Odpowiedz na ten temat

Smierc bliskiej osoby...jak sobie z tym poradzic...

  • famfaramfa 2004.01.31 [14:32]
    Nino--->>> Zyczc Ci udanego wekkendu...Baw sie dobrze i zycz mezowi wszystkiego co najlepsze, niech sie spelnie Jego wszystkie marzenia!!
    Chcialam dzis wyciagnac gdzies moja przyjaciolke, ale uczy sie do egzaminow i raczej nigdzie sie nie wybiore...ale zeby za duzo nie myslec poczytam cos ciekawego...albo podszkole troche moj hiszpanskiusmiech.gif

    Milego wekkendu! Pozdrawiam Was cieplutko i przesylam poranne promyki slonca (teraz schowalo sie gdzies za chmurkasmutas.gif ).
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • maruda 2004.01.31 [15:51]
    i ja mam zdjęcie mojej mamy na biurku .mieraz ciekną mi łzy a ona ze zdjęcia się do mnie uśmiecha .mineło 3 lata jak odeszła a mi ciągle jej brakuje .może to dziwne ale często z nią rozmawiam pytam jak coś zrobić chociaż odeszła zawsze jest ze mną
  • Nina 28 2004.02.02 [11:44]
    Witajcie usmiech.gif

    Weekend minął... a dla mnie trwa jakby nadal, bo mam L4 do 12 lutego...

    Byłam na Władcy Pierścieni... przeryczałam pół filmu!
    Ludziska się na mnie dziwnie patrzyli...

    Te słowa Gandalfa o umieraniu... że to zaczyna się NOWE, że wtedy dopiero opada szara zasłona życia, że widać białe wzgórza... że to początek...

    I to, że tam wszyscy umierający mieli czas pożegnać się z bliskimi, umierający byli trzymani za ręke... ostatnie słowa..jak ważne...

    Ryczałam...bo ja nie miałam takiej okazji... moja mama była wtedy sama, w szpitalu... dopiero gdy już była w śmierci klinicznej mogłam trzymać ją za rękę... całować... mówić jak bardzo ją kocham... żeby wróciła....

    Ech... kiedy przestanę mieć to przed oczami?

    Cały czas o niej myślę.. tęsknię...

    I jeszcze ta beznadziejna pogoda za oknem!

    na szczęście mam internet i mam WAS... mogę się wyżalić... wychlipać...

    Obiecuje poprawę usmiech.gif
  • Sandy Jones 2004.02.02 [12:20]
    kochane,
    trzymam za Was mocno kciuki, sledze Wasz topik, bo to samo przezywalam kilka lat temu.
    Nadal jest ciezko, ale zycie toczy sie dalej. Kazdego dnia umiera wiele ludzi i Ci, ktorzy pozostaja przezywaja dokladnie to samo.
    Moze warto sobie wytlumaczyc, ze na niktore sprawy nie mamy wplywu i ona musza sie zdarzac. I te dobre i te nieszczesliwe, jak smierc bliskiej osoby. Nikt jeszcze nie znalazl lekarstwa na smierc. Umieraja nawet wybini profesorzy medycyny.
    Moze to okrutne co pisze, ale taka juz kolej rzeczy...
    Wiem, ze pozostaje bol i pytanie: dlaczego moja mama?
    Jedyne co moge Wam powiedziec to to, ze mialyscie cudowne mamy i one naprawde sie Wami teraz opiekuja. Sa Waszymi Aniolami.
    Te egzaminy Famfaramfo... to na pewno wynik Twojej wiedzy, ale nie mam watpliwosci, ze to rowniez zasluga Twojej Mamy...
    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie
    If you need a friend and there are a hundred steps between as, you can take the 1st step to get near me and I will take all 99 steps to be there for you!
  • Sandy Jones 2004.02.02 [18:14]
    Dziewczyny i jeszcze cos dla WAS.
    Znalazlam to na Slonecznych Stronach Zosi.
    Mam nadzieje, ze sie Wam spodoba!

    JAK BÓG STWORZYŁ MAMĘ

    Dobry Bóg zdecydował, że stworzy... MATKĘ.
    Męczył się z tym już od sześciu dni, kiedy pojawił się przed Nim anioł i zapytał:
    - To na nią tracisz tak dużo czasu, tak?

    Bóg rzekł:
    - Owszem, ale czy przeczytałeś dokładnie to zarządzenie?
    Posłuchaj, ona musi nadawać się do mycia prania,
    lecz nie może być z plastiku... powinna składać się ze stu osiemdziesięciu części,
    z których każda musi być wymienialna...
    żywić się kawą i resztkami jedzenia z poprzedniego dnia...
    umieć pocałować w taki sposób, by wyleczyć wszystko -
    od bolącej skaleczonej nogi aż po złamane serce...
    no i musi mieć do pracy sześć par rąk.

    Anioł z niedowierzaniem potrząsnął głową:

    - Sześć par?

    - Tak! Ale cała trudność nic polega na rykach

    - rzekł dobry Bóg.

    Najbardziej skomplikowane są trzy pary oczu, które musi posiadać mama.

    - Tak dużo?

    Bóg przytaknął:

    -Jedna para, by widzieć wszystko przez zamknięte drzwi,
    zamiast pytać: \"Dzieci, co tam wyprawiacie?\".
    Druga para ma być umieszczona z tyłu głowy,
    aby mogła widzieć to, czego nie powinna oglądać,
    ale o czym koniecznie musi wiedzieć. I jeszcze jedna para,
    żeby po kryjomu przesłać spojrzenie synowi,
    który wpadł w tarapaty: \"Rozumiem to i kocham cię\".

    - Panie - rzekł anioł, kładąc Boga rękę na ramieniu - połóż się spać.
    Jutro te jest dzień

    - Nie mogę odparł Bóg a zresztą już prawie skończyłem.

    Udało mi się osiągnąć to, że sama zdrowieje, jeśli jest chora,
    że potrafi przygotować sobotnio-niedzielny obiad
    na sześć osób z pół kilograma mielonego misa
    oraz jest w stanie utrzyma pod prysznicem dziewięcioletniego chłopca.

    Anioł powoli obszedł ze wszystkich stron model matki,
    przyglądając mu się uważnie, a potem westchnął:

    - Jest zbyt delikatna.

    - Ale za to jaka odporna! - rzekł z zapałem Pan.

    - Zupełnie nie masz pojęcia o tym,
    co potrafi osiągnąć lub wytrzymać taka jedna mama.

    - Czy umie myśleć?

    - Nie tylko. Potrafi także zrobić najlepszy użytek z szarych komórek
    oraz dochodzić do kompromisów.

    Anioł pokiwał głową,
    podszedł do modelu matki przesunął palcem po jego policzku.

    - Tutaj coś przecieka - stwierdził.

    - Nic tutaj nie przecieka - uciął krótko Pan. - To łza.

    - A do czego to służy?

    - Wyraża radość, smutek, rozczarowanie, ból, samotność i dumę.

    - Jesteś genialny! - zawołał anioł.
    - Prawdę mówiąc, to nie ja umieściłem tutaj tę łzę
    - melancholijnie westchnął Bóg.




    If you need a friend and there are a hundred steps between as, you can take the 1st step to get near me and I will take all 99 steps to be there for you!
  • Sandy Jones 2004.02.02 [18:19]
    wypadaloby podac zrodlo...
    Bruno Ferrero \"40 opowiadan na pustyni\"
    If you need a friend and there are a hundred steps between as, you can take the 1st step to get near me and I will take all 99 steps to be there for you!
  • Famfaramfa 2004.02.02 [18:26]
    Witam po wekkendzie!!!

    Mialam dolek w sobote, ale w niedziele i dzis jest juz lepiej...Jednak niezaleznie od nastroju, mysle o Mamie i brakuje mi Jej...

    Nino--->>> Pozegnalas sie z Mama, mimo, ze Ona nie mogla powiedziec Ci, ze Cie kocha, to z pewnoscia, mowiala Ci to przez cale Twe zycie... Dobrze, ze przy Niej bylas...Ona czula Twa obecnosc...Nie odeszla calkiem, gdy Cie przy Niej nie bylo...chyba chciala, zebys przy Niej byla i tak sie stalo...tzrymalas Ja za reke, bylas z Nia..to jedyne co moglas Jej ofiarowac w tym momencie...
    W ostatnim momencie, samej smierci tez nie bylo mnie przy Mamie, spalam w swoim pokoju...chwilke po tym Jej Jej serce przestalo bic, bylam przy Niej...i wiem, ze moze juz nie zyla, ale czula, ze bylam przy Niej i robilam wszystko, byJa uratowac...
    Gandalf z pewnoscia ma racje, przynajmniej ja w to wierze,...ze czeka na nas cos lepszego w kolejnym zyciu...ze smierc jest tak naprwade poczatkiem czegos innego... Mam nadzieje, ze sie kiedys wszyscy spotkamy w lepszym \"Swiecie\"...
    Tez niestety mam w glowie obraz martwej mamy...w trumnie, w domu...Sczegolnie w domu, to wraca ciagle...czasami wydaje mi sie, ze ciagle lezy w drugim pokoju, albo mnie wola...

    Sandy Jones--->>> Ja probuje sobie tlumaczyc czym jest smierc i nawet dobrze mi to wychodzi...wiem, ze juz nic nie moglam zrobic, ze Bog tak chcial i ja zabral do Siebie...wiem, ze ciagle umierja ludzie, ale co jest chyba najgorsze, to poczucie braku...pustka, ze Jej przy mnie nie ma...

    Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko!!!
    Trzymajmy sie razem!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • famfaramfa 2004.02.02 [18:35]
    Sandy Jones--->>> Wielki Buziak i dzieki za historie o Mamie, a raczej o jej stworzeniu...Bardzo mi sie spodobala!!

    Wielki Buziak!!!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • kajsma 2004.02.03 [15:29]
    wlasnie sie dowiedzialam ze moja babcia jest bardzo ciezko chora. choruje juz pare lat ale teraz jest juz bardzo zle. miala jedna noge juz amputowana a teraz palec w drugiej. od operacji tego palca przestala poznawac ludzi,nie wie o czym sie do niej mowi, zalatwia sie pod siebie smutas.gif . wiem ze jest z nia bardzo zle i nie wiem czy ja kiedykolwiek jeszcze zobacze bo mieszka odemnie 700 km. smutas.gif . nie chce zeby odeszla..;(
    Tylko w milosci kompletne zero moze byc dla kogos wszystkim...
  • Nina 28 2004.02.03 [17:27]
    Sandy- co za przepiękna opowieść!

    Tak jakbym czytała o swojej mamie...
    ja wiem, że umieranie to naturalna kolej rzeczy, rozumiem to wszystko, ale tak jak napisała fanfaramfa- najgorzej jest zapełnić tę PUSTKĘ, ból, żal....

    Nic na to nie poradzimy... Jakoś dajemy sobie radę, normalnie funkcjonujemy itd. ale gdy nadchodzi noc, otacza nas cisza... to nagle pod powiekami przesuwaja się obrazy, twarz mamy, naukochańszej na świecie... i ... łzy same kapią... moczą poduszke...

    Ja mam dla kogo żyć, mam kochającego męża, mam siostry, tate, mam siostrzeńców....mam przyjaciół...

    Chcę mieć dziecko... Mam już 28 lat, więc czas najwyższy usmiech.gif

    Będzie miało imię po babci - Natalia, będę opowiadała jej jaka była códowna, kochana, niezastąpiona...

    Ech... znowu się wzruszyłam...

    usmiech.gif
  • famfaramfa 2004.02.03 [19:06]
    Nino--->>> Ostatnio tez zastanawialam sie nad tym, czy aby nie nadac mojemu dziecku imienia po babci (jesli bedzie to dziewczynka)...Ale nie chcialabym, zeby to bylo pierwsze imie, tylko drugie, a wiec, jesli bede miala coreczke, chcialabym, by nosila imiona: Julia, Alicja...
    Mam 22 lata, wiec na dzidziusia musze jeszcze troche poczekacusmiech.gif , ale mysle, ze to dobry pomysl nadac dziecku imie po dziadkach ( o ile imie podoba sie rodzicom)...
    Mnie imiona Alicja i Natalia bardzo sie podobaja, ale juz od dawna mam dwa ulubione imiona Julia ( a jezcze bardziej Julka) i Filip i jesli doczekam sie potomstwa, to chce by mieli takie imiona ...
    Na szczescie moj obecny narzeczony sie nie sprzeciwiausmiech.gif , a prawdopodobnie to on zostanie ojcem naszych dzieciusmiech.gif Do tego imiona te sa dosc latwe w wymowie i istnieje miedzynarodowe odpowiedniki...(moj mezczyzna to rasowy Austriak i pewnie mialby problemy z wymowa co niektorych rdzennie polskich imionusmiech.gif
    Tak sobie mysle, ze gdybym byla juz po studiach i miala jakas prace to chyba zdecydowalabym sie juz teraz miec dziecko...Mamy juz nie ma, ale przynajmniej moglabym przelac czesc swej milosci na ta malutka istotke i patrzec jak rosnie i sie rozwija, moglabym ja wszystkeigo nauczyc i opowiadac godzinami o babci...Ale poki co jestesmy na etapie kupna mieszkania, trzeba je jakos urzadzic, czeka mnie przeprowadzka do Austrii, wiecna razie nie moge myslec o dzieciach, ale jak tylko skoncze studia, jakos sie urzadzimy i znajde tam jakas prace...to wtedy powaznie porozmawiam z przyszlym tatusiemusmiech.gif

    Pozdrawiam was serdecznie! Buziaki!!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Sandy Jones 2004.02.03 [22:11]
    wiecie dziewczyny, moj dzidzius tez bedzie mial imie po babci, tzn. po mojej mamie, o ile urodzi sie dziewczynka oczko.gif
    Mama mial na imie Maria. Bardzo proste, piekne i stare jak swiat imie!
    Moj przyszly maz upiera sie na Wiktorie, ale sie nie poddam.

    przesylam 1000 buziaczkow

    If you need a friend and there are a hundred steps between as, you can take the 1st step to get near me and I will take all 99 steps to be there for you!
  • famfaramfa 2004.02.04 [12:00]
    Witajcie!!!

    Kajsma--->>>Nie wiem czy powinnam, ale poradze Ci to, co poradzilam mojej Sp. Mamie przed mniej wiecej rokiem czasu...
    Nie patrz na kase, ile bedzie to kosztowalo, nie patrz na odleglosc i czas...Jedz do Babci i Ja odwiedz, poki jeszcze zyje, bo to moze beda ostatnie odwiedziny...
    Moze Babcia Cie nie pozna, moze bedzie przykro patrzec, jak sie meczy, ale wierze w to, ze bedzie czula, ze przy Niej jestes...
    Po smierci Babci moja Mama wiele razy dziekowala mi, za to, ze Ja zmotywowalam do tego by odwiedzila Babcie, mimo, ze sama czula sie nie najlepiej...
    Dzis Babcia i Mama sa razem...

    Sandy-->>> Nie poddawaj sieusmiech.gif Zawsze moze byc Maria, Wiktoriausmiech.gif ...Mysle, ze przyszly Tatus to zrozumie...Wielu facetow podobno upiera sie przy jakims imieniu, ale podobno po tym jak biora udzial w porodzie miekna...i daja wolna reke Mamusi...usmiech.gif


    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.02.04 [13:48]
    Hej usmiech.gif

    Dziś u mnie w mieście przebłyskuje chwilami wesołe i tak jakby wiosenne (?!) słoneczko..

    Ciepło też przeokrutnie jak na luty... wybieram się na dłuuugi spacer z moją rozchisteryzowaną suczką Tiną, potem wracam do czytania...

    Ten Harry Potter mnie wciągnął jak diabli, mimo, iż horrorowaty jakiś taki już od pierwszego rozdziału...

    Jutro wybieram sie z moją najstarszą siostrą na cmentarz do mamy... nie uwierzycie, ale gdy pojechała tam sama w kilka dni po pogrzebie to... nie mogła znaleźć miejsca, gdzie leży mama...

    Dziwne trochę... ja tam pędzę zawsze na skrzydłach, jak przychodzę to prawie,że wtulam się w krzyż... witam się z mamą... rozmawiam....

    Ale przecież nie tylko na cmentarzu do Niej mówię... myslę o niej bardzo, bardzo często, rozmawiam z nią w myślach....

    I tak bardzo bym chciała, żeby mi się przyśniła!!!

    Jedyne co mam teraz najcenniejszego to kaseta video z mojego wesela... nigdy jeszcze nie udało mi się jej obejrzeć całej... ryczę jak tylko ją widzę, taką uśmiechniętą... szczęśliwą... dumną, że wydaje za mąż ostatnią córę....

    Taką ją pamiętam... Taką kocham....

    Ja wtedy tez byłam taka szczęsliwa... Teraz to dla mnie chyba zupełnie abstrakcyjne uczucie...

    Trwam po prostu... i staram się znaleźć swoje miejsce w życiu...

    Pozdrawiam was gorąco usmiech.gif
  • famfaramfa 2004.02.05 [08:54]
    Witam i zycze wszystkim milego dnia!
    Nino--->>>
    Dzis mialam dziwny sam...obudzilam sie kolo 4.00, bo snilo mi sie, ze rozmawialam z mama, byla w pokoju ridzicow i rozmawialysmy o rzeczach bierzacych, tak jakbysmy rozmawialy dzis rano, bo wczoraj moj ojciec mial zle wyniki i wzial wiecej lekow i podczas rozmowy z mama zrobil sobie poziom cukru we krwi i byl o wiele lepszy...a powinno tak byc bo wieksza dawka lekow powinna obnizyc poziom cukru...ale dzis rano tato zrobil wynik ale wcale nie jest taki dobry jak we snie smutas.gif . W kazdym badz razie nie moglam zasnac do okolo 5.30...chyba zaczynam schizowac, bo po tym snie (wczesnie rano) bylam u ojca w pokoju, zeby sprawdzic czy zyje...To zaczyna robic sie chore...ale boje sie, ze mu cos sie stanie, ze zostane sama.. Brakuje mi Mamy, ale przynajmniej mam jeszcze Tate...moj Thomas mieszka w Austrii i widzimy sie co kilka tygodni, a wiec bylabym skazana sama na siebie...Sama w domu, nie wiem jak bym to zniosla...Mam nadzieje, ze nic mu sie nie stanie i ze koszmar ktory mnie przesladuje, ze zostane tu sama sie nie spelni...
    Tak sobie pomyslalam, ze jest jeszcze tyle waznych wydarzen w zyciu w ktorych chcialabym, by moja Mama wziela udzial...bedzie mi smutno podczas wlasnego slubu, nie bedzie na nim Mamy...Moje dzieci nie beda mialy Babci...a wiem, ze bardzo cieszylaby sie z wnukow...W koncu nie bedzie jej gdy skoncze studia, a tak zawsze cieszyla na moj dyplom...Wszystkie te momenty bez Mamy, bez jej usmiechu i obecnosci straca po czesci swoj urok...ale bede starala sie wszystko robic tak, zeby Mama byla ze mnie dumna...i sie cieszyla...
    Mama miala tyle marzen, ktor juz sie tu nigdy dla Niej nie spelnia...ale ja bede je w miare mozliwosci spelniac...bo choc Jej tu fizycznie nie ma to i tak czuje Jej obecnosc...i znowu becze...
    Pozdrawiam was serdecznie!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.02.05 [11:53]
    Witajcie usmiech.gif

    famfaramfo - czuję się tak jakbym znowu czytała o sobie! To niesamowite, ale przeżywam to samo co TY...

    Dzis też śniła mi sie mama... to był dziwny sen... była w szpitalu i przyjechaliśmy ją odwiedzić...ona była taka.. REALNA...

    Wspólnie się zastanawialiśmy nas zmianą szpitala, podjelismy decyzje, że szukamy takiego ośrodka, gdzie od razu mamę zoperują...gdzie nie bedzie musiała czekać...

    To było takie prawdziwe!!! Jak sie obudziłam, to pomyślałam, ze zaraz wstaję i obdzwaniam wszystkich znajomych i szukam dobrej kliniki dla mamy...

    Dopiero po chwili dotarło do mnie, ze JEJ JUŻ NIE MA....

    Moja mama była przy mnie w wielu ważnych chwilach..była na moim slubie... ale jeszcze- tak jak piszesz- moglaby byc przy jeszcze wielu..wielu innych...

    Też się poryczałam..taki smutny ten poranek był...

    Po południu jade do mojej przyjaciółki- wypłaczę się jej w rękaw.. To szalenie mądra kobieta, po przejściach a z tak wielkim zapasem optymizmu...

    Nie wiem jak ona to robi... Ja tak nie potrafię...

    Stałam się taka jakaś... wypalona, smutna,zgorzkniała (?)
    Wiem, że tak nie można, robię co mogę, ale dziś... dziś nie mam siły by udawać że wszystko jest OK, bo NIE JEST...

    Smutno mi....
  • famfaramfa 2004.02.05 [13:39]
    Nino--->>> Ja tez staram sie trzymac i czasami lapie sie na tym, ze udaje, ze jest ok...ale tak sie nie da caly czas...Na zewnatrz, wobec znajomych i rodziny (oprocz Thomasa i Taty) nie zawssze pokazuje moje cierpienie tzn. staram sie nie rozklejac, ale gdy jestem w domu, wszystko przypomina mi Mame i pochlipuje od czasu do czasu...gdzie, jak gdzie ale w domu nie musze udawac, ze wszystko jest ok...Podziwiam Twa przyjaciolke, ale mysle , ze Ona chyba ma , jak kazdy, lepsze i gorsze dni i z pewnoscia czasami pochlipuje do poduszki...
    Zycze udanych babskich pogaduch...tez sie chcialam spotkac z przyjaciolka, ale Ona teraz ma egzaminy... Wlasnie wrocilam z zakupow( kupilam mojemu mezczyznie prezent imieninowy- jako, ze w sierpniu/wrzesniu dostaje nowe mieszkanko, postanowilam mu kupic robot kuchenny, juz nie moge sie doczekac na przepyszne ciasta, ktorymi mnie rozpieszczausmiech.gif , moze przyjedzie jutro, albo w poniedzialek, to wyprobujemy nowy nabytekusmiech.gif ...

    Trzymaj sie cieplutko, choc wiem, ze momentami to bardzo trudne!
    Pozdrawiam serdecznie!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.02.05 [19:08]
    Oj poryczałam sobie....poryczałam....

    Najpierw u mamy... nie wytrzymałam i pojechałam na cmentarz...akurat nie było nikogo, więć przycupnęłam sobie przy grobie i wyłam w głos!

    Dziękowałam za to, że mi sie przyśniła, mówiłam, że mam nadzieję, iz jest szczęśliwa i spokojna, mówiłam, że tak bardzo za nią wszyscy tęsknimy....że bardzo mi jej brakuje...że nie mam już nikogo, kto by mnie tak bezwarunkowo kochał jak ONA...

    Ale nie ulżylo mi, mimo iż \"wywaliłam\" z siebie wszystkie żale, ból...

    Moja przyjaciółka też niewiele mi pomogła, nawet nie oczekiwałam tego od niej, to bardziej ja jej słuchałam, bo u niej tez setki problemów...

    Własnie wróciłam do domku, zaraz naleję sobie piwka, które zakupił mój mężulek...zasiądę przed TV, albo poczytam ...

    Może jutro będzie lepiej i nie będę zanudzać...
  • ja plus ty 2004.02.05 [19:51]
    pół roku mija 14 lipca jak zmarł mój ukochany Tatko.....ja płaczę do tej pory w poduszkę i na sama myśl słabo mi sie robi co będzie jak przyjdzie czas Mamy..........dopiero po smierci Tatki uswiadomiłam sobie że tak naprawdę człowiek zupełnie nic z sobą nie zabiera NIC...tutaj na świecie zabiega o wszystko,o każdą rzecz,a nie ma z tego nic,każda rzecz przypomina mi tatę,czasem potrafie iść przez miasto i jak sobie o nim pomyslę.....to kręci mi się w oku łza.był cudownym ,wspaniałym człowiekiem,ciepłym,pomocnym,zresztą na Jego pogrzebie były tłumy znajomych i przyjaciół...bardzo go kocham!i brakuje mi go strasznie...okropnie sie nacierpiał,przez ten cały czas,ale tak naprawdę to nikt z nas nie wierzył że on umrze...dlaczego Bóg zabiera zawsze te dobre i kochane istoty.....tak wcześnie mój Tato miał 51 lat,ale wiem że nie ma recepty na to ile kto z nas ma żyć,teraz ciesze sie każdym dniem,,,,,bo wiem że może byc ostatni........naprawdę nikt z nas nie zna ani dnia ani godziny....czasem żal mi tylko,że takie sukinsyny chodza po swiecie,a tacy ludzie jak mój Tatko i wielu innych musi odejść...........przykro mi że tam na górze Bóg potrzebuje dobrych ludzi z ziemii bo swoich tam nie posiada..............ale nie boje się juz tak smierci,bo wiem że czeka tam na mnie Tato......serdecznie pozdrawiam was wszystkich i idę bo juz sie popłakałam..................
  • famfaramfa 2004.02.06 [13:25]
    Witam!

    Nino--->>>
    Ja tez sobie poplakalam i wczoraj i dzis...Dzis rano wyciagnelam albumy ze zdjeciami i tak sobie je ogladalam i plakalam...tak trudno mi wbic sobie do glowy, ze usmiechnieta Mame moge ogladac juz tylko na zdjeciach...
    Przypomnialo mi sie tyle wspolnych chwil...
    Znow siedze sama w domu, ojciec ma kupe spraw do zalatwienia i czuje sie totalnie samotna..Dobrze, ze mam net i ze przynajmniej tu moge z kims pogadac...Dzis wieczorem wybieram sie do mojej cioci, ktora bardzo lubie...zaprosila mnie i tate do siebie...
    Moj mezczyzna przyjedzie dopiero w poniedzialek, wiec wekkend nie zapowiada sie super, ale z drugiej strony musze sie uczyc...przynajmniej zajme sobie glowe czyms innym, niz ciaglym mysleniem i pochlipywaniem...
    Mam nadzieje, ze dzis czujesz sie choc troszke lepiej, choc u mnie tez jest ciagla chustawka nastrojow...
    Trzymaj sie cieplutko!!!

    Ja plus ty --->>>
    Tez sie boje tego, co bedzie, gdy przyjdze czas ne mego tate... juz sama mysl o tym paralizuje mnie...Tez czasami zastanawiam sie dlaczego Bog zabral mi Mame, Ty zastanawisz sie dlaczego Twego Tate...ale ani ja ani nikt inny nie jest w stanie odpowiedziec na to pytanie...
    Na kazdego przyjdzie czas, a najgorsze jest to, ze nikt nie zna ani dnia ani godziny... Dlatego powinnismy starac sie robic wszystko, by przezyc to zycie w miare szczesliwie ze samym soba i z innymi...bo nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie sie nam pozegnac z innymi...albo kiedy inni beda musieli pozegnac nas...

    Pozdrawiam serdecznie!!!



    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.02.06 [13:56]
    Witajcie usmiech.gif

    ja dziś jakaś taka wzruszona jestem...
    mój mąż ukochany dał mi w prezencie tomik wierszy Ks. Jana Twardowskiego...zaczytałam się..utonęłam...

    To najpiękniejsze słowa jakie czytałam!

    Muszę coś ci famfaramfo przytoczyć...to o naszych mamach kochanych...

    WSZYSTKO CO DAWNE

    Dlaczego dom rodzinny widać choć go nie ma
    i lampę co zgaszono trzydzieści lat temu
    i psa co szczeka groźnie a chciał nas powitać
    wciąż rzeczywiste to co niemozliwe
    czemu to co nie jest chlebem ważniejsze od chleba
    czemu ci co odeszli są bardziej obecni
    i nawet dawna miłość co straszyła grzechem
    stroi miny zabawne bo stała się duchem
    miłość to samotność co łączy najbliższych
    stąd czyste nawet co jest zbyt gorące
    fotografie prawdziwe-bo już niepodobne
    choćbyś nie chciał stać w miejscu tylko się spieszył
    jak nagietki co kwitną przed dziesiątą rano

    czemu ból pisze wiersze
    nie idiotka ręka
    wszystko po to by pytać
    co nas łączy z ciałem


    TAKIE PROSTE
    Matka moja tak święta że tylko przez skromność
    w naszym domu rodzinnym nie czyniła cudów
    odeszła - czuwa niewidzialna

    to przeciez takie proste wątpliwości nie ma
    wiadomo miłość na śmierć nie umiera
    zostać niewidocznym nie szkodzi nikomu
    świat prawdziwy gdy mniej w nim widocznych pozorów
    to co widzimy może być zmyślone
    jak zęby sztuczne w ustach równo ustawione

    w marcu szfirek niebieski kubeczek
    podnosi w górę - potem z nim się schowa
    i tyle niewidocznych kochanków na świecie
    tych co za późno i innych - za wcześnie
    wrzosów co mają zwyczaj kwitnąć jednocześnie
    żeby sie pokazać i odchodzić razem
    gdy czas biegnie jak kuna od wiewiórki szybsza

    tego co sie kocha widzieć się przestaje
    to tylko porzekadło - jak słuszne mniemanie
    że wolą dwóch starszych panów niż dwie starsze panie


    Prawda, że piękne?
    Ja też wczoraj famfaramfo poryczałam sobie... oj my to mamy niewiarygodną zgodnośc nastrojów... NO i jeszcze jest coś co nas łączy..

    Skoro twój mężczyzna Thomas jest cudzoziemcem to musisz się z nim porozumiewać w jęz. niemieckim- ja mam fioła na punkcie niemieckiego, żałuję tego że nie studiowałam germanistyki...ale tak wyszło...

    Miałam kiedys narzeczonego Niemca..stąd motywacja do nauki języka...ale na całe szczęście na 3 miesiące przed ślubem rozstalismy sie... byliśmy dziećmi...

    Teraz mam cudownego męża, latka lecą...człowiek się starzeje usmiech.gif

    wiesz co, ja dopiero po smierci mamy poczułam się na swoje lata, zawsze czułam się jak dwudziestolatka, pstro w głowie...

    Dopiero te wszystkie smutki i stresy sprawiły, że zauważam moje 28 lat...potrzebę stabilizacji i bezpieczeństwa...

    Ale sie rozpisałam!

    Znikam- utonę w fotelu i zabieram się do nastepnych wierszy...

    Pozdrawiam was gorąco!



  • famfaramfa 2004.02.06 [14:27]
    Nino--->>>

    Dziekuje za wiersze...smutne, ale zarazem takie prawdziwe i piekne... Jesli mam fiola na punkcie niemiekiego to polece ci fajna muzyczke do posluchania...
    Facet nazywa sie Herbert Grönemeyer przed kilku laty ( w jednym roku) stracil zone i brata...Mysle, ze powinna spodobac Ci sie jego najnowsza plyta pt. \"Mensch\" ... Ja wciaz slucham utwory z tej plyty... najbardziej \"rozbrajaja\" mnie kawalki : \" Der Weg\" , \" Unbewohnt\", lubie tez \" Lache, wenn es nicht zum weinen reicht\"., \"Blick zurück\", \"Zum Meer\"... Moja Mama bardzo lubila jego glos, mimo, ze nie za bardzo rozumiala o czym spiewa, ale czasami jej tlumaczylamusmiech.gif Nie wiem, czy w Polsce mozna dostac jego plyty, ( osobiscie nie widzialam), ale zawsze mozesz sciagnac z internetu usmiech.gif wiem, wiem prawa autorskie...usmiech.gif
    Studjuje germanistyke...ale to byl przypadek...w sumie to koniecznosc, bo zdawalam mature z samych jezykow ( pol., niem., ang.) i raczej nie dalabym rady zdac dobrze egzaminy wstepne na studia z innych przedmiotowusmiech.gif ...
    Thomasa poznalam juz na studiach, poznalismy sie przez internet i tak mi sie z nim wspaniale rozmawialo, ze zostawilam dla niego swego uwczesnego chlopaka...W styczniu 15, minely dokladnie trzy lata od naszego pierwszego realnego spotkania...Tak mi sie przypomnialo, ze nawet w tym roku tego specjalnie nie swietowalismy...12.01 byl pogrzeb, 13.01 Thomas pojechal do domu...dobrze, ze sobie o tym przypomnialam, to polaczymy jego imieniny z 3. rocznica realnego spotkaniausmiech.gif
    Jesli chodzi o moje ewentualne dojrzewanie, to z pewnoscia jestem po tym wszystkim bardziej dojrzala emocjonalnie...ale dziecka i malej wariatki, chyba nic nie jest w stanie ze mnie wypedzicusmiech.gif ...taka sie urodzilam...i chyba taka odejdeusmiech.gif , ale w sumie ciagle sie zmieniamy, zycie to proces a nie stan, wiec nie wiem, nie wiem...
    Potrzeba bezpieczenstwa to jedna z glownych potrzeb czlowieka, chyba nie da sie normalnie funkcjonowac bez poczucia bezpieczenstwa...ja z jednej strony czuje sie bezpiecznie, ale z drugiej boje sie ze straca wszystkie mi bliskie osoby i ze zostane sama... Jesli chodzi o stabilizacje, to zawsze chcialam, zeby wszystko bylo fajnie, wszystko poukladane,tak jak nalezy, ale jak sama wiesz, to czasami sie nie udaje, albo jest ciezkie do zrealizowania...ale staram sie o taka stabilizacje na tyle, na ile to mozliwe...ciesze sie, ze niedlugo Thomas bedzie mial mieszkanko, ktore razem urzadzimy...mam nadzieje, ze bede sie czula tam rownie bezpiecznie jak tu w domu. Mam nadzieje, ze bedzie to takie nasze wspolne gniazdko, gdzie oboje bedziemy sie dobrze czuc...

    Pozdrawiam Cie serdecznie! MIlego czytania!!! Buziaki!!!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • famfaramfa 2004.02.06 [14:44]
    Nino---->>> Jako, ze lubisz niemiecki i masz malego fiola na jego punkcie no i zeby zrobic ci wiekszego smaka na Herberta, przesylam ci ponizej teksy piosenek, ktore lubie najbardziej...

    ******Herbert Grönemeyer CD \" Mensch\"*******

    \"Der Weg\"

    ich kann nicht mehr seh\'n
    trau nicht mehr meinen augen
    kann kaum noch glauben
    gefühle haben sich gedreht
    ich bin viel zu träge,
    um aufzugeben
    es wär\' auch zu früh,
    weil immer was geht.


    wir waren verschwor\'n
    wär\'n füreinander gestorben
    haben den regen gebogen,
    uns vertrauen gelieh\'n
    wir haben versucht,
    auf der schußfahrt zu wenden
    nichts war zu spät,
    aber vieles zu früh.


    wir haben uns geschoben
    durch alle gezeiten
    haben uns verzettelt,
    uns verzweifelt geliebt
    wir haben die wahrheit
    so gut es ging verlogen
    es war ein stück vom himmel,
    dass es dich gibt..


    du hast jeden raum
    mit sonne geflutet
    hast jeden verdruß
    ins gegenteil verkehrt

    nordisch nobel
    deine sanftmütige güte
    dein unbändiger stolz
    das leben ist nicht fair.


    den film getanzt
    in einem silbernen raum
    vom goldenen balkon
    die unendlichkeit bestaunt
    heillos versunken, trunken
    und alles war erlaubt
    zusammen im zeitraffer
    mittsommernachtstraum.


    du hast jeden raum
    mit sonne geflutet
    hast jeden verdruß
    ins gegenteil verkehrt

    nordisch nobel
    deine sanftmütige güte
    dein unbändiger stolz
    das leben ist nicht fair.

    dein sicherer gang
    deine wahren gedichte
    deine heitere würde
    dein unerschütterliches geschick

    du hast der fügung
    deine stirn geboten
    hast ihn nie verraten
    deinen plan vom glück
    deinen plan vom glück


    ich gehe nicht weg
    hab\' meine frist verlängert
    neue zeitreise
    offene welt
    habe dich sicher
    in meiner seele
    ich trage dich bei mir
    bis der vorhang fällt
    ich trag dich bei mir
    bis der vorhang fällt.



    *****Herbert Grönemeyer, CD: \"Mensch\"*******

    \"Unbewohnt\"

    ich steh auf, streun durchs haus
    geh zum kühlschrank, mach ihn auf
    er ist kalt, er ist leer
    beweg mich im aussichtslosen raum
    führ selbstgespräche, hör mich kaum
    bin mein radio, schalt mich aus


    ich würde mich gern verstehn
    aber ich weiß nicht, wie das geht
    der grundriß ist weg
    ooh, es tropft ins herz
    mein kopf unmöbliert und hohl
    ooh, keine blumen im fenster
    der fernseher ohne bild und ton
    ich fühl mich unbewohnt.


    im spiegel nur ein gesicht
    stell mich zur rede, antworte nicht
    stummes interview
    das nichts steckt in jedem detail
    in mir sind alle zimmer frei
    und ich dazu
    ooh, es tropft ins herz
    der kopf unmöbliert und hohl
    ooh, keine blumen im fenster
    der fernseher ohne bild und ton
    fühl mich unbewohnt.


    zwangsgeräumte gründe
    gekündigt vor der zeit
    keine seele in 4 wänden
    hundert jahre einsamkeit
    alles still, unbewegte zellen
    und das wetter gibts nicht mehr
    die straße hat keine stimme
    autolos und kein verkehr
    ooh, es tropft ins herz
    der kopf unmöbliert und hohl
    ooh, keine blumen im fenster
    der fernseher ohne bild und ton
    ich fühl mich unbewohnt

    ..ich fühl mich unbewohnt.

    Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko!!! Buziaki!!!

    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.02.08 [10:56]
    Witajcie usmiech.gif

    Jak ja uwielbiam niedziele! Można poobijać się bezkarnie, pospacerować z psem, legnąć przed TV...ech...

    dziekuję famfaramfo za namiary na tego muzyka z Niemiec, poszukam w internecie,poszukam...

    Ty pewnie cała w skowronkach bo jutro przyjeżdża twój mężczyzna.. usmiech.gif życzę samych cudownych chwil..napewno chociaż na chwilę ukoi twój ból...taka najbliższa osoba jest nam teraz baaardzo potrzebna..

    U mnie jakoś dziwnie...mimo, że juz ponad dwa tygodnie od pogrzebu to mi jakoś bardziej smutno...

    Wczoraj byliśmy z tatą, moim mężem, moją najstarszą siostrą na cmentarzu...u nas szaleje straszliwy wiatr i bałam się, że pozwiewa wszystkie wieńce i kwiaty... ale okazało się, że wszystko było OK...

    zapaliliśmy znicze, pomodlilismy sie...potem pojechałam odwieźć moją siostrę do domu i zostałam u niej na kawie...musiałam się wygadać...

    Wiesz, moja mama zawsze się śmiała , że ja i Gosia mamy \"oczy na mokrym miejscu\" .. to prawda... wczoraj sobie popłakałyśmy, powspominałyśmy...

    Życze ci udanych dni z ukochanym i więcej uśmiechu na twarzy usmiech.gif

    Pozdrawiam usmiech.gif
  • famfaramfa 2004.02.09 [09:48]
    Witam po wekkendzie!


    Nino--->>> Nie ma za co...Mam nadzieje,ze Herbert przypadnie Ci do gustu...
    Wczoraj odwiedzila mnie ciocia, wujek, kuzyn z zona i pieciomiesiecznym bobasem...Bylo milo tak rodzinnie i wiem, ze gdyby Mama zyla cieszylaby sie niezmiernie z odwiedzin, (szczegolnie Maluszka...)
    Niestety nigdy go nie widziala, bo jak bylismy go odwiedzi po raz pierwszy, Mama byla w szpitalu, ale cieszyla sie bardzo gdy jej opowiadalam, co maluszek wyrabial, jaki jest ciekawy swiata itp...Taj mi sie znowu przypomniala, ze Mama niestety nie bedzie widzaial moich dzieciaczkow...smutne to, ale nic na to nie poradze...Wiem, za bardzo by sie nimi cieszyla...Dzis moj tata snil o Mamie, byla w rozowym plaszczu...Sprawdzilam w senniku co oznacza barwa rozowa...
    Różowy : Symbol subtelnej delikatności, miłości, intymności. Oznacza czułość, dobroć i ciepło. Jest jednym z kolorów obecnych w głębi serca. Wszystkie elementy, które przybierają różowe zabarwienie we śnie, mogą mieć związek z uczuciami i bliskością
    Ciekawe co moze to oznaczac...moze Mama widzi nas u gory i po prostu sie cieszyla z tych odwiedzin, bo uwielbiala przyjmowac gosci...

    Moj mezczyzna prawdopodobnie nie przyjedzie dzis, a jutro...troche mnie to zasmucilo, bo bardzo za nim tesknie...ale za ten dzien \"spoznienia\" odplaci mi z nawiazka, bo zostanie u mnie do mniej wiecej 22.02...Ciesze sie niezmiernie!

    Zycze Ci udanego tygodnia i wszystkiego dobrego!
    Cieplutkie pozdrowionka z zimnego i deszczowego Wroclawia!


    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.02.09 [14:52]
    Witaj usmiech.gif

    A u mnie w Jeleniej Górze od wczoraj ŚNIEG! Biało, dosypało śniegu przez noc sporo i mój pies szaleje i wyciąga mnie na spacer co godzinę usmiech.gif

    Wiesz...mnie właśnie to najbardziej boli, że moja mama nie zobaczy swoich wnuków..moich dzieci... Często z nią o tym rozmawiałam, że nawet jeśli bym wyjechała z mojego rodzinnego miasta to zabiorę ja do siebie, gdy będę w ciąży i potem po porodzie, bo ona była dla mnie wielkim autorytetem..jej radom ufałam na ślepo...

    A teraz będę to wszystko przeżywała sama...tzn nie tak całkiem, ale wiesz co mam na myśli- będę to przeżywała BEZ NIEJ...

    Czuję sie straszliwie zagubiona, przestraszona - tak jakbym nagle, w wieku 28 lat odkryła, że świat jest okrutny! Patrze już na to wszystko innymi oczami...

    Moja mama śniła mi się wczoraj- dziwny to był sen...
    Nie widziałam jej twarzy, bo leżała tyłem do mnie na swojej ulubionej wersalce... to była jakaś wyrwana z kontekstu scenka, jakby wspomnienie,,Dejavu...nie wiem...

    A dziś często się budziłam w nocy z jakimś dziwnym uczuciem niepokoju...nie wiedziałam co to znaczy...

    Pytalam się taty czy i on coś podobnego miał, ale mówi, że nie... nic już nie rozumiem...

    A sen twojego taty musiał byc piękny usmiech.gif tez czekam na takie \"przesłania\" od mojej mamusi...

    Pozdrawiam cię gorąco w ten zaśnieżony dzień i pozdrów swojego mężczyznę ode mnie- mimo, że się wszyscy praktycznie nie znamy... usmiech.gif

    Pa !
  • famfaramfa 2004.02.10 [10:05]
    Witaj Nino usmiech.gif

    We Wroclaiwu tez zrobilo sie zimno, a juz mialam nadzieje, ze zima nie wroci...nie lubie tej zimowej i jesiennej szarugi, wole budzaca sie do zycia i barwna wiosne, ale poki co chyba sobie jeszcze poczekam smutas.gif

    Czuje mniej wiecej to samo co Ty, jesli chodzi o dzieci...Tez bedzie mi brakowalo Mamy w tym pieknym okresie zycia kobiety, bo wiem jak bardzo by sie cieszyla, ze Jej jedynaczka bedzie miala dzidziusia... W sumie to brakuje mi Jej caly czas, ale powolutku przyzwyczajam sie do ciaglego poczucia braku...

    Wczesniej pisalam, ze boje sie o tate, ale ten dzieki Bogu ostro zabral sie za siebie...chodzi do lekarzy, bierze leki i bardzo sie stara...Wczesniej byl inny, owszem bral leki, ale nie przejmowal sie tym tak bardzo...Chyba uswiadomil sobie, ze jak mu sie cos stanie, to zostane sama...Ciesze sie, ze zaczal dbac o siebie, lepiej pozno niz wcale.

    Dzis nie snilam o Mamie, za to snila mi sie moja przyjaciolka, bylam u niej tak jakby teraz (chodzi mi o okres czasu) rozmawialysmy sobie i nagle patrze, a ona ma takie juz calkiem spore dziecko jakies 3-4 letnieusmiech.gif ...Zadzwonie do niej wieczorem i pogratuluje bobaskausmiech.gif

    Wieczorem, w koncu, po prawie miesiecznej rozlace, znow zobacze mojego mezczyzne...Ciesze sie, bo juz bardzo sie za nim stesknilam. Postaram sie zagladac tu kazdego dnia. Co jak co, ale z milych pogawedek na kafeterii nie jestem w stanie zrezygnowac, nawet, gdy moj mezczyzna jest u mnie...usmiech.gif

    Pozdrawiam Cie serdecznie!
    Trzymaj sie cieplutko!
    Buziaki!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.02.10 [16:14]
    jak miło usmiech.gif

    Widziałam twój wpis na \"smutno mi bardzo...\" ja jestem tak od Bożego Narodzenia, gdy dowiedziałam się, że moja mama ma guza....

    siadłam przed komputerem i nagle zupełnie przez przypadek trafiłam na ten topik...

    masz rację- tam są naprawde cudowni ludzie, szafirek tez ma guza...nie wiem dlaczego jeszcze czeka z operacją- podobno chce się zoperowac w niemczech...ostatnio przestała pisac.... mnie unika...tak jakby się przestraszyła, gdy napisałam że moja mama umarła....

    szkoda mi jej bardzo, ale wierzę, że wszystko się dobrze ułoży. To silna dziewczyna...

    Ja załatwiałam dziś kilka spraw w mieście, a potem wstąpiłam do mojej koleżanki do pracy ( chodziłyśmy razem do technikum) a tam... kolejna nasza wspólna koleżanka z klasy! Usiadłyśmy i przegadałyśmy dwie godziny usmiech.gif

    Ale nadal nam mało i umawiamy się na wspólny, babski wieczór przy czerwonym winku- mniam usmiech.gif

    One obydwie już mają dzieci-piękne córeczki. Ja tez bym chciała... ale trochę się boję mieć dziecko w tym chorym, zabałaganionym świecie...

    Nie wiem czy bym zniosła to uczucie wielkiej odpowiedzialności za kogoś... nie wiem czy wytrzymałabym ten wieczny strach o nie... jeszcze pamiętam jak bałam się o mamę...

    Tę ściskającą gardło i serce mroźną obręcz będę pamiętała do końca życia... I ten nieopisany lęk...gdy tylko dzwonił telefon...

    Ech... ale wiem, że znajdę w sobie siły.

    To do przeczytania zatem, na jednym, albo na drugim topiku usmiech.gif

    Baw się świetnie usmiech.gif

    Pa
  • famfaramfa 2004.02.10 [17:45]
    Witam, cie poznym popoludniem...

    Trafilam dzis na topik \"smutno mi bardzo\"...Wczesniej go widzialam, ale jakos, nie wiem czemu nie zagladalam tam...tak wiec otworzylam go i patrze, a tam Nina 28 usmiech.gif ...cieszylam sie, ze Cie tam znalazlam, ale z drugiej strony chyba nie powinnam zyczyc nikomu, zeby musial trafic na taki topik... No ale coz, raz jest lepiej, raz gorzej dlatego i takie topiki sa potrzebne, aby moc sie wzajemnie wspierac.
    Przykro mi z powodu Szafirka, jak przeczytam posty na \"smutno mi bardzo\", to pewnie dowiem sie wiecej... a czemu zwleka z operacja...Moze sie boi, ze cos sie nie uda..Ja bym chyba jak najszybciej chciala sie pozbyc \"intruza\", ale kazdy ma inne podejcie do sprawy...
    W sumie z mojego otoczenia ( mam na mysli moich rowiesnikow tzn. okolo 22 lata), odeszly juz 2 osoby...Moje kolezanka z liceum zmarla na raka 1.09.99, a calkiem niedawno zmarla taka znajomy, ktora lezala z moja Mama w szpitalu,miala okolo 20 lat...jak sobie o tym wszystkim pomysle, to plakac mi sie chce...Takie mlode dziewczyny, mialy cale zycie przed soba...Szkoda mi kazdej zmarlej osoby,Nasze Mamy tez mogly jeszcze troche pozyc.. ale gdy jest to osoba mloda, to az serce mi sie kraje... No ale coz, nikt nie zna dnia ani godziny...

    Ja dzis bylam w domku, troche sie uczylam, troche sprzatalam...Dzis przyjezdza Thomas, wiec musialam troche sprzatnac moj chlewikusmiech.gif ...

    Wczoraj ogladalam program o adopcjach, chyba na Dwojce i to juz kolejny raz, gdy stwierdzilam, ze kiedy chcialabym adoptowac dziecko...Kolejnaa schiza, ktory mam i bardzo sie tego boje, to to, ze moje dziecko bedzie chore...z jednej strony bardzo sie tego obawiam, ale z drugiej strony wiem, ze zrobilabym wszystko by mu jakos pomoc... Wiesz opieke nad chorymi mam juz chyba w genach...Moja Mama chorowala prawie 40 lat na cukrzyce i odkad pamietam, zawsze gdy miala niedocukrzenie opiekowalam sie nia...Moze to glupie, ale brakuje mi opieki nad Mama, czasami z tata mowilismy do Mamy, ze jest takim naszym duzym dzieciaremusmiech.gif , ale bardzo mi brakuje tego i tak sobie pomyslalam, ze kiedys chcialabym pomoc komus, jakby przedluzyc te, niestety przerwana opieke nad Mama...Wczoraj w programie pokazywali taka mala Anie-moja imienniczke, nie ogladalam calego programu i nie wiem na co choruje, ale jezdzi na wozku...Kurcze, ile w tej malej dziewczynce bylo uczucia...gdybym tylko mogla, miala warunki, to chcialabym kiedys zaadoptowac chore dziecko, takie, ktorego nikt nie chce...Nie pojmuje tego, jak ludzie moga oddac swoje chore dziecko i nie walcza o kazdy dzien, moze tak jest wygodniej dla nich, ale ja chyba nie potrafilabym spojrzec na swe odbicie w lustrze, gdybym pozbyla sie wlasnego dziecka... No coz ludzie maja rozne podejscie do zycia, niektorzy niestety zbyt bardzo konsumpcyjne, ale taki juz ten swiat zagmatwany...

    Bede powoli lonczyc, bo jeszcze po drodze na dworzec jesziemy do sklepu...
    Milego wieczoru i do nastepnego!

    Pozdrowionka!


    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.02.11 [13:16]
    Witajcie usmiech.gif

    famfaramfo- najszczęśliwasza dzis chyba osóbko na ziemi! Już pospacerowałaś z Tomasem po zimowym Wroclawiu...?

    Mój mąż dzisiaj zdaje egzamin we wrocku, ma wrócić po 17.00, ale sie miniemy, bo ja jadę z moimi kumpelami z pracy na babskie ploty do Kowar - a co!

    Dziś bardzo źle spałam..nie wiem co mi było...długo nie mogłam zasnąc, mój mąż chrapał cichutko już od dawna a ja do 1.00 oglądałam film na TVN7..potem przewracałm sie z boku na bok...

    Nie sniłam o mamie, ale ciągle miałam ją przed oczami...taką biedulkę, chorą, zmęczoną szpitalem...

    jakiś czas temu, jeszcze jak żyła, uświadomiłam sobie, że nagle, może w okresie kilku-kilkunastu miesięcy bardzo sie postarzała, zmieniły się jej rysy twarzy, doszły nowe zmarszczki... stała się taka malutka, biedna...

    Boże jak mi jej brakuje! Tylko tu mogę to napisać, bo nie chcę dołowac ludzi z Smutno mi bardzo...

    mam straszliwe wyrzuty sumienia, ciągle to do mnie wraca, czuję, że nie zrobiłam wszystkiego, by wcześniej wykryto tego guza, nie byłam dobrą córką...trudno z tym żyć..

    W którymś z wierszy Twardowski napisał, że łatwiej nam kochać ludzi, których już nie ma...dlaczego nie dostrzegam moich bliskich gdy mam ich OBOK?

    mam jakąs chorobę, jestem ślepa, głupia, głucha? Nie rozumiem siebie, nigdy siebie nie zrozumiem...

    Przepraszam, że tak dołująco nawijam, mam nadzieję, że dziś tu nie zajrzysz i cię nie zdołuję...

    Uściskaj swojego mężczyznę i trzymajcie się cieplutko!

    Pa serduszko.gif

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...