Odpowiedz na ten temat

Smierc bliskiej osoby...jak sobie z tym poradzic...

  • Jadodka 2004.01.18 [20:46]
    Droga famfaramfa: ładnie tu tak piszesz ale życie jest okrutne i rzeczywistość też. Dzięki za słowa otuchy, ale ja już nie potrafię odnaleźć swojego miejsca. Piszesz, że jesteś sama, ktoś inny jeszcze że jest jedynakiem, a ja wiem, że mam siostrę, ale to jeszcze gorsze niż być jedynaczką. To już 6 lat kiedy biję się z myślami. Straciłam też wiarę w B... , bo to jeszcze bardziej mnie przytałaczało. Myślę, ża dawna ja już nigdy nie powróci.
    Cieszę się, że znalazłam ten topik, tu chociaż nie wiem z kim, ale moge szczerze pogadać i przelać swoje myśli i uczucia jakie są we mnie.
    Chociaż wiem, że z tego pisania i tak nic pozytewnego dla mnie nie wyniknie.
    Dla mnie życie stało się udręką i koszmarem, może lepiej by było dla mnie i dla mojego otoczenia żebym i ja odeszła z tego świata. Oj chciałabym...
    Pozdrawiam
  • Jadódka 2004.01.18 [20:46]
    Droga famfaramfa: ładnie tu tak piszesz ale życie jest okrutne i rzeczywistość też. Dzięki za słowa otuchy, ale ja już nie potrafię odnaleźć swojego miejsca. Piszesz, że jesteś sama, ktoś inny jeszcze że jest jedynakiem, a ja wiem, że mam siostrę, ale to jeszcze gorsze niż być jedynaczką. To już 6 lat kiedy biję się z myślami. Straciłam też wiarę w B... , bo to jeszcze bardziej mnie przytałaczało. Myślę, ża dawna ja już nigdy nie powróci.
    Cieszę się, że znalazłam ten topik, tu chociaż nie wiem z kim, ale moge szczerze pogadać i przelać swoje myśli i uczucia jakie są we mnie.
    Chociaż wiem, że z tego pisania i tak nic pozytewnego dla mnie nie wyniknie.
    Dla mnie życie stało się udręką i koszmarem, może lepiej by było dla mnie i dla mojego otoczenia żebym i ja odeszła z tego świata. Oj chciałabym...
    Pozdrawiam
  • Nina 28 2004.01.18 [21:48]
    Moja mama umarła w nocy z 16 na 17.01....

    W samą Wigilie okazało sie po tomografii, że ma dużego guza na mózgu...
    Nie opisze tu wszystkiego, tego koszmaru jaki przeżyłam i przeżywam dalej... Nie mogę się jeszcze pozbierać, moja mama była dla mnie najważniejszą osobą na świecie... Nauczyła mnie wiele, ale jeszcze tyle rzeczy mogła nauczyć!!!!

    Ja mam 28 lat , 16 sierpnia wzięłam ślub z cudownym człowiekiem, a moja mama umarła dokładnie 5 miesięcy później....

    Jest mi bardzo, bardzo ciężko.. Wiem, że muszę żyć dalej, wspierać mojego tatę, pomagać mu... Ale jeszcze czeka mnie pogrzeb...pożegnanie...
  • folia 2004.01.19 [01:20]
    musisz przezyc kazdy dzien roku z mysla ze to pierwszy taki dzien bez tej osoby dlatego zaloba trwa rok.oswoic sie z mysla.piewrwsze urodziny bez niej, pierwsze wakacje, pierwsze swieta..po roku bedzie latwiej-uwierz.
    jezeli po nie bedzie cos nie tak trzeba z kims pogadac.
    powodzenia
    pozdrawiam
  • Śmierć bliskiego 2004.01.20 [12:14]
    Ze śmiercią bliskiej osoby jest bardzo trudno się pogodzić a jeszcze trudniej z tym żyć.
    Dużo ludzi nie może się z tym faktem pogodzić nawet prez kilkanaście lat.

  • Nina 28 2004.01.20 [15:29]
    Nadal boli...

    w czwartek pogrzeb..niewyobrażalne....mojej mamusi już nie ma...
    brakuje mi jej na każdym kroku...

    też widziałam jak odchodzi, straciła przytomność w wyniku pęknięcia naczynia krwionośnego w mózgu 9guz to spowodował) nie doczekała operacji, tylko jej silne serduszko biło przez 4 dni...

    byłam u niej codziennie, trzymałam za rękę, płakałam i prosiłam \"mamusiu nie odchodź, nie zostawiaj mnie, nie możesz nam wszystkim tego zrobić, kochamy cię tak bardzo....\"

    mam okropne wyrzuty sumienia, obwiniam się...

    gdybym nie była taka wpatrzona w siebie .... gdybym ją kontrolowała, więcej rozmawiała....
  • Kwiatuszek. 2004.01.20 [16:36]
    Rozumiem was doskonale,ja tez przezywam smierc mojej mamy, i choc minelo juz prawie trzy lata,moje serce nadal krwawi tak bardzo jak tamtego pamietnego dnia , ktory wyryl w mym sercu slad wielkiej tesknoty , bolu i smutku.Ucze sie kazdego dnia zyc z ta tesknota, radzic sobie jakos,czasem jest lepiej czasem gorzej,poprostu jest.
    Brakuje mi jej codziennie bardziej,pomimo czasu ktory minal,tu czas nie ukoi bolu ani tesknoty,czas stanal w miejscu tamtego pamietnego dnia.
    Co tydzien jezdze na cmentarz,i rozmawiam z mama,bardzo sie zmienialam po smierci mamy, juz nie planuje niczego ,zyje z dnia na dzien i nauczylam sie jednego ,ze trzeba kochac mocno kazdego dnia , i okazywac te milosc ,aby nie bylo zapozno.Mamusia umierajac zabrala ze soba jakas czastke mnie ,bo jakas czastka mnie tu na ziemi umarla.
  • famfaramfa 2004.01.20 [19:12]
    Nino--->>> Strasznie mi przykro, ze rowniez Ciebe to spotkalo...Lacze sie z Toba w smutku, bo wiem co znaczy stracic Mame... Ja tez prosilam mame, zeby nie odchodzila...ale Bog postanowil zabrac ja do siebie...Twoja Mame zabral rowniez...Nie mozesz sie za nic obwiniac, bylas przy Mamie, a Ona z pewnoscia czula Twa obecnosc...Zrobilas wszystko co mozna bylo zrobic...trzymalas ja za reke, mowilas jak bardzo ja kochasz...Ona o tym wie.

    Kwiatuszku---->>> Ja tez powoli ucze sie zyc z tesknota i poczuciem braku...u mnie tez jest raz lepiej raz gorzej...Dzis mijaja dwa tygodnie od smierci mojej Mamy...
    To piekne, ze rozmawiasz z Mama...ja tez to robie, tyle ze nie tylko na cmentarzu ale rowniez w domu, gdy jestem sama...Mama jest nadal moja przyjaciolka, ktorej sie moge zwierzyc ze swych problemow...co prawda nie moze mi dac zadnych rad, ale wierze ze slucha moich monologow i pomaga mi kazdego dnia isc na przod...Bo choc jej nie ma, to i tak wiele rzeczy robie dla Niej i mam nadzieje, ze Ona to widzi i sie usmiecha, bo uwielbiam Ja usmiechnieta...
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.01.20 [20:25]
    do famfaramfa- czuję się jakbym czytała o sobie! Też rozmawiam z mamą w ciągu dnia.. wiele razy... Pogrzeb pojutrze... potem będę siadać na ławeczce przy jej grobie i mówić, mowić....

    Dziś jechałam sama samochodem, nagle ogarnął mnie taki smutek... wyłam w głos, musiałam się zatrzymać na poboczu bo nic nie widziałam na oczy...

    Pytałam głośno- mamusiu, dlaczego?? Dlaczego mnie zostawiłaś???

    Brakuje mi jej...
  • famfaramfa 2004.01.22 [13:08]
    Nino--->>> Dzis pozegnasz Swa Mame na zawsze...przynajmniej do momentu ponownego spotkania ( a wierze, ze kiedys spotkamy Tych wszystkich, ktorzy odeszli...)
    Chcialabym, abys wiedziala, ze mimo, ze Cie nie znam, lacze sie z Toba w bolu...
    Pamietaj, ze masz kochajaca Cie rodzine i mnostwo zyczliwych osob wokol Ciebie...
    Jesli potrzebujesz sie wygadac lub wyplakac, to mozesz na mnie liczyc...
    Niestety nikt nie jest w stanie zastapic Naszych Mam, ale wiedz, ze wyrzucenie z siebie tego smutku, bolu i poczucia braku bardzo pomaga w codziennym zyciu...

    Jestem z Toba...

    (\') (\') (\') (\') (\') (\')
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.01.23 [12:35]
    do famfaramfa- dziękuję ....

    Wczoraj pochowałam mamusię, było mnóstwo ludzi, sporo moich przyjaciół, nawet koledzy z mojej szkoły średniej... było mi bardzo, bardzo ciepło na sercu, mimo, iż był u nas mróz...

    Mamusia bardzo źle wyglądała...Jak otworzyli trumnę w kaplicy, to nie mogłam uwierzyć....Fakt, że mama długo czekała.. w nocy z 13 na 14 stycznia nastąpiła śmierć mózgu, potem leżała do 17 stycznia pod respiratorem, tylko seruszko biło... Umarła 17, a pogrzeb był wczoraj, więc to trochę trwało....

    Była taka biedna, obca... Nie wiem jak to określić... tak jakby to nie była moja mama...bałam się jej....

    Cały pogrzeb przepłakałam....Potem nagle poczułam niesamowity spokój...

    Wiem, że ona jest już szczęśliwa i spokojna, nie cierpi.. Będzie nas obserwować z góry i wspierać w złych chwilach...

    Famfaramfo- czy tobie śni się mama? Mnie jeszcze nie....

    Nie mogę się pozbierać... dziś byłam u mojego lekarza i dał mi bez pytania zwolnienie lekarskie na cały przyszły tydzień...nie mogę wrócić do pracy... nie teraz....
  • teskniaca 2004.01.23 [14:26]
    moja mama odeszla prawi dokladnie rok temu. trz dlugo chorowala. i przegrala. a najgorsze jest, ze walczyla z pelna nadzieja do konca. nerki. dializa. przeszczep.... koniec. nie wiem jak sie z tym mozna pogodzic. wiec probuje zapomniec. i nie becze nad soba tylko nad ta k**ewaka sprawiedliwoscia!!!!!!! tak samo umarla moja babcia. mamy mama.... obie byly chyba za dobre na ten swiat...


  • belladonna 2004.01.23 [15:12]
    Ja mam jeszcze oboje rodziców, ale właśnie najbardziej na świecie boję się, że to nie będzie trwało wiecznie.
    Mam również męża, siostrę i syna, ale o nich nie myslę w ten sposób. Śmierć męża lub siostry wydaje mi się nieprawdopodobna, bo jestesmy prawie rówieśnikami, syna - czymś wręcz nienaturalnym, natomiast jesli chodzi o rodziców, jest to prawie nieuniknione. Jestem osobą bardzo wrażliwą, chociać na razie oboje są zdrowi i nie ma powodu do niepokoju, to przyznam się, że często (zwłaszcza czytając takie posty) o tym myślę.

    Dobrze, że powstają takie miejsca, przynajmniej człowiek wie, że nie jest sam. Trzymaj się famfaramfa.
  • Danusia 2004.01.23 [15:12]
    Moja Mama odeszła 04.01.2003r. Chorowała na raka trzustki. Przez pół roku straciła połowę swojej wagi. Umierając miała zaledwie 29 kg...
    To było straszne.
    Mam czworo rodzeństwa: 3 starsze siostry (30, 27 i 24 lata) i młodszego brata (14 lat). Mama trzymała naszą rodzinę. Po Jej odejściu wszystko się rozpadło.
    Bardzo brakuje mi Mamy. Była taka kochana. Roztaczała koło siebie aurę miłości. Brakuje mi Jej miłości. Zawsze potrafiła doradzić...
    Na początku jeździłam co tydzień na cmentarz. Robiłam porządki, zajmowałam się grobem, w którym leży też Jej ojciec. Później wyjechałam na miesiąc z kraju - było to jakieś 3 m-ce po śmierci. Nie mogłam opanować tęsknoty... Wróciłam czym prędzej i wtedy zaczął się koszmar z tatą. Jemu zaczęły coraz częściej puszczać nerwy.
    Tata znalazł sobie kobietę, każda z nas poszła w swoją stronę, tylko brat skazany jest na ojca, który niestety nie potrafi nim być. Nie potrafi wychowywać dziecka. Sam mi się do tego przyznał. On nas tylko utrzymywał. Mnie wyzywa od różnych, czasem zdarzy mu się mnie pobić...
    Tydzień temu wyprowadziłam się do najstarszej siostry. Mam teoretycznie spokój od ojca, ale bardzo tęsknię za bratem, który jest idealnym odbiciem lustrzanym Mamy: posiada Jej oczy, Jej uśmiech, Jej charakter...
    Ojciec nie akceptuje mojego narzeczonego, z którym planuję ślub w drugiej połowie tego roku. Ale nie przejmuję się tym.
    Do obecnej sytuacji trzeba się przyzwyczaić.

    Rozumiem wszystkich, którzy stracili bliską osobę - przeżyłam to. W tym miejscu składam Wam wszystkim szczere wyrazy współczucia, bo wiem, jak bardzo to boli...

    Świadomość, że Ona już nie cierpi jest pokrzepiająca, ale jeśli nie cierpi - nie czuje też nic innego. Nie czuje miłości, tęsknoty - nie ma Jej. Zostaliśmy my - żyjący.
    Podoba mi się cytat "Zosi":
    Żyj tak, aby znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz .

    Moja Mama tak żyła i dlatego długo będą Ją wspominać wszyscy Jej znajomi. Ja będę Ją kochać do swojej śmierci...

    Pozdrawiam wszystkich...
  • famfaramfa 2004.01.23 [16:28]
    Nino--->>> Teraz ja..kiedy czytam Twa wypowiedz, czuja sie prawie jakbym to ja byla jej autorka...Moja mama nie wygladala zle w trumnie...ale wygladala calkiem inaczej...ja rowniez obawialam sie mojej reakcji na widok Mamy...Ale o dziwo nie ruszylo mnie to bardzo...bo czulam, jakby nie byla to moja Mama...moze to dziwne...ale mnie sie tak wtedy wydawalo...Stalam kolo trumny, patrzylam na nia...ale to juz nie byla moja Mama, usmiechnieta...Moj ojciec slysuac moje slowa, powiedzial, ze gadam glupoty, ale ja tak czulam...Mama sni mi sie czasami, ostatnio snilo mi sie, ze kilkakrotnie umierala, a Ja ratowalam...az w koncu umarla ostatecznie...Ale nie boje sie takich snow, bo kocham Mame, a Mama mnie i wiem, ze nie zrobilaby mi nic zlego...
    Na pogrzebie mojej Mamy, rowniez byla masa ludzi, rodzina, znajomi i przyjaciele mama, moi znajomi z liceum i z roku... Doibrze, ze wzialas wolne...odpocznij, pozbieraj sily i postaraj sie powoli wrocic do normalnego zycia...choc wiem, ze to trudne...Ja mama wlasnie egzaminy na dwoch kierunkach i probuje sie uczyc...wychodzi mi to z roznym rezultatem, ale wiem, ze musze jakos wszystko zalatwic i isc na przod...Bo Mama zawsze cieszyla sie z dobrych stopni...i wierze, ze mi pomoze wszystko dobrze pozdawac, bo musze utrzymac stypendium...
    Zycze Ci duzo sily...nie zamykaj sie w sobie, bo wkolo jest wielu zyczliwych liudzi, ktorzy Cie wspiora, chocby rozmowa...
    Pozdrawiam cie cieplutko!!!
    Trzymaj sie!!!

    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Mitak 2004.01.23 [20:50]
    Danusiu-u mnie tez rodzina po smierci mamy rozleciala sie, kazdy poszedl w swoja strone, kazdy zyje swoim zyciem, kiedy mama zyla byla takim spoiwem co scalalo nasza rodzinke, kiedy odeszla lancuch sie zerwal i wszystko sie rozwalilo.Mam siostre i brata,brat mieszka z ojcem, ktory tez nie potrafi sie nim zajac,wogole sie nim nie przejmuje, znalazl sobie kobiete juz 3 miesiace po smierci mamy,ona zamieszkala z nim i okazalo soe iz ta kobiete znal wczesniej jeszcze za zycia mamy ,to mnie najbardziej zabolalo ,ze on po smierci swojej zony tak predko zaczal budowac zycie od nowa.Bylam juz na skraju wyczerpania psychcicznego ,bo nie potrafilam juz poradzic sobie z ta rozlaka, mama tez byla dla mnie kims wyjatkowym, kims z kim juz od poczatku az do konca mych dni bede polaczona tzw pepowina , rzoumialysmy sie bez slow,to ona byla powiernikiem moich najskrytszych mysli, teraz jest mi b ciezko bo juz nie potrafie zwierzyc sie innej osobie,otworzyc sie tak przed kims jak przed nia.Ja tez z nia rozmawiam, a kiedy juz tak b jest mi zle, mysle o nie i ona przychodzi do mnie we snie,wtedy czuje sie taka bezpieczna taka szczesliwa .najgorsze jest to ze nikt z otaczajacyh mnie osob nie potrafi zrozumiec mego bolu i tesknoty, kazdy wmawia mi ze zycie sie toczy, ze trzeba isc na przod , zyc dlaej dla dziecka ,meza i siebie,zyje ale po smierci mamy b sie zmienilam,juz nie jestem taka beztroska jak kiedys.Nie wiem czy kiedys pogodze sie ze smiercia mamy,skoro codziennie brakuje mi jej jeszcze bardziej.To takie ciezkie takie trudne,poprostu bezsensowne.
  • famfaramfa 2004.01.24 [14:13]

    Danusiu--->>>
    Po przeczytaniu Waszych postow zaczynam sie bac, ze pewnego dnia
    Mitak--->>> rowniez moja rodzina sie rozleci, tzn. ze moj ojciec zanjdzie sobie inna
    kobiete...i nie daj Boze przyprowadzi ja do domu...Tego chyba bym nie
    wytrzymala...Mam nadzieje, ze nigdy sie to nie stanie, bo wtedy straci
    rowniez mnie...tylko, czy ja wogole sie bede dla niego liczyla...Mam
    nadzieje, ze tak....bo nie znioslabym innej kobiety u jego boku...Moze,
    mam dziwne podejscie do sprawy, ale nie pozwole, zeby jakas Baba
    ze mna mieszkala i moze jeszcze wtracala sie w moje i ojca zycie...Mam
    nadzieje, ze ten problem mnie nie dotknie...

    Pozdrawiam was cieplutko! Trzymajcie sie!


    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Mitak 2004.01.24 [17:48]
    famfaramfa>>>kochasz swojego tate,mieszkasz z nim,wiec mysle ze jestescie prawdziwa rodzina,u mnie jednak tak nie bylo ,moj ojciec naduzywal alkocholu a nasza rodzina to tylko jedna wielka mistyfikacja.
    Tolerowalam ojca ze wzgledu na moja mame,aby nie bylo jej przykro, lecz jednak kiedy poraz kolejny raz zawiodl nas wszystkich poprostu powiedzialam dosc i zerwalam z nim kontakt.Nie bede opisywac tu calego mojego niegdys nedznego zycia, ktore wiodlam pod wspolnych dachem z ojcem,poprostu wyrzucialam go ze swej pamieci a on umarl dla mnie w dniu jej pogrzebu.Nie zaluje swej decyzji ,nie nawidze go i do konca swych dni bede obwiniac go za smierc mojej mamy.Bo on po czesci sie do tego przyczynil,i nikt ani nic nie zmieni mego zdania,a ja do konca swych dni zyc bede z moim postanowieniem,dobrze mi bez niego,i wcale za nim nie tesknie.Bo dla mnie ten rozdzial juz jest zamkniety.
  • Betty7 2004.01.26 [15:38]
    Bardzo Ci współczuje , bo sama to przeżyłam . Siedem lat temu straciłam męża i zostałam sama z małym dzieckiem . Nie wiedziałam co dalej robic , jak życ bez niego . Gdyby nie pomoc rodziny to bym chyba zwariowała . Ciągle o nim myślałam i żyłam tylko wspomnieniami . Po sto razy pytałam dlaczego on . Tylko , że życie toczy się dalej z nami czy bez nas. Musiałam żyć dla dziecka . Po tych latach nadal meslę jakie te życie jest niesprawiedliwe . Zabiera ludzi , których kochamy .Dlatego śpieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą .
  • Nina 28 2004.01.26 [19:14]
    Famfaramfo- odezwij się..

    Napisz co u ciebie.. jak sobie radzisz...

    Ja ciągle i bezustannie tęsknię za mamą, ciągle o niej myślę...

    Brak mi jej
  • famfaramfa 2004.01.26 [20:07]
    Nino--->>> U mnie na razie urwanie glowy...mam egzaminy...ale mimo to czesto mysle o Mamie i za nia tesknie...
    Dzis mijaja dwa tygodnie od porgzebu...byl u nas Ksiadz z Koleda i tak mi sie smutno zrobilo, bo przed rokiem Mama zartowala sobie z Ksiedzem i opowiadali sobie kawaly...a teraz smutno, pusto...brakuje nam Jej bardzo...
    Ale niestety zycie toczy sie dalej, codziennie czekaja na nas nowe wyzwania i problemy...Wczoraj Mama mojego chlopaka miala wypadek samochodowy...samochod jest skasowany, ale Jej sie nic nie stalo...no poza szokiem powypadkowym...
    Jednak mimo powolnego powrotu do szarej codziennosci, caly czas mysle o Mamie i mam nadzieje, ze Ona czuwa nad nami...

    Pozdrawiam Cie cieplutko! Trzymaj sie!

    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • famfaramfa 2004.01.29 [18:29]
    Nino--->>> Mam nadzieje, ze u Ciebie wszystko w porzadku....Przepraszam, ze nie pisalam, ale mialam egzamin za egzaminem...Napisz, jak znosisz brak Mamy, ja mam teraz troche wiecej czasu i caly czas o niej mysle i za nia tesknie...

    Pozdrawiam!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.01.29 [18:56]
    Hej usmiech.gif

    U mnie dużo się dzieje... cały czas popadam w jakieś dziwne nastroje...od łez, smutku po efurie, przez załamanie i... totalny dół...

    Byłam dziś u psychologa, pierwszy raz w życiu..
    Porozmawiałam trochę, poryczalam się... To była bardzo miła osoba, powiedziała, że zupełnie naturalne i normalne jest to, że tak bardzo wszystko przeżywam...

    Powiedziała, że taki statystyczny, suchy, książkowy okres smutku i rozpaczy to 3 m-ce... potem nadal jest ból, ale coraz mniejszy, nie tak świdrujący i dominujący..

    Ja dokładnie tydzień temu pochowałam mamusię... to wszystko jest takie świeże...

    Dziś byłam u niej na cmentarzu, mówiłam o wszystkim, płakałam, prosiłam by dawała mi siłe, mnie i mojemu tacie...

    Właśnie wróciłam do domku, byłam dziś na babskich plotkach koleżanki zaprosiły mnie na świeżutkie, domowe faworki mchmmmm pyyycha usmiech.gif

    A jak poszły egzaminy? sesja jeszcze w toku czy już koniec?
  • famfaramfa 2004.01.29 [19:31]
    Nino---> Sesje na jednym kierunku juz zakonczylam, na drugim mam jeszcze 1 egzamin, ale dopiero 12.02...no chyba, ze nie zalicze dzisiejszego testu z psychologii...no to wtedy bede miala poprawke 18.02... choc w glebi duszy mam nadzieje, ze nie bede musiala sie woecej uczyc psychologii. W sumie jest bardzo ciekawa, ale nie lubie uczyc sie zawilych regulek na pamiec...
    Z jednej strony ciesze sie, ze mam juz sesje prawie za soba, ale obawiam sie, ze bede miala zbyt duzo wolnego czasu i ze bede caly czas myslala, plakala itp.
    Niestety moj mezczyza przyjedzie do mnie dopiero w nastepnym tygodniu...wiec poki co jestem samotna slomiana wdowa... usmiech.gif
    Tez myslalam o wizycie u psychologa...ale w sumie czy mi to w czyms pomoze??? Smutek, poczucie braku...tego nikt nie jest w stanie zmniejszyc...moze tylko czas, wir pracy i nauki sprawi, ze bede myslala mniej...Staram sie jakos trzymac, ale gdy bede czula, ze nie moge sobie sama ze soba poradzic, to moze wybiore sie do psychologa...
    Poki co boje sie tych smutnych, samotnych dni w domu z myslami, wspomnieniami...Brakuje mi Jej bardzo...

    Trzymaj sie Slonko!!!


    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.01.30 [17:42]
    Hej Famfaramfo... chyba już tylko my dwie piszemy....

    U mnie nijako tako... staram się za bardzo nie dołowac, czytam teraz wiersze księdza Twardowskiego, ryczę na co drugim...

    Najgorsze są wieczory i noce... Mój mąż już dawno chrapie, a ja wspominam, rozmyślam... mam mamę przed oczami, analizuję setki sytuacji.... Nic na to nie poradzę....

    Nie wiem kiedy mi przejdzie...
  • famfaramfa 2004.01.30 [19:50]
    Nino--->>>Mam tak samo..ciagle mysle o mame...Mam teraz duzo wolnego czasu-zdalam egzamin z psychologiusmiech.gif i boje sie tego, ze bede caly czas wspominala ,plakala...
    Dzis w ramach lekarstwa na chandre wybralam sie na babskie zakupy...bylo ok, ale smutek dopadl mnie w domu, kiedy to nie moglam, tak jak zwykle, pobiec do mamy i pokazac jej nowych ciuszkow...zawsze sie cieszyla, ze fajnie wygladam...czasami sama przymierzala co niektore rzeczy ( w ramach babskiej sztamy...): Brakuje mi Jej... potajemnych zakupow (zeby tata sie nie dowiedzallusmiech.gif ...Siedze w domu, mysle i pochlipuje od czasu do czasu...Juz nigdy nie bedzie jak dawniej... Czuje sie bardzo samotna...mam duzo znajomych, ale gdy wracam do domu, brakuje mi Mamy...nikt i nic mi Jej nie zastapi...

    Trzymaj sie cieplutko!!!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • maruda 2004.01.30 [20:14]
    wiem jak ciężko pogodzić się z odejściem najbliższej osoby kiedy odeszła moja mama tłumaczyłam sobie że życie to pielgrzymka po ziemi .a wędrowanie mojej mamy dobiegło końca.ona nie ma już zmartwień nic ją nie boli jest szczęśliwa i zapewne nie chciała by abym roniła nad nią łzy trzeba pamiętać o tych którzy odeszli mieć ich w sercach a wówczas będą z nami cały czas nigdy nie odejdą
  • Nina 28 2004.01.30 [21:07]
    Marudo- masz rację... Ja tez sobie próbuję to jakoś tłumaczyć by nie zwariować...

    Wiem że mama by chciała, żebym nie płakała, żebym była szczęsliwa...

    ale to tylko łatwo się mówi... nieraz dopada mnie taki smutek, ból ściska mnie mocno i nie puszcza... wyje w głos, łzy lecą po twarzy i nie umiem mówić nic innego jak : dlaczego? mamusiu... dlaczego ty, dlaczego mamusiu już ????

    wiem, że takie sytuacje to katowanie swojej psychiki, ale ja nie potrafie inaczej....

    znalazłam sliczne, malutkie zdjęcie mamy, jeszcze z 1996 roku, jak robiła je sobie do dowodu.. oprawiłam w rameczkę i stoi na pólce...

    codziennie je całuje na dzień dobry i dobranoc... tak bardzo mi jej brakuje....

    Nikt mi już nie da takiego poczucia bezpieczeństwa, takiej miłości....

    Nic juz nie bedzie tak samo... moje życie zmieniło sie na zawsze....
  • famfaramfa 2004.01.31 [09:52]
    Marudo-->> Rowniez sie z Toba zgadzam i zdaje sobie sprawe, ze plakanie nic nie zmieni, ale ja chyba musze sie wyplakac...bo wtedy czuje sie lepiej...Z pewnoscia,jak powiedziala Nina, jest to katowanie psychiki, ale ja chyba inaczej nie potrafie...moze kiedys mi przejdzie.

    Nino--->> Ja rowniez oprawilam zdjecia Mamy i Mama caly czas spoglada na mnie, gdy siedze przy biurku (a spedzam tu duzo czasu)... Swoja droga wierze, ze Mama pomogla mi zdac te wszystkie egzaminy, bo az trudno uwierzyc, zeby osoba po takiej tragedii studjujaca dwa kierunki, dostala w calej sesji, tylko jedna 4 i jedne 4.5 - rezszta same 5. usmiech.gif ...
    Nino, wierzmy w to, ze nasze Mamy, obserwuja nas z gory i staraja sie nam jakos pomoc... i z pewnoscia nie sa zle, ze sobie czasami poplaczemy, bo One tez z pewnoscia plakaly, gdy odszedl ktos bliski Ich sercu...Chyba czasami lepie sobie troche pochlipac i czuc sie lepiej, niz dusic w sobie ten caly bol i smutek... Ja wczoraj wieczorem mialam chandre i sobie troche powylam do poduszki, ale dzis czuje sie juz lepiej i za oknem tak slicznie swieci slonko, ktore dodaje mi sil do zycia...

    Trzymajcie sie wszyscy badzo cieplutko!!!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.01.31 [12:53]
    A u mnie w jeleniej górze nie ma słoneczka, ale też mi jakoś miło..

    Mój mężulek ma dziś urodzinki, zrobiłam mu sniadanko do łóżeczka, poprzytulałam i wybiegłam cichaczem do miasta by dokupić do prezentu jeszcze jedną rzecz- tylko się nie śmiejcie! - nową książkę o Harrym Potterze usmiech.gif

    Ostatnio odkrywamy w sobie dzieci... a co!

    Wieczorkiem czeka mnie spotkanie z przyjaciółmi, a jutro wybieramy się na Władcę Pierścieni - Powrót króla.

    Już nie mogę się doczekać, boję się tylko, żeby nie dopadła mnie w jakimś najdziwniejszym momencie chandra... bo ostatnio mi się to często zdarza...

    Też was pozdrawiam gorrrąco, miłego weekendu usmiech.gif

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...