Odpowiedz na ten temat

Smierc bliskiej osoby...jak sobie z tym poradzic...

  • kiara 2004.02.21 [08:11]
    Dziękuję Wam bardzo, za to co piszecie..
    Na razie wcale nie jest mi lepiej, ale też ciągle próbuję sobie tłumaczyć na różne sposoby tę sytuację..
    W czasie pogrzebu mojego Taty (12.11.2003) była taka śliczna pogoda- wszystkie drzewa, płoty, krzaki, wszystko było pokryte takiem pięknym szronem, wszystko tak pięknie iskrzyło się w słońcu.. Praktycznie poza bielą i srebrem nie było widać innego koloru..
    Na dodatek, całkowicie przypadkiem, bo nikt nie wybierał miejsca, mój Tatuś został pochowany na samym skraju cmentarza, tuż obok pięknego sosnowego lasu- mój Tatuś uwielbiał spacery po lesie, zbieranie grzybów, w ogóle kontakt z naturą.. Uważam,że to jakiś taki miły akcent w tym wszystkim...
    Wierzę, że on cały czas patrzy na mnie z góry i wspiera mnie jak tylko może... Wcześnie wyjechałam z domu (już od liceum mieszkałam w internacie, potem z moim chłopakiem), chciałm być taka dorosła.. Teraz, kiedy nie mam już wyboru, bo mój Tatuś nie żyje, a mama też jest dalko, to okazuje się, że ja wcale tego nie chcę. Że dużo problemów codziennnego życia czasami mnie przerasta i nie ze wszystkim umiem sobie radzić...
    W tym wszystkim mam też jednak sporo szczęścia. Mojego szefa prawie mogę określić mianem przyjaciela, jako dorosły człowiek (40 lat) często pomaga mi w takich różnych sytuacjach, wspiera radą. Dobrze, że sa jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie i że dane jest mi o tym się przekonać..
    Będę zaglądać tu czasami, dziękuję, że jesteście. kwiatek.gif
  • famfaramfa 2004.02.21 [10:39]
    Kiara-->>> Ciesze sie, ze odwazylas sie podzielic z nami , Twoimi smutkami, ale i malymi radosciami...Pogrzeb mojej Mamy (12.01.04), mimo, ze bylo to smutne wydarzenie, obudzial rowniez mala iskierke nadzieji w moim sercu...Tego dnia byla odwilz, bylo bardzo slisko...wszedzie byla woda, a pod nia jeszcze nie stopiony lod, naprawde balam sie aby ktos z rodziny sie nie polamal, ale na szczescie nikomu sie nic nie stalo. Pogrzeb odbyl sie w samo poludnie i mimo, ze bylam bardzo smutna, to w pewnej chwii, gdy Mama lezala w kaplicy na katafalku w trumnie, zaczelo swiecic slonce, ktorego promyki wpadaly przez otwarte drzwi do kaplicy, bylo to bardzo oslepiajace swiatlo...i powiem Ci, ze mimo, mego ogromnego smutku pomyslalam sobie, ze nawet slonko zechcialo pozegnac Mame i w tej chwili wydalo mi sie to bardzo piekne, jej twarz oswietlona promieniami slonca, po raz ostatni...moze to glupie, ale tak sobie wtedy pomyslalam. Mama kochala slonce, zawsze opalala sie w ogrodku...Moze to taki zbieg okolicznosci, tak samo, jak u Ciebie, ze Twoj Tato zostal pochowany obok lasu, ale w tym wszystkim takie drobiazgi sa bardzo pocieszajace.
    Podobnie jak Ty wierze, ze nasi rodzice spogladaja na nas z gory i pomagaja nam w ciezkich chwilach...
    Wiem, ze jest Ci bardzo ciezko, ze zycie momentami Cie przerasta, mam podobnie, ale co jest w tym wszystkim najwspanialsze, to to, ze sa jeszcze na swiecie dobrzy ludzie, ktorzy sa wrazliwi na cierpienie innych i ktorzy sa gotowi niesc pomoc, a czasami wystarczy tylko dobre slowo...

    Pozdrawiam Cie serdecznie!
    Zagladaj tu czasami
    !
    Tez sie ciesze, ze z nami jestes!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.02.21 [18:56]
    Witajcie kochani...
    Jak mija weekend?
    U mnie kończy sie powolutku impreza urodzinowa taty...wszyscy się zjechali...zrobiło się nawet wesoło jak dawniej....ale jak zaczęli wspominać mamusię....nie dałam rady...uciekłam do kuchni poryczeć nad podgrzewanym bigosem....

    Brakuje mi jej tak bardzo...brakuje mi jej codziennie....

    Wierzę, że jest teraz szczęśliwa...spokojna....nareszcie wypoczywa....

    Pozdrawiam was gorąco

    Famfaramfo-jak mijaja cudne dni przy Thomasie? A jak studia? Zaczęlaś juz na dobre kolejny semestr?
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • famfaramfa 2004.02.23 [12:39]
    Witam w poniedzialek!!!

    Nino--->>>
    Moj mezczyzna pojechal dzis do domu, wiec bede miala wiecej czasu tylko i wylacznie dla siebieusmiech.gif ... ale z drugiej strony juz zaczynam za nim tesknic smutas.gif ...
    Czas we dwojke zawsze tak szybko nam mija, a rozlaka trwa i trwa i trwa...no ale jeszcze tylko 3 semestry studiow i w koncu bedziemy sie mogli soba cieszyc kazdego dnia z tym, ze poznej bedzie praca itd, ale nie ma to jak mieszkac razem...przynajmniej mozna zasypiac ze soba i sie budzic...
    Wekkend minal nam w milej atmosferze, mialy byc u mnie kuzynki, ale juz drugi raz wystawily mnie...nie lubie, gdy ktos sie umawia i w ostatniej chwili odwoluje odwiedziny, bo mam juz taka nature, ze musze sie zawsze przygotowac na pobyt rodzinki (sprzatanie, zakupy, gotowanie itp), no coz, chyba sie na nie troszke pogniewamusmiech.gif
    Dzis pierwszy dzien nowego semestru...jak zwykle trzeba pozalatwiac tysiac formalnosci itp...bylam rano na uczelni, ale nastepne zajecia mam dopiero o 16.45, wiec postanowilam wrocic do domu.
    Mam nadzieje, ze imprezka urodzinowa taty sie udala...i ze dal rade zdmuchnac wszystkie swieczkiusmiech.gif . Zycz mu ode mnie wszystkiego co najlepsze!
    Wczoraj bylam z Thomasem u Mamy na cmentarzu...dobrze, ze nie bylam tam sama...bo jakos do konca nie moge uwierzyc, ze jej juz nigdy ze mna nie bedzie...z jednej strony jestem tego swiadoma, ale chyba wypieram ta smutna wiadomosc, bo bardzo chcialabym, zeby z nami byla...
    Co nowego u Ciebie? Jak dajesz sobie rade?

    Cieplutkie pozdrowionka!!!


    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • iwa 2004.02.23 [14:38]
    W sierpniu zmarła moja Mama , wciąż słyszę,że czas leczy rany ale tak naprawdę to muszą to być chyba lata i to długie,bardzo długie.Wiem,że śmierć Mamy była dla niej wybawieniem, ale to nie pomaga.Cierpiałam okrutnie patrząc na jej cierpienie kiedy jedyne co mogłam zrobić to złagodzić ból, a teraz wciąż o niej myślę .Pojawia się w moich myślach przy różnych ,czasami bardzo prozaicznych sytuacji,ale to dobrze,że wciąż jest w jakiś sposób ze mną.Łzy cisną się same do oczu pod byle pretekstem.Nie mówiąc o tym,że mam takie rozdwojenie jażni.Z jednej strony wiem,że już nie wróci do domu,a z drugiej mam wrażenie,że tylko wyjechała gdzieś i zaraz wróci.Dobrze jest mieć w takiej sytuacji kogoś koło siebie, komu po prostu można się wypłakać.To bardzo pomaga .Już czas żebym kończyła,bo rozkleją się zupełnie.

    Pozdrawiam wszystkich.



    I jeszcze jedno ...znany cytat do którego powinniśmy się stosować wszyscy.... " śpieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą"


  • Ruda 2004.02.23 [15:20]
    Witajcie miluśkie kobietki !
    Czytam wszystkie wasze wypowiedzi. Wszystkie są mi bardzo bliskie. Też mam wrazenie, że tata na chwilę wyszedł, że wróci... też budze się czasem w nocy , bez przyczyny....
    Wczoraj byłam na cmentarzu. Znowu spłakałam się bardzo... Przez łzy widziałam wiednące juz kwiaty i tabliczkę , tę zdjetą z trumny .... Pogadałam sobie z moimi rodzicami ... Przeprosiłam za wszystko ....

    Staram się aby moje i córki zycie toczyło się normalnie. Mimo, że wiem , że już nic nie bedzie takie samo jak wtedy kiedy żyli oni, moi rodzice.
    Czasem moja córka przychodzi do mnie do pokoju a w oczch jej skrzą się łzy. Nie musze pytać skąd te łzy ... Wiem... Przytulamy sie wtedy do siebie i trwamy tak ... wspominając w cichości serca .....
    Bardzo obie tęsknimy ....

    Pozdrawiam Was.
    Wasze słowa ... dodają mi sił .....



    " nie biegnij tak ... bez wytchnienia, ktos czeka cię ... jak zbawienia. Ktoś na serca dnie zatrzymać ciebie chce, może ja .... kto wie "
  • Nina 28 2004.02.23 [18:51]
    Famfaramfo- witaj!
    Witajcie kobitki kochane usmiech.gif

    Cieszę się Famfaramfo, że spędziłaś cudowne chwile z Thomasem usmiech.gif
    Ja dziś byłam z moim mężulem we Wrocławiu, bo zdawał ostatni egzamin, obiegłam truchtem Galerię Dominikańską, bo chciałam powąchać w perfumerii kilka nowych zapachów...potem szybka kawa i właśnie wróciliśmy do domku usmiech.gif

    Taty urodziny udały się, ale na koniec, gdy wszyscy już wyjechali to rozkleił się...płakał..mówił, że nie wie jak to będzie gdy my sie w lecie wyprowadzimy, jak sobie da radę ...

    Opadły mi ręce...usiadłam obok niego i tłumaczyłam mu, że przeciez nasze nowe mieszkanie jest 10 minut samochodem od domu, że wyprowadzamy się najwcześniej w lipcu, że przecież będziemy codziennie do niego dzwonić, zabierać na obiady, będę przyjeżdzać po pracy...

    Mam nadzieję, że mu to wszystko minie, to dopiero miesiąc mija od śmierci mamusi...to wszystko jest zbyt świeże...

    Ale tak mi się go szkoda zrobiło...tak chcę mu teraz umilać życie...chcę być dobrą córką...

    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • goska 2004.02.23 [22:05]
    kilka lat temu zmarl moj przyjaciel cudowny czlowiek i chodz minelo kilka lat ja wciaz mysle o nim
    kiedy dowiedzialam sie ze mial wypadek cos we mnie sie zalamalo
    mial wypadek na motorze jechal z innym kolega nnie obwinialam tego drugiego kolege zaczelam obwiniac siebie tego dnia cos we mnie wlazlo i powiedzialam mu zeby mi obiecal zeby jechal autobusem do domku obiecal mi ze poejdzie nie poejchal w szpaitalu walczyl tydzien i zmarl i we mnie cos zmarlo bardzo mnie to zmienilo zamknelam sie w sobie prbowalam odebrac sobie zycie ....nie wyszlo zyje choc nie wiem po co
    ciagle o nim mysle kiedy on zyl bylam inna bardziej wesola a teraz kiedy go nie ma mnie w sumie tez nie ma jak to sie mowi jestem bo jestem

    zeby tego bylo malo w listopadzie kolezanki siorta powiesila sie a miala 18 lat cale zycie przed nia bardzo dlugo zastanawialam sie dlaczego to zrobila do tej pory nie wiem idac gdzies tam widze jak ktos chodzi podobnie jak ona czy wykonuje gesty jak ona ............a jej nie ma
  • iwa 2004.02.23 [22:20]
    goska-> dziewczyno masz ogromnego doła ale spróbuj otworzyć się na świat...rozglądnij sie na pewno jest koło ciebie ktoś komu bardzo na tobie zależy ...i pomyś,że ten ktoś czułby to samo co ty teraz...chcesz tego?? wiem,że to trudne,ale próbuj..a rozmawiałaś o tym z kimś ? o tym co czujesz..może to mogłoby pomóc
  • Nina 28 2004.02.23 [22:39]
    Iwo- ja tez tak mam....oglądałam wczoraj zdjęcia...mama tam była taka....prawdziwa....

    Też mam często uczucie, że za chwile wróci z dalekiej podróży, stanie w drzwiach ..a ja będę się mogła NARESZCIE do niej przytulić...poczuć jej zapach...zaprowadzić ją do kuchni i zrobic jej ulubioną kawę w ulubionym czerwonym kubku....

    Ech....szkoda, że tak już nigdy nie będzie....
    Brakuje mi jej bardzo...bardzo....

    Teraz został mi tylko tato...to taka bezwarunkowa miłośc...rodzicielska....takiej nie dostanę już od nikogo....

    Ale ja moge obdarzyc taką miłością moje dziecko...planujemy dzidziusia..może już za kilka miesięcy.... usmiech.gif


    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • iwa 2004.02.23 [22:58]
    witaj Nino 28-> dobrze wiedzieć,że inni czują podobnie,a tobie życzę wszystkiego dobrego....cieszę się że będziesz miała dzidziusia....na pewno twój anioł uśmiecha się do ciebie....
    wiesz przeczytałam co napisałaś i znowu sobie chlipnęłam... to pewnie też dlatego ,że już tak blisko do 13 marca....moja Mama miała na imię Krystyna...to będzie ciężki dzień

    pozdrowionka
  • famfaramfa 2004.02.24 [08:41]
    Witam wszystkich bardzo cieplutko!!!

    Widze, ze inni, ktorzy stracili kogos bliskiego czuja sie podobnie jak ja...Ciagla glupia nadzieje, ze Mama wroci...Ostatnio moja ciocia powiedziala, ze ona nie wierzy w to, ze Mama umarla...tylko zyje w innym, miejmy nadzieje lepszym swiecie i spoglada na nas z gory...

    Jakies 2-3 dni temu snila mi sie Mama miedzy 3.00 a 5.00 na ranem...To byl bardzo dzwiny sen, a zarazem piekny sen, takie pomieszanie terazniejszosci z przeszloscia...Tato przywiozl Mame do domu, byla zupelnie zdrowa, usmiechnieta,byla nawet troche wyzsza nie w rzeczywistosci ( zawsze sobie tego zyczyla)... taka jak kiedys...
    Pytam Mamo, co tu robisz, a ona do mnie ze...zmartwychwstala. Sen mial wiele watkow o ktorych nie warto opowiadac, co bylo jednak ciekawe, zapytalam Mame jak wyglada zycie po smierci...powiedziala mi, ze czegos rownie pieknego nie mozna sobie wyobrazic...
    Sen zakonczyl sie tym, ze przytulalysmy sie do siebie i nawzajem kilkakrotnie powtarzalysmy, ze sie bardzo kochamy... Obodzilam sie, spojrzalam na zegarek...byla za piec 5.00, a Mama zmarla okolo 5.00...
    Lezalam w lozku sparalizowana, nie mialam odwagi wstac i pojsc do drugiego pokoju, zeby zobaczyc, czy z tata wszystko w porzadku...ha, nawet nie mialam odwagi obudzic lezacego obok mnie Thomasa...Wydawalo mi sie, ze czuje obecnosc Mamy...Nie wiem, co sadzic o tym snie, ale byl przepelniony miloscia, cieplymi uczuciami...Mojemu tacie znow snila sie Mama, znow w rozowym okryciu, ktore symbolizuje serdecznosc, milosc...Mimo, ze chcialabym miec Mame przy sobie i moc ja przytulic, to i tak jestem bardzo szczesliwa, ze przynajmniej moge sie do niej przytulic w snach...W tym calym smutku, to takie male pocieszenie, ze Mama sni mi sie, ze w snach jest szczesliwa, ze sie usmiecha...

    Nino--->>> Ciesze sie, ze planujecie dzidziusia...Ja tez chceusmiech.gif Niestety musze jeszcze troche poczekac... smutas.gif Tez chcialabym miec kogos przy sobie, kto kocha mnie taka mioscia, jak ja kocham Mame...Brakuje mi Mamy, opieki nad nia...Mysle, ze gdybym miala dziecko, moglabym przelac troche mojej milosci do Mamy na maluszka...Szkoda, ze jest jak jest i ze musze poczekac kilka lat...ale trzymam za was kciuki!!!

    Gosiu--->>> Ja tez stracilam juz 2 kolezanki...jedna miala 19 lat, byla w klasie maturalnej...miala raka watroby...Gdybys ja kiedykolwiek zobaczyla, nigdy bys nie powiedziala, ze w takiej dziewczynie moze tykac bomba...
    Kolejna osoba ktora odeszla zbyt szybko,to dziewczyna, ktora znalam w sumie krotko, ale ktora miala bardzo dobre serduszko i byla bardzo wrazliwa...Poznalam ja w szpitalu, widzialam ja po raz pierwszy i tak sie jakos zaprzyjaznilysmy...odwiedzalam Mama codziennie i Ja przy okazji...Pewnego dnia podarowala mi wiersz...

    tak pieknie
    wspominasz dzien
    Mam go na policzkach
    tak ladnie pachnie
    i ten wiersz brzoz
    co opada
    zielony

    Wiem, ze pisala wiersze...Chcialabym skontaktowac sie z jej Mama, bo wiem, ze po Smierci Doroty, jej Mama postanowila wydac kolejny tomik Jej wierszy...Mam jej adres, ale na razie jeszcze nie mam odwagi...
    Ty stracilas przyjaciela, ktorego dobrze znalas...Ja znalam Dorotke jakies 2 tygodnie, ale gdy dowiedzialam sie o Jej smierci, tez nie mogalam znalezc sobie miejsca...Niestety dowiedzialam sie juz po Jej pogrzebie i nawet nie moglam Jej pozegnac...

    Pozdrawiam was wszystkich!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.02.24 [10:59]
    Witajcie kochane usmiech.gif

    ja dziś od rana zabrałam się za porządki, ręce mam juz zszorowane do pierwszych odcisków usmiech.gif ale warto!

    To naprawdę niesamowite uczucie, że możemy tu w internecie wymieniać się swoimi myślami, odczuciami...mi to bardzo pomaga...
    Taka już chyba natura człowieka, że gdy wie, że nie jest sam to jakoś mu raźniej....nie umiem tego dokładnie opisać....

    Famfaramfo-nawet nie wiesz kochana jak bardzo ci zazdroszczę tych snów o mamie...

    Tak bardzo bym chciała i ja chociaż we śnie się do niej przytulić....ale ona śniła mi sie tylko dwa razy:raz jeszcze przed śmiercią, drugi raz już po...ale nie widziałam jej twarzy..leżała sobie i odpoczywała na swoim ulubionym tapczanie....
    Ja tylko miałam to niesamowite uczucie...wyczuwałam jej obecność, gdy mijał miesiąc..dokładnie miesiąc od jej śmierci....pisałam tu o tym....
    A tak poza tym...nic....cisza.....

    To straszne uczucie...bo wyraźnie do mnie dociera , że jej już nie ma....
    A o tym nie moge myśleć....
    Chce by była...chociażby w snach....ostatnio jak byłam na cmentarzu to znowu zryczałam się przekrutnie...i znowu mówiłam do niej, że chciałabym odkopać ją...zabrać z tej ziemi i przytulić mocno....najmocniej na świecie...

    Musze przestać pisac bo łzy zaleją mi klawiaturę i mąż będzie miał zajęcie oczko.gif

    Pozdrawiam was dziewczyny bardzo serdecznie usmiech.gif

    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • iwa 2004.02.24 [14:45]
    Witajcie kochane .
    Kurcze jak ja zazdroszczę innym tych snów. Mnie Mama śniła się przez te pół roku tylko raz....widziałam ją przez ułamek sekundy w drzwiach jak woła mnie na śniadanie .i to wszystko,a jak tylko zamknę oczy to widzę ją ale taką biedną,chorą i nie wiem kiedy to minie

    W domu nie potrafię ruszyć żadnej rzeczy Mamy.Nie wiem jak radzą sobie ci którzy zmuszeni są np..zlikwidować mieszkanie po śmierci kogoś bliskiego .

    Śmierć to chyba jedna z niewielu sytuacji na które nie można się przygotować , nawet jeśli się wie, że nastąpią. Bo cały czas tli się w nas nadzieja,że .....
    I nawet stojąc na cmentarzu marzę,że to tylko sen i zaraz się obudzę.


    Pozdrawiam wszystkich.






  • Nina 28 2004.02.24 [17:07]
    iwo- ja tez nie mogę się zmusić do uporządkowania rzeczy po mamie....
    Jedyne co zrobiłam to przejrzałam wszystkie dokumenty, papiery....znalazłam wiele rozczulających zdjęć, starych i pożółkłych, moje świadectwa szkolne, laurki dla niej....moje listy, które do niej pisałam, gdy sie pokłóciłyśmy lub nie mogłyśmy dogadać...

    Zawsze do niej pisałam, gdy nie umiałam czegoś wyjaśnić...wytłumaczyć...ona te wszystkie listy przechowywała...kochana moja....

    Ale ubrania, kosmetyki- nie tego nie jestem w stanie ruszyć! Pochowałam je tylko z zasięgu wzroku bo zaraz po śmierci mamy każda jej rzecz -obojętnie co by to było- doprowadzała mnie do płaczu...

    Ogromnie się cieszę, że znalazłam jej zdjęcia paszportowe, które zrobiła sobie w 1996 roku-wygląda na nich tak pięknie, zdrowo i młodo!
    Od razu jedno oprawiłam w ramkę i stoi na mojej półce...
    Często całuję to zdjęcie...często z nim rozmawiam..jak nienormalna...
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • iwa 2004.02.24 [17:46]
    Nino 28 - jesteś jak najzupełnie normalna , bo jeśli nie to jesteśmy już dwie w tym klubie

    myślę,że każdy to robi, może nawet bezwiednie

    pozdrowionka wszystkim
  • goska 2004.02.24 [21:48]
    iwa nie nie rozmawialam o tym z nikim tutaj jest latwiej napisac ale wiem ze gdybym rozmawialabym z kims o tym to od razu splakalabym sie i nie moglabym wypowiedziec ani slowa.............gdy ide na cmentarz na jego grob zapalam znicz to trwa chwilke ale zaraz mam oczka pelne lez siadam na laweczce i rozmawiam z nim patrze na jego zdjecie i do dzisiaj nie moge uwierzyc...............ze go nie ma ze odszedl w sercu u mnie pozostanie na wieki kazdy z naszych znajomych juz dwano zapomnial a ja nie moge.............................
  • famfaramfa 2004.02.24 [21:49]
    Witam!

    Poruszylyscie temat dot. sprzatania rzeczy po zamrlej osobie...Poki co nie zamierzam nic robic z rzeczami Mamy...w sumie w wiekszosci z nim moge chodzic, bo to ja zawsze bylam doradczynia Mamy, gdy kupowala cos do ubrania, wiec zawsze kupowalysmy to co podobalo sie nam obu...
    Na pogrzeb ubralam nasz wspolny bardzo elegancki czarny plaszcz...ktory mialam na swej studniowce, a Mama ubierala go na szczegolne okazje...
    Fakt, ze wszystko przypomina mi Mame, ale ciesze sie, gdy mam na sobie cos, co ona nosila, ( czasami pozyczalysmy sobie nawzajem sweterki...), bo czuje sie jakby bula ze mna...Jest w domu troche ubran, ktorych poki co z pewnoscia nie bede nosila tzn. eleganckie kostiumy, ale na razie nie zastanawialam sie co z nimi zrobie...Niech wisza sobie w szafie...Nikomu nie przeszkadzaja...
    Jak juz pislam wczesniej, ja zawsze pomagalam Mamie w zakupach, zarowno ubran, jak i kosmetykow...wiec czasami mialysmy cos na spolke (trzymalysmy babska sztame...)

    Jejku, jak mi jej cholernie brakuje...bylam dzis krotko w galerii dominikanskiej, szukalam jakis wiosennych butow i jak to zawsze robilam, przy okazji patrzylam, czy nie ma czegos odpowiedniego dla Mamy...dopiero po jakims czasie uswiadomilam sobie, ze Mama juz nowych butow nie potrzebuje...

    Brakuje mi Jej...

    Pozdrawiam was bardzo cieplutko!!!


    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • veronka 2004.02.25 [09:52]
    Dziękuję wszystkim za ten topik.

    Dwa dni temu zginął w wypadku samochodowym mój chłopak.Byliśmy ze sobą razem pół roku. Było to najcudowniejsze pół roku mojego zycia, jeszcze nigdy nikogo tak nie kochałam jak jego. Całą niedzielę rozmawialiśmy o tym co będziemy robić latem i że najlepsze dni przed nami. W poniedziałek rano dowiedziałam się że nie żyje. Jeszcze do tej pory do mnie to nie dociera. Na szczęście ma cudowną mamę, która daje mi bardzo bardzo dużo siły. Najgorsze dni jeszcze przede mną - pogrzeb, chcę przedtem zobaczyć jego ciało, pożegnać się... W tej chwili wydaje mi się że nigdy już nikt nie będzie mnie tak bardzo kochał jak on...

  • Nina 28 2004.02.25 [12:57]
    Veronko- bardzo, bardzo mi przykro...
    Tak brutalne przerwanie życia to najokropniejsza rzecz na świecie...
    bądź silna, wspieraj o ile możesz mame twojego chłopaka...wiem, że żadne słowa nigdy cię nie pocieszą, nie ukoją bólu....ale chcę żebyć wiedziała, że jesteśmy tutaj....

    zawsze wysłuchamy, pomożemy w ramach naszych możliwości....
    Miej w sercu te - jak piszesz- najpiękniejsze 6 miesięcy z nim....

    będę myślała o tobie...i o twoim chłopaku....

    famfaramfo- nawet nie wiesz jak ważny topik założyłaś! Ostatnio rozmawiałam o tym z moim mężulem...powiedziałam mu, że to jakaś swoista terapia...pomaga mi sie oczyścić z bólu..łez...

    Nawet znajomi zauwazyli, że już nie mam tak smutnych oczu...poznikały nawet wieeeelgachne sińce pod oczami, ...tylko troszke zmarszczek przybyło...od żalu....

    Gośka- trzymaj się!
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • goska 2004.02.25 [21:29]
    weronko bardzo mi przykro z powodu tej tragedii dla ciebie...................
  • famfaramfa 2004.02.26 [08:22]
    Veronko--->>> Nie wiem, co mam powiedziec...bo wiem, ze zadne slowa nie zmniejsza Twego bolu...Wiem, ze to do Ciebie nie dociera, do mnie po prawie 2 miesiacach tez nie do konca...ale wiedz, ze zawsze mozesz sie tu wygadac, wyplakac, podzielic radosciami...Jestesmy tu dla siebie samych( jak napisala Nina, jest to swego rodzaju proba terapii) i dla wszystkich tych, ktorzy zechca sie z nami podzielic wlasna historia...
    Mnie osobiscie pisanie na forum bardzo pomaga...moge tu wylac wszystkie moje smuteczki i moge byc w kontakcie ze wspanialymi osobami, z ktorymi moge podzielic sie tym co czuje i mysle i wiem ze zostane zrozumiana... Veronko nie dziekuj za topik...Zalozylam go z potrzeby serca i wykrzyczenia smutku, bolu, tesknoty...a ze niestety problem smierci spotyka kazdego, dlatego topik ciagle zyje...i mam nadzieje, ze bedzie sewgo rodzaju terapia nie tylko dla mnie...

    Pozdrawiam cie bardzo serdecznie! Trzymaj sie cieplutko! Czekaja cie ciezkie chwile, sprobuj pozegnac sie ze swoim mezczyzna...Moze oistaw mu cos osobistego...Ja chcialam zostawic mamie w trumnie CD z jej ulubiona muzyka i zeskanowanymi zdjeciami, ale w sumie tego nie zrobilam...zostawilam jej ulubiona bizuterie...Moze to glupie i nic nie zmieni, ale mysle, ze takie osobiste pozegnanie jest jedyna rzecza, ktora mozemy zrobic dla naszego bliskiego...

    Myslami jestem przy Tobie!

    Sle Ci bardzo duzo sily!



    Nino--->>> Ciesze sie, ze pisanie tutaj pomaga Ci przejsc te trudne chwile...Mnie tez to bardzo pomaga...Wiesz, czasami jestem nawet sklonna sadzic, ze osoby z tego forum, ktore przezyly strate kogos bliskiego, sa w stanie mnie lepiej zrozumiec, niz np. moja przyjaciolka, ktora nikogo nigdy nie stracila...(mam na mysli najblizsza rodzine)...Dlatego chcialabym Ci bardzo podziekowac, ze tu zagladasz i wspierasz mnie i innych, cieplym slowem...To bardzo pomaga...Swoja droga, jesli czasami bywasz we Wroclawiu, mozemy sie kiedy umowic na kawke i porozmawiac osobiscie...Pozdrawiam cie bardzo cieplutko!
    Ja niestety mam urwanie glowy...studia, musze zalatwic praktyki w szkole, do tego udzielam korepetycji i ostatnio przybylo mi uczniow...ale bede tu zagladala tak czesto, jak to tylko mozliwe! Pisalas, ze szukasz pracy...udalo Ci sie cos znalezc? Co nowego u Ciebie?

    Pozdrowionka!



    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.02.26 [09:31]
    Witam usmiech.gif

    Co u mnie famfaramfo? No właśnie nic ciekawego... Siedzę w domku na chorobowym, do starej pracy wrócić jeszcze nie moge, bo zwalniają wszystkich...siedzę więc i szukam nowej....

    Najdziwniejsze jest to, że nie mam wogóle wolnego czasu usmiech.gif

    Ciągle gdzieś biegam i cos załatwiam...dopiero teraz mam czas (pół roku po ślubie!) by powymieniać wszystkie dokumenty na nowe nazwisko...poza tym nadrabiam zaległości towarzyskie i zaległości w czytaniu...stosik ksiązek \"do przeczytania\" już maleje usmiech.gif

    Jeżdżę do mamy na cmentarz i popłakuję sobie czasem...ostatnio w telewizji natrafiam ciągle na smutne wątki związane z umieraniem...

    Wczoraj poryczałam się bo trafiłam na KLAN i umierającego Lubicza leżącego w szpitalu...przypomniało mi się jak i ja siedziałam przy mojej mamusi...też wyglądała jakby spała...a ja mówiłam do niej ciągle -nie odchodź, nie zostawiaj mnie!....nie posłuchała....

    Potem oglądałam STALOWE MAGNOLIE-kiedyś bardzo lubiłam ten film, ale teraz oglądałam go \"inaczej\"...wszystko było tak bliskie....temat śmierci..umieranie w szpitalu...bezradnośc....Odwróciłam głowę i zobaczyłam, że i mój mąż ma w oczach łzy....

    Nie chodzi o to by nie oglądać takich smutnych filmów....po prostu teraz jestem na etapie, że niewiele mi trzeba by się popłakać...

    Pewne obrazy zostaną w moim sercu na zawsze....mama będzie żyć w mojej pamięci, potem gdy uda nam się mieć dzidziusia to przekażę mojemu dziecku jaką miało cudowną babcię....wszystko mu/jej (?) opowiem...

    Ech...rozczuliłam się trochę.

    A za oknem słońce i ptaki śpiewają. Powoli wiosna wyłania się nieśmiało zza gór...

    Famfaramfo- bardzo chętnie się z tobą spotkam we Wrocławiu!
    jestem tam przynajmniej raz w m-cu, jak kiedyś obie będziemy miały czas i ochotę to napewno się umówimy usmiech.gif

    Trafiłaś w sedno tego topiku- ja tez mam uczucie, że nikt nie zrozumie mnie lepiej niż wy...Człowiek już ma taką naturę, że nie potrafi byc sam...gdy czuje, że są inni którzy go rozumieją, którzy przeżyli to samo ...to jest jakoś lepiej usmiech.gif

    Pozdrawiam was gorąco!


    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • iwa 2004.02.26 [21:31]
    Witajcie kochane .

    Veronko->> tak bardzo mi przykro , spróbuj sie trzymac i pamiętaj,że tu jesteśmy,mozemy cie wysłuchać i spróbowac zrozumieć , bo każda z nas przeżyła coś podobnego

    Famfaramfa->> wiesz Nina ma rację , ten topik to najlepsza rzecz dla mnie jaką odkryłam ostatnio w sieci,takie szczere wylanie wszystkiego na papier,anonimowo i bezpiecznie , to chyba prawda,że najlepiej rozmawia sie z nieznajomymi...tylko,......że my juz przeciez nie jesteśmy takie znowu nieznajome

    Nino->>trzymam kciuki .. nie martw sie ,na pewno spełnisz swoje marzenia,a te filmy to ślepe zrządzenie losu choć takie złośliwe...bo nagle ,myśląca o tym co ci się przydarzyło zaczynasz zauważać rzeczy,które dawniej nie zrobiłyby na tobie aż takiego wrażenia,bo proza życia juz taka jest,że najczęściej dopóki coś nas osobiście nie dotknie ,zauwazamy świat tylko na metr od siebie

    Goska->> pamiętaj ,że z nami możesz porozmawiać tutaj o tym co normalnie nie potrafi ci przejść przez usta.....możesz liczyć na takie wirtualne wsparcie a płacz też dobrze robi...sprawdziłam to osobiście

    pozdrawiam wszystkich, trzymajcie się ciepło
  • ingu 2004.02.26 [21:36]
    Co tu wiele pisać. Każdy kiedyś umrze. Na początku jest ciężko, bo trudno w to uwierzyć. Ktoś był a tu nagle tego kogoś nie ma. Definitywnie i nieodwołalnie. Wczoraj jeszcze mógł żyć, a dziś jest już zimny i nic.
  • goska 2004.02.26 [23:05]
    do iwy wiesz to bardzo fajnie ze jest taki topik
    teraz moge pisac co czulam czuje i bede czuc po stracie bliskim mi przyjaciol a placz naprawde pomoga wczesniej plakalam cale dnie teraz potrafie powiedzmy zyc sa dni gdzie nic sie nie odzywam siedze w okoju widze obrazy piekne obrazy w ktorych byli oni tacy usmiechnieci gdydbym im wtedy powiedziala ze nie bedzie ich z "nami"pewnie wysmiali by mnie byli tacy pelni zycia a teraz..................ze mnie zycie uplynelo


    dziekuje za ten topik
    bardzo ciesze sie ze mam gdzie wylac to co czuje.....................
  • ingu 2004.02.26 [23:07]
    Tak to jest - ludzie odchodzą.
  • iwa 2004.02.26 [23:19]
    wiesz ingu ->> pewnie ,że odchodzą , ale tym którzy pozostają ciężko jest się z tym pogodzić , a rozmowa często pomaga i to bardzo

    straciłaś juz kogoś z kim byłaś tak bardzo związana i kogo kochałaś ??
  • ingu 2004.02.26 [23:21]
    a znasz takich, którzy nikogo nie stracili?
  • Ananke 2004.02.26 [23:38]
    Gdy miałam 18 lat, straciłam rodziców, najpierw Mamę, a pół roku później Tatę. Mama chorowała sześć lat, Tato zmarł nagle na zawał, przy mnie. Bardzo długo miałam wyrzuty sumienia, że nie umiałam mu pomóc, że to sztuczne oddychanie i masaż serca to było za mało... pogotowie przyjechało za późno.
    Rozumiem wszystkie dziewczyny, które cierpią, bo ich bliskich spotkał taki los. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć jedno - tylko czas naprawdę leczy rany. Przyjaciele mogą pomóc, ale jedynym lekiem jest czas.... Pozdrawiam Was cieplutko kwiatek.gif
    veni, vidi, fugi

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...