską osobą. Mam mnóstwo znajomych i uwielbiam spotkania ze znajomymi, wyjazdy etc. i kazdy nowy znajomy jest mile widziany, wnosi coś ciekawego do grupy!!! Naprawdę uwielbiam ludzi, większośc ludzi to sa fajne zabawne osoby, staram się umawiać ze znajomymi 2 razy w tyg grupowo, wieczorkami - jaki mamy ubaw! uwielbiam to absolutnie
  • facet z klasą111 2015.06.27 [18:25]
    hej, tak sobie czytam te Wasze wpisy i się zastanawiam czy to ściema czy bujna wyobraźnia, no soory ale jak laska pisze, że wzieła nieznajomego kolesia na chatę bo jej było go szkoda, bo zimno to ręce opadają. NIE przyszło Ci do głowy, że to może być jakiś zbok, gwałciciel itp?? Szkoda, że jesteście takie naiwne no ale coż, niektórzy na tym korzystają.
  • EstetycznieNieestetyczna 2015.06.27 [19:04]
    Hjkl
  • gość 2015.06.27 [19:49]
    facet z klasą111 dziś [18:25] - mnie kiedyś jedna wzięła na chatę i jeszcze uprawiała ze mną seks. Pierwsza randka, więc różnie bywa.
  • gość 2015.07.20 [16:12]
    amerykańscy faceci to najgorsza porażka nawet w drzwiach nie przepuszczą i traktują polki jak tanie szmaty
  • MarcinOOO 2015.08.14 [12:13]
    To i ja opowiem swoje dawne przygodyusmiech.gif
    1. Poznalismy sie na onetowskim czacie, rozmawialismy okolo 2 miesiace, wysylala do mnie zdjecia i listy, minimum jeden tygodniowo, to byly czasy kiedy nie wszyscy mieli neta w domu, ona korzystala z internetu z kafejki, po okolo 2 miesiach odwiedzilem ja w miejscowosci oddalonej okolo 500 km ode mnie. No coz :/ troszke dziwna osoba, z wygladu niespecjalnie, wyladowalismy w lozku choc bez seksu tylko zabawyusmiech.gif przez nastepne kilka miesiecy maltretowala mnie sms, listami, telefonami az w koncu sie obrazila i kontakt sie urwal
    2. Tez poznalismy sie na onetowskim czacie, wymienialismy sie fotkami, milo sie rozmawialo, postanowilismy sie spotkac, tylko 300 kmoczko.gif pojechalem, no coz troszke odbiegala z fotki od rzeczywistosci, przespalismy sie ale bez seksuusmiech.gif tylko zabawyusmiech.gif ale z mojej strony uczucie po tym spotkaniu spadlo do zera, rozmawialismy coraz mniej, ale przez kilka kolejnych lat pisalismy do siebie. Obecnie nie mamy kontaktu
    3. Ponalismy sie przez gg przypadkowo, ale nie wiem kto pierwszy napisal chyba ja jesli dobrze pamietam, umowilismy sie pod kinem po miesiacu rozmowy, okazalo sie ze nasze babcie to przyjaciolki mieszkajace kolo siebie,fajnie nam sie rozmawialo chyba do 4 rano, pierwszy noc autobus:/// spotykalismy sie wiele razy, jesli chodzi o charakter najlepiej zwariowa osoba jaka poznalem, super pozytywna, bylismy nawet razem na studniowce, spotykalismy sie kilkanascie razy, ale nigdy nic ponadto, ostatni kontakt po maturze, kazdy poszedl w swoja strone ale super wspomnieniausmiech.gif i rozmowyusmiech.gif
    4. Osoba z kurnikausmiech.gif nawet dokladnie nie pamietam jak miala na imie, bardzo dretwe spotkanieusmiech.gif jedyne i ostatnieusmiech.gif
    5. Osoba poznana na internecieusmiech.gif najwazniejsza osoba w moim zyciuusmiech.gif poznalismy po maturze na wakacjachusmiech.gif ja wtedy wrocilem z wyjazdu wakacyjnegousmiech.gif i z nudow zalogowalem sie na czacieusmiech.gif okazalo sie ze zdawalismy na ten sam kierunek studiow, oboje sie nie dostalismyoczko.gif mieszkala 30 km ode mnieusmiech.gif rozmawialismy codziennie po kilka godzin na ggusmiech.gif spotkalismy sie jak dostala sie na studia do miasta w ktorym mieszkam, kolo listopada, sceptycznie bylem nastawiony na spotkanie, wkurzala mnie jej gadka przez internetusmiech.gif no ale coz chwila slabosci i postanowilismy sie spotkacusmiech.gif spotkanie super sympatyczne, bardzo niesmiala, wizualnie na poczatku mnie nie powalila, spedzilismy razem noc w akademikuusmiech.gif 3 miesiace spotykalismy od czasu do czasu. zdecydowany sms od tej osoby spowodowal ze sprobowalismy sobie dac szanseusmiech.gif po 8 latach milosci ze wzlotami i upadkami wzielismy slubusmiech.gif moja kochana bratnia duszausmiech.gif ktora dala mi jeszcze malutkiego Skarbusiausmiech.gif
    Ot rozni sa Ci ludzieusmiech.gif Do dzisiaj nie zaluje ani jednego spotkaniausmiech.gif
  • gość 2015.08.20 [16:08]
  • gość 2015.08.20 [16:11]
  • gość 2015.08.20 [17:06]
    A
  • gość 2015.08.21 [21:33]
  • gość 2015.08.21 [21:56]
    ze mna chcial sie umowic jakis zonaty mlodszy. a drugi kawaler tez mlodszy.ale im chodzilo tylko o seks.
  • gość 2015.08.22 [10:59]
  • gość 2015.09.09 [20:47]
    Hej, wiem że to wątek przeznaczony do dzielenia się swoimi doświadczeniami ale mam taki dylemat i chciałabym Was prosić o radę oczko.gif otóż zazwyczaj piszą do mnie przez internet jacyś sami nieudacznicy... Przynajmniej tak ich oceniam na pierwszy rzut oka. Ostatnio jednak napisał do mnie całkiem fajny chłopak i od razu zapytał czy spotykam się na żywo, po czym po krótkiej wymianie zdań znowu padł temat spotkania bo "chciałby zobaczyć na żywo moją ładną buzie" i sama nie wiem co na to odpisać i co myśleć.. Zwłaszcza że wydaje mi się to taki przebojowy chłopak a ja taka raczej nie jestem..
  • gość 2015.09.09 [21:25]
    mozesz sie z nim spotkac
  • WirtualnaLove 2016.03.13 [19:57]
    ten temat jest już kultowy smiech.gif
  • Wiatr1000 2016.04.13 [10:41]
    Ja tam jestem stroniący od spotkań nawet w realu. Miałem i mam wciąż znajomych z neta lecz mało mnie ciągnęło do spotkań w realu mimo propozycji jakiś spotkań nawet grupowych.
    Jednak mnie zaskoczyło gdy z pisania na forum przeszło się na czata FB, że mamy wiele wspólnego i dobrze się pisze oczko.gif Ogółem podejście do relacji "romantycznych" są zbieżne. Cenimy sobie bardziej niezależność. Naliczyliśmy sobie 14-16 punktów wspólnym, rozmawiamy o niczym, wręcz tasiemce.
    Kwestia jest tego, że to daleko prawie 250 km, a ja jestem przejmujący się. Jeszcze osobnika w domu mam, który mnie wychował w taki sposób, że lęk się odezwał lub coś mu powiedzieć, porozmawiać. W młodości krzyczał szarpał, krytykował i porównywał smutas.gif Mimo, że mam swoje lata to zawsze rozmowa z nim to uścisk w dołku gdy się rozmawia o takich sprawach.
    Po prostu chciałem go poinformować, że bym sobie zrobił wyprawę niż tak jechać bez powiedzenia.
    Czas pokaże oczko.gif
  • gość 2016.05.05 [06:23]
    Fajny topik. Większość ludzi ma jakieś doświadczenia tego typu.
  • gość 2016.07.01 [20:22]
    Kochani, odkopuję temat. Poznałam w necie fajnego chłopaka
    i ciekawa jestem PO JAKIM CZASIE i jak przebiegały Wasze spotkania w realu? Czy wszystkie były niaudane? Napiszcie o tym proszę, bo wszystko jeszcze przede mną i chciałabym poznać Wasze doświadczenia w tym temacie.
  • gość 2016.07.01 [20:32]
    przeczytaj sobie pessdo 68 stron i bedziesz wiedziala wszystko
    nic tu nie ma wiecej do dodaniaziewanie.gif
  • gość 2016.07.07 [22:29]
    Ja kiedyś poznałem mężatkę, sam tez jestem żonaty. Ja byłem w pracy a ona w domu i tak zaczęło sie nasze pisanie. Po paru miesiącach wymiana fotek, potem telefony, dalej spotkanie. Trwało to nawet pare lat, zakochałem sie ale nie na tyle mocno by odejść od zony. Ona nie nalegała, jeździłem do niej w każdej wolnej chwili. Było naprawdę cudnie. Z czasem coś sie wypaliło . Przestało kręcić, już nawet nie wiem kto pierwszy powiedział koniec. Wiem jedno była niezwykła i żal ze to już przeszłość .
  • gość 2016.08.16 [17:25]
    No więc ja też opowiem swoją historię, bo fajnie się czyta wasze wypowiedzi smiech.gif Postanowiłem spotkać się z jakąś dziewczyną poznaną przez internet, mimo że przez długi czas wahałem się, bo zawsze uważałem, że w internecie są tylko desperaci i ci, którzy że tak powiem mają mało do zaoferowania ze swojej strony. Jednak przemogłem się i zacząłem pisać z pewną dziewczyną. Pisało się spoko. Na prawdę spoko. Pisaliśmy codziennie. Praktycznie cały czas. Wkręciłem się po prostu, a nawet się zauroczyłem, tym bardziej, że na zdjęciach wyglądała baardzo fajnie smiech.gif Po paru tygodniach zaczęliśmy wysyłać sobie swoje foty... takie nawet trochę bardziej odważniejsze. Mówiła, ze strasznie jej się podobam, ciągle to powtarzała. Ona też mi się podobała, jednak były zdjęcia na których wyglądała trochę gorzej.. zarówno z twarzy jak i trochę ze względu na kilogramy. Ale o tym później. Jednak miałem nadzieje że to tylko takie złudzenie. Po jakiś 2 miesiącach rozmów (czasem dwuznacznych i dosyć podniecających po których dosłownie, ona była mokra a mój penis stał hahaha smiech.gif ) i wysyłania tych zdjęć doszliśmy do wniosku, że musimy się umówić na jak to ona powiedziała ''mizianko'' bo strasznie mocno na nią działam smiech.gif Jednak tylko mizianko, bo zastrzegała się, że seks zostawia dla osoby, z którą będzie ja coś łączyło na poważnie. Potem w rozmowach kilka razy podkreślała, że chodzi tylko o ''mizianko'', że nie chce seksu, nie chce być przer****** i następnego dnia zostawiona, sratatata. No dobra. Nadszedł dzień spotkania. Nieco byłem zestresowany, przyznam smiech.gif Więc czekam na nią na przystanku. Spóźniła się 30 min... Mniejsza z tym, zdarza się. Nadjeżdża jej autobus, strasznie zaczęło mi walić serce. Ona wychodzi z autobusu, ja ją widzę i mówię... k****. Tego się właśnie bałem. Wyglądała tak jak na tych zdjęciach, na których wychodziła gorzej... Nie była tak bardzo brzydka ale... no raczej spodziewałem sie czegoś innego. Troszkę przy kości, chociaż widać że u niej to genetyka, tapety strasznie dużo, no i z twarzy trochę nie za fajna... No ale nic. Nie było na tyle słabo żebym nie mógł z nią spędzić trochę czasu. Tak jak się umówiliśmy, kupiliśmy sobie wino i poszliśmy do mnie do domu. Gadało się fajnie. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Jedyne zastrzeżenie to ten wygląd... Gdy skończył się alkohol i byliśmy trochę już wcięci, po chyba 4 godzinach rozmowy wziąłem jej dłoń i zacząłem się ją bawić. No i po pewnym czasie, oczywiście rzuciła się na mnie, zaczęła mnie rozbierać, całować sretetete. Z tego co pisała to chciała tylko ''mizianka'' bez zdejmowania majtek, tylko takie pieszczoty... Sam w sumie nie wiedziałem co miała na myśli mówiąc ''mizianko'', ale skończyło się tak, że po prostu uprawialiśmy seks oralny. To, że ona doszła kilka razy, a ja ani razu to już mały szczegół. Po prostu może jest w tym słaba ale... dziewczyny, czy jeśli robię dziewczynie minetkę po której ona po prostu odpływa kilka razy, to czy ona nie mogłaby wziąć mojego członka do ust i chociaż trochę possać ? smiech.gif Całowała i lizała obok niego, raz czy dwa razy przez przypadek dotknęła jego swoim językiem, do ręki też na chwilkę tylko wzięła smiech.gif No ale już trudno. Następnego dnia rano pojechała do domu. Oczywiście mówiłem, że mi się podobało, bo nie chciałem jej robić przykrości. Bo fajnie się z nią gadało, ale to jedyne co może mnie z nią łączyć. Nie chciałem się z nią więcej spotykać, żeby się potem nie rozczarowała, jednak ciągle ze mną chciała gadać i się znowu spotkać. Po jakimś czasie tak się właśnie stało. Spotkaliśmy się u mnie w domu znowu. Podobny scenariusz jak wcześniej, winko i ''miziako'' z tym ze teraz w czasie mizianka nagle powiedziała ''wejdź we mnie''... A ja taki zdziwiony, bo mówiła wcześniej że zostawia to dla osoby, z którą ją coś będzie łączyło, że nie chce być w******** i zostawiona itp. Skoro jednak mi dała, to pomyślałem, że może chodzi jej tylko o seks, a nie o jakiś związek, tym bardziej że mi ''dała'' już na drugim spotkaniu, a seks oralny już na pierwszym spotkaniu też się chyba często nie zdarza. Może tylko udawała taką cnotkę. No i zrobiliśmy to. Już mnie na nastepny dzień zaczęło gryźć sumienie. Bo przer***ałem dziewczynę, ale nic do niej nie czuje, a nie byłem pewien czy ona coś do mnie czuje, czy chodzi jej tylko o seks. No ale spotkaliśmy się jeszcze raz, tydzień temu. Taka sama sytuacja jak ostatnio włącznie z seksem na końcu. Z tego co piszemy sobie, to ona nie chce być w związku, ale tez nie chce być przer****** i zostawiona. I teraz trochę sie zapędziłem w kozi róg, bo nic do niej nie czuje, z wyglądu mi się bardzo średnio podoba i szczerze to już nie chce się z nią spotykać bo jednak mam wrażenie że ona się powoli zakoch*je, a ja do niej nic nie czuje i nie bedę czuł. Może być tylko moją koleżanką. Nie chce jej zranić i jej powiedzieć że nie chce się z nią spotykać.
  • ktosiekkkkkkkkkkk 2016.08.16 [20:34]
    Nawiązując do tematu... Czy ktoś chciałby poznać 20 letniego chłopaka z Warszawy ? hahaha smiech.gif
  • gość 2016.08.16 [21:24]
    gość dziś [17:25]
    Nie martw się kolego, takich jak Ty artystów minety ona ma pewnie na każdy dzień tygodnia. Porządnie zrobić laskę mało która kobieta potrafi, ja spotkałem jedną i troszczę się o ten skarb a nie jest to łatwe bo to mężatka.
    Wracając do tematu. Niech Ci się nie wydaje, że jesteś taki piękny a ona bestia tylko dlatego, że ona sypnęła kilka komplementów. Kobiety potrafią być dziś równie wyrachowane jak mężczyźni, na razie jesteś dla niej zabawką seksualną a nie księciem z bajki. Miłej zabawy tak czy inaczej.
  • gość 2016.09.29 [09:04]
    Spotykałam się z 3 facetami z neta:
    1. Po ok. tygodniu rozmowy spotkaliśmy się po raz pierwszy i ostatni. Oboje skrępowani i musiałam ciągnąć całą rozmowę. Nie umówiliśmy się więcej, choć on o dziwo odezwał się po kilkunastu tygodniach (podejrzewam, że nie szło mu z innymi i liczył na kontynuacjęoczko.gif
    2. Rozmawialiśmy ok. 3 tygodnie ale to dosłownie całe dnieoczko.gif później przez 2miesiące spotykaliśmy się jako związek ale z mojej strony nie było szans na stały związek (z jego chyba też). Mamy dalej kontakt, lubimy rozmawiać.
    3. Spotkanie po ok. 2 tyg. (łącznie było ich2), po czym przerwa na rok (czasem się w tym czasie odezwał ale to raczej kurtuazyjne rozmowy były). Nie zagrało między nami wtedy. Po roku odnowiliśmy kontakt na zasadzie koleżeństwa i .... za rok śluboczko.gif
  • gość 2016.11.12 [23:41]
    Up
  • gość 2016.12.27 [09:27]
    Podniosę temat, bo jestem po pierwszym w życiu spotkaniu w "realu". Poznaliśmy się na jednym z portali randkowych w sumie pierwszego dnia po moim założeniu tam konta, nigdy wcześniej nie miałam konta na tego typu portalach. Przegadaliśmy na ichnim czacie prawie całą noc, potem przenieśliśmy się na inne, już bardziej prywatne komunikatory typu messenger. No i tak pisaliśmy sobie co kilka dni, po godzinę, dwie. Ja nalegałam na spotkanie już po kilku dniach, no bo zdjęcia na portalu miał takie, hmmm, dość lakoniczne bym rzekła, sama twarz i czarno białe, więc uznałam, że lepiej szybko się spotkać, żeby ewentualnie sobie głowy nawzajem nie zawracać, no ale on jakoś to odwlekał strasznie, wtedy jeszcze nie wiedziałam dlaczego, no ale gadało się bardzo fajnie, przez telefon również, to stwierdziłam, że dam mu jeszcze trochę czasu. Po 3 tygodniach pisania i braku chęci spotkania z jego strony, pomimo moich wyraźnych próśb, w końcu się zdenerwowałam i powiedziałam, że albo się spotykamy, albo przestajemy pisać, bo to trochę bez sensu, więc się zgodził. Umówiliśmy się w parku przy którym jest siedziba mojej firmy, miałam skorzystać z przerwy na lunch, stwierdziłam, że to będzie najlepsze wyjście na takie niezobowiązujące zapoznanie, no bo jakby co zawsze powiem, że zmykam do pracy. Przyszedł, fajny facet, delikatnie inny niż na zdjęciach, no ale wiadomo, to tylko zdjęcia, szczupły, zadbany, wyglądał o wiele młodziej niż na 38 lat. Pogadaliśmy pół godziny, no i super, wróciłam do pracy. Tego samego dnia jeszcze pisaliśmy ze sobą chyba z godzinę wieczorem. No i znowu to samo, tylko pisanie i gadka przez telefon co 2-3 dni, no i tak kolejne dwa tygodnie, no więc znowu się zdenerwowałam, no bo facet jakby po spotkaniu nie urwał kontaktu, czyli teoretycznie ciągle zainteresowany...więc znowu mu mówię, czy się spotykamy po raz kolejny? bo ja nie mam czasu na korespondencyjne znajomości szczerze mówiąc, no i suma summarum wymusiłam kolejne spotkanie. Umówiliśmy się w centrum, przyszłam w umówione miejsce i podchodzi do mnie jakiś facet, łysy, niedogolony, z dość sporą nadwagą, na oko dałabym co najmniej 45 lat (ja mam 32) i mówi "cześć to ja...(tu pada jego imię)" ja na to wielkie oczy i mówię "jak to Ty? to z kim się wcześniej spotkałam?" - "a, z moim młodszym bratem..." no padłam. Potem się tłumaczył, że bardzo mnie polubił, a wiedział, że jak go poznam w "realu" to pewnie już nie będę chciała kontynuować tej znajomości internetowej a on się uzależnił od klikania i rozmów ze mną, bo mu to humor poprawiało...No i to był faktycznie koniec tej znajomości...gdyby tak nie postąpił to nawet jakbym się z nim nie chciała spotykać na gruncie romantycznym, to moglibyśmy chociaż zostać znajomymi, bo naprawdę super się z nim gadało, no ale po takim oszustwie to niestety nawet takiej opcji już nie było, tak się po prostu nie postępuje.
  • malwawa 2017.01.20 [11:13]
    tez mi sie zdarzyło. Ale wychodzę z założenia, że i tak warto jest próbować
  • Facet2003 2017.03.20 [22:05]
    Czytam sobie ten topik i większość wpisów jest z negatywnym wydźwiękiem. Nieco mnie to dziwi skoro rozmawialiście z tymi osobami wcześniej (pomijając oszustów podszywających się pod kogoś innego) i mieliście okazję je wcześniej zewryfikować, ale może to moje subiektywne odczucie, a może drzemie w każdym człowieku potrzeba podbudowania swojej samooceny kosztem innych.
    Do rzeczy... Podobnie jak wy mam za sobą pierwsze spotkanie z kobietą poznaną na popularnym portalu randkowym. Jeszcze z nikim nie udało mi się nawiązać przez net tak dobrego kontaktu jak z nią, mogliśmy rozmawiać ze sobą godzinami. Co ciekawe podzielamy niewiele pasji, prowadzimy odmienny styl życia, dodatkowo mieszkamy bardzo daleko od siebie. Niemniej rozmowa fajnie się kleiła przez kilka miesiący.
    Po tym czasie udało mi się wygospodarować jeden wieczór na spotkanie, warto dodać, że na zdjęciach wyglądała bardzo atrakcyjnie. Na miejscu spotkania wielka niespodzianka... Na żywo wyglądała jeszcze lepiej usmiech.gif Krótki spacer, następnie drink w lokalu. Rozmowa na żywo już nie była tak swobodna, ale nie było też źle. Potwierdziło się to, czego może nie chciałem wcześniej zauważyć, zbytnio różniliśmy się od siebie. Gdybym ją spotkał najpierw na żywo raczej by mnie nie zainteresowała tak bardzo jak podczas rozmowy poprzez net. Choć wyglądała jak marzenie większości facetów, wręcz jak postać stworzona przez grafika w gazecie typu CKM, mam tu na myśli całokształt wygląd fizyczny ubiór, pazurki itd.
    Dla mnie jednak zbytnio przerysowana z kolorowego czasopisma, szkoda bo miałem szczęście najpierw poznać jej wnętrze i uważam, że jest wartościową osobą tylko skrzywioną przez standardy, jakie narzuca się jako ideał kobiecości.
    Choć historia jest bez happy endu i po spotkaniu mamy sporadyczny kontakt, zawsze miło wspominam nasze rozmowy i spotkanie, niemniej to nie było to.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...