Odpowiedz na ten temat

Smierc bliskiej osoby...jak sobie z tym poradzic...

  • Anna76 2017.04.16 [00:46]
    Czytam Was ciągle. Nie zawsze pisze bo jest tak samo. Raz łatwiej raz trudniej. Gdyby nie dzieci rodzina nie wiem czy wyszlabym z łóżka.
    W święta jest najgorzej. Czekam tylko żeby minęły. Mam w szafie w worku apaszke mamy która wzięłam ze szpitala i kiedy jest mi bardzo ciężko przytulam się do niej i czuję jej zapach
    smutas.gif . Oby pozostal na zawsze.
  • annaveritas 2017.04.16 [09:01]
    Jest organizowana 4 edycja -Konferencja/Rekolekcja dla rodzin ofiar wypadków samochodowych oraz dla wszystkich , którzy nie wiedzą jak żyć po stracie osoby bliskiej. Organizator: Vox Veritas Odszkodowania oraz Anioł Pomocywww.voxveritas.pl www.aniolpomocy.pl
  • gośćKJ 2017.04.16 [18:04]
    Wiecie co ? pomyślałam tak sobie żeby założyć sobie pamiętnik, ale taki co się pisze w zeszycie czy gdzieś tam, na pamiątkę i w trudnych chwilach aby to wszystko po prostu czytać, pomyślałam też że przykleić do takiego pamiętnika dużo wspólnych zdjęć, pisałabym o babci, po prostu taki pamiętnik tylko o wspomnieniach, to by było takie drugie pocieszenie, wspominając co się napisało o babci...
    Co o tym myślicie ? jeśli ktoś by chciał niech odpisze na moje pytanie a mianowicie pytanie jest takie, czy waszym zdaniem to ma sens ? bo ja myślę że chyba tak, i wiecie co założę pamiętnik usmiech.gif
    A jak Wam mijają Święta ??? u mnie na dworze pada deszcz i jest brzydko smutas.gif ale w tym szczególnym dniu, brakuje mi babci smutas.gif
    Do Anna76
    Pewnie dla Ciebie to musi być cenna rzecz, mamy apaszka ja niestety po babci nic nie mam smutas.gif jedynie zdjęcia i masa wspomnień w sercu i pamięci, i wiesz pomyślałam że założe taki pamiętnik ze wspomnieniami dobrymi z babcią które spędziłam jeśli możesz odpisz co o tym sądzisz ?
  • Natalia472 2017.04.18 [01:27]
    Dzisiaj umarł najukochanszy tatuś na świecie (*) nie potrafię napisać tego co myślę. Reanimowalam go przez godzinę zanim przyjechała karetka. Chce mi się wyć z bólu. Marzę by umrzeć i dołączyć do niego. Umarlo dzisiaj całe moje życie.
  • gośćmisia 2017.04.18 [09:57]
  • gośćmisia 2017.04.18 [13:47]
    Dla Natali 472
    Nie wiem czemu pojawiło się puste pole, ale tam miały być świeczki za twojego tatę ;(
  • gość 2017.04.19 [08:31]
    Natalia 472 Wiem co czujesz mojej Babci nie ma już 2 miesiące a nadal boli i tez chciałabym być z nią
  • Córka Tatusia 2017.04.19 [09:37]
    Nie zaglądałam tu długo. Starałam się to wszystko jakoś oszukać. A nie ciągle "mielić i mielić" jeden temat. Ale udawanie, że czegoś nie ma, nie oznacza, że to jest prawda. Minęło 1,5 roku od śmierci Taty. Dalej czuję dreszcze, dalej chce płakać, krzyczeć. To, że o tym nie mówiłam, że dusiłam to w sobie, wcale nie pomogło. Tak jak pisała Ola - ludzie mówią o jakiś imprezach - a ja w d***e mam te imprezy i kto na nich będzie, jeżeli nie będzie tam mojego Taty! Mam koszmary tak jak Iza. Jestem już zmęczona, codziennie śni mi się coś. Nie zawsze jest to Tato, ale coś. Po prostu coś się śni,a
    niektórzy czasem w ogóle nie mają żadnych snów. Wstaję rano i jestem zmęczona. Bo w śnie, tak intensywnie coś przeżywałam i tam wyczerpałam całą energię, że znowu poszłabym spać. Moja Babcia upadła i trafiła do szpitala. Mama Taty. A to Ona i Jego cała wspaniała rodzina Go wykończyła. Zamiast siedzieć ze swoją rodziną, byłam na wsi. Tam umarł. A ja muszę teraz jeździć na wieś, ją odwiedzać, słuchać Jej p********ia. A Ona żyje. A On nie! Mam teraz tak, że jak chodzę ulicą i widzę starych mężczyzn, to zadaję sobie pytanie, jak to możliwe, że Oni żyją, a mój Tato nie. Czemu jedni mają rodziców, a ja nie. Czemu mój brat ma maturę, w tym roku i innym chłopcom, kibicują ojcowie, a mojemu bratu już nie. Nie rozumiem. A ja najchętniej już bym tam nie jeździła na tą wieś i zapomniała o całej rodzinie Taty. Nie wchodziłabym do tego pokoju, w którym umarł. I w którym leżało "ciało". Zimne, szare. I ja na to wszystko musiałam patrzeć. I codziennie mam to przed oczami. I jak usłyszałam, że Ona jest w szpitalu i tylko w szpitalu, to mnie to w ogóle obeszło. Nie byłam u Niej, bo to w innym mieście, a jakby nawet moja Mama zarządziła, że mamy tam pojechać to mi to jakoś "wisi"... Czy ja jestem złą osobą? Skąd się we mnie bierze taka nienawiść? Kiedyś taka nie była. Nie miałam w sobie, aż tak skrajnych myśli i miałam w sobie więcej empatii nawet do obcych osób. Ale teraz mam tak, że mam w sobie mnóstwo żalu i nie umiem się go pozbyć. Nie życzę nikomu śmierci, nie rozumiem po prostu dlaczego to wszystko jest takie nieproporcjonalne.
  • Córka Tatusia 2017.04.19 [09:41]
    Do Natalia472 - nikt Ci nie pomoże tak jak Ty sama. Masz prawo teraz się złościć, przeklinać, robić rzeczy, ukryte w Twojej najmroczniejszej części duszy. Musisz to przetrwać. Masz prawo, nie przyjmować kondolencji i nie zgadzać się z tekstami typu "Bóg tak chciał". Nie wiem co więcej mogę powiedzieć. Trzymaj się po prostu. Jeżeli potrzebujesz, płacz, krzycz.
  • Natalia472 2017.04.19 [20:01]
    Tata to najważniejsza osoba w moim życiu. I tak bardzo chciałabym żeby mnie wziął do siebie. Zawsze mógł na mnie liczyć a ten jeden raz nie potrafiłam mu pomóc. W piatek pogrzeb a ja czuję się jakby to wszystko działo się gdzieś obok mnie. Każdy mi powtarza że nie mam płakać i że mam się pozbierać, ale ja nie potrafię. Chłopak na mnie krzyczy że nic nie robię, że tylko leżę ale ja nie mam na nic sił. Nie mam nawet komu się wyplakac. K**wa jaka to sprawiedliwość, że tak kochana osoba odchodzi w wieku 52lat. Wiedziałam że kiedyś to nastąpi bo tata długo chorował na wiele chorób, ale umarł na zator płucny. Poszedl się położyć na drzemkę po obiedzie i już nie wstał. Gdybym coś zauważyła że coś jest nie tak to pomogła bym mu ale zawiodłam go. Chociaż tutaj mogę napisać to co czuje i myślę bo jak chce sie komuś wygadać to słyszę tylko - przestań. Tatusiu kochany (*)
  • turkusek 2017.04.19 [20:57]
    dużo musi wody upłynąć, żeby zaczęło być lżej usmiech.gif
    moja Mama w tegoroczną Wielkanoc obchodziłaby swoje 68 urodziny, zmarła 13 lat temu...
    i każdy symboliczna data to dla mnie przystanek, kiedy podliczam, odliczam
    z mojej perspektywy mogę Ci powiedzieć tylko tyle - żyj teraz pełną piersią, tak mocno, tak egoistycznie i tak prawdziwie, jak tylko zdołasz, zabieraj ze sobą wszędzie miłość Taty do Ciebie jako tarczę i żyj najpiękniej jak umiesz, bo po to to życie masz, tego by zapewne dla Ciebie Tata chciał;
    to prawda, czasem zawodzimy tych, których kochamy i to też jest na swój sposób ok., bo po prostu nie jesteśmy nadludźmi, a zwyczajnie śmiertelni
    Dobrze, że możesz tutaj popłakać usmiech.gif .
  • Natalia472 2017.04.19 [21:41]
    Chciałbym wierzyć w to, że tata jest obok mnie i śmieje się, że płacze, bo zawsze się śmiał, że jestem miękka. Ale boję się pogrzebu,że dopiero wtedy tak naprawdę już nigdy go nie zobaczę i nie dotknie. Gdy wstaję rano ze zdwojoną siłą uderza mnie to, że go nie ma. Żałuję że nie zdążyłam mu powiedzieć w ostatni dzień jak bardzo go kocham, a przecież zawsze starałam sie mu to mówić, i że mnie nie było mnie przy nim wtedy akurat gdy umierał. Dziękuję że tu jesteście i czasem coś ktoś napisze, bo mimo że to wirtualne, to wiem że ktoś mnie wyslucha.
  • turkusek 2017.04.19 [21:50]
    to prawda, da się tutaj 'pobyć' razem, mimo że tylko wirtualnie
    niewiele mądrego mogę Ci napisać usmiech.gif
    bywam na kafe głównie, kiedy mi ciężko i dla 'odmóżdżenia', ale o trudnych rzeczach, trudno pisać, lepsza jestem w byciu i działaniu;
    kiedy zwątpisz, w cokolwiek co dotyczy miłości, Twojej do Taty, Taty do Ciebie, może Ci pomoże, mnie pomaga bardzo: usiąść i posłuchać wiatru usmiech.gif
    ściskam Cię mocno!
  • Anna76 2017.04.20 [00:47]
    Natalia
    Współczuję bardzo.
    Mnie w tych chwilach pomogli bliscy którzy siedzieli ze mną prawie całe noce. Ale te dni zaraz po to jest totalny szok i jakiś film. Mama też miała zator plucny - o 21 z nią rozmawiałam w szpitalu ze jutro wpadnę a o 2 w nocy zadzwonił ten cholerny telefon. Do tej pory choć zaraz minie rok nie mogę się otrząsnąć i uwierzyć. Są lepsze i gorsze dni - każdy szuka sobie jakiegoś sposobu na życie , ja po prostu żyję ale już zawsze z tą przerazajaca myślą - jak to sie moglo stac? To niemożliwe. Wszystkich ktorzy gadali bzdury typu musisz zyc przestan rozpaczac itp. opierd...lam ze za takie rady dziękuję. żeby spadali . Czasami pisze notatki do Mamy co u mnie i pytam co u niej żeby nie ryczec non stop. To mnie uspokaja. Często przesiaduje na cmentarzu tam mi dobrze i bezpiecznie.
  • gość 2017.04.20 [01:26]
  • turkusek 2017.04.20 [01:58]
    Piękna! !
    "Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża."
  • Córka Tatusia 2017.04.20 [12:47]
    Do Natalia - mój Tato zmarł w październiku 2015. Miał 52 lata. Nie było mnie przy Nim jak umierał. Od kilku lat, czepiały się go różne choroby, przeszedł 2 udary, potem zawał. Udarów chyba nie rozumiałam, na szczęście po rehabilitacji, udało Mu się wrócić do przyzwoitej formy. Czasem jak widzę ludzi po udarach mózgu i ich niesprawności to mnie ściska w dołku. Tacie się udało, bo walczył. Przy zawale byłam obecna i pamiętam, że od tamtego dnia, zawsze się o Niego bałam. Bo pamiętam, jak z najlepszego, najsilniejszego mężczyzny na świecie, zrobił się nagle taki kruchy i bezbronny. Nigdy nie zapomnę tego stycznia i jak po Niego przyjechała karetka, a potem jak siedziałam pod salą i Go operowali. A potem 05.10.2015, dowiaduje się, że "Tata nie żyje". Te słowa są w mojej głowie codziennie. Codziennie też widzę Jego ciało na łóżku, Jego ciało w trumnie. Tego widoku nie da się pozbyć. Nawet nie wiem czy chcę, bo to w końcu ostatni raz kiedy Go widziałam. Chociaż wolę Go pamiętać, jako żywego. To była najważniejsza osoba w moim życiu. Właściwie to dalej jest. Tylko nie przy mnie. Ja przed pogrzebem musiałam być super twarda, bo wszystko musiałam załatwić, ale potem posypałam się kompletnie. Potem były chyba wszystkie etapy żałoby, które pozostali na tym forum też było widać, że przechodzili. Zaprzeczenie, niedowierzanie. Robienie naprawdę złych rzeczy. A teraz mam tak, że zaczęłam bardziej patrzeć na siebie. Stałam się egoistką. Bo nie mam dla kogo być dobrą. Dla siebie? - To nie jest argument. Bardzo chciałam żeby zabrał mnie do siebie. Nie zrobił tego, bo może Go wcale nigdzie nie ma. Moja wiara jest mała, kościół i Bóg obcy.
  • Córka Tatusia 2017.04.20 [12:52]
    Natalia, chodziło mi o to, że mam względem swojego Taty, właśnie takie jak Ty odczucia - najważniejsza osoba! Iza z forum też tak miała ze swoim Tatą. A pozostałe osoby z Mamami. Bo po nikim innym chyba nie przyszło mi do głowy, szukać tu pomocy i po nikim innym tak nie rozpaczałam. Więc tak. To najważniejsza osoba w moim życiu.
  • Anna76 2017.04.21 [18:41]
    Jutro pierwsza rocznica - tak się boję, To wszystko wraca codziennie od roku. Czas płynie A ja tego nie czuję w ogóle. Codziennie zadaję sobie pytanie jak ja przeżyję resztę życia? ??
  • Natalia472 2017.04.23 [00:59]
    Pierwszy dzień po pogrzebie. Nie wiem jak to wytłumaczyć ale czuję się całkowicie pusta, taka ogromna pustka która wypełnia całą mnie. Tak jakby wszystko w środku umarło, czuję się jakbym to ja umarła, jakby zostało jedno wielkie nic. I ten przeraźliwy chłód który sprawia że cała się trzęse. Chodzę, widzę, większość czynności wykonuję z obowiązku, ale nic nie czuję. Tak jakby wszystko się skończyło. Pocieszam mamę, siostrę ale to tylko puste słowa, które dla mnie nic nie znaczą. Ktoś coś do mnie mówi a ja nie potrafię odpowiedzieć, nie potrafię ułożyć słów, tylko tępo patrzę przed siebie. Może to dlatego, że cały czas biorę tabletki uspokajające i nasenne ale boję się że bez nich nie dam rady. Dzisiaj stałam na cmentarzu a po głowie krążyła myśl by odkopać tatę i się tylko przytulić. Ktoś składa mi kondolencje a ja czuję wściekłość na tą osobę, że w ogóle się odezwała. Nawet kładę się spać sama na kanapie byle nie mieć kontaktu z własnym chłopakiem. Nie czuję bólu ale pustkę i ten przerażający chłód. Najchętniej odeszła bym by tego nie czuć, by być gdzieś tam z tatą.
  • Natalia472 2017.04.23 [02:23]
    Zamykam oczy, i widzę jak mama reanimuje na łóżku tatę i krzyczy do niego " Wiesiu obudź się, nie wygłupiaj się", ten jej straszny krzyk, którego nie potrafię niczym zagłuszyć, widzę to jak później mój chłopak pomaga mamie w reanimacji, jak wbiega siostra z mężem, i jej mąż też reanimuje, jak siostra płacze w kącie pokoju a ja stoję jak sparaliżowana i wiem, że to koniec. Widzę tatę, który ma całą sina twarz, ale jest jeszcze ciepły, jak leży na podłodze w sypialni a pogotowie które przyjechało po godzinie stwierdza, że za późno. Jak leżę obok taty i głaskam go po włosach choć wiem że nigdy nie lubił jak ktoś dotykal jego włosów. I jak robi się coraz zimniejszy a to zimno przechodzi na mnie. Chciałabym zapomnieć o tym, wymazać te momenty, ale one wciąż są w mojej głowie i nie chcą zniknąć. W każdej sekundzie marzę by też odejść jak tata. Był całym moim światem, mój świat kręcił się wokół niego, tylko tacie mogłam powiedzieć wszystko. Cieszę się, że chociaż tutaj mogę napisać to co naprawdę siedzi mi w głowie i że rozumiecie choć trochę to co czuje.
  • Natalia472 2017.04.23 [22:12]
    Jutro mija tydzień od śmierci mojego najukochanszego tatusia (*) nawet nie wiem kiedy te 7 dni upłynęło. A jeszcze tydzień temu siedzieliśmy przy jednym stole i się śmialiśmy nie przeczuwajac nawet że za kilka godzin będzie koniec. Jedna chwila odebrała tacie życie a mi zniszczyła całą reszte tego wegetowania...tak wegetowania bo tak się właśnie teraz czuję. Zawsze mówili mi, że jestem typową córeczką tatusia, a bez niego kim jestem?
  • wnuczka95 2017.04.26 [11:43]
    Już miną dwa miesiąca jak moja Babunia odeszła, a jak na razie czuję się coraz gorzej czuję przeogromny ból, smutek, pustkę. Wracam do pustego domu nikt poza psem na mnie nie czeka, na każdym kroku mi jej brakuje... Była dla mnie wszystkim żałuje, że tak rzadko mówiłam jej jak bardzo ją kocham i jak za wszytko jestem jej wdzięczna... Bardzo brakuje mi rozmów z Babunią tyle chciałabym jej jeszcze powiedzieć. Zrobiłabym wszystko żeby cofną czas... Bez Babuni moje życie straciło sens.
    Żyje bo żyje ale moje życie jak na razie to wegetacja....
  • gość 2017.04.26 [12:16]
    ciężko się czyta ten temat. strata kogoś bliskiego to najgorsze co może spotkać człowieka. ja ponad rok temu straciłam mojego starszego brata, miał tylko 35 lat, i mimo , że nie byliśmy idealnym rodzeństwem, był cudownym człowiekiem który nie zasłużył na to co Go spotkało. tak długo był samotny, aż w końcu poznał Ją. i szybko się okazało, że Ona ma raka. operacja, chemia, potem trochę spokoju, przerzuty na jajniki, kolejna operacja, i chemia... i znowu troche spokoju... ktoregos dnia moj Brat odebrał wyniki gastroskopii, podejrzenia raka... od kilku miesiecy czul ze cos jest nie tak, ale nic nam nie mowil, bo nie chcial nas martwic. 7cm guz na zolądku i przełyku... to co się działo to nawet dziś wydaje mi sie, ze to jakaś chora bajka. jego narzeczonej się nagle pogorszylo, po 3 miesiacach już jej nie bylo. do dzis mam przed oczami mojego Brata płaczącego nad jej trumną, zakładającego Jej pierscionek zaręczynowy ..
    potem chemia Mojego brata, jazda od miasta do miasta w poszukiwaniu lekarza, który da nadzieję, bardzo cięzka operacja, ktora tę nadzieje dała, a po 2miesiącach przerzuty na warobę... leczenie eksperymentalne, które nie zadzialalo w ogóle. przed swietami bozego narodzenia informacja o przerzutach na kosci. tak bardzo boli mnie wspomnienie mojego cierpiącego Brata, wychudzonego, ogarniętego bólem, bez nadziei. przepraszał mamę ze musi na to patrzeć.. koszmar z ktorym nigdy się nie pogodzę. czasem wystarczy, że pomysle ze Jego juz nie ma, ze Go juz nie zobacze. Kocham Cię Braciszku, źle nam bez Ciebie.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...